"Religia uczy przebaczenia. Ale ja tego nie potrafię. Czas niczego nie wymazuje"
Pięćdziesiąt lat po zakończeniu wojny Sangmi nadal targają silne emocje. Kobieta ma w sobie wiele smutku, bólu, żalu i złości. Dusi ją paląca nienawiść wobec ludzi, którzy zamienili jej życie w koszmar – odebrali dzieciństwo i młodość, podeptali marzenia i niewinność, zhańbili jej ciało i naznaczyli traumą. We wspomnieniach Sangmi góry, śpiew cykad, smak ciasteczek z mąki ryżowej i ciepły głos babci splatają się ze strachem, głodem, ludzkim okrucieństwem, hukiem wystrzałów, zapachem krwi i opium. Łzy nie przynoszą ukojenia, miłość i czas nie leczą ran. Nie sposób zapomnieć ani przebaczyć.
I ja też czuję ogromny smutek. Ze względu na tematykę, "Czerwone orchidee z Szanghaju" to jedna z bardziej wstrząsających powieści jakie czytałam. Juliette Morillot nawiązuje do prawdziwej historii "pocieszycielek" – kobiet zmuszanych do nierządu w wojskowych domach publicznych Cesarstwa Japonii w latach 1932-1945. Poznajemy czternastoletnią Koreankę, Kim Sangmi, która zostaje porwana, wywieziona do okupowanej Mandżurii i zmuszona do prostytucji. Tam właśnie zaczyna się jej wojenna tułaczka pełna przemocy, okrucieństwa, krzywdy i walki o przetrwanie – od domów publicznych w Mukden i Szanghaju przez obozy, szpitale i bazy wojskowe, górskie szlaki, tropikalne dżungle, indonezyjskie plantacje aż po gruzy Hiroszimy. Powieść Morillot jest silnie osadzona w azjatyckich i wojennych realiach oraz kontekście kulturowym – skrupulatne, bogate w detale opisy ożywiają czas, miejsca i postaci. Widać, że autorka wykonała solidny research i to jest coś, co ogromnie doceniam. "Czerwone orchidee z Szanghaju" przybliżają jedną z mroczniejszych kart historii, a przy tym wzbudzają silne emocje. Jest w tej książce wiele trudnych doświadczeń – gwałty, upokorzenie, łzy, przemoc fizyczna, seksualna i psychiczna, nędza, śmierć, pożegnania i zniszczenie. Są przebłyski światła – przyjaźń, miłość, krucha nadzieja i odruchy człowieczeństwa. Powieść ma mocno opisową strukturę, nie daje wytchnienia, bo życie Sangmi przypomina gehennę (czasami miałam nawet wrażenie, że autorka starała się zawrzeć w tej historii zbyt wiele). Burzliwe losy młodej Koreanki uwikłanej w wojenną machinę wstrząsają do głębi, wzruszają, wywołują smutek, gniew i współczucie.
"Czerwone orchidee z Szanghaju" to historia tysięcy kobiet – wojennych niewolnic seksualnych, wykorzystanych, okrytych hańbą, skazanych na milczenie i zapomnienie – opowiedziana głosem jednej z nich, Koreanki, która mimo doznanych krzywd znalazła w sobie siłę, by żyć, mimo wszystko. To przejmujący obraz cierpienia, okrucieństwa i traumy, ale też świadectwo ludzkiej wytrwałości, woli przetrwania i nadziei.
Ważna, pouczająca i wstrząsająca powieść.
• współpraca barterowa • Wydawnictwo Kobiece •
Tytuł oryginalny: Les orchidées rouges de Shangai
Przekład: Paweł Łapiński
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 28 stycznia 2026
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 528
Moja ocena: 4,5/6











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz