Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura włoska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura włoska. Pokaż wszystkie posty

22.8.26

"Po deszczu" – Chiara Mezzalama (przekład Zuzanna Krasnopolska i Gabriela Dąbrowska)

"Po deszczu" – Chiara Mezzalama (przekład Zuzanna Krasnopolska i Gabriela Dąbrowska)
Wzgórza sczerniałe po pożarach i uschnięty dąb w ogrodzie – puste jak jej ciało po latach i martwe jak miłość, która właśnie zgasła. Został tylko żal, gniew, gorycz i ból. I wspólne życie, które okazało się kłamstwem. A potem przyszła ulewa. Oberwanie chmury. Pogodowa apokalipsa. I miała wrażenie, że wszystko wokół niej roztrzaskało się na kawałki. Cały świat. I ona sama razem z nim.


Powieść Chiary Mezzalamy to dyskretna, intymna i poruszająca historia, w której miłość, zdrada i przetrwanie splatają się z kryzysem klimatycznym i naturą – jej zachwycającym pięknem i niszczycielską siłą. Ciepło wschodzącego słońca, gwar zatłoczonych rzymskich uliczek, smak porannej kawy i dziecięcy śmiech... Pozornie spokojne i przewidywalne życie rodzinne Eleny i Ettorego pewnego dnia obraca się w gruzy. Elena nie potrafi dłużej dźwigać ciężaru zdrady męża – pakuje walizkę i wyjeżdża do Umbrii w poszukiwaniu samotności i ukojenia. Małżeństwo staje w obliczu katastrofy, podobnie zresztą jak i otaczający ich świat, gdy potężna ulewa przetacza się przez Włochy. Chiara Mezzalama stworzyła rodzinny dramat i ekologiczną dystopię. Powieść trzyma w napięciu, podszyta jest tajemnicą, mieszanką lęku i nadziei. Przeplatające się ze sobą głosy Eleny i Ettorego nadają historii psychologiczną głębię – Mezzalama uchwyciła złożoność relacji, uczuć i wewnętrznych zmagań. Jak przetrwać życiowe i klimatyczne kryzysy? Czy można jeszcze oddalić widmo zbliżającej się katastrofy? Wolność czy poczucie przynależności? Jak odnaleźć własną drogę? Pięknie w tej powieści intymna historia dwojga ludzi łączy się z ekologią i naturą – subtelnie, refleksyjnie, bez moralizatorskich tonów. Ettore zdradza Elenę, żeby poczuć, że żyje, podczas gdy ona sama powoli gaśnie – zatraca siebie dla męża i dzieci. Bohaterowie powieści spotykają na swojej drodze zwykłych-niezwykłych ludzi (zbieracza trufli, Japonkę, która przeżyła trzęsienie ziemi i katastrofę w Fukushimie, zakonnice z klasztoru i młodego Norwega), a ich walka o przetrwanie staje się jednocześnie drogą do lepszego zrozumienia siebie, drugiego człowieka i środowiska. Żywioł przynosi stratę i zniszczenie, ale też szansę na nowy początek – redefinicję miłości, rodziny, tożsamości, sposobów patrzenia na świat oraz relacji człowieka z naturą. Chiara Mezzalama pisze o konieczności ekologicznego przebudzenia i o zmianach, które są nieuchronne – o przyszłości, która przestaje być jedynie odległą, niepokojącą dystopią lecz bliskim, realnym zagrożeniem. Pisze o ranach ludzkich serc i ranach naszej planety. O goryczy rozczarowań, złamanych obietnicach, lęku, rozterkach, małych i dużych kryzysach. O naturze, którą należy chronić. O nadziei, pięknie, szczęściu i harmonii, które są w stanie narodzić się na gruzach – mimo wszystko.


"Po deszczu" to krótka, ale intensywna podróż pełna emocji i refleksji – przez kryzys i zniszczenie aż po ocalenie, uleczenie i przemianę. To subtelna, przystępna proza, trzymająca w napięciu historia, ważne i aktualne tematy, intymność i głębokie zrozumienie ludzkich zmagań, uczuć i relacji. Włoska literatura warta uwagi.




























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Relacja •

Tytuł oryginalny: Dopo la pioggia
Przekład: Zuzanna Krasnopolska, Gabriela Dąbrowska
Wydawnictwo: Relacja
Data wydania: 26 sierpnia 2026
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 272
Moja ocena: 5/6

11.7.26

"Francesca i Nunziata" – Maria Orsini Natale (przekład Agata Pryciak)

"Francesca i Nunziata" – Maria Orsini Natale (przekład Agata Pryciak)
"Szczęśliwe miejsce, gdzie słońce świeciło prosto w twarz, plecy osłaniał cień wulkanu, zaś inni ludzie od wieków wytwarzali i suszyli makaron"

Poskręcane fusilli, wklęsłe orecchiette, płaty lasagne... Giuseppe przekazywał swojej ośmioletniej wnuczce tajemnice ukochanego rzemiosła – sypał ziarna pszenicy w małe dłonie, wsadzał ją do dzieży, gdzie razem wyrabiali ciasto, uczył tworzyć kształty i suszyć makaron. I to właśnie ona, Francesca, odziedziczyła pasję dziadka – jego poświęcenie, determinację i szacunek do pracy – i kontynuowała rodzinne dziedzictwo przekształcając skromną manufakturę w nowoczesną firmę.


Maria Orsini Natale zabrała mnie w podróż na południe Włoch. To właśnie tam, na Wybrzeżu Amalfitańskim i w cieniu Wezuwiusza, losy kilku pokoleń splatają się z burzliwą włoską historią XIX i XX wieku (od Wiosny Ludów przez Zjednoczenie Włoch aż po zbliżającą się drugą wojnę światową). Na tle przemian politycznych i społecznych dwie kobiety – Francesca i jej adoptowana córka Nunziata – budują ekonomiczną potęgę. Z wytrwałością, sprytem i odwagą rozwijają rodzinną firmę produkującą makaron – inwestują, ulepszają, a czasami też walczą o przetrwanie w niełatwych czasach. Życie ich nie oszczędza. Szczęście bywa pozorne, kruche i ulotne – kłopoty, ból straty, rozpacz, samotność i lęk są w stanie dosięgnąć każdego. Piękny dom, muślinowe zasłony w oknach i kwiaty w wazonach przypominają, że sukces ma swoją cenę. Francesca i Nunziata to złożone, intrygujące postaci – na przestrzeni lat doświadczają wiele (i nie sposób nie podziwiać ich wytrwałości). Maria Orsini Natale ukazuje ich radości i smutki, rozterki, nadzieje i rozczarowania. Wzloty i upadki makaroniarskiego biznesu splatają się z intymnością życia rodzinnego, zawiłością relacji i uczuć. Powieść zwraca uwagę barwnym tłem historycznym i społecznym, wspaniałym oddaniem realiów epoki (skrupulatnym przedstawieniem miejsc, warunków życia, włoskich tradycji, rzemiosła) oraz statycznym, mocno opisowym stylem narracji (można odnieść wrażenie, że poznajemy klasyczną opowieść przekazywaną z pokolenia na pokolenie).


Urokliwa rodzinna saga zakorzeniona we włoskiej historii i tradycji. Książka, która otula zapachem morskiej bryzy znad Zatoki Neapolitańskiej, świeżo mielonej mąki i cytryn; która przynosi ze sobą wulkaniczny pył, ciepło popołudniowego słońca, kobiecy śpiew i smak makaronu; która ma w sobie słodko-gorzki realizm, nutę tęsknoty i melancholii, coś jednocześnie pokrzepiającego i tragicznego. To opowieść o pasji, rodzinie, kobiecej solidarności, poświęceniu i miłości, która staje się źródłem trudnych kompromisów. O upływie czasu i zmianach, zderzeniu tradycji z nowoczesnością oraz wartości ciężkiej pracy. O włoskiej tożsamości, przewrotności losu i o kobietach – silnych, wytrwałych, zdolnych do osiągnięcia sukcesu w patriarchalnym społeczeństwie.



























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: Francesca e Nunziata
Przekład: Agata Pryciak
Wydawnictwo: Znak Koncept
Data wydania: 15 lipca 2026
Oprawa: twarda
Liczba stron: 424
Moja ocena: 4,5/6
 

30.10.25

"Ci, którzy mówią. Ci, którzy milczą" – Chiara Valerio (przekład Tomasz Kwiecień)

"Ci, którzy mówią. Ci, którzy milczą" – Chiara Valerio (przekład Tomasz Kwiecień)
Przewracam ostatnią stronę i zamykam książkę – a w mojej głowie wciąż rozbrzmiewają echa prozy Chiary Valerio. Wciąż czuję woń tytoniu, rozmarynu i tuberozy; słyszę szum morza, dźwięk dzwoneczków i głosy mieszkańców włoskiego Scauri – głosy, które narastają, nakładają się na siebie i cichną. Wciąż oczami wyobraźni widzę błękit lnianej sukienki, zachodzące słońce nad via Apia i wannę pod oknem z żółto-zielonych szkiełek. Bo właśnie w tej wannie utopiła się Vittoria – dojrzała kobieta o nieprzeciętnym uroku osobistym, enigmatyczna outsiderka, która leczyła ludzi ziołowymi miksturami, "śmiała się zbyt głośno i kochała nie tak, jak trzeba" i która doskonale pływała w morzu. "Nieszczęśliwy wypadek", mówili. Ale czy na pewno?


Chiara Valerio zabiera nas na włoską prowincję lat 90. XX wieku prosto w sieć skomplikowanych relacji, plotek, osądów i przemilczeń. Vittoria umiera w wannie, ale Lea, prawniczka i przyjaciółka, nie wierzy w przypadkowość tej śmierci i postanawia odkryć prawdę. Z jej osobistego śledztwa – z okruchów wspomnień, drobnych detali i rozmów – wyłania się portret kobiety nieuchwytnej, pełnej sekretów. Ta wiedza wstrząsa Leą – zaczyna kwestionować własne uczucia i pragnienia. Chiara Valerio umiejętnie buduje suspens, stopniowo odsłaniając kolejne elementy układanki. Zachwyca dbałość o szczegóły, pozorny spokój i niespieszność narracji, małomiasteczkowy klimat i przenikliwość postaci. Powieść podszyta jest włoskim noir i odrobiną melancholii – cicha i dyskretna. Valerio ukazuje emocjonalną złożoność kobiecej przyjaźni i zadaje pytania o to, co naprawdę wiemy o innych i samych sobie. Porusza kwestie dotyczące tożsamości, zaufania, seksualności, prawa wyboru, patriarchatu, przemocy i różnic klasowych. Wspaniale było móc podążać wraz z Leą śladem Vittorii, zagłębić się w labirynt słów i milczenia, w realia życia małej społeczności i w intymną historię dwóch kobiet, które połączyła szczególna więź.


Piękna, subtelna i nieoczywista książka. Opowieść o głęboko skrywanych sekretach, niejednoznaczności uczuć, kobiecej wolności i niezależności oraz odwadze podążania własną ścieżką. O miłości, stracie, wewnętrznych konfliktach i pozorach, które mylą. Uświadamia, że każdy z nas ma swoją własną historię; że każdy z nas nosi w sobie tajemnice. Takie powieści sprawiają, że kocham literaturę włoską coraz bardziej.

























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Bo.wiem •

Tytuł oryginalny: Chi dice e chi tace
Przekład: Tomasz Kwiecień
Wydawnictwo: Bo.wiem
Seria: Seria z Żurawiem
Data wydania: 25 października 2025
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 192
Moja ocena: 5/6


10.6.25

"Zapach Apulii. Włoska saga o miłości i dziedzictwie" – Francesca Giannone (przekład Agata Pryciak) /przedpremierowo/

"Zapach Apulii. Włoska saga o miłości i dziedzictwie" – Francesca Giannone (przekład Agata Pryciak) /przedpremierowo/
"Połączeni marzeniami, rozdzieleni wyborem"


On dumny, porywczy i impulsywny. Ona wrażliwa, niepewna i wytrwała. Dwa zupełnie różne charaktery i osobowości, dwa odmienne spojrzenia na świat. Połączyła ich silna siostrzano-braterka więź i ukochane dziedzictwo – fabryka mydła, którą ich dziadek zbudował w latach 20. XX wieku ciężką pracą, pasją i miłością. Lorenzo marzył, by ponieść nazwisko Rizzo w świat. Agnese pragnęła mieszać olejki i esencje, tworzyć nowe receptury. Ale jedna decyzja podjęta przez ich ojca zmieniła wszystko – rozdzieliła rodzinę, uwolniła tłumione latami gniew, żal i nieporozumienia, zmusiła Lorenza i Agnese do wzięcia odpowiedzialności za własne niepewne jutro.

Francesca Giannone przedstawia historię rodzeństwa, któremu w jednej chwili zawalił się świat. Dla dwudziestoletniego Lorenza i trzy lata młodszej Agnese fabryka mydła Rizzo była wszystkim – ukochanym dziedzictwem, symbolem korzeni i tradycji, wielkim marzeniem, pasją i nadzieją na przyszłość. Każde z nich inaczej próbuje poradzić sobie z druzgocącą stratą – Lorenzo w gniewie opuszcza rodzinny dom, zdeterminowany, by odzyskać to, co zostało mu odebrane; Agnese, mimo złamanego serca, postanawia podjąć pracę u nowego właściciela mydlarni. Bohaterowie powieści samodzielnie dokonują wyboru – i po raz pierwszy ich życia zaczynają biec w odmiennych kierunkach, przynosząc konsekwencje, z którymi muszą się zmierzyć. Scenerią rodzinnej historii Giannone uczyniła Araglie, małe apulijskie miasteczko. Dzięki żywej, realistycznej i bogatej w detale prozie czuć wyraźnie atmosferę włoskiego Południa lat 50. XX wieku – powojenne Włochy, wciąż zakorzenione w tradycyjnych, rodzinnych wartościach, zaczynają wkraczać w czas gospodarczego boomu, zmian, możliwości i nowoczesności. "Zapach Apulii" to gorące słońce, podmuchy sirocco, morska bryza. To smak makaronu orecchiette, owoców morza, tarty z konfiturą pigwową; zapach talku, oliwy, cytrusów i bergamotki. To głos Domenico Modugno, twist, kino i sztuka. Włoska sceneria staje się integralną częścią narracji i tworzy piękne ramy dla złożonej, intymnej i poruszającej opowieści. Giannone z wrażliwością zagłębia się w zawiłości relacji i uczuć, ukazuje zmienną dynamikę rodziny – splot miłości, tęsknoty, żalu, konfliktów i nieporozumień. Podejmuje kwestie dotyczące tożsamości i dziedzictwa, poczucia winy i przebaczenia, trudnych wyborów, oczekiwań i pragnienia podążania własną ścieżką. W tej powieści życie i uczucia odmalowane są w całej swojej złożoności, co nadaje jej głęboko ludzki, przejmujący wymiar. Są bolesne pożegnania i powroty, młodzieńcza miłość, namiętność i ambicja, porzucone marzenia i nadzieja na nowy początek. Są łzy szczęścia i rozpaczy, zwykła codzienność i wielkie dramaty. Doskonale widać, jak trudne doświadczenia zmieniają Lorenza i Agnese – bo "Zapach Apulii" to również historia wkraczania w dorosłość, szukania swojego miejsca w świecie. Proza Giannone meandruje między dialogami a introspekcją, pozostawiając przestrzeń dla refleksji.


"Zapach Apulii" to niespieszna, poruszająca historia pod włoskim niebem. Opowieść, która przynosi słodycz miłości i nadziei oraz smutek i gorycz rozczarowań. O życiowych wyborach i ich konsekwencjach – cenie, jaką trzeba ponieść za podjęte decyzje. O dorastaniu, konflikcie serca i rozumu, kobiecej sile i wytrwałości oraz o tym, jak łatwo w gniewie i żalu stracić z oczu to, co najważniejsze. 

Polubiłam – za włoską scenerię i sugestywne opisy, ciekawy mydlarski motyw, realizm ludzkich zmagań, temat rodzinnych więzi i życiowych wyborów. Francesca Giannone pisze pięknie – jestem fanką (i czekam na kolejną książkę:).





* jeżeli jeszcze nie czytaliście, mocno polecam wam również "Listonoszkę z Apulii".

























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak Koncept •

Tytuł oryginalny: Domani, domani
Przekład: Agata Pryciak
Wydawnictwo: Znak Koncept
Data wydania: 18 czerwca 2025
Oprawa: twarda
Liczba stron: 384
Moja ocena: 5/6

6.6.25

"Wszystkie zaginione adresy" – Laura Imai Messina (przekład Natalia Pola Miscioscia)

"Wszystkie zaginione adresy" – Laura Imai Messina (przekład Natalia Pola Miscioscia)
Do nieznajomej siedzącej na ławce na stacji Nishi-Ōi. Do mojej zaginionej córki. Do czerwonego liścia, który wylądował na parapecie. Do mojego dawnego domu. Do ukochanej matki. Do mnie z przyszłości...


