Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura bliskowschodnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura bliskowschodnia. Pokaż wszystkie posty

16.2.25

"Historie afgańskie" – Åsne Seierstad (przekład Iwona Zimnicka) /przedpremierowo/

"Historie afgańskie" – Åsne Seierstad (przekład Iwona Zimnicka) /przedpremierowo/
Utykająca po przebytym polio Dżamila w dzieciństwie wielokrotnie słyszała, że jest i będzie dla rodziny ciężarem – bo żaden mężczyzna nigdy jej nie zechce. Że to wstyd, kłopot, kara za grzechy. Ale dziewczynka miała w sobie siłę i determinację – wewnętrzną buntowniczkę. Mimo niepełnosprawności, zakazów rodziny oraz przeciwnościom kulturowym i religijnym zdobyła wykształcenie i została działaczką na rzecz praw kobiet. 

Baszir pragnął pomścić ojca. W wieku 16 lat podkładał bomby, a cztery lata później brał udział w atakach na amerykańskich żołnierzy. Wkrótce został mężem, ojcem i dowódcą talibów.

Ariana uczyła się i słuchała muzyki w swoim pokoju, gdy dotarły do niej wiadomości o wkroczeniu talibów do Kabulu. Młoda dziewczyna, studentka ostatniego semestru studiów prawniczych, nie otrzymała dyplomu.


Åsne Seierstad, norweska dziennikarka i pisarka, poprzez losy trojga ludzi, kreśli obraz zmieniającego się Afganistanu – kraju od dziesięcioleci ogarniętego wojną, uwikłanego w konflikty i kryzysy. "Historie afgańskie" to non fiction, w którym osobiste, intymne doświadczenia i zwykłe życie splatają się z historią, polityką, kulturą i religią. To trzy perspektywy i trzy opowieści silnie osadzone w afgańskich realiach. Podążamy za Dżamilą, Baszirem i Arianą. Dzieli ich wiele, ale łączy afgańska tożsamość i burzliwe dzieje państwa, w którym przyszło im żyć. Seierstad z dbałością o szczegóły rekonstruuje ich portrety – pisze o dzieciństwie, dorastaniu, relacjach rodzinnych; o tym, jak sytuacja w kraju wpływa na ich losy, jak ich kształtuje. Poprzez Dżamilę i Arianę oddaje głos afgańskim kobietom – podejmuje kwestie aranżowanych małżeństw, macierzyństwa, patriarchatu, braku dostępu do edukacji, łamania praw człowieka, kulturowych i religijnych ograniczeń. Mocno porusza walka Dżamili – osobista (o własne marzenia) i społeczna (o poprawę sytuacji kobiet i osób niepełnosprawnych); jej determinacja i odwaga. Ale reportaż wiele zyskuje również dzięki perspektywie Baszira. Dlaczego przystąpił do talibów? Czym dla niego jest dżihad? Jak wygląda jego życie jako bojownika, męża i ojca? Dla Baszira przejęcie władzy przez talibów oznaczało zwycięstwo i awans społeczny; dla Dżamili i Ariany – wygnanie, ograniczenie wolności i koniec edukacji. Seierstad zestawia ze sobą te trzy historie – zagłębia się w niuanse, zawiłości przeżyć, trudne decyzje i skomplikowane ludzkie ścieżki. Pisze o Afganistanie w latach trwania radzieckiej interwencji, w czasach wojny domowej, obecności wojsk amerykańskich oraz przejęciu władzy przez talibów w 2021 roku. O dżihadzie, zamachach, represjach, imigracji i powrotach. O religijnych napięciach, walce afgańskich kobiet o prawo do edukacji, wolności, samostanowienia i niezależności. O miłości, rodzinie, stracie, goryczy rozczarowań, odebranych marzeniach, niepewnej przyszłości i wciąż tlącej się nadziei w kraju, w którym tak trudno być kobietą. Historie z życia i niełatwe doświadczenia w powiązaniu z kontekstem historycznym, kulturowym i politycznym tworzą intensywny, angażujący i przystępny w odbiorze tekst. Åsne Seierstad koncentruje się na bezstronnym opowiedzeniu historii, z pominięciem siebie jako uczestnika i narratora; na podstawie osobistych rozmów i spotkań rekonstruuje dialogi i sceny, co sprawia, że reportaż czyta się momentami jak wciągającą powieść. "Historie afgańskie" zbliżają do zwykłych ludzi – Afgańczyków, kobiet i mężczyzn, złapanych w sieć wojny, konfliktów, krzywd, sporów i nieustannej walki.

"Nocami śniło jej się, że biegnie. Przez pustynię, po górach, ulicami, przez strumienie i rzeki. Wszędzie natykała się na barykady. W ciągu dnia pracowała przy likwidowaniu barier, nocami stawiano nowe"


Ważny i zwiększający świadomość reportaż. Refleksja na temat sytuacji kobiet oraz Afganistanu – wczoraj, dziś i jutro. Książka, która boleśnie uświadamia, jak wielką cenę za wojnę i konflikty ponoszą zwykli ludzie; która przypomina, jak fundamentalne znaczenie mają wolność, demokracja i prawa człowieka. Warto przeczytać.
























• współpraca barterowa • Wydawnictwo W.A.B. •

Tytuł oryginalny: Afghanerne
Przekład: Iwona Zimnicka
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 26 lutego 2025
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 544
Moja ocena: 5/6

5.2.25

"Wszystkie moje rewolucje" – Négar Djavadi (przekład Katarzyna Marczewska)

"Wszystkie moje rewolucje" – Négar Djavadi (przekład Katarzyna Marczewska)
"Stałam się kimś innym, chyba jak wszyscy, którzy opuścili swój kraj. Kimś, kto przełożył sam siebie na inne kody kulturowe. Najpierw po to, by przeżyć, potem, by prócz przeżycia zbudować sobie przyszłość"

Négar Djavadi przedstawia historię współczesnej nomadki, która musiała porzucić ojczyznę, krewnych i swoje dawne życie i zbudować siebie od nowa w obcym kraju. Powieść zaczyna się w paryskiej klinice niepłodności, gdzie Kimja Sadr, dwudziestopięcioletnia Iranka, oczekuje na zabieg in vitro. Skąpany w bladym świetle korytarz i powietrze przesiąknięte mieszanką napięcia, niepokoju i ekscytacji z czasem ustępują miejsca fali wspomnień, gdy kobieta zaczyna snuć historię swojego życia i rodu Sadr – od mieszkającego w Mazandaranie u podnóża gór Elburs pradziadka i jego pięćdziesięciu dwóch żon, przez wróżącą z fusów ormiańską babcię, działających w opozycji rodziców i dwie starsze siostry, burzliwe narodziny, dzieciństwo w zmieniającym się Iranie, aż po ucieczkę z kraju i niełatwe początki we Francji. "Wszystkie moje rewolucje" to wielopokoleniowa kronika jednej rodziny rozdartej między Iranem i Francją oraz intymna opowieść o wygnaniu, imigracji, pamięci i tożsamości. Narracja meandruje między przeszłością i teraźniejszością, nieco chaotycznie, kalejdoskopowo – niczym monolog utkany ze wspomnień, refleksji i osobistych przeżyć. Czuć w tej powieści autobiograficzną nutę, szczególnie, gdy autorka pochyla się nad doświadczeniami imigracji (interesujący jest punkt widzenia Iranki mieszkającej w Paryżu, spotkanie Wschodu i Zachodu, zmagania, oczekiwania i nadzieje, gorycz rozczarowań – bo imigracja zmieniła dynamikę rodziny, relacje, wiązała się z żałobą, poczuciem żalu i tęsknoty). Négar Djavadi wspaniale zakorzeniła tekst w historii, kulturze i polityce Iranu. Osobiste przeżycia bohaterki – dorastanie, wykorzenienie, trauma, bunt, miłość i seksualność – zawsze splatają się z irańskim dziedzictwem, rodziną, pochodzeniem. Widać, jak ogromny wpływ na losy Kimji miały zmiany polityczne i rewolucja w Iranie, opozycyjna działalność rodziców-intelektualistów, represje i ucieczka z kraju. Jej zmagania wydają się niemal namacalne – autentyczne i poruszające. Postać Kimji może szczególnie mocno rezonować z czytelnikami, którzy, tak jak i ona, znajdowali się lub znajdują na rozdrożu – gdzieś na styku kultur, tożsamości, w zagubieniu i poszukiwaniu. Co to znaczy być Iranką, gdy nie mieszka się w Iranie? Czy trzeby wyrzec się irańskiej tożsamości, by móc zbudować dla siebie życie w innym kraju? Narracja utrzymana jest w stylu pamiętnika, w intymnym, osobistym tonie, pełna spostrzeżeń i obserwacji. Négar Djavadi podejmuje wiele trudnych tematów – emocjonalny ciężar łagodzi odrobiną humoru, czułości i liryzmu. Dużo w tej powieści tragedii i smutku, ale też determinacji, miłości i nadziei – zawiłych ludzkich losów i skomplikowanych uczuć.


"Wszystkie moje rewolucje" to melancholia teherańskiej jesieni, beztroskie, letnie dni u rodziny w Mazandaranie, bułeczki sezamowe, ojciec pochylony nad kartką papieru, dźwięki punk rocka, opuszczone w pośpiechu mieszkanie i jedno słowo, które wstrząsa całym życiem. To splot rodzinnej sagi i irańskiego bildungsroman – opowieść o dziewczynie, która dorasta dźwigając ciężar rodzinnej i narodowej historii i o kobiecie szukającej siebie – swojej tożsamości, seksualności i miejsca w świecie. O poczuciu wyobcowania i wewnętrznym rozdarciu – próbie asymilacji z kulturą francuską kosztem irańskiego dziedzictwa. O determinacji, uporze i podążaniu własną ścieżką. 

Ciekawy i ważny głos w literaturze. Doceniam – za irańsko-francuski i rodzinny kontekst, wielowymiarową podróż głównej bohaterki i przenikliwość spojrzenia na kwestie związane z wyobcowaniem, imigracją, tożsamością i pamięcią. Warta uwagi.























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Czarne •

Tytuł oryginalny: Désorientale
Przekład: Katarzyna Marczewska
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 15 stycznia 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 448
Moja ocena: 5/6

14.6.24

"Jeden dzień z życia Abeda Salamy" – Nathan Thrall (przekład Monika Bukowska) /przedpremierowo/

"Jeden dzień z życia Abeda Salamy" – Nathan Thrall (przekład Monika Bukowska) /przedpremierowo/
"Milad uśmiechnął się promiennie, zabrał ze sobą lunch i przekąski, pocałował mamę na pożegnanie i pobiegł do drzwi"


Nie atak terrorystyczny. Nie nalot rakietowy. Nie starcie zbrojne. Nathan Thrall, amerykański dziennikarz mieszkający w Jerozolimie, w reportażu uhonorowanym Nagrodą Pulitzera opisuje tragiczny wypadek autobusu, którym palestyńskie dzieci z przedszkola Nur al-Huda wybrały się na wycieczkę pewnego lutowego, deszczowego dnia 2012 roku. Wśród rannych i ofiar znalazł się pięcioletni syn tytułowego Abeda Salamy, Palestyńczyka mieszkającego w Anacie na Zachodnim Brzegu kontrolowanym przez Izrael. Thrall rekonstruuje szczegółowo zdarzenia owego "jednego dnia" – dramatu, który na zawsze odmienił życie wielu rodzin i zapisał się w społecznej świadomości – począwszy od wstrząsającej relacji z miejsca wypadku, przez desperackie próby zlokalizowania dzieci w różnych szpitalach, aż po tragiczny bilans i następstwa. Przeżycia Abeda Salamy i innych rodziców splatają się m.in. z historią kierowcy autobusu, naocznych świadków, ratowników i lekarzy, izraelskich żołnierzy i osadników. Wypadek jak w soczewce skupił w sobie wszystko to, co oznacza bycie Palestyńczykiem w państwie podzielonym murem. Opisując jedno tragiczne zdarzenie, Thrall rzuca światło na wieloletnie mechanizmy segregacji i opresji, które w sposób bezpośredni i pośredni przyczyniły się do wypadku: bariery architektoniczne, wojskowe punkty kontrolne, dowody osobiste w różnych kolorach, skomplikowany labirynt osiedli, enklaw, wydzielonych terenów. Z przejmującej sekwencji zdarzeń, osobistych, intymnych przeżyć, fragmentów z przeszłości oraz kontekstu politycznego, historycznego i geograficznego wyłania się portret codziennego życia Palestyńczyków na spornej, podzielonej ziemi i przenikliwe spojrzenie na konflikt izraelsko-palestyński. W reportażu Thralla tragedia rodziny Abeda Salamy staje się analogią tragedii Palestyny i Izraela w całej swojej złożoności. To historia lat upokorzeń, niesprawiedliwości, bezprawnych wysiedleń, utraty mienia i bliskich, aresztowań, barier fizycznych i emocjonalnych. To palestyńska perspektywa wobec izraelskiej dominacji, okupacji, systemu segregacji i dyskryminacji. To próba funkcjonowania w niezwykle trudnych realiach, atmosferze lęku i niepewności. Thrall nie potępia i nie usprawiedliwia, nie uderza w sentymentalne nuty – pisze rzeczowo i wnikliwie, mocnym i autentycznym głosem. Nie sposób bez emocji czytać o ludzkim dramacie, bez gniewu i smutku wobec nienawiści, nadużyć i ucisku.

