Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura hiszpańska i iberoamerykańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura hiszpańska i iberoamerykańska. Pokaż wszystkie posty

22.6.26

"Niewidoczna góra" – Caro De Robertis (przekład Agata Kozak)

"Niewidoczna góra" – Caro De Robertis (przekład Agata Kozak)
Miasto przesycone zapachem wełny i gorzkim smakiem yerba mate, rozbrzmiewające dźwiękami tanga i melodyjnych ballad. Miasto nieprzewidywalne, pełne nieokreślonych obietnic i fałszywych nazw. Miasto tych, którzy szukają. Serce i zarazem sam kraniec Urugwaju. 


Montevideo. To właśnie tam, na przestrzeni niemal stu lat, splatają się ze sobą losy kilku pokoleń. Trzy kobiety i trzy różne historie w czasach burzliwych przemian politycznych i społecznych. Pajarita, zielarka, opuszcza swoją wioskę i wraz z mężem zaczyna nowe życie w Montevideo. Jej córka Eva, poetka, szuka spełnienia w świecie zakazanej miłości i artystycznej bohemy, a wnuczka Salomé angażuje się w walkę z brutalną dyktaturą. Kobiety w książce Caro De Robertis podążają własną ścieżką. Za swoje odważne wybory płacą wysoką cenę, ale pragnienie miłości, wolności, niezależności, wielkie ideały i marzenia są silniejsze – życie przynosi im szczęście i rozpacz, ból i ukojenie – przetrwanie, mimo wszystko.

Piękna jest to książka. Piękna w nadziei, sile miłości i rodzinnych więzi, odwadze podążania za marzeniami i ludzkiej wytrwałości. Piękna w pokoleniowym cyklu życia i śmierci, porywach serca i niuansach egzystencji. Piękna w bólu, łzach, straconych szansach, rozstaniach i powrotach. Piękna, bo zanurzona głęboko w burzliwych losach urugwajskiego narodu, w tradycji, historii, smakach, dźwiękach i obrazach. Piękna za sprawą lirycznej, zmysłowej i intensywnej prozy Caro de Robertis – prozy, która porusza wyobraźnię, umysł i serce. Zachwyciło mnie wiele aspektów tej powieści. Autorka potrafi ożywić miejsca, czas, postaci i uczucia. Urugwaj w "Niewidocznej górze" nie stanowi jedynie barwnej scenerii – to integralna część ludzkich losów i tożsamości, początek i koniec, coś, co łączy pokolenia. Pajarita, Eva i Salomé są uwikłane w burzliwe przemiany – od boomu ekonomicznego przez kryzys gospodarczy, niepokoje i rewolucję aż po reżim i brutalną dyktaturę. Historyczne i polityczno-społeczne tło tej powieści jest fascynujące, podobnie jak i zakorzenienie w urugwajskiej tradycji i zwykłej codzienności. "Niewidoczna góra" to bezkresne pola, dawne legendy, labirynty uliczek, więzienne mury i zadymione kawiarnie. To gorzka mate, ballady gauczów, pakowane w pośpiechu walizki, niedokończone listy, wyjazdy i powroty. Caro De Robertis porusza kwestie dotyczące rodziny, tożsamości, pamięci, traumy, przemocy, seksualności, dorastania i szukania własnej drogi. Pisze o trudnych wyborach, stracie, macierzyństwie, skomplikowanych relacjach matka-córka, przebaczeniu i wytrwałości. Jej kobiece postaci są pełne niuansów i wielowymiarowe – każda z nich ma historię wspólną, rodzinną, ale też własną, indywidualną. De Robertis stworzyła dla nich fascynujący świat zewnętrzny i intymny świat wewnętrzny pełen realizmu, autentycznych uczuć i przeżyć. Wszystkie elementy łączą się ze sobą w intensywną i poruszającą opowieść, jednocześnie bolesną i pokrzepiającą.


Piękna, misternie utkana, wielopokoleniowa opowieść o trzech silnych, niepokornych kobietach żyjących w burzliwych czasach. O różnych odcieniach miłości, podążaniu własną ścieżką, pokonywaniu przeciwności i wytrwałości. Książka napisana z pasją, głębokim zrozumieniem i sercem dla Urugwaju, kobiet i złożoności ludzkiej egzystencji. Moja ulubiona powieść Caro De Robertis.
























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Albatros •

Tytuł oryginalny: The Invisible Mountain
Przekład: Agata Kozak
Wydawnictwo: Albatros 
Seria: Piąta Strona Świata 
Oprawa: twarda
Liczba stron: 496
Moja ocena: 5,5/6

22.1.26

"Pamięć drzewa" – Tina Vallès (przekład Andrzej Flisek)

"Pamięć drzewa" – Tina Vallès (przekład Andrzej Flisek)
"Najpierw odejdzie pamięć, potem ja".

Gdy tracimy wspomnienia – co pozostaje? Czy to właśnie dzięki pamięci jesteśmy tym, kim jesteśmy?

Joan żegna się ze swoją rodziną – każdego dnia po trochu. Zegary, którymi zajmował się przez całe życie, teraz bezlitośnie wskazują upływający czas. Czas, którego ma coraz mniej...


Tina Vallès stworzyła kameralną, cichą i wzruszającą opowieść o rodzinie, która musi zmierzyć się z tym, co trudne i bolesne – z chorobą ukochanego męża, ojca i dziadka. Historia rozgrywa się pod katalońskim niebem – poznajemy ją z perspektywy jedenastoletniego chłopca. Dziadek i wnuczek mają piękną więź – i świat pełen spacerów, bajek, drzew, zegarów i liter. Ale wszystko podszyte jest napięciem w obliczu choroby, która coraz bardziej zmienia rodzinną dynamikę i codzienność (w domu słowa, cisza, spojrzenia i gesty nabierają głębszego znaczenia). Powieść składa się z krótkich rozdziałów – drobnych momentów i wspomnień. Tina Vallès potrafi w niezwykły sposób opowiadać o zwykłym życiu, uczuciach i międzyludzkich relacjach. O przytulaniu się do drzew, grze w domino, gorącym lecie w Vilaverd, tykaniu zegarów i bajkach na dobranoc. W książce spotykają się ze sobą trzy pokolenia oraz dwa światy – dorosłych i dzieci – i Tina Vallès, poprzez miłość, troskę i empatię, wspaniale buduje między nimi mosty. "Pamięć drzewa" urzeka swoim cichym pięknem, prozatorską oszczędnością i prostotą. Przemawia głosem dziecka, ale daje przenikliwy wgląd nie tylko w dzieciństwo, ale również w dorosłość i starość. Vallès precyzyjnie operuje słowem i niedopowiedzeniem – ma zdolność przekształcania detali w wartościowy materiał literacki. Z wrażliwością opowiada o miłości, przyjaźni, rodzinie, pamięci, upływającym czasie i stracie. O życiu i uczuciach w przeróżnych barwach – mozaice radości i smutku, lęku i pocieszenia, słodyczy i goryczy. O zmaganiach chorego mężczyzny i jego bliskich. A wszystko to z ujmującym ciepłem, mądrością i empatią; z postaciami, sytuacjami i tematami, które są bliskie, ważne, jednocześnie intymne i uniwersalne.

"Kiedy wychodzimy, dziadek ściska mocno moją dłoń i każe mi czytać nazwy wszystkich ulic. Chce, żebym nauczył się wszystkich tras, które wspólnie przemierzamy, bo podobno jestem już dorosły i wkrótce będę chodził sam po tym świecie. A mnie wtedy aż zatyka, bo dziadek mówi to z dziwnie szklistymi oczami, jakich nigdy przedtem u niego nie widziałem…"


Pięknie napisana, niespieszna i refleksyjna powieść. O wspomnieniach, które mogą ulecieć z pamięci, ale pozostają w sercu. O drzewie, które łączy pokolenia – staje się strażnikiem wspomnień, kotwicą dla tego, co pozostało. O pokoleniowych więziach, tożsamości, sile miłości i bliskości oraz bólu straty. Książka, która przypomina, jak kruche i ulotne jest życie oraz jak cenna jest obecność ludzi, których kochamy.

Przytulam do serca i polecam.




















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •


Tytuł oryginalny: La memòria de l'arbre
Przekład: Andrzej Flisek
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 28 stycznia 2026
Oprawa: twarda
Liczba stron: 272
Moja ocena: 5/6



21.9.25

"Dałem ci oczy, a ty spojrzałaś w ciemność" – Irene Solà (przekład Barbara Bardadyn)

"Dałem ci oczy, a ty spojrzałaś w ciemność" – Irene Solà (przekład Barbara Bardadyn)
"Ale noc nie kończyła się nigdy, czekała w ukryciu i zawsze wracała"


W ciemnych zakamarkach domu czają się wspomnienia, ludowe zaklęcia i rodzinne gawędy. W korytarzu słychać stukanie i kroki, echo szeptanych modlitw i śmiechu. Zapach jedzenia, krwi i dzikiego zwierzęcia unosi się w powietrzu, wnika w szczeliny. Za oknem surowe katalońskie góry, duchy, demony, wilki i bandyci; w pokoju na piętrze staruszka czekająca na śmierć. A w kuchni one, dawne mieszkanki domu Mas Clavell – przybyły z zaświatów, by towarzyszyć umierającej.


Irene Solà pisze o kobietach złączonych krwią, wspólnym dziedzictwem i rodzinną klątwą. Każda z nich dźwiga brzemię – karę za zerwany niegdyś pakt z diabłem. Margarida urodziła się bez ćwiartki serca, Blanca bez języka, Bernadeta bez rzęs. Àngela nie czuła bólu, Marcie brakowało pamięci. W ciągu jednego dnia – od świtu do nocy – ich głosy wspólnie rozbrzmiewają w murach starego domu; powracają wspomnienia, czas płynie swobodnie, nieco chaotycznie; spotykają się ze sobą przeszłość i teraźniejszość. "Dałem ci oczy, a ty spojrzałaś w ciemność" to mroczna, demoniczna saga ludzi przeklętych, zakorzenionych w katalońskiej ziemi – ich burzliwe losy splatają się w gorączkową opowieść z pogranicza jawy i snu. Solà garściami czerpie z ludowych wierzeń, baśni, legend, folkloru i magicznego realizmu. Tworzy świat niepokojący, brutalny, momentami odrażający, a przy tym hipnotyzujący i na swój własny sposób urzekający. Dużo jest w tej powieści naturalizmu, dzikości, zła i seksualności. Narracja przypomina pokoleniowy, polifoniczny strumień świadomości – każda kobieta ma własną historię do opowiedzenia; historię przetrwania, miłości i straty, samotności, słodyczy i goryczy. Solà zagłębia się w instynkty i pragnienia, lęki, pokoleniową traumę, w związek między światłem i ciemnością, życiem i śmiercią, zapomnieniem i pamięcią. Pisze o więzach krwi, które stają się przekleństwem. O namiętności, która pragnie być zaspokojona za wszelką cenę. O śmierci, która postrzegana jest jako wybawienie. O przesądach, przebiegłości, mrokach ludzkiej duszy, upływie czasu oraz nici, która łączy żywych i umarłych.

Intensywna, osobliwa powieść napisana piękną prozą. Dla miłośników mocnych literackich wrażeń.























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Czarne •

Tytuł oryginalny: Et vaig donar ullsi vas mirar les tenebres
Przekład: Barbara Bardadyn
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 3 września 2025
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 192
Moja ocena: 4,5/6

30.7.25

"Ogród rozpaczy ziemskich" – Beatriz Serrano (przekład Ewa Ratajczyk)

"Ogród rozpaczy ziemskich" – Beatriz Serrano (przekład Ewa Ratajczyk)
Muzeum Prado to jedno z jej ulubionych miejsc w Madrycie. Studiowała historię sztuki i marzyła o pracy w otoczeniu pięknych rzeczy. Kiedy wpatruje się w "Ogród rozkoszy ziemskich", wspaniałe dzieło Hieronima Boscha, czuje że tylko on, genialny malarz, naprawdę rozumie jej wewnętrzne demony. Bo Marisa codziennie żyje w piekle, choć marzy o niebie...


Beatriz Serrano opowiada o młodej kobiecie uwięzionej w pułapce niezadowolenia; kobiecie, która wiedzie z pozoru idealne życie, ale czuje coraz większą udrękę, samotność i egzystencjalną pustkę. Marisa płacze, kiedy dzwoni budzik, bo nienawidzi pracy w agencji reklamowej. Łyka środki uspokajające i ogląda godzinami YouTube, by choć na chwilę złagodzić lęk i frustrację, uciec od rzeczywistości. Działa w trybie przetrwania i coraz bardziej traci samą siebie. Beatriz Serrano zagłębia się w kryzysy współczesnego człowieka – podejmuje tematy dotyczące zdrowia psychicznego, feminizmu, uzależnień, wpływu mediów społecznościowych, straty, samotności i goryczy rozczarowań. Oczami Marisy, z humorem i sarkazmem, obnaża kapitalizm i korporacyjne realia – personalne i zawodowe napięcia, grę pozorów, absurdy, hipokryzję, presję sukcesu. I co najważniejsze – pisze o smutku i pustce, które zagnieżdżają się w pozornie idealnym życiu. Trudno było mi utożsamiać się z Marisą jako bohaterką (bywa egocentryczna, bezbarwna i niesympatyczna), ale rezonowały ze mną jej zmagania – bo ta postać doskonale odzwierciedla kondycję psychiczną współczesnego człowieka; kryzysy, których doświadczamy w związku z pracą, presją społeczną i relacjami międzyludzkimi. Przejmująca jest samotność Marisy, jej zagubienie, lęk i wewnętrzna walka z samą sobą – ale sarkazm i cięty humor Beatriz Serrano łagodzi ten smutny przekaz (podobnie zresztą jak i zakończenie, które, choć nagłe i niespodziewane, przynosi odrobinę nadziei). 