Listy. Tysiące listów. Napisane na przeróżnych rodzajach papieru, odręcznie, w kopertach o przeróżnych kolorach i wielkościach, ozdobione rysunkami lub utrzymane w minimalistycznym stylu. Pełne słów – anonimowych opowieści o ludzkich losach, sekretach, wspomnieniach i uczuciach. Przesiąknięte miłością, żalem, tęsknotą, wdzięcznością i nadzieją – tym, co najbardziej intymne, bolesne, kruche, najpiękniejsze; tym, co często pozostaje niewypowiedziane. Te listy są szczególne – bez nadawców i adresatów, wysłane do niezwykłego miejsca. To właśnie na japońskiej Awashimie, wyspie wędrujących chmur, działa Dryfujący Urząd Pocztowy – bezpieczna przystań dla "wszystkich zaginionych adresów".

W książce Laury Imai Messiny można znaleźć wiele pięknych i wzruszających słów. Można poczuć morską bryzę i ciepło promieni słonecznych, woń kadzidełka i papieru, smak zielonej herbaty i smażonych owoców morza. Można zagubić się w znakach kanji, wsłuchać w szum fal i zapatrzyć w gwiaździste nocne niebo. Można zatracić się w niespiesznym życiu na małej, odległej wyspie i w labiryncie ludzkich losów – uczuć, marzeń i wspomnień zamkniętych na kartkach papieru. Laura Imai Messina przedstawia historię dwóch zagubionych dusz – samotnego mieszkańca Awashimy oraz młodej kobiety, córki listonosza, która przybywa do Dryfującego Urzędu Pocztowego, by zarchiwizować listy i odnaleźć drogę do własnej przeszłości. Poruszające wiadomości anonimowych ludzi i życie urokliwej Awashimy splatają się z intymną podróżą Risy w głąb własnego serca – przez traumę, tęsknotę, lęk i nadzieję. Zachwyciła mnie subtelna i liryczna proza autorki, czułość i empatia, z jakimi zagłębia się w świat przeżyć wewnętrznych i w zawiłości ludzkich losów i relacji; jej refleksje na temat czasu i pamięci. Pięknie pisze o miłości i przyjaźni, kruchości życia, stracie, samotności, nadziei i ciężarze przeszłości – o ludzkiej egzystencji w przeróżnych odcieniach. Skomplikowana relacja Risy i jej zmarłej matki chwyta za serce, podobnie jak i fragmenty korespondencji z Awashimy – to najpiękniejsze i najbardziej wzruszające listy, jakie miałam okazję przeczytać. Smutek i łzy przynoszą w tej powieści ukojenie, uzdrowienie i szansę na nowy początek.


Pięknie napisana, kameralna i niespieszna opowieść pod japońskim niebem – o niezwykłym urzędzie pocztowym, mocy miłości i słowa oraz ludziach, którzy odnajdują do siebie drogę mimo bólu, smutku i niepewności. O nieznajomych, którzy odmieniają koleje naszego losu. Historia, która uświadamia, że czasami trzeba skonfrontować się z tym, co bolesne, by móc wyzwolić się z lęku i iść naprzód. 

Kolejna książka Laury Imai Messiny, która przemówiła do mojego serca. Wspaniała!

























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Relacja •

Tytuł oryginalny: Tutti gli indirizzi perduti
Przekład: Natalia Pola Miscioscia
Wydawnictwo: Relacja
Data wydania: 4 czerwca 2025
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 336
Moja ocena: 5,5/6

25.10.24

"Pół świata cudów" – Viola Ardone (przekład Mateusz Kłodecki)

"Pół świata cudów" – Viola Ardone (przekład Mateusz Kłodecki)
Czy aby iść naprzód trzeba zapomnieć? A może wręcz przeciwnie – trzeba pamiętać?

Elba pamięta. Pamięta Mutti, swoją ukochaną matkę, jej złociste włosy, śpiewny głos i czuły dotyk. Pamięta lata spędzone w klasztornym internacie – czas samotności i bólu, gdy szepty modlitwy splatały się z odgłosami zadawanych razów. Pamięta "półświatek" – szpital psychiatryczny, w którym przyszła na świat i który stał się jej domem. Pamięta bezsenne noce, kraty w oknach, elektrowstrząsy, odosobnienie i ludzkie dramaty. Pamięta pierwsze dni spędzone w neapolitańskim mieszkaniu należącym do lekarza, który postanowił zabrać ją ze szpitala – i zaopiekował się nią jak córką. Pamięta szelest kartek, miejski gwar, szum morza, smak makaronu i wolności – wolności, która bardziej ją przerażała niż cieszyła. Wspomnienia żyją w Elbie. Pamięta, choć czasami pragnęłaby zapomnieć, uwolnić się od ciężaru przeszłości. I te wspomnienia zabierze ze sobą wszędzie – tam, dokąd zaprowadzi ją odzyskana wolność.

Lubię prozę Violi Ardone, jej intymność, subtelność i pozorną prostotę. Lubię sposób, w jaki zagłębia się w uczucia, w zawiłości ludzkiej natury i życia, w to, co trudne i bolesne – bez sentymentalizmu i melodramatu. W nowej powieści Ardone po raz kolejny pisze o różnych odcieniach miłości i wolności, o samotności i traumie oraz o dojrzewaniu w cieniu straty i bolesnych wspomnień. Poruszała te motywy w swoich poprzednich książkach i porusza ponownie, tym razem przedstawiając historię dziewczynki ze szpitala psychiatrycznego i jej lekarza – mężczyzny, który wchodząc w rolę ojca, stara się zwrócić Elbę światu, dając jej szansę na wolność i inne życie. Viola Ardone zabiera czytelników do Neapolu lat 80. ubiegłego wieku i głosem piętnastoletniej Elby kreśli obraz zmieniającej się włoskiej psychiatrii – pisze o szpitalnych realiach, ludziach cierpiących na brak miłości, żyjących w odosobnieniu, odrzuconych; o upadających murach, humanizacji i odzyskiwanej wolności. Historia opowiedziana jest narracyjnym dwugłosem w formie monologów, w odrębnych perspektywach i różnych liniach czasowych. Dorastanie Elby, opuszczenie szpitala, jej tajemnicze zniknięcie oraz starość Fausto, jego próba rozliczenia się z przeszłością, tworzą ramy dla opowieści o nietypowej więzi – ludziach, których ścieżki skrzyżowały się niespodziewanie i którzy próbowali ocalić siebie nawzajem. Ardone tworzy zniuansowane, złożone portrety – zranionej, silnej dziewczynki oraz zaangażowanego w swoją pracę lekarza (a przy tym dobrego, choć wadliwego człowieka, który zawiódł w roli męża i ojca) – i Elba, i Fausto są niezwykle autentyczni w swoich zmaganiach. Wiele ważnych tematów pojawia się w tej powieści – rodzinna dysfunkcja, ciężar traumy, samotność, miłość, szukanie swojego miejsca, kruchość życia, moc przebaczenia oraz znaczenie wolności – wolności, która leczy, ale i ma też swoją cenę. Powieść stopniowo nabiera głębi i ostrości, by ostatecznie poruszyć, skłonić do refleksji, pozostawić w melancholii.


Piękna, słodko-gorzka opowieść o cudzie, jakim jest życie – z całym swoim szczęściem, bólem i rozpaczą, mrokiem i jasnością. Pokazuje, jak ważne są miłość i wolność wyboru własnej drogi – poczucie, że naprawdę istniejemy na tym świecie. Niezmiennie jedna z moich ulubionych autorek.























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Sonia Draga •

Tytuł oryginalny: Grande Meraviglia
Przekład: Mateusz Kłodecki
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 16 października 2024
Oprawa: twarda
Liczba stron: 344
Moja ocena: 5/6

18.7.24

"Listonoszka z Apulii" – Francesca Giannone (przekład Agata Pryciak)

"Listonoszka z Apulii" – Francesca Giannone (przekład Agata Pryciak)
Kiedy pewnego czerwcowego dnia z dzieckiem na ręku opuściła autobus, wiedziała, że jej życie odmieni się na zawsze. I rzeczywiście, małe apulijskie Lizanello, rodzinne miasteczko męża, przywitało ją nie tylko gorącymi podmuchami wiatru oraz mieszanką aromatu domowego makaronu, oregano i czerwonego wina, ale też światem silnie zakorzenionym w wartościach rodzinnych, religii, tradycji, patriarchacie i sztywnym podziale ról. Dla niej, kobiety z północy, która kochała książki i niezależność, która mówiła to, co myślała – a myślała odważnie, życie w Lizanello stało się wyzwaniem. Anna została pierwszą kobietą listonoszką, doręczała pisma urzędowe, pocztówki, wiadomości z emigracji i frontu oraz listy miłosne Jej obecność zaburzyła tradycyjny porządek miasteczka i małej społeczności...


"Jak zawzięta może być miłość, która z czasem ustępuje miejsca nienawiści?"

Powieść Franceski Giannone to historia tytułowej listonoszki – młodej Liguryjki, żony i matki, która musiała porzucić rodzinne strony i rozpocząć nowe życie na południu Włoch. To losy kobiety, która z determinacją i uporem przeciwstawiała się ograniczeniom i uprzedzeniom, jednocześnie troszcząc się o innych, kochając i podążając za marzeniami. To również wielowątkowa saga rodzinna, historia kilku pokoleń na przestrzeni trzech dekad (od 1934 do 1961 roku) – ich życiowe ścieżki splatają się na kartach powieść za sprawą więzów krwi, miłości, przyjaźni, zdrady i tajemnic z przeszłości. Scenerią Giannone uczyniła Lizanello, apulijskie miasteczko, które dzięki barwnym opisom ożywa – pachnie kwiatami i ziołami, smakuje włoskim jedzeniem i tradycyjnym winem, dźwięczy kakofonią morskich fal, wiatru i targowego zgiełku. Liniowa narracja i niespieszny styl pisania prowadzą czytelnika przez zawiłości uczuć, relacji i ludzkich losów. Giannone nie pogłębia kontekstu historycznego, ale umiejętnie oddaje klimat włoskiego południa, mentalność małej, tradycyjnej społeczności oraz porusza ważne ówczesne tematy związane z wojną, emigracją, rewolucją obyczajową, emancypacją i polityką. Anna, tytułowa listonoszka, jest wrażliwa, piękna i bystra, ale też dumna i nieustępliwa – czasami wywołuje ambiwalentne odczucia, ale nie można jej odmówić uroku – to zniuansowana postać, a jej zmagania dotyczące tożsamości, kobiecej niezależności, rodziny i macierzyństwa wzbudzają zainteresowanie. To wokół Anny autorka utkała wielowątkową rodzinną sagę pełną wzlotów i upadków – są bolesne pożegnania i rozstania, rodzinne napięcia i sekrety, tłumione pragnienia, narodziny i śmierć, zakazana miłość, intrygi, przebaczenie, trudne wybory i ich konsekwencje. Zwykła codzienność oraz chwile szczęścia splatają się z ludzkim dramatem. Powieść Giannone, choć niespieszna i emocjonalnie wyważona, potrafi poruszyć – przynosi smak nadziei i goryczy rozczarowań.


Urokliwa powieść o kobiecej sile, solidarności i niezależności, kruszeniu murów uprzedzeń i ograniczeń, kierowaniu własnym losem. O rodzinnych więzach, miłości, przyjaźni oraz wyborach, które na zawsze zmieniają bieg życia. I niezwykle ciekawa podróż w przeszłość, na południe Włoch – warto, szczególnie jeżeli lubicie niespieszne sagi rodzinne, kobiece historie i włoską scenerię. Przeczytałam z przyjemnością.

























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: La portalettere
Przekład: Agata Pryciak
Wydawnictwo: Znak Koncept
Data wydania: 17 lipca 2024
Oprawa: twarda
Liczba stron: 464
Moja ocena: 5/6

28.6.24

"Ucieczka Anny" – Mattia Corrente (przekład Tomasz Kwiecień)

"Ucieczka Anny" – Mattia Corrente (przekład Tomasz Kwiecień)
"Spójrz na mnie, Anno. Na starca z walizką, który wyrusza w drogę"


Osiemdziesięcioletni Severino pewnego październikowego poranka opuszcza włoską wyspę Stromboli i rusza w samotną podróż – pragnie odnaleźć ukochaną żonę, która 365 dni temu zniknęła bez słowa. Mężczyzna żegna się z mieszkaniem i codzienną rutyną, zostawia wszystko za sobą i podąża śladem przeszłości z nadzieją na odkrycie prawdy. Dlaczego po tylu latach wspólnego życia Anna go opuściła? Dokąd się udała? Czy ich małżeństwo było jedynie fałszywą ułudą? Kim naprawdę była kobieta, która spełniała obowiązek żony i matki zgodnie z sycylijską tradycją, choć jej serce pragnęło wolności i innego życia?


Literacki debiut Correntego to przejmująca i nostalgiczna wędrówka starszego mężczyzny śladami zaginionej żony i ich dawnego wspólnego życia. To podróż przez Sycylię lat powojennych i współczesną, przez miejsca, które naznaczyły Annę i które stały się częścią ich małżeńskiej historii. To właśnie tam, w małych nadmorskich miasteczkach, w labiryntach ulic, kawiarni i straganów, w portach i na spękanej, suchej ziemi Severino zbiera okruchy wspomnień i składa je w całość – rozmawia z ludźmi, konfrontuje się z przeszłością i odkrywa bolesną prawdę. Corrente opowiada tę historię narracyjnym trójgłosem – z retrospekcji i zmieniających się punktów widzenia stopniowo wyłania się intymny i niejednoznaczny portret kobiety, która zamiast spełniać oczekiwania innych – matki, męża i społeczeństwa – pragnęła wolności i niezależności. Tytułowa ucieczka wydaje się nieunikniona, gdy odkrywamy wewnętrzne zmagania Anny. W powieści doskonale ujawnia się zawiłość ludzkich uczuć i relacji, konflikt między powinnością a pragnieniami, wpływ dzieciństwa na dorosłe życie. Książka Correntego daje przenikliwy wgląd w kwestie małżeństwa, macierzyństwa, tożsamości i przeznaczenia. Ukazuje wolność jako prawo wyboru, a ucieczkę jako odwagę podążania za głosem serca lub wymówkę dla tchórzostwa, egoizmu i słabości charakteru. Zachwyca wiele: głębia przekazu, sycylijska atmosfera i sceneria, realizm i psychologia postaci, nostalgiczna oprawa oraz piękna, delikatna proza Correntego. "Ucieczka Anny" z łatwością angażuje czytelnika i trzyma w niepewności aż do ostatniej strony, m.in. za sprawą intrygującej konstrukcji i świadomej, dojrzałej narracji. Kiedy myślę o tej książce, czuję w sercu mieszankę melancholii, smutku i nadziei – ciężar straty i samotności oraz katharsis, które pojawia się wraz z odkryciem prawdy i pogodzeniem się z przeszłością.

Piękna, subtelna opowieść o miłości, stracie, wewnętrznych konfliktach, konsekwencjach wyborów i cenie wolności. Wspaniała literatura – i moja ulubiona książka Serii z Żurawiem.





















• współpraca barterowa • Wydawnictwo bo.wiem •

Tytuł oryginalny: La fuga di Anna
Przekład: Tomasz Kwiecień
Wydawnictwo: bo.wiem 
Seria: Seria z Żurawiem
Data wydania: 13 maja 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 240
Moja ocena: 6/6

17.5.24

"Jak powietrze" – Ada D'Adamo (przekład Anna Osmólska-Mętrak)

"Jak powietrze" – Ada D'Adamo (przekład Anna Osmólska-Mętrak)
"Często choroba dzieli, oddala, niszczy. Czasem jednak buduje, łączy, potęguje miłość"

Życie nie oszczędzało Ady D'Adamo. Pierwszy cios nadszedł niespodziewanie – jej córka Daria urodziła się z poważną wadą wrodzoną. Macierzyństwo już od samego początku zamieniło się w tragiczny splot miłości i rozpaczy, niepewności jutra, samotności i udręki. Niepełnosprawność Darii stała się wyzwaniem, "wieczną teraźniejszością", źródłem radości i smutku, słodko-gorzkim ciężarem. I kiedy po wielu latach Ada D'Adamo odnalazła kruchą równowagę, nadszedł kolejny cios – druzgocąca diagnoza nowotworu piersi. W tym trudnym czasie powstało przejmujące świadectwo macierzyństwa, choroby i odchodzenia – książka uhonorowana włoską nagrodą Premio Strega. Ada D'Adamo nie doczekała werdyktu jury – zmarła 1 kwietnia 2023 roku.


