Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo W.A.B.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo W.A.B.. Pokaż wszystkie posty

23.10.26

"Lampa serca" – Banu Mushtaq (przekład Joanna Jurewicz)

"Lampa serca" – Banu Mushtaq (przekład Joanna Jurewicz)
"Gdy światło dnia zaczęło gasnąć, w domu zapalono lampy. Ale lampa w sercu Mehrun zgasła już dawno temu"


Mocno poruszyło mnie tytułowe opowiadanie – historia kobiety, która pragnie zakończyć swoje życie, bo nie jest w stanie dłużej dźwigać ciężaru samotności i upokorzeń; której wewnętrzne światło gaśnie – serce i umysł pogrążają się w mroku. Mehrun to żona i matka pięciorga dzieci – mąż porzucił ją dla innej, a rodzina, zamiast miłości i wsparcia, zaoferowała jej jedynie chłód, wrogość i krzywdzące oskarżenia. Banu Mushtaq, indyjska pisarka, prawniczka i aktywistka, oddaje głos muzułmańskim kobietom żyjącym w południowych Indiach. "Lampa serca" to opowieść o Aśraf, która rodzi same córki, a mąż gardzi nią z tego powodu i zostawia bez środków do życia; o Akhili, która znajduje się w nieustannym sporze ze swoją teściową; o Asifie, która staje się ofiarą intryg szwagierki i szaleństwa męża; o Śaziji, którą dręczy poczucie winy z powodu niedotrzymanej obietnicy; o Śaiście, która choruje z wyczerpania za zamkniętymi drzwiami swojego domu. Bohaterki opowiadań Banu Mushtaq każdego dnia mierzą się z biedą, przemocą, patriarchatem i religijnym konserwatyzmem. Niektóre cierpią w milczeniu i bolesnej rezygnacji, inne próbują zawalczyć o swoją wolność, godność i sprawczość, stawić opór. Proza Mushtaq jest intymna, liryczna i przejmująca; bezkompromisowa i szczera, a przy tym pełna zrozumienia i empatii. Autorka pisze o rodzinnych konfliktach, małżeństwie, klasach społecznych, miłości, cierpieniu, kobiecej solidarności i wytrwałości. O kobietach uwięzionych w sieci społecznych, religijnych i kulturowych ograniczeń, upokorzeń, hipokryzji, nierówności i przemocy. Jest w tych opowiadaniach wiele smutku, gniewu, poczucia winy i bólu, ale też odrobina humoru, sarkazmu i światła – mimo wszystko. Teksty są mocno zakorzenione w realiach życia południowych Indii, przenikliwe i złożone – ukazują zmagania kobiet z różnych perspektyw, odmienne formy ucisku oraz napięcia tlące się pod powierzchnią domowej codzienności. Czuć emocjonalny i moralny ciężar i wagę poruszanych tematów – wspaniała literatura. I jedna z lepszych antologii, jakie miałam okazję czytać.



























• za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu  W.A.B. • prezent •

Tytuł oryginalny: Heart Lamp
Przekład: Joanna Jurewicz
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 28 października 2026
Oprawa: twarda
Liczba stron: 256
Moja ocena: 5,5/6

19.10.26

"Wielka sztuka wyjaśniona" – James Payne (przekład Sergiusz Lipnicki, Urszula Szymanderska)

"Wielka sztuka wyjaśniona" – James Payne (przekład Sergiusz Lipnicki, Urszula Szymanderska)
Kiedy patrzymy na obraz, możemy podziwiać go (lub nie;) ze względów estetycznych. Możemy też odczuwać różne emocje, na przykład zachwyt, fascynację, oburzenie czy niechęć. Czasami zastanawiamy się, co zainspirowało artystę, dlaczego użył tej konkretnej techniki i kolorystyki, czy znał malowaną osobę, dlaczego akurat to dzieło zapewniło mu sławę. Sztuka nie istnieje w próżni – każde dzieło ma swoją własną historię – a znajomość kontekstu odsłania przed odbiorcą bogactwo treści.


Gdzie Vincent van Gogh namalował "Gwiaździstą noc"? Dlaczego "Nocne marki" Edwarda Hoppera tak doskonale mówią o samotności i poczuciu wyobcowania? Czy osoba na obrazie "Krzyk" Edvarda Muncha rzeczywiście krzyczy? Jaki związek mają "Nenufary" Claude'a Moneta z pierwszą wojną światową? Dlaczego Frida Kahlo tak często malowała autoportrety? Skąd wzięła się fascynacja Gustava Klimta złotem? Dlaczego "Panny z Awinionu" Pabla Picassa wywołały skandal i zgorszenie?

Książka Jamesa Payne’a (brytyjskiego kuratora sztuki, marszanda i twórcy internetowego) przygląda się właśnie takim kontekstom – pomaga zrozumieć światy, w których powstawały słynne obrazy i rzeźby. "Wielka sztuka wyjaśniona" to trzydzieści rozdziałów i trzydzieści dzieł sztuki – od zwoju chińskiego artysty Zhang Zeduana, "Narodziny Wenus" Sandra Botticelliego, "Monę Lisę" Leonarda da Vinci i "Dziewczynę z perłą" Johannesa Vermeera przez "Gwiaździstą noc" Vincenta van Gogha, "Krzyk" Edvarda Muncha i "Nocne marki" Edawarda Hoppera aż po współczesną twórczość Isaaca Juliena, Faith Ringgold i Yayoi Kusamy (i znacznie więcej). Autor omawia każde z dzieł – nawiązuje do biografii artysty, historii i okoliczności powstania, technik i koncepcji artystycznych; pisze o motywach, interpretacjach, znaczeniu, mitach, faktach i ciekawostkach – wyjaśnia, uczy patrzeć i rozumieć oraz tworzy opowieść, dzięki której sztuka wydaje się bliższa, jeszcze bardziej pasjonująca, głęboko ludzka i inspirująca. Zachwyciła mnie różnorodność doboru dzieł i artystów (sztuka tradycyjna i nowoczesna, afroamerkańska, sztuka kobiet – pojawiają się m.in. Artemisia Gentileschi, Suzanne Valadon, Frida Kahlo i Georgia O’Keeffe).




Wspaniały album – przewodnik w pigułce – wielkie dzieła sztuki i fascynujące historie, które się za nimi kryją. Książka, która jest przystępna, ciekawa i przepięknie wydana – czyta się ją i ogląda z przyjemnością. Must read dla miłośników sztuki. Lubię i gorąco polecam.
























• współpraca barterowa • Wydawnictwo W.A.B. •

Tytuł oryginalny: Great Art Explained: The Stories Behind the World's Greatest Masterpieces
Przekład: Sergiusz Lipnicki, Urszula Szymanderska
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 28 października 2026
Oprawa: twarda
Liczba stron: 320
Moja ocena: 5,5/6

11.10.26

"Brazylijska gorączka" – Anna Fryczkowska

"Brazylijska gorączka" – Anna Fryczkowska
Osiemnastoletnia Franka czuła się jak we śnie. Oślepiające słońce parzyło skórę, a wilgotne, gorące powietrze utrudniało oddech. Z zielonego gąszczu wydobywał się złowieszczy szmer – owady brzęczały, małpy jazgotały – dżungla była jednocześnie piękna i przerażająca. Dawne życie – polska wieś na Kujawach – stało się jedynie odległym wspomnieniem. Teraz Franka musiała zacząć od nowa, tutaj w Brazylii, gdzieś na końcu świata. Ta ziemia miała być rajem – dla niej, dla jej rodziny i dla tysięcy innych rodaków, którym obiecano lepszą przyszłość. Ale jak oswoić dzicz? Wycinać, karczować, palić i zasiewać... W piekielnym gorącu, głodzie, wśród dzikich zwierząt, tubylców i nieznanych roślin, walcząc z chorobami, strachem i rozpaczą... Jak zbudować dom w tym obcym miejscu i nie stracić nadziei?


W nowej powieści Anna Fryczkowska przedstawia historię młodej dziewczyny, która opuszcza rodzinną wieś i rusza do nieznanego kraju – w poszukiwaniu lepszego życia. Niestety rzeczywistość niewiele ma wspólnego z obiecanym rajem... Inspirowana losami polskich emigrantów "Brazylijska gorączka" to podróż w sam środek tropikalnej dżungli, gdzie Franka wspólnie z innymi osadnikami próbuje przetrwać – oswoić ziemię i własny strach. Ogromnie cenię Annę Fryczkowską za realizm – jej powieść ożywia dawne czasy, brazyliską scenerię, ludzkie uczucia i zmagania. Franka to fascynująca postać – doświadcza trudnych momentów, ale nie załamuje się – mimo lęku, poczucia samotności, ciężkich warunków życia ma w sobie odwagę, siłę i optymizm, co pomaga jej pokonywać przeciwności. Mocno poruszyły mnie jej zmagania, relacje, które nawiązała i droga, którą przeszła. Powieść trzyma w napięciu, wzbudza emocje i skłania do refleksji – przynosi szczęście, lęk, smutek, łzy i nadzieję. To herstoria – cenna kobieca perspektywa – i hołd dla ludzi, którzy zaryzykowali wszystko, bo pragnęli wolności i lepszego życia. To smak czarnej fasoli i manioku, wyszeptane modlitwy, morska bryza i duszący upał. To dom – ten porzucony i ten stworzony na nowo, z dala od ojczyzny. To miłość, która rodzi się powoli i która staje się azylem.


Pięknie napisana i poruszająca opowieść o przetrwaniu, determinacji i sile ludzkiego ducha. O goryczy rozczarowań, tęsknocie, bólu straty i cenie za marzenia. O wykorzenieniu, pożegnaniach i nowych początkach. 

Jedna z moich ulubionych polskich autorek, polecam!























• współpraca barterowa • Wydawnictwo W.A.B. •

Data wydania: 14 października 2026
Wydawnictwo: W.A.B.
Oprawa: miękka 
Liczba stron: 336
Moja ocena: 5/6

8.10.26

"Rzeki wschód, rzeki zachód" – Aube Rey Lescure (przekład Agnieszka Walulik)

"Rzeki wschód, rzeki zachód" – Aube Rey Lescure (przekład Agnieszka Walulik)
Czy można być kimkolwiek i gdziekolwiek?


Alva, kapryśna i buntownicza nastolatka, urodziła się i całe dotychczasowe życie spędziła w Szanghaju, ale i tak czuje się wyobcowana – wciąż zmaga się z tym, kim jest i kim pragnie być. Dziewczyna ma podwójną tożsamość (jest córką białej Amerykanki i Chińczyka – człowieka, którego nigdy nie poznała) i balansuje na krawędzi dwóch kultur – nie należy w pełni ani do Chin, ani do Ameryki, o której nieustannie marzy. Jej ojczym Lu Fang dwadzieścia lat wcześniej też próbował odnaleźć się w niełatwej rzeczywistości – musiał porzucić młodzieńcze plany, podjąć trudne decyzje, a cena sukcesu okazała się zbyt wysoka. Aube Rey Lescure splata dwie perspektywy i dwie linie czasowe i na tle zmieniających się Chin przedstawia historię patchworkowej rodziny w kryzysie tożsamości, miłości i ambicji. Jej powieść jest wielowymiarowa i zniuansowana, porusza wiele ważnych tematów i uświadamia, jak zawiłe i skomplikowane bywa poczucie przynależności – do kraju, rodziny i kultury. Aube Rey Lescure portretuje Chiny na przestrzeni kilku dekad – od rewolucji kulturalnej i boomu gospodarczego aż po początki wielkiej recesji – oraz ludzi uwikłanych w splot wydarzeń, polityki, historii i podziałów klasowych. Co ciekawe odwraca też typowy schemat i proponuje inne spojrzenie – to matka Alvy jest Amerykanką i ekspatriantką, nie ojciec. Powieść przybliża zmagania osób o podwójnej tożsamości i rodzin wielonarodowych – kwestie związane z różnicami kulturowymi, uprzedzeniami i rasizmem oraz wyobcowaniem. Aube Rey Lescure stworzyła coś, co pozornie wydaje się surowe, oszczędne i w gruncie rzeczy smutne, ale tak naprawdę ma w sobie ogromną przenikliwość, zrozumienie i autentyzm. Alva i Lu Fang to fascynujące postaci – autorka zdołała uchwycić rozterki zbuntowanej, zagubionej nastolatki pragnącej akceptacji oraz starszego mężczyzny dźwigającego ciężar straty i gorycz rozczarowań. Każde z nich ma swoją własną historię – odbywają niełatwą podróż jako jednostki, ale też jako rodzina – bo zbliża ich do siebie poczucie wyobcowania i pragnienie wolności. Jest w tej książce sporo smutku, żalu i gniewu, ale też odrobina miłości, współczucia i nadziei. Są wzloty i upadki, mroczne strony życia, konflikty pokoleniowe, zdrada, uzależnienia, dramaty i nowe początki. Aube Rey Lescure potrafi nadać znaczenie, głębszy sens, wzbudzić emocje i skłonić do refleksji.


Trochę powieść społeczna o realiach życia w zmieniających się Chinach, trochę dramat rodzinny na styku dwóch kultur, ale przede wszystkim poruszająca historia o dorastaniu, tożsamości i przynależności. O konsekwencjach wyborów oraz cenie za pragnienie lepszego życia. O porzuconych marzeniach, błędach przeszłości, poczuciu winy oraz bólu straty. Doceniam za inteligentną, przenikliwą prozę, chińsko-amerykańską perspektywę, ważne tematy i zniuansowane postaci. Warto!






















• współpraca barterowa • Wydawnictwo W.A.B. •

Tytuł oryginalny: River East River West
Przekład: Agnieszka Walulik
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 14 października 2026
Oprawa: twarda
Liczba stron: 480
Moja ocena: 5/6

4.8.26

"Przejście Wenus" – Shirley Hazzard (przekład Agnieszka Wilga)

"Przejście Wenus" – Shirley Hazzard (przekład Agnieszka Wilga)
Przypadek czy przeznaczenie? Czy człowiek sam kształtuje własne życie, a może rządzi nami fatum – potężne, nieodgadnione siły?


Tytułowe zjawisko astronomiczne (przejście Wenus przed tarczą Słońca) jest krótkie i rzadkie – wymaga idealnego zgrania w czasie i przestrzeni. W książce Shirley Hazzard to doskonała metafora dla ludzkich losów, szczęścia i miłości. Orbity Caroline Bell i Teda Tice'a przecinają się po raz pierwszy w burzowe, letnie popołudnie, w powojennej Anglii, ale ich "przejście Wenus" zdarzy się dopiero 30 lat później, w pięknych i tragicznych okolicznościach. Shirley Hazzard opowiada historię miłości, trudnych wyborów, sekretów, siostrzanej więzi, władzy i ciężaru win. Caroline to młoda kobieta, która wraz z siostrą Grace przybywa z Australii do powojennej Anglii. Pierwsza z nich stawia na karierę i niezależność, druga na stabilizację i konwencjonalne małżeństwo. W "Przejściu Wenus" poznajemy ich motywacje, lęki i pragnienia i śledzimy ich losy na przestrzeni wielu lat – w literackiej podróży przez namiętność, lojalność, zdradę, skomplikowane damsko-męskie relacje, rozstania i powroty. Hazzard stworzyła ciekawe, złożone portrety kobiet i mężczyzn osadzone w czasie, miejscu i kontekście społecznym i wspaniale uchwyciła kontrast między Caroline i Grace (ich odmienne charaktery, styl życia i doświadczenia w małżeństwie, miłości i karierze). Powieść bywa romantyczna, zabawna i satyryczna, melancholijna, mroczna i tragiczna, a przy tym zniuansowana i gęsta od znaczeń. Zamiast dynamiki, zwrotów akcji i ckliwości oferuje przenikliwą, nielinearną narrację, skupienie na postaciach i dojrzałą, inteligentną prozę pełną aluzji, metafor, trafnych spostrzeżeń, ironii i subtelnego humoru (wspaniałe, jak pozornie nieistotne szczegóły ujawniają swoje znaczenie w miarę rozwoju fabuły).


"Przejście Wenus" to opowieść o kapryśnym losie, który daje i odbiera – jego przewrotności i nieuchronności. O konsekwencjach wyborów, oczekiwaniach wobec życia, upływie czasu, moralności i cenie prawdy. O sile miłości oraz szczęściu, które czasami trwa zaledwie chwilę – bywa kruche i ulotne. Współczesny literacki klasyk – powieść wydana w 1980 roku, teraz w pierwszym polskim przekładzie. Wciąż o niej myślę. Warto! 



























• współpraca barterowa • Wydawnictwo W.A.B. •

Tytuł oryginalny: The Transit of Venus
Przekład: Agnieszka Wilga
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 12 sierpnia 2026
Oprawa: twarda
Liczba stron: 415
Moja ocena: 5/6

1.6.26

"Cyrkówka Marianna" – Anna Fryczkowska

"Cyrkówka Marianna" – Anna Fryczkowska
"Wszyscy mówią, że tydzień temu skończyła się wojna. Na duszy ciągle jednak niewesoło"


Warszawa pod gruzami, czuć zapach spalenizny i śmierci. Rodzinny dom w Mdzewie przestał być bezpiecznym schronieniem. W lustrze twarz o zapadniętych oczach – ktoś, kogo trudno rozpoznać – a w kieszeniach swetra kartofle na czarną godzinę... Marianna przetrwała, ale nie potrafi odnaleźć się w powojennej rzeczywistości. Nosi w sobie ciemność – traumę, lęk i niepewność jutra. Kiedy w jej życiu pojawia się Franciszek, wychudzony cyrkowy atleta, nieśmiało rozkwita nadzieja – na pokrzepienie, odzyskanie radości i nowy początek.

"Cyrkówka Marianna" to powieść inspirowana biografią Marianny Razik, kobiety, która w powojennej Polsce prowadziła wędrowne życie cyrkowej artystki – wspólnie z mężem, jako Marisse i Arnoldo Boticellisse, występowała na ulicach, rynkach, jarmarkach, w remizach, szkołach i urzędach. To historia miłości dwojga ludzi poturbowanych przez wojnę, głęboko zranionych, naznaczonych traumą obozu i robót przymusowych, stratą i osamotnieniem; ludzi, którzy niespodziewanie stają się dla siebie bezpiecznym schronieniem, lekarstwem na ból przeszłości i nadzieją na przyszłość. To również opowieść o niełatwej powojennej rzeczywistości i próbie odbudowy życia na gruzach oraz o artystycznym świecie – kolorach, magii i radości, tak bardzo potrzebnych po latach cierpienia i smutku. Anna Fryczkowska wspaniale uchwyciła osobowość Marianny, jej zmagania, burzliwe losy, poczucie wyobcowania, lęki i nadzieje. Ujmuje jej bezinteresowne dobro, upór i determinacja, pragnienie ocalenia i niesienia radości, odwaga szukania własnej drogi. Marianna zamiast poddać się traumie wybiera artystyczną twórczość – prowadzi nietypowe życie na własnych zasadach i odnajduje w nim spełnienie. Porusza dojrzałość, szczerość i subtelność w ukazaniu ludzkiego bólu oraz miłości – więzi zrodzonej z wojennej traumy, cichego zrozumienia i wspólnej pasji. Proza Anny Fryczkowskiej doskonale splata się z prawdziwym życiem. Zachwyca wrażliwość na niuanse i detale – sukienka w kwiaty, zapach jabłoni, dziecięcy śmiech, koszmary senne, splecione dłonie... "Cyrkówka Marianna" przypomina wielobarwny, literacki patchwork utkany z realizmu i odrobiny magii, skomplikowanych ludzkich losów i uczuć. To powieść, która otula smutkiem i melancholią, ale przynosi też radość i nadzieję, wzrusza i chwyta za serce. Pokazuje, że twórczość artystyczna może przynieść ocalenie – stać się formą autoterapii, ucieczką, lekarstwem na traumę, szarość i samotność. 


Ciekawa, inspirująca i głęboko ludzka opowieść o wytrwałości, radzeniu sobie z wojenną traumą i przeciwnościami losu. O radości, nadziei i czułości, które są w stanie rozkwitnąć na zgliszczach, mimo wszystko, oraz o dojrzałej miłości, która staje się azylem.





• na zdjęciu "Cyrkówka Marianna" w nowym wydaniu 🤎























• współpraca barterowa • Wydawnictwo W.A.B. •

Data wydania: 3 czerwca 2026 (wznowienie)
Wydawnictwo: W.A.B.
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 480
Moja ocena: 5/6

18.5.26

"Cesarz radości" – Ocean Vuong (przekład Adam Pluszka)

"Cesarz radości" – Ocean Vuong (przekład Adam Pluszka)
"Najtrudniejszą rzeczą na świecie jest żyć tylko raz"


Powieść Oceana Vuonga zaczyna się dramatycznie. Dziewiętnastoletni Hai stoi na moście, przytłoczony ciężarem życia, gotowy do skoku. Ratunek przychodzi niespodziewanie – krzyk rozdzierający nocną ciszę wyrywa go z objęć rozpaczy. Koniec staje się nowym początkiem. Zagubiony w labiryncie rozczarowań, beznadziei i pustki chłopak nawiązuje więź ze starszą wdową, która z kolei gubi się we własnej pamięci – i ta więź odmienia ich życie. "Cesarz radości" to historia outsiderów, których "amerykański sen" roztrzaskał się na milion kawałków w zderzeniu z prozą codzienności. Senne miasteczko East Gladness ma odcień owsianki – tonie we mgle i w cichej rozpaczy. To gwizd przejeżdżających pociągów, dziurawe drogi, złomowisko szkolnych autobusów, chińska knajpa, Walmart, czerwona wieża ciśnień i duchy zmarłych. W tej dusznej i klaustrofobicznej scenerii, mikrokosmosie współczesnej Ameryki, głęboko zakorzenione są ludzka samotność i brak perspektyw. Hai staje się głosem młodych ludzi – pokolenia szukającego sensu w świecie, który wydaje się go pozbawiony – a także głosem imigrantów i outsiderów, którzy mierzą się z poczuciem wyobcowania, kryzysem ekonomicznym i tożsamości. Ocean Vuong ze szczerością i zrozumieniem pisze o tym, co trudne i bolesne. O ciężkiej pracy i niskich zarobkach, uzależnieniach, straconych szansach, pokoleniowych traumach, depresji i skomplikowanych rodzinnych relacjach. Tworzy obraz przyziemnego życia, w którym nie brakuje smutku, niepewności i cierpienia. Ale to nie przejmujący mrok urzeka w tej powieści najbardziej, lecz sposób w jaki splata się on z odrobiną światła – humorem, czułością i nadzieją. Zamiast śmierci – podróż w stronę drugiego człowieka. Więź głównego bohatera i chorującej na demencję starszej kobiety chwyta za serce. To poruszająca lekcja empatii, przyjaźni i troski, a także godności w chorobie i starości oraz siły ludzkiej życzliwości. Hai i Grazina nieoczekiwanie stają się dla siebie rodziną z wyboru – ratunkiem i wsparciem. Osobliwe, barwne postaci drugoplanowe – pracownicy taniej restauracji, w której pracuje Hai – mimo tragicznych okoliczności wykradają losowi chwile radości, które nie odmieniają magicznie ponurej rzeczywistości, lecz pomagają utrzymać się na powierzchni, trwać mimo wszystko.


Ocean Vuong potrafi wydobyć sens i piękno z prozaicznych szczegółów, z szarości, bólu i rozpaczy. Jego "Cesarz radości" pełen jest życia w przeróżnych odcieniach. To powieść szczera i głęboko ludzka, napisana z liryzmem, humorem i czułością. Momentami smutna, brutalnie szczera, wzruszająca, zabawna i pocieszająca. O bliskości, która nie wynika z więzów krwi, lecz rodzi się ze wspólnego doświadczenia straty, samotności i wyobcowania. O dobroci i życzliwości, które pomagają przetrwać trudne momenty. O ludzkich zmaganiach, goryczy rozczarowań, wytrwałości i drugich szansach. O zwykłym życiu zwykłych ludzi, gdzieś na obrzeżach, i przypadkowych spotkaniach, które odmieniają los.





















• współpraca barterowa • Wydawnictwo W.A.B. •

Tytuł oryginalny: The Emperor of Gladness
Przekład: Adam Pluszka
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 20 maja 2026
Oprawa: twarda
Liczba stron: 528
Moja ocena: 5/6

24.3.26

"Dina, Dina" – Agata Romaniuk

"Dina, Dina" – Agata Romaniuk
"To one właśnie wiążą nas z życiem, te konkrety, te trywialne drobiazgi, które zapamiętujemy nawet mimochodem"

Sukienka w kwiatki. Ławka pokryta żółtą, łuszczącą się farbą. Miękki pędzelek z sobolowego włosia. Gwar na Piazza Maggiore i cisza opuszczonego mieszkania. Pakowana w pośpiechu walizka. Smak drożdżowych bułek z posypką. Wyszeptane Ti amo per sempre.


Dina chwyta się mocno tych okruchów wspomnień, migawek z dwudziestoletniego życia. Czasami są wyraźne i intensywne jak fotografia, a czasami rozmyte i ulotne jak akwarela. Istnieją w sercu i umyśle, przywołują zapachy, smaki i uczucia. Niektóre są bezpiecznym schronieniem – nie pozwalają utonąć w najtrudniejszych momentach. Inne wywołują ból i głęboko ranią. Agata Romaniuk przedstawia historię młodej kobiety, studentki malarstwa, która porzuca swoje dotychczasowe życie w Bolonii i wraca do rodzinnego Charkowa, by zaopiekować się schorowaną babcią. Powieść rozwija się w retrospekcjach, meandruje między przeszłością i teraźniejszością, zwykłą codziennością i wojennym dramatem, zagłębia w to, co intymne, piękne, bolesne i niewygodne – w zawiłości uczuć, skrywane latami sekrety, słodko-gorzkie wspomnienia. Postać Diny jest mocno zakorzeniona w rodzinnej historii, we włosko-ukraińskiej tożsamości. Agata Romaniuk wspaniale oddała ciężar jej zmagań – nieustanne poczucie bycia pomiędzy, wewnętrzne rozdarcie, skomplikowane relacje z matką i ojcem, próbę zrozumienia kim naprawdę jest i kim pragnie być. Poznajemy Dinę, małą dziewczynkę uwikłaną w konflikty rodziców, oraz Dinę, młodą kobietę, która szuka własnej drogi w niełatwych okolicznościach. Książkę wyróżnia realizm i autentyzm – ogromnie doceniam za wnikliwy research, wątki dotyczące malarstwa i medycyny, włoską i ukraińską scenerię oraz przejmujące opisy ogarniętego wojną Charkowa. Niezmiennie zachwyca proza Agaty Romaniuk, jej literacka świadomość, wrażliwość na detale, niuanse ludzkich losów i przeżyć.


Pięknie napisana, poruszająca i skłaniająca do refleksji książka. Opowieść o miłości, wojnie, stracie i przebaczeniu. O dorastaniu, przynależności, szukaniu własnej drogi i odkrywaniu siebie na nowo. O sile rodzinnych więzi i kruchości ludzkiego życia oraz o tym, że "niszczo ne wiczne (nic nie jest na zawsze)". "Dina, Dina" ma w sobie wiele smutku splecionego z tęsknotą, melancholią, czułością i nadzieją – przypomina wielobarwną mozaikę.

Subtelna, boleśnie aktualna i ważna powieść. I jedna z moich ulubionych polskich autorek. Polecam!




















• współpraca barterowa • Wydawnictwo W.A.B. •

Data wydania: 25 marca 2026
Wydawnictwo: W.A.B.
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 256
Moja ocena: 5,5/6

13.10.25

"Tylko durnie żyją do końca" – Zyta Rudzka

"Tylko durnie żyją do końca" – Zyta Rudzka
"Mam dobre życie, szczodre jak świński cyc". To całkiem niezłe pierwsze zdanie. Hedonizm? A dlaczegóż by nie. W świecie bohaterki nowej książki Zyty Rudzkiej dużo jest bimbru, radości ciała i bliskości przyrody. Jest "idylla, eldorado i pełna ekstaza". Lida wygląda jak Dolly Parton, mieszka na odludziu w starym domu z Ziutem i Rochem w symbiotycznym trójkącie. Ma w sobie sportowego ducha, pływa w jeziorze – i w życiu – stylem swobodnym. Zamiast nurkować we wspomnieniach woli być tu i teraz, na własnych zasadach – wybór dał jej wolność.


Po przeczytaniu kilku pierwszych stron pomyślałam "Nie! To nie dla mnie. Chlanie, trójkąty, gimnastyka i prosiaki. Nie tego szukam w literaturze". Ale odmówić Zycie Rudzkiej? Nigdy! I tak sobie popłynęłam wraz z Lidą przez ten życiowy hedonizm hojnie podlany bimbrem, gdzieś na końcu świata. I wsłuchałam się w głos kobiety, która idzie przez życie po swojemu, z wysoko podniesioną głową, z odrobiną nonszalancji i odwagi. Wydaje się, że to postać nie do zdarcia, nie wchodzi w rolę ofiary, pozostaje rozmiłowana w swojej wolności. I jest w tym coś hipnotyzującego, jakiś rodzaj pogodzenia ze światem – bez niepotrzebnej szarpaniny, taplania się w przeszłości, autorefleksji, poczuciu krzywdy. Lida to outsiderka – nietypowa bohaterka z nietypowym, nieposkromionym spojrzeniem na życie. I styl narracji Zyty Rudzkiej doskonale współgra z jej charakterem. Powieść jest mocno osadzona w języku – Rudzka oddaje głos Lidzie. Rytmiczny, niepokorny monolog zachwyca. Są trafne spostrzeżenia; jest dowcip, groteska, naturalizm, wulgarność i liryzm – proza z pazurem, intymna, skrojona na miarę. Lida opowiada ze swadą, w gruncie rzeczy o niełatwych sprawach. Śmierć, strata i żałoba, miłość, odwaga bycia sobą, starość, cielesność, relacje rodzinne i zawodowe, poczucie winy... Ważne tematy dryfują gdzieś pod powierzchnią i czasami mniej lub bardziej dają o sobie znać w monologu Lidy. Historia, którą stworzyła Zyta Rudzka, nie jest poprawna, bezpieczna i zero-jedynkowa. Nie wpasowuje się w sztywne wzorce obyczajowości, wytrąca z poczucia komfortu. Pisać o hedonizmie w czasach kultury zapie*dolu? A Lida właśnie szuka przyjemności i ją znajduje, odrzuca miasto i żyje tak, jak chce – i dobrze jej z tym.


Ni komedia, ni dramat. Świat taki, jak go odbiera Lida. Afirmacja zwyczajnej miłości i życia w jego prostocie. Niebanalna polska proza.























• współpraca barterowa • Wydawnictwo W.A.B. •

Data wydania: 14 października 2025
Wydawnictwo: W.A.B.
Oprawa: Twarda
Liczba stron: 208
Moja ocena: 4,5/6

27.5.25

"Ludzie wędrowni" – Anna Fryczkowska

"Ludzie wędrowni" – Anna Fryczkowska
"W życiu jest dużo bólu, miej siłę go nieść"


Józka dźwiga na swoich barkach wiele bólu i smutku, ale też miłości i nadziei. Bolało ją serce, gdy traciła dzieci. Bolało, gdy brakowało jedzenia, a ciężka praca zdawała się nie mieć końca. Bolało, gdy młodzieńcze szczęście i zakochanie ustępowały rozczarowaniu i goryczy codzienności; gdy lęk o przyszłość przysłaniał uśmiech. Bolało, gdy jako żona rybaka raz po raz lądowała z rodziną w zrujnowanych chatach; gdy żyła w ciągłej tułaczce. Ale Józka miała – i wciąż ma w sobie siłę, podobnie zresztą jak wiele innych kobiet, które też mierzyły się z życiem w niespokojnych czasach i walczyły o dobro swoich bliskich. Anna Fryczkowska pisze o tytułowych ludziach wędrownych – tych, którzy nieraz musieli porzucić dom, ruszyć w drogę i zbudować dla siebie nowe życie; pisze o rodzinie, która latami szukała swojego miejsca w świecie. Ludka, Józka i Ina – trzy kobiety, trzy pokolenia i trzy różne perspektywy. To właśnie ich oczami poznajemy realia pierwszej połowy XX wieku – czas zaborów, wojen, narodowych zrywów i odzyskania niepodległości, reform rolnych, sławojek, obowiązkowej nauki szkolnej. Anna Fryczkowska, z realizmem i dbałością o detale, odmalowuje obraz kujawskiej wsi. Czuć wyraźnie atmosferę dawnych lat – tradycja, wiara i ludowe wierzenia splatają się z ciężką pracą, naturą i życiem rodzinnym. "Ludzie wędrowni" to zapach ryb, słomy, drewna i dymu, smak świeżego mleka, kaszy i poziomek. To wyszeptane modlitwy, kryte strzechą chaty, sienniki, krochmalone poszewki, nauka czytania i pisania przy świetle świecy. Wiele jest w tej powieści pięknych i bolesnych momentów. Są dramatyczne decyzje, trudy codzienności, osobiste zmagania i historyczne zawirowania. Są pożegnania i powroty, narodziny, śluby i pogrzeby, śmiech, waśnie, łzy szczęścia i rozpaczy, wojenna groza, głód i wysiedlenie. Anna Fryczkowska stworzyła wielowymiarowe postaci – autentyczne, ludzkie i bliskie. Wspaniale było móc towarzyszyć Józce i Inie na przestrzeni lat, przez różne etapy i życiowe role – widzieć, jak zmienia je upływający czas i bieg zdarzeń. Mocno poruszyły mnie ich burzliwe losy, czułam się częścią ich świata, dzieliłam ich uczucia, marzenia, lęki i nadzieje. 


Pięknie napisana, realistyczna i poruszająca opowieść zainspirowana losami przodków – saga rodzinna rozgrywająca się na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Opowieść o dzielnych kobietach – matkach, córkach, babkach i żonach. O wędrówce, od której wszystko się zaczęło i o zakorzenieniu – miejscu, które staje się domem, miłości do ziemi i tego, co wspólnym trudem zbudowane. O kobiecej sile i determinacji, walce o przetrwanie, trosce o bliskich i życiu w przeróżnych odcieniach.

Wartościowa literatura, polecam.


















• współpraca barterowa • Wydawnictwo W.A.B. •

Data wydania: 21 maja 2025
Wydawnictwo: W.A.B.
Oprawa: twarda
Liczba stron: 376
Moja ocena: 5/6

26.3.25

"Sploty" – Anna Ciarkowska

"Sploty" – Anna Ciarkowska
"Czy ja się boję śmierci? Bo ja wiem, chyba boję się umierania. Boję się zbliżania się. Boję się fizycznej obecności śmierci"


Anna Ciarkowska, lat dziewięćdziesiąt osiem, nieraz myślała o śmierci. Tak właśnie – o śmierci, ale nie o starzeniu się. Była przygotowana na życie krótkie – tylko tyle, ile trzeba, by naprawdę pożyć. I koniec, nagle, tak po prostu. Bo mimo wszystko śmierć jakoś łatwiej sobie wyobrazić. Ale starość? Ona wydaje się czymś zupełnie niemożliwym, odległym i nierzeczywistym. Ten powolny rozpad, ciągła utrata, której nie sposób zatrzymać... I choć Anna nie była gotowa, stało się to, co nieuniknione – zestarzała się. Ile jeszcze czasu jej zostało? Kilka lat, tygodni, a może dni? Jednak zanim zniknie, odejdzie na zawsze, chce napisać ostatnią książkę – najważniejszą, bo o samej sobie, o swoim życiu od początku do końca, "o babciach, tej pierwszej i tej drugiej, o matce i ojcu, przyjaciółkach i trochę o mężczyznach, o Dozorczyni i Mariance, o pszczołach i kropli krwi, o paznokciach i rękach, o rybich rękach i niciach, które wypruwa się jedną po drugiej". W domu opieki, gdzieś pośród bieli pościeli, smużek porannego światła na ścianie, zapachu detergentu, dźwięku klapek i metalowych kółek, gdzieś między życiem a śmiercią, Anna opowiada wnuczce swoją historię – misternie utkany, niepowtarzalny splot wspomnień, myśli, uczuć i zbiegów okoliczności.


"Sploty" to powieść zawieszona między kiedyś i dziś, mocno intymna, bliska, słodko-gorzka. To wiele różnych życiowych nitek splecionych chaotycznie w jedną, barwną tkaninę – opowieść o kobiecie, która zbliża się do końca swojej ziemskiej wędrówki, ale też po części o każdym z nas. Anna Ciarkowska ze szczerością i wrażliwością zagłębia się w to, co trudne, bolesne, wstydliwe i niewygodne. Pisze o kruchości istnienia, przemijaniu, wykluczeniu, odchodzeniu i zbliżającej się śmierci. O pamięci i tym, co po nas pozostanie. O starości, która zmienia reguły gry – odbiera sprawność, niezależność, wspomnienia, staje się wyzwaniem dla nas i bliskich. W "Splotach" starzenie się i umieranie zakorzenione są głęboko w kontekście pokoleniowym – z perspektywy babki, matki, córki i wnuczki. Historia Anny dryfuje swobodnie między wspomnieniami, uczuciami i refleksjami – zamiast klasycznej fabuły otrzymujemy serię krótkich migawek, dialogów i monologów. "Sploty" mówią o rzeczach ważnych – doświadczeniach intymnych, osobistych, ale jednocześnie uniwersalnych – i robią to naprawdę dobrze. To literacka próba pogodzenia się z tym, co nieuniknione, oswojenia starości i śmierci, rozliczenia się z przeszłością, ale również przenikliwe spojrzenie na pokoleniowe i rodzinne więzi, miłość i pamięć. Powieść, która skłania do refleksji – dla miłośników lirycznej, metaforycznej prozy.























• współpraca barterowa • Wydawnictwo W.A.B. •

Data wydania: 26 marca 2025
Wydawnictwo: W.A.B.
Oprawa: twarda
Liczba stron: 304
Moja ocena: 4,5/6

20.3.25

"Lekcje greki" – Han Kang (przekład Justyna Najbar-Miller) /przedpremierowo/

"Lekcje greki" – Han Kang (przekład Justyna Najbar-Miller) /przedpremierowo/
"Czasami wydaje mi się, że idę naprzód we mgle. (...) I że nigdy nie uda mi się dotrzeć do zimnego domu"


Wciąż powraca do niej ten sam sen – zasypana śniegiem ulica, obcy przechodnie, dziecko z niewyraźną twarzą. To ona sama? A może jej syn lub ktoś inny? Próbuje coś powiedzieć, ale nie może – milczenie oblepia ją od stóp do głów, wypełnia ją całą. Jest kobietą, w której nie ma żadnych słów.

On we śnie słyszy spadające krople deszczu. Czuje wilgoć na włosach i twarzy. Wszystko wokół coraz bardziej się rozmywa, świat traci swoje barwy i kontury. Ogarnięty lękiem próbuje złapać jej dłoń, ale nie potrafi. Jest mężczyzną zagubionym we mgle. 

Han Kang opowiada o kobiecie i mężczyźnie pogrążonych w smutku, samotności i udręce. O ludziach, którzy stracili już wiele i wciąż tracą każdego dnia. Ona tęskni za zmarłą niedawno matką i kilkuletnim synem, którego odebrał jej mąż. I całkowicie przestała mówić. On po latach wrócił do ojczyzny, bez rodziny i przyjaciół, ze złamanym sercem i poczuciem braku przynależności. I mierzy się z postępującą utratą wzroku. Ścieżki bohaterów powieści krzyżują się za sprawą tytułowych lekcji greki. Właśnie tam, w niewielkiej sali lekcyjnej, gdzieś pośród szelestu papieru, kredowego pyłu, starogreckich słów, zwrotów i gramatyki, zawiązuje się między nimi delikatna, skomplikowana więź. Han Kang subtelnie splata dwa z pozoru zupełnie inne światy – i w piękny sposób prowadzi je przez ciemność i światło, milczenie i ekspresję, samotność i jedność. Powracają charakterystyczne dla twórczości autorki motywy – śnieg, sny, ptaki – za pomocą których Kang nadaje powieści tajemniczy, głębszy wymiar. "Lekcje greki" utkane są z powidoków, sennych urywków i wspomnień; z przeszłości i teraźniejszości; z obrazów, myśli, uczuć i doświadczeń sensorycznych. Han Kang precyzyjnie operuje symboliką, metaforą i oniryzmem – potrafi stworzyć niepowtarzalny nastrój, zagłębić się w zawiłości uczuć, przeżyć i stanów wewnętrznych, dotknąć subtelnie tego, co trudne i bolesne, wydobyć wiele za pomocą niewielu słów i uchwycić niuanse. Jej proza – liryczna, melancholijna i hipnotyzująca – niezmiennie mnie urzeka i głęboko porusza. W każdej powieści, również w "Lekcjach greki", smutek, samotność i ból wydają się niemal namacalne. Czuć wyraźnie ciężar ludzkiego dramatu – literacki chłód przenika do serca. Ale Kang nigdy nie pozostawia nas w całkowitym egzystencjalnym mroku – bo w tym pełnym cierpienia świecie jest też miejsce na bliskość, nadzieję, pocieszenie.


Zachwycająca! Literatura piękna – najpiękniejsza – w swojej intymności i liryzmie. Opowieść o dwóch zagubionych duszach, które odnajdują się mimo ciszy i mroku. O bólu, który tkwi głęboko, ranach, które nigdy się nie goją i słowach, które nie chcą wybrzmieć. O znaczeniu bliskości, różnych sposobach doświadczania świata, odcieniach smutku i samotności, poczuciu wyobcowania, kruchości i sile ludzkich więzi. O tym, jak język i cisza kształtują naszą rzeczywistość i nas samych. Uwielbiam Han Kang – i gorąco polecam.




















• współpraca barterowa • Wydawnictwo W.A.B. •

Tytuł oryginalny: 희랍어 시간
Przekład: Justyna Najbar-Miller
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 26 marca 2025
Oprawa: twarda
Liczba stron: 232
Moja ocena: 6/6

16.2.25

"Historie afgańskie" – Åsne Seierstad (przekład Iwona Zimnicka) /przedpremierowo/

"Historie afgańskie" – Åsne Seierstad (przekład Iwona Zimnicka) /przedpremierowo/
Utykająca po przebytym polio Dżamila w dzieciństwie wielokrotnie słyszała, że jest i będzie dla rodziny ciężarem – bo żaden mężczyzna nigdy jej nie zechce. Że to wstyd, kłopot, kara za grzechy. Ale dziewczynka miała w sobie siłę i determinację – wewnętrzną buntowniczkę. Mimo niepełnosprawności, zakazów rodziny oraz przeciwnościom kulturowym i religijnym zdobyła wykształcenie i została działaczką na rzecz praw kobiet. 

Baszir pragnął pomścić ojca. W wieku 16 lat podkładał bomby, a cztery lata później brał udział w atakach na amerykańskich żołnierzy. Wkrótce został mężem, ojcem i dowódcą talibów.

Ariana uczyła się i słuchała muzyki w swoim pokoju, gdy dotarły do niej wiadomości o wkroczeniu talibów do Kabulu. Młoda dziewczyna, studentka ostatniego semestru studiów prawniczych, nie otrzymała dyplomu.


Åsne Seierstad, norweska dziennikarka i pisarka, poprzez losy trojga ludzi, kreśli obraz zmieniającego się Afganistanu – kraju od dziesięcioleci ogarniętego wojną, uwikłanego w konflikty i kryzysy. "Historie afgańskie" to non fiction, w którym osobiste, intymne doświadczenia i zwykłe życie splatają się z historią, polityką, kulturą i religią. To trzy perspektywy i trzy opowieści silnie osadzone w afgańskich realiach. Podążamy za Dżamilą, Baszirem i Arianą. Dzieli ich wiele, ale łączy afgańska tożsamość i burzliwe dzieje państwa, w którym przyszło im żyć. Seierstad z dbałością o szczegóły rekonstruuje ich portrety – pisze o dzieciństwie, dorastaniu, relacjach rodzinnych; o tym, jak sytuacja w kraju wpływa na ich losy, jak ich kształtuje. Poprzez Dżamilę i Arianę oddaje głos afgańskim kobietom – podejmuje kwestie aranżowanych małżeństw, macierzyństwa, patriarchatu, braku dostępu do edukacji, łamania praw człowieka, kulturowych i religijnych ograniczeń. Mocno porusza walka Dżamili – osobista (o własne marzenia) i społeczna (o poprawę sytuacji kobiet i osób niepełnosprawnych); jej determinacja i odwaga. Ale reportaż wiele zyskuje również dzięki perspektywie Baszira. Dlaczego przystąpił do talibów? Czym dla niego jest dżihad? Jak wygląda jego życie jako bojownika, męża i ojca? Dla Baszira przejęcie władzy przez talibów oznaczało zwycięstwo i awans społeczny; dla Dżamili i Ariany – wygnanie, ograniczenie wolności i koniec edukacji. Seierstad zestawia ze sobą te trzy historie – zagłębia się w niuanse, zawiłości przeżyć, trudne decyzje i skomplikowane ludzkie ścieżki. Pisze o Afganistanie w latach trwania radzieckiej interwencji, w czasach wojny domowej, obecności wojsk amerykańskich oraz przejęciu władzy przez talibów w 2021 roku. O dżihadzie, zamachach, represjach, imigracji i powrotach. O religijnych napięciach, walce afgańskich kobiet o prawo do edukacji, wolności, samostanowienia i niezależności. O miłości, rodzinie, stracie, goryczy rozczarowań, odebranych marzeniach, niepewnej przyszłości i wciąż tlącej się nadziei w kraju, w którym tak trudno być kobietą. Historie z życia i niełatwe doświadczenia w powiązaniu z kontekstem historycznym, kulturowym i politycznym tworzą intensywny, angażujący i przystępny w odbiorze tekst. Åsne Seierstad koncentruje się na bezstronnym opowiedzeniu historii, z pominięciem siebie jako uczestnika i narratora; na podstawie osobistych rozmów i spotkań rekonstruuje dialogi i sceny, co sprawia, że reportaż czyta się momentami jak wciągającą powieść. "Historie afgańskie" zbliżają do zwykłych ludzi – Afgańczyków, kobiet i mężczyzn, złapanych w sieć wojny, konfliktów, krzywd, sporów i nieustannej walki.

"Nocami śniło jej się, że biegnie. Przez pustynię, po górach, ulicami, przez strumienie i rzeki. Wszędzie natykała się na barykady. W ciągu dnia pracowała przy likwidowaniu barier, nocami stawiano nowe"


Ważny i zwiększający świadomość reportaż. Refleksja na temat sytuacji kobiet oraz Afganistanu – wczoraj, dziś i jutro. Książka, która boleśnie uświadamia, jak wielką cenę za wojnę i konflikty ponoszą zwykli ludzie; która przypomina, jak fundamentalne znaczenie mają wolność, demokracja i prawa człowieka. Warto przeczytać.
























• współpraca barterowa • Wydawnictwo W.A.B. •

Tytuł oryginalny: Afghanerne
Przekład: Iwona Zimnicka
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 26 lutego 2025
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 544
Moja ocena: 5/6

23.1.25

"Pamiętnik z getta w Krakowie" – Halina Nelken /przedpremierowo/

"Pamiętnik z getta w Krakowie" – Halina Nelken /przedpremierowo/
Po przymusowym przesiedleniu z krakowskiego getta do obozu Plaszow dwudziestoletnia Halina utonęła w poczuciu całkowitej klęski i beznadziei. Na pryczy "leżała złamana życiem" – przygniótł ją ciężar ludzkiej krzywdy, głodu, nędzy i okrucieństwa. Był 1943 rok – i wciąż, mimo trudnych doświadczeń w getcie, zaledwie początek wielkiego cierpienia i dramatycznej walki o przetrwanie. Po KL Plaszow Halina trafiła do obozów Auschwitz-Birkenau i Ravensbrück. Przez lata pisała pamiętnik i tworzyła poezję – teksty, które po opublikowaniu stały się bezcennym świadectwem z czasów wojny, okupacji i Zagłady.


"Pamiętnik z getta w Krakowie" to trzyczęściowa publikacja – wspomnienia z rodzinnego domu z lat przedwojennych, zapiski młodej dziewczyny przesiedlonej przymusowo do krakowskiego getta oraz teksty z okresu obozowej gehenny – z KL Plaszow, KL Auschwitz-Birkenau i KL Ravensbrück. Narrację uzupełniają wiersze, zdjęcia oraz krótkie komentarze autorki dopisane w latach 80. ubiegłego wieku w Cambridge w USA. 

Książka Haliny Nelken ujmuje szczerością i realizmem – daje wgląd w osobiste, intymne doświadczenia, myśli i uczucia, ale jednocześnie stanowi obraz minionej epoki i przejmujące świadectwo Zagłady krakowskich Żydów. To beztroskie, szczęśliwe lata dzieciństwa i młodości przerwane brutalnie przez wojnę. To rodzinne albumy pełne zdjęć. Galopujące konie Wojciecha Kossaka i akwarela Teodora Grotta na ścianie. Kaflowy piec i perski dywan. Nucenie ludowych melodii, wspólne czytanie, słodycze i prezenty na Chanukę. "Noc listopadowa" w Teatrze Słowackiego i ciastko z kremem w kawiarni. Kwitnące kasztany na Plantach, dzwoniące niebieskie tramwaje, szkoła św. Scholastyki. Wspomnienia z dalekiej przeszłości – losy dziadków, pierwsze spotkanie rodziców, dzieciństwo w krakowskiej kamienicy przy Długosza 7. To podróż do przedwojennego Krakowa – barwny, bogaty w szczegóły obraz miasta sprzed lat, życia kulturalnego i społecznego, mieszczańskich realiów oraz ludzi – kobiet, mężczyzn i dzieci w różnym wieku, sąsiadów, kolegów i koleżanek, nauczycieli i sprzedawców. Halina Nelken uchwyciła specyficzną atmosferę, charakterystyczny rys Krakowa (dla mnie interesująca odmiana, bo znacznie częściej zdarzało mi się podróżować literacko do dawnej Warszawy). W drugiej i trzeciej części książki piękne, sentymentalne lata stają się odległym wspomnieniem. Ich miejsce zajmuje groza wojennych lat – przesiedlenia, ciężka praca, głód, trudne warunki życia w getcie, obozowe realia, bliskość śmierci i walka o przetrwanie. Halina pisze o niełatwej codzienności, próbie zachowania pozorów normalności, momentach smutku i radości. Jest rodzina, miłość i przyjaźń. Są rozterki i zmagania dziewczyny, która musiała szybko dorosnąć. Jest wiele uczuć i emocji – młodzieńcza beztroska, wojenny żal, gniew, tęsknota i lęk o przyszłość. Raz gorycz, poczucie niesprawiedliwości albo zobojętnienie, innym razem silne pragnienie przetrwania i nadzieja na lepszy czas. Wspomnienia Haliny utkane są z detali, pisane zapachami, smakami i obrazami – działają na wyobraźnię i wrażliwość, bez patosu i wielkich słów. Ogromnie doceniam – za wartość historyczną i literacką oraz za poruszające studium ludzkich losów w najtrudniejszych czasach. Smutna to książka – łamie serce. Ale ma też w sobie sporo światła, gdy opowiada o wytrwałości, godności i szacunku, wzajemnej pomocy, miłości i przyjaźni.


Ważna, poruszająca i wartościowa literatura faktu. Opowieść o korzeniach, tradycji i rodzinie. O pożegnaniach i powrotach, zawiłych wojennych i powojennych ścieżkach. O dawnym Krakowie, Zagładzie i przetrwaniu. Polecam, czytajcie.




















• współpraca barterowa • Wydawnictwo W.A.B. •


Podstawa wydania: Halina Nelken, Pamiętnik z getta w Krakowie, Toronto: Polski Fundusz Wydawniczy w Kanadzie, 1987
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 29 stycznia 2025
Oprawa: twarda
Liczba stron: 448


9.10.24

"Kawiarnia pod Pełnym Księżycem. Prawdziwe życzenie" – Mai Mochizuki (przekład Agata Falkowska)

"Kawiarnia pod Pełnym Księżycem. Prawdziwe życzenie" – Mai Mochizuki (przekład Agata Falkowska)
Kawiarnia pod Pełnym Księżycem pojawia się nieoczekiwanie w różnych miejscach. Pracujące w niej koty nie przyjmują od gości zamówień – serwują indywidualnie dopasowane, specjalnie przygotowane napoje i potrawy. I pomagają też odwiedzającym ich ludziom odkryć to, czego tak naprawdę pragną – ich prawdziwe życzenia.


Książka Mai Mochizuki ponownie otuliła mnie księżycową magią – i zabrała w podróż przez zawiłe ludzkie losy, skomplikowane uczucia i relacje. Kontynuacja "Kawiarni pod Pełnym Księżycem" ma w sobie urok pierwszej części – to japoński comfortbook w nietuzinkowej odsłonie, z gadającymi kotami, dobrym jedzeniem i astrologią, motywem przewodnim – ale jednocześnie wydała mi się bardziej ludzka, bliska, wzruszająca – i mocniej angażująca. Mai Mochizuki do kociej kawiarni na kółkach zaprosiła trzy osoby: Satomi, młodą kobietę rozdartą między karierą zawodową a małżeństwem; Koyuki, dziewczynę, która latami dźwiga ciężar poczucia winy; Junko, żonę i matkę, która głęboko skrzywdzona przez despotycznego ojca oddaliła się od rodziny. Każda z nich musi skonfrontować się z własnymi uczuciami i wspomnieniami, zajrzeć w głąb serca i zrozumieć siebie – odkryć pragnienia, tytułowe prawdziwe życzenia. Historie Satomi, Koyuki i Junko zaskakująco mocno mnie poruszyły. Zresztą tym razem wątek astrologiczny (którego nie jestem fanką) okazał się przyjemniejszy, łatwiejszy w odbiorze – i odniosłam wrażenie, że nie zdominował i nie przyćmił indywidualnych historii osób, które trafiły do Kawiarni pod Pełnym Księżycem. Mochizuki udało się stworzyć trzy krótkie, ale angażujące opowieści – o poczuciu osamotnienia, ludzkiej życzliwości, konfrontacji z własnymi pragnieniami, zrzucaniu ciężaru bolesnej przeszłości, trudnych wyborach oraz przebaczeniu sobie i innym. O niełatwej drodze do uzdrowienia i zrozumienia siebie – krokach ku szczęściu i zadowoleniu.

"Pierwszym krokiem do szczęścia jest odnalezienie swojego prawdziwego życzenia" 


"Prawdziwe życzenie" to spacery ulicami zimowego Tokio i plażą nadmorskiej Kamakury, długie rozmowy pod gwiazdami, łzy smutku i radości. To pyszne opisy jedzenia, astrologiczne smaczki, trafne życiowe spostrzeżenia, przyjemna, nostalgiczna atmosfera i czuła proza. Książka skąpana w delikatnym księżycowym blasku – dla miłośników japońskich comfortbooków, kotów i astrologii (i nie tylko:).





















• prezent • Wydawnictwo W.A.B. •

Tytuł oryginalny: 満月珈琲店の星詠み~本当の願いごと~
Przekład: Agata Falkowska
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 9 października 2024
Cykl: Kawiarnia pod Pełnym Księżycem (tom 2)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 176
Moja ocena: 4,5/6

31.5.24

"Małe ludzkie zawirowania. Opowiadania zebrane" – Grace Paley (przekład Monika Adamczyk-Garbowska) /przedpremierowo/

"Małe ludzkie zawirowania. Opowiadania zebrane" – Grace Paley (przekład Monika Adamczyk-Garbowska) /przedpremierowo/
Czy to nie w "małych ludzkich zawirowaniach", w na pozór trywialnej krzątaninie, w zwykłej codzienności kryje się esencja życia?


Nowy Jork lat 50. i 60. XX wieku w opowiadaniach Grace Paley, amerykańskiej pisarki, poetki i eseistki, przypomina barwną mozaikę – zadziwia i oszałamia swoją różnorodnością. Tkankę miejską tworzą nie tylko dźwięki, smaki i zapachy, ale również, a może i przede wszystkim, skomplikowane życiorysy. Paley kreśli obraz wielkiego miasta jako scenerii dla tytułowych "małych ludzkich zawirowań" – osobistych zdarzeń i doświadczeń, które, choć niewielkie w skali świata, historii i ludzkości, istotnie wpływają na nasze losy, mocno nas kształtują. W antologii głosy osób w różnym wieku, z różnych grup etnicznych i klas społecznych splatają się w intymną i jednocześnie uniwersalną opowieść osadzoną w konkretnym czasie i miejscu – amerykańskich realiach ubiegłego wieku. "Małe ludzkie zawirowania" to luksusowe apartamenty i niewielkie, duszne mieszkania, wiosłowanie na jeziorze w Central Parku, zatłoczone ulice i miejski gwar, zachody słońca na rzece Hudson, place zabaw na Manhattanie, wyprawa na Księżyc oglądana na ekranie telewizora. Grace Paley w krótkiej formie opisuje codzienne chwile szczęścia i bolesne upadki – portretuje samotne matki na zasiłkach, prostytutki, żony i rozwódki, zuchwałe nastolatki, niedzielnych ojców w rozchełstanych koszulach, kobiety i mężczyzn popijających pospiesznie whiskey przed pójściem ze sobą do łóżka, żołnierzy na przepustce szukających niezobowiązującego seksu, imigrantów próbujących odnaleźć się w niełatwych realiach miejskiego molochu. Paley hojnie czerpie z własnych doświadczeń i otaczającej ją rzeczywistości – na pierwszy plan wysuwają się kwestie związane z życiem rodzinnym i społecznym: brak pieniędzy, długi, pozamałżeńskie zdrady, zemsta, dorastanie, kobiecość, różne odsłony macierzyństwa, nieślubne dzieci, kłótnie i domowa przemoc, kapitalizm, nierówności i wojna w Wietnamie. Pojawiają się wątki autobiograficzne, m.in. w komentarzach dotyczących żydowskiego pochodzenia, pisarstwa, pacyfizmu i feminizmu. Mocno wyczuwalny amerykański vibe niósł mnie przez kolejne strony – a jest ich całkiem sporo (w skład "Małych ludzkich zawirowań" weszły czterdzieści cztery opowiadania pochodzące z trzech różnych tomów Grace Paley opublikowanych w latach 1959, 1974 i 1985, w większości nieprzetłumaczone na język polski aż do tego momentu). Interesująca wydała mi się kompozycja opowiadań (brak wyraźnie zarysowanej fabuły i puenty). Przypominają one urywki z życia, małe sceny, krótkie momenty wyrwane z całości – są fragmentaryczne, otwarte, nieco chaotyczne. I wydaje się, że ich urok tkwi w prostocie – ot, zwykłe-niezwykłe teksty o zwykłych ludziach i ich zwykłym życiu, bez napięcia i dramaturgii. Paley nie uderza w sentymentalne i ckliwe nuty, pisze w konwencjonalnym stylu, z humorem, ironicznym dystansem – i robi to naprawdę świetnie. W krótkiej, skondensowanej formie trafnie oddaje zawiłość uczuć, tymczasowość, przewrotność ludzkiego losu i doświadczeń. Przypomina, że i szczęście, i rozpacz są ważną częścią egzystencji. I że "najważniejsze pytanie to jak przeżyć życie".


"Małe ludzkie zawirowania" to must read dla miłośników krótkiej formy (i nie tylko). Antologia, która tętni amerykańskim vibe'm; która pozwala zanurzyć się w międzyludzkich relacjach, w nowojorskiej codzienności, w drobnych momentach życia. Z łatwością można w niej znaleźć literackie perełki – i ja też je znalazłam (szczególnie zachwyciło mnie osiem opowiadań: "Do widzenia i powodzenia", "Jasnoróżowa pieczeń", "Nieodwracalna średnica", "Pragnienia", "Samuel", "Rozmowa z moim ojcem", "Matka", "Długodystansówka").
Piękny zbiór, warto przeczytać.




















• współpraca barterowa • Wydawnictwo W.A.B. •

Przekład: Monika Adamczyk-Garbowska
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 5 czerwca 2024
Oprawa: twarda
Liczba stron: 528
Moja ocena: 5/6

8.4.24

"Piąta pora roku" – Ali Smith (przekład Jerzy Kozłowski) /przedpremierowo/

"Piąta pora roku" – Ali Smith (przekład Jerzy Kozłowski) /przedpremierowo/
"Curlew or curfew. You choose" czyli jak zrozumieć ten dziwny, dezorientujący świat...


Dla mnie powieści Ali Smith to w pewnym sensie literackie (i intelektualne) łamigłówki. Autorka zręcznie bawi się słowem, kontekstem kulturowym i społecznym, odniesieniami do sztuki i historii. I w "Piątej porze roku" również widać to charakterystyczne zamiłowanie Smith do ukrytych znaczeń i leksykalnych gier. Jej nowa powieść, choć niezależna, nawiązuje do słynnej tetralogii, zarówno poprzez tytuł jak i koncepcję. Ali Smith ponownie tworzy opowieść silnie zakorzenioną w aktualnych wydarzeniach – tym razem jest to okres pandemicznej izolacji. Sandy, bohaterka "Piątej pory roku", malarka, tkwi w egzystencjalnym kryzysie – jej ojciec przebywa w szpitalu, a szalejący covid-19 pogłębia poczucie samotności, lęku i niepewności. Kobieta otrzymuje niespodziewany telefon, który daje początek serii zaskakujących zdarzeń. Trzy części książki wyodrębnione według słowno-znaczeniowego klucza układają się w zawiłą, nielinearną historię – i podąża ona w dość nietypowym kierunku. Zresztą jak to już u Ali Smith bywa, język, znaczenie i forma są ważniejsze niż sama fabuła. "Piąta pora roku" to opowieść w opowieści, bo współczesne losy wspomnianej już Sandy splatają się z historią osieroconej dziewczynki, uczennicy kowala, żyjącej w czasach epidemii dżumy. Delikatne nici – paralele między przeszłością i teraźniejszością – ujawniają się subtelnie, czyniąc całość wspaniale dziwną i niejednoznaczną. Smith wykorzystuje tajemnicze motywy (jak na przykład średniowieczny artefakt czy kulik, zagrożony wyginięciem gatunek ptaka), żongluje słowami i znaczeniami, wplata odrobinę humoru i satyry (a nawet absurdu i farsy). I co najważniejsze, poprzez tak pomysłową formę bada jednostkowe i uniwersalne aspekty trudnych czasów, w których przyszło nam żyć. Smith pisze o osobistych lękach, troskach i wewnętrznych zmaganiach – niepewności jutra, samotności, utracie sensu, kruchości istnienia, sile rodzinnych więzi. Z przenikliwością, jak przystało na bystrą obserwatorkę, którą niewątpliwie jest, kreśli obraz współczesności – porusza ważne i aktualne tematy dotyczące pandemii, społecznego gniewu i nienawiści, niesprawiedliwości, tożsamości płciowej, zmian klimatycznych, różnic pokoleniowych, wolności i ograniczeń oraz prawdy i kłamstwa (i zacieraniu się granic między nimi). Zakończenie pozostawia czytelnika lekko zdezorientowanego, w zawieszeniu wobec pytań i wątpliwości, co właściwie dobrze koresponduje z chaosem realiów codziennego życia.


"Piąta pora roku" to inteligentna, pomysłowa (łączy w sobie wiele różnych i z pozoru niepasujących do siebie elementów), przyjemna w czytaniu, ale też wymagająca lektura – smutna, gorzka i zabawna. Powieść Smith uświadamia, jak wielką moc mają opowieści, jak bardzo przypadkowe interakcje z innymi ludźmi potrafią nas odmienić, jak z wieloma rzeczami musimy się mierzyć – na szczęście nie jesteśmy w tym sami. I ta nuta nadziei podnosi na duchu.

Lubię. Podążanie za prozą Ali Smith po raz kolejny sprawiło mi przyjemność.































* Współpraca barterowa z Wydawnictwem W.A.B.

Tytuł oryginalny: Companion Piece
Przekład: Jerzy Kozłowski
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 10 kwietnia 2024
Oprawa: twarda
Liczba stron: 240
Moja ocena: 5/6

Copyright © w ogrodzie liter , Blogger