Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura wojenna i obozowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura wojenna i obozowa. Pokaż wszystkie posty

23.1.25

"Pamiętnik z getta w Krakowie" – Halina Nelken /przedpremierowo/

"Pamiętnik z getta w Krakowie" – Halina Nelken /przedpremierowo/
Po przymusowym przesiedleniu z krakowskiego getta do obozu Plaszow dwudziestoletnia Halina utonęła w poczuciu całkowitej klęski i beznadziei. Na pryczy "leżała złamana życiem" – przygniótł ją ciężar ludzkiej krzywdy, głodu, nędzy i okrucieństwa. Był 1943 rok – i wciąż, mimo trudnych doświadczeń w getcie, zaledwie początek wielkiego cierpienia i dramatycznej walki o przetrwanie. Po KL Plaszow Halina trafiła do obozów Auschwitz-Birkenau i Ravensbrück. Przez lata pisała pamiętnik i tworzyła poezję – teksty, które po opublikowaniu stały się bezcennym świadectwem z czasów wojny, okupacji i Zagłady.


"Pamiętnik z getta w Krakowie" to trzyczęściowa publikacja – wspomnienia z rodzinnego domu z lat przedwojennych, zapiski młodej dziewczyny przesiedlonej przymusowo do krakowskiego getta oraz teksty z okresu obozowej gehenny – z KL Plaszow, KL Auschwitz-Birkenau i KL Ravensbrück. Narrację uzupełniają wiersze, zdjęcia oraz krótkie komentarze autorki dopisane w latach 80. ubiegłego wieku w Cambridge w USA. 

Książka Haliny Nelken ujmuje szczerością i realizmem – daje wgląd w osobiste, intymne doświadczenia, myśli i uczucia, ale jednocześnie stanowi obraz minionej epoki i przejmujące świadectwo Zagłady krakowskich Żydów. To beztroskie, szczęśliwe lata dzieciństwa i młodości przerwane brutalnie przez wojnę. To rodzinne albumy pełne zdjęć. Galopujące konie Wojciecha Kossaka i akwarela Teodora Grotta na ścianie. Kaflowy piec i perski dywan. Nucenie ludowych melodii, wspólne czytanie, słodycze i prezenty na Chanukę. "Noc listopadowa" w Teatrze Słowackiego i ciastko z kremem w kawiarni. Kwitnące kasztany na Plantach, dzwoniące niebieskie tramwaje, szkoła św. Scholastyki. Wspomnienia z dalekiej przeszłości – losy dziadków, pierwsze spotkanie rodziców, dzieciństwo w krakowskiej kamienicy przy Długosza 7. To podróż do przedwojennego Krakowa – barwny, bogaty w szczegóły obraz miasta sprzed lat, życia kulturalnego i społecznego, mieszczańskich realiów oraz ludzi – kobiet, mężczyzn i dzieci w różnym wieku, sąsiadów, kolegów i koleżanek, nauczycieli i sprzedawców. Halina Nelken uchwyciła specyficzną atmosferę, charakterystyczny rys Krakowa (dla mnie interesująca odmiana, bo znacznie częściej zdarzało mi się podróżować literacko do dawnej Warszawy). W drugiej i trzeciej części książki piękne, sentymentalne lata stają się odległym wspomnieniem. Ich miejsce zajmuje groza wojennych lat – przesiedlenia, ciężka praca, głód, trudne warunki życia w getcie, obozowe realia, bliskość śmierci i walka o przetrwanie. Halina pisze o niełatwej codzienności, próbie zachowania pozorów normalności, momentach smutku i radości. Jest rodzina, miłość i przyjaźń. Są rozterki i zmagania dziewczyny, która musiała szybko dorosnąć. Jest wiele uczuć i emocji – młodzieńcza beztroska, wojenny żal, gniew, tęsknota i lęk o przyszłość. Raz gorycz, poczucie niesprawiedliwości albo zobojętnienie, innym razem silne pragnienie przetrwania i nadzieja na lepszy czas. Wspomnienia Haliny utkane są z detali, pisane zapachami, smakami i obrazami – działają na wyobraźnię i wrażliwość, bez patosu i wielkich słów. Ogromnie doceniam – za wartość historyczną i literacką oraz za poruszające studium ludzkich losów w najtrudniejszych czasach. Smutna to książka – łamie serce. Ale ma też w sobie sporo światła, gdy opowiada o wytrwałości, godności i szacunku, wzajemnej pomocy, miłości i przyjaźni.


Ważna, poruszająca i wartościowa literatura faktu. Opowieść o korzeniach, tradycji i rodzinie. O pożegnaniach i powrotach, zawiłych wojennych i powojennych ścieżkach. O dawnym Krakowie, Zagładzie i przetrwaniu. Polecam, czytajcie.




















• współpraca barterowa • Wydawnictwo W.A.B. •


Podstawa wydania: Halina Nelken, Pamiętnik z getta w Krakowie, Toronto: Polski Fundusz Wydawniczy w Kanadzie, 1987
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 29 stycznia 2025
Oprawa: twarda
Liczba stron: 448


29.7.24

"Dziewczyny ze Słowaka" – Maria Paszyńska /przedpremierowo/

"Dziewczyny ze Słowaka" – Maria Paszyńska /przedpremierowo/
Halina kolportowała zakazaną prasę. Wanda i Ada przeprowadziły akcję sabotażową w kinie Apollo. Ewa, szybowniczka i studentka medycyny, wzięła udział w zasadzce na esesmana Milkego. Anna, twórczyni Znaku Polski Walczącej, działała w Pogotowiu Harcerek i przenosiła grypsy na Pawiak. Natalia w czasie Powstania Warszawskiego pełniła służbę przewodniczki w kanałach – uratowała życie setkom osób.


Młode, pełne radości życia, poczucia obowiązku wobec ojczyzny, rodziny i społeczeństwa, oddane pracy nad sobą, niecierpliwe, rwały się do działania z młodzieńczym entuzjazmem, z wiarą i nadzieją. Wojna odebrała im beztroską młodość, spokój i plany na przyszłość, a przyniosła lęk, niepewność jutra, rozłąkę z bliskimi i przyspieszony kurs dorastania. Uczennice i absolwentki warszawskiego liceum im. Słowackiego w tych trudnych czasach wykazały się siłą i wytrwałością. Przygotowywały się do matury i studiowały na tajnych kompletach, brały udział w szkoleniach i inicjatywach społecznych, przynależały do różnych organizacji, działały w konspiracji i harcerstwie, opiekowały się chorymi, były sanitariuszkami i łączniczkami. Podejmowały ryzyko, mimo groźby utraty życia. Wiele z nich za swoją walkę, odwagę i poświęcenie zapłaciło najwyższą cenę – aresztowaniem i torturami, wywózką do obozu, śmiercią.

Maria Paszyńska przedstawia wojenne losy tytułowych dziewczyn ze Słowaka – uczennic, absolwentek oraz nauczycielek warszawskiego liceum. W powieści dojrzała i realistyczna narracja dotycząca życia w okupowanej stolicy płynnie splata się z intymnymi portretami młodych kobiet, które w obliczu dramatycznych wydarzeń nie pozostają bierne i ryzykując życie angażują się w konspiracyjną działalność. Maria Paszyńska ożywia swoje bohaterki, sprawia, że stają się bliskie – czytelnik żyje ich zmaganiami, współodczuwa. Nie sposób bez emocji czytać o ich radościach i smutkach, dylematach i lękach – próbie zachowania pozorów normalności w cieniu wojennej grozy. Nie sposób nie wzruszyć się, czytając o ich tragicznych losach w czasie Powstania Warszawskiego, brutalnie przerwanych życiorysach. Jest w tej powieści miłość, przyjaźń, nauka, rodzina i walka z okupantem. Są drobne chwile młodzieńczej radości i nadziei, bolesne pożegnania i rozpacz. Jest dawna Warszawa, w promieniach letniego słońca i skuta mrozem, płonąca i walcząca o przetrwanie, milczący świadek ludzkiego dramatu. Ogromnie doceniam historyczną rzetelność, literacką dojrzałość i wrażliwość Marii Paszyńskiej. Otrzymaliśmy pięknie napisaną, wstrząsającą i wzruszającą opowieść o sile przyjaźni, patriotyzmie, odwadze, poświęceniu i wytrwałości – kobiecym bohaterstwie i prawdziwym człowieczeństwie w najmroczniejszych czasach.


Przeczytałam z czułością, sympatią i podziwem dla tych zwykłych-niezwykłych młodych kobiet; ze ściśniętym gardłem i łzami w oczach – bo życie wielu z nich skończyło się zbyt szybko, w tragicznych okolicznościach. Ważna i wartościowa powieść, która doskonale przybliża wciąż niedocenioną kobiecą historię walczącej Warszawy. Piękny hołd dla dziewczyn ze Słowaka – ku pamięci. Czytajcie, must read!























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak • 

Data wydania: 31 lipca 2024
Wydawnictwo: Znak Literanova
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 400
Moja ocena: 5,5/6

25.6.24

"Paryska córka" – Kristin Harmel (przekład Alina Jakubowska, Elżbieta Kulicka)

"Paryska córka" – Kristin Harmel (przekład Alina Jakubowska, Elżbieta Kulicka)
Gdy w jednej chwili tracisz tych, których kochasz najbardziej na świecie...


