Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak. Pokaż wszystkie posty

31.8.26

"Made in Japan" – Francesco Morena (przekład Justyna Kukian)

"Made in Japan" – Francesco Morena (przekład Justyna Kukian)
Japonia. Z jednej strony kwitnące wiśnie, ogrody zen i bramy torii; sushi, ramen i ceremonia parzenia herbaty; gejsze w bogato zdobionych kimonach; japoński teatr kabuki; rysunki wykonane czarnym tuszem na papierze ryżowym; majestatyczna góra Fuji; legendarni samurajowie i demony yōkai. Z drugiej strony pulsujące życiem i rozświetlone blaskiem neonów Tokio; kropki i dynie artystki Yayoi Kusamy; kultowe animacje studia Ghibli; superszybka kolej shinkansen; manga i Pokémony; technologiczne gadżety, automaty vendingowe i roboty humanoidalne.


Mogłoby się wydawać, że to dwa, zupełnie inne oblicza Japonii – tradycyjne (duchowość, minimalizm, kult uważności, głęboki szacunek do natury) i nowoczesne (popkultura, neony, postęp i dynamika); że to dwa odmienne światy, które więcej dzieli niż łączy. Tymczasem nic bardziej mylnego. W Japonii obok lśniących drapaczy chmur stoją ciche, wiekowe świątynie buddyjskie i shinto; wpływy kodeksu honorowego bushidō widoczne są m.in. w kulturze pracy; manga i anime nawiązują do tradycyjnych opowieści o samurajach, bóstwach i demonach yōkai; dawne rzemiosło i rytuały zyskują nowe życie dzięki popkulturze i współczesnym artystom. Które elementy dziedzictwa kulturowego Japonii stanowią fundament – zakorzenienie, inspirację i pomost między przeszłością a teraźniejszością? Co ukształtowało tożsamość kulturową Kraju Kwitnącej Wiśni?

"Made in Japan" to podróż przez kulturę i sztukę dawnej Japonii, w porządku chronologicznym, z licznymi odniesieniami do tradycji i reprodukcjami najważniejszych japońskich arcydzieł. Francesco Morena, włoski kurator, historyk i badacz sztuki Azji Wschodniej, w dwudziestu rozdziałach – esejach – prowadzi nas od figurek dogū z pierwszego wieku p.n.e. i początki buddyzmu przez rolę kobiet w okresie Heian, "Opowieść o Genjim", legendę Minamoto no Yoshitsune, czasy siogunatu, słynny Długi Zwój, poezję Matsuo Bashō, japońskie ilustracje o er0tycznej tematyce, Wielką Falę w Kanagawie i drzeworyty Hokusaia aż po mangę i świat kropek Yayoi Kusamy. Pomiędzy można znaleźć to, co tak charakterystyczne dla japońskiej kultury – górę Fuji, ceramikę, folklor, bóstwa i demony, teatr, pawilony, zwoje, samurajów i naturę. "Made in Japan" to książka, która pozwala zagłębić się w piękny, osobliwy i fascynujący japoński świat; która pomaga zrozumieć współczesność Japonii poprzez poznanie jej dziedzictwa narodowego – ważnych postaci (m.in. poetów, artystów, władców, reformatorów, wojowników), dzieł sztuki i kultury, mitów, tradycyjnych opowieści i motywów; która nadaje kontekst historyczny i kulturowy; która odsłania bogactwo dawnych technik, tradycji i stylów – coś, z czego wciąż czerpiemy inspirację.




Przystępna, skompensowana, bogato ilustrowana publikacja – przeczytałam z zainteresowaniem. Must read dla miłośników Japonii i sztuki (i nie tylko). Fascynująca!



Link do zakupu w księgarni internetowej Znak:





















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: Made in Japan. Arte, storie e segreti di una civiltà millenaria
Przekład: Justyna Kukian
Wydawnictwo: Znak Koncept
Data wydania: 9 września 2026
Oprawa: twarda
Liczba stron: 240
Moja ocena: 5/6

11.7.26

"Francesca i Nunziata" – Maria Orsini Natale (przekład Agata Pryciak)

"Francesca i Nunziata" – Maria Orsini Natale (przekład Agata Pryciak)
"Szczęśliwe miejsce, gdzie słońce świeciło prosto w twarz, plecy osłaniał cień wulkanu, zaś inni ludzie od wieków wytwarzali i suszyli makaron"

Poskręcane fusilli, wklęsłe orecchiette, płaty lasagne... Giuseppe przekazywał swojej ośmioletniej wnuczce tajemnice ukochanego rzemiosła – sypał ziarna pszenicy w małe dłonie, wsadzał ją do dzieży, gdzie razem wyrabiali ciasto, uczył tworzyć kształty i suszyć makaron. I to właśnie ona, Francesca, odziedziczyła pasję dziadka – jego poświęcenie, determinację i szacunek do pracy – i kontynuowała rodzinne dziedzictwo przekształcając skromną manufakturę w nowoczesną firmę.


Maria Orsini Natale zabrała mnie w podróż na południe Włoch. To właśnie tam, na Wybrzeżu Amalfitańskim i w cieniu Wezuwiusza, losy kilku pokoleń splatają się z burzliwą włoską historią XIX i XX wieku (od Wiosny Ludów przez Zjednoczenie Włoch aż po zbliżającą się drugą wojnę światową). Na tle przemian politycznych i społecznych dwie kobiety – Francesca i jej adoptowana córka Nunziata – budują ekonomiczną potęgę. Z wytrwałością, sprytem i odwagą rozwijają rodzinną firmę produkującą makaron – inwestują, ulepszają, a czasami też walczą o przetrwanie w niełatwych czasach. Życie ich nie oszczędza. Szczęście bywa pozorne, kruche i ulotne – kłopoty, ból straty, rozpacz, samotność i lęk są w stanie dosięgnąć każdego. Piękny dom, muślinowe zasłony w oknach i kwiaty w wazonach przypominają, że sukces ma swoją cenę. Francesca i Nunziata to złożone, intrygujące postaci – na przestrzeni lat doświadczają wiele (i nie sposób nie podziwiać ich wytrwałości). Maria Orsini Natale ukazuje ich radości i smutki, rozterki, nadzieje i rozczarowania. Wzloty i upadki makaroniarskiego biznesu splatają się z intymnością życia rodzinnego, zawiłością relacji i uczuć. Powieść zwraca uwagę barwnym tłem historycznym i społecznym, wspaniałym oddaniem realiów epoki (skrupulatnym przedstawieniem miejsc, warunków życia, włoskich tradycji, rzemiosła) oraz statycznym, mocno opisowym stylem narracji (można odnieść wrażenie, że poznajemy klasyczną opowieść przekazywaną z pokolenia na pokolenie).


Urokliwa rodzinna saga zakorzeniona we włoskiej historii i tradycji. Książka, która otula zapachem morskiej bryzy znad Zatoki Neapolitańskiej, świeżo mielonej mąki i cytryn; która przynosi ze sobą wulkaniczny pył, ciepło popołudniowego słońca, kobiecy śpiew i smak makaronu; która ma w sobie słodko-gorzki realizm, nutę tęsknoty i melancholii, coś jednocześnie pokrzepiającego i tragicznego. To opowieść o pasji, rodzinie, kobiecej solidarności, poświęceniu i miłości, która staje się źródłem trudnych kompromisów. O upływie czasu i zmianach, zderzeniu tradycji z nowoczesnością oraz wartości ciężkiej pracy. O włoskiej tożsamości, przewrotności losu i o kobietach – silnych, wytrwałych, zdolnych do osiągnięcia sukcesu w patriarchalnym społeczeństwie.



























