Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura Dalekiego Wschodu i Azji Południowo-Wschodniej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura Dalekiego Wschodu i Azji Południowo-Wschodniej. Pokaż wszystkie posty

10.9.26

"Pasażerowie linii Hankyū" – Hiro Arikawa (przekład Anna Zalewska)

"Pasażerowie linii Hankyū" – Hiro Arikawa (przekład Anna Zalewska)
Między miasteczkami Takarazuka i Nishinomiya kursuje pociąg. Jego bordowe wagony o staroświeckim wystroju wzbudzają zachwyt i nostalgię. Z okien można zobaczyć kameralne stacje, żelazny most nad korytem rzeki Muko, kwitnące wiśnie i zielone zbocza łańcucha górskiego Rokko...


I właśnie w tym urokliwym pociągu linii Hankyū splatają się ze sobą losy bohaterów książki Hiro Arikawy. Poznajemy kobietę w białej sukni, która próbuje zostawić za sobą bolesną przeszłość; młodą dziewczynę uwikłaną w przemocowy związek; starszą panią i jej wnuczkę rozmawiające o adopcji psa; studenta i studentkę, których połączyła wspólna książkowa pasja. Każdy z nich ma swoją własną historię – nadzieje, marzenia, wyzwania i wątpliwości. Pociąg staje się w powieści Arikawy mikrokosmosem – przestrzenią dla codzienności, przypadkowych spotkań, refleksji i zmian. Historie bohaterów łączą się ze sobą tworząc zupełnie nowe opowieści – o pierwszej miłości, trudnych wyborach, przyjaźni, sile życzliwości, uzdrowieniu i drodze do szczęścia, nowych początkach, pokonywaniu przeciwności i niespodziankach od losu. Arikawa z wrażliwością zagłębia się w niuanse uczuć, relacji i ludzkich serc. Bywa romantycznie, zabawnie i refleksyjnie. Co ciekawe mamy okazję odbyć podróż tam i z powrotem – bo wsiadamy do pociągu ponownie po upływie sześciu miesięcy, by poznać dalsze losy bohaterów. Arikawa świetnie oddała atmosferę linii kolejowej Hankyū – polubiłam pomysł na scenerię. Powieść jest urocza, a przy tym głęboko ludzka – opowiada o uniwersalnych doświadczeniach, bliskich i ważnych tematach.


"Pasażerowie linii Hankyū" to czuła i podnosząca na duchu powieść z motywem podróży, japońską scenerią i bohaterami, którzy wzbudzają sympatię i zrozumienie. To comfort book, który ogrzewa serce, wywołuje uśmiech, przynosi nadzieję i ukojenie. To książka, która zachęca, by dostrzec ludzi wokół nas – z empatią i życzliwością – bo każdy z czymś się zmaga; która uświadamia, że nie jesteśmy sami, nawet jeśli wydaje nam się inaczej; że los może przynieść coś dobrego w najmniej oczekiwanym momencie, a przypadkowe spotkania i drobne gesty życzliwości są w stanie odmienić bieg życia – stać się początkiem czegoś innego, pięknego. I że "najważniejsze podróże nie zawsze prowadzą do nowych miejsc – czasem prowadzą do drugiego człowieka".
























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Relacja •

Tytuł oryginalny: 阪急電車
Przekład: Anna Zalewska
Wydawnictwo: Relacja
Data wydania: 16 września 2026
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 272
Moja ocena: 4,5/6

31.8.26

"Made in Japan" – Francesco Morena (przekład Justyna Kukian)

"Made in Japan" – Francesco Morena (przekład Justyna Kukian)
Japonia. Z jednej strony kwitnące wiśnie, ogrody zen i bramy torii; sushi, ramen i ceremonia parzenia herbaty; gejsze w bogato zdobionych kimonach; japoński teatr kabuki; rysunki wykonane czarnym tuszem na papierze ryżowym; majestatyczna góra Fuji; legendarni samurajowie i demony yōkai. Z drugiej strony pulsujące życiem i rozświetlone blaskiem neonów Tokio; kropki i dynie artystki Yayoi Kusamy; kultowe animacje studia Ghibli; superszybka kolej shinkansen; manga i Pokémony; technologiczne gadżety, automaty vendingowe i roboty humanoidalne.


Mogłoby się wydawać, że to dwa, zupełnie inne oblicza Japonii – tradycyjne (duchowość, minimalizm, kult uważności, głęboki szacunek do natury) i nowoczesne (popkultura, neony, postęp i dynamika); że to dwa odmienne światy, które więcej dzieli niż łączy. Tymczasem nic bardziej mylnego. W Japonii obok lśniących drapaczy chmur stoją ciche, wiekowe świątynie buddyjskie i shinto; wpływy kodeksu honorowego bushidō widoczne są m.in. w kulturze pracy; manga i anime nawiązują do tradycyjnych opowieści o samurajach, bóstwach i demonach yōkai; dawne rzemiosło i rytuały zyskują nowe życie dzięki popkulturze i współczesnym artystom. Które elementy dziedzictwa kulturowego Japonii stanowią fundament – zakorzenienie, inspirację i pomost między przeszłością a teraźniejszością? Co ukształtowało tożsamość kulturową Kraju Kwitnącej Wiśni?

"Made in Japan" to podróż przez kulturę i sztukę dawnej Japonii, w porządku chronologicznym, z licznymi odniesieniami do tradycji i reprodukcjami najważniejszych japońskich arcydzieł. Francesco Morena, włoski kurator, historyk i badacz sztuki Azji Wschodniej, w dwudziestu rozdziałach – esejach – prowadzi nas od figurek dogū z pierwszego wieku p.n.e. i początki buddyzmu przez rolę kobiet w okresie Heian, "Opowieść o Genjim", legendę Minamoto no Yoshitsune, czasy siogunatu, słynny Długi Zwój, poezję Matsuo Bashō, japońskie ilustracje o er0tycznej tematyce, Wielką Falę w Kanagawie i drzeworyty Hokusaia aż po mangę i świat kropek Yayoi Kusamy. Pomiędzy można znaleźć to, co tak charakterystyczne dla japońskiej kultury – górę Fuji, ceramikę, folklor, bóstwa i demony, teatr, pawilony, zwoje, samurajów i naturę. "Made in Japan" to książka, która pozwala zagłębić się w piękny, osobliwy i fascynujący japoński świat; która pomaga zrozumieć współczesność Japonii poprzez poznanie jej dziedzictwa narodowego – ważnych postaci (m.in. poetów, artystów, władców, reformatorów, wojowników), dzieł sztuki i kultury, mitów, tradycyjnych opowieści i motywów; która nadaje kontekst historyczny i kulturowy; która odsłania bogactwo dawnych technik, tradycji i stylów – coś, z czego wciąż czerpiemy inspirację.




Przystępna, skompensowana, bogato ilustrowana publikacja – przeczytałam z zainteresowaniem. Must read dla miłośników Japonii i sztuki (i nie tylko). Fascynująca!



Link do zakupu w księgarni internetowej Znak:





















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: Made in Japan. Arte, storie e segreti di una civiltà millenaria
Przekład: Justyna Kukian
Wydawnictwo: Znak Koncept
Data wydania: 9 września 2026
Oprawa: twarda
Liczba stron: 240
Moja ocena: 5/6

28.7.26

"Kwiaty Sajgonu" – Nguyễn Phan Quế Mai (przekład Izabela Matuszewska)

"Kwiaty Sajgonu" – Nguyễn Phan Quế Mai (przekład Izabela Matuszewska)
Czy można zostawić za sobą przeszłość? Zapomnieć i zacząć od nowa?