Opowieść o poszukiwaniu szczęścia, konfrontacji z rozczarowaniami i próbie nadania sensu swojemu życiu. Powieść, która uświadamia, że można czuć się samotnym w wielkim mieście. Że praca, rutyna i niesatysfakcjonujące więzi mogą stać się źródłem frustracji, niezadowolenia, samotności i lęku - pułapką, z której trudno się wyzwolić. I że wbrew pozorom nie jesteśmy sami – to rzeczywistość, którą wielu z nas doskonale zna.





















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: El descontento
Przekład: Ewa Ratajczyk
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 13 sierpnia 2025
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 320
Moja ocena: 4,5/6

25.7.25

"Barcelona. Opowieści o mieście" – Joan de Déu Prats (przekład Marta Pawłowska)

"Barcelona. Opowieści o mieście" – Joan de Déu Prats (przekład Marta Pawłowska)
Według legendy Herkules przybył na Półwysep Iberyjski, by wykonać jedną ze swoich dwunastu prac. Gdy odpoczywał na wzgórzu Montjuïc, jego oczom ukazała się urodzajna Równina Barcelońska. Postanowił założyć tam miasto. Dotarł do brzegów Barcelony dziewiątą łodzią – po łacinie barca nona. I stąd wzięła się jej nazwa.


Mówi się, że każde miasto stanowi zbiór przeróżnych historii. A Barcelona ma ich wiele – jest jak barwny kalejdoskop. Te historie latami budowały i kształtowały katalońską stolicę, nadawały jej własną, niepowtarzalną osobowość – i wciąż to robią. Fakty, legendy, anegdoty, ludzie i ich skomplikowane losy, ważne i z pozoru błahe wydarzenia – wszystko to, co definiuje Barcelonę, jej wyjątkowe DNA. Te elementy są jak puzzle – wspólnie budują większy obrazek, pozwalają lepiej poznać i zrozumieć miasto. I dlatego właśnie Joan de Déu Prats, Katalończyk, stworzył małe barcelońskie vademecum – opowieść o jednym z najbardziej fascynujących miast świata. Jego książka to zbiór ciekawostek o Barcelonie w formie pytań i odpowiedzi. Składa się na nią sześć rozdziałów według porządku chronologicznego (od założenia miasta, przez podboje, handel, epidemie, trzęsienia ziemi, wojny i rewolucje, aż po czasy współczesne – położenie, klimat, transport, turystykę, sztukę, kulturę, architekturę i piłkę nożną). W epilogu autor przytacza garść barcelońskich przysłów i prowadzi przez dzielnice miasta.

Jak przed wiekami wyglądała Barcelona? Skąd w tym mieście wzięły się gołębie i palmy? Kto jest patronką katalońskiej stolicy? Co oznaczają nazwy Montjuïc i Tibidabo? Która dzielnica jest najstarsza? Jak powstał hymn Katalonii? Dlaczego na końcu Rambli stoi pomnik Kolumba? Skąd bierze się mgła, która kilka razy w roku otula miasto? Dlaczego koszulki FC Barcelony są granatowo-szkarłatne? Czyj pogrzeb przyciągnął największe tłumy? Kim była Wampirzyca z Ravalu? Gdzie wymyślono jogurt Danone? Skąd wziął się samolot na Tibidabo? Czy budowa Sagrada Família Gaudíego zostanie kiedyś ukończona?


"Barcelona. Opowieści o mieście" to barceloński tematyczny miszmasz (trochę tego i tamtego;), dla tych, którzy chcieliby przyjrzeć się bliżej i poznać katalońską stolicę przez pryzmat jej historii, geografii, topografii i kultury. Przynosi odpowiedzi na wiele typowych i nietypowych pytań (i czasami zaskakuje;), rozbudza ciekawość i uświadamia, jak barwnym i mozaikowym miastem jest Barcelona. 

Uwielbiam Barcelonę i chętnie do niej wracam (i z przyjemnością o niej czytam:). Lekka, przystępna i przyjemna lektura, warto.




















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: Guia Curiosa de Barcelona: Més de 200 Curiositats per conèixer Millor la Ciutat
Przekład: Marta Pawłowska
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 30 lipca 2025
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 288
Moja ocena: 5/6

2.7.25

"Perła" – Caro de Robertis (przekład Izabela Matuszewska)

"Perła" – Caro de Robertis (przekład Izabela Matuszewska)
Czy rodzina określa to, kim jesteśmy? Czy można odzyskać coś, co wydaje się stracone na zawsze?


Papá w wyprasowanym mundurze; mężczyzna o surowej twarzy, oddechu pachnącym szkocką i głosie śpiewającym w ciemności. Mamá otulona delikatnym zapachem perfum; niespełniona artystka, gustownie ubrana kobieta z kieliszkiem wina w dłoni. I ona, dwudziestoletnia Perla, studentka psychologii, ta, która od najmłodszych lat dźwiga ciężar winy swoich rodziców. Ciężar, którego nie może się pozbyć i który przygniata ją do ziemi. Nie zna szczegółów, ale czuje piętno i potępienie – jest dzieckiem ludzi powiązanych z mroczną kartą historii Argentyny.

Caro de Robertis przedstawia historię młodej kobiety, która u progu dorosłości musi zmierzyć się z mroczną przeszłością własnej rodziny i sekretem skrywanym przez lata. Powieść zaczyna się zaskakująco – autorka wykorzystuje magiczny realizm, by połączyć ze sobą losy tytułowej Perli i tajemniczego nieznajomego. Coś, co z początku wydaje się dziwne i nietypowe, z czasem nabiera niezwykłej mocy i głębi. Caro de Robertis nawiązuje do mrocznej historii Argentyny – w książce rozbrzmiewają echa dyktatury wojskowych z lat 1976-1982. Scenerią czyni kraj rozdarty wewnętrznie pełen niezagojonych ran, gniewu, żalu i pragnienia sprawiedliwości. Główna bohaterka reprezentuje tragiczne pokolenie młodych ludzi żyjących w cieniu przeszłości, uwikłanych w kłamstwa i zbiorową traumę. Autorce udało się wspaniale powiązać trudną i bolesną tematykę – ranę argentyńskiego narodu – z intymną, osobistą historią młodej kobiety. Zmagania Perli (i tajemniczego nieznajomego) wydają się niemal namacalne, zniuansowane i głęboko ludzkie. De Robertis pisze pięknie, często lirycznie, precyzyjnie poruszając czułe struny. Z wrażliwością dotyka najtrudniejszych uczuć i przeżyć, tego, co nieoczywiste, niewypowiedziane. Poprzez kilka różnych perspektyw autorka eksploruje kwestie miłości, pamięci, tożsamości, kruchości istnienia i moralności – oddaje głos ofiarom i ich bliskim, a także tym, którzy stali po drugiej stronie. Proza de Robertis, sensualna i poruszająca, pozwala poczuć ciężar ludzkich doświadczeń – skłania do refleksji, wzrusza.