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: Francesca e Nunziata
Przekład: Agata Pryciak
Wydawnictwo: Znak Koncept
Data wydania: 15 lipca 2026
Oprawa: twarda
Liczba stron: 424
Moja ocena: 4,5/6
 

7.7.26

"Nocami krzyczą sarny" – Katarzyna Zyskowska

"Nocami krzyczą sarny" – Katarzyna Zyskowska
Czy warto za wszelką cenę dążyć do odkrycia prawdy? Co wyzwala – pamięć czy zapomnienie? Jakie historie kryją w sobie pożółkłe zdjęcia, stare domy i ludzkie serca? Jakie historie wyszeptują lasy, góry, ziemia i wiatr? W powieści Katarzyny Zyskowskiej splatają się ze sobą losy trzech pokoleń kobiet naznaczonych traumą. Mroczna, bolesna przeszłość spowija gęsto górskie szczyty i doliny i odbija się echem w teraźniejszości – kobiecy głos pradawnej Mokosz miesza się z szumem płonącego ogniska, stukotem kołowrotka i cichym zawodzeniem. To właśnie tam, w niewielkiej wsi w cieniu Gór Sowich, gdzieś na krańcu świata, trzy kobiety pochowały pamięć. Dzieli je wiele lat, ale łączy wspólna tajemnica i trauma. Maria, Mereike i Marianna – wszystkie musiały milczeć, długo, zbyt długo. Ale nadszedł czas, by skonfrontować się z lękiem i demonami przeszłości. By historie, o których nie chce się mówić głośno, ujrzały światło dzienne.


Katarzyna Zyskowska scenerią dla trzech kobiecych życiorysów uczyniła Góry Sowie. Fabuła meandruje między migawkami z lat 40. i 90. ubiegłego wieku oraz współczesnością. Kiedy osiemnastoletnia Maria przyjeżdża na letnie wakacje do babci Maryjki szybko przekonuje się, że "przeklęta ziemia" i poniemieckie domy skrywają wiele przerażających tajemnic, podobnie zresztą jak i jej własna rodzina. Historia zatacza koło – Góry Sowie ponownie stają się miejscem tragedii – traumy, która na zawsze odmienia życie Marii.

"Nocami krzyczą sarny" to książka, która ma zapach lnu, ziemi i przeszłości. Podszyta jest tajemnicą i tragedią – mrocznym vibe'm, symboliką dawnych wierzeń i przyrody. Katarzyna Zyskowska opowiada o kobietach doświadczonych przez los i niespokojne czasy, w których przyszło im żyć. Podejmuje tematykę winy, krzywdy i odkupienia, pokoleniowej traumy, sprawiedliwości. Bohaterki książki wiedzą, czym jest strata – mienia, bliskich i samej siebie. Interesujące są w tej powieści kwestie narodowościowe i tożsamościowe – widzimy świat, w którym nic nie jest czarno-białe, życzliwość i dobro mogą kosztować życie, a konsekwencje wyborów bywają tragiczne. Katarzyna Zyskowska stworzyła przejmujące kobiece portrety, skomplikowane i niejednoznaczne. Oddała głos kobietom, które musiały dźwigać ciężar milczenia i krzywdy – i wykazać się wewnętrzną siłą, by móc dalej żyć. Mocno poruszyły mnie ich historie.


Pięknie napisana, tajemnicza, misternie utkana opowieść o traumie, bolesnych wspomnieniach, rodzinnych sekretach, pamięci i prawdzie. O stracie, miłości, macierzyństwie i wydarzeniach, które na zawsze nas zmieniają. O przeszłości, która wciąż rzuca cień na teraźniejszość i skomplikowanych ludzkich losach splecionych z miejscem – ziemią, domem, lasem. Ta książka ma w sobie wszystko to, co tak cenię w twórczości autorki – liryczną prozę, działającą na wyobraźnię scenerię, dopracowaną fabułę, emocje w przeróżnych odcieniach i wyjątkowy klimat – duszny, niepokojący, jednocześnie piękny i straszny. Niezmiennie moja ulubiona powieść Katarzyny Zyskowskiej – teraz w nowym wydaniu, w twardej oprawie i z barwionymi brzegami.






















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •


Data wydania: 15 lipca 2026
Wydawnictwo: Znak Literanova
Oprawa: twarda z barwionymi brzegami 
Moja ocena: 6/6

2.7.26

"Monet. Podróże. W poszukiwaniu światła" – Florence Gentner (przekład Adriana Celińska)

"Monet. Podróże. W poszukiwaniu światła" – Florence Gentner (przekład Adriana Celińska)
"– Moja pracownia? Nigdy nie miałem pracowni. (...) I ręką zatoczył szeroki łuk, pokazując mi mieniącą się złocistymi refleksami zachodzącego słońca Sekwanę. – Oto moja pracownia!"


Sielankowe krajobrazy okolic Argenteuil – czerwień maków i błękit nieba. Klify i wzburzone fale w Normandii. Tamiza i londyński parlament skąpane we mgle. Zachód słońca nad Sekwaną. Lśniąca tafla wody, drewniany mostek i nenufary w Giverny. Kłęby pary i dym z lokomotyw na Dworcu Saint-Lazare. Norweskie wioski zasypane śniegiem. Śródziemnomorskie palmy, żaglówki i plaże. Pałac Dożów wyłaniający się z migotliwej wody. Drżące na wietrze liście, las w jesiennych barwach i smukłe topole rosnące nad brzegiem rzeki Epte. Stogi siana o świcie, w południowym słońcu i o zmierzchu.


Claude'a Moneta, francuskiego impresjonistę, fascynowało światło – jego przepuszczalność i oddziaływanie na kolory. Pragnienie, by ruszyć w drogę towarzyszyło mu przez całe życie – nieustannie szukał inspiracji w podróżach i zmieniającej się naturze, malował w plenerze, chciał uchwycić ulotność chwili. Przepięknie wydana książka Florence Gentner pozwoliła mi poznać Moneta właśnie jako podróżnika – wędrowca, który przemierzał Europę w pogoni za światłem. Koncepcja tej publikacji jest wspaniała – autorka łączy malarstwo, podróże i biografię w jedną, chronologiczną opowieść. Niemal 300 reprodukcji obrazów zostało zestawionych z fragmentami życiorysu Moneta, jego prywatną korespondencją (m.in. do żony i przyjaciół) oraz osobistymi zapiskami. Książka zabiera czytelnika w podróż do miejsc, w których artysta ustawiał sztalugi, m.in. do Normandii, Anglii, Holandii, Wenecji, Hawru, Antibes i Trouville. Podążając tropem Moneta, możemy spojrzeć na świat jego oczami, poznać go lepiej poprzez listy i osobiste spostrzeżenia, zajrzeć za kulisy procesu twórczego i odkryć kontekst jego dzieł (m.in. okoliczności powstania). Książka Gentner wspaniale pokazuje, jak wraz ze zmianą otoczenia ewoluowała paleta Claude'a Moneta i jego techniki nakładania barw. Z publikacji wyłania się intymny portret utalentowanego, pełnego pasji malarza, ale też człowieka o gwałtownym temperamencie, perfekcjonisty, który doświadczał lęku, rozterek i frustracji; artysty, który w Normandii uczył się malować klify i wzburzone morze, a w Norwegii – śnieg i lód; który w Amsterdamie zachwycał się kanałami i wiatrakami, w Londynie – mgłą nad Tamizą, a na Lazurowym Wybrzeżu mierzył się z intensywnością barw i jaskrawym słońcem. Połączenie malarstwa, podróży i biografii tworzy fascynującą opowieść. Zachwyca wydanie – duży format, twarda oprawa, kolorowe reprodukcje, barwione brzegi. Doceniam również aspekt merytoryczny – komentarze Marine Kisiel, historyczki sztuki i kuratorki, które wzbogacają treść.




"Monet. Podróże. W poszukiwaniu światła" to artystyczny dziennik z podróży i unikalna kolekcja pocztówek – obrazów "ubranych" w słowa Moneta. Książka, która rzuca światło na jego twórczość i osobowość; która pozwoliła mi odkryć go na nowo – jako pejzażystę, malarza natury i krajobrazu, artystę-podróżnika. Przepiękny album – do oglądania, czytania, do refleksji i inspiracji. Polecam!









Link do księgarni internetowej Znak (można też przeczytać fragment):


















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: Monet voyageur. Vers de nouveaux motifs – Tableaux et correspondance (1863-1917)
Przekład: Adriana Celińska
Wydawnictwo: Znak Koncept
Data wydania: 15 lipca 2026
Oprawa: twarda
Liczba stron: 352
Moja ocena: 6/6

23.5.26

"Ogród w chmurach" – Romain Potocki (przekład Joanna Kluza)

"Ogród w chmurach" – Romain Potocki (przekład Joanna Kluza)
Amarylisy, lawenda, róże, słoneczniki, jaśmin, tulipany, margerytki, kamelie... Gdzieś na dwudziestym drugim piętrze, na dachu wieżowca, rozkwita ogród, którego nie powinno tam być – ogród w chmurach. Feeria barw i zapachów, błękit nieba i widoczne w oddali morze wydają się niemal nierzeczywiste. W dole rozciąga się szarość: rozgrzany beton, odrapane klatki schodowe i uliczny zgiełk – dzielnica, w której rządzą przemoc, bieda, upokorzenia i brak perspektyw. Siedemnastoletni Robert początkowo sadzi kwiaty, by ukryć hodowlę marihuany. Z czasem jednak ogród staje się jego azylem, ucieczką i ratunkiem; miejscem wolności i kreatywności.


Romain Potocki opowiada historię nastolatka, który dźwiga na swoich barkach ogromny ciężar i który dorasta w świecie bez złudzeń – brutalnym i niepewnym. Robert ma imigranckie korzenie, chorą matkę i problem z jąkaniem. Ukojenie znajduje na dachu wieżowca wśród kwiatów oraz w małej księgarni wśród regałów pełnych książek. "Ogród w chmurach" to kontrasty – ponura codzienność a piękno kwiatów i literatury; brutalność i przemoc dzielnicy a czułość i przyjaźń, które są w stanie ocalić; walka o przetrwanie a pogoń za marzeniami. Powieść balansuje na krawędzi, podobnie jak i główny bohater: łamie serce w trudniejszych momentach i wzrusza, często subtelnie – słowem, gestem, spojrzeniem, pozornie nieistotnym szczegółem. Potocki oddaje głos Robertowi – dosłownie – to on przedstawia swoją historię, a język ewoluuje razem z nim (jest prosty, stylizowany na slang/mowę potoczną, dopasowany do okoliczności i postaci). "Ogród w chmurach", mimo trudnej tematyki i ciężaru emocjonalnego (przemoc, choroba, bieda, przestępczość i bycie outsiderem), ma w sobie wiele ciepła, czułości, humoru i empatii – i tym mocno ujmuje. Myślę, że najpiękniejszy jest motyw przyjaźni, pojednania i miłości do literatury. To prawdziwy pean na cześć książek – książek, które są lekarstwem na trudną rzeczywistość, samotność, poczucie wyobcowania i smutek; które potrafią burzyć mury i łączyć ludzi, dawać nadzieję i zmieniać człowieka na wiele różnych sposobów. Robert odkrywa, że można myśleć, mówić i żyć inaczej; że istnieją różne drogi – i dzięki książkom nawiązuje wartościowe więzi, staje się członkiem przybranej rodziny (każda postać drugoplanowa wnosi coś istotnego, niepowtarzalnego).


"Ogród w chmurach" to poruszająca lekcja pojednania i przebaczenia, kruchości życia, ludzkiej wytrwałości i siły życzliwości. Książka, w której krew, łzy, marihuana i bezwzględność blokowiska splatają się ze śródziemnomorskim słońcem, poezją, zapachem kwiatów, śmiechem i dobrym słowem. To opowieść o małych i dużych cudach – bo piękno i nadzieja mogą rozkwitnąć wszędzie, w najbardziej nieoczekiwanych miejscach, nawet na rozgrzanym betonie na dachu wieżowca. O dorastaniu i przemianie oraz o literaturze i przyjaźni, które stają się światełkiem w ciemności. O ogrodach, które nosimy w sobie i o tym, że nie wszystko stracone, nawet jeśli wydaje nam się inaczej. Niczym współczesna baśń – głęboko ludzka, jednocześnie smutna i podnosząca na duchu.

























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: Le Jardin dans le ciel
Przekład: Joanna Kluza
Wydawnictwo: Znak Koncept
Data wydania: 3 czerwca 2026
Oprawa: twarda
Liczba stron: 432
Moja ocena: 5/6

10.5.26

"Antidotum" – Karen Russell (przekład Maria Makuch)

"Antidotum" – Karen Russell (przekład Maria Makuch)
Czy istnieje lek na poczucie winy? Na żal, lęk, gniew lub rozpacz? Czy życie byłoby lepsze, gdybyśmy mogli uwolnić się od niechcianych wspomnień?


Mieszkańcy Uz, małego miasteczka w Nebrasce, mają taką możliwość – mogą oddać swoje koszmary, traumy i tajemnice w depozyt. Preriowa wiedźma jest jak skrytka – przechowuje w sobie cudze wspomnienia. Człowiek czuje się lżejszy – nie musi pamiętać. Ale może też odzyskać w dowolnym momencie to, co w sekrecie powierzył. W "Antidotum" Karen Russell splata ze sobą losy kilku osób: wiedźmy preriowej; nastolatki, której matka została zamordowana; mężczyzny, którego farma pozostała cudownie nietknięta przez żywioł i czarnoskórej fotografki pracującej dla agencji federalnej. Powieść osadzona jest w amerykańskiej scenerii, w kontekście dwóch prawdziwych zdarzeń pogodowych – burzy pyłowej zwanej "Czarną Niedzielą" z kwietnia 1935 roku i powodzi, która nastąpiła miesiąc później na rzece Republican – autorka wykorzystuje elementy magicznego realizmu, by nadać tej historii głębszy, metafizyczny wymiar. W "Antidotum" wyschnięta, pustoszona przez kataklizmy ziemia skrywa sekrety, ból i krew oraz pamięć o tym, co było i co jeszcze może się wydarzyć. Surowe, brutalne piękno krajobrazu i ludzkich historii obecne jest w nieustannym cyklu czasu, zniszczenia i odrodzenia. Karen Russell tworzy złożony portret miejsca, które kształtuje życie ludzi na wiele różnych sposobów. Bohaterowie książki próbują za wszelką cenę stłumić lub wyprzeć trudną przeszłość, odepchnąć od siebie to, co niewygodne. Zapomnienie wydaje się kuszące, bo pozornie uwalnia od ciężaru życia i uczuć. Ale czy na zapomnieniu można zbudować przyszłość? Uz jest miejscem przeklętym – susze, burze piaskowe, powodzie, niewyjaśnione morderstwa, klęska plonów... Wszędzie słychać echo dawnych krzywd, które domagają się zadośćuczynienia. Karen Russell dotyka głębokiej rany w sercu amerykańskiej historii – krzywd i zbrodni popełnionych wobec rdzennej ludności, wywłaszczeń, prób wymazania śladów ich istnienia. Mocno wybrzmiewają też kwestie migracji, przemocy, dyskryminacji, indywidualnej i pokoleniowej traumy, macierzyństwa oraz klimatu – potęgi natury, eposu ziemi i ciężkiej pracy. Karen Russell to gawędziarka – z humorem, odrobiną liryzmu i surowością wypełnia swoją powieść po brzegi. Wątki, wydarzenia, postacie i poruszane tematy, kontekst historyczny i społeczny, elementy prozy, literatury faktu i realizmu magicznego – wszystko to łączy się ze sobą w chaotyczną, osobliwą i niepokojącą książkę. Książkę, która grzęźnie w preriowym pyle i odbiera oddech; która szepcze do ucha zapomniane historie; która zabarwia się czerwienią krwi i zachodzącego słońca. Każdy z bohaterów musi zmierzyć się nie tylko z klątwą miasteczka Uz, ale również z własnymi demonami. Powiązania między nimi tworzą gęstą sieć straty, bólu, gniewu, samotności i nadziei.


"Antidotum" to ambitna, mocno amerykańska powieść z interesującą koncepcją, ciężarem historii i ważną tematyką. Opowieść o czasie, pamięci, rodzinie i stracie; o winie i odkupieniu oraz o wielkich tajemnicach życia i śmierci. O grzechach przeszłości i zbiorowej amnezji. Książka, która uświadamia, że to właśnie pamięć, a nie zapomnienie, jest drogą do uleczenia. Że musimy pamiętać, aby móc wziąć odpowiedzialność, iść naprzód i lepiej rozumieć swoje życie.























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: The Antidote: a Novel
Przekład: Maria Makuch
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 6 maja 2026
Oprawa: twarda
Liczba stron: 512
Moja ocena: 4,5/6

4.5.26

"Co przyniesie jutro" – Mélissa Da Costa (przekład Adriana Celińska)

"Co przyniesie jutro" – Mélissa Da Costa (przekład Adriana Celińska)
Co może przynieść jutro? Smutek, szczęście, a może nadzieję?


Amande czuje, że straciła wszystko. I że nie ma już dla niej żadnego jutra. Bezchmurne letnie niebo, dziecięcy śmiech i oślepiające słońce zdają się kpić z jej bólu. Kobieta pragnie tylko jednego – schować się przed światem, by w samotności przeżyć żałobę. Stary dom we francuskiej Owernii, otoczony zaniedbanym ogrodem, pogrążony w mroku i ciszy wydaje się idealnym miejscem. To właśnie tam, zupełnie niespodziewanie, Amande odnajdzie nie tylko spokój, ale też obietnicę nadziei, uzdrowienia i nowego początku.

Kiedy myślę o książce Mélissy Da Costy, widzę blask księżyca, białe goździki w cętki, kolorowe wstążki powiewające na wietrze; czuję zapach lasu, mokrej ziemi i wosku; smak tarty jabłkowej i miętowej herbaty; słyszę mruczenie kota, trzepot ptasich skrzydeł, dźwięki muzyki i szelest kartek z notatnika. Przypominam sobie smutek, który ogarniał mnie, gdy Amande wracała wspomnieniami do najtragiczniejszych chwil swojego życia; gdy ból i ciężar straty zdawały się nie do udźwignięcia; gdy samotność nie przynosiła wcale upragnionego spokoju, lecz pogłębiała tęsknotę i żal. Myślę też o nadziei i cieple, które stopniowo przenikały moje serce, gdy Amande wkroczyła na ścieżkę uzdrowienia; gdy jutro stało się obietnicą czegoś dobrego. Powieść Mélissy Da Costy ujmuje subtelnym połączeniem mroku i światła, czułością i intymnością. Autorka stworzyła poruszającą i głęboko ludzką historię, która zaczyna się wielkim bólem i tragedią i która niespiesznie zmierza w stronę ukojenia i nowego początku. Łatwo nawiązać więź z główną bohaterką, zaangażować się w jej zmagania, współodczuwać radości i smutki. Zachwyca pokrzepiające przesłanie, cicha siła oraz piękna metafora ogrodu jako azylu; miejsca, które zbliża ludzi; które odradza się wspólnie z Amande, rozkwita, pomaga pogodzić się ze stratą, przynosi sens i ukojenie. Mélissa Da Costa z wrażliwością pisze o tym, co najtrudniejsze i najpiękniejsze. Pokazuje, że nie istnieje tylko jeden sposób przeżywania żałoby. Że każde jutro ma w sobie obietnicę przyszłości.


Piękna, niespieszna i chwytająca za serce powieść. O uzdrawiającej mocy czasu i natury oraz o tym, że mimo bólu i smutku możemy powrócić do życia – niczym ogród – odrodzić się i rozkwitnąć. O życiowej uważności – drobnych rzeczach, które pomagają utrzymać się na powierzchni. O sile miłości, przyjaźni i ludzkiej życzliwości. O odwadze przezwyciężania smutku, radzeniu sobie ze stratą, pożegnaniach, budzeniu się do życia i nowych początkach. 

Książka, która otwiera okiennice i wpuszcza ciepłe promienie słońca. Przytulam do serca.























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: Les Lendemains
Przekład: Adriana Celińska
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 6 maja 2026
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 352
Moja ocena: 5/6

23.4.26

"Anatomia szczęścia" – Anne Rabe (przekład Mirosława Zielińska)

"Anatomia szczęścia" – Anne Rabe (przekład Mirosława Zielińska)
"Przyzwyczailiśmy się do milczenia, które nas otaczało, i do historii, których nie rozumieliśmy"


Czy można zostawić przeszłość za sobą i zacząć od nowa? Stine próbowała. Opuściła małe nadbałtyckie miasteczko, w którym przyszła na świat i w którym dorastała, zerwała więzi z matką i ojcem i osiadła w Berlinie, by właśnie tutaj zbudować swoje nowe życie. Próbowała. Teraz jest żoną i matką, ale wspomnienia wcale nie wyblakły. Doskonale pamięta szum fal i chrzęst piasku, port, stare spichlerze i rynek, spacery z dziadkiem Paulem, szkolne ławki i dom, który zbudował ojciec. Pamięta wczasy w górach, bezgłośny płacz młodszego brata, piosenki nagrane na kasecie magnetofonowej, swoje zaciśnięte z bólu zęby i milczenie matki – karę za nieposłuszeństwo. Pamięta, jak na pytanie o to, czy mieszkają w Niemczech, otrzymała stanowczą odpowiedź: "Nie. Mieszkamy w NRD". Wspomnienia powracają do Stine w sennych koszmarach, w nękających ją wątpliwościach, lukach obecnych w rodzinnej historii. Jak wielu z jej pokolenia, nie potrafi odciąć się od przeszłości. Pozostaje już tylko konfrontacja – musi zmierzyć się z tym, co pragnęła zostawić za sobą.

"Anatomia szczęścia" to historia młodej kobiety, która próbuje rozsupłać pogmatwane rodzinne losy i zrozumieć przemoc, która przenikała jej dzieciństwo i dorastanie. Odkrywanie prawdy w gąszczu kłamstw i przemilczeń zmusza ją do konfrontacji nie tylko z trudną historią własnej rodziny, ale też z bolesnym dziedzictwem niemieckiego narodu – skutkami drugiej wojny światowej oraz podziału i zjednoczenia Niemiec. Stine urodziła się kilka lat przed zburzeniem muru berlińskiego, ale przez całe życie nosi ciężar NRD-owskiej przeszłości. Doświadczyła rodzinnej i systemowej przemocy, zerwanych więzi, nierówności i podziałów. Anne Rabe stworzyła obraz pokolenia, które żyło na pograniczu, otoczone milczeniem dorosłych, wśród historii, których nie rozumieli, ale których skutki nieustannie odczuwali. "Anatomia szczęścia" w szczery i bezkompromisowy sposób porusza kwestie przemocy, pokoleniowej traumy, dyskryminacji, winy i kary, a także rodziny, tożsamości i skutków autorytarnego wychowania. Anne Rabe łączy elementy prozy, dziennika, eseju i autofikcji w jedną, fragmentaryczną narrację. Wspomnienia napływają niczym bałtyckie fale, o których śni bohaterka, przybliżając ją i oddalając od prawdy. Próba zrozumienia przez Stine swojej rodziny, mierzenie się z własną i narodową traumą oraz z przemocą są poruszające, a momentami wręcz wstrząsające. Jak wyglądało życie w NRD i tuż po zjednoczeniu Niemiec? Kto był sprawcą, a kto ofiarą? Jak totalitaryzm i socjalizm wpłynęły na rodzinne relacje, współczesną sytuację Niemiec i pokolenia ludzi takich jak Stine? "Anatomia szczęścia" nie krzyczy – ma w sobie cichą siłę, ból i autentyczną szczerość – przeżyć, doświadczeń, relacji i przemyśleń. To książka niespieszna, dobrze odzwierciedlająca niełatwą drogę i zmagania głównej bohaterki w kontekście skomplikowanych losów trzech pokoleń. Książka, która wzbudza smutek, ale daje też nadzieję – że można przerwać cykl przemocy poprzez odwagę zadawania pytań.


Ważna, aktualna i poruszająca książka. Opowieść o podziałach, przemocy, zbiorowym milczeniu, pokoleniowej traumie oraz historii Niemiec Wschodnich, różnej od historii Niemiec Zachodnich. O próbie rozliczenia, cieniu przeszłości i jej wpływie na teraźniejszość. O dorastaniu i odkrywaniu prawdy – o bliskich i samym sobie – zrozumieniu i wyzwoleniu. O szczęściu, mimo wszystko. Proza, która skłania do refleksji i poszerza horyzonty. Głęboko ludzka. Warto!
























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: Die Möglichkeit von Glück
Przekład: Mirosława Zielińska
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 22 kwietnia 2026
Oprawa: twarda
Liczba stron: 400
Moja ocena: 5/6

2.4.26

"Londyn. Mały atlas hedonistyczny" – Valentine Benoist i Laura Jalbert (przekład Agnieszka Dywan)

"Londyn. Mały atlas hedonistyczny" – Valentine Benoist i Laura Jalbert (przekład Agnieszka Dywan)
Od literackiej przeszłości Bloomsbury przez teatry Covent Garden, gorące noce Soho, drapacze chmur City, targi przy Portobello Road i ulicę krawców w Mayfair aż po okazałe domy w stylu wiktoriańskim, nabrzeża Tamizy i zielone Hampstead Heath. Od dawnych młynów przemysłowych Neckinger Mills przez centrum kultury Somerset House, malowniczą Little Venice, puby, restauracje, ekskluzywne Notting Hill oraz małe księgarnie aż po sztukę uliczną na Ezra Street, kaczki w Victoria Park i Królewskie Obserwatorium Astronomiczne w Greenwich.


Przepięknie wydana seria książek "Mały atlas hedonistyczny" powiększyła się o kolejny tytuł. Londyn oczami Valentine Benoist i Laury Jalbert to miasto kosmopolityczne i tętniące życiem – raj dla miłośników sztuki, mody, architektury, gastronomii i dizajnu. To mieszanka kultur, języków i stylów oraz połączenie zgiełku i natury, tradycji i nowoczesności, elegancji i swobody. Autorki proponują spacer przez poszczególne dzielnice Londynu w poszukiwaniu ciekawych miejsc i ludzi stanowiących serce brytyjskiej stolicy. Zamiast sztampowych atrakcji turystycznych – wielobarwna mozaika podkreślająca charakter i różnorodność miasta. W książce znalazło się dużo interesującej architektury, lokalów gastronomicznych, zabytków, parków, lokalnych biznesów, sztuki, mody i przyrody. To konkretne miejsca, ludzie (m.in. artyści, szefowie kuchni i rzemieślnicy), trasy spacerowe i ciekawostki połączone ze sobą w zwięzły, precyzyjny tekst i świetne fotografie (duuużo zdjęć!).


Z usług którego zakładu fryzjerskiego korzystał Winston Churchill? Gdzie można upolować najlepsze rzeczy w stylu vintage? Czy do filiżanki najpierw wlewamy herbatę czy mleko? Gdzie można znaleźć najlepsze uliczne graffiti? Z czego słyną ogrody botaniczne Kew Gardens? Z którego miejsca można podziwiać panoramę miasta? Dlaczego puby stanowią fundament życia towarzyskiego na Wyspach?

Ta publikacja nie jest turystycznym przewodnikiem, lecz pięknie wydanym albumem, który trafnie oddaje unikalny charakter miasta (i poszczególnych dzielnic). Czuć wyraźnie fascynację Londynem i dbałość o szczegóły. Valentine Benoist i Laura Jalbert stworzyły opowieść o sztuce życia w londyńskim stylu – inspirujących spotkaniach, kreatywności i różnorodności, bogactwie gastronomicznym, bliskości sztuki i natury oraz perełkach, które można odkryć dzięki uważności i zejściu z utartych szlaków. Taki Londyn wydaje się bliski, radosny i ludzki – przyciąga i fascynuje.



Jeżeli nie macie ochoty po raz kolejny czytać wyłącznie o Big Benie, czerwonych autobusach, Pałacu Buckingham i fish and chips – polecam! Mocno niesztampowy album, który tekstem i obrazem zabiera w podróż po zwykłym-niezwykłym Londynie i zachęca, by odkrywać go na przeróżne sposoby. Przyjemność czytania i oglądania zdjęć gwarantowana.






















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: Londres: Petit Atlas Hédoniste
Przekład: Agnieszka Dywan
Wydawnictwo: Znak Koncept
Data wydania: 8 kwietnia 2026
Seria: Mały atlas hedonistyczny
Oprawa: twarda
Liczba stron: 256

29.1.26

"Ostatnia zapałka" – Marie Vareille (przekład Agnieszka Dywan)

"Ostatnia zapałka" – Marie Vareille (przekład Agnieszka Dywan)
Mrok, smutek, gniew i lęk żyją w nim od wielu lat, trudno je okiełznać. Nie opowiada o rodzinie i przeszłości, unika związków. Boi się, że będzie taki, jak on – jego ojciec. Że odziedziczył zło i agresję. I wciąż nie potrafi sobie wybaczyć.


"Ostatnia zapałka" to historia rodzeństwa – brata i siostry naznaczonych rodzinną traumą. Abigaëlle od ponad dwudziestu lat przebywa w odosobnieniu w burgundzkim klasztorze – i wiele bolesnych wspomnień zepchnęła w najgłębsze zakamarki umysłu. Gabriel, ceniony pisarz i rysownik, próbuje zbudować dla siebie szczęśliwe życie w Paryżu – mimo lęku, smutku i mroku, które dręczą go od dzieciństwa. Marie Vareille łączy skomplikowane ludzkie losy, burzliwe uczucia oraz przeszłość i teraźniejszość w jedną, polifoniczną opowieść. Z wrażliwością podejmuje tematy dotyczące rodziny, traumy, przemocy domowej, miłości i przebaczenia. Pisze o tym, co bolesne i trudne, ale też piękne i pokrzepiające – zawiłościach uczuć i relacji, ciężarze win i sekretów, sile siostrzano-braterskiej więzi utkanej z czułości i lojalności. "Ostatnia zapałka" zachwyca pogłębioną psychologią postaci, ładunkiem emocjonalnym i przemyślaną strukturą. Vareille stopniowo ujawnia elementy układanki, zwiększa napięcie i zaskakuje – plot twisty pozostawiły mnie w zdumieniu i zmusiły do kompulsywnego przewracania stron. Szczególnie przejmujący jest głos małej Abigaëlle – dziewczynki o nieprzeciętnym umyśle złapanej w pułapkę miłości i lojalności, agresji ojca, krzywdy brata i matki. Łamią serce słowa, które padają w gabinecie terapeuty oraz wewnętrzna walka Gabriela – autorka trafnie obnaża mechanizmy przemocy domowej, jej długofalowe konsekwencje. Powieść stanowi doskonałe połączenie ważnych treści i literackiego kunsztu – angażuje umysł i serce.

Książka Marie Vareille to pudełko zapałek wciśnięte w dłoń, dziecięce zapiski w dzienniku, kolorowe witrażowe szkiełka, błękitna apaszka w stokrotki i głos Niny Simone w słuchawkach. To lęk, który odbiera oddech; łzy szczęścia i rozpaczy; ludzkie dramaty i krucha nadzieja. To opowieść o dzieciństwie w nieustającym strachu przed tymi, którzy powinni nas chronić – i bliznach, które nosimy w sobie. O ciężarze sekretów z przeszłości, poczuciu winy oraz destrukcyjnej sile przemocy i kłamstw. O tym, co w ludziach najpiękniejsze i najstraszniejsze. O miłości, która jest w stanie rozświetlić mrok i ocalić oraz o przebaczeniu – innym i samemu sobie.


Przepięknie napisana, wciągająca i do głębi poruszająca powieść pełna autentycznych emocji i zmagań. Mocno mnie wzruszyła, pozostawiła w oszołomieniu i silnych emocjach. I zostanie ze mną na zawsze. Wspaniała! 






















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: La Derniere allumette
Przekład: Agnieszka Dywan
Wydawnictwo: Znak Koncept 
Data wydania: 28 stycznia 2026
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 320
Moja ocena: 6/6

22.1.26

"Pamięć drzewa" – Tina Vallès (przekład Andrzej Flisek)

"Pamięć drzewa" – Tina Vallès (przekład Andrzej Flisek)
"Najpierw odejdzie pamięć, potem ja".

Gdy tracimy wspomnienia – co pozostaje? Czy to właśnie dzięki pamięci jesteśmy tym, kim jesteśmy?

Joan żegna się ze swoją rodziną – każdego dnia po trochu. Zegary, którymi zajmował się przez całe życie, teraz bezlitośnie wskazują upływający czas. Czas, którego ma coraz mniej...


Tina Vallès stworzyła kameralną, cichą i wzruszającą opowieść o rodzinie, która musi zmierzyć się z tym, co trudne i bolesne – z chorobą ukochanego męża, ojca i dziadka. Historia rozgrywa się pod katalońskim niebem – poznajemy ją z perspektywy jedenastoletniego chłopca. Dziadek i wnuczek mają piękną więź – i świat pełen spacerów, bajek, drzew, zegarów i liter. Ale wszystko podszyte jest napięciem w obliczu choroby, która coraz bardziej zmienia rodzinną dynamikę i codzienność (w domu słowa, cisza, spojrzenia i gesty nabierają głębszego znaczenia). Powieść składa się z krótkich rozdziałów – drobnych momentów i wspomnień. Tina Vallès potrafi w niezwykły sposób opowiadać o zwykłym życiu, uczuciach i międzyludzkich relacjach. O przytulaniu się do drzew, grze w domino, gorącym lecie w Vilaverd, tykaniu zegarów i bajkach na dobranoc. W książce spotykają się ze sobą trzy pokolenia oraz dwa światy – dorosłych i dzieci – i Tina Vallès, poprzez miłość, troskę i empatię, wspaniale buduje między nimi mosty. "Pamięć drzewa" urzeka swoim cichym pięknem, prozatorską oszczędnością i prostotą. Przemawia głosem dziecka, ale daje przenikliwy wgląd nie tylko w dzieciństwo, ale również w dorosłość i starość. Vallès precyzyjnie operuje słowem i niedopowiedzeniem – ma zdolność przekształcania detali w wartościowy materiał literacki. Z wrażliwością opowiada o miłości, przyjaźni, rodzinie, pamięci, upływającym czasie i stracie. O życiu i uczuciach w przeróżnych barwach – mozaice radości i smutku, lęku i pocieszenia, słodyczy i goryczy. O zmaganiach chorego mężczyzny i jego bliskich. A wszystko to z ujmującym ciepłem, mądrością i empatią; z postaciami, sytuacjami i tematami, które są bliskie, ważne, jednocześnie intymne i uniwersalne.

"Kiedy wychodzimy, dziadek ściska mocno moją dłoń i każe mi czytać nazwy wszystkich ulic. Chce, żebym nauczył się wszystkich tras, które wspólnie przemierzamy, bo podobno jestem już dorosły i wkrótce będę chodził sam po tym świecie. A mnie wtedy aż zatyka, bo dziadek mówi to z dziwnie szklistymi oczami, jakich nigdy przedtem u niego nie widziałem…"


Pięknie napisana, niespieszna i refleksyjna powieść. O wspomnieniach, które mogą ulecieć z pamięci, ale pozostają w sercu. O drzewie, które łączy pokolenia – staje się strażnikiem wspomnień, kotwicą dla tego, co pozostało. O pokoleniowych więziach, tożsamości, sile miłości i bliskości oraz bólu straty. Książka, która przypomina, jak kruche i ulotne jest życie oraz jak cenna jest obecność ludzi, których kochamy.

Przytulam do serca i polecam.




















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •


Tytuł oryginalny: La memòria de l'arbre
Przekład: Andrzej Flisek
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 28 stycznia 2026
Oprawa: twarda
Liczba stron: 272
Moja ocena: 5/6



12.1.26

"Opowieść o starym dziecku" – Jenny Erpenbeck (przekład Eliza Borg)

"Opowieść o starym dziecku" – Jenny Erpenbeck (przekład Eliza Borg)

Literacki debiut niemieckiej pisarki Jenny Erpenbeck wzbudził we mnie smutek i niepokój. Zresztą nic dziwnego, bo właśnie smutek i niepokój przenikają niemal każdą stronę tej niewielkiej i niepozornej książki. Są obecne w zagubionym spojrzeniu, poszarzałym i za ciasnym swetrze, w starannie zaścielonych łóżkach i ciemnych korytarzach sierocińca, w wyszeptanych do ucha szyderstwach, kuchennych resztkach i listach, których nikt nigdy nie przeczyta. Poznajemy historię czternastoletniej dziewczynki znalezionej na ulicy. Wydaje się, że to sierota – nie wie kim jest ani skąd pochodzi, w ręce trzyma pusty kubeł, mówi niewiele i wzbudza zdziwienie swoim wyglądem (jest duża i niezgrabna "jak gigantyczny stwór"). Trafia do sierocińca i posłusznie wtapia się w rutynę, akceptuje zasady, drwiny, upokorzenia i przemoc rówieśników, znajduje spokój w byciu outsiderką. I czytelnik czuje, że coś niepokojącego kryje się pod powierzchnią. Bo dlaczego dziewczynka się nie buntuje? Skąd ta obojętność i ponura akceptacja losu? Co takiego wydarzyło się w jej życiu, że woli iluzję bezpieczeństwa w sierocińcu zamiast zewnętrznej wolności i że zapomniała o przeszłości? Czy to próba obrony przed okrutną rzeczywistością lub reakcja na traumę? A może skrywa jakiś sekret i wcale nie jest osobą, za którą wszyscy ją uważają? Książka Jenny Erpenbeck zaczyna się jako opowieść o bezimiennej sierocie, ale stopniowo staje się czymś znacznie większym – przejmującą historią samotności, wyobcowania, dorastania, pamięci, tożsamości i przynależności. Przemawia głosem dziecka – dziecka, które ukrywa się w swoim milczeniu i o którym się nie mówi – bo wydaje się niewidzialne dla ludzi i świata. Jenny Erpenbeck trafnie oddaje anonimowość głównej bohaterki, jej odrętwienie, izolację i niepamięć. Powściągliwa, zdystansowana proza dobrze uwidacznia smutek oraz cichy, egzystencjalny dramat; tworzy atmosferę niepokoju i niedopowiedzenia.


Enigmatyczna, osobliwa książka z nieoczekiwanym zakończeniem, które skłania do powtórnej lektury. Metaforyczna przypowieść o życiu w komunistycznej NRD oraz uniwersalna opowieść o próbie cofnięcia czasu i ucieczce przed światem, zmienności i nieprzewidywalności życia oraz iluzji panowania nad własnym losem. O traumach, które nosimy w sobie, wyobcowaniu i trudach odnalezienia samego siebie. Intrygujący debiut.


























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: Geschichte vom alten Kind
Przekład: Eliza Borg
Wydawnictwo: Znak Literanova 
Data wydania: 14 stycznia 2026
Oprawa: twarda
Liczba stron: 112
Moja ocena: 5/6

27.11.25

"Mrok jest po naszej stronie" – Katarzyna Zyskowska

"Mrok jest po naszej stronie" – Katarzyna Zyskowska
Wstaje kolejny listopadowy dzień. Mrok cofa się powoli – odsłania tatrzańskie szczyty skąpane we mgle. Wiatr szarpie kosodrzewiną, szumi i podrywa do lotu kosmyki włosów. Gdzieś w oddali kołuje kruk, w skalnych szczelinach zalega śnieg. Kobieta i mężczyzna stoją nad urwiskiem, czas zamiera – i nie ma już dokąd uciekać. Ofiara i kat złączeni miłością, nienawiścią, zemstą i tajemnicą, już na zawsze. To właśnie tutaj, w sercu Tatr, wśród szeptów demonicznej Lilith, dokona się przeznaczenie.


Co determinuje ludzkie losy? Czy jedno spotkanie może zmienić wszystko?

"Mrok jest po naszej stronie" to opowieść o ludziach złapanych w pułapkę miłości i wielkiej historii. Ona – młoda studentka i aspirująca pisarka. On – żydowski prawnik, komunista i idealista. Ich ścieżki przecinają się w przedwojennej Warszawie w dramatycznych okolicznościach. Połączy ich namiętność i wzajemna fascynacja. Rozdzielą burzliwe czasy, zdrada i życiowe wybory. Chana i Arie będą szukać siebie nawzajem przez lata – aż do tragicznego finału na tatrzańskim szczycie. Katarzyna Zyskowska stworzyła historię trudnej, zawiłej miłości splecionej z nienawiścią, zemstą i śmiercią – opowieść gęstą od emocji, niebanalną, wciągającą bez reszty. Mrok wydaje się w tej powieści niemal namacalny – przenika warszawskie zaułki, tatrzańskie szlaki, komunistyczne katownie i ludzkie serca. To mrok, który zamienia kochanków we wrogów, ofiary w katów, idealistów w bestie; który napędza wojnę, podziały i zniszczenie. Historia Chany i Ariego ma wyjątkową oprawę. Katarzyna Zyskowska wspaniale oddaje atmosferę minionych czasów, ożywia miejsca i ludzi. Jest przedwojenna Warszawa – kamienice, kawiarnie, kakofonia dźwięków, ciemne zaułki, stolik w Ziemiance, żytniówka i "Wiadomości literackie". Są Tatry –majestatyczne, piękne i niebezpieczne. Jest Polska w brutalnym, stalinowskim wydaniu – aresztowania i przesłuchania, więzienie, bezwzględność aparatu bezpieczeństwa PRL, terror i inwigilacja. Ogromnie doceniam za research, dbałość o detale, wiernie oddane realia. Solidne osadzenie fabuły w czasie i miejscu nadaje książce szczególny charakter. Mocno poruszyły mnie losy bohaterów – niezłomność Chany, wyrachowanie Ariego, ich tragiczna, burzliwa więź, trudy lat wojennych i powojennych. Książka Katarzyny Zyskowskiej w dojrzały literacko i przenikliwy sposób podejmuje tematy dotyczące miłości, życia i śmierci, moralności, trudnych wyborów, dobra i zła, sprawiedliwości. To opowieść o cieniu przeszłości, ciężarze tajemnic i mroku ludzkich serc. O przypadkowych spotkaniach, które zmieniają bieg życia i przeznaczeniu, którego nie sposób powstrzymać.


Wspaniale napisana, niepokojąca i wciągająca powieść – potrafi zawładnąć wyobraźnią i sercem, poruszyć, skłonić do refleksji. Takie niebanalne książki poleca się z przyjemnością.



















• współpraca barterowa • wydawnictwo Znak •

Data wydania: 26 listopada 2025
Wydawnictwo: Znak Literanova 
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 448
Moja ocena: 5,5/6


19.11.25

"Sztuka i miłość" – Nick Trend (przekład Joanna Rumińska)

"Sztuka i miłość" – Nick Trend (przekład Joanna Rumińska)
Intymna chwila. Zmysłowy akt. Drobny detal. 
Dla ilu dzieł sztuki inspirację stanowiła miłość? Co o miłości mogą nam powiedzieć obrazy? Jakie historie miłosne kryją się za spojrzeniem i tajemniczym uśmiechem? Jakie uczucia towarzyszyły artyście, gdy malował portret ukochanej kobiety?


Są obrazy, które zrodziły się z bliskości, namiętności, pożądania i oddania. Są i takie, które powstały pod wpływem trudnych uczuć – straty, żalu, odrzucenia, obsesji i gniewu. Kluczem do ich zrozumienia jest właśnie miłość. I o takich dziełach malarstwa pisze Nick Trend, dziennikarz i historyk sztuki. 

"Sztuka i miłość" to podróż śladem największych historii miłosnych w dziejach malarstwa. To nieprzemijająca miłość Rubensa i Heleny oraz Rembrandta i Hendrickje. To pokrewieństwo dusz Marca i Belli Chagallów oraz Fridy Kahlo i Diega Rivery. To sekrety na obrazach Caravaggio i Rafaela Santi oraz miłosne trójkąty Pabla Picassa oraz Berthe Morisot i braci Manet. To płomień namiętności Tamary Łempickiej i miłość bez wzajemności Sandro Botticellego. Nick Trend buduje opowieść wokół artystów oraz konkretnych obrazów (odsłania kulisy ich powstania, fragmenty biografii, sekrety, skandale i znaczenie detali) – i w ten sposób nadaje im kontekst.
 


Ta niewielka, pięknie wydana książka doskonale pokazuje, jak ogromny wpływ na artystów miała miłość; jak kształtowała ich dzieła i zmieniała bieg historii sztuki. Wspaniale móc spojrzeć na obrazy, rysunki i szkice znając kontekst (kto i dlaczego znajduje się na obrazie; jaki związek łączył artystę i modela; jakie były okoliczności powstania dzieła; jak na przestrzeni wieków portretowano małżonków, kochanków, muzy). Nick Trend pisze przystępnie – jego trafne spostrzeżenia wzbudzają ciekawość, inspirują i pomagają zrozumieć.

