16.2.24

"Wyspa bijących serc" – Laura Imai Messina (przekład Natalia Pola Miscioscia)

"Wyspa bijących serc" – Laura Imai Messina (przekład Natalia Pola Miscioscia)
Doki doki, bum bum, bu-bum, tum tum, dokun dokun... Serce. Wszyscy mamy je w piersi, bez wyjątku. Jednak każdy z nas słyszy je inaczej. Inny jest dźwięk bicia serca w silnych emocjach – kiedy jesteśmy podekscytowani albo przerażeni serce przyspiesza, pędzi jak szalone, czasami tak bardzo, że łomot wypełnia klatkę piersiową i całe ciało – słychać w uszach rytmiczne dudnienie, które niemal zagłusza wszystkie pozostałe dźwięki. Inny odgłos wydaje serce, które kurczy się nagle, a inny serce, które zwalnia tempo, w spokoju i błogości, lekko kołysane do snu. Inaczej bije serce nowo narodzonego dziecka, starszej kobiety, nastolatka, młodego mężczyzny. Rytm bicia serca zmienia się w obecności ukochanej osoby. Czasami bicie serca jest jak melodia, która raz usłyszana, na zawsze już pozostaje w pamięci...


W książce Laury Imai Messiny można znaleźć wiele pięknych słów – mądrych i czułych. Można wsłuchać się w dźwięk bijących serc, szum morskich fal, ciszę atramentowej nocy, głos ukochanej osoby. Można poczuć smak truskawkowych naleśników i fasolowych placków dorayaki oraz zapach papieru i ostruganych ołówków – a na skórze ciepło letniego dnia. Można zatracić się w niespiesznym rytmie życia nadmorskiej Kamakury, w labiryncie ludzkich relacji i uczuć – życiu i śmierci, szczęściu i smutku splecionych w jedno – i odbyć podróż w głąb samego siebie, poczuć więź z naturą, człowiekiem i wszechświatem, czymś kruchym i efemerycznym, ale jednocześnie tak bliskim i cennym. Bo Laura Imai Messina stworzyła niezwykle urokliwą, kameralną i chwytającą za serce powieść – historię przyjaźni czterdziestoletniego mężczyzny, ilustratora książek dla dzieci, i ośmioletniego chłopca. Każdy z nich skrywa w sercu smutek. Shūichi po śmierci matki i tagedii z przeszłości powraca do rodzinnego domu i nieoczekiwanie znajduje tam coś więcej niż tylko słodko-gorzkie wspomnienia. Obecność mężczyzny odmienia też na zawsze życie Kenty, wrażliwego, zamkniętego w sobie chłopca o bogatej wyobraźni. Książka inspirowana jest projektem artystycznym Christiana Boltanskiego, który latami gromadził nagrania bicia ludzkich serc. To właśnie na urokliwej japońskiej Teshimie, tytułowej wyspie, znajduje się nieduży budynek, archiwum, w którym przechowywane są dźwięki serc dziesiątek tysięcy ludzi pochodzących z różnych zakątków świata – w hołdzie dla życia i pamięci. I wokół tego niezwykłego motywu Laura Imai Messina zbudowała swoją powieść – tchnęła w nią japońskiego ducha, życiową głębię i autentyczność emocji. Zachwyciła mnie jej subtelna, liryczna proza – delektowałam się każdym słowem. I poczułam silną więź, zarówno z postaciami, jak i światem, który dla nich stworzyła. Messina pięknie pisze o miłości, przyjaźni, zaufaniu, potrzebie bliskości i rodzicielstwie. O kruchości życia, żałobie i próbie pogodzenia się ze stratą. O wyobraźni, pamięci i uzdrawiającej obecności drugiego człowieka. Z pozoru prosta historia zyskuje głębię – nuta melancholii i refleksyjność nadają jej unikalny charakter. Bohaterowie książki Messiny stopniowo ewoluują, podobnie jak i więź, która między nimi powstała. Świat dorosłych i dzieci łączy się w jedno – słowa i gesty subtelnie budują mosty. Powieść rozwija się w introspekcjach, skupiona na analizie przeżyć i uczuć. I nie jest w niej najważniejszy cel, lecz sama podróż.


"Ludzie powracają do życia tylko w pamięci innych"

"Wyspa bijących serc" to wzruszająca i podnosząca na duchu, jednocześnie delikatna i intensywna opowieść o uzdrawiającej sile miłości, przetrwaniu i nowym początku. O samotności we dwoje, która może przerodzić się w przyjaźń, mimo różnicy wieku i życiowych doświadczeń. O tym, że wyobrażanie sobie siebie szczęśliwym to pierwszy krok do szczęścia. I że zawsze, mimo bólu i zagubienia, warto mieć nadzieję – bo szczęście nie jest czymś, co traci się bezpowrotnie.

Niesztampowy motyw bijących serc, piękna proza i wzruszająca (ale nie ckliwa) historia pod japońskim niebem, która przemówiła do mnie wyjątkowo mocno. Wspaniałe literackie doświadczenie. Polecam!



























* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Relacja.

Tytuł oryginalny: L'Isola dei battiti del cuore
Przekład: Natalia Pola Miscioscia
Wydawnictwo: Relacja
Data wydania: 15 lutego 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 320
Moja ocena: 5,5/6

14.2.24

"Kiedy zakwitną brzoskwinie" – Melissa Fu (przekład Katarzyna Sarek)

"Kiedy zakwitną brzoskwinie" – Melissa Fu (przekład Katarzyna Sarek)
Istnieje pewna starożytna chińska opowieść – o Źródle Brzoskwiniowego Kwiecia. Przedstawia historię rybaka, który natrafił na rajską krainę pełną brzoskwiniowych drzew, ryżowych pól i szczęśliwych ludzi. Mężczyzna musiał podjąć decyzję czy pozostać w tym cudownym miejscu, czy też wrócić tam, skąd przybył. W powieści Melissy Fu baśniowe ilustrowane sceny wykaligrafowane na jedwabnym zwoju przynoszą młodej matce i jej dziecku odrobinę otuchy w najtrudniejszych momentach. Meilin i czteroletni Renshu uciekają przed zbliżającą się japońską armią. A to zaledwie początek ich długiej tułaczki. Po latach dorosły już Renshu emigruje do USA, przyjmuje imię Henry i próbuje oddzielić przeszłość grubą kreską – oddalić bolesne wspomnienia i chińskie dziedzictwo. Wciąż jednak, niczym rybak z brzoskwiniowej opowieści, czuje się rozdarty między nowym i starym życiem, między dwiema kulturami, między Renshu a Henrym Dao.


Melissa Fu zabrała mnie w fascynującą literacką podróż przez czas, miejsca, kultury i skomplikowane ludzkie losy. "Kiedy zakwitną brzoskwinie" to powieść rozpisana na kilkadziesiąt lat i rozpięta między Chinami, Tajwanem i USA – od dramatycznej ucieczki w 1938 roku przed japońską armią, przez wojenną zawieruchę i chińską wojnę domową, aż po powojenne amerykańskie życie w Los Alamos, czasy Mao Zedonga i niepokoje w Tajpej. Na tle rozdartych konfliktem Chin i zmieniającej się historii Melissa Fu stworzyła wielopokoleniową sagę rodzinną – opowieść o wojennej i międzypokoleniowej traumie, nowych początkach, blaskach i cieniach emigracji, poczuciu przynależności, znaczeniu rodziny i pochodzenia. Burzliwe losy matki i dziecka, ich miłości, wytrwałości i walki o przetrwanie, splatają się z losami dziewczynki, a później młodej kobiety, która w USA próbuje określić siebie i odkryć dziedzictwo własnej rodziny w cieniu tajemnic ojca. 

Powieść Melissy Fu jest silnie zakorzeniona w azjatyckich realiach, napisana z dbałością o detale i zbliżeniem na chińską i tajwańską kulturę. To starożytne opowieści i wykaligrafowane zwoje, sezamowe ciasteczka, tradycyjne stroje qipao, krzyki straganiarzy i dźwięk rowerowych dzwonków. To miasto w ogniu, roztrzaskane rodzinne groby, strach przed bombardowaniem. Proza Melissy Fu budzi emocje i ożywia miejsca, wydarzenia i postaci. Rozbrzmiewa echem żalu, straty i tęsknoty, ale ma też zapach kwiatów, który jak balsam koi smutek i przynosi nadzieję. Meilin, wielowymiarowa postać kobieca, urzeka swoją zaradnością, determinacją, cichą siłą i poświęceniem. Widzimy, jak bolesna przeszłość oraz więź matki i syna determinują dorosłe życie Renshu. Sceny w książce Melissy Fu zmieniają się jak w kalejdoskopie, tworząc przejmującą powieść drogi.


"Czy musisz wiedzieć, skąd pochodzisz, aby myśleć o tym, dokąd chcesz iść?"

"Kiedy zakwitną brzoskwinie" to napisana z rozmachem – przekraczająca granice kontynentów, wielopokoleniowa, łącząca przeszłość i teraźniejszość – a przy tym czuła, intymna i uniwersalna w swoim przekazie opowieść. O wewnętrznym rozdarciu, traumie, stracie, tęsknocie, odkrywaniu korzeni i konstruowaniu własnej tożsamości. O ciężarze przeszłości, nadziei na lepszą przyszłość oraz długiej drodze do szczęścia – szczęścia, które można odnaleźć po latach trudu i życiowych zawirowań.

Interesująca azjatycka perspektywa, bolesna historia, skomplikowane ludzkie losy, piękna proza i urzekająca, intensywna, wielopokoleniowa podróż. Czułam smutek, tęsknotę, radość, wzruszenie – i znacznie więcej. Takie wartościowe historical fiction wypatruję, czytam i polecam z przyjemnością. Warto!

























* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Kobiece.

