10.4.26

"Sama. Opowieść o Annie Bilińskiej" – Małgorzata Ziewiecka

"Sama. Opowieść o Annie Bilińskiej" – Małgorzata Ziewiecka
Zdarzało się, że sama godzinami przemierzała ulice Warszawy i Paryża. W dzieciństwie pod skrzydłami Andriollego poznawała nie tylko podstawy rysunku, ale też patrzyła z bliska na twórczą samotność artysty. Wkrótce sama jej doświadczyła – w ciszy pracowni, wśród płócien, sztalug, pędzli i farb. Mówiła, że nie chce męża ani dzieci. Marzyła o karierze – pragnęła być sławną malarką. Ale czasy nie były sprzyjające – w XIX wieku kobieca samodzielność wzbudzała kontrowersje. Kobieta artystką? Kobieta na paryskiej uczelni? Kobieta z własną pracownią, nagradzana, z płótnami na wystawach? Niezamężna? Ale Anna właśnie taka była. Uparta, ambitna, niezależna. Przełamywała schematy, szła własną ścieżką. Sama. A los jej nie oszczędzał. Pasja, talent, marzenia i miłość zderzyły się z bólem straty, chorobą, samotnością, kłopotami finansowymi i przedwczesną śmiercią. Ze słynnego Autoportretu z paletą patrzą na nas duże, smutne oczy. Anna ma 33 lata. Ubrana jest w czarną sukienkę i biały fartuch, w dłoniach trzyma pędzle i paletę. Wydaje się zmęczona – blada cera, włosy w nieładzie. W jej spojrzeniu czai się ból i siła – wzrok ma odważny. "Jeśli chcesz być najlepsza, bądź zawsze sobą". I taką siebie namalowała, szczerze, bez kokieterii i upiększania. Namalowała Annę przy pracy. Kobietę, artystkę, malarkę.


Książka Małgorzaty Ziewieckiej to opowieść o Annie Bilińskiej. Nie biografia, a właśnie opowieść – o jednej z najciekawszych polskich artystek: wspaniałej malarce, ale też ambitnej i niezależnej kobiecie. To również opowieść o minionej epoce – dziewiętnastowiecznej Warszawie, Wiedniu i Paryżu; o sztuce i artystycznym środowisku; o ludziach, którzy pojawili się w życiu Anny – rodzinie, bliskich, znajomych i nieznajomych. Fabularyzowane losy malarki są silnie osadzone w czasie i miejscu. Małgorzata Ziewiecka zabiera czytelników w fascynującą podróż w przeszłość – oraz w głąb kobiecego serca. Wraz z Anną przemierzamy ulice i muzea, pijemy kawę, wdychamy zapach farb, malujemy i zapełniamy strony dziennika. Śmiejemy się, płaczemy, tęsknimy, czujemy radość i rozpacz. Książka pełna jest interesujących detali, osób, miejsc i nawiązań – do historii, sztuki, codziennego życia. Ma w sobie panoramiczność i intymność – uczuć, przeżyć i doświadczeń. Poznajemy Annę-malarkę i Annę-kobietę – jej burzliwą drogę twórczą i życiową, trudne wybory, zmagania ze światem, losem i samą sobą, pasję i determinację. Małgorzata Ziewiecka zdołała uchwycić każdy z tych aspektów, z empatią i uważnością. Zachwyciła mnie piękna, bogata w szczegóły oprawa powieści – ludzie, miejsca, sztuka – oraz przejmujący portret Anny.


Fascynująca, inspirująca i poruszająca książka (uzupełniona zapiskami z dziennika, fragmentami korespondencji i reprodukcjami obrazów). Opowieść o ambitnej i niezależnej kobiecie, która wytrwale podążała za swoim marzeniem, mimo wszystko. O sztuce, która wymaga poświęceń, ale daje poczucie spełnienia i pomaga przetrwać najtrudniejsze momenty. O miłości, przyjaźni, samotności i stracie. Przybliża postać Anny Bilińskiej i jej malarstwo. Warto!























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Muza •

Data wydania: 8 kwietnia 2026
Wydawnictwo: Muza
Oprawa: twarda
Liczba stron: 352
Moja ocena: 5/6

8.4.26

"Blisko domu" – Michael Magee (przekład Hanna Pustuła-Lewicka)

"Blisko domu" – Michael Magee (przekład Hanna Pustuła-Lewicka)
Wydaje się, że dwudziestokilkuletni Sean został złapany w pułapkę, podobnie zresztą jak wielu jego rówieśników z zachodniego Belfastu. Bohater książki Michaela Magee toczy walkę pozornie skazaną na porażkę. Pragnął odmienić swój los – i wyjechał do Liverpoolu na studia. Koszty życia zmusiły go jednak do powrotu. Sean uświadamia sobie bolesną prawdę – wrócił do domu z dyplomem, który w jego rodzinnym mieście nie ma żadnego znaczenia. Bo Belfast naznaczony traumą i wciąż w cieniu brutalnej przeszłości oferuje mu dobrze znane schematy – alkohol i narkotyki, przemoc, brak pracy, pieniędzy i perspektyw. Napięcie jest wyczuwalne od pierwszych stron – miłość i przywiązanie do miasta, które go ukształtowało splecione są z niechęcią do ograniczeń, które na niego nałożyło. W Liverpoolu czuł, że jego robotnicze pochodzenie w widoczny sposób go naznacza. Z kolei w Belfaście to wykształcenie i pragnienie lepszego życia alienują go z kręgu, w którym dorastał.