"Ta katastrofa zniszczyła wszystkich, każdą rodzinę na swój sposób"


Ważny, poruszający i zwiększający świadomość reportaż – o prawdziwych ludziach i ich prawdziwym życiu, trudnym i bolesnym. O dramatycznych konsekwencjach wieloletniego konfliktu – konfliktu, który ma twarz rannego lub martwego dziecka i pogrążonych w bólu rodziców. O stracie, żałobie, bezsilności i poczuciu winy. O uwikłaniu w niekończący się cykl cierpienia, krzywdy, pojednania i podziałów. Książka Thralla pozostawiła mnie ze ściśniętym gardłem, w bolesnym odrętwieniu. Warto przeczytać, polecam!



























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: A Day in The Life of Abed Salama: Anatomy of a Jerusalem Tragedy by Nathan Thrall
Przekład: Monika Bukowska
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 19 czerwca 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 336
Moja ocena: 5/6

7.8.23

"Dżiny" – Fatma Aydemir (przekład Zofia Sucharska)

"Dżiny" – Fatma Aydemir (przekład Zofia Sucharska)
"Może rodzina to po prostu twór złożony z niekończących się historii"
Rodzina tureckich emigrantów, o której opowiada Fatma Aydemir, przypomina patchworkowy koc złożony z wielu różnych, niepasujących do siebie elementów. Postrzępiony, gdzieniegdzie wyblakły, pełen dziur i łat – utkany z przemilczanych prawd, pokoleniowej traumy, tłumionego latami gniewu i żalu. Członkowie tej rodziny różnią się od siebie tak bardzo – a jednak są spokrewnieni, związani pochodzeniem, krwią i trudną miłością. I mimo wewnętrznych sprzeczności, w obliczu tragedii, próbują się zjednoczyć. Gdy anioł śmierci Azrael niespodziewanie zabiera ze sobą sześćdziesięcioletniego Hüseyina, męża i ojca, latami wznoszone mury kruszą się w drobny mak. Dla rodziny nadszedł czas prawdy.


Fatma Aydemir opowiada o tureckiej rodzinie, która w latach 70. XX wieku wyemigrowała do Niemiec w poszukiwaniu lepszego życia. Śmierć Hüseyina to spektakularny początek powieści – pięknie napisany, refleksyjny i poruszający. Mężczyzna po trzydziestu latach pracy w Niemczech przechodzi na emeryturę i spełnia swoje wielkie marzenie – kupuje mieszkanie w Stambule. Niestety, w dniu przeprowadzki umiera na zawał serca, a nowy początek zamienia się w tragiczny koniec. Rodzina przyjeżdża na pogrzeb – śmierć Hüseyina zmusza jego żonę Emine oraz czwórkę ich dorosłych dzieci do wspólnej żałoby, mimo napięć, konfliktów i niezagojonych ran. Zaczyna się przedstawienie, w którym każdy próbuje odegrać przypisaną mu rolę, jednocześnie tocząc wewnętrzną walkę i pogrążając się w smutku i wspomnieniach.

Wydaje się, że tytułowe dżiny, obecne w islamskiej kulturze nadprzyrodzone istoty wzbudzające lęk, przybierają w książce Fatmy Aydemir konkretne kształty. Tajemnica z przeszłości, tożsamość i pochodzenie, dążenie do wolności oraz niespełnione oczekiwania – każdy z członków rodziny Yilmaz mierzy się z własnym życiowym bagażem, z własnym "dżinem". W książce zderzają się ze sobą różne punkty widzenia, doświadczenia i oczekiwania. Bohaterowie należą do tej samej rodziny, ale zupełnie inaczej ją postrzegają, podobnie jak i swoje w niej miejsce i pełnioną rolę. Jest Hüseyin, który latami ciężko pracował na lepszy byt swojej rodziny. Jest Emine, która skrywa bolesny sekret. Są ich dzieci: Sevda naznaczona ciężarem niewykorzystanych szans, Peri zapętlona w pytania o własną tożsamość i pochodzenie, Hakan rozdarty między oczekiwaniami ojca a własnymi pragnieniami oraz Ümit zmagający się ze wstydem i zakazaną miłością. Fatma Aydemir każdemu z nich oddaje głos. "Dżiny" to sześć rozdziałów i sześć skomplikowanych portretów rozwijających się w intymnym strumieniu świadomości. Fatma Aydemir pisze z przenikliwością i empatią, nadając im głębię i złożoność. Z ogromnym zainteresowaniem obserwowałam, jak przenikają się nici, z których utkała rodzinny gobelin – jak postaci wzajemnie na siebie oddziałują. "Dżiny" ukazują rodzinę jako skomplikowany układ powiązanych ze sobą elementów. To przejmująca opowieść o ciężarze przeszłości, destrukcyjnej sile milczenia i oczekiwań oraz latami pielęgnowanych urazach. Fatma Aydemir wspaniale zestawia indywidualne zmagania rodziny z tematyką migracji, uprzedzeń, społecznych nierówności, dyskryminacji ze względu na narodowość i płeć. Kreśli obraz ludzi, którzy znaleźli się "pomiędzy" – wyemigrowali z Turcji, ale nigdy nie poczuli się w Niemczech jak w domu. Aydemir rzuca światło na trudną sytuację imigrantów – lęk, wykluczenie, przemoc, różnice kulturowe i światopoglądowe, ograniczenia, trudności w adaptacji. Zresztą poczucie obcości towarzyszy bohaterom książki nieustannie i przejawia się w wielu różnych aspektach: od kurdyjskiego pochodzenia przez emigrację, utratę korzeni i dorastanie aż po religię, orientację seksualną i pokoleniową przepaść. Prawdziwa literacka mozaika.