"Perła" to historia, w której dwa serca odnajdują do siebie drogę, na przekór złu i śmierci. Historia, w której ból, smutek i żal idą za rękę z miłością i nadzieją. Historia wyłaniająca się z wody i ciemności, gdzieś w domu na ulicy w Buenos Aires. O życiu w kłamstwie aż do odkrycia bolesnej, wyzwalającej prawdy; o rozdarciu między lojalnością a wstydem i poczuciem winy; o odkrywaniu własnej tożsamości, stracie i trudnych wyborach oraz mocy miłości, dobra i prawdy. Zawiłe ludzkie losy w pięknej prozie. Mocno do mnie przemówiła (i wzruszyła). Polecam!
























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Albatros •

Tytuł oryginalny: Perla
Przekład: Izabela Matuszewska
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2 lipca 2025 (wznowienie)
Seria: Piąta Strona Świata
Oprawa: twarda
Liczba stron: 336
Moja ocena: 5/6

6.4.25

"Do czysta" – Alia Trabucco Zerán (przekład Tomasz Pindel)

"Do czysta" – Alia Trabucco Zerán (przekład Tomasz Pindel)
Skarpetki czarne od brudu, poplamione koszule, naczynia w zlewie kuchennym, kłęby kurzu na podłodze. Kobieta, która ciągle udaje. Mężczyzna, który ciągle pracuje. Mała dziewczynka, ich córka, ciągle nieszczęśliwa. I wielka tragedia – finał, który w książce Trabucco Zerán stanowi początek. Wypadek, samobójstwo czy morderstwo? Czterdziestoletnia Estela García zna prawdę – i ujawni ją, ale na własnych zasadach.


"Do czysta" to historia zamożnej rodziny i ich pomocy domowej – kobiety, która opuściła chilijską wieś i podjęła pracę w Santiago. To historia cichego dramatu za zamkniętymi drzwiami, gry pozorów, tlącego się gniewu, monotonii i braku wolności – koszmaru, z którego nie sposób się wybudzić. Alia Trabucco Zerán za pomocą narracji doskonale wywołuje napięcie. Powieść jest duszna, klaustrofobiczna i psychologicznie gęsta – niesie czytelnika swoim mrocznym vibe'm. Prozatorski noir czai się w zwykłej codzienności, w prostych czynnościach, pozornie banalnych zdarzeniach, w gestach, spojrzeniach, słowach i w tym, co niewypowiedziane. Autorka zderza ze sobą światy bogactwa i biedy, miasta i wsi – i z jednej, osobistej historii tworzy ważną, uniwersalną opowieść społeczną – o różnicach klasowych, których nie sposób pokonać; o próbie przetrwania w nieprzyjaznym, podzielonym świecie pełnym jawnych i ukrytych napięć, konfliktów i nierówności. Poprzez zmagania Esteli, pomocy domowej, i dramat rozgrywający się w czterech ścianach domu, Alia Trabucco Zerán oddaje głos ludziom, których nikt nie chce słuchać; którzy pozostają w cieniu, niewidzialni; którzy są marginalizowani, wykorzystywani i upokarzani. I ten głos w powieści wybrzmiewa z mocą, szczerością i determinacją. "Do czysta" to trafny komentarz na temat władzy, pieniędzy, hierarchii, zaufania, uprzedzeń. Samotność i wyobcowanie wydają się niemal namacalne, gdy Estela miota się w sprzecznych uczuciach – tęsknocie, odrazie, współczuciu i przywiązaniu do swoich pracodawców. Trabucco Zerán wspaniale uchwyciła niuanse.


Powieść wielowarstwowa, psychologicznie złożona, intensywna i niepokojąca – z suspensem i ciekawym studium charakteru. Powieść, która obnaża podziały społeczne i bada kwestie wolności, przemocy i wyobcowania w intymny, bezkompromisowy sposób. Fascynująca!





























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Czarne •

Tytuł oryginalny: Limpia
Przekład: Tomasz Pindel
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 5 marca 2025
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 254
Moja ocena: 5/6

11.11.24

"Mrok jest miejscem" – Ariadna Castellarnau (przekład Justyna Sterna)

"Mrok jest miejscem" – Ariadna Castellarnau (przekład Justyna Sterna)
Gdzie czai się mrok? W opuszczonym domu, gęstym lesie, brudnych zaułkach? A może gdzieś znacznie bliżej – w ludzkich umysłach i sercach? Tam właśnie lęgną się największe koszmary, lęki, fobie i zło – i przed taką ciemnością uchronić się najtrudniej.


Mrok w książce Ariadny Castellarnau, hiszpańskiej pisarki, przybiera różne formy. Bywa namacalny i realny, ale też efemeryczny, niewidoczny, zakorzeniony we wspomnieniach, snach, myślach i uczuciach. W ośmiu opowiadaniach balansujących na granicy jawy i fantazji autorka zagłębia się w ciemne zakamarki egzystencji – rodzinne dysfunkcje, żałobę, zniekształcone relacje, szaleństwa i lęki, wstydliwe pragnienia, przemoc, zazdrość, samotność i izolację. To opowieść o dziewczynce, która spotyka dzikiego chłopca tuż przed zbliżającą się tragedią; o ojcu, który przynosi do domu szkielet i traktuje go jak własną córkę; o małżonkach, którzy znajdują na progu porzucone niemowlę o fioletowych oczach; o pisarce, która wraca w rodzinne strony i musi zmierzyć się z tym, co zostawiła za sobą na długie lata. Niepokój w tekstach Castellarnau wyłania się ze zwykłej codzienności – autorka subtelnie zaciera granice między prawdziwym życiem a fantazją, zaskakuje i hipnotyzuje. Pisze o ludziach na rozdrożu, dokonujących wyboru między mrokiem a światłością – i każda podjęta przez nich decyzja ma konsekwencje. W opowiadaniach doskonale uwidacznia się literacki talent Castellarnau, jej żywa wyobraźnia, przewrotność i przenikliwość. Pokochałam błyskotliwą i sugestywną prozę oraz gęstą, mroczną atmosferę. Opowiadania Castellarnau są oryginalne, wyraziste i niejednoznaczne – potrafią zaskoczyć.


Jedna z ciekawszych książek Serii z Żurawiem. I wspaniała literacka podróż – bo czasami, żeby dotrzeć do światła, trzeba przejść przez ciemność. Polecam!



* "Mrok jest miejscem", "Dzieci bawią się w ogrodzie" i "Wyspa w chmurach" – moje ulubione.






















• współpraca barterowa • Wydawnictwo bo.wiem •

Tytuł oryginalny: La oscuridad es un lugar
Przekład: Justyna Sterna
Wydawnictwo: bo.wiem
Data wydania: 12 listopada 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 160
Moja ocena: 5/6

20.2.24

"Kornik" – Layla Martínez (przekład Maja Gańczarczyk)

"Kornik" – Layla Martínez (przekład Maja Gańczarczyk)
Dom, który nie jest schronieniem, lecz pułapką – bo każda próba odejścia kończy się powrotem. Dom wybudowany na ziemi pokrytej cierniami i kamieniami. Dom, w którym cienie skradają się po schodach, pełzną po suficie i czają za drzwiami. Dom, w którego murach zagnieździły się nienawiść, gniew i uraza. Dom, który miał być prezentem, a stał się przekleństwem.


W tym starym, nawiedzonym domu można spotkać nie tylko zmarłych i echa przeszłości – mieszkają w nim dwie kobiety, babka i wnuczka, związane ze sobą więzami krwi, rodzinną klątwą i mroczną tajemnicą. Tytułowy kornik wgryza się w ich dusze i serca, zakotwicza je w spirali gniewu i żalu, podsyca pragnienie zemsty. Debiutancka powieść Layli Martínez łączy w sobie elementy horroru, powieści gotyckiej, magicznego realizmu i hiszpańskiego folkloru – i poprzez tę oryginalną literacką formę, coś znacznie bardziej nieoczywistego i złożonego, zagłębia się w bolesną historię Hiszpanii, społeczne napięcia i urazy, ciężar pokoleniowej i zbiorowej traumy, patriarchatu, nierówności społecznych i przemocy klasowej. "Kornik" oplata czytelnika lepkim, namacalnym lękiem, czymś mrocznym i duszącym, gdy szeptane w ciemności modlitwy mieszają się z jękami zmarłych i skrzypieniem schodów. Ale ten mrok stopniowo sięga głębiej, do ludzkich serc – a to niepokoi jeszcze bardziej. Wściekłość i nienawiść stanowią siłę napędową "Kornika" – niczym antidotum, które zamienia się w truciznę. Historia rozgrywa się w wiejskiej hiszpańskiej scenerii, atmosferze izolacji, na ziemi, która przesiąkła krwią ofiar wojny domowej, która pamięta męski despotyzm, kobiecą krzywdę, wyzysk i rodzinne waśnie. Layla Martínez przedstawia losy kobiet złączonych więzami krwi – czterech pokoleń, dla których dom cieni stał się przekleństwem i pułapką. Pełny emocjonalnego napięcia, zróżnicowany narracyjny dwugłos babki i wnuczki układa się w niepokojącą opowieść o rodzinnej zemście – wspomnienia splatają się z teraźniejszością, a gniew i bunt młodej kobiety z goryczą i urazą starszej bohaterki. Wielowymiarowość i niejednoznaczność postaci zachwyca, podobnie zresztą jak i hipnotyzująca proza Layli Martínez. Autorka świetnie wykorzystuje metafory, motyw domu i atmosferę grozy, jednocześnie mówiąc o rzeczach ważnych, trudnych i bolesnych. Zemsta w tej powieści, niczym potrawka babki, "gotuje się na wolnym ogniu", enigmatyczne kadry stopniowo nabierają ostrości – i ta literacka esencja zamknięta jest na zaledwie 125 stronach. Czuć wyraźnie ambiwalencję stanów i uczuć, zaciera się granica między miłością, nienawiścią, poczuciem winy, żalem i ukojeniem, między życiem a śmiercią, co pogłębia wrażenie dyskomfortu i niepokoju.


"Kornik" to powieść osobliwa, przewrotna, jednocześnie piękna i przerażająca, krótka, ale intensywna. I zaskakująca, bo oferuje znacznie więcej niż mogłoby się wydawać. Opowieść o traumie przekazywanej z pokolenia na pokolenie, niezagojonych ranach oraz silnym pragnieniu zemsty. O tym, co dzieje się wtedy, gdy nienawiść, poczucie krzywdy i niesprawiedliwości zakorzeniają się i pęcznieją. 

Oryginalny, fascynujący debiut i ważny kobiecy głos Hiszpanii (przywodzi mi na myśl Elenę Medel i kolumbijską pisarkę Pilar Quintanę). I jedna z ciekawszych książek Serii z Żurawiem. Czytajcie, warto!





















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Bo.wiem

Tytuł oryginalny: Carcoma
Przekład: Maja Gańczarczyk
Wydawnictwo: Bo.wiem
Seria: Seria z Żurawiem
Data wydania: 15 lutego 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 128
Moja ocena: 5/6

2.10.23

"Hacjenda" – Isabel Cañas (przekład Ryszard Oślizło)

"Hacjenda" – Isabel Cañas (przekład Ryszard Oślizło)
Niektóre domy już od progu otulają ciepłem. Inne, puste i ciche, uparcie milczą. Ale są też i takie, które skrywają przerażające tajemnice – gniew i nienawiść przenikają ich mury. Każdy dom ma swoją własną historię. Każdy dom staje się świadkiem mijającego czasu, nagromadzonych latami uczuć, wypowiedzianych słów i burzliwych wydarzeń. Bo dom to coś znacznie więcej niż cztery ściany. I czasami dom postanawia przemówić...

"Z tym domem było coś nie tak. Coś czaiło się w nim za dnia, a nocą rosło w siłę"

Zimno wypełza z zakamarków i przenika wiekowe mury, gniewne głosy i szyderczy śmiech odbijają się echem, trzaskają drzwi, ciemność gęstnieje i chwyta za gardło. Czerwone oczy śledzą każdy twój ruch, jesteś obserwowana. Mdlący strach oplata cię coraz ciaśniej. Tracisz oddech, a może i zmysły. Hacjenda San Isidro, dom, który miał być ratunkiem i bezpiecznym schronieniem okazał się śmiertelną pułapką – wrogim i niebezpiecznym miejscem, twoim grobem.


"Ojciec Beatríz został stracony podczas obalania rządu, a jej dom spalono. Kiedy przystojny don Rodolfo Solórzano oświadcza się kobiecie, ta myśli głównie o schronieniu, jakie może zapewnić jego posiadłość na wsi. Ignoruje więc plotki o śmierci pierwszej żony Rodolfa i jego lojalności wobec ludzi, którzy zamordowali jej ojca. Chce mieć własny, spokojny dom i poczucie stabilizacji. Po przeprowadzce do hacjendy San Isidro, położonej na uboczu, okazuje się, że nie jest to bezpieczna przystań, na jaką Beatríz liczyła. Juana, siostra Rodolfo, bardzo ten dom zaniedbała. Rodolfo wraca do stolicy, zostawiając żonę ze swoją siostrą. Wkrótce wizje i głosy zaczynają nawiedzać sny Beatríz, a niewidzialne oczy śledzą każdy jej ruch. Juana wyśmiewa wizje bratowej, ale sama nie wchodzi w nocy do budynku. Z kolei kucharka pali kadzidła na skraju kuchni i oznacza drzwi dziwnymi symbolami. Nikt nie chce powiedzieć, co stało się z pierwszą doñą Solórzano" (opis wydawcy)

Debiutancka gotycka powieść Isabel Cañas bada coś znacznie więcej niż tylko siłę strachu i gęstość mroku czających się w nawiedzonym domu. Mrożąca krew w żyłach i hipnotyzująca "Hacjenda" opowiada historię Metyski, młodej mężatki Beatriz i nowej doñy Solórzano, która zostaje uwikłana w rodzinne sekrety, walkę o władzę i niepohamowaną żądzę zemsty. Powieść, która zrodziła się z dziecięcego lęku przed ciemnością, fascynacji przeszłością i latynoamerykańskich korzeni autorki, silnie osadzona jest w meksykańskiej dziewiętnastowiecznej scenerii. Tłem wydarzeń Cañas uczyniła lata tuż po zakończeniu wojny o niepodległość Meksyku, co nadaje "Hacjendzie" specyficzny społeczno-kulturowy koloryt – tytułowa posiadłość San Isidro niczym soczewka skupia w sobie esencję ówczesnych burzliwych czasów: widmo kolonializmu, krzywdzący rasistowski system klasowy, nierówności socjoekonomiczne i opresyjną religię. W powieści Cañas meksykańskie dziedzictwo przenika każdą stronę – jest obecne w dawnych ludowych wierzeniach, w folklorze i murach rodzinnej posiadłości, którą nawiedzają nie tylko nadprzyrodzone siły, ale też duchy przeszłości. Barwna meksykańska oprawa "Hacjendy" w połączeniu z dusznym, mrocznym klimatem à la Daphne du Maurier tworzy coś absolutnie wyjątkowego. Książka Cañas ma wszystko to, co charakteryzuje dobrą powieść grozy, a nawet znacznie więcej: od motywu nawiedzonego domu przez zakazany romans aż po fabularne napięcie. Autorka piękną prozą potrafi wyczarować niezapomniane obrazy – podsyca niepokój, pobudza wyobraźnię i oplata lepkim strachem. Groza w "Hacjendzie" wydaje się niemal namacalna – i na tyle przerażająca, by skutecznie oddalić sen. Cañas, łącząc motyw nawiedzenia, religii i meksykańskich wierzeń, zbudowała dla historii zakazanej miłości autentyczną oprawę – nadała powieści gotycką głębię. Zachwycają silne kobiece portrety, a także zniuansowana postać młodego księdza Andrésa, mężczyzny skrywającego mroczną tajemnicę. Wszystkie elementy debiutanckiej książki Cañas doskonale ze sobą współgrają.


"Koniec końców tym, co mnie złamało, nie były atramentowe ciemności ani echa osobliwego śmiechu San Isidro. Ani też strach rozrywający mi pierś. Złamała mnie jej utrata"

"Hacjenda" to książka przesiąknięta słodkim sokiem z agawy i dymem kopalowego kadzidła, wyszeptana w blasku świec. To opowieść o rodzinnych sekretach, słodko-gorzkiej, zakazanej miłości, strachu, żądzy władzy i woli przetrwania. O walce dobra ze złem, pamięci murów i przerażających rzeczach, które skrywają się w ciemności. Cudownie niepokojąca i trzymająca w napięciu powieść, wspaniały debiut i współczesna gotycka perełka – niezapomniana. Przeczytałam jednym tchem, często ze ściśniętym ze strachu gardłem. Polecam!


















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Mova.

Tytuł oryginalny: The Hacienda
Przekład: Ryszard Oślizło
Wydawnictwo: Mova
Data wydania: 27 września 2023
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 400
Moja ocena: 5,5/6

21.8.23

"Cuda" – Elena Medel (przekład Agata Ostrowska) /przedpremierowo/

"Cuda" – Elena Medel (przekład Agata Ostrowska) /przedpremierowo/
Często mówi się, że pieniądze nie dają szczęścia. Ale czy ten chętnie powtarzany, banalny frazes rzeczywiście wytrzymuje w zderzeniu z realiami prawdziwego życia? Bo przecież nawet jeśli pieniądze nie stanowią gwarancji szczęścia, to czy nie otwierają drzwi do spokoju, bezpieczeństwa, lepszych możliwości? I czy w świecie, w którym trzeba walczyć o zaspokojenie podstawowych potrzeb swoich i bliskich, jest miejsce na szczęście, poczucie sprawczości i niezależności?


Bohaterki powieści Eleny Medel doskonale wiedzą, czym jest brak środków finansowych. Maria, pod koniec lat 60. XX wieku, opuszcza rodzinną Kordobę i przyjeżdża do Madrytu w poszukiwaniu pracy i lepszych perspektyw. Podobną drogę pokonuje kilkadziesiąt lat później Alicia, choć ona w przeciwieństwie do Marii traci w dzieciństwie luksusowe życie i musi zaczynać od zera w innym miejscu i z dala od bliskich. Te dwie kobiety dzieli wiele, ale łączy podobna historia, zmieniający się Madryt i coś jeszcze... Po raz pierwszy spotykają się w 2018 roku na wielkiej demonstracji w centrum hiszpańskiej stolicy, ale Elena Medel znacznie wcześniej splata ze sobą ich losy. Fragmenty życiorysów Marii i Alicii, kadry z przeszłości i teraźniejszości, powracają w nieliniowej narracji, tworząc prozatorski kolaż. Bo "Cuda" to międzypokoleniowa opowieść o życiu kobiet z klasy robotniczej, których głos latami niknął w białym szumie biedy, patriarchatu i politycznego reżimu. Kobiet, które zamiast demonstrować własne przekonania musiały porzucić ambicje, marzenia i miłość na rzecz ciężkiej fizycznej pracy i monotonnej codzienności, by móc związać koniec z końcem. To również historia, która boleśnie uświadamia, jak pochodzenie, płeć oraz status ekonomiczny i społeczny determinują naszą osobowość i życie. Tłem Elena Medel czyni andaluzyjską prowincję oraz Madryt – od upadku dyktatury Franco po feministyczne demonstracje.

Z ciekawością obserwowałam, jak Medel zacieśnia coraz bardziej z pozoru luźno powiązane ze sobą tematy i wątki. I mimo że portrety kobiecych postaci nie nabierają emocjonalnej intensywności, a samo zakończenie nie przynosi literackiego katharsis, szczerość i autentyzm prozy Medel uwodzi od pierwszej do ostatniej strony. "Cuda" to mocno kobieca powieść, subtelna w swoim feministycznym wydźwięku, utkana ciasno z buntu i rezygnacji, bezsilności i pragnienia autonomii. Zachwyciło mnie bogactwo poruszanych przez Medel ważnych kwestii, zarówno społecznych, jak i tych bardziej osobistych, intymnych.



"Zazdroszczę tym, którym dobrze się wiedzie, i pocieszam się tymi, którym wiedzie się źle, bo dzięki nim nie czuję się taka samotna"

"Pieniądze nie dają szczęścia. Możesz wszystko przezwyciężyć. Wystarczy, że będziesz sobą". Nie. Literacki debiut Eleny Medel nie jest powieścią, która przynosi ukojenie. Nie jest powieścią, która powiela wyświechtane frazesy, która otula łagodnie iluzją bezpieczeństwa, nadziei i sensu. Która łudzi, że wszystko to tylko kwestia nastawienia i wiary w siebie. I bez wątpienia nie jest to powieść, która daje gotowe odpowiedzi na niełatwe pytania równie aktualne wczoraj jak i dziś. W tym szczerym, trzeźwym, realistycznym spojrzeniu Medel kryje się moc "Cudów". 

Książka Medel trafnie obrazuje, jak duży wpływ na nas samych i nasze życie mają pieniądze – ich nadmiar lub brak. Jak szlachetne idee weryfikowane są okrutnie przez prozę codzienności – trudy egzystencji, międzyludzkich relacji, macierzyństwa, możliwości i ograniczeń. Fascynująca, zniuansowana opowieść o ludziach i ich niełatwych zmaganiach oraz o pokoleniowych więziach poddanych próbie. Tylko tyle i aż tyle. Warto!





















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem W.A.B.

Tytuł oryginalny: The Wonders
Przekład: Agata Ostrowska
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 23 sierpnia 2023
Oprawa: twarda
Liczba stron: 256
Moja ocena: 5/6

12.8.23

"Otchłanie" – Pilar Quintana (przekład Iwona Michałowska-Gabrych)

"Otchłanie" – Pilar Quintana (przekład Iwona Michałowska-Gabrych)
"Chciałam paść na ziemię i się rozpłakać. Nie musieć jej więcej szukać"
Otchłań. Ciemna czeluść bez dna. Wielka ziejąca dziura w oczach, sercu i duszy. Pustka, której nic nie jest w stanie wypełnić. Ani milczenie, ani lęk, ani miłość.


Ośmioletnia Claudia, bohaterka powieści Pilar Quintany, zostaje niemal wrzucona w metaforyczną otchłań – dziewczynka przesiąka lękami i frustracjami matki oraz milczeniem ojca, jednocześnie próbując zbudować swój świat. I staje się świadkiem powolnego rozpadu własnej rodziny – wydarzeń, które spychają ją na drogę do zatracenia i odbierają beztroskie dzieciństwo.

W książce Pilar Quintany tytułowych otchłani jest znacznie więcej. Wydaje się, że każdy z bohaterów nosi w sobie bezdenną czeluść, która w każdej chwili może go pochłonąć. Milczący, zapracowany ojciec. Pogrążona w smutku matka całymi dniami przeglądająca kolorowe magazyny. I Claudia, mała dziewczynka, która zderza się z niedostępnym i niezrozumiałym światem dorosłych – zostaje wciągnięta w ich problemy i tajemnice. A wszystko to za zamkniętymi drzwiami, wśród bujnej domowej roślinności i zwykłej codzienności podszytej lękiem. 

"Otchłanie" to powieść napisana z perspektywy ośmioletniej dziewczynki, początkowo nieśmiałym, a z czasem coraz mocniejszym głosem. Historia dojrzewania, zawiłych rodzinnych relacji, a także patriarchatu, sztywnego podziału ról i ograniczonej kobiecej wolności. Quintana z czułością podejmuje kwestie samotności, depresji, autodestrukcji i dziecięcych lęków. Opowiada o dziecku, które musi porzucić swoje dzieciństwo i które zaczyna czuć się odpowiedzialne za swoją matkę – pragnie ją ocalić przed spadnięciem w przepaść. Dzięki dziecięcej perspektywie czytelnik zagłębia się w tytułową otchłań – czeluść skradzionego dzieciństwa, żalu utraconych szans, nieukojonej tęsknoty i niezaspokojonej potrzeby miłości.


"Otchłanie" można by określić jako współczesny południowoamerykański gotyk, rodzinna proza z odrobiną domestic noir. Quintana tworzy specyficzną atmosferę i literacką przestrzeń – tłem czyni Kolumbię lat 80. ubiegłego wieku: słoneczne miasto Cali i zasnute mgłą górskie wybrzeża Pacyfiku. Sceneria doskonale odzwierciedla stan uczuć ośmioletniej narratorki. Zresztą Quintana potrafi wspaniale budować paralele między światem zewnętrznym a wewnętrznym – w "Otchłaniach" kolumbijska przyroda jest jednocześnie piękna i mroczna, zabawki widzą i czują więcej, a domy skrywają bolesne tajemnice. Prozatorsko powieść Quintany wydaje się prosta i bezpośrednia, ale jednocześnie przenikliwa i głęboka – niczym seria działających na wyobraźnię scen. Subtelna, bez emocjonalnego przerysowania, nadmiernej dosłowności i przygnębienia, utrzymana w fascynującym, gęstym i niepokojącym klimacie. 

Pilar Quintana stworzyła opowieść o czeluści, która otwiera się w naszych sercach i umysłach, i która pochłania – gwałtownie i nagle lub stopniowo i niezauważalnie. O egzystencjalnej pustce i "otchłaniach", które każdy z nas ma w sobie. O tym, co kryje się za zamkniętymi drzwiami domów, wśród milczenia i bujnych zielonych liści, między rodzicami i ich dziećmi. O trudnym dzieciństwie, zmaganiach macierzyństwa, zawiłościach dorosłego świata widzianych oczami dziecka, ciężarze smutku, rodzinnym szczęściu i nieszczęściu. I podobnym pokoleniowym losie, którego być może nie sposób uniknąć.

Dla mnie niebanalne, fascynujące i udane spotkanie z literaturą południowoamerykańską – takie książki czyta się i poleca z przyjemnością.





















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Mova.