"Blisko domu" to intymny i szczery portret mężczyzny, który tkwi w sieci uzależnień i biedy z mglistą nadzieją na poprawę losu. U podstaw jego zmagań leży międzypokoleniowa trauma, kryzys gospodarczy i ekonomiczny oraz echa brutalnej przeszłości – irlandzkich Kłopotów. Michael Magee w tej debiutanckiej (i mocno autobiograficznej) powieści odmalowuje obraz pokolenia młodych ludzi z klasy robotniczej zmagających się z niełatwą rzeczywistością. Alkohol, narkotyki, przemoc, rodzinne dysfunkcje, narastający gniew, brak pracy, sensu i perspektyw współistnieją obok miłości, przyjaźni, troski, wsparcia i przywiązania. Wszystkie elementy świata Seana, jego walka, relacje i trudne przeżycia, dzięki precyzyjnej i przenikliwej prozie autora, wydają się autentyczne. To irlandzkie bildungsroman pełne jest mroku i smutku – z okruchami humoru i nadziei. Magge opowiada o zranionym Belfaście i skrzywdzonych ludziach ze szczerością, ale też czułością i empatią, co nadaje powieści głęboko ludzki wymiar. Ciężarem tematyki i emocji "Blisko domu" przypomina mi wspaniałe "Shuggie Bain" Douglasa Stuarta. I w jednej, i drugiej powieści życie odsłania swoją bezwzględną, brzydką stronę. Alkohol i narkotyki przynoszą jedynie chwilowe ukojenie, trudności narastają mimo prób ich przezwyciężenia. Powieść Magee jest silnie osadzona w czasie i miejscu, dotyka realnych problemów i ważnych tematów. Ma w sobie szczerość, determinację i wytrwałość, które wydają się autentyczne. Nie brakuje sugestywnych, intensywnych momentów. Jak odnaleźć swoją drogę? Czy można odmienić los? Czy istnieje szansa na uzdrowienie?


"Blisko domu" to opowieść o dorastaniu, pochodzeniu i tożsamości. O traumach, które nosimy w sobie, niegojących się ranach i cichej desperacji. O przypadkowych spotkaniach, które zmieniają bieg życia oraz o miłości, przetrwaniu i nadziei – mimo wszystko. Interesujący, trafny i przejmujący portret zranionego Belfastu i młodego pokolenia w kryzysie.



























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Czarne •

Tytuł oryginalny: Close to Home
Przekład: Hanna Pustuła-Lewicka
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 4 lutego 2026
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 384
Moja ocena: 5/6



2.4.26

"Londyn. Mały atlas hedonistyczny" – Valentine Benoist i Laura Jalbert (przekład Agnieszka Dywan)

"Londyn. Mały atlas hedonistyczny" – Valentine Benoist i Laura Jalbert (przekład Agnieszka Dywan)
Od literackiej przeszłości Bloomsbury przez teatry Covent Garden, gorące noce Soho, drapacze chmur City, targi przy Portobello Road i ulicę krawców w Mayfair aż po okazałe domy w stylu wiktoriańskim, nabrzeża Tamizy i zielone Hampstead Heath. Od dawnych młynów przemysłowych Neckinger Mills przez centrum kultury Somerset House, malowniczą Little Venice, puby, restauracje, ekskluzywne Notting Hill oraz małe księgarnie aż po sztukę uliczną na Ezra Street, kaczki w Victoria Park i Królewskie Obserwatorium Astronomiczne w Greenwich.


Przepięknie wydana seria książek "Mały atlas hedonistyczny" powiększyła się o kolejny tytuł. Londyn oczami Valentine Benoist i Laury Jalbert to miasto kosmopolityczne i tętniące życiem – raj dla miłośników sztuki, mody, architektury, gastronomii i dizajnu. To mieszanka kultur, języków i stylów oraz połączenie zgiełku i natury, tradycji i nowoczesności, elegancji i swobody. Autorki proponują spacer przez poszczególne dzielnice Londynu w poszukiwaniu ciekawych miejsc i ludzi stanowiących serce brytyjskiej stolicy. Zamiast sztampowych atrakcji turystycznych – wielobarwna mozaika podkreślająca charakter i różnorodność miasta. W książce znalazło się dużo interesującej architektury, lokalów gastronomicznych, zabytków, parków, lokalnych biznesów, sztuki, mody i przyrody. To konkretne miejsca, ludzie (m.in. artyści, szefowie kuchni i rzemieślnicy), trasy spacerowe i ciekawostki połączone ze sobą w zwięzły, precyzyjny tekst i świetne fotografie (duuużo zdjęć!).


Z usług którego zakładu fryzjerskiego korzystał Winston Churchill? Gdzie można upolować najlepsze rzeczy w stylu vintage? Czy do filiżanki najpierw wlewamy herbatę czy mleko? Gdzie można znaleźć najlepsze uliczne graffiti? Z czego słyną ogrody botaniczne Kew Gardens? Z którego miejsca można podziwiać panoramę miasta? Dlaczego puby stanowią fundament życia towarzyskiego na Wyspach?