Tytuł oryginalny: Peach Blossom Spring
Przekład: Katarzyna Sarek
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 14 lutego 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 456
Moja ocena: 5/6

10.2.24

"Ukochane równanie profesora" – Yōko Ogawa (przekład Anna Horikoshi)

"Ukochane równanie profesora" – Yōko Ogawa (przekład Anna Horikoshi)
Profesor miał sześćdziesiąt cztery lata i dawniej wykładał teorię liczb na uniwersytecie. Jego siwe włosy sterczały we wszystkich kierunkach, zawsze nosił garnitur i był pod krawatem. Do ubrania przyczepiał za pomocą spinaczy małe karteczki. Na jednej z nich, najbardziej poplamionej i pozaginanej, wyraźnie najstarszej, znajdował się niewyraźny napis: "Moja pamięć trwa tylko osiemdziesiąt minut".


W niespiesznej, kameralnej powieści Yōko Ogawy, japońskiej pisarki, matematyka jest czymś ekscytującym, interesującym i bliskim. Jest synonimem bezpieczeństwa i porządku, źródłem pocieszenia oraz językiem komunikacji, bo to właśnie poprzez matematykę (i baseball) bohaterowie nawiązują nić porozumienia, co daje początek pięknej przyjaźni. Liczby, wzory, twierdzenia i równania delikatnie splatają się z codziennym życiem i uczuciami. Poznajemy historię starszego profesora matematyki, kobiety pracującej jako pomoc domowa oraz jej dziesięcioletniego syna. Yōko Ogawa z czułością i wrażliwością pisze o kruchości i ulotności życia, chorobie, samotności i smutku. O bezinteresownej pomocy, życzliwości, dobru i przyjaźni. O potrzebie bliskości, rozwoju osobistym i uzdrawiającej obecności drugiego człowieka. O pięknych rzeczach, które przydarzają się mimo braku nadziei, w najtrudniejszych momentach oraz o niepozornych chwilach – filiżance herbaty, uścisku dłoni – które stają się źródłem pocieszenia i radości. "Ukochane równanie profesora" to historia urzekająca w swojej prostocie, życiowej mądrości i uważności, zbliżeniu na uczucia i relacje. Pokazuje, jak wspaniałą więź możemy zbudować z drugim człowiekiem mimo różnicy wieku i jak na wiele twórczych sposobów potrafimy odnaleźć do siebie drogę.


"Znacznie łatwiej napisać skomplikowane równanie niż ułożyć relacje z drugim człowiekiem"

Ciepła, refleksyjna powieść przemawiająca językiem liczb, baseballu i przyjaźni – cenna lekcja człowieczeństwa. Wzruszyła mnie. Będę ją miło wspominać.



















Tytuł oryginalny: 博士の愛した数式
Przekład: Anna Horikoshi
Wydawnictwo: Tajfuny
Data wydania: 7 lipca 2019
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 172
Moja ocena: 5/6

8.2.24

"Biuro Przeczuć. Historia psychiatry, który chciał przewidzieć przyszłość" – Sam Knight (przekład Agnieszka Wilga)

"Biuro Przeczuć. Historia psychiatry, który chciał przewidzieć przyszłość" – Sam Knight (przekład Agnieszka Wilga)
Kobieta, która przebudziła się z uczuciem duszności i z wrażeniem, że walą się na nią ściany. Chłopiec, który wykonał rysunek katastrofy na dzień przed tym, jak sam w niej zginął. Pacjentka szpitala czująca zapach dymu na kilka dni przed pożarem. Spóźnienie na autobus, dłuższa rozmowa, wybranie innej drogi – drobiazgi, które potrafią zdecydować o życiu lub śmierci. Prorocze sny, sugestywne wizje na jawie, przypadki jasnowidzenia i telepatii... Przeczucia? A może zbieg okoliczności, splot zdarzeń, nadinterpretacja, widzenie znaków tam, gdzie ich nie ma, bujna wyobraźnia?


Historia tytułowego Biura Przeczuć rozpoczyna się w październiku 1966 roku. To właśnie wtedy miała miejsce jedna z największych tragedii w historii Wielkiej Brytanii – w walijskim miasteczku Aberfan osunęła się część hałdy węglowej i pogrzebała żywcem 144 osoby, w tym 116 dzieci. Wśród lekarzy, którzy pojawili się na miejscu zdarzenia, był psychiatra John Barker. Mężczyzna prowadził badania dotyczące nagłych zgonów na skutek strachu. Po wysłuchaniu w Aberfan relacji mieszkańców na temat rzekomych wizji zbliżającej się katastrofy, postanowił powołać do życia tzw. Biuro Przeczuć – gromadzić opisy wizji, snów i przeczuć, porównywać je z bieżącymi wydarzeniami i w ten sposób opracować system, dzięki któremu będzie można nie tylko przewidzieć katastrofy i wypadki, ale też im zapobiec.

Reportaż Sama Knighta, dziennikarza "New Yorkera", zbudowany jest wokół postaci Johna Barkera, idei i działalności Biura Przeczuć oraz ludzi związanych z projektem badawczym – lekarzy, dziennikarzy, autorów wizji i przewidywań. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że to historia jakich wiele – ot, kolejny sensacyjny tekst o lekarzu-szarlatanie, ezoteryce i nieprawdopodobnych zdarzeniach. Jednak nic bardziej mylnego. "Biuro Przeczuć" to reportaż wnikliwy i wyważony – poważne rozważania na poważny, choć bez wątpienia dość nietypowy i oryginalny temat. Knight zaskakująco dobrze połączył ze sobą wiele różnych wątków, bo działalność Johna Barkera i Biura Przeczuć staje się punktem wyjścia do rozważań na temat psychologii, meandrów ludzkiego umysłu oraz roli przypadku w naszym życiu. W reportażu Knighta indywidualne historie przeczuć i wizji zostają powiązane z konkretnymi wydarzeniami, m.in. wspomnianą już tragedią w Aberfan. Prywatne życie, zawodowa i naukowa działalność Johna Barkera splatają się z kolei z opisem brytyjskiej psychiatrii lat 60. ubiegłego wieku (m.in. realia leczenia szpitalnego, ówczesny stan wiedzy i trendy w badaniach), a ludzkie przeczucia z rozważaniami na temat parapsychologii, niewyjaśnionych zdarzeń i funkcjonowania mózgu (m.in. ciekawe fragmenty poświęcone efektowi placebo i nocebo). Sam Knight pozostaje obiektywny – nie ocenia i nie dokonuje interpretacji w kategoriach racjonalne/nieracjonalne. Dobrze syntezuje wątki i prowadzi opowieść w fascynujący, wnikliwy sposób.


Czy istnieje coś takiego jak "syndrom przedkatastrofalny"? Czy przebłyski przyszłości mogą być formą jasnowidztwa lub telepatii? Czy strach rzeczywiście może zabić? Czy myślenie może działać jak samospełniająca się przepowiednia? Bez względu na to czy wierzymy w przeczucia, zjawiska paranormalne i parapsychologię, czy też nie, podczas czytania reportażu Knighta można poczuć dreszcz niepokoju, nutę niepewności. Ta publikacja uświadamia, że zdolność do przeczuć nie jest czymś niespotykanym i rzadkim. I że ludzki mózg niejednokrotnie potrafi zaskoczyć.

Ciekawy i przystępny reportaż. Przeczytałam z zainteresowaniem.


























* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Czarne.

Tytuł oryginalny: The Premonitions Bureau: A True Account of Death Foretold
Przekład: Agnieszka Wilga
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 31 stycznia 2024
Oprawa: twarda
Liczba stron: 216
Moja ocena: 4,5/6


2.2.24

"Witajcie w księgarni Hyunam-dong" – Hwang Bo-reum (przekład Dominika Chybowska-Jang)

"Witajcie w księgarni Hyunam-dong" – Hwang Bo-reum (przekład Dominika Chybowska-Jang)
"Muszę otworzyć księgarnię!"
Debiutancka powieść południowokoreańskiej pisarki Hwang Bo-reum przedstawia historię młodej kobiety, która poprzez literaturę na nowo odkrywa sens życia. Rozczarowana, wypalona fizycznie i emocjonalnie Yeong-ju postanawia zostawić wszystko za sobą i spełnić swoje marzenie: otworzyć księgarnię. A to zaledwie początek zmian...


Hwang Bo-reum stworzyła literacki mikrokosmos – przytulną, kameralną księgarnię w sercu południowokoreańskiej stolicy. Miejsce, w którym czas płynie inaczej. W którym można poczytać, wypić aromatyczną kawę, poznać życzliwe bratnie dusze, rozwijać pasję, znaleźć nadzieję i ukojenie – poczuć się jak u siebie. Pośród regałów pełnych książek pracownicy i klienci księgarni Hyunam-dong dzielą się swoimi życiowymi historiami, doświadczeniami i głęboko skrywanymi odczuciami. Bo Hwang Bo-reum zdołała nie tylko uchwycić specyficzną, uzdrawiającą atmosferę księgarni, ale też z wrażliwością pochylić się nad ważnymi i aktualnymi problemami współczesności oraz egzystencjalnymi rozterkami. W tej refleksyjnej i kameralnej powieści pojawiają się tematy dotyczące rodziny, społecznych oczekiwań, szybkiego tempa życia, samotności, zdrowia psychicznego i wypalenia zawodowego. Zwykła codzienność i księgarskie realia splatają się z rozważaniami natury egzystencjalnej i filozoficznej. Co prawda niespieszność i epizodyczna struktura mogą sprawiać wrażenie braku spójnej narracji, ale powieść Hwang Bo-reum maskuje te drobne niedociągnięcia wyjątkową atmosferą – ma w sobie kojący spokój, ciepło i odrobinę melancholii. Zresztą to książka o książkach, więc coś, co większość z nas bardzo lubi (są radości i wyzwania księgarskiego biznesu oraz książkowy świat na wyciągnięcie ręki czyli rozmowy o literaturze i spotkania z autorami).