Fascynujący motyw przewodni, różnorodność historii i dzieł, piękne wydanie – doskonała okazja, by poznać mniej i bardziej znane obrazy oraz ciekawostki ze świata malarstwa. Przeczytałam z entuzjazmem, zainteresowaniem i przyjemnością (must read dla miłośników sztuki).























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: What Art Can Tell Us About Love
Przekład: Joanna Rumińska
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 12 listopada 2025
Oprawa: twarda
Liczba stron: 208
Moja ocena: 5/6

12.11.25

"Gwiazdka. Opowieść przedwigilijna" – Ingvild H. Rishøi (przekład Katarzyna Tunkiel)

"Gwiazdka. Opowieść przedwigilijna" – Ingvild H. Rishøi (przekład Katarzyna Tunkiel)
"Czasem cuda się zdarzają. Czasami po prostu nie ma innego wyjścia i wtedy zdarza się cud"


Dziesięcioletnia Ronja pragnie własnego małego cudu – dziewczynka marzy o prawdziwym, rodzinnym Bożym Narodzeniu ze stołem pełnym jedzenia, ciepłem kominka i choinką, która pachniałaby lasem i "świeciła tak niesamowicie". Piękne marzenia dodają blasku szarości życia. Ale potrafią też łamać serce, gdy cały czas wymykają się z rąk – wie o tym Melissa, szesnastoletnia siostra Ronji. Codzienność dziewczynek to małe, ponure mieszakanie w norweskim Tøyen, dzielnicy Oslo. To miłość i troska, ale też głód, bieda, lęk, uzależniony od alkoholu ojciec i szczęśliwe dni – teraz już tylko odległe wspomnienie. Czy Ronja doświadczy upragnionego świątecznego cudu?

Książka Ingvild H. Rishøi przywodzi na myśl "Dziewczynkę z zapałkami" Andersena, "najsmutniejszą historię na świecie" jak mówi o niej Melissa, siostra Ronji. Ale słychać w niej również echa Karola Dickensa – szczerość i realizm w ukazywaniu biedy, głodu i zaniedbania; dramatu dziecka, które marzy o cieple, poczuciu bezpieczeństwa i szczęściu, a które musi dźwigać na swoich barkach ciężar wstydu, dorosłych zmartwień i odpowiedzialności. "Gwiazdka" utrzymana jest w charakterystycznym dla literatury skandynawskiej stylu – z oszczędną, precyzyjną prozą, pozorną surowością, melancholią, autentyzmem uczuć i przeżyć. Akcja rozgrywa się w okresie przedświątecznym, a historię poznajemy z perspektywy dziesięcioletniej Ronji, "córki zbójnika" jak z czułością mówi o niej ojciec. Sceny z życia tej rodziny, drobne chwile, składają się na opowieść – smutną, wzruszającą, z odrobiną światła i nadziei. Ingvild H. Rishøi subtelnie splata to, co piękne i szczęśliwe z tym, co bolesne i ponure. Jej proza działa na wyobraźnię i uczucia, skłania do refleksji na temat uniwersalnych wartości takich jak dobro, miłość, troska, przebaczenie. Historia pozornie wydaje się prosta, ale w rzeczywistości porusza wiele ważnych aspektów społecznych, zagłębia się w świat wewnętrzny i osobiste przeżycia.


Wielka moc drzemie w tej niepozornej norweskiej noweli. "Gwiazdka" to opowieść o niełatwym dzieciństwie, sile marzeń, siostrzanej więzi, ludzkiej życzliwości i woli przetrwania, mimo życiowych trudności. O małych i dużych cudach, które mogą się zdarzyć i rozproszyć mrok. Pełen nadziei głos Ronji rozczula, łamie serce, wywołuje uśmiech i łzy. Może najprawdziwszym cudem jest samo życie? A może światło, które mamy w sobie? Smutna, wartościowa książka (i pięknie wydana, z ilustracjami Kamili Kansy).





















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: Stargate: en julefortelling
Przekład: Katarzyna Tunkiel
Wydawnictwo: Znak Koncept
Data wydania: 29 października 2025
Oprawa: twarda
Liczba stron: 208
Moja ocena: 5,5/6


27.9.25

"W dobrych rękach" – Yael van der Wouden (przekład Justyn Hunia)

"W dobrych rękach" – Yael van der Wouden (przekład Justyn Hunia)
Bo każdy dom ma swoją własną historię...


Ulubiona zastawa stołowa matki trzymana pod kluczem. Blade światło w kuchni. Wyszywanki na rąbkach prześcieradeł. Ramka ze zdjęciem na nocnym stoliku. Srebrna łyżeczka do herbaty. Dwie jodły w ogrodzie. Isabel należała do tego domu. Właśnie tutaj, wśród rodzinnych pamiątek, szeptów przeszłości i brzęku porcelany, toczyło się jej spokojne życie – wszystko miało swoje własne miejsce, własny niezachwiany rytm. Do czasu aż zamieszkała w nim Eva – i swoim głośnym, radosnym usposobieniem wprowadziła chaos w pozornie uporządkowany świat Isabel.

Literacki debiut Yael van der Wouden pulsuje napięciem, zmysłowością i tajemnicą. To opowieść o dwóch kobietach, których losy splatają się w starym domu, gdzieś na holenderskiej prowincji. Isabel i Evę różni niemal wszystko – a jednak rodzi się między nimi uczucie podszyte namiętnością, sekretami, poczuciem winy i lękiem. Yael van der Wouden nadaje historii miłosnej głęboki, złożony i przejmujący wymiar – łączy intymne przeżycia z kontekstem historycznym i społecznym, echem wojennej traumy oraz rodzinnym dziedzictwem. Tworzy wielowymiarowe postaci i skomplikowane relacje – piękną prozą ożywia uczucia, myśli i doznania w całej swojej ludzkiej zawiłości. W powieści pożądanie staje się katalizatorem burzliwych zmian – w Isabel budzą się tłumione latami pragnienia i nadzieje, sytuacja zmusza ją do konfrontacji z lękiem, dyskomfortem, gniewem i izolacją; z wszystkim tym, co młoda kobieta stara się ukryć pod maską wrogości i nadmiernej kontroli. Delektowałam się napięciem, które Yael van der Wouden zbudowała i doskonale stopniowała wraz z rozwojem fabuły – aż do łamiącego serce zakończenia. Urzekł mnie sposób, w jaki skonstruowała powieść. Coś, co z początku przypomina romans, przeradza się w głęboką, duszną i nieco mroczną historię ukazaną z dwóch różnych perspektyw – jej fundamentem autorka uczyniła kwestie związane z rodziną, pochodzeniem, odkrywaniem siebie, seksualnością, traumą, obsesją i stratą. "W dobrych rękach" wzbudza dreszcz podniecenia i niepokoju, prowokuje do myślenia. To słodki smak gruszek i pocałunków, letnie promienie słońca, dom pełen tajemnic, odłamki porcelany w ogrodzie i znaleziony pod łóżkiem pamiętnik. To miłość i nienawiść splecione w jedno, ból straty i nieukojona tęsknota, łzy szczęścia i rozpaczy, rozstania i powroty. To pytania o zbiorowe milczenie, współwinę, prawdę, sprawiedliwość i odkupienie w powojennej Holandii.


Pięknie napisana – przenikliwa, złożona i poruszająca powieść. O dwóch kobietach żyjących w cieniu przeszłości i uczuciu, które jest w stanie rozświetlić mrok. Wspaniała! Trafia do mojej tegorocznej topki.


















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: The Safekeeper
Przekład: Justyn Hunia
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 24 września 2025
Oprawa: twarda
Liczba stron: 400
Moja ocena: 5,5/6
Copyright © w ogrodzie liter , Blogger