Ta publikacja nie jest turystycznym przewodnikiem, lecz pięknie wydanym albumem, który trafnie oddaje unikalny charakter miasta (i poszczególnych dzielnic). Czuć wyraźnie fascynację Londynem i dbałość o szczegóły. Valentine Benoist i Laura Jalbert stworzyły opowieść o sztuce życia w londyńskim stylu – inspirujących spotkaniach, kreatywności i różnorodności, bogactwie gastronomicznym, bliskości sztuki i natury oraz perełkach, które można odkryć dzięki uważności i zejściu z utartych szlaków. Taki Londyn wydaje się bliski, radosny i ludzki – przyciąga i fascynuje.



Jeżeli nie macie ochoty po raz kolejny czytać wyłącznie o Big Benie, czerwonych autobusach, Pałacu Buckingham i fish and chips – polecam! Mocno niesztampowy album, który tekstem i obrazem zabiera w podróż po zwykłym-niezwykłym Londynie i zachęca, by odkrywać go na przeróżne sposoby. Przyjemność czytania i oglądania zdjęć gwarantowana.






















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: Londres: Petit Atlas Hédoniste
Przekład: Agnieszka Dywan
Wydawnictwo: Znak Koncept
Data wydania: 8 kwietnia 2026
Seria: Mały atlas hedonistyczny
Oprawa: twarda
Liczba stron: 256

30.3.26

"Rodzina Delaneyów" – Daphne du Maurier (przekład Anna Bańkowska)

"Rodzina Delaneyów" – Daphne du Maurier (przekład Anna Bańkowska)
Daphne du Maurier to dla mnie przede wszystkim dreszcz niepokoju, suspens i intensywne, działające na wyobraźnię scenerie. Uwielbiam gotycki klimat jej książek – potrafi wydobyć grozę ze zwykłej codzienności, z lęków, napięć i obsesji. Zachwyciła mnie "Rebeką", "Moją kuzynką Rachelą" oraz zbiorami opowiadań "Ptaki" i "Niebieskie soczewki". Poznałam ją też w nieco innej odsłonie, m.in. w nastrojowej sadze "Niespokojny duch" i historycznym romansie "Generał i panna". Ale Daphne du Maurier była wszechstronną pisarką – i zaskoczyła mnie ponownie, tym razem powieścią zakorzenioną w wątkach autobiograficznych i stanowiącą psychologiczne studium rodziny.


Długie wieczory w teatrze, hotelowe pokoje, taniec i śpiew, piękne stroje, uwielbienie zza kulis... Maria, Niall i Celia Delaneyowie dorastali w cieniu sławnych rodziców – artystów. Ich dzieciństwo było niekonwencjonalne – barwne, ale jednocześnie nieprzewidywalne, naznaczone mieszanką miłości i braku uwagi, a także tragedią i bolesną stratą. Charyzmatyczna, egoistyczna Maria i zabawny, niepewny siebie Niall zbudowali artystyczne kariery – i zawiązała się między nimi silna więź. Celia, praktyczna i gotowa do poświęceń, przejęła opiekę nad starzejącym się ojcem. Daphne du Maurier kreśli przenikliwy psychologicznie portret rodziny – ludzi uwikłanych w splot talentu i sławy, marzeń, sekretów i pragnień. Postaci nie wzbudzają sympatii, ale intrygują, podobnie zresztą jak i łączące ich więzi, uczucia i wspomnienia. Du Maurier wspaniale uchwyciła niuanse. Relacje między rodzeństwem podszyte są czymś niepokojącym, a historia w ciekawy sposób meandruje między przeszłością i teraźniejszością, eksploruje psychikę Delaneyów, ich wewnętrzne zmagania, lęki, słabości i wady charakteru. Co oznacza bycie dzieckiem sławnych rodziców? Jak dorasta się w kręgu artystycznej bohemy? Czy sława daje poczucie spełnienia? Czy należy podążać własną ścieżką za wszelką cenę? "Rodzina Delaneyów" to Daphne du Maurier w innej odsłonie – zamiast suspensu, grozy i trzymającej w napięciu fabuły otrzymujemy historię opartą na postaciach, niespieszną, z pogłębioną psychologią, w gruncie rzeczy smutną (ale z odrobiną humoru). Niezmiennie doceniam prozę du Maurier. Jej książki zawsze mają w sobie coś nieoczywistego, niewygodnego – trochę mroku i trochę światła – i nie inaczej jest w przypadku "Rodziny Delaneyów". To opowieść o ciężarze dzieciństwa, cenie sławy i kariery oraz niszczycielskiej sile więzi. O egoizmie, zagubieniu i życiu we własnym, hermetycznym świecie wśród pragnień, lęków, tęsknot i rozczarowań.


Literacka podróż w przeszłość (Paryż i Londyn pierwszej połowy XX wieku) oraz słodko-gorzki portret rodzinny. I cóż, nie ma to jak Daphne du Maurier (szczególnie w tym pięknym wydaniu serii butikowej Albatrosa).


























