Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Najlepsze książki 2025. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Najlepsze książki 2025. Pokaż wszystkie posty

27.11.25

"Mrok jest po naszej stronie" – Katarzyna Zyskowska

"Mrok jest po naszej stronie" – Katarzyna Zyskowska
Wstaje kolejny listopadowy dzień. Mrok cofa się powoli – odsłania tatrzańskie szczyty skąpane we mgle. Wiatr szarpie kosodrzewiną, szumi i podrywa do lotu kosmyki włosów. Gdzieś w oddali kołuje kruk, w skalnych szczelinach zalega śnieg. Kobieta i mężczyzna stoją nad urwiskiem, czas zamiera – i nie ma już dokąd uciekać. Ofiara i kat złączeni miłością, nienawiścią, zemstą i tajemnicą, już na zawsze. To właśnie tutaj, w sercu Tatr, wśród szeptów demonicznej Lilith, dokona się przeznaczenie.


Co determinuje ludzkie losy? Czy jedno spotkanie może zmienić wszystko?

"Mrok jest po naszej stronie" to opowieść o ludziach złapanych w pułapkę miłości i wielkiej historii. Ona – młoda studentka i aspirująca pisarka. On – żydowski prawnik, komunista i idealista. Ich ścieżki przecinają się w przedwojennej Warszawie w dramatycznych okolicznościach. Połączy ich namiętność i wzajemna fascynacja. Rozdzielą burzliwe czasy, zdrada i życiowe wybory. Chana i Arie będą szukać siebie nawzajem przez lata – aż do tragicznego finału na tatrzańskim szczycie. Katarzyna Zyskowska stworzyła historię trudnej, zawiłej miłości splecionej z nienawiścią, zemstą i śmiercią – opowieść gęstą od emocji, niebanalną, wciągającą bez reszty. Mrok wydaje się w tej powieści niemal namacalny – przenika warszawskie zaułki, tatrzańskie szlaki, komunistyczne katownie i ludzkie serca. To mrok, który zamienia kochanków we wrogów, ofiary w katów, idealistów w bestie; który napędza wojnę, podziały i zniszczenie. Historia Chany i Ariego ma wyjątkową oprawę. Katarzyna Zyskowska wspaniale oddaje atmosferę minionych czasów, ożywia miejsca i ludzi. Jest przedwojenna Warszawa – kamienice, kawiarnie, kakofonia dźwięków, ciemne zaułki, stolik w Ziemiance, żytniówka i "Wiadomości literackie". Są Tatry –majestatyczne, piękne i niebezpieczne. Jest Polska w brutalnym, stalinowskim wydaniu – aresztowania i przesłuchania, więzienie, bezwzględność aparatu bezpieczeństwa PRL, terror i inwigilacja. Ogromnie doceniam za research, dbałość o detale, wiernie oddane realia. Solidne osadzenie fabuły w czasie i miejscu nadaje książce szczególny charakter. Mocno poruszyły mnie losy bohaterów – niezłomność Chany, wyrachowanie Ariego, ich tragiczna, burzliwa więź, trudy lat wojennych i powojennych. Książka Katarzyny Zyskowskiej w dojrzały literacko i przenikliwy sposób podejmuje tematy dotyczące miłości, życia i śmierci, moralności, trudnych wyborów, dobra i zła, sprawiedliwości. To opowieść o cieniu przeszłości, ciężarze tajemnic i mroku ludzkich serc. O przypadkowych spotkaniach, które zmieniają bieg życia i przeznaczeniu, którego nie sposób powstrzymać.


Wspaniale napisana, niepokojąca i wciągająca powieść – potrafi zawładnąć wyobraźnią i sercem, poruszyć, skłonić do refleksji. Takie niebanalne książki poleca się z przyjemnością.



















• współpraca barterowa • wydawnictwo Znak •

Data wydania: 26 listopada 2025
Wydawnictwo: Znak Literanova 
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 448
Moja ocena: 5,5/6


12.11.25

"Gwiazdka. Opowieść przedwigilijna" – Ingvild H. Rishøi (przekład Katarzyna Tunkiel)

"Gwiazdka. Opowieść przedwigilijna" – Ingvild H. Rishøi (przekład Katarzyna Tunkiel)
"Czasem cuda się zdarzają. Czasami po prostu nie ma innego wyjścia i wtedy zdarza się cud"


Dziesięcioletnia Ronja pragnie własnego małego cudu – dziewczynka marzy o prawdziwym, rodzinnym Bożym Narodzeniu ze stołem pełnym jedzenia, ciepłem kominka i choinką, która pachniałaby lasem i "świeciła tak niesamowicie". Piękne marzenia dodają blasku szarości życia. Ale potrafią też łamać serce, gdy cały czas wymykają się z rąk – wie o tym Melissa, szesnastoletnia siostra Ronji. Codzienność dziewczynek to małe, ponure mieszakanie w norweskim Tøyen, dzielnicy Oslo. To miłość i troska, ale też głód, bieda, lęk, uzależniony od alkoholu ojciec i szczęśliwe dni – teraz już tylko odległe wspomnienie. Czy Ronja doświadczy upragnionego świątecznego cudu?

Książka Ingvild H. Rishøi przywodzi na myśl "Dziewczynkę z zapałkami" Andersena, "najsmutniejszą historię na świecie" jak mówi o niej Melissa, siostra Ronji. Ale słychać w niej również echa Karola Dickensa – szczerość i realizm w ukazywaniu biedy, głodu i zaniedbania; dramatu dziecka, które marzy o cieple, poczuciu bezpieczeństwa i szczęściu, a które musi dźwigać na swoich barkach ciężar wstydu, dorosłych zmartwień i odpowiedzialności. "Gwiazdka" utrzymana jest w charakterystycznym dla literatury skandynawskiej stylu – z oszczędną, precyzyjną prozą, pozorną surowością, melancholią, autentyzmem uczuć i przeżyć. Akcja rozgrywa się w okresie przedświątecznym, a historię poznajemy z perspektywy dziesięcioletniej Ronji, "córki zbójnika" jak z czułością mówi o niej ojciec. Sceny z życia tej rodziny, drobne chwile, składają się na opowieść – smutną, wzruszającą, z odrobiną światła i nadziei. Ingvild H. Rishøi subtelnie splata to, co piękne i szczęśliwe z tym, co bolesne i ponure. Jej proza działa na wyobraźnię i uczucia, skłania do refleksji na temat uniwersalnych wartości takich jak dobro, miłość, troska, przebaczenie. Historia pozornie wydaje się prosta, ale w rzeczywistości porusza wiele ważnych aspektów społecznych, zagłębia się w świat wewnętrzny i osobiste przeżycia.


Wielka moc drzemie w tej niepozornej norweskiej noweli. "Gwiazdka" to opowieść o niełatwym dzieciństwie, sile marzeń, siostrzanej więzi, ludzkiej życzliwości i woli przetrwania, mimo życiowych trudności. O małych i dużych cudach, które mogą się zdarzyć i rozproszyć mrok. Pełen nadziei głos Ronji rozczula, łamie serce, wywołuje uśmiech i łzy. Może najprawdziwszym cudem jest samo życie? A może światło, które mamy w sobie? Smutna, wartościowa książka (i pięknie wydana, z ilustracjami Kamili Kansy).





















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: Stargate: en julefortelling
Przekład: Katarzyna Tunkiel
Wydawnictwo: Znak Koncept
Data wydania: 29 października 2025
Oprawa: twarda
Liczba stron: 208
Moja ocena: 5,5/6


30.10.25

"Ci, którzy mówią. Ci, którzy milczą" – Chiara Valerio (przekład Tomasz Kwiecień)

"Ci, którzy mówią. Ci, którzy milczą" – Chiara Valerio (przekład Tomasz Kwiecień)
Przewracam ostatnią stronę i zamykam książkę – a w mojej głowie wciąż rozbrzmiewają echa prozy Chiary Valerio. Wciąż czuję woń tytoniu, rozmarynu i tuberozy; słyszę szum morza, dźwięk dzwoneczków i głosy mieszkańców włoskiego Scauri – głosy, które narastają, nakładają się na siebie i cichną. Wciąż oczami wyobraźni widzę błękit lnianej sukienki, zachodzące słońce nad via Apia i wannę pod oknem z żółto-zielonych szkiełek. Bo właśnie w tej wannie utopiła się Vittoria – dojrzała kobieta o nieprzeciętnym uroku osobistym, enigmatyczna outsiderka, która leczyła ludzi ziołowymi miksturami, "śmiała się zbyt głośno i kochała nie tak, jak trzeba" i która doskonale pływała w morzu. "Nieszczęśliwy wypadek", mówili. Ale czy na pewno?


Chiara Valerio zabiera nas na włoską prowincję lat 90. XX wieku prosto w sieć skomplikowanych relacji, plotek, osądów i przemilczeń. Vittoria umiera w wannie, ale Lea, prawniczka i przyjaciółka, nie wierzy w przypadkowość tej śmierci i postanawia odkryć prawdę. Z jej osobistego śledztwa – z okruchów wspomnień, drobnych detali i rozmów – wyłania się portret kobiety nieuchwytnej, pełnej sekretów. Ta wiedza wstrząsa Leą – zaczyna kwestionować własne uczucia i pragnienia. Chiara Valerio umiejętnie buduje suspens, stopniowo odsłaniając kolejne elementy układanki. Zachwyca dbałość o szczegóły, pozorny spokój i niespieszność narracji, małomiasteczkowy klimat i przenikliwość postaci. Powieść podszyta jest włoskim noir i odrobiną melancholii – cicha i dyskretna. Valerio ukazuje emocjonalną złożoność kobiecej przyjaźni i zadaje pytania o to, co naprawdę wiemy o innych i samych sobie. Porusza kwestie dotyczące tożsamości, zaufania, seksualności, prawa wyboru, patriarchatu, przemocy i różnic klasowych. Wspaniale było móc podążać wraz z Leą śladem Vittorii, zagłębić się w labirynt słów i milczenia, w realia życia małej społeczności i w intymną historię dwóch kobiet, które połączyła szczególna więź.


Piękna, subtelna i nieoczywista książka. Opowieść o głęboko skrywanych sekretach, niejednoznaczności uczuć, kobiecej wolności i niezależności oraz odwadze podążania własną ścieżką. O miłości, stracie, wewnętrznych konfliktach i pozorach, które mylą. Uświadamia, że każdy z nas ma swoją własną historię; że każdy z nas nosi w sobie tajemnice. Takie powieści sprawiają, że kocham literaturę włoską coraz bardziej.

























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Bo.wiem •

Tytuł oryginalny: Chi dice e chi tace
Przekład: Tomasz Kwiecień
Wydawnictwo: Bo.wiem
Seria: Seria z Żurawiem
Data wydania: 25 października 2025
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 192
Moja ocena: 5/6


15.10.25

"Wyliczanka" – Tamta Melaszwili (przekład Magdalena Nowakowska)

"Wyliczanka" – Tamta Melaszwili (przekład Magdalena Nowakowska)
"Nie może być tak, żeby życie ludzkie było nic niewarte"


W debiutanckiej książce Tamty Melaszwili, gruzińskiej pisarki, dzieciństwo i dojrzewanie splatają się z wojenną grozą. Gdzieś na prowincji, w małej wiosce, rozgrywa się cichy dramat tych, którzy pozostali – kobiet, dzieci, ludzi starszych i niepełnosprawnych. Wydaje się, że czas płynie tutaj inaczej – w oczekiwaniu na ratunek lub śmierć. Wojna ma twarz głodnego chłopca, owdowiałej żony i zrozpaczonej matki, której brakuje w piersiach pokarmu. To opuszczone ulice, zaminowane pola, zapach rozkładu i życie naznaczone lękiem, tęsknotą i beznadzieją. Tamta Melaszwili bohaterkami powieści czyni dwie nastoletnie dziewczyny. Ninco i Dzidzia leżą na trawie, palą papierosy, rozmawiają o chłopakach i marzą o życiu bez wojny. Ale rzeczywistość nie daje wytchnienia – dzieją się rzeczy straszne i aby przetrwać, muszą podejmować ryzyko.

Tamta Melaszwili nie potrzebuje wiele, by przekazać to, co najważniejsze; by skłonić do refleksji, wywołać dyskomfort, poruszyć do głębi. "Wyliczanka" składa się z serii krótkich, kameralnych scen, migawek z życia ludzi złapanych w pułapkę konfliktu zbrojnego. Precyzyjna, przemyślana proza Melaszwili, nastoletnia perspektywa oraz sugestywne sceny i dialogi nadają powieści szczególny wymiar. Zamiast sentymentalizmu i spektakularnych momentów – realizm ludzkiej egzystencji i osobiste, ciche dramaty.


"Wyliczanka" to opowieść o dzieciństwie i dojrzewaniu w cieniu wojennej grozy. O sile przyjaźni, woli przetrwania, trudnych wyborach, stracie i traumie. O wojnie, która zawsze przynosi ze sobą śmierć, ból i zniszczenie. Mocna, aktualna i poruszająca literatura (i z zakończeniem, które złamało mi serce). Polecam!
























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Filtry •

Tytuł oryginalny: Gatwia
Przekład: Magdalena Nowakowska
Wydawnictwo: Filtry
Data wydania: 30 lipca 2025
Oprawa: twarda
Liczba stron: 96
Moja ocena: 5/6


27.9.25

"W dobrych rękach" – Yael van der Wouden (przekład Justyn Hunia)

"W dobrych rękach" – Yael van der Wouden (przekład Justyn Hunia)
Bo każdy dom ma swoją własną historię...


Ulubiona zastawa stołowa matki trzymana pod kluczem. Blade światło w kuchni. Wyszywanki na rąbkach prześcieradeł. Ramka ze zdjęciem na nocnym stoliku. Srebrna łyżeczka do herbaty. Dwie jodły w ogrodzie. Isabel należała do tego domu. Właśnie tutaj, wśród rodzinnych pamiątek, szeptów przeszłości i brzęku porcelany, toczyło się jej spokojne życie – wszystko miało swoje własne miejsce, własny niezachwiany rytm. Do czasu aż zamieszkała w nim Eva – i swoim głośnym, radosnym usposobieniem wprowadziła chaos w pozornie uporządkowany świat Isabel.

Literacki debiut Yael van der Wouden pulsuje napięciem, zmysłowością i tajemnicą. To opowieść o dwóch kobietach, których losy splatają się w starym domu, gdzieś na holenderskiej prowincji. Isabel i Evę różni niemal wszystko – a jednak rodzi się między nimi uczucie podszyte namiętnością, sekretami, poczuciem winy i lękiem. Yael van der Wouden nadaje historii miłosnej głęboki, złożony i przejmujący wymiar – łączy intymne przeżycia z kontekstem historycznym i społecznym, echem wojennej traumy oraz rodzinnym dziedzictwem. Tworzy wielowymiarowe postaci i skomplikowane relacje – piękną prozą ożywia uczucia, myśli i doznania w całej swojej ludzkiej zawiłości. W powieści pożądanie staje się katalizatorem burzliwych zmian – w Isabel budzą się tłumione latami pragnienia i nadzieje, sytuacja zmusza ją do konfrontacji z lękiem, dyskomfortem, gniewem i izolacją; z wszystkim tym, co młoda kobieta stara się ukryć pod maską wrogości i nadmiernej kontroli. Delektowałam się napięciem, które Yael van der Wouden zbudowała i doskonale stopniowała wraz z rozwojem fabuły – aż do łamiącego serce zakończenia. Urzekł mnie sposób, w jaki skonstruowała powieść. Coś, co z początku przypomina romans, przeradza się w głęboką, duszną i nieco mroczną historię ukazaną z dwóch różnych perspektyw – jej fundamentem autorka uczyniła kwestie związane z rodziną, pochodzeniem, odkrywaniem siebie, seksualnością, traumą, obsesją i stratą. "W dobrych rękach" wzbudza dreszcz podniecenia i niepokoju, prowokuje do myślenia. To słodki smak gruszek i pocałunków, letnie promienie słońca, dom pełen tajemnic, odłamki porcelany w ogrodzie i znaleziony pod łóżkiem pamiętnik. To miłość i nienawiść splecione w jedno, ból straty i nieukojona tęsknota, łzy szczęścia i rozpaczy, rozstania i powroty. To pytania o zbiorowe milczenie, współwinę, prawdę, sprawiedliwość i odkupienie w powojennej Holandii.