"Elise jeszcze raz się odwróciła. Mathilde, wpatrzona w matkę, stała jak skamieniała.
– Kocham cię, Mathilde – zapewniła Elise. – Zawsze będę cię kochała. Pamiętaj o gwiazdach, skarbie. Pod gwiazdami los poprowadzi nas obie do domu. – I potem, zanim zdążyła wybuchnąć płaczem, odwróciła się i wyszła na niemiłosiernie słoneczny dzień.
– Maman...?
Wydawało się, że z pokoju uszło całe powietrze; mała dziewczynka skuliła się i z pełnym cierpienia okrzykiem padła na podłogę. Juliette usiadła przy niej, objęła ją i mocno przytuliła. Mathilde na próżno płakała za swoją matką"

W nowej powieści Kristin Harmel splata ze sobą losy dwóch kobiet w najmroczniejszych czasach wojny. Kiedy Elise zmuszona jest opuścić Paryż, powierza Juliette swój największy skarb – kilkuletnią córkę. Przytulna francuska księgarnia staje się azylem dla małej Mathilde i opiekującej się nią rodziny Foulon. Wszystko zmienia się jednego tragicznego dnia 1942 roku podczas nalotu – bomba obraca w gruzy nie tylko pełną książek La Librairie des Rêves, ale też życie Elise i Juliette. W "Paryskiej córce" Kristin Harmel rzuca światło na codzienność mieszkańców francuskiej stolicy w czasach drugiej wojny światowej – realia pełne strachu, bezradności i niepewności jutra, utraty mienia i bliskich, dramatycznych decyzji, trudnych wyborów moralnych. To Paryż w pozorach normalności – słoneczny, piękny i spokojny – oraz Paryż w wojennej grozie – podczas nalotów, deportacji, aresztowań. Harmel przeplata dwie różne perspektywy – z wrażliwością zagłębia się w świat uczuć, przeżyć i międzyludzkich relacji i w ten sposób tworzy dwa przejmujące kobiece portrety. Pięknie pisze o miłości, stracie, artystycznej pasji, macierzyństwie i przyjaźni. O ludziach naznaczonych wojenną traumą – dzieciach, które musiały dorosnąć zbyt szybko i rodzinach, które musiały rozstać się na długie lata, a często już na zawsze. "Paryska córka" przekracza kontynenty i czas, pędzi przez paryskie i nowojorskie ulice, przez galerie sztuki i księgarnie, wzlatuje między gwiazdy, pojawia się w snach. Ma zapach farb, książek, drewna i dymu, łamie serce, wzrusza i przynosi nadzieję. To opowieść o matczynej miłości – odwadze, poświęceniu, bólu rozstania i nieukojonej tęsknocie. O sile i wytrwałości oraz dobroci w najmroczniejszych czasach. O ciężarze sekretów i niełatwych nowych początkach w cieniu dramatycznej przeszłości. O niepozornych spotkaniach, które na zawsze zmieniają bieg życia.


Właśnie za takie emocje, ciekawe motywy i podróże w czasie lubię #historicalfiction. Przeczytałam jednym tchem (wiele fragmentów ze ściśniętym gardłem). Kolejna świetna powieść Kristin Harmel – polecam!


























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Świat Książki •

Tytuł oryginalny: The Paris Daughter
Przekład: Alina Jakubowska, Elżbieta Kulicka
Wydawnictwo: Świat Książki 
Data wydania: 19 czerwca 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 400
Moja ocena: 5/6

10.3.24

"Dziewczyny z łagrów" – Monika Zgustová (przekład Marta Pawłowska)

"Dziewczyny z łagrów" – Monika Zgustová (przekład Marta Pawłowska)
"To nie ja, to cierpi ktoś inny. Ja bym nie zniosła" – Anna Achmatowa

GUŁag, nieludzki system represji i eliminacji przeznaczony dla tzw. "wrogów ludu" – przeciwników, ludzi niewygodnych komunistycznej władzy, dysydentów – pochłonął setki istnień. W latach 1929-1953, za panowania Stalina, w łagrach, sowieckich obozach pracy przymusowej, zginęło ponad 30 milionów ludzi. Wyroki więźniów opierały się często na sfabrykowanych zarzutach. Do łagru można było trafić z powodów politycznych i rodzinnych, ze względu na przynależność narodową czy po prostu wskutek fałszywego donosu. Ludzi skazywano i wywożono, niejednokrotnie po wielotygodniowych, brutalnych przesłuchaniach. Ofiarami GUŁagu byli m.in. obywatele ZSRR, Polski i krajów bałtyckich. Miliony więźniów (w tym również kobiety i dzieci) wykonywało katorżniczą pracę w nieludzkich warunkach, m.in. w obozach zlokalizowanych na Syberii i w Kazachstanie. "Dziewczyny z łagrów" to świadectwo kobiet, które przetrwały piekło na ziemi – piekło, które zgotował im komunistyczny reżim. To dziewięć byłych więźniarek politycznych, które przeszły przez łagry i dziewięć indywidualnych, osobistych, niezwykle trudnych historii. Monika Zgustová, czeska pisarka, odwiedziła każdą z rozmówczyń – w Moskwie, Londynie i Paryżu – i wysłuchała wspomnień pełnych bólu, cierpienia, smutku, a także nadziei. Niesłusznie skazane musiały walczyć o przetrwanie. Walentyna spędziła osiem lat na lodowej pustyni Kotłasu, a Jelena dziesięć lat w kopalniach Workuty. Zajara pokonała pieszo 60 kilometrów w śniegu i mrozie, Susanna była wielokrotnie przesłuchiwana i przetrzymywana w więzieniu, Judytę skazano na dwadzieścia lat robót przymusowych. Janina została zesłana wraz z rodziną na Syberię, a po zwolnieniu, w ramach amnestii, znalazła schronienie w Iranie. Natalię, demonstrantkę, zamknięto w szpitalu psychiatrycznym. Irina zapadła na "tajemniczą chorobę", najprawdopodobniej wskutek otrucia. Galia urodziła się w sowieckim łagrze.


Monika Zgustová oddaje głos swoim rozmówczyniom i ten głos mocno wybrzmiewa – czuć wyraźnie złożoność i ciężar ich historii. Wspomnienia kobiet uzupełnione materiałem fotograficznym (zdjęciami, dokumentami i listami) tworzą przejmujący obraz ekstremalnych ludzkich doświadczeń. Nie sposób z obojętnością czytać o ogromie cierpienia – głodzie, zimnie, pracy ponad siły i chorobach. O torturach, upokarzaniu, śmierci i rozłące z bliskimi. Bo łagry, choć oficjalnie uznawane za obozy pracy, w rzeczywistości często przypominały obozy zagłady – odbierały życie, a w wersji bardziej łaskawej "jedynie" zdrowie, godność, młodość i przyszłość. Książka Zgustovej doskonale pokazuje, czym dla każdej z kobiet było doświadczenie łagru. Ta publikacja to świadectwo nie tylko cierpienia i traumy, ale też nadziei, woli przetrwania, wewnętrznej siły oraz hartu i wolności ducha na przekór fizycznemu zniewoleniu. To piękno, którego szukano w najtrudniejszych momentach – w literaturze i poezji, w olśniewającej syberyjskiej tundrze, kochanej i znienawidzonej jednocześnie. Piękno, które pomagało zachować człowieczeństwo i przetrwać.

Nie jest to pierwsza książka o doświadczeniach łagrowych, którą miałam okazję czytać. Poznałam już wiele wspomnień Polaków, którzy w czasie drugiej wojny światowej zostali deportowani w głąb ZSRR. Tym razem jednak Zgustová przedstawia nam nieco inną perspektywę, bo osiem z dziewięciu bohaterek książki to Rosjanki, a zatem kobiety, które stały się ofiarami zbrodniczego systemu własnego państwa. Ich relacje dają wgląd w realia stalinowskiego reżimu – inwigilację, represje, wszechobecny strach, systemową przemoc, narzucanie posłuszeństwa i łamanie charakterów. To duża wartość dodana tej publikacji (również w kontekście obecnej sytuacji).


Bohaterki książki Zgustovej przeszły wiele. Poznały najokrutniejsze oblicze ludzkiej egzystencji, trwając na pograniczu bytu i niebytu. Doświadczyły też dobra, współczucia, życzliwości i nawiązały przyjaźnie, które mogą mieć miejsce tylko w ekstremalnych okolicznościach. Dla wielu z nich łagry były najtrudniejszą życiową lekcją. Czymś, co na zawsze je odmieniło i wpłynęło na dalsze losy.

"Dziewczyny z łagrów" to ważna, wartościowa, poruszająca literatura faktu. Niezwykle cenię takie książki – prawdziwe relacje uczestników i naocznych świadków. To wspomnienia, które warto i należy ocalić przed zapomnieniem. Polecam! (również pozostałe publikacje z serii "Prawdziwe historie".























* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Znak Horyzont.

Tytuł oryginalny: Vestides per a un ball a la neu
Przekład: Marta Pawłowska
Wydawnictwo: Znak Horyzont 
Data wydania: 28 lutego 2024
Oprawa: twarda
Liczba stron: 352
Moja ocena: 5,5/6


31.1.24

"Biały ptak" – R.J. Palacio i Erica S. Perl (przekład Maria Olejniczak-Skarsgård)

"Biały ptak" – R.J. Palacio i Erica S. Perl (przekład Maria Olejniczak-Skarsgård)
"W takich czasach dobroć jest cudem. Staje się wszystkim. Światłem w ciemności. Istotą człowieczeństwa. Nadzieją"


W książce "Biały ptak" (opartej na powieści graficznej pod tym samym tytułem) R.J. Palacio i Erica S. Perl przedstawiają historię dwunastoletniej żydowskiej dziewczynki, która w czasie drugiej wojny światowej ukrywa się przed Niemcami na terenie Francuskiego Państwa Vichy. Oddzielona od rodziny otrzymuje pomoc z nieoczekiwanej strony – od Juliana, niepełnosprawnego kolegi ze szkoły. Trudne doświadczenia zbliżają ich do siebie, dając początek pięknej przyjaźni. 