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Albatros •

Tytuł oryginalny: The Parasites
Przekład: Anna Bańkowska
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 25 marca 2026
Oprawa: twarda z obwolutą 
Liczba stron: 400
Moja ocena: 4,5/6

23.2.26

"Dina, Dina" – Agata Romaniuk

"Dina, Dina" – Agata Romaniuk
"To one właśnie wiążą nas z życiem, te konkrety, te trywialne drobiazgi, które zapamiętujemy nawet mimochodem"

Sukienka w kwiatki. Ławka pokryta żółtą, łuszczącą się farbą. Miękki pędzelek z sobolowego włosia. Gwar na Piazza Maggiore i cisza opuszczonego mieszkania. Pakowana w pośpiechu walizka. Smak drożdżowych bułek z posypką. Wyszeptane Ti amo per sempre.


Dina chwyta się mocno tych okruchów wspomnień, migawek z dwudziestoletniego życia. Czasami są wyraźne i intensywne jak fotografia, a czasami rozmyte i ulotne jak akwarela. Istnieją w sercu i umyśle, przywołują zapachy, smaki i uczucia. Niektóre są bezpiecznym schronieniem – nie pozwalają utonąć w najtrudniejszych momentach. Inne wywołują ból i głęboko ranią. Agata Romaniuk przedstawia historię młodej kobiety, studentki malarstwa, która porzuca swoje dotychczasowe życie w Bolonii i wraca do rodzinnego Charkowa, by zaopiekować się schorowaną babcią. Powieść rozwija się w retrospekcjach, meandruje między przeszłością i teraźniejszością, zwykłą codziennością i wojennym dramatem, zagłębia w to, co intymne, piękne, bolesne i niewygodne – w zawiłości uczuć, skrywane latami sekrety, słodko-gorzkie wspomnienia. Postać Diny jest mocno zakorzeniona w rodzinnej historii, we włosko-ukraińskiej tożsamości. Agata Romaniuk wspaniale oddała ciężar jej zmagań – nieustanne poczucie bycia pomiędzy, wewnętrzne rozdarcie, skomplikowane relacje z matką i ojcem, próbę zrozumienia kim naprawdę jest i kim pragnie być. Poznajemy Dinę, małą dziewczynkę uwikłaną w konflikty rodziców, oraz Dinę, młodą kobietę, która szuka własnej drogi w niełatwych okolicznościach. Książkę wyróżnia realizm i autentyzm – ogromnie doceniam za wnikliwy research, wątki dotyczące malarstwa i medycyny, włoską i ukraińską scenerię oraz przejmujące opisy ogarniętego wojną Charkowa. Niezmiennie zachwyca proza Agaty Romaniuk, jej literacka świadomość, wrażliwość na detale, niuanse ludzkich losów i przeżyć.


Pięknie napisana, poruszająca i skłaniająca do refleksji książka. Opowieść o miłości, wojnie, stracie i przebaczeniu. O dorastaniu, przynależności, szukaniu własnej drogi i odkrywaniu siebie na nowo. O sile rodzinnych więzi i kruchości ludzkiego życia oraz o tym, że "niszczo ne wiczne (nic nie jest na zawsze)". "Dina, Dina" ma w sobie wiele smutku splecionego z tęsknotą, melancholią, czułością i nadzieją – przypomina wielobarwną mozaikę.

Subtelna, boleśnie aktualna i ważna powieść. I jedna z moich ulubionych polskich autorek. Polecam!




















• współpraca barterowa • Wydawnictwo W.A.B. •

Data wydania: 25 marca 2026
Wydawnictwo: W.A.B.
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 256
Moja ocena: 5,5/6

23.2.26

"Kuchnia" – Banana Yoshimoto (przekład Anna Zielińska-Elliott)

"Kuchnia" – Banana Yoshimoto (przekład Anna Zielińska-Elliott)
Kiedy tracimy ukochaną osobę, nasze życie rozpada się pod ciężarem bólu, żalu i tęsknoty. Z całych sił chwytamy się zwykłych rzeczy – nawyków i rutyny – jemy, śpimy, pracujemy, byle tylko utrzymać się na powierzchni. Pojawia się pustka, którą próbujemy wypełnić. I szukamy czegoś, co przyniesie ukojenie.


Dla Mikage bezpiecznym schronieniem w żałobie staje się kuchnia. Gotowanie i smak ulubionych potraw ogrzewają serce, a brzęczenie lodówki koi samotność. Satsuki każdego ranka biega – przemierzając tokijskie ulice próbuje zostawić za sobą obezwładniający smutek, ponure myśli i koszmarne sny.