"Cisza panująca w pokoju huczy mu w uszach niczym złowieszcza syrena, jak alarm pożarowy, jak dudnienie przejeżdżającego czołgu. Hakan zna tę ciszę. W tej rodzinie nigdy nikt na siebie nie krzyczy. W tej rodzinie walka od zawsze wygląda tak samo: wieloznaczne spojrzenia, odwrócony wzrok, całe mnóstwo rzeczy, o których nigdy nikt nie mówi na głos i przez to coraz bardziej wiszą w powietrzu, bowiem wszyscy wiedzą, co wyraża i przeciw czemu jest skierowane to, co niewypowiedziane. Milczenie jest bronią matki Hakana i było bronią jego ojca. Hakan uświadamia sobie, że milczenie to ścieżka dźwiękowa jego dzieciństwa"

"Dżiny" zachwyciły mnie piękną, przenikliwą prozą, interesującą fabularną konstrukcją, turecko-niemieckim tłem lat 90. ubiegłego wieku oraz bogactwem poruszanych kwestii. Z powieści Fatmy Aydemir wyłania się fascynujący obraz rodziny, która doświadczyła wielu trudności. Rodziny, dla której największym zagrożeniem stały się wewnętrzne napięcia i konflikty. "Dżiny" doskonale pokazują, jak kruche jest życie i jak w różny sposób przeżywamy żałobę. Jak krzywdzimy, często nieświadomie, tych których kochamy. Jak łatwiej pielęgnować urazy niż wybaczyć. Jest w tej powieści wiele smutku, żalu, niewykorzystanych szans oraz czasu, którego nie sposób odzyskać i błędów, których nie sposób naprawić.

Wyjątkowa książka. Nieraz złamała mi serce, wzruszyła i skłoniła do przemyśleń. Taką prozę cenię. Taką prozę chcę czytać. Gorąco polecam!

















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Cyranka.

Tytuł oryginalny: Dschinns
Przekład: Zofia Sucharska
Data wydania: 26 lipca 2023
Wydawnictwo: Cyranka
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 320
Moja ocena: 6/6


4.8.23

"Iskry jak gwiazdy" – Nadia Hashimi (przekład Robert J. Szmidt)

"Iskry jak gwiazdy" – Nadia Hashimi (przekład Robert J. Szmidt)
Jak uwolnić się od bólu przeszłości? Czy dręczące koszmary mogą zamienić się kiedyś w zwykłe sny?

Setara, dziewczynka, której oczy lśnią blaskiem gwiaździstego nieba, ma zaledwie dziesięć lat, gdy staje się świadkiem śmierci swoich bliskich. Zamach stanu na zawsze odmienia jej życie – brutalnie przerywa beztroskie dzieciństwo i zmusza do ucieczki z Afganistanu, ukochanej ojczyzny. Trauma, tęsknota i żal nieustannie towarzyszą Setarze. Bolesna przeszłość dogania ją trzydzieści lat później. Kobieta opuszcza Nowy Jork i postanawia wrócić do Kabulu, by znaleźć odpowiedzi na dręczące ją pytania.


Nadia Hashimi na tle burzliwej historii Afganistanu stworzyła przejmującą opowieść o dziewczynce, która w dramatycznych okolicznościach straciła rodzinę i dom, a także o dorosłej kobiecie, którą się stała mimo przeciwności losu – lekarce z bolesną, niezagojoną raną w sercu. Autorka zabrała mnie do świata i kultury, które wydają się tak bardzo odległe, a jednocześnie bliskie z uwagi na uniwersalne ludzkie doświadczenia – straty, miłości, nadziei. "Iskry jak gwiazdy" to literacka podróż do Afganistanu targanego wieloletnimi konfliktami – kraju, który zmienia się podobnie jak i zmienia się Setara, główna bohaterka. Nadia Hashimi ożywia bliskowschodnią scenerię oraz daje wgląd w afgańską kulturę, historię i politykę. Wydaje się, że Afganistan w książce doskonale koresponduje z bólem, jakiego doświadczyła Setara – ojczyzna, choć utracona, staje się dla niej źródłem najpiękniejszych i najgorszych wspomnień, łącznikiem z tradycją i zmarłymi członkami rodziny, częścią jej tożsamości i dziedzictwa. Powieść Hashimi rozpisana na kilkadziesiąt lat i rozpięta między Kabulem a Nowym Jorkiem stanowi wnikliwe spojrzenie na dziecięcą traumę, kwestie wykorzenienia i bycia "pomiędzy", emigracyjne doświadczenia oraz poczucie winy ocalonej. To historia miłości, zdrady, samotności, nowego początku, wieloletniej ucieczki przed przeszłością oraz odważnej próby zmierzenia się z bólem i stratą – ukojenia, które przynosi ze sobą prawda.

Burzliwe losy Setary przypominają podróż, zarówno w sensie dosłownym, między kontynentami, jak i metaforycznym – w głąb samej siebie. Silnie zaakcentowana jest w tej powieści wola przetrwania mimo tragedii, która na zawsze naznacza. Hashimi urzekająco łączy ze sobą wiele ważnych motywów, z wrażliwością dotyka bolesnych kwestii i przejmująco pisze o domu, rodzinie i ludziach, których los stawia na naszej drodze i którzy stają się nam bliscy. Bez sztucznego melodramatyzmu i emocjonalnego przerysowania, lecz z dużą dawką empatii i autentyczności.


"Przymykam oczy i wdycham zapach nocy - miętę, którą zawsze pachniały dłonie mamy, korzenną woń wody kolońskiej taty, mleczny oddech Fahima"

Nadia Hashimi podarowała nam dojrzałą, pięknie napisaną książkę głęboko zakorzenioną w afgańskiej scenerii, z licznymi odniesieniami do afgańskiej kultury, historii, literatury (uwielbiam!) – czuć w niej wyraźnie bliskowschodniego ducha, liryczną, słodko-gorzką mieszankę piękna, miłości i cierpienia. Bo "Iskry jak gwiazdy" to opowieść bolesna i tragiczna, ale jednocześnie przepełniona nadzieją i światłem rozpraszającym mrok. Opowieść, która jest w stanie zachwycić, poruszyć do głębi i skłonić do refleksji. Ostatnie rozdziały czytałam ze łzami w oczach i ściśniętym gardłem. Historia Setary z łatwością znalazła drogę do mojego serca. Nadia Hashimi wspaniale rozwinęła swój warsztat pisarski. Czytajcie, warto!





















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Kobiece.

Tytuł oryginalny: Sparks Like Stars
Przekład: Robert J. Szmidt
Data wydania: 26 lipca 2023
Wydawnictwo: Kobiece
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 520
Moja ocena: 5,5/6

31.7.23

"Co nam zostało" – Zeruya Shalev (przekład Anna Halbersztat i Bartosz Kocejko)

"Co nam zostało" – Zeruya Shalev (przekład Anna Halbersztat i Bartosz Kocejko)
Czy można kochać za mało albo za dużo? I w jaki sposób miłość lub jej brak kształtuje nasze życie, nas samych i przyszłe pokolenia? 

Chemda nigdy nie potrafiła pokochać swojej córki. Za to syna pokochała za mocno. Teraz, słaba, schorowana i uwięziona w małym pokoju z widokiem na arabską wioskę, powoli odchodzi. Bliskość śmierci przywołuje przeszłość – kobieta wspomina swoje życie: dzieciństwo w kibucu, surowego ojca i nieobecną matkę, dawne marzenia, trudy małżeństwa i macierzyństwa. Czuwają przy niej dorośli córka i syn. Dina w relacjach z własnym dzieckiem za wszelką cenę stara się uniknąć błędów popełnionych przez Chemdę. Awner tkwi w nieszczęśliwym małżeństwie. Umieranie matki staje się momentem przełomowym – pożegnaniem pełnym goryczy, bliskości i tęsknoty oraz szansą, by wziąć los w swoje ręce i wyzwolić się z emocjonalnych więzów rodziny i przeszłości.


Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że "Co nam zostało" to książka o umieraniu, ostatnich chwilach, chorobie i rozpadzie ciała, pożegnaniach oraz rozliczeniu z przeszłością. W rzeczywistości jednak Shalev opowiada nie o śmierci, lecz o miłości. I z przenikliwością przygląda się relacji między rodzicami a dziećmi – skutkom nadmiaru lub braku miłości, uwagi i troski, niszczącej sile wygórowanych oczekiwań, emocjonalnemu uzależnieniu oraz łamiącej serce oziębłości. Temat ważny i bliski, choć bez wątpienia literacko wyświechtany, podatny na banał i sentymentalizm. Ale Zeruyi Shalev udało się nadać mu głębię, moc i intensywność. W "Co nam zostało" wspólna historia, rodzinny dramat, oraz indywidualne losy łączą się ze sobą i rozwijają subtelnie w wewnętrznych monologach. Otrzymujemy jeden wielogłosowy strumień świadomości utkany ciasno z miłości, goryczy i lęków, zbliżającej się śmierci, rozpadu małżeństwa oraz przeszłości i teraźniejszości.


Ta powieść wydała mi się znacznie bardziej wymagająca niż "Los" i "Ból" ze względu na gęstą i klaustrofobiczną formę – długie akapity, brak dialogów, splątane ze sobą wątki, nieuporzadkowane myśli i retrospekcje. "Co nam zostało" to proza, w którą trzeba się zanurzyć głęboko, tak jak Shalev zanurza się głęboko w wewnętrzny świat postaci. A pisze pięknie – lirycznie, z czułością, intymnością oraz emocjonalną intensywnością. Niezmiennie zdumiewa mnie i zachwyca, jak wspaniale potrafi oddać psychologiczną głębię i złożoność ludzkich uczuć, myśli i doświadczeń – dotknąć tego, co często nieuchwytne, ukryte w najdalszych zakamarkach serca i umysłu. To właśnie charakterystyczne dla Shalev intymne monologi sprawiają, że bohaterowie jej książek są do bólu prawdziwi w swoich zmaganiach – bez oszukiwania, w labiryncie myśli i uczuć, do których często nie chcemy i nie potrafimy przyznać się nawet przed samym sobą.

"Co nam zostało" to pięknie napisana, liryczna i refleksyjna opowieść o ostatniej wspólnej podróży matki i jej dzieci – końcu i początku. O niewypowiedzianych słowach, latami tłumionych uczuciach, niezagojonych ranach, pokoleniowej traumie i miłości – druzgocących konsekwencjach jej braku lub nadmiaru. O dorosłości upływającej w cieniu dzieciństwa i macierzyństwie naznaczonym przeszłością. Shalev stworzyła barwny międzypokoleniowy portret – hipnotyzujące studium izraelskiej rodziny. Wymagająca, ale wartościowa i satysfakcjonująca lektura. Pozostaję pod urokiem prozy Shalev.

























* Współpraca barterowa z Wydawnictwem W.A.B. 

Tytuł oryginalny: שארית החיים
Przekład: Anna Halbersztat i Bartosz Kocejko
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 28 października 2021 (drugie wydanie)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 528
Moja ocena: 5/6

22.7.23

"Ból" – Zeruya Shalev (przekład Magdalena Sommer)

"Ból" – Zeruya Shalev (przekład Magdalena Sommer)
"Życie na ogół nie daje drugiej szansy". Czy aby na pewno?


Mija dziesięć lat od zamachu terrorystycznego, w którym Iris, bohaterka powieści Shalev, zostaje poważnie ranna. Niespodziewanie uśpiona i nieprzepracowana wciąż trauma powraca, a wraz z nią silny, obezwładniający ból. Przeszłość i teraźniejszość zderzają się ze sobą, zmuszając czterdziestopięcioletnią Iris do konfrontacji z prawdą o własnym życiu, relacjach i uczuciach. W powieści Shalev ból, podobnie jak i miłość, ma wiele twarzy – i często to właśnie ból emocjonalny wydaje się silniejszy od bólu fizycznego. Autorka zręcznie tworzy literackie mosty między ranami odniesionymi przez Iris w zamachu a jej złamanym sercem: niespełnionym małżeństwem, porzuceniem w młodości przez ukochanego mężczyznę oraz dziecięcą samotnością i tęsknotą za ojcem, który poległ w wojnie. Utrzymać rodzinę, o którą latami dbała i walczyła, czy też podążyć za miłością, którą w przeszłości utraciła i tym samym ukoić bolesną tęsknotę? Bohaterka powieści staje przed wyborem, który odmieni nie tylko życie jej, ale też i osób, które kocha – uwolnienie samej siebie od bólu emocjonalnego może jednocześnie oznaczać zadanie bólu bliskim.

Shalev z delikatnością, czułością i mocą pisze o miłości, niezagojonych ranach, rodzinie, stracie i różnych odcieniach cierpienia. Jej proza silnie osadzona jest w izraelskiej rzeczywistości i rozwija się subtelnie w intymnych monologach. Zachwyca mnie sposób, w jaki Shalev potrafi uchwycić niuanse wewnętrznego życia – zagłębić się w skomplikowaną sieć uczuć i dylematów, oddając tym samym psychologiczną złożoność postaci. W "Bólu", podobnie jak i w "Losie", to właśnie wnikliwe kobiece portrety tworzą atmosferę napięcia – na nich opiera się ciężar historii.


"Ból" to przejmująca opowieść o czasie, którego nie sposób odzyskać, o bólu, którego nie sposób uśmierzyć i wspomnieniach, których nie sposób wymazać. O nieprzewidywalnym losie oraz cierpieniu jako stałym elemencie życia – cierpieniu, które może niepostrzeżenie, w ciszy, niszczyć małżeństwo, rodzinę i nas samych, ale też przynieść katharsis. O ludziach uwięzionych w nieszczęśliwych relacjach, o złudzeniach pierwszej miłości i cenie, którą ponosimy za podejmowane decyzje. 

Książka Shalev skłania do refleksji nad naszym własnym życiem i wyborami, które doprowadziły nas do miejsca, w jakim obecnie się znajdujemy.

Dla mnie wspaniała! Psychologicznie przenikliwa proza Shalev mocno ze mną rezonuje – jej powieści są moim tegorocznym odkryciem. Gorąco polecam. 


















Tytuł oryginalny: כאב
Przekład: Magdalena Sommer
Data wydania: 17 maja 2023
Wydawnictwo: W.A.B.
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 448
Moja ocena: 5,5/6

5.7.23

"Aria" – Nazanine Hozar (przekład Joanna Jurewicz)

"Aria" – Nazanine Hozar (przekład Joanna Jurewicz)
Aria. Dziewczynka o niebieskich oczach. Sierota znaleziona w teherańskim zaułku pod drzewem morwy. Dziecko dżina przynoszące pecha. Przeklęty bękart. Życie tytułowej bohaterki powieści Nazanine Hozar zaczyna się tragicznie. Mała Aria tuż po narodzinach poznaje smak odrzucenia, samotności i pogardy. Przygarnięta przez irańskiego kierowcę i jego pozbawioną serca żonę, uczy się przetrwania w brutalnej rzeczywistości. Wydaje się, że dziewczynka ucieleśnia złożoność Iranu – nosi w sobie miłość i odwagę, a także ból, złość i zadziorność. Wkrótce dorasta, złapana w pułapkę burzliwych czasów. Zmienia się Iran i zmienia się również i ona.


Kiedy myślę o książce Nazanine Hozar przed oczami mam niebieskooką dziewczynkę, a później dorosłą kobietę, którą się stała – postać targaną sprzecznymi uczuciami, nieustannie w wewnętrznym konflikcie, żyjącą w huraganie zmian. Postać, która nie wzbudza sympatii ani współczucia, lecz głębokie zrozumienie, również dla swoich niewłaściwych decyzji. I widzę też Iran – państwo kontrastów, napięć i przelanej krwi. Bo Nazanine Hozar połączyła w "Arii" osobiste ludzkie dramaty z burzliwą irańską historią. Fabuła powieści rozgrywa się w latach 1953-1981 – okresie rządów szacha Mohammada Rezy Pahlawiego poprzedzającym rewolucję oraz tuż po ustanowieniu Islamskiej Rebubliki Iranu. Widzimy zmieniający się kraj – Iran, który nie stanowi monolitu. To Teheran z bogatą północą i zubożałym południem, dom dla muzułmanów, Żydów, chrześcijan i zaratusztrian. To gwar bazaru, zapach kebabu i gotowanego ryżu, dym z fajki wodnej i nawoływanie muezina na modlitwę. To niedobory żywności, godzina policyjna i krwawe zamieszki, podziały polityczne i religijne. I świat, który staje się coraz bardziej radykalny – świat u progu zmiany.


Nazanine Hozar stworzyła powieść kobiecą – o byciu irańską matką, córką i żoną. O miłości macierzyńskiej i jej braku, dorastaniu, przyjaźni, wytrwałości, winie i przebaczeniu. O poczuciu wspólnoty i odrębności, uprzedzeniach i dyskryminacji. Ciekawy jest w "Arii" kontekst społeczny, a także obraz osobistych doświadczeń. Hozar uchwyciła niuanse, szczególnie widoczne w ludzkich charakterach, motywach i życiowych wyborach. "Aria" to powieść napisana mocnym, przekonującym i czułym głosem silnie osadzona w głęboko podzielonym irańskim świecie – niespokojne czasy widziane oczami dziewczynki mierzącej się z trudnym dzieciństwem i własnym pochodzeniem. Smutna i bolesna, ale z odrobiną nadziei. I co ważne, jak przystało na książki z serii "Piąta Strona Świata", poszerzająca horyzonty. Warto!




















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Albatros.