R.J. Palacio potrafi wspaniale pisać o empatii, wrażliwości, życzliwości i szacunku do drugiego człowieka, a zatem o wartościach, które są zawsze ważne i aktualne mimo upływu czasu. W "Białym ptaku" na wojenną rzeczywistość spoglądamy oczami dwunastoletniej Sary. Widzimy, jak jej bezpieczny świat kurczy się i zamienia w miejsce strachu i niepewności. Koszmar Holocaustu i wojny splata się w tej powieści z miłością, przyjaźnią i bezinteresowną pomocą. To mądra i wzruszająca opowieść o pięknych rzeczach, które przydarzają się w najmroczniejszych czasach. O nadziei, która staje się światłem w ciemności oraz o dobroci, bliskości i życzliwości, które budują między nami mosty – na przekór nienawiści, złu i milczeniu. O istocie człowieczeństwa, bohaterstwie i odwadze zwykłych ludzi – by okazać dobro nawet za cenę własnego życia. R.J.Palacio w subtelny sposób wplata w opowieść Sary odrobinę magicznego realizmu – główna bohaterka otrzymała bogatą wyobraźnię, artystyczną wrażliwość i zdolność wzbijania się myśli w powietrze, niczym tytułowy biały ptak. To wspaniały przejaw wolności ducha mimo fizycznego zniewolenia i ograniczenia.


Mądra, chwytająca za serce i pięknie napisana powieść, jednocześnie subtelna i realistyczna, pełna smutku i nadziei – cenna lekcja dobroci, odwagi i życzliwości, których tak bardzo potrzebujemy również i teraz, niemal osiemdziesiąt lat od zakończenia drugiej wojny światowej.





* Książka docelowo przeznaczona jest dla starszych dzieci i młodzieży. Inspiracją dla R.J.Palacio stał się m.in. "Dziennik Anne Frank" oraz historia francuskiego miasteczka Le Chambon-sur-Lignon, którego mieszkańcy podczas wojny udzielili pomocy i schronienia tysiącom Żydów (zostali też zbiorowo uhonorowani tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata).






















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Albatros. 

Tytuł oryginalny: White Bird. A Wonder Story – novelization
Przekład: Maria Olejniczak-Skarsgård
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 24 stycznia 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 272
Moja ocena: 5/6



27.12.23

"Punkt zwrotny. Listopad 1942" – Peter Englund (przekład Ewa Wojciechowska)

"Punkt zwrotny. Listopad 1942" – Peter Englund (przekład Ewa Wojciechowska)
Druga wojna światowa określana jest mianem największego i najbardziej dramatycznego konfliktu zbrojnego w dziejach. Zadziwia skala – wojenna pożoga objęła ogromną część świata powodując niewyobrażalne zniszczenia i odbierając życie milionom ludzi. Wojna przyniosła też ze sobą bezprecedensowe potworności, które przekroczyły wszelkie wyobrażenia. Wszystko, co wydarzyło się w ciągu tych długich wojennych lat wydaje się ekstremalne – ogromny zasięg i liczba zaangażowanych osób, przebieg działań wojennych, nieodwracalne zmiany i dramatyczne skutki. Często jednak w gąszczu suchych faktów – dat, liczb i linii na mapie – gubi się jednostka, jej przeżycia, uczucia i indywidualne losy. A czym była druga wojna światowa dla zwykłego człowieka? Dla młodej studentki na paryskiej Sorbonie, wojskowego korespondenta, koreańskiej niewolnicy seksualnej, porucznika piechoty, więźnia obozu koncentracyjnego lub jenieckiego, amerykańskiej gospodyni domowej, pilota bombowca lub angielskiej pisarki?


Peter Englund, szwedzki pisarz i historyk, przypomina, że to ludzie i ich indywidualne losy tworzą wielką historię. W książce "Punkt zwrotny" proponuje coś oryginalnego – na podstawie wspomnień, listów, pamiętników i osobistych zapisków czterdziestu uczestników i naocznych świadków z różnych zakątków globu przedstawia obraz jednego miesiąca drugiej wojny światowej. To właśnie w listopadzie 1942 roku świat znalazł się w przełomowym momencie, tytułowym punkcie zwrotnym, gdy ważyły się losy wojny – szala zwycięstwa zaczęła przechylać się na stronę aliantów, ale wciąż wszystko mogło się wydarzyć (wojska amerykańskie i brytyjskie wylądowały w Afryce Północnej, Brytyjczycy pokonali Niemców w Egipcie w II bitwie pod El Alamein, Japończycy ponieśli klęskę na Guadalcanal, trwało oblężenie Leningradu i bitwa pod Stalingradem, na Londyn spadały bomby, a Holocaust wkraczał w najtragiczniejszą fazę). Ten jeden miesiąc w książce Petera Englunda niczym soczewka skupia wszystko to, czym była druga wojna światowa. W "Punkcie zwrotnym" autor podąża za zwykłymi ludźmi w niezwykłych okolicznościach – rekonstruuje ich losy, refleksje i uczucia. Płynnie przeplatając różne perspektywy, na tle wielkich wydarzeń, tworzy intymną mozaikę wojennych doświadczeń – tragedię, grozę, lęk i śmierć, a także monotonię, absurd, pozory normalności i nadzieję. Każda z czterech części książki skupia się na jednym tygodniu listopada 1942. Peter Englund zabiera nas do oblężonego Leningradu, okupowanego Paryża, Brukseli i Szanghaju, do okopów na froncie wschodnim, tropikalnej dżungli w Azji, bombardowanego Londynu, na pustynie Algierii i Maroka oraz do chińskiego Henanu doświadczonego klęską głodu. Do czołgów, samolotów, łodzi podwodnych, obozów koncentracyjnych i jenieckich, do miast i wsi. Poznajemy ludzi, ktorzy znaleźli się w samym środku wojny, a także tych, którzy doświadczyli jej skutków pośrednio. Englund pisze w fabularyzowanym, plastycznym tonie (łączy narrację historyczną i elementy powieściowe), z dbałością o szczegóły i minimalizmem. Jego styl ożywia opisywane wydarzenia, miejsca, postaci i doświadczenia. Można nawet powiedzieć, że bardziej pokazuje niż opowiada – relacje mocno działają na wyobraźnię, są silnie osadzone w ówczesnych realiach i pozwalają poczuć ciężar ludzkich losów. Englund nie romantyzuje wojny, nie ocenia i nie moralizuje, zresztą w przytaczanych przez niego fragmentach listów i pamiętników tli się często hemingwayowski duch – wojenna groza, poczucie zwątpienia, rozczarowania i beznadziei. "Punkt zwrotny" doskonale uświadamia, jak w wielu różnych aspektach wojna wpłynęła na człowieka, również w bardzo osobisty sposób – jak uczyniła go obcego nawet samemu sobie. Książka Englunda to brutalne zderzenie wyobrażeń z rzeczywistością, radzenie sobie z kolejnymi brakami i ograniczeniami, utrata mienia i bliskich, życie w niepewności i lęku, wojenna apatia, pozory normalności, wola przetrwania, determinacja i poczucie wspólnego celu. To "wojna, która dotyka wszystkich, niezależnie od tego, czy sobie tego życzą, czy nie".


"Nazywa się Hélène Berr. Ma 21 lat, od dwóch studiuje na Sorbonie. Gdy jej narzeczony wysiada z pociągu, idą na spacer w kierunku Trocadéro, żeby nie zbliżać się do Pól Elizejskich – Żydom nie wolno tam wchodzić. Rezygnują też z podróży metrem, ponieważ Hélène musiałaby siedzieć w ostatnim wagonie. Nie wejdą do żadnej restauracji ani kawiarni, bo Żydzi nie mają tam wstępu. Żółtą gwiazdę na ramieniu Hélène nosi z dumą. Udaje, że się nie boi.

Węch i słuch. To najważniejsze zmysły dla Horsta Höltringa. Węch – bo powietrze przesyca smród niemytych ciał, potu i oleju do smażenia zmieszany z lepkim, tłustym odorem diesla. Słuch – bo zanurzony okręt podwodny jest ślepy na wszelkie możliwe sposoby. Każdy dźwięk niesie nadzieję lub strach. Wszyscy milczą, nasłuchują. Gdy pojawia się odgłos śrub nieznanej jednostki, zamierają na sekundę. Namierzono ich. Myśliwi stają się ofiarami. Czy to punkt zwrotny tej wojny?

Przed chwilą dopadła go rzeczywistość. Trwała odprawa przed nocnym nalotem na Niemcy. John Bushby rozejrzał się po sali, popatrzył po twarzach zebranych, policzył i uświadomił sobie, że ze wszystkich członków załóg 83 Dywizjonu RAF, z którymi rozpoczynał służbę w styczniu tego roku, zostało… dwóch. Jednym z nich jest jego pilot Bill Williams, chłopak w jego wieku, teraz trudny do rozpoznania przez piękne, nawoskowane wąsy. Drugim jest on sam. Już listopad, wojna przecież musi się wreszcie skończyć" (fragment książki)

"Punkt zwrotny" Petera Englunda okazał się dla mnie czymś zupełnie innym, oryginalnym. Zachwycił mnie pomysł – ukazanie wojny przez pryzmat wielu indywidualnych historii, splot biografii ludzi z różnych zakątków świata. Fascynujące, jak z pozoru chaotyczny zbiór relacji stopniowo układa się w spójną, wielobarwną symfonię głosów. Autorowi udało się sprowadzić największy konflikt zbrojny do tego, co najważniejsze – człowieka i jego indywidualnych losów, nadać wojennej grozie osobisty wymiar. Różnorodność postaci zapewnia panoramiczność, a także, w szerszym kontekście, uniwersalność ludzkiego doświadczenia w ekstremalnie trudnych okolicznościach. Wspaniale uzyskać tak szeroki obraz w tak kameralnej skali.