"Witajcie w księgarni Hyunam-dong" to opowieść o bliskości, budowaniu wiary we własne możliwości, sztuce akceptacji życia oraz mocy książek – o tym, jak książki potrafią leczyć rany, łączyć i zmieniać ludzi. Powieść Hwang Bo-reum zachęca do uważnego spojrzenia na codzienność i cieszenia się małymi rzeczami. Pokazuje, że warto podążać własną ścieżką i spełniać marzenia. Że na nowy początek nie jest za późno. Że w swoich zmaganiach nie jesteśmy sami i że życie staje się trochę łatwiejsze, gdy uświadomimy sobie, jak blisko czeka na nas szczęście.

Spokojna, ciepła, podnosząca na duchu koreańska historia.
























* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Albatros.

Tytuł oryginalny: 어서 오세요, 휴남동 서점입니다
Przekład: Dominika Chybowska-Jang
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 24 stycznia 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 384
Moja ocena: 4,5/6

31.1.24

"Biały ptak" – R.J. Palacio i Erica S. Perl (przekład Maria Olejniczak-Skarsgård)

"Biały ptak" – R.J. Palacio i Erica S. Perl (przekład Maria Olejniczak-Skarsgård)
"W takich czasach dobroć jest cudem. Staje się wszystkim. Światłem w ciemności. Istotą człowieczeństwa. Nadzieją"


W książce "Biały ptak" (opartej na powieści graficznej pod tym samym tytułem) R.J. Palacio i Erica S. Perl przedstawiają historię dwunastoletniej żydowskiej dziewczynki, która w czasie drugiej wojny światowej ukrywa się przed Niemcami na terenie Francuskiego Państwa Vichy. Oddzielona od rodziny otrzymuje pomoc z nieoczekiwanej strony – od Juliana, niepełnosprawnego kolegi ze szkoły. Trudne doświadczenia zbliżają ich do siebie, dając początek pięknej przyjaźni. 

R.J. Palacio potrafi wspaniale pisać o empatii, wrażliwości, życzliwości i szacunku do drugiego człowieka, a zatem o wartościach, które są zawsze ważne i aktualne mimo upływu czasu. W "Białym ptaku" na wojenną rzeczywistość spoglądamy oczami dwunastoletniej Sary. Widzimy, jak jej bezpieczny świat kurczy się i zamienia w miejsce strachu i niepewności. Koszmar Holocaustu i wojny splata się w tej powieści z miłością, przyjaźnią i bezinteresowną pomocą. To mądra i wzruszająca opowieść o pięknych rzeczach, które przydarzają się w najmroczniejszych czasach. O nadziei, która staje się światłem w ciemności oraz o dobroci, bliskości i życzliwości, które budują między nami mosty – na przekór nienawiści, złu i milczeniu. O istocie człowieczeństwa, bohaterstwie i odwadze zwykłych ludzi – by okazać dobro nawet za cenę własnego życia. R.J.Palacio w subtelny sposób wplata w opowieść Sary odrobinę magicznego realizmu – główna bohaterka otrzymała bogatą wyobraźnię, artystyczną wrażliwość i zdolność wzbijania się myśli w powietrze, niczym tytułowy biały ptak. To wspaniały przejaw wolności ducha mimo fizycznego zniewolenia i ograniczenia.


Mądra, chwytająca za serce i pięknie napisana powieść, jednocześnie subtelna i realistyczna, pełna smutku i nadziei – cenna lekcja dobroci, odwagi i życzliwości, których tak bardzo potrzebujemy również i teraz, niemal osiemdziesiąt lat od zakończenia drugiej wojny światowej.





* Książka docelowo przeznaczona jest dla starszych dzieci i młodzieży. Inspiracją dla R.J.Palacio stał się m.in. "Dziennik Anne Frank" oraz historia francuskiego miasteczka Le Chambon-sur-Lignon, którego mieszkańcy podczas wojny udzielili pomocy i schronienia tysiącom Żydów (zostali też zbiorowo uhonorowani tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata).






















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Albatros. 

Tytuł oryginalny: White Bird. A Wonder Story – novelization
Przekład: Maria Olejniczak-Skarsgård
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 24 stycznia 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 272
Moja ocena: 5/6



29.1.24

"Wracam do domu" – Karin Smirnoff (przekład Agata Teperek)

"Wracam do domu" – Karin Smirnoff (przekład Agata Teperek)
"Marynarze tęsknili za domem. Ja też tęsknię za domem. A ty janokippo. Masz jakiś dom"