Banana Yoshimoto przedstawia historię młodych ludzi mierzących się ze stratą – druzgocącym doświadczeniem, które wywołuje głębokie pęknięcie w ich życiu i sercu. Opowiada o najtrudniejszych momentach w subtelny sposób, z wrażliwością i empatią. Zaskakuje przenikliwość słów i spostrzeżeń oraz zrozumienie ludzkich przeżyć, uczuć i stanów emocjonalnych – Banana Yoshimoto zdołała uchwycić istotę straty i samotności. Zmagania Mikage i Satsuki wydają się bliskie i mocno rezonują (szczególnie jeżeli byliśmy lub jesteśmy w trudnym momencie). Co ważne, autorka nie pozostawia bohaterów i czytelników w rozpaczy – pisze nie tylko o bólu i smutku, ale też o sile miłości i wsparcia, godzeniu się ze stratą, ukojeniu, nadziei i drodze do uzdrowienia. Proza Yoshimoto przemawia łagodnym głosem – ma w sobie odrobinę humoru i oniryzmu oraz charakterystyczną dla literatury japońskiej melancholię, powściągliwość i refleksję. Książka wydaje się niepozorna, ale jej siła tkwi w trafnym spojrzeniu na zranione serce, żałobę i samotność.

"Kuchnia" to czarka zielonej herbaty, gotowanie ramenu w środku nocy, ciemne tokijskie niebo, dźwięk dzwoneczka. To drżenie serca, uśmiech i łzy. To opowieść o ludziach i miejscach, które stają się naszym bezpiecznym schronieniem – dają komfort i pocieszenie. O różnych sposobach radzenia sobie ze stratą. O małych cudach, które zdarzają się w najtrudniejszych momentach. O pożegnaniach, końcach i nowych początkach. O przezwyciężaniu trudności i o życiu – mimo wszystko.


Urokliwy, chwytający za serce debiut Banany Yoshimoto, jednocześnie smutny i pocieszający. Dwie krótkie historie połączone bólem straty i nadzieją. Warto!























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Literackie •

Tytuł oryginalny: キッチン
Przekład: Anna Zielińska-Elliott
Data wydania: 25 lutego 2026 (wznowienie)
Wydawnictwo: Literackie
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 152
Moja ocena: 5/6


18.2.26

"Zabijemy Stellę / Piąty rok" – Marlen Haushofer (przekład Małgorzata Gralińska)

"Zabijemy Stellę / Piąty rok" – Marlen Haushofer (przekład Małgorzata Gralińska)
"Kiedy osiągamy pewien wiek, dopada nas strach i próbujemy sobie z nim jakoś poradzić"


W życiu bohaterek opowiadań Marlen Haushofer obecny jest strach. Anna mierzy się z tragedią, która zaburza spokój jej rodziny. Mała dziewczynka wychowująca się w domu dziadków odkrywa otaczający świat z dziecięcą radością, ale w jej sny i fantazje wdziera się lęk i trwoga. Książka Marlen Haushofer to dwie nowele, dwie bohaterki i strach, który czai się tuż pod powierzchnią.

Marlen Haushofer w noweli "Zabijemy Stellę" zdołała uchwycić ogrom egzystencjalnego bólu, pustki i samotności, a przy tym obnażyć mechanizmy przemocy psychicznej i seksualnej, konformizmu i sztywnego podziału ról. Anna, głęboko nieszczęśliwa żona i matka, z perspektywy czasu analizuje tragiczne wydarzenia. Wiemy, że Stella nie żyje – groza i niepokój kryją się w myślach i wspomnieniach narratorki, w skomplikowanych relacjach rodzinnych oraz brutalności i obojętności świata. Marlen Haushofer doskonale buduje napięcie. Jej przenikliwa proza, wrażliwość na detale i stany emocjonalne nadają noweli psychologiczną głębię. Anna opowiada z chłodnym spokojem, ale pod powierzchnią kryje się fatalizm i brak złudzeń. Utwór porusza czytelnika swoim ponurym realizmem, bezwzględnością świata, pytaniami o winę, ucieczkę i wyuczoną bezradność. Rozgrzeszenie i odkupienie nie przychodzą, mimo próby zmierzenia się z prawdą i własnym nieszczęściem. Anna pozostaje w swojej samotności i egzystencjalnym bólu – niczym na obrazach Edwarda Hoppera – a życie toczy się dalej, mimo pęknięć i niedoskonałości. Doceniam sposób, w jaki Haushofer pisze o rozterkach dorosłości i złożoności ludzkich przeżyć. O smutku, wyobcowaniu, ukrytej przemocy, pozorach, bierności oraz dobru i złu, które istnieją tuż obok siebie. Czy Anna jest katem, czy ofiarą? Czy można było uniknąć tragedii? Co wyrządza większe szkody – obojętność i emocjonalny chłód czy wymuszona uprzejmość? I czy bierność i milczenie oznaczają współwinę? Z równie zachwycającą przenikliwością Marlen Haushofer zagłębia się w świat wewnętrzny małej dziewczynki. W noweli "Piąty rok" poznajemy pięcioletnią Marili, jej melancholijną babcię i pogodnego dziadka. Idylliczne dzieciństwo w austriackim gospodarstwie wśród miłości i troski, przyrody, zwierząt i zmieniających się pór roku podszyte jest doświadczeniem przemijania, straty i śmierci – powojennym echem. W noweli Haushofer dziecięca beztroska i ciekawość splatają się z czymś mrocznym i niepokojącym. "Piąty rok" przywodzi mi na myśl prozę Tarjei Vesaasa – połączenie psychologicznej głębi z wyobraźnią, unikalnym spojrzeniem na naturę i przeżycia wewnętrzne. Perspektywa małej dziewczynki jest złożona i interesująca, podobnie zresztą jak i sceneria, kontekst oraz rodzinne relacje. "Piąty rok" to zaśnieżone góry i kwitnące łąki, ciepłe promienie słońca, zapach drewna i siana. To bajki na dobranoc, dziergane swetry, smak moszczu z jajkiem, obraz zmarłej matki na ścianie. To momenty czułości i humoru, które napełniają serce ciepłem, a także chwile smutku, lęku i samotności; drobne niuanse, które za sprawą subtelnej prozy Haushofer nabierają szczególnego znaczenia.