Tytuł oryginalny: Aria: A Novel
Przekład: Joanna Jurewicz
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 31 maja 2023
Seria: Piąta Strona Świata 
Oprawa: twarda
Liczba stron: 448
Moja ocena: 5/6

4.5.23

"Los" – Zeruya Shalev (przekład Magdalena Sommer) /przedpremierowo/

"Los" – Zeruya Shalev (przekład Magdalena Sommer) /przedpremierowo/

"Tak chciał los, nie było innej drogi"

Co sprawia, że jesteśmy gotowi poświęcić życie za ideę – ojczyznę, wolność, religię? Czy rzeczywiście zaczynamy doceniać coś dopiero wtedy, gdy to utracimy? Czy miłość wystarczy, by móc ochronić siebie i bliskich przed goryczą rozczarowań? I co splata nitki naszego życia? Los, przypadek, Bóg, a może my sami? 

Rachel i Atara. Dwie kobiety, które dzieli wiele, ale łączy jeszcze więcej. Ich życiowe ścieżki przecinają się za sprawą mężczyzny, którego znały i kochały. Atara pragnie poznać tajemniczą przeszłość swojego ojca. Słowa, które wypowiedział przed śmiercią, nie dają jej spokoju. Wkrótce poznaje Rachel, starszą kobietę, niegdyś bojowniczkę działającą w szeregach podziemnej organizacji Lechi – to spotkanie daje początek niespodziewanemu biegowi zdarzeń. Bolesna przeszłość, smak utraconej miłości, poczucie winy i odrodzenie z popiołów – wszystko to splata się ze sobą w jedną poruszającą historię opowiedzianą kobiecym dwugłosem. Shalev zabiera czytelników w międzypokoleniową podróż przez meandry zawiłych ludzkich losów i niełatwych relacji – przez miłość, pamięć i żałobę. W tle odmalowuje burzliwe dzieje, niezabliźnione rany, traumy i nadzieje izraelskiego narodu.

"Los" to książka niebanalna, nieoczywista i przejmująca na wiele różnych sposobów. Trochę szorstka, psychologicznie gęsta, podszyta smutkiem, bardzo refleksyjna i przenikliwa. Rozwija się subtelnie w wewnętrznych monologach i pochłania bez reszty, pozostawiając na języku mieszankę nadziei i goryczy. Bez wątpienia wyróżnia się złożonością kobiecych portretów, bo Shalev potrafi zajrzeć głęboko do serc swoich bohaterek i dotrzeć tam, gdzie skrywają się najbardziej intymne i osobiste uczucia, pragnienia, nieukojone tęsknoty, latami pielęgnowany żal, egzystencjalne wątpliwości i odbierające spokój tajemnice. Autorka stworzyła wielowymiarowe studium tożsamości, miłości, małżeństwa i macierzyństwa widziane z perspektywy dwóch doświadczonych przez los kobiet. Kobiet, które potrzebują siebie nawzajem, by móc skonfrontować się z przeszłością i odnaleźć własną drogę. W powieści Shalev indywidualne losy jednostek splatają się ze zbiorową historią Izraela – w rodzinach odbija się echo nieprzepracowanych traum przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Rachel, choć poświęciła wiele, nie czuje się dobrze w kraju, o który walczyła i o którym marzyła. Bolesna przeszłość jest dla niej niczym niezabliźniona rana, podobnie zresztą jak jej niełatwe relacje z najstarszym synem. Atara z kolei tkwi w małżeństwie, w którym kłótnie i proza codzienności zastąpiły miłość, czułość i namiętność. Prawda uderza w nią z impetem, gdy nad jej rodziną zbierają się czarne chmury.


Głęboko emocjonalna, szczera, niespieszna opowieść o poszukiwaniu sensu, próbie pogodzenia się z przeszłością, błędnych decyzjach i przebaczeniu. O przeznaczeniu oraz nieprzewidywalnym losie, który daje i odbiera. I o uczuciach, których nie sposób sprowadzić do prostych reguł i wyborów. Shalev bardzo dobrze splata ze sobą wiele różnych elementów i hipnotyzuje czytelnika niezwykłą zdolnością wnikania w głąb ludzkiej duszy. Urzekła mnie piękna, liryczna proza – mocna i bezkompromisowa, ale jednocześnie pełna empatii i wrażliwości (pokochałam poetyckie metafory). Dla mnie literackie odkrycie. Polecam!















Współpraca barterowa z Wydawnictwem W.A.B.


Przekład: Magdalena Sommer
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 17 maja 2023
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 432
Moja ocena: 5,5/6

20.9.22

"Wyspa zaginionych drzew" – Elif Shafak (przekład Natalia Wiśniewska)

"Wyspa zaginionych drzew" – Elif Shafak (przekład Natalia Wiśniewska)
Gdyby drzewa mogły przemawiać ludzkim językiem, jakie historie by nam opowiedziały?

W małym londyńskim ogrodzie, gdzieś między słodko pachnącym wiciokrzewem, bujną kamelią i leciwą leszczyną, rośnie ficus carica czyli drzewo figowe. Przywiezione przed laty jako mała sadzonka, zapuściło korzenie i rozkwitło. I choć angielska ziemia stała się jej domem, figa wciąż tęskni za ojczyzną – złotymi plażami, turkusową wodą i czystym niebem. Za zapachem gardenii, jaśminu i lawendy oraz ciepłem słońca. Za wyspą, na której spotykają się trzy kontynenty, dwa narody i dwie religie. Za wyspą, która przeszła wiele – spłynęła niegdyś krwią. Drzewo figowe pamięta. Ma Cypr w swoich korzeniach, a w genach melancholię. Podobnie jak szesnastoletnia Ada – urodzona w Londynie córka cypryjskiego Greka i cypryjskiej Turczynki. Wydaje się, że dziewczyna nosi w sobie smutek nie tylko swój własny, ale też ten przekazany jej w DNA. I to właśnie rosnąca w ogrodzie figa jest dla Ady jedynym łącznikiem – z wyspą, której nigdy nie odwiedziła i z burzliwą przeszłością rodziców i rodziny, której nigdy nie poznała. 


"Los jest kapryśny, a szczęście nie trwa wiecznie"

"Wyspa zaginionych drzew", nowa książka Elif Shafak, brytyjsko-tureckiej pisarki, to pięknie napisana, subtelna i urzekająca powieść o miłości, stracie, pamięci, tożsamości i niezwykłej mocy natury. O śmierci i zniszczeniu oraz odrodzeniu i przetrwaniu. Elif Shafak na tle burzliwej, skomplikowanej i bolesnej historii podzielonego Cypru snuje poruszającą opowieść o zakazanym uczuciu i jego pokoleniowych konsekwencjach. W książce historia miłości Kostasa, cypryjskiego Greka, oraz Defne, cypryjskiej Turczynki, splata się z losami kolejnego pokolenia – ich urodzonej w Anglii córki Ady. Elif Shafak zręcznie meandruje między przeszłością i współczesnością oraz eksploruje kwestie pokoleniowej traumy, migracji i pochodzenia. "Wyspa zaginionych drzew" to niezwykle sprytnie skonstruowana powieść. Przybliża historię Cypru – podziały, wojnę i długi proces gojenia ran – ale czyni to poprzez indywidualne losy mieszkańców wyspy. I tym samym łączy ważne kwestie polityczno-społeczne z intymnym i osobistym światem zwykłych ludzi. Z kart powieści wyłania się obraz pięknej, ale jednocześnie boleśnie doświadczonej wyspy pełnej nagromadzonego przez laty żalu, niewypowiedzianego smutku, z traumą, ranami, podziałami i trudną przeszłością, która stale obecna jest w teraźniejszości. Taki bagaż niosą ze sobą przez życie Kostas i Defne – zabrali go ze sobą do Londynu. I jeszcze konsekwencje zakazanego uczucia, które połączyło ich przed laty. Pochodzący z dwóch różnych światów, cypryjski Grek i cypryjska Turczynka, pokochali się wbrew rodzinom, tradycji i szalejącej na wyspie wojnie. On – łagodny, wrażliwy mężczyzna i miłośnik przyrody. Ona – pełna pasji i żywiołowa kobieta z silnym poczuciem sprawiedliwości. I jest jeszcze ich córka reprezentująca nowe pokolenie – Ada próbuje rozwikłać rodzinne sekrety i w ten sposób odnaleźć drogę do samej siebie. Elif Shafak z wrażliwością i czułością mierzy się ze skomplikowaną historią Cypru oraz z jeszcze bardziej złożonymi uczuciami i doświadczeniami swoich bohaterów. Ból tęsknoty, poczucie winy, żal, miłość, namiętność i nadzieja – wszystkie te emocje wydają się wręcz namacalne i czytelnik wyraźnie je odczuwa. Poprzez historię Defne, Kostasa i Ady, autorka zagłębia się w kwestie pokoleniowej traumy, migracji i pochodzenia. Czy nasze dzieci mogą zacząć od nowa z czystą kartą? A może dziedziczą smutek, melancholię i cierpienie przodków? Jak ważne są nasze pochodzenie i tożsamość? Czy można uciec przed przeszłością? Elif Shafak nie daje gotowych odpowiedzi, ale zachęca do refleksji. Pokazuje, że historie rodzinne nie docierają do nas wyłącznie poprzez opowieści, ale także na poziomie nieuświadomionym, bardziej subtelnie i nieuchwytnie.  

"Wierzą, że każde drzewo figowe ocalone przed burzą to czyjeś ocalone wspomnienie"

Elif Shafak sięga tym razem po niecodzienny sposób narracji – oddaje głos drzewu figowemu. I to właśnie ona, ficus carica, istota myśląca i czująca, wnosi do tej historii wyjątkową i oryginalną perspektywę. Figa z mądrością i czułością opowiada o Cyprze, swojej ojczyźnie, oraz o niełatwych losach Defne i Kostasa – jest świadkiem ich miłości, potajemnych spotkań i bolesnych rozstań. Przybliża też świat przyrody i ukazuje jego związek z człowiekiem. Sądzę, że Elif Shafak nie mogła dokonać lepszego wyboru. Dzięki tej figowej narracji książka zyskuje piękną oprawę – refleksyjną, liryczną i chwytającą za serce. Drzewo stanowi doskonały punkt wyjścia do rozważań na temat ekologii, zmian klimatu i znaczenia natury. Wspaniale koresponduje też metaforycznie z motywem przewodnim powieści – zakorzenieniem, migracją, pamięcią, pochodzeniem i tożsamością. I jest symbolem przetrwania – daje nadzieję, że jesteśmy w stanie przystosować się do nowych warunków i wzrastać, mimo trudnych doświadczeń i tęsknoty. Książka Elif Shafak pełna jest natury – natury, która przenika opowieść na różne sposoby. To piękny pean na cześć drzew, roślin i bioróżnorodności.


"Rodzinne traumy są jak gęsta, przeźroczysta żywica sącząca się z rozcięcia w korze. Skapują na kolejne pokolenia"

"Wyspa zaginionych drzew" to książka równie kosmopolityczna jak jej autorka. Elif Shafak z wielu elementów potrafi stworzyć spójną i wielobarwną całość. Uwielbiam sposób, w jaki łączy ze sobą świat ludzi i przyrody, tradycje i kulturę Zachodu i Wschodu, historię, legendy i kuchnię. Jej powieść przekracza granice rzeczywiste i metaforyczne, zachwyca różnorodnością i bogactwem detali – ma w sobie lokalny, cypryjski koloryt.


"Wyspa zaginionych drzew" to Elif Shafak w najlepszej odsłonie – popis literackiego talentu i wyobraźni oraz przepiękna, liryczna i dojrzała proza. Autorka potrafi wspaniale pisać zarówno o zwykłej codzienności, jak i o ludzkich dramatach i głębokim smutku. Cenię jej twórczość za empatię, błyskotliwość, kosmopolityczny charakter i melancholię ukrytą między wersami. Elif Shafak podarowała nam kolejną wyjątkową opowieść – o tożsamości, pochodzeniu i przynależności. O tym co miłość może uleczyć i czego uleczyć nie jest w stanie. O indywidualnej i zbiorowej traumie przekazywanej kolejnym pokoleniom oraz przeszłości, która jest kluczem do teraźniejszości.

Cudowna powieść – czytałam z przyjemnością. I zdecydowanie jeden z moich ulubionych tytułów Elif Shafak. Kocham i gorąco polecam. 












* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Poznańskie.


Tytuł oryginalny: The Island of Missing Trees
Przekład: Natalia Wiśniewska
Data wydania: 7 września 2022
Wydawnictwo: Poznańskie
Oprawa: twarda
Liczba stron: 480
Moja ocena: 6/6




Copyright © w ogrodzie liter , Blogger