Tytuł oryginalny: Los Abismos
Przekład: Iwona Michałowska-Gabrych
Wydawnictwo: Mova
Data wydania: 9 sierpnia 2023
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 232
Moja ocena: 5/6

26.5.23

"Pięć ran" – Kristin Valdez Quade (przekład Aga Zano)

"Pięć ran" – Kristin Valdez Quade (przekład Aga Zano)
W amerykańskim miasteczku Las Penas trwa Wielki Tydzień. Bractwo Hermandad przygotowuje się do corocznej tradycyjnej inscenizacji drogi krzyżowej i ukrzyżowania. Tym razem w rolę Chrystusa wcieli się trzydziestotrzyletni Amadeo Padilla. Weźmie na swoje barki ciężki krzyż, pozwoli się ubiczować i przebić sobie dłonie gwoździami – a wszystko to w nadziei, że osobiste doświadczenie męki Zbawiciela stanie się początkiem wielkiej przemiany – szansą na poukładanie swojego życia. Jednak w powieściowym debiucie Kristin Valdez Quade (którego tytuł nawiązuje do pięciu ran Chrystusa) ból fizyczny Amadea stanowi zaledwie preludium – kolejny rok w życiu rodziny Padilla okaże się przełomowy. I każdy z bohaterów książki będzie musiał dźwigać własny krzyż. Amadeo, bezrobotny alkoholik, pragnie być lepszym człowiekiem – ale jego słabości wciąż są silniejsze niż dobre intencje. Angel, jego nastoletnia córka, mierzy się z wyzwaniem wczesnego macierzyństwa – niedługo urodzi dziecko i desperacko stara się zapewnić im lepszą przyszłość. Spoiwem łączącym rodzinę jest Yolanda, matka Amadea. Kobieta pracuje i utrzymuje Padillów na powierzchni, ale nie zostało jej wiele czasu...


Mówi się, że miłość to dar, ale też wyzwanie. W książce Valdez Quade miłość często boleśnie rani, ale staje się też ratunkiem w najmroczniejszych czasach. Opowieść o jednym roku z życia latynoamerykańskiej wielopokoleniowej rodziny ma w sobie zaskakująco dużo empatii, czułości i subtelnego humoru. Valdez Quade stworzyła historię autentyczną, ludzką i mimo ogromnego bagażu trudnych doświadczeń, pełną nadziei i miłości. "Pięć ran" to przenikliwe spojrzenie na zmagania społeczności uwięzionej w spirali pokoleniowej traumy, biedy, uzależnień i bezrobocia – ludziach, którzy upadają, popełniają błędy, krzywdzą i ranią siebie oraz bliskich, ale nie poddają się – wstają i próbują ponownie z nadzieją, że tym razem będzie lepiej. Valdez Quade bada kwestie miłości, seksualności, poczucia winy, odpowiedzialności, choroby i odkupienia. Z wrażliwością pochyla się nad kwestią nastoletniego macierzyństwa i silnych, choć jednocześnie skomplikowanych rodzinnych więzi. Pisze bez sentymentalnych prozatorskich nut – prosto, szczerze, z głębią postaci, miejsc i emocji. Trzy różne punkty widzenia wzajemnie się dopełniają. Zresztą to właśnie na wspaniale wykreowanych postaciach, wielowymiarowych i złożonych, oraz zmieniającej się dynamice ich relacji, a nie na fabule, opiera się ciężar historii. Poznajemy ludzi niezwykle autentycznych w swoich słabościach i zmaganiach, którym nie sposób nie kibicować, do których nie sposób się nie przywiązać, mimo chwil frustracji. Czytelnik z łatwością staje się częścią ich świata, bo to powieść, która żyje w wyobraźni i w sercu.


Valdez Quade zadebiutowała realistycznym, świetnie napisanym dramatem rodzinnym – opowieścią o życiu i śmierci, stawianiu czoła przeciwnościom i własnym słabościom, sile więzi, upadaniu i drugich szansach. O zadośćuczynieniu krzywdom oraz o cichym, codziennym radzeniu sobie z tym, co przynosi nam los. Jednocześnie bolesna i pełna nadziei – życie i człowieczeństwo we wszystkich swoich odcieniach. Polecam!















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Znak.

Tytuł oryginalny: The Five Wounds
Przekład: Aga Zano
Wydawnictwo: Znak
Data wydania 17 maja 2023
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 512
Moja ocena: 5/6

20.10.22

"Bogowie tanga" – Carolina de Robertis (przekład Anna Dobrzańska)

"Bogowie tanga" – Carolina de Robertis (przekład Anna Dobrzańska)

"Dźwięki ją zniewalały. Przenikały do kości i sprawiały, że krew krążyła szybciej w żyłach. Nie znała się; nagle przyszło jej do głowy, że nie wie nic, kompletnie nic o świecie. Że nie może nic wiedzieć, skoro nie miała pojęcia, że istnieją takie uczucia, takie dźwięki, taka bezsenność, melodia bogata niczym noc"

Leda pragnęła uciec przed bolesną przeszłością. Argentyna miała być jej ziemią obiecaną – nowym rozdziałem oraz niepowtarzalną szansą na szczęście i lepsze życie. Kiedy jednak po latach oczekiwania i długiej podróży dociera w końcu do zatłoczonego i gorącego Buenos Aires, jej marzenia w jednej chwili roztrzaskują się na milion kawałków. Leda dowiaduje się, że została wdową – bez środków do życia, w obcym mieście i wśród obcych ludzi.  Ratunkiem i drogą do wolności w męskim, brutalnym świecie staje się dla niej miłość do muzyki i stare skrzypce, które przepłynęły z nią Atlantyk. Leda obcina włosy i bandażuje piersi – przemienia się w młodego mężczyznę i dołącza do grupy artystów grających tango. W ten sposób otwiera się przed nią nowy, zakazny świat, równie kuszący co niebezpieczny...

Cóż za barwna, tętniąca życiem i zmysłowa powieść! Książka de Robertis iskrzy – żarem uczuć, dzikością, seksualnością, melodią tanga, namiętności, wolności i buntu. Opowieść o kobiecie, która łamie tabu i podąża za pragnieniami splata się ciasno z realiami życia w Argentynie pierwszych dekad XX wieku. De Robertis ożywia imigranckie slumsy, ciemne zaułki, zatęchłe czynszówki, pełne rozpusty burdele i owiane złą sławą kabarety – świat, który wodzi na pokuszenie, który potrafi uszczęśliwić lub zniszczyć. W powieści zacierają się granice, wszystko jest bardziej intensywne i mocniej działające na wyobraźnię.

Carolina De Robertis podarowała nam opowieść o kobiecej sile i determinacji, o szukaniu swojego miejsca i odkrywaniu siebie – swojej tożsamości i seksualności. O silnym pragnieniu wolności, podążaniu za głosem serca, wielkiej pasji i odwadze – by iść własną drogą na własnych zasadach, nawet za cenę społecznego odrzucenia. "Bogowie tanga" pokazują, że wolność mamy w sobie. Że warto wziąć los w swoje ręce i podążyć za marzeniami.

Liryczna, urzekająca i hipnotyzująca. Niesie czytelnika dźwiękami muzyki i miasta. To piękny pean na cześć kobiecej siły, miłości i argentyńskiego tanga.








* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Albatros.


Tytuł oryginalny: The Gods of Tango
Przekład: Anna Dobrzańska
Wydawnictwo: Albatros
Seria: Piąta Strona Świata
Data wydania: 28 września 2022 (wydanie II)
Oprawa: twarda
Liczba stron: 416
Moja ocena: 5/6

Copyright © w ogrodzie liter , Blogger