"Jak powietrze" to przejmujący list chorej matki do niepełnosprawnej córki – autorka splata ze sobą przeszłość i teraźniejszość, słodko-gorzkie klisze, których ramy wyznacza moment narodzin Darii i odchodzenie Ady. Niezwykłe, z jak wielką subtelnością i wrażliwością D'Adamo przeobraziła swoje osobiste przeżycia w słowa – literaturę, która porusza do głębi. Czuć wyraźnie ciężar doświadczeń – intymność i bezkompromisową szczerość, bez ckliwości, banału i sentymentalizmu. I przede wszystkim bez wyidealizowanego obrazu matki-bohaterki, która z radością poświęca życie opiece nad niepełnosprawnym dzieckiem. W autobiograficznej opowieści D'Adamo ujawnia się w pełni złożoność człowieczeństwa, macierzyństwa, cielesności i kruchości istnienia. Autorka pisze o tym, co trudne, bolesne, niewypowiedziane. I pisze tak przenikliwą, oszczędną i precyzyjną prozą, że każde słowo trafia idealnie w punkt – ożywia głęboko ukryte emocje, wzrusza, skłania do refleksji. Historia Ady i Darii utkana jest z miłości, troski, nadziei i przebłysków szczęścia – drobnych prezentów od losu. Z łez rozpaczy, lęku, żalu, wstydu, poczucia winy, samotności i bezradności (m.in. wobec rozpadu związku, społecznego osądu, ludzkiej obojętności, bezdusznej biurokracji, niedostatków systemu opieki zdrowotnej i szkolnictwa). Z czułością i głębią, ale bez upiększania, bo życie to nie bajka – nie każdy z nas ma swoje szczęśliwe zakończenie. Ciekawe jest spojrzenie D'Adamo na kruchość i niedoskonałość ludzkiego ciała, na proces zatracenia, identyfikacji matki i córki. Bo co tak naprawdę oznacza bycie matką dziecka niepełnosprawnego? Czy należy zrezygnować z samej siebie, przedłożyć ty i my ponad ja?


Krótka, intensywna, boleśnie smutna, piękna w swojej szczerości i czułości opowieść o bezwarunkowej miłości, złożoności istnienia, życiu i śmierci. Wzruszyła mnie i zostawiła w moim sercu ślad.

























* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Albatros.

Tytuł oryginalny: Come d’aria
Przekład: Anna Osmólska-Mętrak
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 15 maja 2024
Oprawa: twarda
Liczba stron: 160
Moja ocena: 5,5/6

22.4.24

"I zadrżała noc" – Nadia Terranova (przekład Alina Pawłowska-Zampino)

"I zadrżała noc" – Nadia Terranova (przekład Alina Pawłowska-Zampino)
Noc jakich wiele, a jednak zupełnie inna. Tam, gdzie głębiny zamieszkują mityczne potwory. Gdzie blask księżyca odbija się w tafli morza, a wiejący sirocco oddala sen. Tam właśnie Mesyna i Reggio Calabria, dwa włoskie miasta, jak co noc spoglądały na siebie ponad atramentowymi wodami Cieśniny Mesyńskiej nieświadome zbliżającej się katastrofy. 28 grudnia 1908 roku przerażający huk przeciął nocną ciszę, ziemia zadrżała i wezbrały morskie fale. W trzęsieniu ziemi zginęło ponad 80 tysięcy ludzi, a miasta zamieniły się w gruzy. Ta jedna tragiczna noc odsłoniła ludzkie nieszczęście, okrucieństwo i solidarność – i na zawsze odmieniła bieg życia ocalałych.


"Świat, jaki znałam, skończył się i razem z nim zniknęło wszystko, co kochałam i czego nienawidziłam"

Nadia Terranova zabiera czytelników w sam środek wydarzeń – opisuje moc żywiołu: zwodniczą ciszę tuż przed katastrofą, rozdzierające drżenie ziemi i ogrom zniszczeń. Ta wielka włoska tragedia staje się scenerią dla poruszającej historii młodej kobiety z Mesyny i jedenastoletniego chłopca z Reggio Calabria. Barbara, zakochana w literaturze i nierozumiana przez ojca, zamiast wstąpić w aranżowany związek małżeński pragnie studiować na uniwersytecie i decydować o sobie. Nicola jest ofiarą toksycznej rodzicielskiej miłości. Ich losy krzyżują się nieoczekiwanie w momencie największej życiowej tragedii. Trzęsienie ziemi odbiera im wszystko i daje coś w zamian – upragnioną wolność oraz okupioną cierpieniem i traumą szansę na nowy początek. "I zadrżała noc" to historia opowiedziana narracyjnym dwugłosem – Nadia Terranova zmienia perspektywy, zagłębia się w intymny, rozdarty na kawałki świat skrzywdzonej młodej kobiety i zagubionego chłopca, jednocześnie kreśląc przejmujący obraz katastrofy i ludzkiej tragedii. Jest w tej powieści coś hipnotyzującego, mrocznego, do bólu realistycznego. Oszczędna, precyzyjna proza Terranovej doskonale oddaje niuanse uczuć i ludzkiej natury, sprzeczności, które ujawniają się w ekstremalnie trudnych sytuacjach. Na gruzach spotykają się ze sobą życie i śmierć, rozpacz i nadzieja. Terranova z przenikliwością pisze o poczuciu przynależności, rodzinnych relacjach, różnych odcieniach miłości, przyjaźni i macierzyństwa. O traumie, stracie, walce o przetrwanie i drugich szansach. O kobiecej sile i wsparciu oraz o tym, jak trudno było być kobietą w czasach patriarchatu i bezwzględnych społecznych norm. Nie sposób nie poczuć ciężaru tej historii – krótkiej, a intensywnej i głęboko refleksyjnej.
 

"I zadrżała noc" to głosy zmarłych, których nie jest w stanie zagłuszyć sirocco ani uderzające o brzeg morskie fale. To aromat bergamotki i powietrze przesycone słoną wodą. To pył z zawalonych domów, dobro i zło tuż obok siebie, plątanina wiary, koszmarnych snów, zabobonów i wróżb. To tragiczna karta włoskiej historii, bardzo dobra proza i nieoczywista opowieść pełna smutku i nadziei – zniszczenie i odrodzenie. Książka Nadii Terranovej pokazuje, jak zaledwie jedna chwila potrafi odmienić bieg życia. Że obcy ludzie mogą stać się bardziej bliscy niż rodzina, w której przyszliśmy na świat. Że czasami koniec może okazać się początkiem czegoś lepszego – bo nawet na gruzach można zbudować nowe życie.

Nadia Terranova zdołała przybliżyć tragedię w realnym, intymnym wymiarze – nadać jej oblicze młodej kobiety i chłopca, co ważne bez popadania w melodramat. Dla mnie hipnotyzująca historia i urzekająca włoska proza. 























* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Mova.

Tytuł oryginalny: Trema la notte
Przekład: Alina Pawłowska-Zampino
Wydawnictwo: Mova
Data wydania: 17 kwietnia 2024
Oprawa: twarda
Liczba stron: 224
Moja ocena: 5,5/6

 

16.2.24

"Wyspa bijących serc" – Laura Imai Messina (przekład Natalia Pola Miscioscia)

"Wyspa bijących serc" – Laura Imai Messina (przekład Natalia Pola Miscioscia)
Doki doki, bum bum, bu-bum, tum tum, dokun dokun... Serce. Wszyscy mamy je w piersi, bez wyjątku. Jednak każdy z nas słyszy je inaczej. Inny jest dźwięk bicia serca w silnych emocjach – kiedy jesteśmy podekscytowani albo przerażeni serce przyspiesza, pędzi jak szalone, czasami tak bardzo, że łomot wypełnia klatkę piersiową i całe ciało – słychać w uszach rytmiczne dudnienie, które niemal zagłusza wszystkie pozostałe dźwięki. Inny odgłos wydaje serce, które kurczy się nagle, a inny serce, które zwalnia tempo, w spokoju i błogości, lekko kołysane do snu. Inaczej bije serce nowo narodzonego dziecka, starszej kobiety, nastolatka, młodego mężczyzny. Rytm bicia serca zmienia się w obecności ukochanej osoby. Czasami bicie serca jest jak melodia, która raz usłyszana, na zawsze już pozostaje w pamięci...


W książce Laury Imai Messiny można znaleźć wiele pięknych słów – mądrych i czułych. Można wsłuchać się w dźwięk bijących serc, szum morskich fal, ciszę atramentowej nocy, głos ukochanej osoby. Można poczuć smak truskawkowych naleśników i fasolowych placków dorayaki oraz zapach papieru i ostruganych ołówków – a na skórze ciepło letniego dnia. Można zatracić się w niespiesznym rytmie życia nadmorskiej Kamakury, w labiryncie ludzkich relacji i uczuć – życiu i śmierci, szczęściu i smutku splecionych w jedno – i odbyć podróż w głąb samego siebie, poczuć więź z naturą, człowiekiem i wszechświatem, czymś kruchym i efemerycznym, ale jednocześnie tak bliskim i cennym. Bo Laura Imai Messina stworzyła niezwykle urokliwą, kameralną i chwytającą za serce powieść – historię przyjaźni czterdziestoletniego mężczyzny, ilustratora książek dla dzieci, i ośmioletniego chłopca. Każdy z nich skrywa w sercu smutek. Shūichi po śmierci matki i tagedii z przeszłości powraca do rodzinnego domu i nieoczekiwanie znajduje tam coś więcej niż tylko słodko-gorzkie wspomnienia. Obecność mężczyzny odmienia też na zawsze życie Kenty, wrażliwego, zamkniętego w sobie chłopca o bogatej wyobraźni. Książka inspirowana jest projektem artystycznym Christiana Boltanskiego, który latami gromadził nagrania bicia ludzkich serc. To właśnie na urokliwej japońskiej Teshimie, tytułowej wyspie, znajduje się nieduży budynek, archiwum, w którym przechowywane są dźwięki serc dziesiątek tysięcy ludzi pochodzących z różnych zakątków świata – w hołdzie dla życia i pamięci. I wokół tego niezwykłego motywu Laura Imai Messina zbudowała swoją powieść – tchnęła w nią japońskiego ducha, życiową głębię i autentyczność emocji. Zachwyciła mnie jej subtelna, liryczna proza – delektowałam się każdym słowem. I poczułam silną więź, zarówno z postaciami, jak i światem, który dla nich stworzyła. Messina pięknie pisze o miłości, przyjaźni, zaufaniu, potrzebie bliskości i rodzicielstwie. O kruchości życia, żałobie i próbie pogodzenia się ze stratą. O wyobraźni, pamięci i uzdrawiającej obecności drugiego człowieka. Z pozoru prosta historia zyskuje głębię – nuta melancholii i refleksyjność nadają jej unikalny charakter. Bohaterowie książki Messiny stopniowo ewoluują, podobnie jak i więź, która między nimi powstała. Świat dorosłych i dzieci łączy się w jedno – słowa i gesty subtelnie budują mosty. Powieść rozwija się w introspekcjach, skupiona na analizie przeżyć i uczuć. I nie jest w niej najważniejszy cel, lecz sama podróż.


"Ludzie powracają do życia tylko w pamięci innych"

"Wyspa bijących serc" to wzruszająca i podnosząca na duchu, jednocześnie delikatna i intensywna opowieść o uzdrawiającej sile miłości, przetrwaniu i nowym początku. O samotności we dwoje, która może przerodzić się w przyjaźń, mimo różnicy wieku i życiowych doświadczeń. O tym, że wyobrażanie sobie siebie szczęśliwym to pierwszy krok do szczęścia. I że zawsze, mimo bólu i zagubienia, warto mieć nadzieję – bo szczęście nie jest czymś, co traci się bezpowrotnie.

Niesztampowy motyw bijących serc, piękna proza i wzruszająca (ale nie ckliwa) historia pod japońskim niebem, która przemówiła do mnie wyjątkowo mocno. Wspaniałe literackie doświadczenie. Polecam!



























* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Relacja.

Tytuł oryginalny: L'Isola dei battiti del cuore
Przekład: Natalia Pola Miscioscia
Wydawnictwo: Relacja
Data wydania: 15 lutego 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 320
Moja ocena: 5,5/6

3.4.23

"Opowieść sióstr" – Donatella Di Pietrantonio (przekład Lucyna Rodziewicz-Doktór)

"Opowieść sióstr" – Donatella Di Pietrantonio (przekład Lucyna Rodziewicz-Doktór)
Arminuta i Adriana. Dwie siostry. Niegdyś małe dziewczynki pozbawione matczynej miłości wychowywane w biedzie i traumie. Teraz dorosłe kobiety próbujące ułożyć sobie życie na przekór rodzinnemu dziedzictwu. Arminuta, starsza o trzy lata, to spokojna, skryta intelektualistka, żona i wykładowczyni włoskiej literatury. Adriana to jej przeciwieństwo – buntownicza, impulsywna młoda matka, która przynosi ze sobą chaos. Różni je wiele, ale łączy jeszcze więcej – pochodzenie i więzy krwi, siostrzana miłość oraz poczucie porzucenia, które noszą w sobie. Przez lata zbliżają się do siebie i oddalają – ich skomplikowana relacja podszyta jest niewypowiedzianym żalem, przemilczanymi słowami i gorzką prawdą, przed którą nie sposób dłużej uciekać. Czy konfrontacja z bolesną przeszłością może pomóc naprawić teraźniejszość? W którym momencie miłość przestaje umacniać, a staje się jedynie ciężarem?


Donatella Di Pietrantonio powraca z kontynuacją "Porzuconej córki" i ponownie, z wrażliwością i czułością, wprowadza czytelników w świat burzliwych rodzinnych relacji, intymnych uczuć i głęboko skrywanych tajemnic. Sercem nowej książki autorka uczyniła nierozerwalną siostrzaną więź poddawaną próbie na przestrzeni lat. Powieść utrzymana jest w mrocznym, dusznym klimacie – przesiąknięta życiowym realizmem, goryczą rozczarowań i międzyludzkich relacji. Donatella Di Pietrantonio podąża śladem traumy, bólu, dramatu i straty, ale zawsze, gdzieś na peryferiach, pozostawia iskierkę nadziei – wątłe światło, które delikatnie rozprasza ciemność. Autorka za pomocą precyzyjnej, jednocześnie surowej i lirycznej prozy tworzy mocne, działające na wyobraźnię obrazy. I potrafi przekazać intensywność uczuć, często tych najtrudniejszych. Urok książek Di Pietrantonio tkwi w prozatorskiej prostocie, psychologicznej i emocjonalnej głębi oraz włoskim realizmie. "Opowieść sióstr" to Abruzja pełna zapachów, smaków i obrazów – urokliwa Pescara i tętniąca życiem rybacka dzielnica Borgo Sud. To złożone kobiece portrety i autentyczne relacje, które z łatwością przemawiają do serca i umysłu. Di Pietrantonio w subtelny sposób wykorzystuje retrospekcje – buduje mosty między teraźniejszością a przeszłością, gubi czytelnika w labiryncie myśli i wspomnień, przeskakuje w czasie i tworzy fabularne napięcie. "Opowieść sióstr" ma w sobie intymność uczuć i doświadczeń oraz uniwersalność przekazu.

"Byłyśmy córkami bez żadnej matki. Nadal jesteśmy i na zawsze zostaniemy dwójką uciekinierek"



Krótka, ale intensywna i poruszająca opowieść utkana z miłości, bólu i dramatu. Może i nie tak wspaniała jak "Porzucona córka", ale wciąż bardzo dobra. O rozliczeniu z przeszłością, doświadczeniu straty i porzucenia, silnej siostrzanej więzi, małżeństwie i macierzyństwie. Pokochałam mroczny, dysfunkcyjny klimat powieści Di Pietrantonio i jej subtelną, oszczędną prozę. Warto przeczytać.


















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Mando.

Tytuł oryginalny: Borgo Sud
Przekład: Lucyna Rodziewicz-Doktór
Wydawnictwo: Mando
Data wydania: 22 marca 2023
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 232
Moja ocena: 5/6

15.2.23

"Oliva Denaro" – Viola Ardone (przekład Mateusz Kłodecki)

"Oliva Denaro" – Viola Ardone (przekład Mateusz Kłodecki)
"Spuszczaj wzrok, nie chodź samotnie po ulicy, nie noś spódnic przed kolano, nie rozmawiaj twarzą w twarz z mężczyznami, zostań w domu, bądź cierpliwa, skromna, grzeczna i cnotliwa. Nie pozwól się pohańbić. Próżność chodzi pod rękę z lucyperem. Zachowuj czystość. I najważniejsze – kobieta to misa, jak ją kto stłucze, ma ją wziąć"

Słowa, które Oliva Denaro słyszy przez całe swoje piętnastoletnie życie brzmią niczym mantra – zakorzeniają się w myślach, zatruwają je i z czasem przejmują kontrolę. A wtedy trudno powiedzieć "nie" i wyrwać się z toksycznego świata zakazów i nakazów. Bohaterka książki Violi Ardone dorasta jako dziewczyna swoich czasów – w latach 60. ubiegłego wieku, w małym sycylijskim miasteczku, patriarchalnej i konserwatywnej społeczności oraz rodzinie wiernej tradycji. To świat, w którym przestrzega się archaicznych zasad, w którym rządzą mężczyźni i plotki i w którym kobieta jest obiektem nieustannego osądu i krytyki. Nic dziwnego więc, że Oliva pragnie jak najdłużej pozostać dzieckiem – ale to, co nieuniknione i tak nadchodzi. I nawet słowa, które tak lubi i w których moc wierzy, nie są w stanie jej ochronić – zapobiec nieodwracalnemu.