"Niełatwo będzie przetrwać w tym piekle, ale sto razy trudniej będzie pozostać człowiekiem"

Fascynująca, wciągająca i poruszająca książka w odmiennej konwencji – wojna jako suma indywidualnych historii, jako osobiste, realne doświadczenie. Must read dla miłośników historii i literatury faktu, zdecydowanie warta uwagi. Polecam.






















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Otwarte.

Tytuł oryginalny: Onda nätters drömmar. November 1942 och andra världskrigets vändpunkt i 360 korta kapitel
Przekład: Ewa Wojciechowska
Wydawnictwo: Otwarte (HI:STORY)
Data wydania: 22 listopada 2023
Oprawa: twarda
Liczba stron: 640
Moja ocena: 5,5/6


11.11.23

"Kurierka z Tatr" – Sylwia Winnik

"Kurierka z Tatr" – Sylwia Winnik
"W jej sercu było Podhale i była Polska"
Utalentowana narciarka, mistrzyni kraju w konkurencjach alpejskich, młodsza siostra słynnego skoczka narciarskiego, w czasie drugiej wojny światowej tatrzańska kurierka, która przeprowadzała ludzi przez góry, przenosiła pieniądze, broń i dokumenty; więźniarka, która mimo tortur nie wydała nikogo. Ukochana córka, siostra i przyjaciółka. Błękitnooka dziewczyna, która kochała góry, naturę oraz wolność – i sama była wolnością. Miała pasję i determinację, dobre serce i odważną duszę. Wojna odebrała jej młodość, marzenia i przyszłość. Dwudziestotrzyletnia Helena Marusarzówna za działalność konspiracyjną zapłaciła najwyższą cenę.


"Do Zakopanego wojna przyszła z gór. Zwiastował ją pierwszy niemiecki samolot, który przeleciał nad dolinami i zniknął za monumentem Tatr. Była jesień 1939 roku. Na Krupówkach zawisły flagi ze swastyką. Ostatni turyści zeszli z gór. Helenę nie ucieszył nawetpierwszy śnieg, który w normalnych okolicznościach stałby się sygnałem do rozpoczęcia prawdziwych treningów. Teraz góry stały się terenem walki z okupantem. Gdy po raz kolejny stanęła na szczycie, wzięła głęboki oddech i patrząc na świat trawiony wojną, zapragnęła wolności. Nawet za cenę życia, którym ryzykowała każdego dnia. Nawet za cenę łez matuli, która co dzień wypatrywała jej powrotu" (opis wydawcy)

"Kurierka z Tatr" to powieść inspirowana prawdziwą historią Heleny Marusarzówny i jej bliskich. Sylwia Winnik kreśli intymny, realistyczny portret Polki, której życie toczyło się między górami, rodziną, narciarstwem i wojną. Autorka przenosi nas do Zakopanego, na tatrzańskie szlaki, do górskich chat i na zaśnieżone stoki – do lat przedwojennych i wojennych, w sam środek podhalańskiej codzienności. Poznajemy młodą Helenę, która z pasją zaczyna spełniać swoje wielkie narciarskie marzenia i osiągać pierwsze sukcesy. Szczęśliwe życie rodzinne i obiecującą sportową karierę przerywa wybuch drugiej wojny światowej. Narty pomagają Helenie w walce o niepodległą Polskę.


Sylwia Winnik w posłowiu pisze, że bardzo pragnęła dla Heleny innego zakończenia – chciała, aby ta niebieskooka odważna dziewczyna przeżyła wojnę. I ja również czuję wielki smutek i żal, bo trudno pogodzić się z jej losem, przedwcześnie przerwanym życiem. Sylwia Winnik sprawiła, że polubiłam Helenę – stała się dla mnie kimś bliskim, podobnie zresztą jak i pozostali członkowie rodziny Marusarzów. Znałam już wcześniej ich historię, a mimo to "Kurierka z Tatr" mocno mnie poruszyła – jakbym przeniosła się w czasie do tych burzliwych lat wojny, do Zakopanego, na tatrzańskie szlaki i do rodzinnego domu Marusarzów. Sylwia Winnik bardzo dobrze oddała charakter minionych lat i stworzyła realistyczny, wielobarwny portret Heleny. Wspaniale, że zdecydowała się napisać powieść i tym samym niejako oddała literacko głos tej, "której nie było dane przemówić". Beletrystyka ma wielką moc, bo potrafi ożywić nie tylko postaci, miejsca i wydarzenia, ale też emocje. Historia Heleny zyskała intymność i realne kształty, mocno działając na wyobraźnię i uczucia – to doskonała okazja, żeby poczuć ciężar doświadczeń, nadziei, lęku, dylematów i trudnych wyborów.

"Kurierka z Tatr" to książka napisana z sercem – opowieść o miłości, przyjaźni, determinacji, bezinteresownej pomocy i patriotyzmie. To powieść, w której czuć wyraźnie ducha Tatr – zapach lasu, smak gorącego mleka, skrzypienie śniegu, podmuchy halnego, dzikość i majestat górskiej przyrody. To również piękny, wzruszający hołd dla młodej, odważnej dziewczyny, która kochała Tatry, ojczyznę i wolność oraz dla tatrzańskich kurierów, ludzi gór, bohaterów, którzy ryzykowali życie dla dobra Polski i Polaków. Must read, gorąco polecam!


















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Muza.

Data wydania: 8 listopada 2023
Wydawnictwo: Muza
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 320
Moja ocena: 5,5/6

6.11.23

"Strażniczka spalonych książek" – Brianna Labuskes (przekład Anna Pliś)

"Strażniczka spalonych książek" – Brianna Labuskes (przekład Anna Pliś)
10 maja 1933 roku Berlin zapłonął. Studenci, ubrani w mundury hitlerowskich oddziałów szturmowych SA, przemaszerowali z pochodniami na Opernplatz przy Unter den Linden, gdzie przy dźwiękach muzyki marszowej i ludowej, wśród faszystowskich okrzyków, spalili na stosie około 25 tysięcy książek uznawanych za antyniemieckie (ogień pochłonął m.in. publikacje Einsteina, Freuda, Manna, Marksa i Remarque'a). "Spektakl" oglądało 40 tysięcy osób. Uczestniczył w nim również minister propagandy Joseph Goebbels, który twierdził, że z popiołu spalonych książek, tak jak Feniks, powstanie nowa Rzesza. Biorąc pod uwagę późniejsze wydarzenia, słowa Heinricha Heinego, niemieckiego poety okresu romantyzmu ("Tam, gdzie pali się książki, w końcu będzie się palić ludzi") okazały się przerażająco prorocze. Ale gdy jedni niszczyli książki i próbowali przejąć kontrolę nad słowem, inni, często z narażeniem życia, starali się ocalić literaturę, a tym samym wolność, niezależność i człowieczeństwo w najmroczniejszych czasach. Brianna Labuskes zainspirowana prawdziwą historią bibliotekarzy, autorów i wydawców (m.in. amerykańskim programem ASE w ramach którego wysyłano miliony książek żołnierzom walczącym w drugiej wojnie światowej) stworzyła opowieść o kobiecej sile, mocy literatury, przyjaźni i trudnych wyborach. W "Strażniczce spalonych książek" splata ze sobą losy trzech kobiet: Althei, amerykańskiej pisarki, która przybywa do Berlina w ramach wymiany kulturowej i trafia w sam środek faszystowskiej gorączki ogarniającej kraj; Hannah, młodej Żydówki, która ucieka z Niemiec do Paryża i dołącza do ruchu oporu; Vivian, wojennej wdowy, która w Nowym Jorku walczy o utrzymanie programu ASE i próbuje uleczyć swoje złamane serce.


"Miłość, przyjaźń, humor i okręty na morzu nocą – w książce zawiera się całe niebo i ziemia"

Książka Labuskes to trzy przeplatające się linie czasowe – literacka podróż do Berlina lat 30. XX wieku (okres przejęcia władzy przez Hitlera) oraz Paryża i Nowego Jorku lat drugiej wojny światowej. "Strażniczka spalonych książek" ma wszystko to, co tak bardzo lubię w historical fiction – interesujące historyczne tło (czuć wyraźnie ducha minionych, burzliwych czasów), ciekawe motywy (działalność ruchu oporu, berlińskie kabarety, kolaboracja, wojenne losy książek i bibliotek), trzymającą w napięciu fabułę oraz subtelny wątek romantyczny (tym razem z queerową reprezentacją). Zachwyciła mnie płynność, z jaką Labuskes splata ze sobą trzy, początkowo odrębne wątki – losy kobiet powoli łączą się w jedną poruszającą opowieść z zaskakującym (i wzruszającym) zakończeniem. Dużą zaletą powieści są błyskotliwe dialogi – ich czytanie sprawiło mi ogromną przyjemność (szczególnie tych dotyczących wojny, miłości, ideałów i książek – gratka dla miłośników literatury) – zaznaczyłam wiele pięknych, mądrych i refleksyjnych fragmentów. Na uwagę zasługują też wielowymiarowe kobiece portrety – Labuskes przedstawia skomplikowane losy zwykłych kobiet, które znalazły się w samym środku dramatycznych wydarzeń. Ich odwaga, determinacja, gotowość do walki w obronie wyznawanych wartości, miłość do literatury, ale też wątpliwości i wewnętrzne dylematy czynią z nich postaci wiarygodne i bliskie – historie Vivian, Hannah i Althei dostarczyły mi wielu przeróżnych emocji. Pokochałam kobiecą odsłonę powieści.


"Nawet w najmroczniejszych czasach, w najgłębszym żalu, w największym wycieńczeniu ludzkość potrafiła stworzyć takie chwile, z których płynęła nadzieja i które inspirowały do tego, by zrobić jeszcze ten jeden krok. A potem następny"

"Strażniczka spalonych książek" to fascynująca powieść z historią w tle, idealna dla fanów twórczości Kristin Harmel, Kate Quinn i Kristy Cambron. O mocy słowa pisanego – literaturze, która jest w stanie jednoczyć i która staje się promykiem nadziei w najmroczniejszych czasach. O miłości, przyjaźni, kobiecej wytrwałości, stracie, dramatycznych wyborach i drugich szansach. O walce dobra ze złem, człowieczeństwie i znaczeniu wolności. Przeczytałam z przyjemnością i polecam. Trafia na listę moich ulubieńców historical fiction

















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Mando

Tytuł oryginalny: The Librarian of Burned Books
Przekład: Anna Pliś
Data wydania: 25 października 2023
Wydawnictwo: Mando
Oprawa: miękka
Liczba stron: 416
Moja ocena: 5/6

27.10.23

"Nigdy nie byłaś Żydówką" – Anna Bikont

"Nigdy nie byłaś Żydówką" – Anna Bikont
Elżunia dała swoim rodzicom obietnicę: nigdy nikomu nie przyzna się, że jest Żydówką. Dziewczynka żyła w ciągłym strachu, że ktoś odkryje jej tajemnicę. A bycie Żydem oznaczało śmierć. Blima przeżyła, ale została zupełnie sama – straciła całą rodzinę. Janka w najtrudniejszych chwilach spisywała swoje wspomnienia i tworzyła wiersze – i może dzięki temu była w stanie wyjść z cienia wojennej traumy. Dorka ukrywała się z rodziną w lasach wokół wsi Strzegom. Głód, strach i śmierć stały się jej codziennością. I przez całe późniejsze życie zmagała się z tym, o czym próbowała zapomnieć. Małka latami czuła się rozdarta – miała w sobie i Żydówkę, i Polkę. I nigdy nie opuścił jej strach. Irena wyemigrowała z Polski do USA, ale nie odnalazła tam obiecanego jej szczęścia i spokoju. Nie ustała też tęsknota i powojenne poczucie straty.


"Nigdy nie byłaś Żydówką" to sześć indywidualnych historii – opowieści kobiet, które w dzieciństwie przeżyły Holocaust. Ich losy, choć potoczyły się inaczej, łączy ciężar wojennej traumy. Każda z nich doświadczyła koszmaru straty, głodu, lęku, samotności, upokorzenia i tułaczki. I każda z nich próbowała na swój własny sposób poradzić sobie z bolesną przeszłością. Anna Bikont kreśli intymne kobiece portrety – złożone studium człowieka. To historie brutalnie przerwanego dzieciństwa, dramatycznej walki o przetrwanie, ratowania i bycia ratowanym, pozostawania w ukryciu, na łasce i niełasce obcych ludzi. Przejmujący jest obraz sytuacji, w której znalazła się ludność żydowska. Wspomnienia bohaterek reportażu rzucają światło na niełatwe polsko-żydowskie relacje – bo każda z nich na swojej drodze spotkała dobrych ludzi, którzy bezinteresownie pomagali, a także tych podłych, ogarniętych nienawiścią, chciwością i antysemityzmem, którzy mordowali, szantażowali i donosili. Jedną z ciekawszych i ważniejszych kwestii, które porusza książka Anny Bikonkt jest wpływ wojennych doświadczeń na późniejsze losy ocalałych. "Nigdy nie byłaś Żydówką" to opowieść o lęku i poczuciu wstydu wobec przeszłości i pochodzenia, emocjonalnej pustce i samotności, roztrzaskanej tożsamości (i wyrzeczeniu się jej w celu przetrwania), wewnętrznej sile i walce o "normalność". O smutku skrywanym pod maską radości, poczuciu osierocenia, nieukojonej tęsknocie za bliskimi, brutalnie przerwanym i utraconym dzieciństwie, braku zrozumienia wobec doświadczonego cierpienia. O roli pamięci, poszukiwaniu korzeni i odkrywaniu własnego "ja". Wiele istotnych rzeczy można odczytać w zrekonstruowanych życiorysach, ale jeszcze więcej kryje się między wersami. Anna Bikont pozostaje w cieniu – oddaje głos bohaterkom reportażu i ten głos mocno wybrzmiewa. Z pewnością niełatwo było im wrócić wspomnieniami do bolesnych doświadczeń. Czuć jednak wyraźnie złożoność i ciężar ich historii.


"Dokąd idzie, wiedziała. Ale skąd idzie – to musi dopiero wymyślić. Musi wymyślić całe swoje życie i tak, aby każdy uwierzył"

Reportaż Anny Bikont przypomina, jak ważna (również w kontekście polsko-żydowskich relacji) jest konfrontacja z prawdą. Że pielęgnowanie mitów, wyparcie i utwierdzanie w milczeniu prowadzą donikąd. Pokazuje też, co oznacza żyć w cieniu wojennej traumy, być dzieckiem ocalonym – ze wszystkimi konsekwencjami. "Nigdy nie byłaś Żydówką" pozostawia czytelnika z bagażem dylematów i przemyśleń, z wieloma odcieniami szarości.

Sześć poruszających historii. Literatura faktu warta polecenia, szczególnie jeżeli interesuje was tematyka wojenna.




















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Czarne.

Data wydania: 18 października 2023
Wydawnictwo: Czarne
Oprawa: twarda
Liczba stron: 248



12.9.23

"Grabarki. Długi cień wojny w Bośni" – Taina Tervonen (przekład Katarzyna Marczewska)

"Grabarki. Długi cień wojny w Bośni" – Taina Tervonen (przekład Katarzyna Marczewska)
Czy szczęściem może być możliwość pochowania najbliższych? A kiedy nie ma szczęścia, co pozostaje? Niekończąca się żałoba? Zawieszenie między przeszłością a teraźniejszością, pamięcią a zapomnieniem? A może nadzieja?


W czasie toczącej się w latach 1992-1995 wojny w Bośni i Hercegowinie doszło do największego ludobójstwa w Europie od 1945 roku (od zakończenia drugiej wojny światowej). W Srebrenicy wojska bośniackich Serbów pod dowództwem Ratko Mladicia dokonały masakry ośmiu tysięcy bośniackich muzułmanów. Ale wojna na Bałkanach to nie tylko Srebrenica – w masowych grobach wciąż odnajdywane są szczątki ofiar konfliktu i etnicznych czystek. Oprawcy próbowali zatrzeć pamięć o pomordowanych, wymazać ślady ich istnienia, zredukować do bezimiennych zwłok – jednych z wielu. Usiłowali ukryć zbrodnie, by dowodów nigdy nie odnaleziono. Ale ziemia pamięta. Ciała i kości, nawet po wielu latach, są w stanie opowiedzieć własną historię – na przekór zbiorowemu milczeniu.

Taina Tervonen, dziennikarka i twórczyni niezależnych filmów dokumentalnych, stanęła na krawędzi masowego grobu ujawnionego w 2013 roku we wsi Tomašica – na własne oczy ujrzała namacalne dowody wojny, nienawiści i etnicznej czystki. Do Bośni i Hercegowiny wracała wielokrotnie. W "Grabarkach" odsłania kulisy bałkańskiej wojny domowej przez pryzmat ofiar i zaginionych, a także osób walczących o przywrócenie im godności, pamięci i tożsamości. Rzuca światło na dwa bolesne, niezatarte ślady, które pozostawiła po sobie wojna – masowe mogiły i rany w sercach tych, którzy stracili bliskich. Autorce towarzyszą dwie kobiety: Senem, antropolożka sądowa i kierowniczka ośrodka identyfikacji zwłok oraz Darija, która odwiedza rodziny ofiar w celu pobrania krwi służącej procedurze porównania DNA. Pierwsza z nich pracuje z umarłymi, druga z żywymi, ale wspólnie podejmują tytaniczną pracę na rzecz prawdy, pamięci i godności w kraju dotkniętym wojenną traumą. W "Grabarkach" Tervonen z reporterską skrupulatnością i empatią opowiada o procesie ekshumacji i identyfikacji zwłok, gromadzeniu danych i niełatwych rozmowach z bliskimi ofiar. I pisze w sposób, który pozwala poczuć ciężar bolesnej historii. "Grabarki" mają w sobie intymność ludzkiego dramatu – przenikają do życia osób naznaczonych wojenną traumą. Czy cokolwiek jest w stanie ukoić ból, oddalić przykre wspomnienia? Czy warto rozdrapywać rany? Czy historia nieustannie musi zataczać koło? Nie sposób uciec przed trudnymi pytaniami. Strony reportażu Tervonen otacza atmosfera śmierci i smutku – niczym przypomnienie, że na świecie wydarzyły się i nadal dzieją straszne rzeczy.



"Nie wiem, gdzie są. Nie ma ich ani między umarłymi, ani między żywymi"

Książka Tervonen to historia kraju z bolesną przeszłością, która wciąż rzuca cień na teraźniejszość. Opowieść o setkach istnień, ofiarach wojny i etnicznej czystki, które pochłonęła ziemia – tych, których szczątki zostały zidentyfikowane i przekazane rodzinie i tych, których szczątki wciąż czekają w nieodkrytych masowych grobach i chłodniach. Opowieść o ziemi skrywającej najgorsze sekrety oraz o niełatwej, ale ważnej i potrzebnej pracy w przywracaniu godności i pamięci. "Grabarki" to także przejmujący obraz żałoby, tęsknoty oraz nadziei, by pochować i opłakać – ludzi, którzy niestrudzenie szukają swoich zaginionych bliskich.

Bolesny, szczery i poruszający, a jednocześnie niezwykle ważny i potrzebny reportaż. Wartościowa literatura faktu, która pozwala wiedzieć i rozumieć więcej. Polecam!






















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Czarne.

Tytuł oryginalny: Les Fossoyeuses
Przekład: Katarzyna Marczewska
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 6 września 2023
Oprawa: twarda
Liczba stron: 192
Moja ocena: 5/6

9.3.23

"Łączniczka" – Magda Knedler

"Łączniczka" – Magda Knedler
"W czasie pokoju można sobie być odważnym, można sobie wyobrazić różne rzeczy i myśleć, że się wszystko wie. Ale tak naprawdę się nie wie, tak naprawdę wie się dopiero w chwili, w której drży ziemia, jęczą mury kamienic, dzwonią szyby w oknach"

1 września 1939. Dzień, który zmienił wszystko. Dzień, który podzielił życie na przed i po. I dał początek miesiącom i latom ciężkiej próby – zmusił do walki o przeżycie, wolność i godność oraz siłą wtłoczył w rzeczywistość pełną lęku, niepewności i straty. Druga wojna światowa odebrała ludziom wiele, również młodym – tym, którzy znaleźli się u progu dorosłości. Odebrała im marzenia, dom i bliskich, szansę na szczęśliwą przyszłość. Odebrała im młodość, a często też i życie. I wśród tych młodych ludzi była ona, Anna Smoleńska, twórczyni Znaku Polski Walczącej, bohaterka książki Magdy Knedler.


Niezwykle cenię powieści, które przywracają pamięć o wyjątkowych kobietach – ich odwadze, determinacji, bezinteresownej pomocy i prawdziwym człowieczeństwie w najmroczniejszych czasach. Przez lata gloryfikowano konspiracyjną, i często bardziej spektakularną działalność mężczyzn, jednocześnie spychając w cień wojenne dokonania kobiet. A historia Anny Smoleńskiej doskonale uświadamia, że bohaterstwo nie ma płci i że okupacyjna "praca u podstaw" znaczyła równie wiele, co brawurowe akcje. Magda Knedler opowiada o wojennych losach dwudziestodwuletniej harcerki Szarych Szeregów, łączniczki, studentki historii sztuki Uniwersytetu Warszawskiego i twórczyni słynnej kotwicy – symbolu oporu i wspólnoty. Anna pochodziła z profesorskiej rodziny – rodziny silnych i wykształconych kobiet: wykładowczyń, biolożek, prawniczek. Podczas okupacji działała w Pogotowiu Harcerek, opiekowała się dziećmi i młodzieżą, zajmowała edukacją. Ukończyła kurs łączności, brała udział w akcjach tzw. Małego Sabotażu, kolportowała prasę i dostarczała rodzinom aresztowanych grypsy z Pawiaka. Robiła wiele, mimo zmęczenia i lęku – dla dobra innych. I jednocześnie toczyła swoją własną osobistą walkę. W książce Magdy Knedler poznajemy nie tylko zaangażowaną bohaterkę o wielkim sercu, dla której liczy się przede wszystkim pomoc innym, ale też niepewną, zamkniętą w sobie młodą kobietę, która zawsze usuwa się w cień. Anna ma krótkie włosy, nie przepada za sukienkami i nie chodzi na potańcówki. Z trudnością nawiązuje znajomości i nie lubi rozmawiać. Czuje wyraźnie swoje wyobcowanie i próbuje przełamywać słabości, lecz nie jest to łatwe, szczególnie w niepewnych wojennych realiach. Zresztą, może to właśnie w tej "inności" tkwi jej urok i siła?

"Łączniczka" to doskonały przykład wartościowej beletrystyki historycznej. Magda Knedler z wnikliwością odmalowuje losy Anny Smoleńskiej i osadza je w wojennej i obozowej rzeczywistości. Dojrzała i realistyczna narracja dotycząca życia w okupowanej Warszawie płynnie splata się z intymnym portretem młodej kobiety, która w obliczu dramatycznych wydarzeń nie pozostaje bierna i ryzykując życie angażuje się w konspiracyjną działalność. Powieść Magdy Knedler wyróżnia rzetelność i dbałość o historyczne detale. I to bez wątpienia jeden z elementów, który w twórczości autorki cenię szczególnie. Każda jej książka to gwarancja doskonałej jakości – połączenia starannego researchu, literackiego talentu i szacunku dla podejmowanego tematu. W "Łączniczce" Magda Knedler wspaniale oddała charakter ówczesnych czasów, ożywiła wojenną stolicę, blaski i cienie życia pod okupacją, co ważne bez egzaltacji i sztucznego dramatyzmu, lecz z dużą dawką literackiej świadomości. Ze smutkiem czytałam o pogarszających się warunkach, aresztowaniach, egzekucjach. O biedzie, niepewności jutra i łamiących serce rozstaniach. Jednocześnie z podziwem i uznaniem przyglądałam się zaangażowaniu i poświęceniu Anny, a także wielu innych młodych kobiet i mężczyzn (w powieści pojawia się m.in. Tadeusz Zawadzki "Zośka"). Magda Knedler poprzez historię Anny przedstawia zmagania całego pokolenia – ich odwagę, determinację i patriotyzm, a także lęk, wątpliwości i zagubienie. Bez patosu, ale z wrażliwością i zrozumieniem. Proza Magdy Knedler działa na wyobraźnię i emocje, bo Anna z łatwością staje się bliska – nie jako imię i nazwisko w podręczniku historii, lecz jako człowiek z krwi i kości – zwykła dziewczyna, która dokonała wielkich czynów. Zresztą "Łączniczka", mimo całego tragizmu i smutku, to w dużej mierze inspirująca opowieść – o miłości, przyjaźni, wzajemnej trosce i solidarności w obliczu wspólnego celu, a także wierze i nadziei na przekór złu, nienawiści i śmierci, które przyniosła ze sobą wojna.


Powieść Magdy Knedler wywołała we mnie wiele emocji. Po przeczytaniu ostatniej strony czułam się tak, jakbym zostawiła w świecie Anny kawałek własnego serca. Otrzymaliśmy pięknie napisaną i historycznie rzetelną opowieść (co w przypadku beletrystyki wojennej jest niezwykle ważne) o dramatycznych czasach i kobiecym heroizmie, przede wszystkim przejawiającym się w trosce o drugiego człowieka i wspólne dobro – heroizmie tak bardzo potrzebnym, ale pozostającym w cieniu – cichym i niewidocznym. "Łączniczka" rzuca światło na rolę kobiet, a tym samym dopełnia obraz wojennego bohaterstwa, patriotyzmu i odwagi. Pokazuje też, że są wartości, o które warto i należy walczyć – zawsze. I że dobro, które okazujemy innym ma znaczenie – każdy, najdrobniejszy nawet gest.

Historia Anny Smoleńskiej złamała mi serce. Czułam ogromny smutek, bo jak w wielu podobnych przypadkach, jej życie skończyło się zbyt szybko i w tragicznych okolicznościach. Ale czułam też szacunek i podziw dla jej niezłomnej postawy oraz sympatię – dla Anny jako osoby. 

Kolejna znakomita powieść Magdy Knedler. Takiej dobrej literatury potrzebujemy. Gorąco polecam.















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Mando.

Data wydania: 1 marca 2023
Wydawnictwo: Mando
Oprawa: twarda
Liczba stron: 368
Moja ocena: 6/6

3.2.23

"Platerówki? Boże Broń!" – Olga Wiechnik

"Platerówki? Boże Broń!" – Olga Wiechnik
Były sanitariuszkami, łączniczkami, tłumaczkami i kurierkami. Działały w konspiracji, prowadziły tajne nauczanie, kolportowały prasę, pracowały w wywiadzie, skakały ze spadochronem, uczestniczyły w akcjach dywersyjnych, wykonywały wyroki śmierci i kierowały wojskowymi ciężarówkami. Uczestniczyły w powstaniu warszawskim, walczyły z bronią w ręku zarówno w regularnych formacjach za granicą, jak i w oddziałach partyzanckich w kraju. W ramach Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie działały w szeregach Pomocniczych Służb Kobiet, a w Wojsku Polskim tworzyły samodzielny batalion.