Bohaterowie powieści Nguyễn Phan Quế Mai próbowali. Phong zdołał przetrwać trudne dzieciństwo i młodość – zbudował dom i założył rodzinę – ale wciąż dźwiga ból porzucenia i ciężar swojego dziedzictwa. Naznaczony piętnem bụi đời ("pył życia") jako Amerazjata (potomek wietnamskiej kobiety i czarnoskórego Amerykanina) przez całe życie mierzy się z dyskryminacją, pogardą i wyobcowaniem. Dan, weteran cierpiący na PTSD, po wielu latach wraca do Wietnamu, bo nadal dręczą go demony przeszłości – trauma, sekrety i poczucie winy. Współczesne losy dwóch mężczyzn splatają się z burzliwą historią z czasów wojny wietnamskiej – Trang i jej siostry Quỳnh, młodych dziewczyn, które opuszczają rodzinną wioskę i zatrudniają się w sajgońskim barze dla amerykańskich żołnierzy. Nguyễn Phan Quế Mai stworzyła opowieść o ludziach żyjących w cieniu bolesnej przeszłości; ludziach, którzy mimo upływu czasu wciąż ponoszą konsekwencje wojny, a ich jedyną szansą na ukojenie i uzdrowienie staje się prawda – muszą zmierzyć się z tym, co bolesne i trudne, co tak usilnie próbowali zostawić za sobą. "Kwiaty Sajgonu" to książka silnie osadzona w wietnamskich realiach. Autorka ożywia czas, miejsca i postaci, nadaje kontekst kulturowy, łączy indywidualne ludzkie losy z burzliwą historią kraju – wojną wietnamską i jej dramatycznym echem (śmierć, bieda, rozdzielone rodziny, trudne relacje wietnamsko-amerykańskie). Z wrażliwością i zrozumieniem podejmuje kwestie dotyczące sytuacji Amerazjatów, weteranów wojennych oraz wietnamskich kobiet, które doświadczyły przemocy seksualnej i ostracyzmu społecznego. Nguyễn Phan Quế Mai pisze pięknie – jej proza jest liryczna, dojrzała i poruszająca. Dwie linie czasowe, realizm i kilka różnych perspektyw nadają książce głębi – autorka potrafi tchnąć życie, wywołać emocje, skłonić do refleksji. "Kwiaty Sajgonu" to zapach dymu, jaśminu i kadzidełka; smak ryżu, trawy cytrynowej, łez i kurzu; dźwięk przelatujących śmigłowców, wybuchu bomb i tradycyjnych wietnamskich melodii; to zielone pola ryżowe, zatłoczone uliczki, czarno-białe fotografie i przechowywane latami listy. Mocno poruszyły mnie burzliwe losy Trang i Quỳnh – ich determinacja i odwaga, siostrzana miłość, tęsknota za rodzinnym domem, walka o przetrwanie w brutalnym wojennym świecie – a także wewnętrzne zmagania Phonga i Dana. Nguyễn Phan Quế Mai doskonale oddała niuanse uczuć, relacji i wyborów. Powieść uświadamia, jak na wiele różnych sposobów wojna doświadcza człowieka i kolejne pokolenia; że mimo bólu, żalu i smutku warto szukać prawdy i porozumienia ponad podziałami – bo drogą do uzdrowienia jest przebaczenie innym i samemu sobie.


Pięknie napisana, wzruszająca opowieść o ludziach dźwigających ciężar przeszłości, ich zawiłych losach, relacjach i sekretach, odkrywaniu prawdy, sile dobra i odkupienia. Powieść Nguyễn Phan Quế Mai urzekła mnie liryczną prozą oraz głęboko ludzkim, wrażliwym spojrzeniem na wojenną traumę, miłość, stratę i przebaczenie. Ogromnie doceniam – za wietnamską scenerię, azjatycką perspektywę, ważną tematykę, kontekst kulturowy i historyczny; za autentyczne emocje, refleksję i poszerzenie horyzontów. Wspaniała! 


























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Albatros •

Tytuł oryginalny: Dust Child
Przekład: Izabela Matuszewska
Wydawnictwo: Albatros 
Data wydania: 15 lipca 2026
Seria: Piąta Strona Świata
Oprawa: twarda
Liczba stron: 480
Moja ocena: 5,5/6

12.6.26

"Kroniki kota podróżnika" – Hiro Arikawa (przekład Anna Horikoshi)

"Kroniki kota podróżnika" – Hiro Arikawa (przekład Anna Horikoshi)
"Srebrny van jest jak czarodziejska różdżka. Ilekroć do niego wsiadam, zawozi mnie w jakieś nowe, niezwykłe miejsce"


Zielone ryżowe pola. Szum morskich fal. Majestatyczna góra Fudżi w oddali. Łąka pełna żółtych i fioletowych kwiatów. Rześkie powietrze o poranku. Kolorowa tęcza... Satoru przemierza Japonię wspólnie z ukochanym kotem – pragnie znaleźć dla niego nowy dom. Czas ucieka, zmienia się krajobraz za oknem, zmieniają się pory roku, a ich zwykła-niezwykła podróż trwa, przynosząc ze sobą to, co najpiękniejsze i najbardziej bolesne – drobne radości, wspomnienia, miłość i pożegnania. Hiro Arikawa oddaje głos kotu – dosłownie, bo historię poznajemy głównie z perspektywy Nany, białego dachowca w brązowo-czarne plamki. Ta kocia narracja dodaje książce uroku – Nana jest zabawny, bystry i czujny na ludzkie emocje, przywiązuje się do Satoru, mimo swojego silnego, niezależnego charakteru. Wraz z rozwojem historii ich przyjaźń się pogłębia w ujmujący i chwytający za serce sposób. Każdy rozdział to zamknięta mikroopowieść – konkretny wycinek przeszłości Satoru powiązany z bliskimi mu osobami – i z czasem otrzymujemy pełniejszy obrazek. Arikawa stworzyła powieść drogi z elementami charakterystycznymi dla współczesnej literatury japońskiej. Oszczędna proza i nieskomplikowana struktura splatają się z melancholią, refleksją i subtelnością. Autorka pisze o miłości, przyjaźni, rodzinie i zaufaniu. O kruchości życia, stracie, żałobie, skomplikowanych ludzkich losach i relacjach. Czujemy smutek – bo ostatecznie powieść łamie serce – ale przynosi też ukojenie, otula ciepłem i wdzięcznością. Zabawne kocie spostrzeżenia, piękno japońskiego krajobrazu i czułość obecna między wersami łagodzą ból samotności, straty i upływającego czasu. Ujmuje więź człowieka i kota – bezwarunkowa miłość, która daje siłę i pocieszenie w najtrudniejszych momentach. Powieść Arikawy niesie wartościowe przesłanie. Przypomina, że strata jest nieodłącznym elementem naszego istnienia; że życie jest kruche i ulotne, i że zdarzają się straszne rzeczy, ale są w nim również obecne miłość, przyjaźń i szczęście.


"Kroniki kota podróżnika" to czuła i skłaniająca do refleksji powieść. O wyjątkowej więzi człowieka i kota, godzeniu się ze stratą i dostrzeganiu piękna w codziennym, zwykłym życiu. O miłości, przyjaźni, bolesnych pożegnaniach oraz małych i dużych podróżach, również tych, które nie kończą się nigdy. Niepozorna powieść Hiro Arikawy, a w szczególności Nana, znalazły drogę do mojego serca.

























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Relacja •


Tytuł oryginalny: 旅猫リポート (Tabineko Ripoto)
Przekład: Anna Horikoshi
Wydawnictwo: Relacja
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 272
Moja ocena: 5/6


5.6.26

"Zanim zrozumiałem, że cię kocham" – Toshikazu Kawaguchi (przekład Joanna Dżdża)

"Zanim zrozumiałem, że cię kocham" – Toshikazu Kawaguchi (przekład Joanna Dżdża)
Gdybyś mógł cofnąć się w czasie, z kim chciałbyś się spotkać?


Czasami wydarza się coś strasznego – coś, co na zawsze odmienia nasze życie i nas samych. Może czujemy się winni. Może gdzieś w głębi serca żałujemy – że coś zaniedbaliśmy, że czegoś nie powiedzieliśmy albo wręcz przeciwnie – chcielibyśmy wymazać słowa, które padły w gniewie. Może utrata lub śmierć ukochanej osoby odebrała nam radość i nadzieję – może żyjemy w przekonaniu, że nie zasługujemy na szczęście. Czasu jednak nie sposób cofnąć. A przecież dalibyśmy wiele, by móc coś naprawić, zrzucić z siebie ciężar błędu lub nierozwiązanych spraw. By choć jeszcze raz, ostatni raz, spojrzeć w oczy bliskiej osobie, usłyszeć jej głos. By przeprosić, powiedzieć "kocham cię", ukoić tęsknotę. Wydaje się, że nie ma drugiej szansy. A gdyby jednak była?

Ależ czekałam na powrót do tej wyjątkowej japońskiej kawiarni! W Funiculi Funicula można nie tylko wypić filiżankę aromatycznej kawy, ale też... przenieść się w czasie (trzeba tylko przestrzegać kilku zasad i koniecznie wrócić zanim wystygnie kawa:). "Zanim zrozumiałem, że cię kocham" to szósta część serii Toshikazu Kawaguchiego. Dobrze znany i lubiany schemat pozostaje ten sam – w kameralnej, nieco tajemniczej kawiarni unosi się zapach kawy, czas płynie inaczej, ożywają wspomnienia i dzieją się rzeczy niezwykłe. Autor przedstawia cztery nowe historie, a w tle kontynuuje rozpoczęte wcześniej wątki. Poznajemy dziewczynę, która za późno docenia miłość macochy; chłopca, który tęskni za ojcem i jego kuchnią; chorą kobietę szukającą nadziei oraz mężczyznę, który od lat czeka na ukochaną. Każda z tych osób mierzy się z czymś trudnym – ze stratą, tęsknotą, złamanym sercem, poczuciem winy. Każda dostrzegła lub zrozumiała coś ważnego dopiero wtedy, gdy okazało się, że jest za późno... Powieści Kawaguchiego mają w sobie spokój, łagodność i refleksyjność oraz czułość spojrzenia na ludzkie zmagania – i to jest coś, co niezmiennie mnie ujmuje. Z pozoru proste historie potrafią wzruszyć i skłonić do przemyśleń na temat kruchości życia, miłości, przebaczenia, straty, rodzinnych więzi oraz życiowych wyborów. Kawaguchi koncentruje się na uczuciach, relacjach i skomplikowanych losach – smutek, ból i tęsknota idą za rękę z nadzieją, pocieszeniem i ukojeniem.


"Zanim zrozumiałem, że cię kocham" to poruszająca opowieść o spóźnionych wyznaniach, próbie pogodzenia się ze stratą oraz uzdrawiającej sile miłości, nadziei i przebaczenia. Uświadamia, jak kruche i ulotne jest życie; że należy kochać, spełniać marzenia, doceniać, wybaczać i naprawiać błędy teraz – zanim będzie za późno.

Kawa, pierogi, podróże w czasie, wzruszenia i pocieszenie czyli kolejny udany powrót do tokijskiej kawiarni.





















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Relacja •

Tytuł oryginalny: Itoshisa ni kizukanu uchi ni
Przekład: Joanna Dżdża
Wydawnictwo: Relacja
Data wydania: 3 czerwca 2026
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 240
Moja ocena: 5/6


23.2.26

"Kuchnia" – Banana Yoshimoto (przekład Anna Zielińska-Elliott)

"Kuchnia" – Banana Yoshimoto (przekład Anna Zielińska-Elliott)
Kiedy tracimy ukochaną osobę, nasze życie rozpada się pod ciężarem bólu, żalu i tęsknoty. Z całych sił chwytamy się zwykłych rzeczy – nawyków i rutyny – jemy, śpimy, pracujemy, byle tylko utrzymać się na powierzchni. Pojawia się pustka, którą próbujemy wypełnić. I szukamy czegoś, co przyniesie ukojenie.


Dla Mikage bezpiecznym schronieniem w żałobie staje się kuchnia. Gotowanie i smak ulubionych potraw ogrzewają serce, a brzęczenie lodówki koi samotność. Satsuki każdego ranka biega – przemierzając tokijskie ulice próbuje zostawić za sobą obezwładniający smutek, ponure myśli i koszmarne sny.

Banana Yoshimoto przedstawia historię młodych ludzi mierzących się ze stratą – druzgocącym doświadczeniem, które wywołuje głębokie pęknięcie w ich życiu i sercu. Opowiada o najtrudniejszych momentach w subtelny sposób, z wrażliwością i empatią. Zaskakuje przenikliwość słów i spostrzeżeń oraz zrozumienie ludzkich przeżyć, uczuć i stanów emocjonalnych – Banana Yoshimoto zdołała uchwycić istotę straty i samotności. Zmagania Mikage i Satsuki wydają się bliskie i mocno rezonują (szczególnie jeżeli byliśmy lub jesteśmy w trudnym momencie). Co ważne, autorka nie pozostawia bohaterów i czytelników w rozpaczy – pisze nie tylko o bólu i smutku, ale też o sile miłości i wsparcia, godzeniu się ze stratą, ukojeniu, nadziei i drodze do uzdrowienia. Proza Yoshimoto przemawia łagodnym głosem – ma w sobie odrobinę humoru i oniryzmu oraz charakterystyczną dla literatury japońskiej melancholię, powściągliwość i refleksję. Książka wydaje się niepozorna, ale jej siła tkwi w trafnym spojrzeniu na zranione serce, żałobę i samotność.

"Kuchnia" to czarka zielonej herbaty, gotowanie ramenu w środku nocy, ciemne tokijskie niebo, dźwięk dzwoneczka. To drżenie serca, uśmiech i łzy. To opowieść o ludziach i miejscach, które stają się naszym bezpiecznym schronieniem – dają komfort i pocieszenie. O różnych sposobach radzenia sobie ze stratą. O małych cudach, które zdarzają się w najtrudniejszych momentach. O pożegnaniach, końcach i nowych początkach. O przezwyciężaniu trudności i o życiu – mimo wszystko.


Urokliwy, chwytający za serce debiut Banany Yoshimoto, jednocześnie smutny i pocieszający. Dwie krótkie historie połączone bólem straty i nadzieją. Warto!























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Literackie •

Tytuł oryginalny: キッチン
Przekład: Anna Zielińska-Elliott
Data wydania: 25 lutego 2026 (wznowienie)
Wydawnictwo: Literackie
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 152
Moja ocena: 5/6


26.1.26

"Czerwone orchidee z Szanghaju" – Juliette Morillot (przekład Paweł Łapiński)

"Czerwone orchidee z Szanghaju" – Juliette Morillot (przekład Paweł Łapiński)
"Religia uczy przebaczenia. Ale ja tego nie potrafię. Czas niczego nie wymazuje"


Pięćdziesiąt lat po zakończeniu wojny Sangmi nadal targają silne emocje. Kobieta ma w sobie wiele smutku, bólu, żalu i złości. Dusi ją paląca nienawiść wobec ludzi, którzy zamienili jej życie w koszmar – odebrali dzieciństwo i młodość, podeptali marzenia i niewinność, zhańbili jej ciało i naznaczyli traumą. We wspomnieniach Sangmi góry, śpiew cykad, smak ciasteczek z mąki ryżowej i ciepły głos babci splatają się ze strachem, głodem, ludzkim okrucieństwem, hukiem wystrzałów, zapachem krwi i opium. Łzy nie przynoszą ukojenia, miłość i czas nie leczą ran. Nie sposób zapomnieć ani przebaczyć.

I ja też czuję ogromny smutek. Ze względu na tematykę, "Czerwone orchidee z Szanghaju" to jedna z bardziej wstrząsających powieści jakie czytałam. Juliette Morillot nawiązuje do prawdziwej historii "pocieszycielek" – kobiet zmuszanych do nierządu w wojskowych domach publicznych Cesarstwa Japonii w latach 1932-1945. Poznajemy czternastoletnią Koreankę, Kim Sangmi, która zostaje porwana, wywieziona do okupowanej Mandżurii i zmuszona do prostytucji. Tam właśnie zaczyna się jej wojenna tułaczka pełna przemocy, okrucieństwa, krzywdy i walki o przetrwanie – od domów publicznych w Mukden i Szanghaju przez obozy, szpitale i bazy wojskowe, górskie szlaki, tropikalne dżungle, indonezyjskie plantacje aż po gruzy Hiroszimy. Powieść Morillot jest silnie osadzona w azjatyckich i wojennych realiach oraz kontekście kulturowym – skrupulatne, bogate w detale opisy ożywiają czas, miejsca i postaci. Widać, że autorka wykonała solidny research i to jest coś, co ogromnie doceniam. "Czerwone orchidee z Szanghaju" przybliżają jedną z mroczniejszych kart historii, a przy tym wzbudzają silne emocje. Jest w tej książce wiele trudnych doświadczeń – gwałty, upokorzenie, łzy, przemoc fizyczna, seksualna i psychiczna, nędza, śmierć, pożegnania i zniszczenie. Są przebłyski światła – przyjaźń, miłość, krucha nadzieja i odruchy człowieczeństwa. Powieść ma mocno opisową strukturę, nie daje wytchnienia, bo życie Sangmi przypomina gehennę (czasami miałam nawet wrażenie, że autorka starała się zawrzeć w tej historii zbyt wiele). Burzliwe losy młodej Koreanki uwikłanej w wojenną machinę wstrząsają do głębi, wzruszają, wywołują smutek, gniew i współczucie.


"Czerwone orchidee z Szanghaju" to historia tysięcy kobiet – wojennych niewolnic seksualnych, wykorzystanych, okrytych hańbą, skazanych na milczenie i zapomnienie – opowiedziana głosem jednej z nich, Koreanki, która mimo doznanych krzywd znalazła w sobie siłę, by żyć, mimo wszystko. To przejmujący obraz cierpienia, okrucieństwa i traumy, ale też świadectwo ludzkiej wytrwałości, woli przetrwania i nadziei.

Ważna, pouczająca i wstrząsająca powieść.



























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Kobiece •

Tytuł oryginalny: Les orchidées rouges de Shangai
Przekład: Paweł Łapiński
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 28 stycznia 2026
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 528
Moja ocena: 4,5/6


7.1.26

"Poniedziałek z matchą" – Michiko Aoyama (przekład Barbara Słomka)

"Poniedziałek z matchą" – Michiko Aoyama (przekład Barbara Słomka)
Kakao w czwartki, a w poniedziałki... matcha :)


Czarka zielonej herbaty. List od ukochanego z miłosnym wyznaniem. Biustonosz z wyhaftowanym białym skrzydełkiem. Krople deszczu na skórze. Teatrzyk kamishibai. Ciasteczka z ryżową galaretką i słodką fasolką. Karteczki z życzeniami przywiązane do drzewka. Ulubiona manga. Zapach kwiatów wończy... Jeden rok i dwanaście różnych motywów – a każdy z nich to inna historia.

Michiko Aoyama zaczyna opowieść w tokijskiej kawiarni przy filiżance matchy – i prowadzi nas przez zatłoczone ulice, antykwariaty, sklepy, rodzinne domy w Kioto i przytulne herbaciarnie; przez skomplikowane ludzkie losy, relacje i uczucia. "Poniedziałek z matchą" przypomina zbiór opowiadań, które wspólnie tworzą barwną, kojącą i pokrzepiającą całość. Poznajemy ludzi na rozdrożu – zagubionych, niepewnych siebie, zranionych. Ludzi, którzy czują, że zawiedli siebie i bliskich; którzy tłumią uczucia albo błądzą rozdarci między trudną codziennością a marzeniami i pragnieniami; którzy wciąż szukają swojej własnej drogi – do szczęścia i spełnienia. Aoyama subtelnie splata ich ścieżki i zagląda do serc – pomaga złapać oddech, zrzucić ciężar codzienności, rozjaśnić drogę iskierką nadziei. Niezmiennie urzeka mnie pokrzepiający przekaz jej książek – mają w sobie spokój, łagodność i ciepło. "Poniedziałek z matchą" opowiada o zwykłych ludziach, takich jak my, i ich zwykłych zmaganiach; z prozatorską prostotą o bliskich i ważnych tematach: zawiłościach życia i międzyludzkich relacji, trudnych wyborach, miłości, stracie, samotności, sile życzliwości i drugich szansach.


Książka, która uświadamia, że każdy z nas z czymś się zmaga – i nie jesteśmy sami. Że los może przynieść coś dobrego w najmniej oczekiwanym momencie, a przypadkowe spotkania są w stanie odmienić bieg życia – stać się początkiem czegoś nowego, pięknego. O tym, jak ważne jest, by podążać własną ścieżką, mieć odwagę bycia sobą, mimo trudności i wątpliwości. Powieść Michiko Aoyamy otula czułością, skłania do refleksji i życiowej uważności. Czytałam z przyjemnością i polubiłam – za kameralny charakter, różnorodność ludzkich historii i japońską scenerię. To comfort book, który jak łyk intensywnie zielonej matchy koi, dodaje otuchy i sił.
























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Relacja •

Tytuł oryginalny: 月曜日の抹茶カフェ
Przekład: Barbara Słomka
Wydawnictwo: Relacja
Data wydania: 14 stycznia 2026
Okładka: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 176
Moja ocena: 5/6

22.9.25

"Kakao w czwartki" – Michiko Aoyama (przekład Barbara Słomka)

"Kakao w czwartki" – Michiko Aoyama (przekład Barbara Słomka)
Filiżanka gorącego kakao w ulubionej kawiarni, różowy lakier na paznokciach, omlet w dziecięcej śniadaniówce, zielona farba na płótnie, kwitnące wiśnie sakura, pierwszy list miłosny od zakochanej dziewczyny...

Świat jest pełen kolorów – otaczają nas błękity, biele, zielenie, żółcie, brązy, czerwienie... kalejdoskop przeróżnych barw i odcieni. Niektóre kolory dodają energii, inne otulają spokojem. Są takie, które przynoszą ukojenie i takie, które poprawiają nastrój. Jedne lubimy szczególnie mocno, inne wręcz przeciwnie. Niektórzy wierzą, że kolory nosimy w sobie – tworzą naszą niepowtarzalną aurę; że potrafią być magicznym zaklęciem, obietnicą albo życzeniem szczęścia; że to one nadają naszemu życiu smak.


Nowa książka Michiko Aoyamy przypomina zbiór opowiadań, serię krótkich scen, migawek z codziennego życia. Każde opowiadanie to inny kolor i inna historia. Autorka subtelnie splata ludzkie losy, tworząc barwną całość – w kolejnych rozdziałach, w tle, powracają poznane wcześniej postacie; scenerią Aoyama uczyniła Tokio i Sydney. W powieści poznajemy młodą kobietę, która w każdy czwartek zamawia w kawiarni gorące kakao; matkę, która dla kariery poświęciła życie rodzinne; nauczycielkę przedszkola na zawodowym rozdrożu; zakochanego mężczyznę; małżeństwo świętujące złote gody. Aoyama zagłębia się w zawiłości uczuć i relacji. Pisze o małych cudach, które zdarzają się przy filiżance kakao, w kuchni podczas robienia omletu, na przedszkolnym korytarzu, przed obrazem w galerii sztuki. O bliskich nam tematach i zmaganiach – miłości, przyjaźni, samotności i przebaczeniu. O więzi człowieka z naturą, pasji, dziecięcej radości, docenianiu małych rzeczy i szczęściu dzielenia chwil z drugim człowiekiem. Czytanie tej powieści sprawiło mi przyjemność – polubiłam jej pokrzepiające przesłanie, różnorodność ludzkich historii, ciekawą formę i motyw przewodni. "Kakao w czwartki" ma w sobie czułość i zrozumienie, które chwytają za serce (i wzruszają). Odniosłam też wrażenie, że proza Aoyamy stała się jeszcze bardziej subtelna i wrażliwa – potrafi uchwycić piękno chwili, głębię uczuć i przeżyć, w prosty sposób opowiedzieć o tym, co trudne i bolesne.


Inspirująca, refleksyjna i poruszająca książka. Opowieść o różnych ścieżkach, którymi prowadzi nas los – bo koniec może stać się początkiem czegoś nowego. O szczęściu, którego pragniemy, ale które wzbudza też lęk – bo bywa kruche i ulotne i boimy się po nie sięgnąć. O tym, jak trudno czasami postawić się w sytuacji drugiego człowieka – a warto, bo to droga do lepszego zrozumienia innych i samego siebie. Ten japoński comfort book uświadamia, jak wielką moc ma uśmiech, życzliwe spojrzenie i dobre słowo; że warto podążać za swoją pasją, za głosem serca – mieć odwagę bycia sobą.

Moja ulubiona książka Michiko Aoyamy (idealna do czytania z kubkiem kakao:).




















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Relacja •

Tytuł oryginalny: 木曜日にはココアを #1
Przekład: Barbara Słomka 
Wydawnictwo: Relacja
Data wydania: 24 września 2025
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Liczba stron: 176
Moja ocena: 5/6


22.6.25

"Muzyka dla duchów" – An Yu (przekład Karolina Iwaszkiewicz)

"Muzyka dla duchów" – An Yu (przekład Karolina Iwaszkiewicz)
Niezrealizowane marzenia... Każdy z nas takie ma. Trzydziestoletnia Song Yan chciała spełnić oczekiwania swojej rodziny – podążyć śladami ojca, utalentowanego pianisty. W świecie muzyki spędziła niemal całe dotychczasowe życie. Napędzały ją upór, młodzieńcza energia i presja. Ale pewnego dnia, na recitalu dyplomowym, jej palce zaczęły niezdarnie potykać się na klawiszach instrumentu – nie nadążały za nutami ćwiczonymi przez lata. Song Yan porzuciła plany wielkiej kariery. Została nauczycielką gry na fortepianie – a w głębi serca – niespełnioną pianistką.


An Yu opowiada o młodej kobiecie, mieszkance Pekinu, uwięzionej w pułapce samotności, straty, zawiedzionych oczekiwań i zmarnowanych szans. Kobiecie, która próbuje dopasować się do społecznych wzorców, ale doświadcza dysonansu i napięcia, a wkrótce również kryzysu tożsamości. Historia zaczyna się dość osobliwie: sen o pomieszczeniu, z którego nie można uciec; zapach piżma; wilgoć oblepiająca ciało; cichy głos w ciemności; i mały, pomarańczowy grzyb wyrastający spomiędzy desek w podłodze. W życiu Song Yan zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Wkrótce na jaw wychodzą długo skrywane rodzinne sekrety, a intymny świat młodej kobiety staje się coraz bardziej surrealistyczny. Grzyb przemawiający ludzkim głosem, zaginiony mężczyzna i opuszczony hutong zmuszają Song Yan do konfrontacji z własnymi demonami – lękiem, stratą, tłumionym gniewem i żalem.

An Yu trafnie przedstawia różne odcienie samotności i poczucia wyobcowania. Z przenikliwością podejmuje kwestie dotyczące rodzinnych relacji, rozpadu małżeństwa, feminizmu, presji i tradycyjnych ról kobiecych. Subtelnie splata ze sobą różne elementy – muzykę i życie, przeszłość i teraźniejszość, jawę i sen, pęd wielkiego miasta i intymność świata wewnętrznego, ciszę pustego mieszkania i dźwięki sonaty Debussy’ego. Dzięki temu powieść jest interesująca i wielowarstwowa, przemawia do wyobraźni i zmysłów. An Yu wykorzystuje magiczny realizm – sny, grzyby i duchy – by opowiedzieć o czymś ważnym; by poruszyć, dotknąć głębszych uczuć i refleksji. Zachwyciła mnie jej oszczędna, precyzyjna proza i cudownie niepokojąca atmosfera, którą stworzyła – czuć wyraźnie coś dusznego, tajemniczego i dziwnego, ale jednocześnie bardzo bliskiego (pod tym względem przypomina mi nieco klimat książek japońskich pisarek Yoko Ogawy i Hiroko Oyamady).

"A ja przyznałam sama przed sobą, że wróciłam tu nie z ciekawości, nie dla muzyki, nie ze szlachetności ani z dobroci. Ciągnęło mnie do niego, bo też miałam w sobie pustkę"


"Muzyka dla duchów" to hipnotyzująca, klaustrofobiczna powieść podszyta melancholią, zawieszona między światem materialnym a duchowym. O traumach i żalu, które nosimy w sobie; wyboistej drodze do poznania samego siebie; próbie nadania sensu swojemu istnieniu; testowaniu i przesuwaniu granic wolności i niezależności, by móc stworzyć dla siebie nowe życie.

Literacka symfonia pod pekińskim niebem. Historia wyłaniająca się z muzyki i ciemności. Odrobina surrealizmu, smutku i nadziei, trochę rodzinnego dramatu i osobistych zmagań. Osobliwa. Urzekająca.
























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Czarne •

Tytuł oryginalny: Ghost Music
Przekład: Karolina Iwaszkiewicz
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 11 czerwca 2025
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 224
Moja ocena: 5/6

6.6.25

"Wszystkie zaginione adresy" – Laura Imai Messina (przekład Natalia Pola Miscioscia)

"Wszystkie zaginione adresy" – Laura Imai Messina (przekład Natalia Pola Miscioscia)
Do nieznajomej siedzącej na ławce na stacji Nishi-Ōi. Do mojej zaginionej córki. Do czerwonego liścia, który wylądował na parapecie. Do mojego dawnego domu. Do ukochanej matki. Do mnie z przyszłości...


Listy. Tysiące listów. Napisane na przeróżnych rodzajach papieru, odręcznie, w kopertach o przeróżnych kolorach i wielkościach, ozdobione rysunkami lub utrzymane w minimalistycznym stylu. Pełne słów – anonimowych opowieści o ludzkich losach, sekretach, wspomnieniach i uczuciach. Przesiąknięte miłością, żalem, tęsknotą, wdzięcznością i nadzieją – tym, co najbardziej intymne, bolesne, kruche, najpiękniejsze; tym, co często pozostaje niewypowiedziane. Te listy są szczególne – bez nadawców i adresatów, wysłane do niezwykłego miejsca. To właśnie na japońskiej Awashimie, wyspie wędrujących chmur, działa Dryfujący Urząd Pocztowy – bezpieczna przystań dla "wszystkich zaginionych adresów".

W książce Laury Imai Messiny można znaleźć wiele pięknych i wzruszających słów. Można poczuć morską bryzę i ciepło promieni słonecznych, woń kadzidełka i papieru, smak zielonej herbaty i smażonych owoców morza. Można zagubić się w znakach kanji, wsłuchać w szum fal i zapatrzyć w gwiaździste nocne niebo. Można zatracić się w niespiesznym życiu na małej, odległej wyspie i w labiryncie ludzkich losów – uczuć, marzeń i wspomnień zamkniętych na kartkach papieru. Laura Imai Messina przedstawia historię dwóch zagubionych dusz – samotnego mieszkańca Awashimy oraz młodej kobiety, córki listonosza, która przybywa do Dryfującego Urzędu Pocztowego, by zarchiwizować listy i odnaleźć drogę do własnej przeszłości. Poruszające wiadomości anonimowych ludzi i życie urokliwej Awashimy splatają się z intymną podróżą Risy w głąb własnego serca – przez traumę, tęsknotę, lęk i nadzieję. Zachwyciła mnie subtelna i liryczna proza autorki, czułość i empatia, z jakimi zagłębia się w świat przeżyć wewnętrznych i w zawiłości ludzkich losów i relacji; jej refleksje na temat czasu i pamięci. Pięknie pisze o miłości i przyjaźni, kruchości życia, stracie, samotności, nadziei i ciężarze przeszłości – o ludzkiej egzystencji w przeróżnych odcieniach. Skomplikowana relacja Risy i jej zmarłej matki chwyta za serce, podobnie jak i fragmenty korespondencji z Awashimy – to najpiękniejsze i najbardziej wzruszające listy, jakie miałam okazję przeczytać. Smutek i łzy przynoszą w tej powieści ukojenie, uzdrowienie i szansę na nowy początek.


Pięknie napisana, kameralna i niespieszna opowieść pod japońskim niebem – o niezwykłym urzędzie pocztowym, mocy miłości i słowa oraz ludziach, którzy odnajdują do siebie drogę mimo bólu, smutku i niepewności. O nieznajomych, którzy odmieniają koleje naszego losu. Historia, która uświadamia, że czasami trzeba skonfrontować się z tym, co bolesne, by móc wyzwolić się z lęku i iść naprzód. 

Kolejna książka Laury Imai Messiny, która przemówiła do mojego serca. Wspaniała!

























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Relacja •

Tytuł oryginalny: Tutti gli indirizzi perduti
Przekład: Natalia Pola Miscioscia
Wydawnictwo: Relacja
Data wydania: 4 czerwca 2025
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 336
Moja ocena: 5,5/6

23.4.25

"Przesyłka z Nieba" – Sanaka Hiiragi (przekład Barbara Słomka)

"Przesyłka z Nieba" – Sanaka Hiiragi (przekład Barbara Słomka)
Są pożegnania, które wcale nie muszą być ostateczne. Są niewypowiedziane za życia słowa, które mogą odnaleźć drogę do żywych. Są listy i przedmioty, które przywołują wspomnienia – otwierają drzwi do przeszłości przynosząc ból, smutek, ukojenie lub nadzieję. Są zakończenia, które stają się początkiem czegoś nowego – nawet wtedy, gdy wydaje się, że jest za późno.


Książka Sanaki Hiiragi to niepozorna, japońska miniaturka z ciekawą koncepcją i dobrze znanym schematem – cztery krótkie opowieści łączy niebanalny motyw przewodni. Poznajemy starszą kobietę pogrążoną w żałobie; dziewczynę z prowincji, która marzy o wielkim świecie; osamotnioną i nieszczęśliwą studentkę oraz mężczyznę, który tęskni za miłością sprzed lat. Każde z nich otrzymuje coś niezwykłego – pakunek od zmarłej osoby (przygotowany jeszcze za życia nadawcy i zlecony do dostarczenia przez firmę kurierską). List, zdjęcie, ulubione słodycze, kaseta magnetofonowa, drobiazg z ukrytym przesłaniem... Różne osoby pozostawiają po sobie różne przesyłki – ostatni dar, który tylko z pozoru przybywa zbyt późno; dar, który jest w stanie przywołać wspomnienia, przynieść ukojenie i nadzieję, wyrazić to, czego nie sposób było przekazać wcześniej, wskazać kierunek i odmienić życie. Tytułowe przesyłki z nieba mają w powieści Hiiragi ogromną moc – dają szansę na przebaczenie, pogodzenie się ze stratą, lepsze poznanie samego siebie i nowy początek. Pokochałam tę niebanalną koncepcję, podobnie jak i prostotę i subtelność tekstu. Historie są słodko-gorzkie i głęboko ludzkie – Hiiragi porusza kwestie dotyczące kruchości istnienia, przemijania, miłości i przyjaźni, poczucia wyobcowania i samotności. Bohaterów książki dzieli wiele – wiek, płeć, status społeczny i pochodzenie – ale łączą podobne zmagania i dylematy. Jest w tej powieści coś smutnego, ale jednocześnie pokrzepiającego – skłania do refleksji nad upływającym czasem, międzyludzkimi relacjami, życiem i śmiercią, celem naszej ziemskiej wędrówki. Hiiragi pisze o miłości i trosce – więzi, która nie kończy się wraz ze śmiercią. Przypomina, że czasu nie sposób cofnąć, dlatego tak ważne jest, by żyć w pełni, mieć odwagę podążania własną ścieżką.


Refleksyjna i przyjemna w czytaniu powieść – w prostocie i spokoju tkwi jej urok (i potrafi też chwycić za serce).
























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Relacja •

Tytuł oryginalny: 天国からの宅配便
Przekład: Barbara Słomka
Wydawnictwo: Relacja
Data wydania: 23 kwietnia 2025
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 240
Moja ocena: 5/6

3.4.25

"Góry śpiewają" – Nguyễn Phan Quế Mai (przekład Izabela Matuszewska)

"Góry śpiewają" – Nguyễn Phan Quế Mai (przekład Izabela Matuszewska)
"Sơn ca. Skowronek co znaczy 'śpiewająca góra'. Jego głos dosięga nieba, a w jego świergocie mogą powrócić dusze zmarłych"

Hương ściskała w dłoniach drewnianego ptaka, którego wyrzeźbił jej ojciec w wietnamskich lasach. Ten skowronek, sơn ca, z rozpostartymi skrzydłami, stał się jej największym skarbem – i nadzieją, że pewnego dnia wojna się skończy, a jej ukochany tata powróci do domu.
 

Powieść Nguyễn Phan Quế Mai, wietnamskiej pisarki, urzekła mnie zawiłością ludzkich losów, liryzmem i autentycznymi emocjami. "Góry śpiewają" to wielopokoleniowa, napisana z rozmachem saga osadzona w wietnamskiej scenerii – historia opowiedziana głosem Diệu Lan i jej wnuczki Hương. Skomplikowane, dramatyczne losy rodziny Trần na przestrzeni lat splatają się z burzliwą historią Wietnamu – od francuskiego protektoratu, przez japońską okupację, wielki głód i reformę rolną, aż po wojnę między Północą i Południem w latach 60. i 70. XX wieku. Nguyễn Phan Quế Mai wspaniale odmalowuje kontekst kulturowy, ożywia miejsca, czas i postaci. Powieść ma w sobie wietnamskiego ducha; opowiada o zwykłych Wietnamczykach, kobietach, mężczyznach i dzieciach, uwikłanych w bieg zdarzeń. "Góry śpiewają" to zapach kadzidełek i dźwięk drewnianego dzwoneczka, smak herbaty i ryżu, kolorowe latawce, czerwone kwiaty phượng i pradawne legendy. To wycie syren, huk wybuchających bomb i domy zamienione w gruzy, krew wsiąkająca w wietnamską ziemię, bezimienne groby w dżungli, choroby i głód. To wiele wylanych łez, nienawiść, życzliwość i dobro w najtrudniejszych momentach. Losy rodziny Trần poruszają do głębi. Nguyễn Phan Quế Mai z wrażliwością zagłębia się w uczucia, wspomnienia, traumy i niełatwe doświadczenia – dotyka tego, co piękne i bolesne. Kreśli portret odważnej kobiety, która mimo życiowych tragedii i krzywd nie przestaje walczyć o przetrwanie siebie i bliskich; która zadziwia siłą charakteru, wytrwałością i zaradnością. Proza Nguyễn Phan Quế Mai rozbrzmiewa echem żalu, straty i tęsknoty, ale też śpiewem ptaków i gór – koi smutek i przynosi nadzieję.


Pięknie napisana, przejmująca i autentyczna książka. Opowieść o ranach, których nie jest w stanie zagoić mijający czas, bolesnych stratach, słodko-gorzkich wspomnieniach, walce o przetrwanie, rozstaniach i powrotach. O traumie i dramatycznych konsekwencjach wojny, ciężarze przeszłości i nowych początkach. O sile miłości, macierzyństwie, przebaczeniu, tożsamości i przywiązaniu do korzeni. To powieść, która uświadamia, jak cenne, ale i ulotne są chwile, które spędzamy z ukochanymi ludźmi; jak ważne są pokój, dobro, tradycja i rodzina. 

Doceniam – za azjatycką perspektywę, wietnamską scenerię, kontekst kulturowy i historyczny, urzekającą, wielopokoleniową podróż przez burzliwe losy zwykłych ludzi. Czułam radość, smutek, wzruszenie – i znacznie więcej. Książka Nguyễn Phan Quế Mai znalazła drogę do mojego serca.


















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Albatros •

Tytuł oryginalny: The Mountains Sing
Przekład: Izabela Matuszewska
Data wydania: 26 marca 2025
Wydawnictwo: Albatros
Cykl: Piąta strona świata
Oprawa: twarda
Liczba stron: 464
Moja ocena: 5,5/6

20.3.25

"Lekcje greki" – Han Kang (przekład Justyna Najbar-Miller) /przedpremierowo/

"Lekcje greki" – Han Kang (przekład Justyna Najbar-Miller) /przedpremierowo/
"Czasami wydaje mi się, że idę naprzód we mgle. (...) I że nigdy nie uda mi się dotrzeć do zimnego domu"


Wciąż powraca do niej ten sam sen – zasypana śniegiem ulica, obcy przechodnie, dziecko z niewyraźną twarzą. To ona sama? A może jej syn lub ktoś inny? Próbuje coś powiedzieć, ale nie może – milczenie oblepia ją od stóp do głów, wypełnia ją całą. Jest kobietą, w której nie ma żadnych słów.

On we śnie słyszy spadające krople deszczu. Czuje wilgoć na włosach i twarzy. Wszystko wokół coraz bardziej się rozmywa, świat traci swoje barwy i kontury. Ogarnięty lękiem próbuje złapać jej dłoń, ale nie potrafi. Jest mężczyzną zagubionym we mgle. 

Han Kang opowiada o kobiecie i mężczyźnie pogrążonych w smutku, samotności i udręce. O ludziach, którzy stracili już wiele i wciąż tracą każdego dnia. Ona tęskni za zmarłą niedawno matką i kilkuletnim synem, którego odebrał jej mąż. I całkowicie przestała mówić. On po latach wrócił do ojczyzny, bez rodziny i przyjaciół, ze złamanym sercem i poczuciem braku przynależności. I mierzy się z postępującą utratą wzroku. Ścieżki bohaterów powieści krzyżują się za sprawą tytułowych lekcji greki. Właśnie tam, w niewielkiej sali lekcyjnej, gdzieś pośród szelestu papieru, kredowego pyłu, starogreckich słów, zwrotów i gramatyki, zawiązuje się między nimi delikatna, skomplikowana więź. Han Kang subtelnie splata dwa z pozoru zupełnie inne światy – i w piękny sposób prowadzi je przez ciemność i światło, milczenie i ekspresję, samotność i jedność. Powracają charakterystyczne dla twórczości autorki motywy – śnieg, sny, ptaki – za pomocą których Kang nadaje powieści tajemniczy, głębszy wymiar. "Lekcje greki" utkane są z powidoków, sennych urywków i wspomnień; z przeszłości i teraźniejszości; z obrazów, myśli, uczuć i doświadczeń sensorycznych. Han Kang precyzyjnie operuje symboliką, metaforą i oniryzmem – potrafi stworzyć niepowtarzalny nastrój, zagłębić się w zawiłości uczuć, przeżyć i stanów wewnętrznych, dotknąć subtelnie tego, co trudne i bolesne, wydobyć wiele za pomocą niewielu słów i uchwycić niuanse. Jej proza – liryczna, melancholijna i hipnotyzująca – niezmiennie mnie urzeka i głęboko porusza. W każdej powieści, również w "Lekcjach greki", smutek, samotność i ból wydają się niemal namacalne. Czuć wyraźnie ciężar ludzkiego dramatu – literacki chłód przenika do serca. Ale Kang nigdy nie pozostawia nas w całkowitym egzystencjalnym mroku – bo w tym pełnym cierpienia świecie jest też miejsce na bliskość, nadzieję, pocieszenie.


Zachwycająca! Literatura piękna – najpiękniejsza – w swojej intymności i liryzmie. Opowieść o dwóch zagubionych duszach, które odnajdują się mimo ciszy i mroku. O bólu, który tkwi głęboko, ranach, które nigdy się nie goją i słowach, które nie chcą wybrzmieć. O znaczeniu bliskości, różnych sposobach doświadczania świata, odcieniach smutku i samotności, poczuciu wyobcowania, kruchości i sile ludzkich więzi. O tym, jak język i cisza kształtują naszą rzeczywistość i nas samych. Uwielbiam Han Kang – i gorąco polecam.




















• współpraca barterowa • Wydawnictwo W.A.B. •

Tytuł oryginalny: 희랍어 시간
Przekład: Justyna Najbar-Miller
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 26 marca 2025
Oprawa: twarda
Liczba stron: 232
Moja ocena: 6/6

9.1.25

"W księżycowym lesie" – Michiko Aoyama (przekład Barbara Słomka) /przedpremierowo/

"W księżycowym lesie" – Michiko Aoyama (przekład Barbara Słomka) /przedpremierowo/
Czy jeden podcast może odmienić życie?


Codziennie rano tajemniczy Taketori Okina publikuje dziesięciominutowy odcinek podcastu. Swoim delikatnym, spokojnym i nieco nostalgicznym głosem opowiada o Księżycu. O tym, jak wspaniale wygląda na nocnym niebie. Że pokryty jest drobnym pyłem. Że cały czas stopniowo oddala się od Ziemi. Że nów to nowy Księżyc, nowy początek... Niepozorne księżycowe ciekawostki docierają do setek słuchaczy – podcast łączy ludzkie losy, pomaga odnaleźć spokój i inspiruje do zmian. W kojący głos prowadzącego wsłuchują się również bohaterowie książki Michiko Aoyamy – każde z nich stojąc na życiowym rozdrożu. Czterdziestoletnia Reika mieszka w rodzinnym domu i właśnie zrezygnowała z pracy w szpitalu. Teraz tkwi w zawieszeniu – nie potrafi nadać swojemu życiu kierunek. Shigetarō pracuje w firmie kurierskiej, ale marzy o karierze komika. Jest nieszczęśliwy – przygniata go ciężar porażek. Takaba nie potrafi zaakceptować swojego zięcia i trudno mu znaleźć wspólny język z dorosłą córką. Nachi, licealistka, ma wrażenie, że nigdzie nie pasuje i czuje się samotna. Mutsuko cały swój czas i energię poświęca pracy i zaczyna tracić z oczu to, co ważne.

Powieść Michiko Aoyamy otuliła mnie księżycowym blaskiem, ciepłem i nadzieją, a przy tym zabrała w podróż przez skomplikowane ludzkie losy, relacje i uczucia. Autorka wykorzystuje dobrze znany schemat – pięć różnych osób, pięć odmiennych historii i jeden podcast. Poznajemy ludzi na rozdrożu – zagubionych, niepewnych siebie, zranionych. Ludzi, którzy czują, że zawiedli siebie i bliskich; którzy tłumią uczucia albo błądzą rozdarci między trudną codziennością a marzeniami i pragnieniami. Aoyama subtelnie splata ze sobą ich ścieżki, "niczym pędy w bambusowym lesie". Pisze o poczuciu krzywdy, samotności, współczesnych lękach. O szukaniu własnej drogi i nowych początkach – podnoszeniu się po upadku, wytrwałości i nadziei na lepszy czas. O sile miłości, przyjaźni, troski i życzliwości. Książkę Ayoamy czyta się z przyjemnością – to ciepła, a przy tym inspirująca i refleksyjna opowieść. Zachęca, by z uważnością wsłuchać się w siebie. By dostrzec ludzi wokół nas – z empatią i życzliwością – bo każdy z nas z czymś się zmaga. Przypomina, że czasami trzeba spojrzeć z innej perspektywy, by nie utracić tego, co ważne; że warto podążać za marzeniami, walczyć mimo porażek i przeciwności losu. I że nie jest za późno, by zacząć od nowa – odrodzić się jak Księżyc, który cyklicznie zanika na nocnym niebie, by móc ponownie się pojawić i swoim blaskiem rozświetlić mrok.


Zwykła-niezwykła powieść z księżycowym motywem i bohaterami, którzy wzbudzają sympatię i zrozumienie; o zawiłości uczuć i relacji, bliskich nam tematach i zmaganiach. Takie japońskie comfort booki lubię.

























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Relacja •

Tytuł oryginalny: Tsuki no tatsu hayashi de
Przekład: Barbara Słomka
Wydawnictwo: Relacja
Data wydania: 15 stycznia 2025
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 224
Moja ocena: 5/6

28.10.24

"Wyspa pajęczych lilii" – Li Kotomi (przekład Dariusz Latoś)

"Wyspa pajęczych lilii" – Li Kotomi (przekład Dariusz Latoś)
Rozkwitające pajęcze lilie porastały gęsto plażę – kołysały się w podmuchach morskiej bryzy, wyciągały ku niebu swoje długie pręciki. Czerwony kwietny dywan troskliwie otulał nieprzytomną dziewczynę, którą morze wyrzuciło na brzeg. Biała sukienka nieznajomej delikatnie powiewała, w czarnych włosach lśniły ziarenka piasku...


Mówi się, że pajęcze lilie to kwiaty zmarłych – często zakwitają jesienią przy grobach. Niektórzy twierdzą, że są jak zły omen – zwiastują nieszczęście. Te kwiaty o krwistoczerwonych płatkach i długich "pajęczych" pręcikach potrafią leczyć. Ale bywa, że stają się trucizną. W świecie stworzonym przez Li Kotomi pajęcze lilie mają szczególne znaczenie. Odnaleziona wśród nich dziewczyna cudem unika śmierci we wzburzonych wodach oceanu, ale traci pamięć – nie wie kim jest ani skąd przybyła. Tak właśnie zaczyna się powieść Kotomi, utopijna historia opowiedziana niczym baśń z odległej krainy – o tajemniczej wyspie gdzieś na Pacyfiku, w nieokreślonej przyszłości, rządzonej przez kapłanki noro, strażniczki języka i wyspiarskiego dziedzictwa. To piękne i przedziwne miejsce staje się dla Umi schronieniem. Dziewczyna poznaje mieszkańców, nawiązuje przyjaźnie, uczy się języka i rytuałów. Wciąż jednak wisi nad nią cień przeszłości i sekret teraźniejszości – historia wyspy, którą znają wyłącznie kapłanki noro. Książka Li Kotomi zaskakuje – i to w wielu różnych aspektach. Niezwykle ciekawy wydaje się stworzony przez nią utopijny świat – fascynują opisy scenerii, rytuałów i codziennego życia, bogactwo detali, warstwa językowa i znaczeniowa, zakorzenienie w folklorze i tradycji, nawiązania japońskie, tajwańskie i chińskie. Li Kotomi w tak oryginalny sposób podejmuje kwestie dotyczące miłości, przyjaźni, dorastania, pamięci, tożsamości, feminizmu i patriarchalnej opresji. Pisze o mocy języka, płciowej dominacji, wyobcowaniu i równości praw. O zawiłości uczuć i międzyludzkich relacji, zaufaniu, odwadze i trudnych decyzjach. Urzekły mnie subtelność prozy, kreacja świata i bohaterów, niespieszność fabuły, nuta baśniowości, folkloru, tajemnicy i niepokoju. Czułam morską bryzę, zapach pajęczych lilii i trzciny, smak onigiri. Słyszałam śpiew kapłanek noro i dźwięki shamisenu. Żyłam losami dziewczyny, która próbowała zbudować dla siebie nowe życie w obcym, nieznanym miejscu – splotem lęku, gniewu, nadziei, odwagi i czułości.


"Wyspa pajęczych lilii" to oryginalna, pomysłowa powieść przekraczająca granice – pamięci, miłości, języka. Historia, która pozwala wyobrazić sobie inny świat – inny, choć wciąż bliski, znajomy. Doceniam piękną prozę i zamysł Li Kotomi (i wspaniałą pracę, którą wykonał Dariusz Latoś, oddając w przekładzie językowe niuanse). Dla mnie miłe zaskoczenie i kolejna ciekawa przygoda z azjatycką literaturą. 


























• współpraca barterowa • Bo.wiem • 

Tytuł oryginalny: 彼岸花が咲く島
Przekład: Dariusz Latoś
Wydawnictwo: Bo.wiem
Seria: Seria z Żurawiem
Data wydania: 25 października 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 144
Moja ocena: 5/6

9.10.24

"Kawiarnia pod Pełnym Księżycem. Prawdziwe życzenie" – Mai Mochizuki (przekład Agata Falkowska)

"Kawiarnia pod Pełnym Księżycem. Prawdziwe życzenie" – Mai Mochizuki (przekład Agata Falkowska)
Kawiarnia pod Pełnym Księżycem pojawia się nieoczekiwanie w różnych miejscach. Pracujące w niej koty nie przyjmują od gości zamówień – serwują indywidualnie dopasowane, specjalnie przygotowane napoje i potrawy. I pomagają też odwiedzającym ich ludziom odkryć to, czego tak naprawdę pragną – ich prawdziwe życzenia.


Książka Mai Mochizuki ponownie otuliła mnie księżycową magią – i zabrała w podróż przez zawiłe ludzkie losy, skomplikowane uczucia i relacje. Kontynuacja "Kawiarni pod Pełnym Księżycem" ma w sobie urok pierwszej części – to japoński comfortbook w nietuzinkowej odsłonie, z gadającymi kotami, dobrym jedzeniem i astrologią, motywem przewodnim – ale jednocześnie wydała mi się bardziej ludzka, bliska, wzruszająca – i mocniej angażująca. Mai Mochizuki do kociej kawiarni na kółkach zaprosiła trzy osoby: Satomi, młodą kobietę rozdartą między karierą zawodową a małżeństwem; Koyuki, dziewczynę, która latami dźwiga ciężar poczucia winy; Junko, żonę i matkę, która głęboko skrzywdzona przez despotycznego ojca oddaliła się od rodziny. Każda z nich musi skonfrontować się z własnymi uczuciami i wspomnieniami, zajrzeć w głąb serca i zrozumieć siebie – odkryć pragnienia, tytułowe prawdziwe życzenia. Historie Satomi, Koyuki i Junko zaskakująco mocno mnie poruszyły. Zresztą tym razem wątek astrologiczny (którego nie jestem fanką) okazał się przyjemniejszy, łatwiejszy w odbiorze – i odniosłam wrażenie, że nie zdominował i nie przyćmił indywidualnych historii osób, które trafiły do Kawiarni pod Pełnym Księżycem. Mochizuki udało się stworzyć trzy krótkie, ale angażujące opowieści – o poczuciu osamotnienia, ludzkiej życzliwości, konfrontacji z własnymi pragnieniami, zrzucaniu ciężaru bolesnej przeszłości, trudnych wyborach oraz przebaczeniu sobie i innym. O niełatwej drodze do uzdrowienia i zrozumienia siebie – krokach ku szczęściu i zadowoleniu.

"Pierwszym krokiem do szczęścia jest odnalezienie swojego prawdziwego życzenia" 


"Prawdziwe życzenie" to spacery ulicami zimowego Tokio i plażą nadmorskiej Kamakury, długie rozmowy pod gwiazdami, łzy smutku i radości. To pyszne opisy jedzenia, astrologiczne smaczki, trafne życiowe spostrzeżenia, przyjemna, nostalgiczna atmosfera i czuła proza. Książka skąpana w delikatnym księżycowym blasku – dla miłośników japońskich comfortbooków, kotów i astrologii (i nie tylko:).





















• prezent • Wydawnictwo W.A.B. •

Tytuł oryginalny: 満月珈琲店の星詠み~本当の願いごと~
Przekład: Agata Falkowska
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 9 października 2024
Cykl: Kawiarnia pod Pełnym Księżycem (tom 2)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 176
Moja ocena: 4,5/6
Copyright © w ogrodzie liter , Blogger