"Kim naprawdę jestem? I czy za mną tęsknią?"
Norma przez lata nosiła w sobie pustkę, której nic nie było w stanie wypełnić. Ani tęsknota, ani żal, ani miłość. Jakby utraciła jakiś fragment samej siebie i w żaden sposób nie mogła go odzyskać. Okruchy wspomnień wyłaniały się z zakamarków umysłu, nieuchwytne. Czaiły się w przemilczanych słowach i ukradkowych spojrzeniach. Powracały nieproszone w snach – dom, który nie był jej domem; matka, która nie była jej matką; dziecięcy śmiech, zapach dymu z ogniska, księżyc odbijający się w tafli jeziora. I te sny wydawały się bliższe i bardziej realne niż jawa.
Pewnego upalnego dnia 1962 roku w amerykańskim stanie Maine, gdzieś na borówkowych polach, mała Ruth znika bez śladu. W swoim literackim debiucie Amanda Peters splata losy dwóch rodzin – jedna z nich doświadcza wielkiej tragedii; druga żyje w cieniu mrocznej tajemnicy. Poznajemy historię Joego i Normy – ludzi, których dzielą setki kilometrów, ale łączy ciężar straty. "Zbieracze borówek" to żal, gniew i poczucie winy brata, który stracił młodszą siostrę; to wrażenie niedopasowania i braku przynależności dziewczynki, która straciła dawne życie, bliskich i rodzinny dom. Amanda Peters z wrażliwością i czułością zagłębia się w skomplikowane ludzkie losy, zakamarki uczuć i zawiłości rodzinnych relacji. Tworzy wielowymiarowe, złożone postaci i wspaniałą scenerię – odmalowuje Boston, lasy i pola amerykańskiego stanu Maine, kanadyjski Nowy Brunszwik i Nową Szkocję. W subtelny, poruszający sposób pisze o miłości, rodzinie, kruchości życia, przebaczeniu, macierzyństwie i samotności. O pokoleniowej traumie, prawdzie, tożsamości, zmaganiach rdzennej ludności i indiańskim dziedzictwie. Powieść ujmuje piękną prozą, słodko-gorzką nutą, odrobiną melancholii, przenikliwością w opisywaniu uczuć, relacji i wewnętrznych rozterek. Szczęście, smutek, żal i tęsknota nieustannie przenikają się ze sobą, tworząc wielobarwną, życiową mozaikę.
"Czasami mój smutek przejawiał się jako strach. Nie pamiętam jak, ale wiem, że w którymś momencie zrozumiałam – nie tyle domyślałam się, ile naprawdę pojęłam – że mój dom nie jest moim domem. Nic nie było na swoim miejscu. Nikt nie był tym, kim powinien być"
"Zbieracze borówek" to włosy rozwiane przez wiatr, zapach dymu i pieczonych ziemniaków, pola pełne zielonych liści i małych, ciemnoniebieskich borówek, jabłka z masłem i cynamonem. To małe buciki pokryte kurzem, czarno-białe fotografie, łzy szczęścia i rozpaczy. To poruszająca opowieść o miłości, która bywa ciężarem – gdy cierpienie i lęk rodzica stają się brzemieniem dziecka. O mrokach sumienia i kłamstwach, które próbują stać się prawdą. O bólu straty, ciężarze winy i traumy, nadziei i uzdrawiającej mocy przebaczenia. O tym, jak skomplikowane bywają ścieżki życia i przeznaczeniu, które potrafi odnaleźć właściwą drogę.
Pięknie napisana, dojrzała i chwytająca za serce powieść. Wiele razy mnie wzruszyła, skłoniła do refleksji. Żyłam losami Normy i Joego – czułam się częścią ich historii. Wspaniale móc polecać takie książki.
• współpraca barterowa • Wydawnictwo Filia •
Tytuł oryginalny: The Berry Pickers
Przekład: Grażyna Woźniak
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 29 stycznia 2025
Oprawa: twarda
Liczba stron: 352
Moja ocena: 5,5/6
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz