Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura amerykańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura amerykańska. Pokaż wszystkie posty

18.5.26

"Cesarz radości" – Ocean Vuong (przekład Adam Pluszka)

"Cesarz radości" – Ocean Vuong (przekład Adam Pluszka)
"Najtrudniejszą rzeczą na świecie jest żyć tylko raz"


Powieść Oceana Vuonga zaczyna się dramatycznie. Dziewiętnastoletni Hai stoi na moście, przytłoczony ciężarem życia, gotowy do skoku. Ratunek przychodzi niespodziewanie – krzyk rozdzierający nocną ciszę wyrywa go z objęć rozpaczy. Koniec staje się nowym początkiem. Zagubiony w labiryncie rozczarowań, beznadziei i pustki chłopak nawiązuje więź ze starszą wdową, która z kolei gubi się we własnej pamięci – i ta więź odmienia ich życie. "Cesarz radości" to historia outsiderów, których "amerykański sen" roztrzaskał się na milion kawałków w zderzeniu z prozą codzienności. Senne miasteczko East Gladness ma odcień owsianki – tonie we mgle i w cichej rozpaczy. To gwizd przejeżdżających pociągów, dziurawe drogi, złomowisko szkolnych autobusów, chińska knajpa, Walmart, czerwona wieża ciśnień i duchy zmarłych. W tej dusznej i klaustrofobicznej scenerii, mikrokosmosie współczesnej Ameryki, głęboko zakorzenione są ludzka samotność i brak perspektyw. Hai staje się głosem młodych ludzi – pokolenia szukającego sensu w świecie, który wydaje się go pozbawiony – a także głosem imigrantów i outsiderów, którzy mierzą się z poczuciem wyobcowania, kryzysem ekonomicznym i tożsamości. Ocean Vuong ze szczerością i zrozumieniem pisze o tym, co trudne i bolesne. O ciężkiej pracy i niskich zarobkach, uzależnieniach, straconych szansach, pokoleniowych traumach, depresji i skomplikowanych rodzinnych relacjach. Tworzy obraz przyziemnego życia, w którym nie brakuje smutku, niepewności i cierpienia. Ale to nie przejmujący mrok urzeka w tej powieści najbardziej, lecz sposób w jaki splata się on z odrobiną światła – humorem, czułością i nadzieją. Zamiast śmierci – podróż w stronę drugiego człowieka. Więź głównego bohatera i chorującej na demencję starszej kobiety chwyta za serce. To poruszająca lekcja empatii, przyjaźni i troski, a także godności w chorobie i starości oraz siły ludzkiej życzliwości. Hai i Grazina nieoczekiwanie stają się dla siebie rodziną z wyboru – ratunkiem i wsparciem. Osobliwe, barwne postaci drugoplanowe – pracownicy taniej restauracji, w której pracuje Hai – mimo tragicznych okoliczności wykradają losowi chwile radości, które nie odmieniają magicznie ponurej rzeczywistości, lecz pomagają utrzymać się na powierzchni, trwać mimo wszystko.


Ocean Vuong potrafi wydobyć sens i piękno z prozaicznych szczegółów, z szarości, bólu i rozpaczy. Jego "Cesarz radości" pełen jest życia w przeróżnych odcieniach. To powieść szczera i głęboko ludzka, napisana z liryzmem, humorem i czułością. Momentami smutna, brutalnie szczera, wzruszająca, zabawna i pocieszająca. O bliskości, która nie wynika z więzów krwi, lecz rodzi się ze wspólnego doświadczenia straty, samotności i wyobcowania. O dobroci i życzliwości, które pomagają przetrwać trudne momenty. O ludzkich zmaganiach, goryczy rozczarowań, wytrwałości i drugich szansach. O zwykłym życiu zwykłych ludzi, gdzieś na obrzeżach, i przypadkowych spotkaniach, które odmieniają los.





















• współpraca barterowa • Wydawnictwo W.A.B. •

Tytuł oryginalny: The Emperor of Gladness
Przekład: Adam Pluszka
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 20 maja 2026
Oprawa: twarda
Liczba stron: 528
Moja ocena: 5/6

10.5.26

"Antidotum" – Karen Russell (przekład Maria Makuch)

"Antidotum" – Karen Russell (przekład Maria Makuch)
Czy istnieje lek na poczucie winy? Na żal, lęk, gniew lub rozpacz? Czy życie byłoby lepsze, gdybyśmy mogli uwolnić się od niechcianych wspomnień?


Mieszkańcy Uz, małego miasteczka w Nebrasce, mają taką możliwość – mogą oddać swoje koszmary, traumy i tajemnice w depozyt. Preriowa wiedźma jest jak skrytka – przechowuje w sobie cudze wspomnienia. Człowiek czuje się lżejszy – nie musi pamiętać. Ale może też odzyskać w dowolnym momencie to, co w sekrecie powierzył. W "Antidotum" Karen Russell splata ze sobą losy kilku osób: wiedźmy preriowej; nastolatki, której matka została zamordowana; mężczyzny, którego farma pozostała cudownie nietknięta przez żywioł i czarnoskórej fotografki pracującej dla agencji federalnej. Powieść osadzona jest w amerykańskiej scenerii, w kontekście dwóch prawdziwych zdarzeń pogodowych – burzy pyłowej zwanej "Czarną Niedzielą" z kwietnia 1935 roku i powodzi, która nastąpiła miesiąc później na rzece Republican – autorka wykorzystuje elementy magicznego realizmu, by nadać tej historii głębszy, metafizyczny wymiar. W "Antidotum" wyschnięta, pustoszona przez kataklizmy ziemia skrywa sekrety, ból i krew oraz pamięć o tym, co było i co jeszcze może się wydarzyć. Surowe, brutalne piękno krajobrazu i ludzkich historii obecne jest w nieustannym cyklu czasu, zniszczenia i odrodzenia. Karen Russell tworzy złożony portret miejsca, które kształtuje życie ludzi na wiele różnych sposobów. Bohaterowie książki próbują za wszelką cenę stłumić lub wyprzeć trudną przeszłość, odepchnąć od siebie to, co niewygodne. Zapomnienie wydaje się kuszące, bo pozornie uwalnia od ciężaru życia i uczuć. Ale czy na zapomnieniu można zbudować przyszłość? Uz jest miejscem przeklętym – susze, burze piaskowe, powodzie, niewyjaśnione morderstwa, klęska plonów... Wszędzie słychać echo dawnych krzywd, które domagają się zadośćuczynienia. Karen Russell dotyka głębokiej rany w sercu amerykańskiej historii – krzywd i zbrodni popełnionych wobec rdzennej ludności, wywłaszczeń, prób wymazania śladów ich istnienia. Mocno wybrzmiewają też kwestie migracji, przemocy, dyskryminacji, indywidualnej i pokoleniowej traumy, macierzyństwa oraz klimatu – potęgi natury, eposu ziemi i ciężkiej pracy. Karen Russell to gawędziarka – z humorem, odrobiną liryzmu i surowością wypełnia swoją powieść po brzegi. Wątki, wydarzenia, postacie i poruszane tematy, kontekst historyczny i społeczny, elementy prozy, literatury faktu i realizmu magicznego – wszystko to łączy się ze sobą w chaotyczną, osobliwą i niepokojącą książkę. Książkę, która grzęźnie w preriowym pyle i odbiera oddech; która szepcze do ucha zapomniane historie; która zabarwia się czerwienią krwi i zachodzącego słońca. Każdy z bohaterów musi zmierzyć się nie tylko z klątwą miasteczka Uz, ale również z własnymi demonami. Powiązania między nimi tworzą gęstą sieć straty, bólu, gniewu, samotności i nadziei.


"Antidotum" to ambitna, mocno amerykańska powieść z interesującą koncepcją, ciężarem historii i ważną tematyką. Opowieść o czasie, pamięci, rodzinie i stracie; o winie i odkupieniu oraz o wielkich tajemnicach życia i śmierci. O grzechach przeszłości i zbiorowej amnezji. Książka, która uświadamia, że to właśnie pamięć, a nie zapomnienie, jest drogą do uleczenia. Że musimy pamiętać, aby móc wziąć odpowiedzialność, iść naprzód i lepiej rozumieć swoje życie.























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: The Antidote: a Novel
Przekład: Maria Makuch
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 6 maja 2026
Oprawa: twarda
Liczba stron: 512
Moja ocena: 4,5/6

31.1.26

"Zostań ze mną" – Nicholas Sparks i M. Night Shyamalan (przekład Anna Esden-Tempska)

"Zostań ze mną" – Nicholas Sparks i M. Night Shyamalan (przekład Anna Esden-Tempska)
Nicholas Sparks, autor romantycznych powieści, i M. Night Shyamalan, reżyser kultowego "Szóstego zmysłu"? Intrygująca współpraca i równie intrygująca historia, która wykracza poza tradycyjne, gatunkowe ramy.


"Zostań ze mną" to połączenie romansu, kryminału i elementów nadprzyrodzonych. Nicholas Sparks wnosi charakterystyczny dla swojej twórczości ładunek emocjonalny – romantyczną wrażliwość i subtelność. Z kolei Shyamalan dodaje dreszcz niepokoju, nutę grozy i metafizyki, które budują napięcie i suspens. Poznajemy historię Tate'a, architekta pogrążonego w żałobie po stracie ukochanej siostry, oraz Wren, młodej kobiety skrywającej bolesny sekret, uwięzionej między życiem i śmiercią. Czułość i empatia koją żal i smutek, niespodziewanie rodzi się więź, ale coś mrocznego – niewyjaśniona tragedia z przeszłości – zmusza ich do konfrontacji z tym, co trudne do uwierzenia, co wykracza poza logikę... Małe nadmorskie miasteczko na Cape Cod staje się scenerią dla podróży dwojga ludzi – przez miłość, stratę, tragedię i uzdrowienie. Romans rozwija się niespiesznie w czułych i intymnych momentach, a suspens w scenach niepokoju i zagrożenia – aż do dramatycznego, chwytającego za serce finału. Elementy nadprzyrodzone zaskakująco dobrze współgrają z fabułą – historia Tate'a i Wren wydaje się mocno osadzona w realnym świecie, stawia wobec pytań dotyczących życia i śmierci. Czy istnieje coś po drugiej stronie? Co po nas pozostaje? Czy więzi i uczucia mogą być silniejsze niż śmierć?


Czuła, romantyczna, a momentami też smutna i niepokojąca historia na granicy życia i śmierci – ale z pokrzepiającym przesłaniem. O druzgocącej stracie oraz uzdrawiającej mocy miłości, przyjaźni i prawdy. Powieść, która przypomina, jak cenne jest życie i ludzie, którzy są w nim obecni. Że miłość może nas znaleźć w najmniej spodziewanym momencie. Że warto zawalczyć o samego siebie – by przezwyciężyć trudności i z nadzieją patrzeć w przyszłość.

























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Albatros •

Tytuł oryginalny: Remain
Przekład: Anna Esden-Tempska
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 28 stycznia 2026
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 400
Moja ocena: 4,5/6

4.11.25

"Zanim powiesz żegnaj" – Harlan Coben i Reese Witherspoon (przekład Janusz Ochab)

"Zanim powiesz żegnaj" – Harlan Coben i Reese Witherspoon (przekład Janusz Ochab)
Młoda, odważna, profesjonalna i pełna pasji – taka kiedyś była Maggie, chirurżka plastyczna i lekarka wojskowa zagranicznych misji. Ale to już przeszłość. Kobieta straciła to, co najbardziej kochała – męża, swoją bratnią duszę, i pracę, która nadawała sens jej życiu. Teraz Maggie mieszka z siostrą i próbuje uratować rodzinne finanse, karierę i własne złamane serce. Wkrótce otrzymuje intratne zlecenie – ma wykonać operację rosyjskiego oligarchy. Kiedy trafia do Rosji, zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Maggie zostaje wciągnięta w niebezpieczną intrygę medyczną obejmującą cały świat. Kim naprawdę był jej mąż? Co wydarzyło się w obozie dla uchodźców w Afryce Północnej? Ceną za poznanie prawdy może być życie...


Harlan Coben i Reese Witherspoon? Ekscytujący duet i równie ekscytujący thriller. Historia Maggie to rollercoaster emocji i podróż w nieznane – w świat bogactwa, korupcji, spisków, innowacji medycznych i sztucznej inteligencji – równie fascynujący, co niepokojący. Powieść ma mocno sensacyjny charakter – po dość spokojnym początku gwałtownie nabiera tempa i dzieje się naprawdę wiele: adrenalina, ucieczki i pościgi, zmiany lokalizacji, zdrady, morderstwa, mylne tropy. "Zanim powiesz żegnaj" to charakterystyczne dla Cobena zawiłości fabuły, suspens i zaskakujące zwroty akcji. Odniosłam wrażenie, że Reese Witherspoon dodała książce odrobinę filmowego blichtru i tchnęła życie w główną bohaterkę. Maggie dźwiga ciężar tej historii; mierzy się ze stratą, przeciwnościami i niebezpieczeństwem; ryzykuje życie, by poznać prawdę. I to postać, za którą chce się podążać – silna, błyskotliwa, odważna i atrakcyjna, ale też głęboko ludzka w swoich zmaganiach, w bólu i tęsknocie. Coben i Witherspoon podejmują kilka ciekawych tematów związanych z postępem medycznym, sztuczną inteligencją, etyką zawodową i zorganizowaną przestępczością. Niektóre rozwiązania fabularne mogą wydawać się mało wiarygodne – ale nie szkodzi. Najlepiej po prostu zapiąć pasy i dać się ponieść tej szalonej i wciągającej historii – z odrobiną humoru i dreszczykiem emocji, w iście bondowskim stylu.


Opowieść o kobiecie uwikłanej w niebezpieczną grę. O głęboko skrywanych sekretach, przesuwaniu granic i balansowaniu na krawędzi. O miłości, stracie i bolesnej prawdzie.
Dobra czytelnicza rozrywka 🔥























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Albatros •

Tytuł oryginalny: Gone Before Goodbye
Przekład: Janusz Ochab
Data wydania: 29 października 2025
Wydawnictwo: Albatros 
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 320
Moja ocena: 4,5/6

11.7.25

"Hiroszima. Najważniejszy reportaż XX wieku" – John Hersey (przekład Jerzy Łoziński)

"Hiroszima. Najważniejszy reportaż XX wieku" – John Hersey (przekład Jerzy Łoziński)
" – Gdzie pan był szóstego sierpnia 1945 roku o godzinie ósmej piętnaście?"


Piękny, słoneczny poranek w japońskiej Hiroszimie. Właśnie odwołano alarm bombowy i nie było już słychać odgłosów samolotów. Hatsuyo Nakamura, wdowa po krawcu, stała przy kuchennym oknie, a jej dzieci bawiły się w pokoju obok. Doktor Masakazu Fujii siedział na werandzie prywatnego szpitala. Toshiko Sasaki, pracownica działu kadr, odwróciła głowę, żeby powiedzieć coś do koleżanki. Ojciec Wilhelm Kleinsorge, niemiecki jezuita, czytał zakonne czasopismo na ostatnim piętrze budynku misyjnego. Doktor Terufumi Sasaki, młody chirurg, z próbką krwi w dłoni, szedł szpitalnym korytarzem. Wielebny Kiyoshi Tanimoto, na przedmieściach, wyładowywał z taczek rzeczy zabrane z domu w obawie przed nalotem. O 8.15 miasto zalał oślepiający błysk – "wszystko stało się białe białością, jakiej jeszcze nikt nigdy dotąd nie widział". Fala uderzeniowa powstała z eksplozji zrzuconej na Hiroszimę bomby atomowej zrównała miasto z ziemią, zabijając od razu kilkadziesiąt tysięcy ludzi – a w następnych godzinach, dniach i miesiącach kolejne tysiące na skutek obrażeń, pożarów i choroby popromiennej. John Hersey, amerykański pisarz i publicysta, pojechał do zniszczonego miasta i wysłuchał relacji świadków, którzy przeżyli. Powstał około siedemdziesięciostronicowy tekst zbudowany wokół doświadczeń sześciu ocalonych mieszkańców Hiroszimy – i został opublikowany na łamach "New Yorkera" w 1946 roku, wywołując sensację. W 1999 roku "Hiroszimę" uznano za najważniejszy amerykański tekst dziennikarski XX wieku.

Najnowsze polskie wydanie z grafiką Charlesa E. Martina na okładce (która znalazła się również na okładce numeru "New Yorkera") zawiera wstęp Michała Choińskiego, tekst Hersey'a z 1946 roku oraz dodatek z 1985 roku zatytułowany "Pokłosie". Autor przedstawia apokaliptyczną rzeczywistość tuż po wybuchu bomby z perspektywy sześciu świadków, tzw. hibakusha czyli ocalonych. To losy kobiet i mężczyzn, którzy znaleźli się w samym sercu wydarzeń i którzy musieli walczyć o przetrwanie wśród ruin, szalejących pożarów, w morzu rannych i zabitych. Hersey pisze z dbałością o szczegóły, w neutralnym, oszczędnym i bezpośrednim stylu – na podstawie przeprowadzonych w Hiroszimie rozmów, relacjonuje godzina po godzinie ludzkie zmagania, kreśli wstrząsający obraz skutków użycia bomby atomowej. Przeplatające się indywidualne historie tworzą mozaikę poruszających scen i doświadczeń – tragedii, straty, szoku, cierpienia, bezradności, lęku, odwagi i wzajemnej pomocy (i zagubienia, bo mieszkańcy nie wiedzieli wówczas, czym zostali zaatakowani). Hersey nadaje wydarzeniom w Hiroszimie ludzkie oblicze, osobisty wymiar – siłą jego tekstu są nie liczby, statystki i opinie ekspertów, lecz tragedia zwykłych kobiet, mężczyzn i dzieci – tragedia, która nie zakończyła się po kilku dniach lub miesiącach, ale trwała całe dalsze życie pod postacią traumy, utraty rodziny i domu, niepełnosprawności i chorób (o czym Hersey pisze w tekście z 1985 roku, gdy ponownie po latach odwiedził bohaterów reportażu).


"Cisza w nadrzecznym zagajniku, w którym setki straszliwie poranionych ludzi cierpiały w milczeniu, była najokropniejszym, budzącym największą grozę doświadczeniem, jakie kiedykolwiek przeżył. Leżeli w milczeniu, nikt nie płakał, nikt nie krzyczał z bólu, nikt się nie skarżył"

"Hiroszima" to świadectwo ludzkiej gehenny, cierpienia i wytrwałości, niszczycielskiej mocy i skutków ataku nuklearnego. Opowieść o ludziach, których dawne życie w jednej chwili przestało istnieć – a życie "po" zawsze już toczyło się w cieniu atomowej tragedii. O próbie powstania z gruzów, zbiorowej pamięci oraz refleksji na temat śmierci i ocalenia, piętna, bohaterstwa i nadziei. Rzeczowy, bolesny i wstrząsający reportaż, który pozwala wsłuchać się w osobiste przeżycia, poczuć ciężar ludzkiego dramatu. Wzbudził we mnie wiele emocji, skłonił do przemyśleń. Ważny w momencie opublikowania w 1946 roku i ważny nadal – reportażowy must read.
























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: Hiroshima
Przekład: Jerzy Łoziński
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 16 lipca 2025 
Oprawa: twarda
Liczba stron: 240

12.6.25

"Wielki Gatsby" – Francis Scott Fitzgerald (opracowanie literackie Kazimierz Cap)

"Wielki Gatsby" – Francis Scott Fitzgerald (opracowanie literackie Kazimierz Cap)
"Zauważyłem stojącego z rękami w kieszeniach mężczyznę, zapatrzonego w srebrzysty pył roziskrzonego gwiazdami nieba"


Jay Gatsby. Wielki Gatsby. Młody, przystojny i bogaty mężczyzna otoczony nimbem tajemnicy – ucieleśnienie amerykańskiego snu. Organizuje wystawne przyjęcia w swojej rezydencji na Long Island. Piękne kobiety, eleganccy mężczyźni, szampan, jazz, luksusowe samochody. Przepych, blichtr i beztroska. Tak właśnie wyobrażałam sobie powieść Francisa Scotta Fitzgeralda. I rzeczywiście, Ameryka lat 20. ubiegłego wieku błyszczy, ale za fasadą bogactwa i sukcesu kryją się smutek, samotność i rozczarowanie. "Wielki Gatsby" to w gruncie rzeczy gorzka refleksja. Amerykański milioner wiedzie wspaniałe życie, jednak w głębi serca czuje tęsknotę za kobietą, którą kochał i utracił w przeszłości. Gatsby pragnie Daisy bardziej niż cokolwiek innego – i to pragnienie prowadzi go na niespokojne wody, w miłosny trójkąt i ku wielkiej tragedii. Powieść Fitzgeralda jest krótka, z fabułą opartą na postaciach oraz z oszczędnym i niespiesznym sposobem narracji. Wydaje się niepozorna, ale mówi zaskakująco wiele o ludziach i świecie, różnicach społecznych, moralności, egzystencjalnej pustce oraz pogoni za złudnym szczęściem i miłością. Ma w sobie coś hipnotyzującego – może to aura niepokoju, cień zbliżającej się tragedii, a może doskonałe uchwycenie kontrastów, obraz amerykańskiego snu, który kończy się piękną katastrofą.


Powieść o miłości, obsesji i zdradzie, pustce życia wypełnionego rozrywką i luksusem; próbie stworzenia pięknej przyszłości poprzez przywrócenie utraconej przeszłości; o rozczarowaniu i niesprawiedliwości świata, iluzji, przewrotności losu oraz aspiracjach, które prowadzą do tragedii. Trochę melodramat, trochę smutna przestroga. Tajemnicza, efemeryczna i przyprószona blichtrem jak tytułowy Gatsby.





* na zdjęciu "Wielki Gatsby" w pięknym wydaniu z barwionymi brzegami wydawnictwa Świat Książki.
























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Świat Książki •

Tytuł oryginalny: The Great Gatsby
Opracowanie literackie: Kazimierz Cap
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 21 maja 2025
Oprawa: twarda (edycja kolekcjonerska z barwionymi brzegami)
Liczba stron: 192
Moja ocena: 5/6


28.1.25

"Zbieracze borówek" – Amanda Peters (przekład Grażyna Woźniak) /przedpremierowo/

"Zbieracze borówek" – Amanda Peters (przekład Grażyna Woźniak) /przedpremierowo/
"Kim naprawdę jestem? I czy za mną tęsknią?"

Norma przez lata nosiła w sobie pustkę, której nic nie było w stanie wypełnić. Ani tęsknota, ani żal, ani miłość. Jakby utraciła jakiś fragment samej siebie i w żaden sposób nie mogła go odzyskać. Okruchy wspomnień wyłaniały się z zakamarków umysłu, nieuchwytne. Czaiły się w przemilczanych słowach i ukradkowych spojrzeniach. Powracały nieproszone w snach – dom, który nie był jej domem; matka, która nie była jej matką; dziecięcy śmiech, zapach dymu z ogniska, księżyc odbijający się w tafli jeziora. I te sny wydawały się bliższe i bardziej realne niż jawa.


Pewnego upalnego dnia 1962 roku w amerykańskim stanie Maine, gdzieś na borówkowych polach, mała Ruth znika bez śladu. W swoim literackim debiucie Amanda Peters splata losy dwóch rodzin – jedna z nich doświadcza wielkiej tragedii; druga żyje w cieniu mrocznej tajemnicy. Poznajemy historię Joego i Normy – ludzi, których dzielą setki kilometrów, ale łączy ciężar straty. "Zbieracze borówek" to żal, gniew i poczucie winy brata, który stracił młodszą siostrę; to wrażenie niedopasowania i braku przynależności dziewczynki, która straciła dawne życie, bliskich i rodzinny dom. Amanda Peters z wrażliwością i czułością zagłębia się w skomplikowane ludzkie losy, zakamarki uczuć i zawiłości rodzinnych relacji. Tworzy wielowymiarowe, złożone postaci i wspaniałą scenerię – odmalowuje Boston, lasy i pola amerykańskiego stanu Maine, kanadyjski Nowy Brunszwik i Nową Szkocję. W subtelny, poruszający sposób pisze o miłości, rodzinie, kruchości życia, przebaczeniu, macierzyństwie i samotności. O pokoleniowej traumie, prawdzie, tożsamości, zmaganiach rdzennej ludności i indiańskim dziedzictwie. Powieść ujmuje piękną prozą, słodko-gorzką nutą, odrobiną melancholii, przenikliwością w opisywaniu uczuć, relacji i wewnętrznych rozterek. Szczęście, smutek, żal i tęsknota nieustannie przenikają się ze sobą, tworząc wielobarwną, życiową mozaikę. 

"Czasami mój smutek przejawiał się jako strach. Nie pamiętam jak, ale wiem, że w którymś momencie zrozumiałam – nie tyle domyślałam się, ile naprawdę pojęłam – że mój dom nie jest moim domem. Nic nie było na swoim miejscu. Nikt nie był tym, kim powinien być"


"Zbieracze borówek" to włosy rozwiane przez wiatr, zapach dymu i pieczonych ziemniaków, pola pełne zielonych liści i małych, ciemnoniebieskich borówek, jabłka z masłem i cynamonem. To małe buciki pokryte kurzem, czarno-białe fotografie, łzy szczęścia i rozpaczy. To poruszająca opowieść o miłości, która bywa ciężarem – gdy cierpienie i lęk rodzica stają się brzemieniem dziecka. O mrokach sumienia i kłamstwach, które próbują stać się prawdą. O bólu straty, ciężarze winy i traumy, nadziei i uzdrawiającej mocy przebaczenia. O tym, jak skomplikowane bywają ścieżki życia i przeznaczeniu, które potrafi odnaleźć właściwą drogę.

Pięknie napisana, dojrzała i chwytająca za serce powieść. Wiele razy mnie wzruszyła, skłoniła do refleksji. Żyłam losami Normy i Joego – czułam się częścią ich historii. Wspaniale móc polecać takie książki.



















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Filia •

Tytuł oryginalny: The Berry Pickers
Przekład: Grażyna Woźniak
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 29 stycznia 2025
Oprawa: twarda
Liczba stron: 352
Moja ocena: 5,5/6

24.11.24

"Zliczyć cuda" – Nicholas Sparks (przekład Magdalena Słysz)

"Zliczyć cuda" – Nicholas Sparks (przekład Magdalena Słysz)
Losy Jaspera przypominają historię biblijnego Hioba – pełne są cierpienia. Starszy mężczyzna przeżył przed laty niewyobrażalną tragedię, tracąc wszystko to, co najbardziej kochał. Choroba, samotność i żal stały się jego codziennością – uznał, że Bóg się od niego odwrócił i nie liczył już na nic dobrego. Gdy w lasach Uwharrie pojawia się piękny i niezwykle rzadki biały jeleń, Jasper postanawia uchronić go przed kłusownikami. W jego rodzinie biały jeleń zawsze był symbolem wiary w cuda.


W nowej powieści Nicholas Sparks łączy elementy romansu i dramatu – splata losy byłego żołnierza i samotnej matki oraz starszego mężczyzny. Każde z nich mierzy się z czymś trudnym; każde w głębi serca czegoś pragnie – swojego własnego cudu. Słodko-gorzka historia miłosna Kaitlyn i Tannera dostarcza romantycznych uniesień. Sparks uchwycił nieśmiało rodzące się uczucie i zmieniającą się dynamikę relacji – nadzieję na szczęście, niepewność wobec przyszłości, wzajemne oczekiwania, trudne wybory. Jednak tym razem to nie wątek miłosny, lecz dramatyczna historia Jaspera (i jego psa Arlo) angażuje mocniej – chwyta za serce. Autor stworzył poruszające studium straty, kruchości życia, starości, samotności, siły ludzkiego ducha, wiary i nadziei.


"Zliczyć cuda" to niespieszna, komfortowa historia z małomiasteczkowym klimatem Karoliny Północnej, uroczymi i smutnymi momentami oraz wzruszającym zakończeniem. Opowieść o rodzinie, żałobie i tęsknocie, szukaniu własnej drogi, sile miłości i wiary. O małych-wielkich cudach, przeznaczeniu oraz przypadkowych spotkaniach, które na zawsze odmieniają koleje losu. Książka Sparksa przypomina, że warto mieć nadzieję – dobre rzeczy zdarzają się mimo smutku, cierpienia i mroku. Historia Jaspera, Tannera i Kaitlyn ma uzdrawiające i podnoszące na duchu przesłanie.


















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Albatros •

Tytuł oryginalny: Counting Miracles
Przekład: Magdalena Słysz 
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 13 listopada 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 416
Moja ocena: 4,5/6

22.11.24

"Klub Dzikiej Róży" – Kate Quinn (przekład Agnieszka Szmatoła i Marta Zielińska)

"Klub Dzikiej Róży" – Kate Quinn (przekład Agnieszka Szmatoła i Marta Zielińska)
"Dom pod Dziką Różą widział trzy wojny, dziesięciu prezydentów i niezliczonych lokatorów... ale jeszcze nigdy nie był świadkiem morderstwa. Aż do dzisiaj. Teraz jego ściany przeszły zapachem indyka, dyniowej tarty oraz krwi i Dom jest w szoku aż po same fundamenty"


Tak właśnie zaczyna się nowa powieść Kate Quinn. W waszyngtońskim pensjonacie, w Święto Dziękczynienia, dochodzi do makabrycznych wydarzeń. Zagadka morderstwa splata się z losami kilku kobiet – mieszkanek domu. Ich krucha przyjaźń i lojalność zostają wystawione na próbę, gdy na jaw wychodzą głęboko skrywane sekrety. "Klub Dzikiej Róży" to Kate Quinn w nieco innej odsłonie. Tym razem zamiast trzymającej w napięciu, dynamicznej fikcji historycznej rozgrywającej się w latach drugiej wojny światowej otrzymujemy powieść w pełni skupioną na postaciach – z niespieszną fabułą, odrobiną romansu, tajemnicy, humoru i suspensu. Kate Quinn zagłębia się w intymny, kobiecy świat – cofa się w czasie i oddaje głos każdej mieszkance Domu, by ostatecznie połączyć wszystkie elementy w zaskakującym finale. Jest Fliss, która pod fasadą idealnej żony i matki skrywa bolesne rany; Bea, rozczarowana swoim życiem była gwiazda baseballu; Nora, pracownica Archiwum Narodowego uwikłana w związek z gangsterem; porywcza i złośliwa, choć w gruncie rzeczy bardzo nieszczęśliwa Arlene, sekretarka Claire, która oszczędza, by móc kupić dla siebie dom i Reka, uzdolniona artystycznie węgierska imigrantka. Życie kobiet zmienia się, gdy do pensjonatu wprowadza się tajemnicza Grace March ze swoją słoneczną herbatą, farbami i serdecznością. Odtąd w każdy czwartek zbiera się Klub Dzikiej Róży – mieszkanki dzielą się jedzeniem, winem i dobrą radą, a z czasem zawiązuje się między nimi nić porozumienia. Kate Quinn wspaniale wykreowała swoje bohaterki – silne i niezależne kobiety, które próbują odnaleźć się w niełatwej rzeczywistości lat powojennych. Każda z nich ma w sobie coś charakterystycznego i fascynującego. Każda z czymś się zmaga – z bolesną przeszłością, pochodzeniem, rozłąką z bliskimi, goryczą rozczarowań, macierzyństwem, karierą i sytuacją ekonomiczną. Ciekawa jest zmieniająca się dynamika ich relacji – to, jak powoli się poznają i jak nawiązują kruchą więź mimo różnic; jak się wspierają, choć nie brakuje też napięć. Czasy w powieści Kate Quinn nie są łatwe, również dla kobiet. To Ameryka lat 50. XX wieku ze swoim makkartyzmem, zimną wojną, zagrożeniem komunistycznym i nuklearnym, dyskryminacją rasową. Poprzez swoje bohaterki Kate Quinn porusza kilka interesujących wątków charakterystycznych dla ówczesnych lat. Opowiada o miłości, przyjaźni, zemście, ambicji, rodzinie, ciężarze wspomnień i tajemnic. Powieść ma barwne, żywe tło historyczno-społeczne – atmosfera epoki ujawnia się naturalnie w detalach codziennego życia, miejskiej topografii, wzmiankach na temat ważnych wydarzeń, opisach miejsc i postaci. Miałam wrażenie, że przeniosłam się w czasie – i to jest coś, czym Quinn niezmiennie mnie zachwyca.


Ogromną przyjemność sprawiło mi zagłębianie się w historie mieszkanek Domu pod Dziką Różą. Myślę, że powieść mogłaby być nieco bardziej skondensowana i dynamiczna, ale w swojej niespiesznej formie też ma urok – Kate Quinn pisze pięknie, w gawędziarskim stylu, z lekkością, humorem, ciepłem i empatią. Ta książka wspaniale uświadamia, że każdy z nas z czymś się zmaga; że często odgrywamy role, by zachować pozory; że łatwiej jest podzielić się swoją samotnością z kimś innym – przyjaźń, życzliwość i wsparcie mają wielką moc.

"Klub Dzikiej Róży" pachnie klopsikami, ciastkami i farbą; rozbrzmiewa dźwiękami jazzu i miejskiego zgiełku; smakuje słoneczną herbatą i miodownikiem Grace; otula ciepłem. To opowieść o przyjaźni i solidarności kobiet w niespokojnych czasach. O celebracji życia i jedzenia, kobiecej niezależności, skomplikowanych ludzkich losach, sekretach i zawiłych relacjach. O trudnej przeszłości i nadziei na lepszą przyszłość. Kate Quinn w innej odsłonie – i taką również polubiłam.



























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Mando •

Tytuł oryginalny: The Briar Club
Przekład: Agnieszka Szmatoła i Marta Zielińska
Wydawnictwo: Mando
Data wydania: 13 listopada 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 513
Moja ocena: 5/6

18.8.24

"Szwajcara" – Jen Beagin (przekład Kaja Gucio)

"Szwajcara" – Jen Beagin (przekład Kaja Gucio)
Cóż za osobliwa powieść! Ekscentryczna, hiperrealistyczna i absolutnie przedziwna. Akcja "Szwajcary" rozgrywa się w Hudson w stanie Nowy Jork, "rozplotkowanej dziurze, która roi się od ludzi odkrywających siebie na nowo – i w której wszyscy wiedzą o wszystkim". Czterdziestopięcioletnia Greta też lubi intymne sekrety, ale, w odróżnieniu od innych, musi zachowywać je dla siebie. Kobieta pracuje dla seksuologa – przepisuje notatki z sesji terapeutycznych. I niespodziewanie zakochuje się w jednej z jego klientek, dwudziestoośmioletniej Flavi, ginekolożce o szwajcarskich korzeniach. Tytułowa "Szwajcara" ma niski, donośny i nieco smutny głos, męża, dużego psa, traumę z przeszłości i nigdy jeszcze nie osiągnęła orgazmu. Przypadkowe spotkanie Grety i Flavi staje się początkiem czegoś nowego i ekscytującego...


Jen Beagin stworzyła seksualną i humorystyczną powieść podszytą mrocznym vibe'm. Dużo jest w "Szwajcarze" triggerujących wątków: samobójstwo, brutalne pobicie, stalking, zdrada, uzależnienie od narkotyków. Są pikantne, obrazowe sceny seksu i dialogi z erotycznym podtekstem. Są obsesje, pomyłki, zabawne i trudne momenty. Jen Beagin łączy elementy psychologicznego thrillera i seksualnej komedii – i doprawie je odrobiną groteski i absurdu (poppsychologia i new age, rozpadający się dom, psy, osiołki i pszczoły). Wykorzystuje też zapisy transkrypcji i retrospekcje z przeszłości. Ta mieszanka przybiera zaskakująco ciekawą formę – wszystko wydaje się szalenie osobliwe. Można powiedzieć, że "Szwajcara" to przedziwna powieść o przedziwnych, wadliwych ludziach – outsiderach, którzy błądzą, podejmują destrukcyjne decyzje, próbują utrzymać się na powierzchni mimo bałaganu w życiu osobistym, traum, tłumionych pragnień i niepowodzeń. Gretę i Flavię różni wiele, ale łączy seksualne przyciąganie, pragnienie wypełnienia pustki oraz trudne doświadczenie z przeszłości. Beagin nie definiuje ich jednak poprzez traumę – tworzy bezkompromisowe, złożone kobiece portrety (i w swojej niedoskonałości tak bardzo ludzkie) oraz kreśli dynamiczny obraz ich skomplikowanej relacji.


"Szwajcara" to opowieść o dysfunkcyjnych związkach, odkrywaniu siebie, seksualności i różnych sposobach radzenia sobie z traumą. O przeszłości, która jest w stanie dogonić nas w najmniej oczekiwanym momencie, głęboko ukrytym żalu oraz woli życia – mimo bolesnych doświadczeń. Powieść Beagin kipi queerowym i feministycznym vibe'm, współczesnym amerykańskim klimatem, humorem, seksem, kobiecością i traumą. Barwne postacie, prozatorska osobliwość i lekkość podszyta mrokiem cudownie napędzają historię (i dają intrygujące wrażenie dysonansu). Dawno nie czytałam czegoś w podobnej konwencji – jednocześnie zabawnego i smutnego, pikantnego, błyskotliwie cynicznego i niekomfortowego (a momentami nawet niesmacznego). Ciekawe literackie doświadczenie (coś dla fanów Melissy Broder i Mony Awad).




















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Czarne •

Tytuł oryginalny: Big Swiss
Tłumaczenie: Kaja Gucio
Data wydania: 31 lipca 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 480
Moja ocena: 4,5/6




10.7.24

"Johnny Panika i Biblia Snów oraz inne opowiadania" – Sylvia Plath (przekład Aga Zano)

"Johnny Panika i Biblia Snów oraz inne opowiadania" – Sylvia Plath (przekład Aga Zano)
"Nic na tym świecie nie mogło jej dotknąć. Nawet słońce świeciło daleko, zamknięte w łupinie milczenia. Niebo, liście, ludzie, wszystko się od niej oddalało, a ona nie potrafiła się nimi zainteresować, bo była martwa w środku i żaden śmiech, żadna miłość już się do niej nie przebijały"

Kilka opowiadań Sylvii Plath, m.in. "Języki z kamienia", z którego pochodzi cytowany fragment, mocno mnie poruszyło. Nie jest tajemnicą, że autorka słynnego "Szklanego klosza" przez lata zmagała się z depresją i zginęła śmiercią samobójczą w wieku 31 lat. I ten wewnętrzny mrok, który miała w sobie, widoczny jest również w jej prozie. Część ważnych tematów i motywów z życia Sylvii Plath można zauważyć od razu, niektóre ujawniają się subtelnie, w niedopowiedzeniach, sugestywnych metaforach, w nieistotnych z pozoru detalach, poprzez surrealizm i czarny humor. Ta autobiograficzna i mocno osobista antologia zwraca uwagę wrażliwością spojrzenia, szczerością oraz liryzmem, bo w prozie Sylvia Plath wciąż pozostaje poetką. Teksty optymistyczne, zabawne, z nutą ciepłej ironii kontrastują z tekstami pełnymi mroku, smutku i goryczy; jawa splata się ze snem, realizm z wyobraźnią, zwykła codzienność z bezwzględnością świata, zagubieniem i bólem egzystencjalnym. Jest opowiadanie o dziewczynce, która żegna się z umierającym ojcem; o kobiecie, która nie potrafi śnić; o rodzeństwie, które wybiera się w sentymentalną podróż; o samotnej matce, która zmaga się z atakiem zimy; o sekretarce, która tworzy tytułową biblię snów. Sylvia Plath, na tle realiów życia lat 50. ubiegłego wieku, czerpiąc inspirację z własnych doświadczeń, przedstawia historie zwykłych ludzi – dzieci, kobiet i mężczyzn. Pisze o dzieciństwie, dorastaniu, rodzinie, małżeństwie i macierzyństwie. O chorobie i leczeniu, samotności, pisaniu, poezji i trudnych wyborach – o życiu i śmierci. Pochyla się nad tym, co ludzkie, nad słabościami, zawiłością relacji, kruchością istnienia i przewrotnością losu. W ciekawy sposób wykorzystuje analogie, symbolikę i metaforę (jedno z opowiadań, nieopublikowane wcześniej "Mary Ventura i dziewiąte królestwo" kreatywnie nawiązuje do "Boskiej komedii" Dantego Alighieri – o uwięzieniu w koszmarze i dylemacie: śmierć czy ocalenie). Plath mówi wiele na niewielu stronach, potrafi zaskoczyć wyobraźnią, humorem albo złowrogą atmosferą. Ta antologia była dla mnie jak literacki rollercoaster – niektóre opowiadania angażują i wyróżniają się bardziej, inne mniej; jedne są przystępne, inne wymagające. Kilka tekstów urzekło mnie szczególnie (m.in. "Skrzynka życzeń", "Córki Blossom Street", "Śnieżny blitz", "Między trzmiele", "Języki z kamienia" oraz tytułowe "Johnny Panika i Biblia Snów") i z przyjemnością będę do nich wracać. Myślę, że zapamiętam ten zbiór głównie w kontekście tragicznej historii Plath – jej osobisty dramat, wewnętrzne zmagania i lęki wybrzmiewają w swojej subtelnej, pozornie lekkiej formie.


"Johnny Panika i Biblia Snów oraz inne opowiadania" to ważny literacki głos i piękna proza w przekładzie Agi Zano. Do wielokrotnego czytania – bo za każdym razem można znaleźć coś nowego, dostrzec niuanse i autobiograficzne wątki, jeszcze bardziej docenić talent, inteligencję, wyobraźnię i pisarskie rzemiosło Plath.


























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Marginesy •

Tytuł oryginalny: Johnny Panic and the Bible of Dreams oraz Mary Ventura and the Ninth Kingdom
Przekład: Aga Zano
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 26 czerwca 2024
Oprawa: twarda
Liczba stron: 480
Moja ocena: 5/6

25.6.24

"Paryska córka" – Kristin Harmel (przekład Alina Jakubowska, Elżbieta Kulicka)

"Paryska córka" – Kristin Harmel (przekład Alina Jakubowska, Elżbieta Kulicka)
Gdy w jednej chwili tracisz tych, których kochasz najbardziej na świecie...


"Elise jeszcze raz się odwróciła. Mathilde, wpatrzona w matkę, stała jak skamieniała.
– Kocham cię, Mathilde – zapewniła Elise. – Zawsze będę cię kochała. Pamiętaj o gwiazdach, skarbie. Pod gwiazdami los poprowadzi nas obie do domu. – I potem, zanim zdążyła wybuchnąć płaczem, odwróciła się i wyszła na niemiłosiernie słoneczny dzień.
– Maman...?
Wydawało się, że z pokoju uszło całe powietrze; mała dziewczynka skuliła się i z pełnym cierpienia okrzykiem padła na podłogę. Juliette usiadła przy niej, objęła ją i mocno przytuliła. Mathilde na próżno płakała za swoją matką"

W nowej powieści Kristin Harmel splata ze sobą losy dwóch kobiet w najmroczniejszych czasach wojny. Kiedy Elise zmuszona jest opuścić Paryż, powierza Juliette swój największy skarb – kilkuletnią córkę. Przytulna francuska księgarnia staje się azylem dla małej Mathilde i opiekującej się nią rodziny Foulon. Wszystko zmienia się jednego tragicznego dnia 1942 roku podczas nalotu – bomba obraca w gruzy nie tylko pełną książek La Librairie des Rêves, ale też życie Elise i Juliette. W "Paryskiej córce" Kristin Harmel rzuca światło na codzienność mieszkańców francuskiej stolicy w czasach drugiej wojny światowej – realia pełne strachu, bezradności i niepewności jutra, utraty mienia i bliskich, dramatycznych decyzji, trudnych wyborów moralnych. To Paryż w pozorach normalności – słoneczny, piękny i spokojny – oraz Paryż w wojennej grozie – podczas nalotów, deportacji, aresztowań. Harmel przeplata dwie różne perspektywy – z wrażliwością zagłębia się w świat uczuć, przeżyć i międzyludzkich relacji i w ten sposób tworzy dwa przejmujące kobiece portrety. Pięknie pisze o miłości, stracie, artystycznej pasji, macierzyństwie i przyjaźni. O ludziach naznaczonych wojenną traumą – dzieciach, które musiały dorosnąć zbyt szybko i rodzinach, które musiały rozstać się na długie lata, a często już na zawsze. "Paryska córka" przekracza kontynenty i czas, pędzi przez paryskie i nowojorskie ulice, przez galerie sztuki i księgarnie, wzlatuje między gwiazdy, pojawia się w snach. Ma zapach farb, książek, drewna i dymu, łamie serce, wzrusza i przynosi nadzieję. To opowieść o matczynej miłości – odwadze, poświęceniu, bólu rozstania i nieukojonej tęsknocie. O sile i wytrwałości oraz dobroci w najmroczniejszych czasach. O ciężarze sekretów i niełatwych nowych początkach w cieniu dramatycznej przeszłości. O niepozornych spotkaniach, które na zawsze zmieniają bieg życia.


Właśnie za takie emocje, ciekawe motywy i podróże w czasie lubię #historicalfiction. Przeczytałam jednym tchem (wiele fragmentów ze ściśniętym gardłem). Kolejna świetna powieść Kristin Harmel – polecam!


























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Świat Książki •

Tytuł oryginalny: The Paris Daughter
Przekład: Alina Jakubowska, Elżbieta Kulicka
Wydawnictwo: Świat Książki 
Data wydania: 19 czerwca 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 400
Moja ocena: 5/6

31.5.24

"Małe ludzkie zawirowania. Opowiadania zebrane" – Grace Paley (przekład Monika Adamczyk-Garbowska) /przedpremierowo/

"Małe ludzkie zawirowania. Opowiadania zebrane" – Grace Paley (przekład Monika Adamczyk-Garbowska) /przedpremierowo/
Czy to nie w "małych ludzkich zawirowaniach", w na pozór trywialnej krzątaninie, w zwykłej codzienności kryje się esencja życia?


Nowy Jork lat 50. i 60. XX wieku w opowiadaniach Grace Paley, amerykańskiej pisarki, poetki i eseistki, przypomina barwną mozaikę – zadziwia i oszałamia swoją różnorodnością. Tkankę miejską tworzą nie tylko dźwięki, smaki i zapachy, ale również, a może i przede wszystkim, skomplikowane życiorysy. Paley kreśli obraz wielkiego miasta jako scenerii dla tytułowych "małych ludzkich zawirowań" – osobistych zdarzeń i doświadczeń, które, choć niewielkie w skali świata, historii i ludzkości, istotnie wpływają na nasze losy, mocno nas kształtują. W antologii głosy osób w różnym wieku, z różnych grup etnicznych i klas społecznych splatają się w intymną i jednocześnie uniwersalną opowieść osadzoną w konkretnym czasie i miejscu – amerykańskich realiach ubiegłego wieku. "Małe ludzkie zawirowania" to luksusowe apartamenty i niewielkie, duszne mieszkania, wiosłowanie na jeziorze w Central Parku, zatłoczone ulice i miejski gwar, zachody słońca na rzece Hudson, place zabaw na Manhattanie, wyprawa na Księżyc oglądana na ekranie telewizora. Grace Paley w krótkiej formie opisuje codzienne chwile szczęścia i bolesne upadki – portretuje samotne matki na zasiłkach, prostytutki, żony i rozwódki, zuchwałe nastolatki, niedzielnych ojców w rozchełstanych koszulach, kobiety i mężczyzn popijających pospiesznie whiskey przed pójściem ze sobą do łóżka, żołnierzy na przepustce szukających niezobowiązującego seksu, imigrantów próbujących odnaleźć się w niełatwych realiach miejskiego molochu. Paley hojnie czerpie z własnych doświadczeń i otaczającej ją rzeczywistości – na pierwszy plan wysuwają się kwestie związane z życiem rodzinnym i społecznym: brak pieniędzy, długi, pozamałżeńskie zdrady, zemsta, dorastanie, kobiecość, różne odsłony macierzyństwa, nieślubne dzieci, kłótnie i domowa przemoc, kapitalizm, nierówności i wojna w Wietnamie. Pojawiają się wątki autobiograficzne, m.in. w komentarzach dotyczących żydowskiego pochodzenia, pisarstwa, pacyfizmu i feminizmu. Mocno wyczuwalny amerykański vibe niósł mnie przez kolejne strony – a jest ich całkiem sporo (w skład "Małych ludzkich zawirowań" weszły czterdzieści cztery opowiadania pochodzące z trzech różnych tomów Grace Paley opublikowanych w latach 1959, 1974 i 1985, w większości nieprzetłumaczone na język polski aż do tego momentu). Interesująca wydała mi się kompozycja opowiadań (brak wyraźnie zarysowanej fabuły i puenty). Przypominają one urywki z życia, małe sceny, krótkie momenty wyrwane z całości – są fragmentaryczne, otwarte, nieco chaotyczne. I wydaje się, że ich urok tkwi w prostocie – ot, zwykłe-niezwykłe teksty o zwykłych ludziach i ich zwykłym życiu, bez napięcia i dramaturgii. Paley nie uderza w sentymentalne i ckliwe nuty, pisze w konwencjonalnym stylu, z humorem, ironicznym dystansem – i robi to naprawdę świetnie. W krótkiej, skondensowanej formie trafnie oddaje zawiłość uczuć, tymczasowość, przewrotność ludzkiego losu i doświadczeń. Przypomina, że i szczęście, i rozpacz są ważną częścią egzystencji. I że "najważniejsze pytanie to jak przeżyć życie".


"Małe ludzkie zawirowania" to must read dla miłośników krótkiej formy (i nie tylko). Antologia, która tętni amerykańskim vibe'm; która pozwala zanurzyć się w międzyludzkich relacjach, w nowojorskiej codzienności, w drobnych momentach życia. Z łatwością można w niej znaleźć literackie perełki – i ja też je znalazłam (szczególnie zachwyciło mnie osiem opowiadań: "Do widzenia i powodzenia", "Jasnoróżowa pieczeń", "Nieodwracalna średnica", "Pragnienia", "Samuel", "Rozmowa z moim ojcem", "Matka", "Długodystansówka").
Piękny zbiór, warto przeczytać.




















• współpraca barterowa • Wydawnictwo W.A.B. •

Przekład: Monika Adamczyk-Garbowska
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 5 czerwca 2024
Oprawa: twarda
Liczba stron: 528
Moja ocena: 5/6

29.5.24

"Kocham cię, ale wybieram ciemność" – Claire Vaye Watkins (przekład Kaja Gucio)

"Kocham cię, ale wybieram ciemność" – Claire Vaye Watkins (przekład Kaja Gucio)
"Mój problem polega na tym, że nie tęsknię za tobą"


Na okładce książki Claire Vaye Watkins można przeczytać, że to opowieść o kobiecie na skraju oraz furii, która popycha do działania. I rzeczywiście, Claire, powieściowe alter ego autorki, dociera do krytycznego momentu, w którym miłość nie jest już w stanie uciszyć demonów przeszłości, tłumionych latami pragnień i coraz większego poczucia rozczarowania. Szybko okazuje się, że wspomniana furia to jedynie maska – bo tak naprawdę kryje się pod nią rodzinna trauma, pęd do wolności i życia w zgodzie z samą sobą. Bohaterka książki Watkins już od pierwszych stron wzbudza ambiwalentne odczucia – empatię i zrozumienie wobec poporodowej depresji i trudów macierzyństwa; święty gniew i potępienie, bo kobieta-egoistka porzuca męża i kilkumiesięczną córkę. Watkins z brawurową szczerością przedstawia historię żony i matki, która kwestionuje tradycyjne spojrzenie na macierzyństwo i która otwarcie przyznaje, że nie odnajduje się w roli matki – a nie są to poglądy i wybory akceptowalne społecznie. Claire dosłownie ratuje się ucieczką i, by lepiej zrozumieć samą siebie, wraca do źródła – wyjeżdża w rodzinne strony. Napędza ją złość, żal i niekontrolowany smutek, ale nie poczucie winy. To właśnie tam, w Reno i na pustyni w Nevadzie, urzeczywistnia się w pełni tytułowa ciemność, którą Claire nosi w sobie. Ożywają też słodko-gorzkie wspomnienia – nieprzepracowanej żałoby za ojcem, członkiem "Rodziny" Charlesa Mansona, artystycznego ducha matki, jej uzależnień i autodestrukcji, silnej więzi z siostrą, dzieciństwa i dorastania w świecie pełnym biedy, narkotyków, seksu, pozornej swobody i wolności. "Kocham cię, ale wybieram ciemność" to proza z elementami autobiograficznymi, zadziorna, wstrząsająco szczera i bezkompromisowa, czasami wulgarna, ale zawsze przenikliwa, intensywna i czuła. Ujęła mnie odwaga, z jaką Watkins podejmuje tabu – portretuje alternatywną odsłonę macierzyństwa, bez osądzania i wymówek, ale z wyraźnym przedstawieniem konsekwencji podejmowanych wyborów (wyborów, z którymi jako czytelnik możemy się nie zgadzać, co stanowi wartość dodaną – bo powieść zmusza do konfrontacji z ambiwalencją uczuć, niejednoznacznością życia, człowieka i międzyludzkich relacji). Książka Watkins silnie osadzona jest w amerykańskich realiach. To palące słońce i grzechotniki na pustyni Mohave, głód miłości i wolności zaspokajany przygodnym seksem pod gwiazdami i narkotykowym hajem, oślepiający blask Las Vegas, atramentowe wody Lake Tahoe, tymczasowe prace, leki na receptę, mieszkanie w przyczepie i ludzie, którzy tracą kontrolę nad własnym życiem. Fascynuje amerykański vibe powieści, podobnie jak i przejmująca podróż bohaterki śladami przeszłości – zanurzenie w tęsknocie, żalu, stracie i przebaczeniu. W pokoleniowym bólu, spuściźnie trudnego dzieciństwa i dorastania. Watkins bardzo dobrze ukazuje zawiłości przyczyn i motywów, które stoją za jej życiowym kryzysem. Powieść ma epizodyczną strukturę – zmagania Claire dopełniają migawki z życia jej ojca oraz listy jej matki (choć to akurat słabszy element książki m.in. z uwagi na powtarzalność). Ciekawe jest spojrzenie Watkins nie tylko na macierzyństwo, ale też na znaczenie słowa dom i poczucie przynależności, depresję i kobiecość (szczególnie w kontekście wykluczających się tożsamości, wypełniania tradycyjnych ról i wyboru własnej drogi).


"Kocham cię, ale wybieram ciemność" to książka przejmująca, pełna mroku, nadziei i autodestrukcyjnego, bolesnego humoru, przełamująca schematy i tabu. To ucieczka wspólnie z bohaterką, opowieść o tęsknocie za innym życiem – odwadze, by podążać za głosem serca, nawet z narażeniem na potępienie, odrzucenie i brak zrozumienia. O konsekwencjach wyborów, samopoznaniu, pokoleniowym bólu, spuściźnie trudnego dzieciństwa. O innym obliczu macierzyństwa, granicach wolności i życiu, które może biec alternatywnymi ścieżkami.
Fascynująca!





























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Czarne •


Tytuł oryginalny: I Love You but I've Chosen Darkness
Przekład: Kaja Gucio
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 8 maja 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 368
Moja ocena: 5/6

26.3.24

"Walentynka" – Elizabeth Wetmore (przekład Hanna Pasierska)

"Walentynka" – Elizabeth Wetmore (przekład Hanna Pasierska)
A gdyby to była twoja córka?

"Walentynka", debiutancka książka Elizabeth Wetmore, rozpoczyna się ludzkim dramatem. W lutową noc czternastoletnia dziewczyna zostaje brutalnie zgwałcona i pobita. W teksańskiej Odessie to nie pierwsza i nie ostatnia taka historia. Pojawiają się głosy, że Gloria, "ta mała Meksykanka", nie wyglądała wcale na czternaście lat i sama chętnie wsiadła do samochodu, a Strickland to przecież porządny, biały dzieciak z dobrej rodziny. Innego zdania jest Mary Rose, ciężarna młoda żona i matka. To właśnie na progu jej domu, szukając pomocy, stanęła tytułowa Walentynka. Mary Rose postanawia zeznawać w sądzie i w ten sposób zawalczyć w imieniu Glorii o sprawiedliwość. Jej decyzja spotyka się ze społecznym ostracyzmem.