O kobietach i roli jaką odegrały podczas drugiej wojny światowej w ostatnich latach mówi się coraz więcej, częściej i chętniej. I dobrze, chociaż wydaje się, że to wciąż za mało – bo dużo jest jeszcze do opowiedzenia, tym bardziej że kobiece doświadczenia wojenne nie są monolitem – składają się na nie przeróżne historie. Olga Wiechnik, dziennikarka, redaktorka, pisarka i autorka "Posełek", ponownie przygląda się kobiecym życiorysom, tym razem opowiadając o wojennych i powojennych losach żołnierek 1 Samodzielnego Batalionu Kobiecego im. Emilii Plater. Platerówki, bo tak właśnie nazywano pełniące w nim służbę kobiety, w większości pochodziły ze wschodnich terenów przedwojennej Polski i stamtąd też w latach 1940-1941 zostały deportowane w głąb ZSRR. Dla młodych dziewcząt zsyłka na Sybir oznaczała głód, zimno, choroby, śmierć bliskich oraz ciężką pracę ponad siły m.in. w kopalniach i przy wyrębie lasów. Szansą na wyrwanie się z syberyjskiego piekła, przetrwanie, a może i nawet powrót do Polski okazała się ogłoszona w 1941 roku "amnestia" dla obywateli polskich i związana z nią możliwość wstąpienia do formowanej na terenie ZSRR armii gen. Władysława Andersa. Nie wszystkie Polki zdołały jednak dotrzeć na czas – zatrzymał je tyfus, nakaz pracy w kołchozach, trudy dalekiej podróży. Część z nich postanowiła wyruszyć do Sielc nad Oką, by dołączyć do formowanej tam w 1943 roku 1 Polskiej Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki – formacji wojska polskiego podległego władzom sowieckim i pod dowództwem płk. Zygmunta Berlinga. Początkowo nie przewidywano tworzenia osobnego kobiecego oddziału liniowego (ochotniczki miały dołączyć do męskich jednostek lub zasilić służby pomocnicze). Ponieważ jednak ilość przybywających do Sielc kobiet wykraczała znacznie poza wstępne szacunki i nie było możliwości ich odesłania, zdecydowano o powołaniu 1 Samodzielnego Batalionu Kobiecego im. Emilii Plater – jedynej takiej formacji w historii polskiego wojska.

"Idą, bo muszą. Idą, bo chcą. Idą, bo mogą. Z duszą na ramieniu, jak na skrzydłach. Pełne obaw, nadziei, nieufności, radości, wrogości i ekscytacji"

Publikacja Olgi Wiechnik to rzetelny i wnikliwy reportaż historyczny ukazujący losy Platerówek – od deportacji w głąb ZSRR i walkę o przetrwanie, przez wstąpienie i służbę w armii, aż po demobilizację, powrót do Polski i lata powojenne. W pierwszej części książki autorka odtwarza skrupulatnie szlak bojowy Platerówek – towarzyszy im m.in. pod Lenino, na Smoleńszczyźnie i Wołyniu, w Warszawie i Berlinie. Poznajemy młode kobiety, które po wyczerpującym szkoleniu trafiają na front, pełniąc służbę wartowniczą lub walcząc na pierwszej linii – noszą moździerze, rzucają granatami, obsługują cekaemy i dowodzą męskimi jednostkami. Trafiają też do ogarniętej powstańczą walką Warszawy – przerzucają broń, strzegą magazynów i fabryk, rozminowują teren, pilnują łączności. Druga część książki to trudny moment zakończenia wojny i pozornego przejścia w stan pokoju. Wiele Platerówek trafiło na tzw. Ziemie Odzyskane (Kresy Wschodnie po 1945 roku znalazły się poza granicami Polski i powrót w rodzinne strony okazał się niemożliwy). Olga Wiechnik wspomina m.in. o próbach rozpoczęcia "normalnego" życia rodzinnego i zawodowego, o radzeniu sobie z traumą, kwestiach pamięci i prawdy. Reportaż uzupełniony jest czarno-białymi fotografiami oraz fragmentami listów, wspomnień i raportów.


"Marysia Gielarowska siedzi w swoim okopie na metr trzydzieści, w wodzie do kostek.
Hena Mańkowska pierwszy raz widzi rannego człowieka.
Aniela Krzywoń, która spłonęła, broniąc dokumentów sztabowych, zostaje pośmiertnie odznaczona.
Lucyna Hertz dociera do Polski na spadochronie, a w czasie powstania warszawskiego traci obie nogi, a wkrótce też i życie.
Anna Borkowska służy w brygadzie saperów rozminowujących Warszawę.
Emilia Gierczak po przełamaniu Wału Pomorskiego ginie od kuli, która trafia ją w skroń.
Gienia Augustyn po wojnie rodzi syna i w wydziale rusznikarskim liczy naboje.
Irena Sztachelska po wojnie pracuje w Ministerstwie Zdrowia i przewodniczy Lidze Kobiet.
Michalina Hubaj podstawówkę kończy w wieku czterdziestu czterech lat, a Eugenia Tomczak maturę robi w tym samym roku, co jej najmłodszy syn. (...)"

Platerówki – cóż za silne, odważne kobiety! Zastanawiam się, jak to możliwe, że tak niewiele dotychczas o nich słyszałam. Olga Wiechnik wykonała wspaniałą pracę. Reportaż ściera z ich życiorysów niemal osiemdziesięcioletni kurz i wydobywa je na światło dzienne, by każdy z nas mógł przeczytać o kobietach-żołnierkach, które w latach drugiej wojny światowej z determinacją walczyły o siebie, swoich bliskich, ojczyznę i powrót do Polski. Niełatwo czytać o ich skomplikowanych losach – bo nie jest to historia z cyklu długo i szczęśliwie. Wspomnienia z syberyjskiego zesłania ściskają za gardło, podobnie zresztą jak relacja z walki na froncie oraz opisy płonącej Warszawy i zrujnowanego wojną kraju. Reportaż Olgi Wiechnik uświadamia, jak wielką tragedią był konflikt zbrojny, jak wiele ludzkich żyć pochłonął i jak wiele życiorysów na zawsze odmienił. I w tym morzu dramatu są one – żołnierki 1 Samodzielnego Batalionu Kobiecego im. Emilii Plater – młode dziewczyny, które siłą zmuszono do porzucenia rodzinnych domów i szkół na Kresach, które musiały szybko dorosnąć i wziąć na siebie odpowiedzialność za bliskich, a później też chwycić za broń, by marzenie o przetrwaniu i powrocie do Polski mogło się spełnić. Jest w tym reportażu, obok kobiecej odwagi, niezłomności i siły, sporo cierpienia, tragedii i goryczy. I w gruncie rzeczy też smutku, bo Platerówki stały się narzędziem rozgrywek sowieckiego okupanta, a w powojennej Polsce, o którą walczyły, spotkały się z niechęcią, odrzuceniem, a nawet poniżaniem i skandalicznym zniesławieniem. Tymczasem kobiety-żołnierki 1 Samodzielnego Batalionu Kobiecego im. Emilii Plater, jak mówi w książce profesor Kałwa, "rozwalają system, rozwalają patriarchat" – burzą stereotypy i nie wpasowują się w typowe kobiece ramy wyznaczone społecznie i kulturowo. Reportaż Olgi Wiechnik to fascynująca herstoria – o kobietach, o wojnie widzianej oczami kobiet, o kobiecej solidarności i podziałach, niezłomnej naturze, sile i słabościach. Autorka ożywiła w książce Platerówki – przybliżyła je nam, zwykłym czytelnikom. I co ważne, doskonale osadziła ich losy w kontekście historycznym. Publikacja Olgi Wiechnik łączy w sobie świetną narrację i język trafiający do każdego odbiorcy z rzetelną historyczną wiedzą i reporterską wnikliwością. 

Znakomity reportaż, niezwykle ważny, zarówno z kobiecego, jak i historycznego punktu widzenia. Całkowicie zatraciłam się w tej opowieści. Doceniam – i za przedstawienie losów Platerówek, i za kontekst historyczny. Takiej dobrej literatury faktu chcę czytać jak najwięcej. I polecam wszystkim, nie tylko kobietom oraz miłośnikom historii i reportażu.














* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Poznańskie.

Data wydania: 25 stycznia 2023
Wydawnictwo: Poznańskie
Oprawa: Zintegrowana
Liczba stron: 304
Moja ocena: 5,5/6


24.1.23

"Włoska balerina" – Kristy Cambron (przekład Dominika Chylińska)

"Włoska balerina" – Kristy Cambron (przekład Dominika Chylińska)
"Całą tę historię zachowam w tajemnicy, dopóki nie będziesz gotowa, aby ją wyjawić"

Rok 1943. Losy utalentowanej primabaleriny, wojskowego sanitariusza i małej żydowskiej dziewczynki krzyżują się pewnego dnia w rzymskim szpitalu tuż pod czujnym okiem niemieckiego okupanta...

Lata współczesne. Dwie rodziny i dwa różne kontynenty. Stare listy i niepozorna dziecięca walizka. Bolesna strata i zagadka z przeszłości.


Kristy Cambron zabiera czytelników w fascynującą podróż w czasie – umiejętnie splata przeszłość i teraźniejszość w jedną chwytającą za serce opowieść. "Włoska balerina" to kilka linii czasowych, dopracowane historyczne tło oraz wiele interesujących motywów i lokalizacji – od bombardowanego Londynu i baletowych scen Coventry Garden, przez rozległe sady amerykańskiego stanu Indiana, aż po słoneczne włoskie ogrody, szpitalne sale oraz ogarnięte wojną rzymskie uliczki. Kristy Cambron po raz kolejny stworzyła powieść inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami, tym razem nawiązując do wojennej historii Włoch – działań podejmowanych przez personel rzymskiego szpitala bonifratrów i zakonników kościoła San Giovanni Calibita w celu ratowania ludności żydowskiej m.in. w okresie masowych deportacji z getta. Niezwykle cenię sposób, w jaki Cambron ożywia przeszłość – to zawsze wyjątkowa szansa na poznanie nowych perspektyw i nieznanych fragmentów historii – prawdziwa gratka dla miłośników książek z gatunku historical fiction.