Dwie wspaniałe nowele. Pierwsza z nich – mocna, poruszająca i wciągająca bez reszty, podszyta grozą i napięciem – portret dysfunkcyjnej rodziny oraz kobiety uwięzionej w nieszczęściu, dręczonej poczuciem winy i lękiem. Druga – niespieszna i kameralna – o jednym roku z życia małej dziewczynki, jej dziecięcych radościach i lękach. Piękna proza, wrażliwość i psychologiczna głębia. Polecam.

























• współpraca barterowa • Wydawnictwo ArtRage •

Tytuł oryginalny: Wir töten Stella / Das fünfte Jahr
Przekład: Małgorzata Gralińska
Data wydania: 6 lutego 2026
Wydawnictwo: ArtRage
Seria: Cymelia
Oprawa: twarda z obwolutą 
Liczba stron: 144
Moja ocena: 5,5/6

31.1.26

"Zostań ze mną" – Nicholas Sparks i M. Night Shyamalan (przekład Anna Esden-Tempska)

"Zostań ze mną" – Nicholas Sparks i M. Night Shyamalan (przekład Anna Esden-Tempska)
Nicholas Sparks, autor romantycznych powieści, i M. Night Shyamalan, reżyser kultowego "Szóstego zmysłu"? Intrygująca współpraca i równie intrygująca historia, która wykracza poza tradycyjne, gatunkowe ramy.


"Zostań ze mną" to połączenie romansu, kryminału i elementów nadprzyrodzonych. Nicholas Sparks wnosi charakterystyczny dla swojej twórczości ładunek emocjonalny – romantyczną wrażliwość i subtelność. Z kolei Shyamalan dodaje dreszcz niepokoju, nutę grozy i metafizyki, które budują napięcie i suspens. Poznajemy historię Tate'a, architekta pogrążonego w żałobie po stracie ukochanej siostry, oraz Wren, młodej kobiety skrywającej bolesny sekret, uwięzionej między życiem i śmiercią. Czułość i empatia koją żal i smutek, niespodziewanie rodzi się więź, ale coś mrocznego – niewyjaśniona tragedia z przeszłości – zmusza ich do konfrontacji z tym, co trudne do uwierzenia, co wykracza poza logikę... Małe nadmorskie miasteczko na Cape Cod staje się scenerią dla podróży dwojga ludzi – przez miłość, stratę, tragedię i uzdrowienie. Romans rozwija się niespiesznie w czułych i intymnych momentach, a suspens w scenach niepokoju i zagrożenia – aż do dramatycznego, chwytającego za serce finału. Elementy nadprzyrodzone zaskakująco dobrze współgrają z fabułą – historia Tate'a i Wren wydaje się mocno osadzona w realnym świecie, stawia wobec pytań dotyczących życia i śmierci. Czy istnieje coś po drugiej stronie? Co po nas pozostaje? Czy więzi i uczucia mogą być silniejsze niż śmierć?


Czuła, romantyczna, a momentami też smutna i niepokojąca historia na granicy życia i śmierci – ale z pokrzepiającym przesłaniem. O druzgocącej stracie oraz uzdrawiającej mocy miłości, przyjaźni i prawdy. Powieść, która przypomina, jak cenne jest życie i ludzie, którzy są w nim obecni. Że miłość może nas znaleźć w najmniej spodziewanym momencie. Że warto zawalczyć o samego siebie – by przezwyciężyć trudności i z nadzieją patrzeć w przyszłość.

























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Albatros •

Tytuł oryginalny: Remain
Przekład: Anna Esden-Tempska
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 28 stycznia 2026
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 400
Moja ocena: 4,5/6

29.1.26

"Ostatnia zapałka" – Marie Vareille (przekład Agnieszka Dywan)

"Ostatnia zapałka" – Marie Vareille (przekład Agnieszka Dywan)
Mrok, smutek, gniew i lęk żyją w nim od wielu lat, trudno je okiełznać. Nie opowiada o rodzinie i przeszłości, unika związków. Boi się, że będzie taki, jak on – jego ojciec. Że odziedziczył zło i agresję. I wciąż nie potrafi sobie wybaczyć.


"Ostatnia zapałka" to historia rodzeństwa – brata i siostry naznaczonych rodzinną traumą. Abigaëlle od ponad dwudziestu lat przebywa w odosobnieniu w burgundzkim klasztorze – i wiele bolesnych wspomnień zepchnęła w najgłębsze zakamarki umysłu. Gabriel, ceniony pisarz i rysownik, próbuje zbudować dla siebie szczęśliwe życie w Paryżu – mimo lęku, smutku i mroku, które dręczą go od dzieciństwa. Marie Vareille łączy skomplikowane ludzkie losy, burzliwe uczucia oraz przeszłość i teraźniejszość w jedną, polifoniczną opowieść. Z wrażliwością podejmuje tematy dotyczące rodziny, traumy, przemocy domowej, miłości i przebaczenia. Pisze o tym, co bolesne i trudne, ale też piękne i pokrzepiające – zawiłościach uczuć i relacji, ciężarze win i sekretów, sile siostrzano-braterskiej więzi utkanej z czułości i lojalności. "Ostatnia zapałka" zachwyca pogłębioną psychologią postaci, ładunkiem emocjonalnym i przemyślaną strukturą. Vareille stopniowo ujawnia elementy układanki, zwiększa napięcie i zaskakuje – plot twisty pozostawiły mnie w zdumieniu i zmusiły do kompulsywnego przewracania stron. Szczególnie przejmujący jest głos małej Abigaëlle – dziewczynki o nieprzeciętnym umyśle złapanej w pułapkę miłości i lojalności, agresji ojca, krzywdy brata i matki. Łamią serce słowa, które padają w gabinecie terapeuty oraz wewnętrzna walka Gabriela – autorka trafnie obnaża mechanizmy przemocy domowej, jej długofalowe konsekwencje. Powieść stanowi doskonałe połączenie ważnych treści i literackiego kunsztu – angażuje umysł i serce.

Książka Marie Vareille to pudełko zapałek wciśnięte w dłoń, dziecięce zapiski w dzienniku, kolorowe witrażowe szkiełka, błękitna apaszka w stokrotki i głos Niny Simone w słuchawkach. To lęk, który odbiera oddech; łzy szczęścia i rozpaczy; ludzkie dramaty i krucha nadzieja. To opowieść o dzieciństwie w nieustającym strachu przed tymi, którzy powinni nas chronić – i bliznach, które nosimy w sobie. O ciężarze sekretów z przeszłości, poczuciu winy oraz destrukcyjnej sile przemocy i kłamstw. O tym, co w ludziach najpiękniejsze i najstraszniejsze. O miłości, która jest w stanie rozświetlić mrok i ocalić oraz o przebaczeniu – innym i samemu sobie.


Przepięknie napisana, wciągająca i do głębi poruszająca powieść pełna autentycznych emocji i zmagań. Mocno mnie wzruszyła, pozostawiła w oszołomieniu i silnych emocjach. I zostanie ze mną na zawsze. Wspaniała! 






















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: La Derniere allumette
Przekład: Agnieszka Dywan
Wydawnictwo: Znak Koncept 
Data wydania: 28 stycznia 2026
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 320
Moja ocena: 6/6

26.1.26

"Czerwone orchidee z Szanghaju" – Juliette Morillot (przekład Paweł Łapiński)

"Czerwone orchidee z Szanghaju" – Juliette Morillot (przekład Paweł Łapiński)
"Religia uczy przebaczenia. Ale ja tego nie potrafię. Czas niczego nie wymazuje"


Pięćdziesiąt lat po zakończeniu wojny Sangmi nadal targają silne emocje. Kobieta ma w sobie wiele smutku, bólu, żalu i złości. Dusi ją paląca nienawiść wobec ludzi, którzy zamienili jej życie w koszmar – odebrali dzieciństwo i młodość, podeptali marzenia i niewinność, zhańbili jej ciało i naznaczyli traumą. We wspomnieniach Sangmi góry, śpiew cykad, smak ciasteczek z mąki ryżowej i ciepły głos babci splatają się ze strachem, głodem, ludzkim okrucieństwem, hukiem wystrzałów, zapachem krwi i opium. Łzy nie przynoszą ukojenia, miłość i czas nie leczą ran. Nie sposób zapomnieć ani przebaczyć.

I ja też czuję ogromny smutek. Ze względu na tematykę, "Czerwone orchidee z Szanghaju" to jedna z bardziej wstrząsających powieści jakie czytałam. Juliette Morillot nawiązuje do prawdziwej historii "pocieszycielek" – kobiet zmuszanych do nierządu w wojskowych domach publicznych Cesarstwa Japonii w latach 1932-1945. Poznajemy czternastoletnią Koreankę, Kim Sangmi, która zostaje porwana, wywieziona do okupowanej Mandżurii i zmuszona do prostytucji. Tam właśnie zaczyna się jej wojenna tułaczka pełna przemocy, okrucieństwa, krzywdy i walki o przetrwanie – od domów publicznych w Mukden i Szanghaju przez obozy, szpitale i bazy wojskowe, górskie szlaki, tropikalne dżungle, indonezyjskie plantacje aż po gruzy Hiroszimy. Powieść Morillot jest silnie osadzona w azjatyckich i wojennych realiach oraz kontekście kulturowym – skrupulatne, bogate w detale opisy ożywiają czas, miejsca i postaci. Widać, że autorka wykonała solidny research i to jest coś, co ogromnie doceniam. "Czerwone orchidee z Szanghaju" przybliżają jedną z mroczniejszych kart historii, a przy tym wzbudzają silne emocje. Jest w tej książce wiele trudnych doświadczeń – gwałty, upokorzenie, łzy, przemoc fizyczna, seksualna i psychiczna, nędza, śmierć, pożegnania i zniszczenie. Są przebłyski światła – przyjaźń, miłość, krucha nadzieja i odruchy człowieczeństwa. Powieść ma mocno opisową strukturę, nie daje wytchnienia, bo życie Sangmi przypomina gehennę (czasami miałam nawet wrażenie, że autorka starała się zawrzeć w tej historii zbyt wiele). Burzliwe losy młodej Koreanki uwikłanej w wojenną machinę wstrząsają do głębi, wzruszają, wywołują smutek, gniew i współczucie.


"Czerwone orchidee z Szanghaju" to historia tysięcy kobiet – wojennych niewolnic seksualnych, wykorzystanych, okrytych hańbą, skazanych na milczenie i zapomnienie – opowiedziana głosem jednej z nich, Koreanki, która mimo doznanych krzywd znalazła w sobie siłę, by żyć, mimo wszystko. To przejmujący obraz cierpienia, okrucieństwa i traumy, ale też świadectwo ludzkiej wytrwałości, woli przetrwania i nadziei.

Ważna, pouczająca i wstrząsająca powieść.



























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Kobiece •

Tytuł oryginalny: Les orchidées rouges de Shangai
Przekład: Paweł Łapiński
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 28 stycznia 2026
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 528
Moja ocena: 4,5/6


22.1.26

"Pamięć drzewa" – Tina Vallès (przekład Andrzej Flisek)

"Pamięć drzewa" – Tina Vallès (przekład Andrzej Flisek)
"Najpierw odejdzie pamięć, potem ja".

Gdy tracimy wspomnienia – co pozostaje? Czy to właśnie dzięki pamięci jesteśmy tym, kim jesteśmy?

Joan żegna się ze swoją rodziną – każdego dnia po trochu. Zegary, którymi zajmował się przez całe życie, teraz bezlitośnie wskazują upływający czas. Czas, którego ma coraz mniej...


Tina Vallès stworzyła kameralną, cichą i wzruszającą opowieść o rodzinie, która musi zmierzyć się z tym, co trudne i bolesne – z chorobą ukochanego męża, ojca i dziadka. Historia rozgrywa się pod katalońskim niebem – poznajemy ją z perspektywy jedenastoletniego chłopca. Dziadek i wnuczek mają piękną więź – i świat pełen spacerów, bajek, drzew, zegarów i liter. Ale wszystko podszyte jest napięciem w obliczu choroby, która coraz bardziej zmienia rodzinną dynamikę i codzienność (w domu słowa, cisza, spojrzenia i gesty nabierają głębszego znaczenia). Powieść składa się z krótkich rozdziałów – drobnych momentów i wspomnień. Tina Vallès potrafi w niezwykły sposób opowiadać o zwykłym życiu, uczuciach i międzyludzkich relacjach. O przytulaniu się do drzew, grze w domino, gorącym lecie w Vilaverd, tykaniu zegarów i bajkach na dobranoc. W książce spotykają się ze sobą trzy pokolenia oraz dwa światy – dorosłych i dzieci – i Tina Vallès, poprzez miłość, troskę i empatię, wspaniale buduje między nimi mosty. "Pamięć drzewa" urzeka swoim cichym pięknem, prozatorską oszczędnością i prostotą. Przemawia głosem dziecka, ale daje przenikliwy wgląd nie tylko w dzieciństwo, ale również w dorosłość i starość. Vallès precyzyjnie operuje słowem i niedopowiedzeniem – ma zdolność przekształcania detali w wartościowy materiał literacki. Z wrażliwością opowiada o miłości, przyjaźni, rodzinie, pamięci, upływającym czasie i stracie. O życiu i uczuciach w przeróżnych barwach – mozaice radości i smutku, lęku i pocieszenia, słodyczy i goryczy. O zmaganiach chorego mężczyzny i jego bliskich. A wszystko to z ujmującym ciepłem, mądrością i empatią; z postaciami, sytuacjami i tematami, które są bliskie, ważne, jednocześnie intymne i uniwersalne.

"Kiedy wychodzimy, dziadek ściska mocno moją dłoń i każe mi czytać nazwy wszystkich ulic. Chce, żebym nauczył się wszystkich tras, które wspólnie przemierzamy, bo podobno jestem już dorosły i wkrótce będę chodził sam po tym świecie. A mnie wtedy aż zatyka, bo dziadek mówi to z dziwnie szklistymi oczami, jakich nigdy przedtem u niego nie widziałem…"


Pięknie napisana, niespieszna i refleksyjna powieść. O wspomnieniach, które mogą ulecieć z pamięci, ale pozostają w sercu. O drzewie, które łączy pokolenia – staje się strażnikiem wspomnień, kotwicą dla tego, co pozostało. O pokoleniowych więziach, tożsamości, sile miłości i bliskości oraz bólu straty. Książka, która przypomina, jak kruche i ulotne jest życie oraz jak cenna jest obecność ludzi, których kochamy.

Przytulam do serca i polecam.




















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •


Tytuł oryginalny: La memòria de l'arbre
Przekład: Andrzej Flisek
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 28 stycznia 2026
Oprawa: twarda
Liczba stron: 272
Moja ocena: 5/6



Copyright © w ogrodzie liter , Blogger