W "Walentynce" Elizabeth Wetmore odmalowuje szczery i bezkompromisowy obraz amerykańskiego miasteczka lat 70. XX wieku w czasach naftowego boomu. To jałowa pustynia pod palącym teksańskim słońcem, smak kurzu i piasku, krajobraz pól naftowych, jadowite węże i skorpiony. To bezlitosny męski świat, w którym króluje mizoginia, seksizm i rasizm; w którym młode dziewczyny i kobiety mierzą się z upokorzeniem, lekceważeniem, przemocą i brakiem perspektyw. W teksańskiej Odessie niebezpieczeństwo czai się tuż obok, a sprawiedliwość ma twarz białego mężczyzny w dżinsach i kowbojkach. Brutalna napaść na tle seksualnym w "Walentynce" stanowi dramatyczne preludium – wprawia w ruch fabułę, by po chwili zejść na dalszy plan. Elizabeth Wetmore podąża inną literacką ścieżką – tworzy polifoniczną opowieść o teksańskich kobietach. W "Walentynce" splata się ze sobą kilka różnych głosów – intymne, indywidualne historie łączy milcząca wspólnota doświadczeń i dramat czternastoletniej Glorii. Jest Mary Rose, w której narasta słuszny gniew i niepokój o córkę. Jest Corrine, emerytowana nauczycielka, wdowa pogrążona w żałobie. Jest Debra Ann, dziewczynka opuszczona przez matkę. Są też inne mieszkanki Odessy – żony i córki robotników, rolników i nafciarzy. I jest Gloria – jej głos dopełnia narracyjny kalejdoskop. Nietypowa, patchworkowa konstrukcja powieści uwidacznia zarówno osobisty dramat i wewnętrzną walkę kobiet, jak i gorzką analizę społeczną – nierówności klasowe, dyskryminację płciową i rasową, przemoc seksualną, niesprawiedliwość i uprzedzenia. "Walentynka" w przejmujący sposób opowiada o traumie, macierzyństwie, żałobie, samotności, wątpliwościach moralnych i próbie przeciwstawienia się złu. O kobiecej sile i wsparciu w najtrudniejszych momentach. Proza Wetmore ma w sobie współczucie, frustrację i zrozumienie. "Walentynka" rozwija się subtelnie poprzez zbliżenie na kobiece doświadczenia, poprzez społeczne niuanse i psychologiczne portrety. Siła tej książki tkwi w niespiesznej, polifonicznej narracji, w jej cichej determinacji i szczerości, w walce o sprawiedliwość i rozdzierającym serce dramacie. Elizabeth Wetmore doskonale ożywia czas i miejsce, amerykański wycinek niełatwej rzeczywistości, a także emocje – współodczuwałam palący gniew, paraliżujący strach, mieszankę smutku, bezsilności i odwagi.


"Walentynka" konfrontuje z tym, co niewygodne, trudne i bolesne. To powieść na wskroś amerykańska, autentyczna, jednocześnie surowa i piękna. O tragedii zakorzenionej w podziałach, nierównościach i dyskryminacji. O traumie indywidualnej i zbiorowej, iskrze, która wznieca bunt oraz kobiecej sile i solidarności. Niepozorna powieść, która zaskakująco mocno ze mną rezonowała. Udany debiut i kawałek świetnej literatury, polecam.























* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Czarne.

Tytuł oryginalny: Valentine
Przekład: Hanna Pasierska
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 6 marca 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 368
Moja ocena: 5/6

20.3.24

"Wszystko, czego wam nie powiedziałam" – Celeste Ng (przekład Tomasz Wilusz)

"Wszystko, czego wam nie powiedziałam" – Celeste Ng (przekład Tomasz Wilusz)
Szesnastoletnia dziewczyna o niebieskich oczach. Miła, grzeczna i pracowita. Kocha szkołę, ma wiele koleżanek i marzy, żeby w przyszłości zostać lekarką. Jest dobrą siostrą i ukochaną córką, oczkiem w głowie rodziców. Kiedy pewnego dnia zwłoki Lydii zostają odnalezione w jeziorze, a na jaw zaczynają wychodzić zaskakujące fakty, perfekcyjny obraz szczęśliwej nastolatki rozpada się na kawałki. Wypadek, samobójstwo czy morderstwo? Rodzina staje w obliczu tragedii – wszystko, co budowali latami, chyli się ku upadkowi.


Celeste Ng sprawiła, że momentami trudno było mi kontynuować czytanie – w tej debiutanckiej powieści ból, żal, frustracja i nieszczęście są niemal namacalne. Dusząca i ponura atmosfera rodzinnego dramatu chwyta za gardło, gdy coraz bardziej zagłębiamy się w zawiłości relacji i dorastania, latami skrywane tajemnice, emocjonalne konflikty i miedzykulturowe podziały. Celeste Ng kreśli wnikliwy portret amerykańsko-chińskiej rodziny mieszkającej w Ohio w latach 70. XX wieku. Śmierć Lydii to zaledwie preludium postępującej destrukcji, której korzenie tkwią w niezagojonych ranach z przeszłości – począwszy od pierwszego spotkania rodziców Lydii, przez blaski i cienie małżeńskiego życia i macierzyństwa, aż po siostrzano-braterską więź i trudy nastoletnich lat.


Celeste Ng zachwyca psychologiczną głębią i przenikliwością spojrzenia – stopniowo wypełnia luki i tworzy przejmujący obraz dysfunkcyjnej rodziny, jednocześnie przybliżając czytelnika do prawdy na temat śmierci Lydii. Postaci w tej powieści są wadliwe, pełne niuansów, autentyczne w swoich zmaganiach – przeżywają dramat nie tylko wspólnie, jako rodzina, ale też indywidualnie, bo każdy z nich zmaga się z własnymi demonami. Powieść Ng w szczery, czuły i bezlitosny sposób opowiada o żałobie i wykluczeniu. O wyniszczającej presji, ciężarze oczekiwań oraz druzgocących konsekwencjach rodzicielskich błędów. O miłości, która bywa toksyczna i niszcząca oraz o dramatycznej cenie za udawanie kogoś, kim się nie jest. Smutna, łamiąca serce historia. Jej echa rozbrzmiewają jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony. 





















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Relacja.

Tytuł oryginalny: Everything I Never Told You
Przekład: Tomasz Wilusz
Wydawnictwo: Relacja
Data wydania: 13 marca 2024 (wznowienie)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 304
Moja ocena: 5/6

31.1.24

"Biały ptak" – R.J. Palacio i Erica S. Perl (przekład Maria Olejniczak-Skarsgård)

"Biały ptak" – R.J. Palacio i Erica S. Perl (przekład Maria Olejniczak-Skarsgård)
"W takich czasach dobroć jest cudem. Staje się wszystkim. Światłem w ciemności. Istotą człowieczeństwa. Nadzieją"


W książce "Biały ptak" (opartej na powieści graficznej pod tym samym tytułem) R.J. Palacio i Erica S. Perl przedstawiają historię dwunastoletniej żydowskiej dziewczynki, która w czasie drugiej wojny światowej ukrywa się przed Niemcami na terenie Francuskiego Państwa Vichy. Oddzielona od rodziny otrzymuje pomoc z nieoczekiwanej strony – od Juliana, niepełnosprawnego kolegi ze szkoły. Trudne doświadczenia zbliżają ich do siebie, dając początek pięknej przyjaźni. 

R.J. Palacio potrafi wspaniale pisać o empatii, wrażliwości, życzliwości i szacunku do drugiego człowieka, a zatem o wartościach, które są zawsze ważne i aktualne mimo upływu czasu. W "Białym ptaku" na wojenną rzeczywistość spoglądamy oczami dwunastoletniej Sary. Widzimy, jak jej bezpieczny świat kurczy się i zamienia w miejsce strachu i niepewności. Koszmar Holocaustu i wojny splata się w tej powieści z miłością, przyjaźnią i bezinteresowną pomocą. To mądra i wzruszająca opowieść o pięknych rzeczach, które przydarzają się w najmroczniejszych czasach. O nadziei, która staje się światłem w ciemności oraz o dobroci, bliskości i życzliwości, które budują między nami mosty – na przekór nienawiści, złu i milczeniu. O istocie człowieczeństwa, bohaterstwie i odwadze zwykłych ludzi – by okazać dobro nawet za cenę własnego życia. R.J.Palacio w subtelny sposób wplata w opowieść Sary odrobinę magicznego realizmu – główna bohaterka otrzymała bogatą wyobraźnię, artystyczną wrażliwość i zdolność wzbijania się myśli w powietrze, niczym tytułowy biały ptak. To wspaniały przejaw wolności ducha mimo fizycznego zniewolenia i ograniczenia.


Mądra, chwytająca za serce i pięknie napisana powieść, jednocześnie subtelna i realistyczna, pełna smutku i nadziei – cenna lekcja dobroci, odwagi i życzliwości, których tak bardzo potrzebujemy również i teraz, niemal osiemdziesiąt lat od zakończenia drugiej wojny światowej.





* Książka docelowo przeznaczona jest dla starszych dzieci i młodzieży. Inspiracją dla R.J.Palacio stał się m.in. "Dziennik Anne Frank" oraz historia francuskiego miasteczka Le Chambon-sur-Lignon, którego mieszkańcy podczas wojny udzielili pomocy i schronienia tysiącom Żydów (zostali też zbiorowo uhonorowani tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata).






















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Albatros. 

Tytuł oryginalny: White Bird. A Wonder Story – novelization
Przekład: Maria Olejniczak-Skarsgård
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 24 stycznia 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 272
Moja ocena: 5/6



Copyright © w ogrodzie liter , Blogger