"W tym właśnie zawiera się potężna moc historii. Przypominać. Uczyć. Zobaczyć i zrozumieć ludzkie doświadczenia oczami innych. I, mam nadzieję, dać punkt oparcia dla empatii, by rosła w naszych własnych sercach" – Kristy Cambron

"Włoska balerina" łączy losy kobiet i mężczyzn, którzy ryzykując własne życie, walczyli o wolność, godność i lepszy świat. Kristy Cambron z wrażliwością pisze o ich zmaganiach, uczuciach i trudnych wyborach – kreśli przejmujące portrety rozdartych wojną ludzi na tle burzliwych wydarzeń. Ale "Włoska balerina" zachwyca nie tylko interesującymi postaciami i dopracowanym historycznym tłem, ale też trzymającą w napięciu i misternie utkaną fabułą, pełnym emocji wątkiem romantycznym, wzruszającym przesłaniem oraz przepiękną prozą. To wspaniały pean na cześć ludzkiego hartu ducha – pokrzepiająca i inspirująca opowieść, która pokazuje, że dobro, piękno, miłość i nadzieja są w stanie rozświetlić mrok oraz przeciwstawić się złu i nienawiści. Że są uczucia i wartości, o które trzeba i należy walczyć. I że jedno ocalone istnienie to triumf życia nad śmiercią. Czytając ostatnie strony, zalała mnie fala ogromnych emocji – smutku, wdzięczności i nadziei – byłam jednym wielkim wzruszeniem. Magia Kristy Cambron. Pokochałam i gorąco polecam.














* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Znak.

Tytuł oryginalny: The Italian Ballerina
Przekład: Dominika Chylińska
Data wydania: 25 stycznia 2023
Wydawnictwo: Znak
Oprawa: miękka
Liczba stron: 432
Moja ocena: 5/6

11.1.23

"Powiedziała, że nie żałuje" – Tommi Kinnunen (przekład Sebastian Musielak)

"Powiedziała, że nie żałuje" – Tommi Kinnunen (przekład Sebastian Musielak)
Co począć, gdy lęk przed śmiercią zamienia się w lęk przed życiem? Czy po zakończeniu wojny można po prostu wrócić do tego, co było kiedyś – wtopić się ponownie w krajobraz, podjąć na nowo to, co zostało porzucone? Wrócić do domu, uściskać bliskich, oddzielić przeszłość grubą kreską i zapomnieć? Czy kasza i maliny będą smakować tak samo? Czy emocje będą te same? Czy oczy będą widzieć w lustrze to co kiedyś? Niby ta sama twarz, a jednak inna. Bo przecież świat się zmienił. I człowiek również... I czy w ogóle jest jeszcze jakiś dom? Czy jest jakieś jutro?


Kiedy na początku września 1944 Finowie zawarli rozejm z ZSRR, rozpoczęła się tzw. "wojna lapońska" trwająca do kwietnia 1945 roku. Oznaczało to kres obecności III Rzeszy w Finlandii, a dla wielu również koniec koegzystencji fińskiej ludności cywilnej z niemieckimi żołnierzami. Wycofujący się do Norwegii Niemcy siali spustoszenie – niemal cała Laponia została wówczas zrównana z ziemią. Po roku 1945 czas drugiej wojny światowej stał się tematem tabu – przykryła go warstwa milczenia i zapomnienia, tym bardziej że do wielu spraw bezpieczniej było się nie przyznawać. Spalone domy, zniszczenia, mogiły poległych i fizyczne blizny – tego nie dało się ukryć. Jednak to, co najbardziej bolesne skrywane było często głęboko w sercu. 

Wojna lapońska, a właściwie jej druzgocące konsekwencje stały się literackim tłem dla książki Tommi Kinnunena, fińskiego pisarza i nauczyciela. "Powiedziała, że nie żałuje" (tłum. Sebastian Musielak) wychodzi jednak poza dobrze znane i utarte schematy. Kinnunen nie opisuje konfliktu zbrojnego, lecz przedstawia wojnę oczami kobiet – Finek, które po kapitulacji Niemiec wracały pieszo z Norwegii do porzuconych domów w Finlandii – i spotykały się z nienawiścią i społecznym ostracyzmem. Ciekawe zatem jest nie tylko historyczne tło i kobieca perspektywa, ale również kwestie dotyczące moralności, współudziału oraz odpowiedzialności indywidualnej i zbiorowej. W książce Kinnunena kobieca siła, poczucie winy, trudne decyzje, niepewność jutra i przypadkowość losu splatają się ze sobą tworząc przejmującą opowieść drogi. Pięć kobiet odbywa powojenną wędrówkę: dosłownie – przemierzając zrównaną z ziemią Laponię; metaforycznie – zaglądając w głąb własnego serca; i w szerszym kontekście – przechodząc z czasów wojny do czasu pokoju. Nadzieja i lęk mieszają się ze sobą, a dawne życie wydaje się jednocześnie bliskie i dalekie, znajome i obce. Co czeka na bohaterki książki Kinnunena w ich rodzinnych stronach? Nowy początek, a może tylko wstyd, hańba, nienawiść i przymusowe milczenie?


Bo łatwiej kogoś potępić zamiast spróbować zrozumieć. Bo łatwiej milczeć, niż powiedzieć prawdę. Bo łatwiej odejść, niż wrócić...

Książka Tommi Kinnunena jest bez wątpienia jedną z ciekawszych powieści drogi jakie miałam okazję poznać. Wspaniale rezonuje – i to na wielu różnych płaszczyznach. W wymiarze uniwersalnym "Powiedziała, że nie żałuje" to przenikliwe spojrzenie na wojnę z perspektywy kobiet. Tommi Kinnunen opowiada o tym, co wojna robi z człowiekiem – w jaki sposób go naznacza, zmienia i okalecza oraz zmusza do przesuwania granic – emocjonalnych i moralnych. Widzimy kobiety, które, z różnych powodów, podejmowały decyzje, nie zawsze słuszne i akceptowane społecznie. "Powiedziała, że nie żałuje" to również próba konfrontacji z ważnym pytaniem: "Dlaczego mężczyzn usprawiedliwia się rozkazami z góry, a kobiety obarcza odpowiedzialnością indywidualną?". Kobiety, chcąc lub nie chcąc, stały się częścią wojennej machiny – autor pokazuje, że warto i należy poznać kobiecy punk widzenia. W wymiarze indywidualnym, Kinnunen umiejętnie porusza się po grząskim gruncie – z wrażliwością i przenikliwością podejmuje kwestie dotyczące moralności i egzystencjalnych rozterek. I co ważne, tworzy niezwykle interesujące kobiece portrety – złożone i pełne niuansów. Poznajemy pięć kobiet, które różni wiele, ale łączy wspólne doświadczenie: widmo hańby, pogardy i społecznego ostracyzmu oraz niełatwa piesza wędrówka przez zniszczoną Laponię. Kinnunen doskonale zagłębia się w ich świat wewnętrzny – mieszankę lęku i nadziei, skomplikowane emocje, wątpliwości, motywy postępowania i wspomnienia. Między kobietami zawiązuje się wymuszona okolicznościami nietrwała więź, a wędrówka ostatecznie zmienia je na zawsze – dla niektórych staje się drogą ku wolności i niezależności. Może nawet szansą, by w końcu wyrwać się z dawnego życia i podążyć za własnymi pragnieniami. Akcja książki rozgrywa się na przełomie zimy i wiosny, co również nabiera symbolicznego znaczenia. Nie sposób nie zachwycić się realistyczną prozą Kinnunena, w której płynnie przenikają się ze sobą skandynawska natura i świat wewnętrzny kobiet.

"Niektóre wizje były całkiem wyraźne: w jednej kobieta siedzi na poboczu i patrzy na znikające za zakrętem plecy pozostałych, w drugiej wszystkie widzą znajome krajobrazy, ale jeszcze ich nie rozpoznają. Inne obrazy były znów nieostre i bardziej przypominały wrażenia zmysłowe: połyskująca w słońcu tafla jeziora i oślepiająco zielony las. Smród ze spalonych domów, smak jęczmiennego podpłomyka. To, jak czuć pod dłonią dopiero odrastające włosy"

"Powiedziała, że nie żałuje" to pięknie napisana i wartościowa książka, która otwiera i rozum, i serce – bez moralizowania, a z dużą dozą literackiego talentu i psychologicznej przenikliwości oraz ludzkiej wrażliwości i otwartości. To kobieca opowieść o utraconej ojczyźnie i tożsamości, trudnych powrotach i niepewności jutra. A dla mnie również o różnych odcieniach samotności – egzystencjalnych wątpliwościach, przypadkowości losu i próbie przejęcia nad nim kontroli – nadania kierunku swojemu życiu. Tommi Kinnunen dotyka niezagojonych ran – wojny, której widmo czai się nadal w podświadomości kolejnych pokoleń. I oddaje głos kobietom – "tym, które po powrocie do domów z wojny wolały już do śmierci nigdy nikomu nie mówić o pewnym etapie swojego życia". Warto poznać ich historie. Wspaniała książka – pozostawia wiele miejsca na własne przemyślenia. Zostanie ze mną dłużej (i z pewnością trafi na listę ulubieńców 2023). Polecam.
















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Poznańskie.

Tytuł oryginalny: Ei kertonut katuvansa
Przekład: Sebastian Musielak
Wydawnictwo: Poznańskie
Seria: Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich
Data wydania: 11 stycznia 2023
Oprawa: twarda
Liczba stron: 320
Moja ocena: 5,5/6

Copyright © w ogrodzie liter , Blogger