Pięknie napisana – przenikliwa, złożona i poruszająca powieść. O dwóch kobietach żyjących w cieniu przeszłości i uczuciu, które jest w stanie rozświetlić mrok. Wspaniała! Trafia do mojej tegorocznej topki.


















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: The Safekeeper
Przekład: Justyn Hunia
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 24 września 2025
Oprawa: twarda
Liczba stron: 400
Moja ocena: 5,5/6

22.9.25

"Kakao w czwartki" – Michiko Aoyama (przekład Barbara Słomka)

"Kakao w czwartki" – Michiko Aoyama (przekład Barbara Słomka)
Filiżanka gorącego kakao w ulubionej kawiarni, różowy lakier na paznokciach, omlet w dziecięcej śniadaniówce, zielona farba na płótnie, kwitnące wiśnie sakura, pierwszy list miłosny od zakochanej dziewczyny...

Świat jest pełen kolorów – otaczają nas błękity, biele, zielenie, żółcie, brązy, czerwienie... kalejdoskop przeróżnych barw i odcieni. Niektóre kolory dodają energii, inne otulają spokojem. Są takie, które przynoszą ukojenie i takie, które poprawiają nastrój. Jedne lubimy szczególnie mocno, inne wręcz przeciwnie. Niektórzy wierzą, że kolory nosimy w sobie – tworzą naszą niepowtarzalną aurę; że potrafią być magicznym zaklęciem, obietnicą albo życzeniem szczęścia; że to one nadają naszemu życiu smak.


Nowa książka Michiko Aoyamy przypomina zbiór opowiadań, serię krótkich scen, migawek z codziennego życia. Każde opowiadanie to inny kolor i inna historia. Autorka subtelnie splata ludzkie losy, tworząc barwną całość – w kolejnych rozdziałach, w tle, powracają poznane wcześniej postacie; scenerią Aoyama uczyniła Tokio i Sydney. W powieści poznajemy młodą kobietę, która w każdy czwartek zamawia w kawiarni gorące kakao; matkę, która dla kariery poświęciła życie rodzinne; nauczycielkę przedszkola na zawodowym rozdrożu; zakochanego mężczyznę; małżeństwo świętujące złote gody. Aoyama zagłębia się w zawiłości uczuć i relacji. Pisze o małych cudach, które zdarzają się przy filiżance kakao, w kuchni podczas robienia omletu, na przedszkolnym korytarzu, przed obrazem w galerii sztuki. O bliskich nam tematach i zmaganiach – miłości, przyjaźni, samotności i przebaczeniu. O więzi człowieka z naturą, pasji, dziecięcej radości, docenianiu małych rzeczy i szczęściu dzielenia chwil z drugim człowiekiem. Czytanie tej powieści sprawiło mi przyjemność – polubiłam jej pokrzepiające przesłanie, różnorodność ludzkich historii, ciekawą formę i motyw przewodni. "Kakao w czwartki" ma w sobie czułość i zrozumienie, które chwytają za serce (i wzruszają). Odniosłam też wrażenie, że proza Aoyamy stała się jeszcze bardziej subtelna i wrażliwa – potrafi uchwycić piękno chwili, głębię uczuć i przeżyć, w prosty sposób opowiedzieć o tym, co trudne i bolesne.


Inspirująca, refleksyjna i poruszająca książka. Opowieść o różnych ścieżkach, którymi prowadzi nas los – bo koniec może stać się początkiem czegoś nowego. O szczęściu, którego pragniemy, ale które wzbudza też lęk – bo bywa kruche i ulotne i boimy się po nie sięgnąć. O tym, jak trudno czasami postawić się w sytuacji drugiego człowieka – a warto, bo to droga do lepszego zrozumienia innych i samego siebie. Ten japoński comfort book uświadamia, jak wielką moc ma uśmiech, życzliwe spojrzenie i dobre słowo; że warto podążać za swoją pasją, za głosem serca – mieć odwagę bycia sobą.

Moja ulubiona książka Michiko Aoyamy (idealna do czytania z kubkiem kakao:).




















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Relacja •

Tytuł oryginalny: 木曜日にはココアを #1
Przekład: Barbara Słomka 
Wydawnictwo: Relacja
Data wydania: 24 września 2025
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 176
Moja ocena: 5/6


1.9.25

"Sekret skowronka" – Fiona Valpy (przekład Alina Jakubowska, Elżbieta Kulicka)

"Sekret skowronka" – Fiona Valpy (przekład Alina Jakubowska, Elżbieta Kulicka)
"By mój głos znów wzbił się w powietrze niczym śpiew skowronków fruwających ponad wzgórzami otaczającymi mój rodzinny dom"


W małym szkockim miasteczku słychać śpiew skowronków, stare, ludowe melodie, szum morza i echa przeszłości. To powietrze przesycone zapachem wodorostów i torfu, wrzosowiska, wody zatoki skąpane w blasku zachodzącego słońca i łyk rozgrzewającej herbaty. Loch Ewe, ukryte nad morzem wśród wzgórz, zna wiele tajemnic – było świadkiem dramatycznych wydarzeń, pożegnań i powrotów, wielkich miłości i równie wielkich strat. Widziało odwagę, hart ducha, rozpacz i poświęcenie kobiet i mężczyzn. Dla wielu z nich wszystko zaczęło się i skończyło właśnie tu, w Loch Ewe. Dla Flory ta urokliwa wioska przez całe życie była domem, ukochanym miejscem na ziemi. Czy dla jej córki Lexie również stanie się bezpiecznym schronieniem?

"Sekret skowronka" to połączenie literatury obyczajowej, historical fiction, romansu i rodzinnego dramatu. Akcja rozgrywa się w dwóch liniach czasowych – przedstawia losy matki i córki splecione z historią małego miasteczka. Poznajemy Lexie, która w latach 70. powraca do Loch Ewe i musi zmierzyć się z żałobą, rodzinną tajemnicą oraz zmianami, jakie niespodziewanie dokonały się w jej życiu. Kobieta odkrywa burzliwą przeszłość zmarłej matki – i ta wiedza pomaga jej pogodzić się ze stratą. Powieść Fiony Valpy zachwyciła mnie szkocką scenerią (w zmieniających się porach roku), pięknymi opisami natury, atmosferą małego miasteczka dawniej i dziś, nawiązaniem do szkockich pieśni i tradycji oraz ciekawą kartą historii – Loch Ewe podczas drugiej wojny światowej staje się bazą Królewskiej Marynarki Wojennej. Interesujące są wątki dotyczące konwojów arktycznych, służby wojskowej kobiet i mężczyzn, zmian, jakie zaszły w spokojnym niegdyś miasteczku. Valpy z wrażliwością porusza tematy straty i tęsknoty, lęku, samotności, wojennej traumy, różnic klasowych. Pisze o miłości, przyjaźni, macierzyństwie, nadziei i szukaniu własnej drogi. O wojnie, która wkroczyła do Loch Ewe i na zawsze zmieniła życie mieszkańców. W powieści nie brakuje uroczych i dramatycznych momentów, chwil szczęścia i tragedii.


Pięknie napisana, przyjemna w czytaniu i wzruszająca historia utkana z miłości, sekretów, końców i nowych początków – otula morską bryzą, szkocką melodią i śpiewem skowronków; ma w sobie niespieszną, słodko-gorzką i subtelną nutę – ożywia przeszłość i uczucia. To opowieść o odważnych młodych mężczyznach, którzy stracili życie na morzu – i nigdy nie powrócili do bezpiecznego portu. O kobietach, które stawiały czoła codziennym wyzwaniom, kochały, mierzyły się z tęsknotą i bólem straty. Fiona Valpy zabrała mnie w podróż przez burzliwe ludzkie losy. Czułam smutek, radość, melancholię, ciepło i wzruszenie – i znacznie więcej. Historia mieszkańców Loch Ewe znalazła drogę do mojego serca.























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Świat Książki •

Tytuł oryginalny: The Skylark's Secret
Przekład: Alina Jakubowska, Elżbieta Kulicka
Wydawnictwo: Świat Książki 
Data wydania: 27 sierpnia 2025
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 352
Moja ocena: 5/6

20.8.25

"Ja, Mona Lisa" – Natasha Solomons (przekład Alicja Halik) /przedpremierowo/

"Ja, Mona Lisa" – Natasha Solomons (przekład Alicja Halik) /przedpremierowo/
Dante miał Beatrycze, Petrarka Laurę, a da Vinci swoją Lisę. To właśnie on, wielki artysta, pociągnięciami pędzla rozniecił w niej ogień, tchnął w nią życie. Stworzył wyjątkowy obraz – portret kobiety, pięknej i intrygującej, o stanowczym, poufałym spojrzeniu i tajemniczym uśmiechu, otoczonej cieniem i światłem. Dzielił z nią sekrety, ambicje i porażki. Bo Mona Lisa należała do niego, a on należał do niej.
 
Natasha Solomons przedstawia historię jednego z najsłynniejszych dzieł sztuki – oddaje głos kobiecie uwiecznionej na obrazie – dosłownie, bo bieg zdarzeń poznajemy z perspektywy Mona Lisy. Od pierwszego szkicu węglem, przez pociągnięcia pędzlem, aż po nałożenie werniksu; od florenckiej pracowni, przez papieskie komnaty, wiejskie karczmy, pałacowe sale i dwór królewski, aż po zatłoczone sale paryskiego Luwru; od talentu i uwielbienia, przez wir władzy, pieniędzy, wojny i ambicji, aż po porwanie i światowy podziw. Pięć stuleci w zmieniającym się świecie i jeden obraz uwikłany w bieg zdarzeń. Obraz, który widzi i słyszy; który zakochał się w człowieku. W powieści Natashy Solomons Mona Lisa opowiada swoją burzliwą historię – własnymi słowami. Opowiada o wielkim talencie, miłości, zazdrości i tęsknocie. O przyjaźni, samotności, stracie i kobiecej sile. Zachwyciła mnie koncepcja powieści, podobnie zresztą jak i wykonanie. Narracja z perspektywy obrazu to genialny pomysł i fascynujące doświadczenie. Natasha Solomons tchnęła życie w słowa – jak Leonardo da Vinci w swoją Giocondę. Ożywiła zarówno minione czasy, dawne miejsca i ludzi, jak i samą Mona Lisę – jej osobowość, uczucia, myśli, lęki i pragnienia. Stworzyła kobietę pozornie żywą i nieśmiertelną, ale uwięzioną na obrazie – i pozwoliła jej przemówić. Pozwoliła jej poczuć radość, gdy była blisko ukochanego mistrza; bezradność, gdy mogła jedynie patrzeć jak cierpi – bo nie była w stanie go dotknąć, pocieszyć; rozpacz i pustkę, gdy straciła go na zawsze; złość, wzruszenie, pożądanie, lęk i znaczenie więcej. Osobista, intymna historia Mona Lisy płynnie i naturalnie splata się z portretem minionych lat, jest zakorzeniona w dawnych realiach. Leonardo da Vinci, Michał Anioł, Maria Teresa, Ludwik XVI, Pablo Picasso, Florencja, Rzym, Paryż... czyli barwny kalejdoskop postaci i miejsc. Solomons pisze pięknie, buduje atmosferę z detali, z zapachów, obrazów i smaków, opisów procesu twórczego, z ciekawych spostrzeżeń i dialogów (subtelne rozmowy Mona Lisy z da Vinci i jej przekomarzanki z Picassem to złoto:). "Ja, Mona Lisa" to gwarna pracownia artysty, toskańskie wzgórza porośnięte cyprysami i kasztanami, skąpane w różowym blasku krużganki, rozrzucone na podłodze szkice, przepych królewskiego pałacu, zapach wody różanej, farb i terpentyny. To łzy szczęścia i rozpaczy, cykl życia i śmierci, sekrety i skomplikowane ludzkie losy.


Fascynująca podróż w czasie. Pięknie napisana, czuła i wzruszająca opowieść o kobiecie, która wzięła swój początek z Lisy del Giocondo, florenckiej szlachcianki, ale z czasem stała się sobą. O wyjątkowej więzi mistrza i jego dzieła, miłości, tęsknocie, sztuce i pamięci. Natasha Solomons sprawiła, że Mona Lisa przemówiła – i wspaniale było móc jej wysłuchać.
























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: I, Mona Lisa
Przekład: Alicja Halik
Wydawnictwo: Znak Koncept
Data wydania: 27 sierpnia 2025
Oprawa: twarda
Liczba stron: 448
Moja ocena: 5,5/6

18.7.25

"Diabły i święci" – Jean-Baptiste Andrea (przekład Beata Geppert)

"Diabły i święci" – Jean-Baptiste Andrea (przekład Beata Geppert)
"Gdybyś tak zagrał, a ja bym to usłyszała na krańcu świata, poznałabym, że to ty"


I on gra. Od wielu lat, na publicznych fortepianach. Jednego dnia na dworcu kolejowym w Paryżu, następnego na nowojorskim lotnisku... Mijają go podróżni. Melodia rozbrzmiewa wśród gwaru rozmów i śmiechów, wśród trzaskających drzwi, gwizdu odjeżdżających pociągów, stukotu ciągniętych walizek. Gra tylko Beethovena – i od pięćdziesięciu lat czeka na nią. Na kobietę, którą pokochał i którą utracił. 

Piękna to powieść. Piękna "jak c-moll, ulubiona tonacja Beethovena", jak powiedziałby szesnastoletni Joe. Piękna w swoim bólu i smutku, w nadziei i wytrwałości. Piękna, bo jest jak światło, które wyłania się z ciemności; jak muzyka; która staje się bezpiecznym schronieniem w najtrudniejszych chwilach; jak życzliwe spojrzenie i pomocna dłoń w złym, groźnym i okrutnym świecie. Sześćdziesięcioletni Joe gra na publicznych fortepianach – ale jego historia zaczęła się dawno temu, w Pirenejach, w ponurych murach katolickiego sierocińca. "Diabły i święci" to opowieść o nastoletnim chłopcu, którego życie w jednej tragicznej chwili zmienia się nieodwracalnie; o chłopcu, który musi zmierzyć się nie tylko ze stratą, żałobą i lękiem, ale też z brutalną, bezwzględną rzeczywistością – piętnem sieroty, samotnością, przemocą i nadużyciami. Jean-Baptiste Andrea pisze z wrażliwością, szczerością i realizmem – zagłębia się w zawiłości uczuć i relacji, w traumy, słodko-gorzkie wspomnienia, dobre i tragiczne przeżycia. Jest w tej powieści intymność, dynamizm, narracyjne napięcie i psychologiczna głębia. Jest piękna, liryczna proza, która pozwala poczuć ciężar ludzkich losów – zmagania dzieci z roztrzaskanymi sercami i podciętymi skrzydłami, ale z niezachwianą wolą przetrwania. Postaci stają się bliskie, a wzruszenie nieraz chwyta za gardło, szczególnie gdy Andrea subtelnie dotyka najtrudniejszych tematów i uczuć.


Pięknie napisana, poruszająca powieść, którą czyta się jednym tchem. Która rozbrzmiewa melodią fortepianu, echem dawnego życia, ciszą starych murów i śmiechem przez łzy. Która ma smak pierwszego pocałunku, zimnej owsianki, krwi i dławiącego smutku. To opowieść o diabłach i aniołach w ludzkiej skórze. O muzyce, która staje się schronieniem i która zbliża do siebie zranione serca. O przyjaźni, która rodzi się z poczucia wspólnoty, dzielenia podobnego losu, na przekór samotności i braku nadziei. O blaskach i mrokach duszy, dziecięcym buncie i wytrwałości, o stracie, miłości i przetrwaniu – mimo wszystko. Jean-Baptiste Andrea zachwycił mnie kolejny raz. Gorąco polecam (i zeszłoroczną, wspaniałą "Czuwając nad nią" również).























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: Des diables et des saints
Przekład: Beata Geppert
Wydawnictwo: Znak Koncept
Data wydania: 16 lipca 2025
Oprawa: twarda
Liczba stron: 336
Moja ocena: 5,5/6

2.7.25

"Perła" – Caro de Robertis (przekład Izabela Matuszewska)

"Perła" – Caro de Robertis (przekład Izabela Matuszewska)
Czy rodzina określa to, kim jesteśmy? Czy można odzyskać coś, co wydaje się stracone na zawsze?