Czy może być jeszcze mroczniej, bardziej brutalnie i przygnębiająco? Może. I jest. Trzecia część trylogii Karin Smirnoff rozwija się w permanentnym poczuciu straty i żalu. Bohaterka jej książek doświadcza ogromu nieszczęść – i wydaje się nawet, że nie ma już miejsca na nic innego, że pozostaje tylko przetrwanie. Ale janakippo nie zamierza się poddawać. Upada, wstaje, otrzepuje i idzie dalej, z roztrzaskanym sercem i wysoko podniesioną głową. W pierwszej i drugiej części trylogii musiała zmierzyć się z powrotem do rodzinnego domu, uzależnieniem brata, śmiercią najbliższych oraz z własnymi demonami – sekretami z przeszłości i skomplikowanymi uczuciami. Teraz nadszedł czas, by w końcu odkryć własną drogę. By znaleźć swoje miejsce. Ale czy dom to rodzinna wioska Smalånger ze wszystkimi splątanymi relacjami i bolesnymi wspomnieniami? A może dom to życie z dala od przeszłości, z czystą kartą i nowym początkiem? Albo coś zupełnie innego – bycie w zgodzie z samym sobą, w spokoju i harmonii, niezależnie od miejsca zamieszkania i ludzi, z którymi żyjemy na co dzień?


W trzeciej części janakippo kontynuuje swoją życiową, coraz bardziej chaotyczną podróż – wraca co prawda do rodzinnej wioski, ale los prowadzi ją także do Sztokholmu i na zachodnie szwedzkie wybrzeże, na archipelag Bohuslän. Literacka przestrzeń, którą tworzy Karin Smirnoff znów wypełnia się po brzegi klaustrofobicznym, mrocznym vibe'm. To nieprzepracowane traumy, toksyczne relacje, poczucie izolacji i wyobcowania. To przemoc, która wnika w DNA i seks, który stanowi namiastkę bliskości. Janakippo początkowo wciąż próbuje zagłuszyć własne uczucia. Niezależna, jednocześnie silna i krucha, odpycha od siebie ludzi i dryfuje między bolesną przeszłością a gorzką teraźniejszością. Dopiero poczucie straty zmusza ją do przyjrzenia się samej sobie. I do konfrontacji z tym, co najtrudniejsze – widmem przemocowego ojca. Karin Smirnoff z psychologiczną przenikliwością pochyla się nad złożonością ludzkich uczuć i relacji – zagłębia w pokoleniową traumę, poczucie winy, pochodzenie, pamięć, miłość i nienawiść. Opowiada o kobiecie, która zawsze tęskni za tym, czego mieć nie może. Która próbuje wyzwolić się z toksycznych wzorców i zrozumieć własne uczucia.


"Byłam dobra w złych pomysłach. Ten wydawał się rozstrzygający. Stałam przed czymś. Może przed wyborem. Jednym z takich jakich nie da się odrzucić"

Trzecia część ponownie urzeka – jeszcze większym skandynawskim mrokiem, surowością, naturalizmem i cielesnością. Smirnoff hipnotyzuje, bo jest jakieś literackie piękno i czułość w tej przygnębiającej, oszczędnej i do bólu realistycznej prozie, w ludzkich zmaganiach, życiu i śmierci splecionych w jedno, w siostrzano-braterskiej więzi. Czym jest dom? Czy jesteśmy tylko sumą tego, co się nam przydarza? 

"Męczące jest nienawidzić kogoś. I chociaż nienawiść karmi się pogardą pożera też energię"

"Wracam do domu" to poruszająca opowieść o stracie, samotności, ciężarze traumy, miłości i bliskości. O zawiłych rodzinnych i międzyludzkich relacjach i szukaniu swojego miejsca w świecie. Nie jest to finał spektakularny. Wydaje się, że trzecia część nie zdołała przyćmić dwóch poprzednich. Ale to nadal Karin Smirnoff w doskonałej formie. I historia, która spina klamrą fizyczną i metaforyczną podróż janykippo. Wspaniała skandynawska trylogia – trudno się z nią pożegnać. 





























* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Poznańskie.

Tytuł oryginalny: Sen for jag hem
Przekład: Agata Teperek
Wydawnictwo: Poznańskie
Seria: Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich
Cykl: Saga rodziny Kippów (tom 3)
Data wydania: 24 stycznia 2024
Oprawa: twarda
Liczba stron: 376
Moja ocena: 5/6

26.1.24

"Ta druga" – Therese Bohman (przekład Justyna Czechowska)

"Ta druga" – Therese Bohman (przekład Justyna Czechowska)