Książka Violi Ardone, włoskiej pisarki, to intensywna i poruszająca opowieść o dojrzewaniu, rodzinnym dramacie, traumie oraz walce – o wolność, niezależność, sprawiedliwość i prawo wyboru. Oliva Denaro, piętnastoletnia Włoszka i główna bohaterka, staje się ofiarą gwałtu. Zgodnie z obowiązującym wówczas prawem, powinna zgodzić się na tzw. "małżeństwo naprawcze" czyli poślubić mężczyznę, który dopuścił się gwałtu – swojego oprawcę – by w ten sposób "zmyć hańbę" z siebie i swojej rodziny. "Małżeństwo naprawcze" było milczącym przyzwoleniem na przemoc. Mężczyzna unikał kary, a całą odpowiedzialnością obarczano "pohańbioną" młodą kobietę – to ona, a nie sprawca, spotykała się z niesprawiedliwością i społecznym ostracyzmem. Zresztą gwałt traktowano jedynie jako obrazę moralną, a nie czyn przestępczy – liczył się honor i wielowiekowa tradycja (dopiero w 1981 roku we Włoszech zniesiono prawo "małżeństwa naprawczego", a w 1996 roku uznano gwałt za przestępstwo – nie moralne, lecz przeciwko jednostce). Viola Ardone oddaje głos młodym dziewczynom i kobietom – ofiarom tradycji i patriarchalnego systemu – które znalazły w sobie siłę, by powiedzieć "nie" – sprzeciwić się przemocy, milczeniu, dyskryminacji i niesprawiedliwości. Poprzez postać Olivy Denaro ukazuje ich dramat, traumę i wielką odwagę. Książka Ardone łączy w sobie intymną, osobistą historię o dojrzewaniu z uniwersalnym przekazem i szerszym kontekstem – drogą do równouprawnienia i obrazem społecznych zmian.

"Pojedyncze, samotne "nie" może zmienić jedno życie, ale wiele "nie" naraz może zmienić świat"

Już sama historia Olivy Denaro porusza do głębi, ale to proza autorki, wrażliwa, czuła i przenikliwa, nadaje książce emocjonalnej ekspresji i intensywności. "Nie" młodej dziewczyny, choć z początku niepewne i zalęknione, mocno wybrzmiewa w sercu czytelnika. Autorka pisze emocjami – precyzyjnie dobiera słowa i momenty ciszy. Z łatwością można poczuć udrękę i cierpienie Olivy, ale też nadzieję i wewnętrzną siłę. Wraz z rozwojem historii zmienia się też dynamika postaci. Książka Ardone ukazuje długą drogę bohaterki – próbę poradzenia sobie z bolesną traumą, znalezienia swojego miejsca, ułożenia życia na nowo. To obraz walki o wolność, niezależność i prawo wyboru – by móc podejmować samodzielne decyzje w zgodzie z samą sobą na przekór presji społeczeństwa, rodziny, tradycji i religii. Viola Ardone doskonale oddała w książce niuanse i stworzyła opowieść w przeróżnych życiowych odcieniach. Zachwyca mnie wieloaspektowość i kompleksowość historii – kwestie dorastania, traumy, rodzinnych relacji, tradycji i ról społecznych.


"Oliva Denaro" to książka, która z łatwością przemawia do wyobraźni, serca i umysłu – staje się ważna i bliska. To opowieść o bolesnym wkraczaniu w dorosłość w świecie, w którym bycie kobietą oznaczało niemal wyrok. O brutalnie zniszczonej niewinności, walce o wolność, godność i prawo wyboru oraz cenie, jaką trzeba zapłacić za odwagę i sprzeciw. O traumie, odkupieniu, wsparciu i odrzuceniu oraz długiej drodze do szczęścia.

Pięknie napisana i nieodkładalna książka. Mocno mnie poruszyła – wywołała gamę przeróżnych emocji i refleksji i nieraz wzruszyła do łez. Przyniosła ze sobą współczucie, gniew, czułość, smutek, ukojenie, zadumę i nadzieję. Dla mnie – absolutnie wspaniała! Czytajcie, warto. Zostawia w sercu ślad.













* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Sonia Draga.

Tytuł oryginalny: Oliva Denaro
Przekład: Mateusz Kłodecki
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 8 lutego 2023
Oprawa: twarda
Liczba stron: 344
Moja ocena: 6/6

20.1.23

"Zima lwów" – Stefania Auci (przekład Tomasz Kwiecień) /przedpremierowo/

"Zima lwów" – Stefania Auci (przekład Tomasz Kwiecień) /przedpremierowo/
Miłość? Rodzina? Bogactwo i prestiż? Spełnianie marzeń? Czym jest szczęście? Ciepłym promieniem słońca w pochmurny dzień? Krótkim uśmiechem losu pośród morza smutku, goryczy i porażki?

Ignazziddu Florio wie, czym jest szczęście, a przynajmniej tak mu się wydaje. Ten beztroski młody mężczyzna urodzony w bogatej i szanowanej rodzinie ma wszystko, czego zapragnie – pieniądze, możliwości, a wkrótce też piękną żonę – i bierze z życia tylko to, co najlepsze. Ignazziddu zupełnie nie przypomina swojego obowiązkowego i pracowitego ojca, Ignazia seniora, który poświęcił dla Domu Florio wszystko – czas, zdrowie, a nawet miłość i osobiste szczęście. Ale los bywa przewrotny. Gdy Ignazio umiera w wieku zaledwie pięćdziesięciu lat, Ignazziddu, jako najstarszy syn, musi stanąć na czele imperium Florio i wziąć odpowiedzialność nie tylko za swoich bliskich, ale też za rodzinny biznes i setki pracowników. Czy młody mężczyzna odnajdzie w sobie siłę charakteru, determinację i wizjonerstwo ojca, dziadka i pradziadka, by kontynuować dzieło rodu Florio?


W "Zimie lwów" Stefania Auci kontynuuje wielopokoleniową opowieść o losach sycylijskiego rodu Florio – jednej z najbogatszych włoskich rodzin. Floriowie przez lata budowali swoje gospodarcze imperium – począwszy od 1799 roku, gdy bracia Paolo i Ignazio wyemigrowali z Bagnary Calabria, osiedlili się w Palermo i otworzyli sklep z przyprawami, aż po działalność w różnych gałęziach przemysłu (połów tuńczyka, wino Marsala, żegluga, tekstylia, porcelana, stocznie, hotele oraz motoryzacja). Dom Florio wniósł ogromny wkład w rozwój i dziedzictwo Sycylii, m.in. dając zatrudnienie mieszkańcom wyspy i prowadząc ożywione życie kulturalno-społecze. W latach świetności nazwisko Florio symbolizowało bogactwo, szacunek i prestiż, a członkowie rodu mieli wpływy nie tylko w przemyśle, ale również w polityce. Stefania Auci postanowiła ożywić historię tej sycyliskiej rodziny, tworząc dwutomową sagę. "Zima lwów" obejmuje okres od 1868 roku do połowy XX wieku i, podobnie jak pierwsza część serii, zachwyca rozmachem. Auci zawsze podkreśla, że napisała powieść – jej saga to doskonały przykład wartościowej beletrystyki opartej na prawdziwej historii. W książce prywatne i zawodowe losy Floriów płynnie łączą się z burzliwymi dziejami Sycylii i całych Włoch. "Zima lwów" to intrygująca i porywająca opowieść o władzy, bogactwie, miłości i zdradzie. To wielopokoleniowy cykl narodzin i śmierci, wzlotów i upadków, radości i smutku. Historia wielkich marzeń, ciężkiej pracy, niebywałego sukcesu i bolesnego upadku – przewrotnego losu, który daje i odbiera.

"Sycylijczycy zawsze to rozumieli: morze szanuje tylko tych, którzy jemu okazują szacunek. Jest hojne, daje ryby i sól, wydyma wiatrem żagle, ofiaruje koral na klejnoty dla świętych i królów. Ale jest też kapryśne i w każdej chwili może gwałtownie odebrać swoje dary"

Zachwycająca jest historyczno-sycylijska oprawa książki Auci – autorka wykonała staranny reaserch i zadbała o detale (zresztą jak sama przyznaje, praca nad powieścią zajęła jej niemal sześć lat). Wyraźnie czuć ducha minionych lat – w opisach codziennego życia, społecznych nastrojach oraz w historycznych, geograficznych i politycznych akcentach. Auci w fascynujący sposób zagłębia się w kwestie związane z działalnością rodu Florio – opowiada o ciężkiej pracy, pasji, odpowiedzialności, wyzwaniach, sukcesach i porażkach. Przewracając kolejne strony, poznajemy nie tylko skomplikowane losy rodziny Florio, ale też burzliwą historię Sycylii i całych Włoch. Widzimy jak Palermo rozkwita w swoich dobrych latach oraz upada w gorszych, doświadczając społecznych i ekonomicznych zawirowań. Sycylia w książce Auci tętni życiem i pełna jest obrazów, smaków i zapachów. To złote wschody słońca, morska bryza, labirynty wąskich uliczek, dźwięk kościelnych dzwonów oraz zapach ryb, jaśminu i kwiatów pomarańczy. To zderzenie bogactwa i biedy oraz tradycji i nowoczesności. Auci przenosi czytelników w czasie i przestrzeni – "Zima lwów" bez wątpienia zachwyci nie tylko miłośników rodzinnych sag, ale również fanów powieści historycznych.