Papá w wyprasowanym mundurze; mężczyzna o surowej twarzy, oddechu pachnącym szkocką i głosie śpiewającym w ciemności. Mamá otulona delikatnym zapachem perfum; niespełniona artystka, gustownie ubrana kobieta z kieliszkiem wina w dłoni. I ona, dwudziestoletnia Perla, studentka psychologii, ta, która od najmłodszych lat dźwiga ciężar winy swoich rodziców. Ciężar, którego nie może się pozbyć i który przygniata ją do ziemi. Nie zna szczegółów, ale czuje piętno i potępienie – jest dzieckiem ludzi powiązanych z mroczną kartą historii Argentyny.

Caro de Robertis przedstawia historię młodej kobiety, która u progu dorosłości musi zmierzyć się z mroczną przeszłością własnej rodziny i sekretem skrywanym przez lata. Powieść zaczyna się zaskakująco – autorka wykorzystuje magiczny realizm, by połączyć ze sobą losy tytułowej Perli i tajemniczego nieznajomego. Coś, co z początku wydaje się dziwne i nietypowe, z czasem nabiera niezwykłej mocy i głębi. Caro de Robertis nawiązuje do mrocznej historii Argentyny – w książce rozbrzmiewają echa dyktatury wojskowych z lat 1976-1982. Scenerią czyni kraj rozdarty wewnętrznie pełen niezagojonych ran, gniewu, żalu i pragnienia sprawiedliwości. Główna bohaterka reprezentuje tragiczne pokolenie młodych ludzi żyjących w cieniu przeszłości, uwikłanych w kłamstwa i zbiorową traumę. Autorce udało się wspaniale powiązać trudną i bolesną tematykę – ranę argentyńskiego narodu – z intymną, osobistą historią młodej kobiety. Zmagania Perli (i tajemniczego nieznajomego) wydają się niemal namacalne, zniuansowane i głęboko ludzkie. De Robertis pisze pięknie, często lirycznie, precyzyjnie poruszając czułe struny. Z wrażliwością dotyka najtrudniejszych uczuć i przeżyć, tego, co nieoczywiste, niewypowiedziane. Poprzez kilka różnych perspektyw autorka eksploruje kwestie miłości, pamięci, tożsamości, kruchości istnienia i moralności – oddaje głos ofiarom i ich bliskim, a także tym, którzy stali po drugiej stronie. Proza de Robertis, sensualna i poruszająca, pozwala poczuć ciężar ludzkich doświadczeń – skłania do refleksji, wzrusza.


"Perła" to historia, w której dwa serca odnajdują do siebie drogę, na przekór złu i śmierci. Historia, w której ból, smutek i żal idą za rękę z miłością i nadzieją. Historia wyłaniająca się z wody i ciemności, gdzieś w domu na ulicy w Buenos Aires. O życiu w kłamstwie aż do odkrycia bolesnej, wyzwalającej prawdy; o rozdarciu między lojalnością a wstydem i poczuciem winy; o odkrywaniu własnej tożsamości, stracie i trudnych wyborach oraz mocy miłości, dobra i prawdy. Zawiłe ludzkie losy w pięknej prozie. Mocno do mnie przemówiła (i wzruszyła). Polecam!
























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Albatros •

Tytuł oryginalny: Perla
Przekład: Izabela Matuszewska
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2 lipca 2025 (wznowienie)
Seria: Piąta Strona Świata
Oprawa: twarda
Liczba stron: 336
Moja ocena: 5/6

22.6.25

"Muzyka dla duchów" – An Yu (przekład Karolina Iwaszkiewicz)

"Muzyka dla duchów" – An Yu (przekład Karolina Iwaszkiewicz)
Niezrealizowane marzenia... Każdy z nas takie ma. Trzydziestoletnia Song Yan chciała spełnić oczekiwania swojej rodziny – podążyć śladami ojca, utalentowanego pianisty. W świecie muzyki spędziła niemal całe dotychczasowe życie. Napędzały ją upór, młodzieńcza energia i presja. Ale pewnego dnia, na recitalu dyplomowym, jej palce zaczęły niezdarnie potykać się na klawiszach instrumentu – nie nadążały za nutami ćwiczonymi przez lata. Song Yan porzuciła plany wielkiej kariery. Została nauczycielką gry na fortepianie – a w głębi serca – niespełnioną pianistką.


An Yu opowiada o młodej kobiecie, mieszkance Pekinu, uwięzionej w pułapce samotności, straty, zawiedzionych oczekiwań i zmarnowanych szans. Kobiecie, która próbuje dopasować się do społecznych wzorców, ale doświadcza dysonansu i napięcia, a wkrótce również kryzysu tożsamości. Historia zaczyna się dość osobliwie: sen o pomieszczeniu, z którego nie można uciec; zapach piżma; wilgoć oblepiająca ciało; cichy głos w ciemności; i mały, pomarańczowy grzyb wyrastający spomiędzy desek w podłodze. W życiu Song Yan zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Wkrótce na jaw wychodzą długo skrywane rodzinne sekrety, a intymny świat młodej kobiety staje się coraz bardziej surrealistyczny. Grzyb przemawiający ludzkim głosem, zaginiony mężczyzna i opuszczony hutong zmuszają Song Yan do konfrontacji z własnymi demonami – lękiem, stratą, tłumionym gniewem i żalem.

An Yu trafnie przedstawia różne odcienie samotności i poczucia wyobcowania. Z przenikliwością podejmuje kwestie dotyczące rodzinnych relacji, rozpadu małżeństwa, feminizmu, presji i tradycyjnych ról kobiecych. Subtelnie splata ze sobą różne elementy – muzykę i życie, przeszłość i teraźniejszość, jawę i sen, pęd wielkiego miasta i intymność świata wewnętrznego, ciszę pustego mieszkania i dźwięki sonaty Debussy’ego. Dzięki temu powieść jest interesująca i wielowarstwowa, przemawia do wyobraźni i zmysłów. An Yu wykorzystuje magiczny realizm – sny, grzyby i duchy – by opowiedzieć o czymś ważnym; by poruszyć, dotknąć głębszych uczuć i refleksji. Zachwyciła mnie jej oszczędna, precyzyjna proza i cudownie niepokojąca atmosfera, którą stworzyła – czuć wyraźnie coś dusznego, tajemniczego i dziwnego, ale jednocześnie bardzo bliskiego (pod tym względem przypomina mi nieco klimat książek japońskich pisarek Yoko Ogawy i Hiroko Oyamady).

"A ja przyznałam sama przed sobą, że wróciłam tu nie z ciekawości, nie dla muzyki, nie ze szlachetności ani z dobroci. Ciągnęło mnie do niego, bo też miałam w sobie pustkę"


"Muzyka dla duchów" to hipnotyzująca, klaustrofobiczna powieść podszyta melancholią, zawieszona między światem materialnym a duchowym. O traumach i żalu, które nosimy w sobie; wyboistej drodze do poznania samego siebie; próbie nadania sensu swojemu istnieniu; testowaniu i przesuwaniu granic wolności i niezależności, by móc stworzyć dla siebie nowe życie.

Literacka symfonia pod pekińskim niebem. Historia wyłaniająca się z muzyki i ciemności. Odrobina surrealizmu, smutku i nadziei, trochę rodzinnego dramatu i osobistych zmagań. Osobliwa. Urzekająca.
























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Czarne •

Tytuł oryginalny: Ghost Music
Przekład: Karolina Iwaszkiewicz
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 11 czerwca 2025
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 224
Moja ocena: 5/6

16.6.25

"Mistrzyni szkła" – Tracy Chevalier (przekład Krzysztof Puławski)

"Mistrzyni szkła" – Tracy Chevalier (przekład Krzysztof Puławski)
"Kiedy włożyła jedyny wart zachowania koralik do popiołu wraz z tym, który na początku zrobiła jej nauczycielka, poczuła znużenie i dumę"


Dla siedemnastoletniej Orsoli Rosso nie było miejsca w rodzinnym warsztacie – bo jako kobieta nie powinna pracować ze szkłem. Ale jedno tragiczne wydarzenie zmieniło wszystko – dla dobra bliskich Orsola potajemnie zaczęła uczyć się fachu. Początki okazały się trudne, mimo wrodzonych zdolności i zapału. Orsola pochylona nad palnikiem godzinami walczyła z przezroczystym szkłem, parząc siebie i robiąc kolejne niekształtne koraliki. Dzięki determinacji, cierpliwości i wytrwałości osiągnęła to, o czym marzyła – została mistrzynią szklanych koralików z Murano. 

Fascynująca powieść! Tracy Chevalier zabrała mnie na Murano, małą włoską wyspę położoną na Lagunie Weneckiej – do warsztatu szklarskiego rodziny Rosso – oraz do Wenecji, miasta handlu, kanałów, gondolierów i karnawału. Historia Orsoli zaczyna się w XV wieku, a kończy... w latach współczesnych. Chevalier kreatywnie zakrzywia czas i rozciąga opowieść nie na dekady, lecz stulecia (bohaterowie starzeją się, ale wolniej w stosunku do upływającego czasu). W ten sposób dzieje rodziny Rosso, ludzi połączonych krwią, pochodzeniem i wspólnym szklarskim dziedzictwem, splatają się z burzliwą historią Wenecji i Murano (od renesansowego rozkwitu, bogactwa i handlowej potęgi przez epidemię dżumy, Casanovę, wojny i polityczne wstrząsy aż po masową turystykę i wzrost poziomu wód). Chevalier łączy pokolenia oraz przeszłość i teraźniejszość – wzloty i upadki przemysłu szklarskiego odzwierciedlają zmagania Wenecji na przestrzeni wieków; Miasto na Wodzie i Miasto Szklarzy stają się świadkami nieodwracalnych zmian. W tej niezwykłej, barwnej scenerii Chevalier snuje opowieść o miłości, rodzinie, macierzyństwie, pasji i przetrwaniu. O złamanych sercach, wielkich marzeniach, bolesnych stratach, cyklu życia i śmierci. O rodzinnym dziedzictwie, które bywa dumą i szansą, ale też ciężarem. "Mistrzyni szkła" to misternie utkana saga i historia kobiety, która bierze los w swoje ręce – i z wytrwałością podąża za marzeniem. Orsola jest złożoną, intrygującą postacią – na przestrzeni lat doświadcza wiele, podobnie jak i członkowie rodziny Rosso (i nie sposób nie podziwiać jej odporności). Chevalier ukazuje jej radości i smutki, nadzieje i rozczarowania. Z wrażliwością pisze o zawiłościach ludzkiej natury, uczuć i rodzinnych relacji. Fascynujące są kulisy szklarskiego rzemiosła – autorka odsłoniła przede mną piękną, ale i niełatwą historię Murano oraz szklanych koralików, które odmieniły życie Orsoli.


Książka z realistyczną, wenecką scenerią, fascynującym motywem szkła i czasu; z trafnie uchwyconą dynamiką rodzinną oraz intrygującym kobiecym portretem. To żar z pieca, zapach topionego szkła, kolorowe koraliki i szklane delfiny w barwach laguny. To uliczny gwar, stragany pełne owoców, przypraw i tkanin, krzyki gondolierów, chlupot wody w weneckich kanałach. To opowieść o podtrzymywaniu rodzinnej tradycji, zmianach, sile miłości i pamięci – nici, która łączy przeszłość i teraźniejszość.

"Mistrzyni szkła" napełniła moją wyobraźnię obrazami Wenecji i Murano oraz dawnego życia – literacka podróż pełna emocji.






















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Świat Książki •

Tytuł oryginalny: The Glassmaker
Przekład: Krzysztof Puławski
Data wydania: 21 maja 2025
Wydawnictwo: Świat Książki
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 432
Moja ocena: 5/6

10.6.25

"Zapach Apulii. Włoska saga o miłości i dziedzictwie" – Francesca Giannone (przekład Agata Pryciak) /przedpremierowo/

"Zapach Apulii. Włoska saga o miłości i dziedzictwie" – Francesca Giannone (przekład Agata Pryciak) /przedpremierowo/
"Połączeni marzeniami, rozdzieleni wyborem"


On dumny, porywczy i impulsywny. Ona wrażliwa, niepewna i wytrwała. Dwa zupełnie różne charaktery i osobowości, dwa odmienne spojrzenia na świat. Połączyła ich silna siostrzano-braterka więź i ukochane dziedzictwo – fabryka mydła, którą ich dziadek zbudował w latach 20. XX wieku ciężką pracą, pasją i miłością. Lorenzo marzył, by ponieść nazwisko Rizzo w świat. Agnese pragnęła mieszać olejki i esencje, tworzyć nowe receptury. Ale jedna decyzja podjęta przez ich ojca zmieniła wszystko – rozdzieliła rodzinę, uwolniła tłumione latami gniew, żal i nieporozumienia, zmusiła Lorenza i Agnese do wzięcia odpowiedzialności za własne niepewne jutro.

Francesca Giannone przedstawia historię rodzeństwa, któremu w jednej chwili zawalił się świat. Dla dwudziestoletniego Lorenza i trzy lata młodszej Agnese fabryka mydła Rizzo była wszystkim – ukochanym dziedzictwem, symbolem korzeni i tradycji, wielkim marzeniem, pasją i nadzieją na przyszłość. Każde z nich inaczej próbuje poradzić sobie z druzgocącą stratą – Lorenzo w gniewie opuszcza rodzinny dom, zdeterminowany, by odzyskać to, co zostało mu odebrane; Agnese, mimo złamanego serca, postanawia podjąć pracę u nowego właściciela mydlarni. Bohaterowie powieści samodzielnie dokonują wyboru – i po raz pierwszy ich życia zaczynają biec w odmiennych kierunkach, przynosząc konsekwencje, z którymi muszą się zmierzyć. Scenerią rodzinnej historii Giannone uczyniła Araglie, małe apulijskie miasteczko. Dzięki żywej, realistycznej i bogatej w detale prozie czuć wyraźnie atmosferę włoskiego Południa lat 50. XX wieku – powojenne Włochy, wciąż zakorzenione w tradycyjnych, rodzinnych wartościach, zaczynają wkraczać w czas gospodarczego boomu, zmian, możliwości i nowoczesności. "Zapach Apulii" to gorące słońce, podmuchy sirocco, morska bryza. To smak makaronu orecchiette, owoców morza, tarty z konfiturą pigwową; zapach talku, oliwy, cytrusów i bergamotki. To głos Domenico Modugno, twist, kino i sztuka. Włoska sceneria staje się integralną częścią narracji i tworzy piękne ramy dla złożonej, intymnej i poruszającej opowieści. Giannone z wrażliwością zagłębia się w zawiłości relacji i uczuć, ukazuje zmienną dynamikę rodziny – splot miłości, tęsknoty, żalu, konfliktów i nieporozumień. Podejmuje kwestie dotyczące tożsamości i dziedzictwa, poczucia winy i przebaczenia, trudnych wyborów, oczekiwań i pragnienia podążania własną ścieżką. W tej powieści życie i uczucia odmalowane są w całej swojej złożoności, co nadaje jej głęboko ludzki, przejmujący wymiar. Są bolesne pożegnania i powroty, młodzieńcza miłość, namiętność i ambicja, porzucone marzenia i nadzieja na nowy początek. Są łzy szczęścia i rozpaczy, zwykła codzienność i wielkie dramaty. Doskonale widać, jak trudne doświadczenia zmieniają Lorenza i Agnese – bo "Zapach Apulii" to również historia wkraczania w dorosłość, szukania swojego miejsca w świecie. Proza Giannone meandruje między dialogami a introspekcją, pozostawiając przestrzeń dla refleksji.


"Zapach Apulii" to niespieszna, poruszająca historia pod włoskim niebem. Opowieść, która przynosi słodycz miłości i nadziei oraz smutek i gorycz rozczarowań. O życiowych wyborach i ich konsekwencjach – cenie, jaką trzeba ponieść za podjęte decyzje. O dorastaniu, konflikcie serca i rozumu, kobiecej sile i wytrwałości oraz o tym, jak łatwo w gniewie i żalu stracić z oczu to, co najważniejsze. 

Polubiłam – za włoską scenerię i sugestywne opisy, ciekawy mydlarski motyw, realizm ludzkich zmagań, temat rodzinnych więzi i życiowych wyborów. Francesca Giannone pisze pięknie – jestem fanką (i czekam na kolejną książkę:).





* jeżeli jeszcze nie czytaliście, mocno polecam wam również "Listonoszkę z Apulii".

