Książkę Therese Bohman czytałam szybko, zachłannie. I delektowałam się intensywną, zmysłową prozą. Na pierwszy rzut oka "Ta druga" to nic nadzwyczajnego – ot, kolejna opowieść o romansie młodej kobiety i starszego, żonatego mężczyzny. Jednak Therese Bohman zamienia ten wyświechtany i zużyty motyw w coś zupełnie innego – hipnotyzującego, niebanalnego i zaskakującego. W książce Bohman damsko-męska miłostka to zaledwie punkt wyjścia do odważnej, szczerej i głęboko refleksyjnej podróży przez meandry moralności, kobiecości, władzy i społecznych nierówności. Autorka tworzy wielowymiarowy portret "tej drugiej" – młodej kobiety, kochanki, nieco samotnej, zagubionej i niedopasowanej, która za wszelką cenę pragnie wyrwać się z biedy, nudy i rozczarowującej codzienności – by w końcu coś poczuć, doświadczyć. Bohaterka książki Bohman wywołuje wiele sprzecznych emocji – czytelnik balansuje na granicy antypatii, zrozumienia i czułości. Zachwycił mnie sposób, w jaki autorka ukazała jej dynamikę i wewnętrzną walkę. I co tu dużo mówić – lubię takie bohaterki. Nieoczywiste, trudne, niewygodne. Z przyjemnością zatraciłam się w fascynującym studium samotności, dwuznaczności, pożądania, obłudy i egzystencjalnego zagubienia. Intymna proza i klimat małego szwedzkiego miasteczka doskonale dopełniły całość. Każdy element powieści Bohman zachwycił mnie równie mocno. I doceniam – za przestrzeń do własnych refleksji, bez moralizatorskich tonów. "Ta druga" doskonale pokazuje, że ludzie, świat, nasze emocje i życiowe wybory nie są czarno-białe. I że często osądzamy pochopnie, zbyt szybko, jednocześnie nie dostrzegając swojej własnej hipokryzji.


Bardzo dobra skandynawska proza – polecam!

















Tytuł oryginalny: Den andra kvinnan
Przekład: Justyna Czechowska
Wydawnictwo: Pauza
Data wydania: 30 kwietnia 2020
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 192
Moja ocena: 5/6

26.1.24

"Oprzyj swoją samotność o moją" – Klara Hveberg (przekład Karolina Drozdowska)

"Oprzyj swoją samotność o moją" – Klara Hveberg (przekład Karolina Drozdowska)
"Czy miłość można zamknąć w matematycznym wzorze? Czy każdy związek dwojga ludzi jest wyjątkowy? A może losy zakochanych powtarzają się zawsze jak refren w muzyce?"


Wspaniała. Przepięknie napisana i przejmująca opowieść o miłości, samotności, tęsknocie i chorobie. O muzyce, matematyce i literaturze. Pochodząca z norweskiego Molde matematyczka Klara Hveberg stworzyła książkę o pochodzącej z Molde matematyczce Rakel Havberg, która pisze powieść. "Oprzyj swoją samotność o moją" jest skonstruowana jak fraktal (figura geometryczna) – poszczególne wątki to tak naprawdę ta sama opowieść – powracają w różnych wariacjach i stają się częścią większej historii. Muzyka splata się w niej ciasno z matematyką i literaturą – brzmi jak złożona melodia albo skomplikowany wzór matematyczny. I wypełniona jest po brzegi liryzmem, smutkiem oraz głęboką melancholią. Zachwyciła mnie i formą, i treścią – ulubione fragmenty czytałam wielokrotnie. I znalazłam w niej coś bardzo osobistego – dzięki temu przemówiła do mnie szczególnie mocno. 

Smutna, jednocześnie surowa i czuła literatura skandynawska. Polecam!


Bo możesz oprzeć swoją samotność o drugiego człowieka – i choć przez chwilę nie być w swojej samotności tak bardzo samotnym.


















Tytuł oryginalny: Lene din ensomhet langsomt mot min
Przekład: Karolina Drozdowska
Wydawnictwo: Marpress
Seria: Bałtyk
Data wydania: 5 listopada 2021
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 328
Moja ocena: 6/6

24.1.24

"Nie mówię żegnaj" – Han Kang (przekład Justyna Najbar-Miller)

"Nie mówię żegnaj" – Han Kang (przekład Justyna Najbar-Miller)
Podnóże góry. Gęsto padający śnieg. Tysiące czarnych ociosanych drzew. Pomiędzy nimi kopce grobowe. I coraz mocniej napływająca morska woda.

Ten koszmarny sen nawiedza bohaterkę powieści Han Kang już od wielu lat – dwa miesiące po opublikowaniu tekstu dotyczącego tragicznych wydarzeń, które rozegrały się w 1948 roku na koreańskiej wyspie Czedżu. Kyong-ha utknęła między przeszłością a teraźniejszością, snem a rzeczywistością. Czując bliskość śmierci, postanawia napisać swój ostatni list. Bo może jeśli nie wypowiemy słów pożegnania, tak naprawdę wcale nie dojdzie do rozstania? Niespodziewana wiadomość od przyjaciółki skłania jednak Kyong-ha do zawieszenia w czasie swojego smutku i melancholii – kobieta rusza na wyspę Czedżu. Senny koszmar dogania ją w samym sercu śnieżycy, w odciętej od świata górskiej wiosce. Budzą się duchy przeszłości...


