Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powieść biograficzna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powieść biograficzna. Pokaż wszystkie posty

1.6.26

"Cyrkówka Marianna" – Anna Fryczkowska

"Cyrkówka Marianna" – Anna Fryczkowska
"Wszyscy mówią, że tydzień temu skończyła się wojna. Na duszy ciągle jednak niewesoło"


Warszawa pod gruzami, czuć zapach spalenizny i śmierci. Rodzinny dom w Mdzewie przestał być bezpiecznym schronieniem. W lustrze twarz o zapadniętych oczach – ktoś, kogo trudno rozpoznać – a w kieszeniach swetra kartofle na czarną godzinę... Marianna przetrwała, ale nie potrafi odnaleźć się w powojennej rzeczywistości. Nosi w sobie ciemność – traumę, lęk i niepewność jutra. Kiedy w jej życiu pojawia się Franciszek, wychudzony cyrkowy atleta, nieśmiało rozkwita nadzieja – na pokrzepienie, odzyskanie radości i nowy początek.

"Cyrkówka Marianna" to powieść inspirowana biografią Marianny Razik, kobiety, która w powojennej Polsce prowadziła wędrowne życie cyrkowej artystki – wspólnie z mężem, jako Marisse i Arnoldo Boticellisse, występowała na ulicach, rynkach, jarmarkach, w remizach, szkołach i urzędach. To historia miłości dwojga ludzi poturbowanych przez wojnę, głęboko zranionych, naznaczonych traumą obozu i robót przymusowych, stratą i osamotnieniem; ludzi, którzy niespodziewanie stają się dla siebie bezpiecznym schronieniem, lekarstwem na ból przeszłości i nadzieją na przyszłość. To również opowieść o niełatwej powojennej rzeczywistości i próbie odbudowy życia na gruzach oraz o artystycznym świecie – kolorach, magii i radości, tak bardzo potrzebnych po latach cierpienia i smutku. Anna Fryczkowska wspaniale uchwyciła osobowość Marianny, jej zmagania, burzliwe losy, poczucie wyobcowania, lęki i nadzieje. Ujmuje jej bezinteresowne dobro, upór i determinacja, pragnienie ocalenia i niesienia radości, odwaga szukania własnej drogi. Marianna zamiast poddać się traumie wybiera artystyczną twórczość – prowadzi nietypowe życie na własnych zasadach i odnajduje w nim spełnienie. Porusza dojrzałość, szczerość i subtelność w ukazaniu ludzkiego bólu oraz miłości – więzi zrodzonej z wojennej traumy, cichego zrozumienia i wspólnej pasji. Proza Anny Fryczkowskiej doskonale splata się z prawdziwym życiem. Zachwyca wrażliwość na niuanse i detale – sukienka w kwiaty, zapach jabłoni, dziecięcy śmiech, koszmary senne, splecione dłonie... "Cyrkówka Marianna" przypomina wielobarwny, literacki patchwork utkany z realizmu i odrobiny magii, skomplikowanych ludzkich losów i uczuć. To powieść, która otula smutkiem i melancholią, ale przynosi też radość i nadzieję, wzrusza i chwyta za serce. Pokazuje, że twórczość artystyczna może przynieść ocalenie – stać się formą autoterapii, ucieczką, lekarstwem na traumę, szarość i samotność. 


Ciekawa, inspirująca i głęboko ludzka opowieść o wytrwałości, radzeniu sobie z wojenną traumą i przeciwnościami losu. O radości, nadziei i czułości, które są w stanie rozkwitnąć na zgliszczach, mimo wszystko, oraz o dojrzałej miłości, która staje się azylem.





• na zdjęciu "Cyrkówka Marianna" w nowym wydaniu 🤎























• współpraca barterowa • Wydawnictwo W.A.B. •

Data wydania: 3 czerwca 2026 (wznowienie)
Wydawnictwo: W.A.B.
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 480
Moja ocena: 5/6

10.4.26

"Sama. Opowieść o Annie Bilińskiej" – Małgorzata Ziewiecka

"Sama. Opowieść o Annie Bilińskiej" – Małgorzata Ziewiecka
Zdarzało się, że sama godzinami przemierzała ulice Warszawy i Paryża. W dzieciństwie pod skrzydłami Andriollego poznawała nie tylko podstawy rysunku, ale też patrzyła z bliska na twórczą samotność artysty. Wkrótce sama jej doświadczyła – w ciszy pracowni, wśród płócien, sztalug, pędzli i farb. Mówiła, że nie chce męża ani dzieci. Marzyła o karierze – pragnęła być sławną malarką. Ale czasy nie były sprzyjające – w XIX wieku kobieca samodzielność wzbudzała kontrowersje. Kobieta artystką? Kobieta na paryskiej uczelni? Kobieta z własną pracownią, nagradzana, z płótnami na wystawach? Niezamężna? Ale Anna właśnie taka była. Uparta, ambitna, niezależna. Przełamywała schematy, szła własną ścieżką. Sama. A los jej nie oszczędzał. Pasja, talent, marzenia i miłość zderzyły się z bólem straty, chorobą, samotnością, kłopotami finansowymi i przedwczesną śmiercią. Ze słynnego Autoportretu z paletą patrzą na nas duże, smutne oczy. Anna ma 33 lata. Ubrana jest w czarną sukienkę i biały fartuch, w dłoniach trzyma pędzle i paletę. Wydaje się zmęczona – blada cera, włosy w nieładzie. W jej spojrzeniu czai się ból i siła – wzrok ma odważny. "Jeśli chcesz być najlepsza, bądź zawsze sobą". I taką siebie namalowała, szczerze, bez kokieterii i upiększania. Namalowała Annę przy pracy. Kobietę, artystkę, malarkę.


Książka Małgorzaty Ziewieckiej to opowieść o Annie Bilińskiej. Nie biografia, a właśnie opowieść – o jednej z najciekawszych polskich artystek: wspaniałej malarce, ale też ambitnej i niezależnej kobiecie. To również opowieść o minionej epoce – dziewiętnastowiecznej Warszawie, Wiedniu i Paryżu; o sztuce i artystycznym środowisku; o ludziach, którzy pojawili się w życiu Anny – rodzinie, bliskich, znajomych i nieznajomych. Fabularyzowane losy malarki są silnie osadzone w czasie i miejscu. Małgorzata Ziewiecka zabiera czytelników w fascynującą podróż w przeszłość – oraz w głąb kobiecego serca. Wraz z Anną przemierzamy ulice i muzea, pijemy kawę, wdychamy zapach farb, malujemy i zapełniamy strony dziennika. Śmiejemy się, płaczemy, tęsknimy, czujemy radość i rozpacz. Książka pełna jest interesujących detali, osób, miejsc i nawiązań – do historii, sztuki, codziennego życia. Ma w sobie panoramiczność i intymność – uczuć, przeżyć i doświadczeń. Poznajemy Annę-malarkę i Annę-kobietę – jej burzliwą drogę twórczą i życiową, trudne wybory, zmagania ze światem, losem i samą sobą, pasję i determinację. Małgorzata Ziewiecka zdołała uchwycić każdy z tych aspektów, z empatią i uważnością. Zachwyciła mnie piękna, bogata w szczegóły oprawa powieści – ludzie, miejsca, sztuka – oraz przejmujący portret Anny.


Fascynująca, inspirująca i poruszająca książka (uzupełniona zapiskami z dziennika, fragmentami korespondencji i reprodukcjami obrazów). Opowieść o ambitnej i niezależnej kobiecie, która wytrwale podążała za swoim marzeniem, mimo wszystko. O sztuce, która wymaga poświęceń, ale daje poczucie spełnienia i pomaga przetrwać najtrudniejsze momenty. O miłości, przyjaźni, samotności i stracie. Przybliża postać Anny Bilińskiej i jej malarstwo. Warto!























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Muza •

Data wydania: 8 kwietnia 2026
Wydawnictwo: Muza
Oprawa: twarda
Liczba stron: 352
Moja ocena: 5/6

10.5.25

"Madame Matisse" – Sophie Haydock (przekład Janusz Ochab)

"Madame Matisse" – Sophie Haydock (przekład Janusz Ochab)
"Albo ona albo ja" powiedziała w przypływie złości w ich słonecznym mieszkaniu w Nicei. Po czterech dekadach małżeństwa postawiła mu ultimatum. Co zrobił Henri Matisse? Wybrał ukochaną żonę czy młodą kobietę, która stała się jego powiernicą i muzą? A może wybrał sztukę? Zawsze przecież mówił, że to jego największa miłość. Cokolwiek jednak wtedy postanowił, życie Matisse'ów i tajemniczej Lidii zmieniło się na zawsze, w sposób, którego nie byli w stanie przewidzieć. 


Mówi się, że za każdym wielkim artystą kryje się sieć skomplikowanych, nieopowiedzianych historii czekających na odkrycie. Mówi się też, że za każdym odnoszącym sukcesy mężczyzną stoi wyjątkowa kobieta. Henri Matisse, jeden z najważniejszych malarzy XX wieku, podjął wielkie ryzyko, podobnie jak i wspierające go kobiety. Skandal wzbudzały jego awangardowe, rewolucyjne prace, a nie życie osobiste. Ten wykształcony, sympatyczny i powściągliwy mężczyzna, z rudą brodą i błękitnymi oczami, malując, przesuwał granice i zrywał z przeszłością – wykorzystywał kolor jako nośnik emocji i ekspresji. W życiu Matisse'a były obecne kobiety – wspierały go i inspirowały. Sophie Haydock oddaje im głos. "Madame Matisse" to opowieść o Amélie, żonie i matce jego dzieci, która poświęciła wiele dla rodziny, artysty i sztuki; o Lidii, tajemniczej Rosjance, która stała się jego muzą, opiekunką, a może i również wielką miłością; o Marguerite, jego bystrej, odważnej córce – i ich wyjątkowej więzi.

Uwielbiam sposób, w jaki Sophie Haydock ożywia czas, miejsce i postaci; jak płynnie i subtelnie łączy fakty z fikcją literacką. Jej styl pisania jest barwny i poruszający – sceny, dialogi i opisy działają na wyobraźnię i wrażliwość. W "Madame Matisse" czuć ducha minionej epoki. To podróż w przeszłość – od końca XIX wieku aż po lata drugiej wojny światowej; to artystyczna bohema, paryskie kawiarnie i uliczki, skąpane w słońcu Lazurowe Wybrzeże, pracownie malarskie i galerie sztuki, Rosja w czasach rewolucji październikowej i chińskie obozy dla imigrantów. Na tym fascynującym tle Sophie Haydock snuje opowieść o wielkim malarzu – mężczyźnie o artystycznej duszy i jego długiej drodze do sukcesu i spełnienia – oraz o trzech kobietach, które krążyły po jego orbicie. Poznajemy Matisse'a jako artystę, ale też męża i ojca. Amélie, Lidia i Marguerite – każda z nich ma szansę opowiedzieć własną historię – i te trzy różne perspektywy układają się w pasjonującą i trzymającą w napięciu opowieść. Haydock zagłębia się w niuanse, w zawiłości uczuć i relacji, w meandry kobiecego serca. Pięknie pisze o malarstwie, pasji i procesie twórczym. Postaci, które tworzy są wielowymiarowe, skomplikowane i głęboko ludzkie – czułam się częścią ich świata, a ich przeżycia i zmagania wydawały się niemal namacalne.


"Madame Matisse" to opowieść o sztuce, pasji, miłości, namiętności, zazdrości, sekretach, trudnych wyborach i ludzkich dramatach. O kulisach życia w cieniu wielkiego artysty – ambicji, długiej drodze do bycia zrozumianym i docenionym, poświęceniu marzeń dla sztuki i wspólnego dzieła, zmarnowanych szansach i pragnieniu życia na własnych warunkach. O kobietach, "które przestały być tłem i wyszły na pierwszy plan".

Pięknie napisana, zmysłowa powieść bogata w interesujące detale – barwne, literackie płótno. Gratka dla miłośników sztuki i historical fiction. I cóż, Sophie Haydock, po raz kolejny mnie oczarowałaś. Jestem fanką ❤

























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Albatros •

Tytuł oryginalny: Madame Matisse
Przekład: Janusz Ochab
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 7 maja 2025
Seria: butikowa
Oprawa: twarda z obwolutą
Liczba stron: 384
Moja ocena: 5,5/6

8.11.24

"Uśmiech Cateriny. Historia matki Leonarda da Vinci" – Carlo Vecce (przekład Dagmara Budzbon-Szymańska)

"Uśmiech Cateriny. Historia matki Leonarda da Vinci" – Carlo Vecce (przekład Dagmara Budzbon-Szymańska)
Caterina. Córka księcia Jakowa ochrzczona imieniem Świętej Katarzyny Aleksandryjskiej. Czerkieska dziewczyna, która urodziła się w górskiej krainie, gdzieś na krańcu świata. Piękna, o delikatnych, smukłych dłoniach, włosach koloru pszenicy i oczach tak niebieskich jak czyste zimowe niebo. Jeżdżąc konno przez dzikie stepy, słuchając głosu drzew i zwierząt, pragnęła pozostać wolna i nieokiełznana jak wiatr. Ale przeznaczenie miało dla niej zupełnie inny plan. Schwytana i zniewolona w Tanie, weneckiej kolonii nad Morzem Czarnym, musiała opuścić swój ukochany świat. Z jedyną pamiątką po ojcu, srebrnym pierścieniem, przepłynęła jako niewolnica ze Wschodu na Zachód, przez Konstantynopol i Wenecję, aż trafiła do Florencji, perły renesansu. Tam poznała wielką miłość – miłość macierzyńską. Jednak w jej sercu żyła większa tęsknota – za utraconą wolnością. Caterina. Kobieta, która dała życie jednemu z najwspanialszych artystów w historii.


O matce Leonarda da Vinci nie wiadomo zbyt wiele. Według jednej z hipotez była czerkieską księżniczką porwaną przez Tatarów i sprzedaną do niewoli. I właśnie tym tropem podąża Carlo Vecce. Jego książka to beletryzowana opowieść o Caterinie – kobiecie, która być może obecna jest w wielu dziełach artysty; w uśmiechu, delikatności i umiłowaniu wolności. Powieść meandruje między literaturą faktu a fikcją literacką – jest silnie zakorzeniona w piętnastowiecznych realiach, rozbudowana historycznie i kulturowo, stworzona z rozmachem, skrupulatnością i dbałością o detale, ale z beletrystycznym pierwiastkiem, gdy chodzi o losy i kreację tytułowej bohaterki. Uwagę zwraca polifoniczna narracja. Każdy z dwunastu rozdziałów napisany jest z innej perspektywy. Carlo Vecce oddaje głos tym, których ścieżki splotły się z życiową drogą Cateriny, począwszy od jej ojca Jakowa aż po jej syna Leonarda. Caterina nigdy nie zabiera głosu – jej nieuchwytna, efemeryczna postać materializuje się gdzieś w oddali, oczami tych, którzy ją znali. Vecce najbardziej oczarował mnie oprawą historyczną. Szczegółowe, barwne opisy ówczesnej epoki zabrały mnie w fascynującą podróż w czasie. "Uśmiech Cateriny" to dzikie i niedostępne zakątki Kaukazu, wody Bosforu, złote kopuły i zgiełk Konstantynopola, kupieckie uliczki Wenecji i rozkwitająca, renesansowa Florencja. To opowieści z dalekich krain, wielokulturowa mozaika Morza Śródziemnego, spotkanie Wschodu i Zachodu. To wolność, sztuka i bogactwo oraz brud, choroby, handel ludźmi i krzywda kobiet. Autor wykonał doskonałą pracę – i to jest coś, co w "Uśmiechu Cateriny" zachwyciło mnie najbardziej. Ale książka Vecce to nie tylko podróż w przeszłość, ale również przez zawiłości życia, uczuć i relacji – kalejdoskop ludzkich losów. Są kupcy, kapitanowie statków, dziedzice fortuny, notariusze i rycerze. Są matki, żony, niewolnice, prostytutki, arystokratki. Jest miłość, namiętność i zdrady, cykl narodzin i śmierci, bogactwo i bieda, dobro, okrucieństwo i wyzysk, wielkie marzenia i gorycz rozczarowań. A w tym wszystkim ona – Caterina, ze swoim pragnieniem wolności i miłością macierzyńską, doświadczona przez los, krzywdzona i kochana, tajemnicza i nieuchwytna.


"Piękno dzieła polega na tym, że do każdego może przemawiać w inny sposób, że może mnożyć się w tysiącach różnych znaczeń"

"Uśmiech Cateriny" to epicka, wielowątkowa powieść z imponującym tłem historyczno-kulturowym. To poruszające losy kobiety, która brutalnie wyrwana z rodzinnych stron odnalazła swoje przeznaczenie w kolebce włoskiego renesansu. To opowieść o znaczeniu wolności, człowieczeństwie, odwadze, tęsknocie i przewrotności losu. Barwny książkowy fresk – must read dla miłośników powieści historycznych.





















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: Il sorriso di Caterina: La madre di Leonardo
Przekład: Dagmara Budzbon-Szymańska
Wydawnictwo: Znak Koncept
Data wydania: 28 sierpnia 2024
Oprawa: twarda
Liczba stron: 576
Moja ocena: 5/6

3.7.24

"Kobiety Picassa" – Jeanne Mackin (przekład Anna Bereta-Jankowska)

"Kobiety Picassa" – Jeanne Mackin (przekład Anna Bereta-Jankowska)
Pablo Picasso. Artystyczny geniusz, największy malarz dwudziestego wieku. Mężczyzna znany ze swoich wspaniałych dzieł i... burzliwych związków. Picasso kochał, pożądał, uwodził, a często też łamał serca, manipulował emocjonalnie, wykorzystywał i porzucał. Był dwukrotnie żonaty, miał kilka muz i niezliczoną ilość kochanek. Potrzebował kobiet, by tworzyć sztukę, a to właśnie dla sztuki żył. Przyciągał aurą artyzmu, tajemnicy i ekscentryzmu, spojrzeniem czarnych oczu. Kobiety pragnęły go inspirować, odgrywać ważną rolę w jego życiu i sztuce. Wiele z nich za romans ze słynnym malarzem zapłaciło wysoką cenę.


Jeanne Mackin łączy prawdziwą historię i literacką fikcję w jedną fascynującą opowieść o kobietach Picassa – jego muzach, żonach, kochankach i przyjaciółkach. Autorka splata fikcyjne losy Alany, młodej amerykańskiej dziennikarki podążającej śladem wielkiego artysty, z prawdziwą historią dwóch kobiet, które odegrały ważną rolę w życiu i twórczości Picassa – oddaje głos Sarze Murphy oraz Iréne Lagut. Pierwsza z nich spędziła z artystą niezapomniane lato na Riwierze Francuskiej, druga została uwieczniona na słynnym obrazie "Kochankowie". Jeanne Mackin wciąga czytelnika w świat artystycznej bohemy, sztuki, namiętności i polityki – burzliwe uczucia i skomplikowane relacje doskonale komponują się z żywym obrazem epoki. "Kobiety Picassa" to podróż w czasie i miejscu – do Paryża i na Lazurowe Wybrzeże roku 1923 oraz do USA lat 50. XX wieku. To wielkie nazwiska, szampan i Dior, słońce, błękitna woda, zapach lawendy i podmuchy mistrala. To powojenna Ameryka z aferą McCarthy'ego i politycznymi intrygami. Na tym barwnym tle Jeanne Mackin tworzy intrygującą mozaikę kobiecych portretów – bohaterki powieści różni wiele, ale łączy postać Picassa. Alana próbuje rozwiązać zagadkę z przeszłości i podążyć dziennikarską ścieżką, co w świecie męskiej dominacji lat 50. nie było łatwe. Sara kocha męża, ale coraz bardziej ulega urokowi Picassa – letnie powietrze w Antibes wibruje zazdrością, namiętnością i artystyczną pasją. W niebezpiecznym miłosnym trójkącie znajdzie się również piękna Iréne Lagut, kobieta, która maluje i nie zamierza pozostawać w cieniu słynnego Picassa. Początkowo nieco senna narracja z czasem nabiera rozpędu i głębi – czuć wyraźnie napięcie i złożoność relacji, artystyczny i tajemniczy vibe. Co ważne, nieoczywista postać Picassa i jego wielka sztuka nie przysłaniają kobiecej perspektywy. Jeanne Mackin wspaniale ożywia realia epoki – takie literackie podróże w czasie to prawdziwa przyjemność. Zachwyca subtelna, intymna narracja skoncentrowana na postaciach, nawiązania do sztuki (można spojrzeć na Picassa okiem kobiet i poprzez jego obrazy) oraz ciekawe połączenie elementów prawdziwych i fikcyjnych.


Pięknie napisana, urokliwa powieść o kobietach, które krążyły po orbicie wielkiego artysty. O burzliwych relacjach, miłości, zazdrości, pasji, rodzinnych tajemnicach i podążaniu własną drogą. Jeżeli tak jak ja lubicie niespieszne literackie podróże, kobiece portrety i motyw sztuki w książkach – must read. Polecam.


























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: Picasso's Lovers
Przekład: Anna Bereta-Jankowska
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 3 lipca 2024
Oprawa: twarda
Liczba stron: 384
Moja ocena: 5/6

18.6.24

"Alchemia. Powieść biograficzna o Marii Skłodowskiej-Curie" – Katarzyna Zyskowska /przedpremierowo/

"Alchemia. Powieść biograficzna o Marii Skłodowskiej-Curie" – Katarzyna Zyskowska /przedpremierowo/
Czy zawsze należy kierować się rozsądkiem? A co z miłością i pożądaniem? Czy nie warto pójść za głosem serca?


Maria Skłodowska-Curie. Wybitna uczona, dwukrotna laureatka Nagrody Nobla, pionierka, która wyprzedzała swoje czasy. Utalentowana, bystra i ambitna dziewczyna, którą pasja do nauki i pragnienie zagranicznych studiów zaprowadziło na paryską Sorbonę. Kobieta, która urzeczywistniła swoje wielkie marzenie wbrew przeciwnościom losu. Która z zaangażowaniem i poświęceniem prowadziła badania, wygłaszała odczyty, kształciła studentów – przecierała szlaki w świecie zdominowanym przez mężczyzn, wzbudzała podziw i inspirowała. Taki portret Skłodowskiej-Curie jest nam najbardziej znany. Ale Maria nie była przecież tylko genialną uczoną. W jej życiu istniały też miłość i namiętność. Katarzyna Zyskowska w "Alchemii" opowiada historię dwóch wielkich, nieszczęśliwych romansów słynnej Polki – osiemnastoletniej Mani, ubogiej guwernantki, z paniczem Kazimierzem Żórawskim oraz czterdziestoczteroletniej Marié, noblistki, z żonatym fizykiem Paulem Langevinem. Pierwsza miłość, słodka i pełna nadziei na szczęśliwe wspólne życie, uskrzydliła Marię, ale przyniosła też gorzkie rozczarowanie i złamane serce. Druga, i ostatnia, wyrwała ją z letargu po latach samotności i żałoby, ale zakończyła się w atmosferze wielkiego skandalu. "Alchemia" to opowieść, która przybliża mniej znane wątki biografii noblistki – Maria Skłodowska-Curie prywatnie, jako młoda, zakochana dziewczyna oraz dojrzała, namiętna kochanka. Jako kobieta, która miała odwagę poddać się tytułowej alchemii – podążyć za głosem serca, pożądaniem i pragnieniami, mimo ryzyka społecznego ostracyzmu.


Katarzyna Zyskowska zabiera nas w literacką podróż w czasie do lat 1886 i 1911. Piękną prozą oddaje świat wewnętrzny Marii, ożywia uczucia i miejsca – zachwycają opisy Paryża, Warszawy, tatrzańskich szlaków i dworu w Szczukach. Powieść pełna jest detali i trafnych spostrzeżeń, atmosfery minionych lat. Czuć w niej wyraźnie to, co tak bardzo cenię w twórczości Zyskowskiej – literacką świadomość pióra, dojrzałość w tworzeniu scenerii i postaci, przenikliwość, z jaką autorka zagłębia się w ludzkie doświadczenia, myśli i emocje. W "Alchemii" wspaniale widać złożoność uczuć Marii – miłość, która na różnych życiowych etapach przyniosła jej szczęście i rozpacz. Nie sposób bez emocji czytać o złamanym młodym sercu oraz cierpieniu, którego Maria doświadczyła podczas społecznej nagonki, gdy na jaw wyszedł jej romans z żonatym mężczyzną. Jest w tej opowieści dużo ludzkich zmagań, łez, goryczy, ale też momentów miłości, szczęścia i przede wszystkim kobiecej siły i odwagi. Czy Maria doświadczyłaby podobnych trudności gdyby była mężczyzną? Czy wtedy też, potępiając jej prywatne wybory, podawano by w wątpliwość dorobek naukowy? Czy nie miała prawa kochać i być kochaną? Mocno w tej powieści wybrzmiewają kwestie dotyczące feminizmu, ówczesnej obyczajowości i moralności oraz sytuacji kobiet. W swoim intymnym, osobistym wymiarze "Alchemia" opowiada o miłości, trudnych wyborach, macierzyństwie, przyjaźni i marzeniach. O wysokiej cenie, jaką Maria zapłaciła za bycie kobietą w niełatwych czasach. Z książki wyłania się bardzo bliski, ludzki portret Skłodowskiej-Curie, kobiety takiej jak my – w przeżywaniu trosk, zagubieniu, zakochaniu, łzach szczęścia i rozpaczy. 

"Alchemia" to powieść, którą czyta się z zapartym tchem, którą się przeżywa i chłonie. Pięknie napisana historia wielkich miłości jednej z najbardziej inspirujących i odważnych kobiet. Zachwyciła mnie, gorąco polecam.

























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Data wydania: 19 czerwca 2024
Wydawnictwo: Znak Literanova 
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 364
Moja ocena: 5,5/6

11.11.23

"Kurierka z Tatr" – Sylwia Winnik

"Kurierka z Tatr" – Sylwia Winnik
"W jej sercu było Podhale i była Polska"
Utalentowana narciarka, mistrzyni kraju w konkurencjach alpejskich, młodsza siostra słynnego skoczka narciarskiego, w czasie drugiej wojny światowej tatrzańska kurierka, która przeprowadzała ludzi przez góry, przenosiła pieniądze, broń i dokumenty; więźniarka, która mimo tortur nie wydała nikogo. Ukochana córka, siostra i przyjaciółka. Błękitnooka dziewczyna, która kochała góry, naturę oraz wolność – i sama była wolnością. Miała pasję i determinację, dobre serce i odważną duszę. Wojna odebrała jej młodość, marzenia i przyszłość. Dwudziestotrzyletnia Helena Marusarzówna za działalność konspiracyjną zapłaciła najwyższą cenę.


"Do Zakopanego wojna przyszła z gór. Zwiastował ją pierwszy niemiecki samolot, który przeleciał nad dolinami i zniknął za monumentem Tatr. Była jesień 1939 roku. Na Krupówkach zawisły flagi ze swastyką. Ostatni turyści zeszli z gór. Helenę nie ucieszył nawetpierwszy śnieg, który w normalnych okolicznościach stałby się sygnałem do rozpoczęcia prawdziwych treningów. Teraz góry stały się terenem walki z okupantem. Gdy po raz kolejny stanęła na szczycie, wzięła głęboki oddech i patrząc na świat trawiony wojną, zapragnęła wolności. Nawet za cenę życia, którym ryzykowała każdego dnia. Nawet za cenę łez matuli, która co dzień wypatrywała jej powrotu" (opis wydawcy)

"Kurierka z Tatr" to powieść inspirowana prawdziwą historią Heleny Marusarzówny i jej bliskich. Sylwia Winnik kreśli intymny, realistyczny portret Polki, której życie toczyło się między górami, rodziną, narciarstwem i wojną. Autorka przenosi nas do Zakopanego, na tatrzańskie szlaki, do górskich chat i na zaśnieżone stoki – do lat przedwojennych i wojennych, w sam środek podhalańskiej codzienności. Poznajemy młodą Helenę, która z pasją zaczyna spełniać swoje wielkie narciarskie marzenia i osiągać pierwsze sukcesy. Szczęśliwe życie rodzinne i obiecującą sportową karierę przerywa wybuch drugiej wojny światowej. Narty pomagają Helenie w walce o niepodległą Polskę.


Sylwia Winnik w posłowiu pisze, że bardzo pragnęła dla Heleny innego zakończenia – chciała, aby ta niebieskooka odważna dziewczyna przeżyła wojnę. I ja również czuję wielki smutek i żal, bo trudno pogodzić się z jej losem, przedwcześnie przerwanym życiem. Sylwia Winnik sprawiła, że polubiłam Helenę – stała się dla mnie kimś bliskim, podobnie zresztą jak i pozostali członkowie rodziny Marusarzów. Znałam już wcześniej ich historię, a mimo to "Kurierka z Tatr" mocno mnie poruszyła – jakbym przeniosła się w czasie do tych burzliwych lat wojny, do Zakopanego, na tatrzańskie szlaki i do rodzinnego domu Marusarzów. Sylwia Winnik bardzo dobrze oddała charakter minionych lat i stworzyła realistyczny, wielobarwny portret Heleny. Wspaniale, że zdecydowała się napisać powieść i tym samym niejako oddała literacko głos tej, "której nie było dane przemówić". Beletrystyka ma wielką moc, bo potrafi ożywić nie tylko postaci, miejsca i wydarzenia, ale też emocje. Historia Heleny zyskała intymność i realne kształty, mocno działając na wyobraźnię i uczucia – to doskonała okazja, żeby poczuć ciężar doświadczeń, nadziei, lęku, dylematów i trudnych wyborów.

"Kurierka z Tatr" to książka napisana z sercem – opowieść o miłości, przyjaźni, determinacji, bezinteresownej pomocy i patriotyzmie. To powieść, w której czuć wyraźnie ducha Tatr – zapach lasu, smak gorącego mleka, skrzypienie śniegu, podmuchy halnego, dzikość i majestat górskiej przyrody. To również piękny, wzruszający hołd dla młodej, odważnej dziewczyny, która kochała Tatry, ojczyznę i wolność oraz dla tatrzańskich kurierów, ludzi gór, bohaterów, którzy ryzykowali życie dla dobra Polski i Polaków. Must read, gorąco polecam!


















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Muza.

Data wydania: 8 listopada 2023
Wydawnictwo: Muza
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 320
Moja ocena: 5,5/6

25.12.22

"Lunia i Modigliani" – Sylwia Zientek

"Lunia i Modigliani" – Sylwia Zientek
"Namaluję twoje oczy, kiedy poznam twoją duszę"

Krzywe linie malowane mocną czarną kreską, wąskie, nieprzeniknione twarze, nienaturalnie wydłużone szyje, mocno zarysowane nosy, minimalistyczne tła, brak perspektywy. I te oczy... puste, wypełnione jedynie błękitem lub czernią. Obrazów Modiglianiego nie można pomylić z żadnymi innymi pracami. Ten włoski malarz miał swój własny indywidualny styl. I choć obecnie obrazy artysty osiągają zawrotne ceny, za życia Modiglianiego niewielu potrafiło docenić jego talent. Nieraz wówczas pytano: "Dlaczego ci ludzie na obrazach są tacy płascy? Dlaczego są tacy odcięci od realnego świata? I skąd te przerażające puste oczodoły?". A Modigliani odpowiadał niezmiennie, że jego postaci widzą – widzą naprawdę. Podobno malarz miał niezwykły dar – potrafił zbliżyć się i zajrzeć w duszę swoich modelek i modeli, dotrzeć do tego, co bolesne, głęboko ukryte. Wzbudzał kontrowersje, a nawet zgorszenie swoimi odważnymi aktami. I cieszył się dużym powodzeniem wśród kobiet. Nic dziwnego – był przystojny, elokwentny, wykształcony. Ale miał też mroczne strony – szukał pocieszenia w kieliszku, bywał ekscentryczny, awanturniczy i porywczy, niezainteresowany stabilizacją i zwykłym życiem. Przez pracownię Modiglianiego w mieszkaniu marszanda Leopolda Zborowskiego przewinęło się wiele modelek. Jedna z nich, młoda polska emigrantka Lunia Czechowska, stała się jego muzą i powierniczką – wytworzyła się między nimi intymna, mocna więź. I właśnie o tej niezwykłej relacji między malarzem i modelką opowiada nowa powieść Sylwii Zientek, autorki bestsellerowych "Polek na Montparnassie".


"Lunia i Modigliani" to oparta na faktach powieść o jednej z najbarwniejszych postaci paryskiej bohemy pierwszych dekad XX wieku oraz o ubogiej i nieśmiałej emigrantce, która przeistacza się w modelkę, muzę i powiernicę. Ścieżki Luni i Modiglianiego krzyżują się pewnego dnia w słynnej paryskiej kawiarni La Rotonde – ten moment, choć niepozorny, na zawsze odmienia ich życie. Sylwia Zientek odmalowuje ich burzliwe losy na tle barwnych, lecz bez wątpienia niełatwych czasów – przenosi czytelników do francuskiej stolicy lat 1916-1920. We wspomnieniach Luni Czechowskiej poznajemy Paryż pełen skrajności – z jednej strony tętniący życiem świat sztuki i awangardy, a z drugiej – miasto ogarnięte lękiem wobec toczącej się w Europie Wielkiej Wojny. Sylwia Zientek prowadzi czytelników przez ciemne zaułki, pchle targi, ogrody, muzea i ciasne apartamenty. I co ważne, kreśli niezwykle fascynujący obraz Montparnassu – dzielnicy paryskiej bohemy. To właśnie tam wolność, bunt, indywidualizm i artyzm splatały się ciasno z biedą, alkoholizmem i hulaszczym trybem życia. I również tam, w La Rotonde, ulubionej kawiarni polskich emigrantów, toczyły się ożywione dyskusje, wznoszone były toasty, zawierane znajomości i uśmierzane tęsknoty – za ojczyzną, sukcesem i lepszym życiem. Sylwia Zientek stworzyła wyjątkowe ramy dla historii Luni i Modiglianiego. Widać w tej powieści dużą wiedzę, staranność i dbałość o detale. Autorka uchwyciła charakter ówczesnych czasów, łącząc realia życia paryskiej bohemy z indywidualnymi losami kobiety i mężczyzny – mistrza i jego muzy. "Lunia i Modigliani" to opowieść o ludziach, którzy pragnęli żyć na własnych zasadach – historia wielkiej sztuki, miłości, pasji i tragizmu, a także zagubienia, wewnętrznych zmagań i brutalnego zderzenia zwykłej codzienności z artystycznym uniesieniem. Zachwyca mnie sposób, w jaki autorka połączyła fakty i elementy biografii Modiglianiego z literacką fikcją. Dzięki Sylwii Zientek mamy okazję niejako przeniknąć do świata malarza – poczuć silne emocje, zatracić się w sztuce, doświadczyć chwil uniesienia i osobistych dramatów. Powieść zwraca uwagę trafnością spojrzenia, subtelnością i intymnością. Autorka bardzo dobrze uchwyciła niuanse, zarówno skomplikowanej osobowości Modiglianiego, jak i nieoczywistej relacji między nim a Lunią Czechowską. Ich więź utkana jest z wielu, często skrajnych uczuć – i bez wątpienia pozostawia czytelnikowi miejsce na własne refleksje. 


"Każdy chce być kimś, będąc po prostu sobą"

Pokochałam piękną, liryczną prozę Sylwii Zientek. Jej powieść ma urok – doskonale oddaje, zarówno prozatorsko, jak i fabularnie artystyczną atmosferę. Z łatwością porwał mnie ten barwny, ale często też tragiczny świat, w którym czuje się więcej, widzi się więcej i przeżywa wszystko mocniej. Z przyjemnością czytałam opisy dotyczące malarstwa i procesu twórczego – to prawdziwa gratka dla miłośników sztuki. Sylwia Zientek prowadzi opowieść niespiesznie, z uwagą, koncentrując się na rozwoju postaci i ich relacji.

"Ciekawi mnie akt tworzenie. Rysunek, koncepcja, nakładanie farb, efekt końcowy. Pusty kawałek płótna naciągnięty na prostą ramę, który po kilkunastu godzinach czy dniach staje się czymś unikatowym – jedynym na świecie obrazem danego człowieka, który zastyga w czasie, ale też poddaje się upływowi czasu"

Niebanalna, kameralna i pasjonująca opowieść napisana z wrażliwością, bogata w interesujące detale i ducha minionych lat – o miłości, przyjaźni, sztuce, samotności i cierpieniu. O niejednoznacznych i skomplikowanych międzyludzkich relacjach, konflikcie serca i rozumu, nieukojonej tęsknocie i tłumionej namiętności. 

Od przeczytania ostatniej strony minęły już dni, a powieść Sylwii Zientek wciąż rozbudza moją wyobraźnię – nadal czuję zapach farby, widzę przed oczami paryskie uliczki i wracam myślami do Modiglianiego i Luni – dwojga rozbitków, wrażliwych dusz, walczących o marzenia w artystycznym świecie. Cudna książka. I świetna okazja, żeby poznać życie i twórczość tego charyzmatycznego malarza Gorąco polecam.












* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Agora

Data wydania: 26 października 2022
Wydawnictwo: Agora
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 544
Moja ocena: 5,5/6
Copyright © w ogrodzie liter , Blogger