"Prawdziwym przekleństwem szczęścia jest nieuświadomienie sobie, kiedy się go doświadcza. W chwili, gdy uzmysławiasz sobie, że byłeś szczęśliwy, pozostaje ci tylko echo"

"Zima lwów" stanowi idealną scenografię dla fascynujących postaci męskich i kobiecych. Auci portretuje mężów, ojców i synów pracujących na chwałę Domu Florio oraz ich żony, matki i córki doświadczające radości i smutków rodzinnego życia. Czasami wydaje się, że członków tej sycyliskiej rodziny łączy jedynie nazwisko. Auci stworzyła wiele złożonych, nieoczywistych i wyróżniających się osobowości. Towarzyszenie im w życiowej podróży na przestrzeni wielu lat i obserwowanie, w jaki sposób się zmieniają pod wpływem szczęścia, dramatów i niełatwych okoliczności to prawdziwa czytelnicza przyjemność. Ich zmagania angażują emocjonalnie i skłaniają do refleksji. W "Zimie lwów" splatają się ze sobą miłość i poświęcenie, wielka namiętność, zdrada, intryga i śmierć. Są rozstania i powroty oraz blaski i cienie małżeństwa i macierzyństwa. Każdy z bohaterów szuka swojej własnej drogi balansując między poczuciem obowiązku a pragnieniami. 

"Zima lwów" to napisana z wdziękiem i talentem oraz wspaniale wkomponowana w kontekst historyczny opowieść o metaforycznej zimie wielkiego sycylijskiego rodu Florio. Dramatyczna, angażująca i niezwykle ciekawa lektura – o miłościach i namiętnościach, które nie stanowią antidotum na pustkę, poczucie winy i tęsknotę. O tym, jak to jest mieć wszystko i wszystko tracić. O nazwisku i rodzinnym dziedzictwie, które ciążą i przygniatają, o pokoleniowych zmianach, błędnych decyzjach i ich druzgocących konsekwencjach.

Często zdarza się, że kontynuacja nie spełnia oczekiwań – przynosi czytelnikom rozczarowanie. W przypadku rodzinnej sagi Stefanii Auci jest zupełnie inaczej. To właśnie "Zima lwów" zachwyca bardziej. Wspaniała książka! Czytajcie – zabierze was w wyjątkową włoską podróż. Polecam.







* "Sycylijskie lwy" (pierwsza część sagi)






* Współpraca barterowa z Wydawnictwem W.A.B.

Tytuł oryginalny: L'inverno dei leoni
Przekład: Tomasz Kwiecień
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 8 lutego 2023
Oprawa: twarda
Liczba stron: 784
Moja ocena: 5/6

13.10.22

"Porzucona córka" – Donatella Di Pietrantonio (przekład Lucyna Rodziewicz-Doktór)

"Porzucona córka" – Donatella Di Pietrantonio (przekład Lucyna Rodziewicz-Doktór)
Niektóre historie, na pierwszy rzut oka niepozorne, zwodniczo proste i oszczędne w emocje i słowa, potrafią poruszyć do głębi – uderzyć we właściwe prozatorskie tony. I jedną z nich jest właśnie "Porzucona córka" – introspektywna podróż przez zakamarki dzieciństwa opowiedziana przez dorosłą kobietę głosem trzynastoletniej dziewczynki. W swojej bestsellerowej powieści Donatella Di Pietrantonio, włoska pisarka, eksploruje kwestie fizycznego i emocjonalnego porzucenia, trudnych rodzinnych relacji, macierzyństwa i społecznych nierówności. 


"Gdy miałam trzynaście lat, nie pamiętałam już swojej biologicznej matki. Z trudem wspinałam się po schodach z pękatą walizą i torbą mieszczącą wszystkie buty, jakie posiadałam. Na podeście przywitała mnie woń smażonych potraw i unoszące się w powietrzu oczekiwanie"

Dwukrotnie odrzucona sierota dwóch żyjących matek

Donatella Di Pietrantonio opowiada historię dziewczynki, która niespodziewanie, nagle i bez żadnego wyjaśnienia zostaje po trzynastu latach podrzucona pod drzwi i zwrócona biologicznej rodzinie. Dla bohaterki to moment przełomowy – w zaledwie kilka chwil cały jej dotychczasowy znany i bezpieczny świat rozpada się na kawałki i staje odległym wspomnieniem. Zamiast wygodnego domu nad morzem – ciemne i ciasne mieszkanie na prowincji. Zamiast miejskiego życia i szczęśliwego dzieciństwa jedynaczki – bieda i hałaśliwe rodzeństwo. Czy można mieć dwie matki? Dlaczego dorosłe kobiety przekazują sobie dziecko z rąk do rąk niczym przedmiot? I czy więzy krwi wystarczą, by zbudować rodzinne relacje? Arminuta (z włoskiego "ta, która wróciła"), jak nazwali ją szkolni rówieśnicy, z trudem przyzwyczaja się do nowej rzeczywistości i nie rozumie, z jakiego powodu została odesłana. Porzucenie jest dla niej jak jątrząca się rana w sercu – boli, uwiera i daje o sobie znać w najmniej oczekiwanych momentach. Trzynastolatka nie wie, kim jest i dokąd przynależy. Nie wie też, gdzie kończy się kłamstwo, a zaczyna prawda – musi sama znaleźć odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Donatella Di Pietrantonio ukazuje długi proces poszukiwania prawdy, buntu, oswajania i akceptacji losu, stawiania czoła stracie oraz próby przystosowania się do nowych realiów. Podejmuje też tematy związane z macierzyństwem (poczuciem odpowiedzialności, troską i czułością) oraz relacją matka-córka naznaczonej żalem, poczuciem winy, gniewem i miłością. I sercem powieści czyni pogłębiającą się siostrzaną więź – więź, która dla głównej bohaterki staje się kołem ratunkowym i promykiem nadziei. To jeden z piękniejszych aspektów książki.


Można powiedzieć, że "Porzucona córka" jest niezwykła w swojej zwyczajności. Autorka odmalowuje przekrój życia lat 70. ubiegłego wieku – kreśli obraz włoskiej Abruzji pełnej kontrastów i sprzeczności, nieco archaicznej, szorstkiej i doświadczonej trudami codzienności. Głosem bohaterki opowiada o z pozoru nieistotnych epizodach, które z czasem układają się w przejmującą melodię. Donatella Di Pietrantonio nie potrzebuje sentymentalnych opisów i długich psychologicznych monologów – jest w stanie osiągnąć głębię przekazu za pomocą precyzyjnej i sugestywnej prozy skupionej na detalach. To właśnie one, drobne szczegóły, nadają fabule intensywności i emocjonalnej ekspresji. "Porzucona córka", dzięki pierwszoosobowej narracji i dziecięcej perspektywie, ma w sobie intymność, ale jednocześnie skłania do refleksji na temat uniwersalnych uczuć, przeżyć i doświadczeń. Donatella Di Pietrantonio wypełniła historię bohaterami drugoplanowymi, którzy są boleśnie prawdziwi i ludzcy. Oczami nastolatki widzimy dorosłych, którzy popełniają błędy i ulegają słabościom. Którzy mają w sobie dużo samotności, goryczy, rozczarowania i zagubienia. Urzekły mnie włoskie ramy, w które autorka wstawiła historię Arminuty. W "Porzuconej córce" widać paralele do twórczości Eleny Ferrante (nastoletnia przyjaźń, słowna oszczędność, mieszanka surowości i czułości, włoski realizm, edukacja) – i to jest coś, co miłośnicy jej twórczości pokochają – ale jednocześnie czuć, że Donatella Di Pietrantonio miała do opowiedzenia własną historię na swój własny sposób.

"Porzucona córka" to świetnie napisana, realistyczna i autentyczna powieść o porzuceniu, poczuciu braku przynależności, złamanych obietnicach, pustce, tęsknocie, wytrwałości i złożoności rodzinnych relacji. Prosta i na pozór surowa, ale z silnym przekazem, ciekawą, wielowymiarową bohaterką oraz nutą nadziei, empatii i światła w niełatwej i nieco mrocznej codzienności. Urzekająca i nieodkładalna. Koniecznie przeczytajcie, warto.












* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Mando.


Tytuł oryginalny: L'Arminuta
Przekład: Lucyna Rodziewicz-Doktór
Wydawnictwo: Mando
Data wydania: 12 października 2022
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 224
Moja ocena: 5,5/6

Copyright © w ogrodzie liter , Blogger