"Nie mówię żegnaj" to intymne i głęboko poruszające studium miłości, pamięci i traumy – portrety trzech kobiet, które łączy to, co bolesne i niewypowiedziane: echa mrocznej historii Korei. Jest samotna pisarka z Seulu nawiedzana przez niepokojące sny. Jest dokumentalistka z wyspy Czedżu podążająca śladem rodzinnej i narodowej traumy. Jest starsza kobieta, naoczny świadek ludobójstwa, która latami próbuje odnaleźć zaginionego brata. Każda z nich musi skonfrontować się z własnymi demonami, własną stratą – cierpieniem, którego korzenie tkwią w tragedii sprzed lat. Han Kang stworzyła powieść żałobną na granicy jawy i snu, jasności i mroku, nadziei i rozpaczy – historię utkaną z powidoków sennego koszmaru i echa bolesnej przeszłości. Piękna, poetycka proza autorki przebija się przez ciszę i wydobywa z ciemności prawdę – dziedzictwo doznanej traumy i przemocy. Powracające w powieści motywy (senny koszmar, śnieg i ptaki) nadają historii głębszy, oniryczny wymiar – budują paralele między światem żywych i umarłych i definiują metaforycznie zawiłości egzystencji i międzyludzkich relacji. Czuć w tej książce ciężar ludzkiego dramatu, samotności, odrętwienia i żalu – literacki chłód, który przenika do serca.


"Nie mówię żegnaj" to powieść bolesna ze względu na mroki historii, traumę i stratę, ale jednocześnie piękna w ukazywaniu siły ludzkiego ducha, miłości i przyjaźni. To napar z liści bambusa, ryżanka z fasolą, pożółkłe listy i czarno-białe fotografie. To niebieskoszare światło zmierzchu, trzepot ptasich skrzydeł, zimno przenikające do kości i śnieg, który niczym biały całun okrywa żywych i umarłych. Han Kang stworzyła opowieść o przeszłości, która nie przemija i z którą nie sposób się pożegnać. O cienkiej granicy między życiem i śmiercią, snach, które obnażają to, co najgłębiej skrywane i o miłości, która bywa straszliwym cierpieniem. O przerażających rzeczach, które człowiek jest w stanie uczynić drugiemu człowiekowi, pokoleniowej traumie, pamięci ziemi i ludzkiego serca. O ranach, których nie jest w stanie zagoić mijający czas i determinacji w dążeniu do prawdy.

Proza Han Kang, liryczna i melancholijna, niezmiennie mnie zachwyca. Ma w sobie coś głęboko poruszającego, refleksyjnego, smutnego – dociera do zakamarków serca. Han Kang wspaniale operuje symboliką i oniryzmem, przemawia metaforycznie za pomocą opisów natury, niepozornych detali – i tworzy w ten sposób niepowtarzalną atmosferę, inny literacki wymiar. Urzekający, współczesny głos azjatyckiej literatury. Polecam.






















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem W.A.B.

Tytuł oryginalny: 작별하지 않는다
Przekład: Justyna Najbar-Miller
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 24 stycznia 2024
Oprawa: twarda
Liczba stron: 384
Moja ocena: 6/6

22.1.24

"Pod słońcem Turynu" – Ivana Dobrakovova (przekład Izabela Zając)

"Pod słońcem Turynu" – Ivana Dobrakovova (przekład Izabela Zając)
"Co się ze mną stało w tym mieście u podnóża Alp?"


"Pod słońcem Turynu" (tłum. Izabela Zając) zaczyna się niepozornie. Może się wydawać, że to historia jakich wiele – ot, zwykłe losy emigrantki w obcym kraju. Jednak w prozie Dobrakovovej czuć podskórne napięcie, czające się w ukryciu zło. I rzeczywiście, wizerunek szczęśliwej rodziny i jej włoskiego dolce vita zaczyna się kruszyć. Bohaterka książki Dobrakovovej miota się między obowiązkami matki i żony a zaspokojeniem własnych pragnień. Pokusa staje się silniejsza, a przekraczanie granic moralnych czymś ekscytującym i wyzwalającym. Turyńskie słońce roznieca w Kristinie pożar. Pożar, który zamienia się w pożogę.


Już od pierwszych stron czułam, że ta książka ma w sobie coś mrocznego, niewygodnego, a i tak Dobrakovova zdołała mnie zaskoczyć. Banalna historia emigracji i niewierności kryje w sobie ekstremum i stawia pytania o moralność, egoizm, dziedziczenie zła. Autodestrukcja głównej bohaterki splata się ciasno z poczuciem niedopasowania, przemocą seksualną, rozpadem rodziny i traumą z dzieciństwa. Dobrakovova zręcznie żongluje trudnymi tematami, zagłębia się w intymny świat swojej bohaterki, mieszankę obsesji, pożądania, lęku i poczucia winy. Zachwyca intensywność monologu i wyczucie turyńskiej przestrzeni.

Odważna, przekraczająca granice i niewygodna powieść pełna napięcia, traum i ludzkiego "wykolejenia" opowiedziana mocnym, autentycznym głosem. Literatura dyskomfortu w fascynującym wydaniu.






















Tytuł oryginalny: Pod slnkom Turína
Przekład: Izabela Zając
Wydawnictwo: Książkowe Klimaty
Data wydania: 24 maja 2023
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 204
Moja ocena: 4,5/6
Copyright © w ogrodzie liter , Blogger