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak Koncept •

Tytuł oryginalny: Domani, domani
Przekład: Agata Pryciak
Wydawnictwo: Znak Koncept
Data wydania: 18 czerwca 2025
Oprawa: twarda
Liczba stron: 384
Moja ocena: 5/6

6.6.25

"Wszystkie zaginione adresy" – Laura Imai Messina (przekład Natalia Pola Miscioscia)

"Wszystkie zaginione adresy" – Laura Imai Messina (przekład Natalia Pola Miscioscia)
Do nieznajomej siedzącej na ławce na stacji Nishi-Ōi. Do mojej zaginionej córki. Do czerwonego liścia, który wylądował na parapecie. Do mojego dawnego domu. Do ukochanej matki. Do mnie z przyszłości...


Listy. Tysiące listów. Napisane na przeróżnych rodzajach papieru, odręcznie, w kopertach o przeróżnych kolorach i wielkościach, ozdobione rysunkami lub utrzymane w minimalistycznym stylu. Pełne słów – anonimowych opowieści o ludzkich losach, sekretach, wspomnieniach i uczuciach. Przesiąknięte miłością, żalem, tęsknotą, wdzięcznością i nadzieją – tym, co najbardziej intymne, bolesne, kruche, najpiękniejsze; tym, co często pozostaje niewypowiedziane. Te listy są szczególne – bez nadawców i adresatów, wysłane do niezwykłego miejsca. To właśnie na japońskiej Awashimie, wyspie wędrujących chmur, działa Dryfujący Urząd Pocztowy – bezpieczna przystań dla "wszystkich zaginionych adresów".

W książce Laury Imai Messiny można znaleźć wiele pięknych i wzruszających słów. Można poczuć morską bryzę i ciepło promieni słonecznych, woń kadzidełka i papieru, smak zielonej herbaty i smażonych owoców morza. Można zagubić się w znakach kanji, wsłuchać w szum fal i zapatrzyć w gwiaździste nocne niebo. Można zatracić się w niespiesznym życiu na małej, odległej wyspie i w labiryncie ludzkich losów – uczuć, marzeń i wspomnień zamkniętych na kartkach papieru. Laura Imai Messina przedstawia historię dwóch zagubionych dusz – samotnego mieszkańca Awashimy oraz młodej kobiety, córki listonosza, która przybywa do Dryfującego Urzędu Pocztowego, by zarchiwizować listy i odnaleźć drogę do własnej przeszłości. Poruszające wiadomości anonimowych ludzi i życie urokliwej Awashimy splatają się z intymną podróżą Risy w głąb własnego serca – przez traumę, tęsknotę, lęk i nadzieję. Zachwyciła mnie subtelna i liryczna proza autorki, czułość i empatia, z jakimi zagłębia się w świat przeżyć wewnętrznych i w zawiłości ludzkich losów i relacji; jej refleksje na temat czasu i pamięci. Pięknie pisze o miłości i przyjaźni, kruchości życia, stracie, samotności, nadziei i ciężarze przeszłości – o ludzkiej egzystencji w przeróżnych odcieniach. Skomplikowana relacja Risy i jej zmarłej matki chwyta za serce, podobnie jak i fragmenty korespondencji z Awashimy – to najpiękniejsze i najbardziej wzruszające listy, jakie miałam okazję przeczytać. Smutek i łzy przynoszą w tej powieści ukojenie, uzdrowienie i szansę na nowy początek.


Pięknie napisana, kameralna i niespieszna opowieść pod japońskim niebem – o niezwykłym urzędzie pocztowym, mocy miłości i słowa oraz ludziach, którzy odnajdują do siebie drogę mimo bólu, smutku i niepewności. O nieznajomych, którzy odmieniają koleje naszego losu. Historia, która uświadamia, że czasami trzeba skonfrontować się z tym, co bolesne, by móc wyzwolić się z lęku i iść naprzód. 

Kolejna książka Laury Imai Messiny, która przemówiła do mojego serca. Wspaniała!

























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Relacja •

Tytuł oryginalny: Tutti gli indirizzi perduti
Przekład: Natalia Pola Miscioscia
Wydawnictwo: Relacja
Data wydania: 4 czerwca 2025
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 336
Moja ocena: 5,5/6

27.5.25

"Ludzie wędrowni" – Anna Fryczkowska

"Ludzie wędrowni" – Anna Fryczkowska
"W życiu jest dużo bólu, miej siłę go nieść"


Józka dźwiga na swoich barkach wiele bólu i smutku, ale też miłości i nadziei. Bolało ją serce, gdy traciła dzieci. Bolało, gdy brakowało jedzenia, a ciężka praca zdawała się nie mieć końca. Bolało, gdy młodzieńcze szczęście i zakochanie ustępowały rozczarowaniu i goryczy codzienności; gdy lęk o przyszłość przysłaniał uśmiech. Bolało, gdy jako żona rybaka raz po raz lądowała z rodziną w zrujnowanych chatach; gdy żyła w ciągłej tułaczce. Ale Józka miała – i wciąż ma w sobie siłę, podobnie zresztą jak wiele innych kobiet, które też mierzyły się z życiem w niespokojnych czasach i walczyły o dobro swoich bliskich. Anna Fryczkowska pisze o tytułowych ludziach wędrownych – tych, którzy nieraz musieli porzucić dom, ruszyć w drogę i zbudować dla siebie nowe życie; pisze o rodzinie, która latami szukała swojego miejsca w świecie. Ludka, Józka i Ina – trzy kobiety, trzy pokolenia i trzy różne perspektywy. To właśnie ich oczami poznajemy realia pierwszej połowy XX wieku – czas zaborów, wojen, narodowych zrywów i odzyskania niepodległości, reform rolnych, sławojek, obowiązkowej nauki szkolnej. Anna Fryczkowska, z realizmem i dbałością o detale, odmalowuje obraz kujawskiej wsi. Czuć wyraźnie atmosferę dawnych lat – tradycja, wiara i ludowe wierzenia splatają się z ciężką pracą, naturą i życiem rodzinnym. "Ludzie wędrowni" to zapach ryb, słomy, drewna i dymu, smak świeżego mleka, kaszy i poziomek. To wyszeptane modlitwy, kryte strzechą chaty, sienniki, krochmalone poszewki, nauka czytania i pisania przy świetle świecy. Wiele jest w tej powieści pięknych i bolesnych momentów. Są dramatyczne decyzje, trudy codzienności, osobiste zmagania i historyczne zawirowania. Są pożegnania i powroty, narodziny, śluby i pogrzeby, śmiech, waśnie, łzy szczęścia i rozpaczy, wojenna groza, głód i wysiedlenie. Anna Fryczkowska stworzyła wielowymiarowe postaci – autentyczne, ludzkie i bliskie. Wspaniale było móc towarzyszyć Józce i Inie na przestrzeni lat, przez różne etapy i życiowe role – widzieć, jak zmienia je upływający czas i bieg zdarzeń. Mocno poruszyły mnie ich burzliwe losy, czułam się częścią ich świata, dzieliłam ich uczucia, marzenia, lęki i nadzieje. 


Pięknie napisana, realistyczna i poruszająca opowieść zainspirowana losami przodków – saga rodzinna rozgrywająca się na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Opowieść o dzielnych kobietach – matkach, córkach, babkach i żonach. O wędrówce, od której wszystko się zaczęło i o zakorzenieniu – miejscu, które staje się domem, miłości do ziemi i tego, co wspólnym trudem zbudowane. O kobiecej sile i determinacji, walce o przetrwanie, trosce o bliskich i życiu w przeróżnych odcieniach.

Wartościowa literatura, polecam.


















• współpraca barterowa • Wydawnictwo W.A.B. •

Data wydania: 21 maja 2025
Wydawnictwo: W.A.B.
Oprawa: twarda
Liczba stron: 376
Moja ocena: 5/6

10.5.25

"Madame Matisse" – Sophie Haydock (przekład Janusz Ochab)

"Madame Matisse" – Sophie Haydock (przekład Janusz Ochab)
"Albo ona albo ja" powiedziała w przypływie złości w ich słonecznym mieszkaniu w Nicei. Po czterech dekadach małżeństwa postawiła mu ultimatum. Co zrobił Henri Matisse? Wybrał ukochaną żonę czy młodą kobietę, która stała się jego powiernicą i muzą? A może wybrał sztukę? Zawsze przecież mówił, że to jego największa miłość. Cokolwiek jednak wtedy postanowił, życie Matisse'ów i tajemniczej Lidii zmieniło się na zawsze, w sposób, którego nie byli w stanie przewidzieć. 


Mówi się, że za każdym wielkim artystą kryje się sieć skomplikowanych, nieopowiedzianych historii czekających na odkrycie. Mówi się też, że za każdym odnoszącym sukcesy mężczyzną stoi wyjątkowa kobieta. Henri Matisse, jeden z najważniejszych malarzy XX wieku, podjął wielkie ryzyko, podobnie jak i wspierające go kobiety. Skandal wzbudzały jego awangardowe, rewolucyjne prace, a nie życie osobiste. Ten wykształcony, sympatyczny i powściągliwy mężczyzna, z rudą brodą i błękitnymi oczami, malując, przesuwał granice i zrywał z przeszłością – wykorzystywał kolor jako nośnik emocji i ekspresji. W życiu Matisse'a były obecne kobiety – wspierały go i inspirowały. Sophie Haydock oddaje im głos. "Madame Matisse" to opowieść o Amélie, żonie i matce jego dzieci, która poświęciła wiele dla rodziny, artysty i sztuki; o Lidii, tajemniczej Rosjance, która stała się jego muzą, opiekunką, a może i również wielką miłością; o Marguerite, jego bystrej, odważnej córce – i ich wyjątkowej więzi.

Uwielbiam sposób, w jaki Sophie Haydock ożywia czas, miejsce i postaci; jak płynnie i subtelnie łączy fakty z fikcją literacką. Jej styl pisania jest barwny i poruszający – sceny, dialogi i opisy działają na wyobraźnię i wrażliwość. W "Madame Matisse" czuć ducha minionej epoki. To podróż w przeszłość – od końca XIX wieku aż po lata drugiej wojny światowej; to artystyczna bohema, paryskie kawiarnie i uliczki, skąpane w słońcu Lazurowe Wybrzeże, pracownie malarskie i galerie sztuki, Rosja w czasach rewolucji październikowej i chińskie obozy dla imigrantów. Na tym fascynującym tle Sophie Haydock snuje opowieść o wielkim malarzu – mężczyźnie o artystycznej duszy i jego długiej drodze do sukcesu i spełnienia – oraz o trzech kobietach, które krążyły po jego orbicie. Poznajemy Matisse'a jako artystę, ale też męża i ojca. Amélie, Lidia i Marguerite – każda z nich ma szansę opowiedzieć własną historię – i te trzy różne perspektywy układają się w pasjonującą i trzymającą w napięciu opowieść. Haydock zagłębia się w niuanse, w zawiłości uczuć i relacji, w meandry kobiecego serca. Pięknie pisze o malarstwie, pasji i procesie twórczym. Postaci, które tworzy są wielowymiarowe, skomplikowane i głęboko ludzkie – czułam się częścią ich świata, a ich przeżycia i zmagania wydawały się niemal namacalne.


"Madame Matisse" to opowieść o sztuce, pasji, miłości, namiętności, zazdrości, sekretach, trudnych wyborach i ludzkich dramatach. O kulisach życia w cieniu wielkiego artysty – ambicji, długiej drodze do bycia zrozumianym i docenionym, poświęceniu marzeń dla sztuki i wspólnego dzieła, zmarnowanych szansach i pragnieniu życia na własnych warunkach. O kobietach, "które przestały być tłem i wyszły na pierwszy plan".

Pięknie napisana, zmysłowa powieść bogata w interesujące detale – barwne, literackie płótno. Gratka dla miłośników sztuki i historical fiction. I cóż, Sophie Haydock, po raz kolejny mnie oczarowałaś. Jestem fanką ❤

























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Albatros •

Tytuł oryginalny: Madame Matisse
Przekład: Janusz Ochab
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 7 maja 2025
Seria: butikowa
Oprawa: twarda z obwolutą
Liczba stron: 384
Moja ocena: 5,5/6

7.5.25

"Zraniony stół" – Laura Martínez Belli (przekład Katarzyna Mojkowska)

"Zraniony stół" – Laura Martínez Belli (przekład Katarzyna Mojkowska)
"Ze zdrady ulepi w głowie obraz rozpaczy. Zamknie oczy i zanurzy nagie dłonie we wnętrzu własnego cierpienia"


Frida Kahlo intrygowała swoją urodą, kolorowymi strojami, charyzmatyczną osobowością i talentem. Miała w sobie wiele radości, miłości i pasji, ale też mroku i smutku – wypadek z dzieciństwa naznaczył jej życie nieustannym bólem, a poronienia – poczuciem straty i tęsknoty. Frida była silną kobietą w kruchym ciele – z cierpienia zrodziły się jej najwspanialsze dzieła, intymne, pełne symboliki i ukrytych znaczeń. W 1940 roku, zdradzona przez najbliższe osoby, namalowała swój największy obraz. "Zraniony stół" pojawił się na wystawie w Warszawie w 1955 roku i... ślad po nim zaginął. Jego losy do dziś pozostają nieznane.

Laura Martínez Belli, zainspirowana burzliwą historią i zagadkowym zaginięciem obrazu, stworzyła opowieść o dwóch kobietach połączonych bólem i pasją oraz o uzdrawiającej mocy sztuki. Losy Fridy Kahlo, meksykańskiej malarki, oraz Olgi, radzieckiej urzędniczki, splatają się ze sobą za sprawą "Zranionego stołu". Obraz trafia do ZSRR i jako dzieło "dekadenckie i burżuazyjne" wzbudza zgorszenie. Olga, mimo wątpliwości i grożącego jej niebezpieczeństwa, postanawia ocalić je przed zniszczeniem. Bohaterki powieści Laury Martínez Belli dzieli wiele – wydaje się, że pochodzą z dwóch różnych światów – ale każda z nich zmaga się z bólem i stratą; każda ma w sobie siłę i odwagę; i każda kocha sztukę – emocje i przeżycia przelane na płótno. "Zraniony stół" to fascynująca podróż w przeszłość do lat 40. i 50. XX wieku – z jednej strony kolorowy, tętniący życiem Meksyk, Casa Azul czyli niebieski dom Fridy i Diego Rivery oraz artystyczna bohema; a z drugiej strony szara, monochromatyczna Moskwa w komunistycznym ucisku, represjach, politycznym terrorze i powojennej biedzie. Laura Martínez Belli konstruuje opowieść wokół motywu malarstwa, grabieży i handlu dziełami sztuki, fałszerstwa i zimnej wojny. Jednocześnie zagłębia się w intymny świat dwóch kobiet – tworzy realistyczne kobiece portrety, doskonale oddaje ich uczucia i przeżycia, ukazuje zawiłości relacji, ciężar bólu i ciepło nadziei, pisze o wewnętrznych zmaganiach, lękach i pragnieniach, trudnych wyborach, miłości, stracie, samotności, zdradzie i determinacji. Zachwyciły mnie opisy związane z malarstwem i procesem tworzenia – sposób przenoszenia na płótno tego, co najbardziej intymne i osobiste. Fabuła trzyma w napięciu za sprawą burzliwych losów obrazu, ale to opowieść o Fridzie i Oldze chwyta za serce, wciąga w świat myśli, uczuć i emocji.


Pięknie napisana, subtelna i poruszająca książka inspirowana losami meksykańskiej malarki i jej zaginionego działa; z fascynującym motywem malarstwa, ciekawą oprawą i tematyką. Opowieść o sztuce zrodzonej z miłości i bólu; sztuce, która ma moc wywoływania emocji; która potrafi odmienić życie. O kobiecej odwadze i determinacji, różnych odcieniach bólu – cierpieniu ciała i duszy. Głos Fridy Kahlo jest w tej powieści mocno intymny i liryczny. To nie tylko utalentowana malarka, ale też kobieta z krwi i kości, pełna pasji, miłości i bólu – tak bardzo ludzka i bliska w swoich życiowych zmaganiach.

Czytałam z przyjemnością i polecam, warto!





















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Kobiece •

Tytuł oryginalny: La mesa herida
Przekład: Katarzyna Mojkowska
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 7 maja 2025
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 464
Moja ocena: 5/6

Copyright © w ogrodzie liter , Blogger