16.5.23

"Dorosłość. Wyznania" – Linn Skåber i Lisa Aisato (przekład Milena Skoczko-Nakielska) /przedpremierowo/

"Dorosłość. Wyznania" – Linn Skåber i Lisa Aisato (przekład Milena Skoczko-Nakielska) /przedpremierowo/
Dorosłość. Kiedy jesteśmy młodzi, czekamy na nią z niecierpliwością. Pociąga nas wizja nieograniczonej wolności i wielu przeróżnych możliwości – bo przecież świat stoi otworem i tak wiele jest wciąż przed nami. Studia, praca, podróże, związki i zakładanie rodziny, nowe doświadczenia... Wkrótce przekonujemy się jednak, że dorosłość też miewa gorzki smak. Że bywa trudna i rozczarowująca. Że nie wszystko idzie zgodnie z planem, że bywamy zagubieni i czasami, wbrew metryce, wcale nie czujemy się tak bardzo dorośli i doświadczeni. Obok pięknych momentów pojawiają się również bolesne. Niektórzy z nas znajdują swoje miejsce – i dobrze czują się z dorosłą wersją siebie. Inni wręcz przeciwnie – wciąż szukają i pragną za wszelką cenę zatrzymać upływający czas. Jedno jest pewne – nieustannie się zmieniamy i często przypominamy "niedokończone szkice". Dorosłość to wiele lat, wiele różnych etapów i wiele różnych odcieni. To podróż pełna wzlotów i upadków, bez gwarancji happy endu. I właśnie o tym okresie naszego życia opowiada Linn Skåber, norweska pisarka.


"Dorosłość. Wyznania" to zbiór trzydziestu trzech krótkich tekstów, w których Linn Skåber zagląda za kulisy świata ludzi dorosłych – i z czułością i wrażliwością przybliża ich spojrzenie na samych siebie, międzyludzkie relacje i uczucia. Już od pierwszych stron uwagę zwraca niezwykła literacka przenikliwość, różnorodność doświadczeń i bogactwo poruszanych kwestii. Linn Skåber opowiada o ulotności czasu, głęboko skrywanych lękach i nadziejach, tęsknocie za tym, co minęło bezpowrotnie oraz o młodej wciąż duszy w starzejącym się ciele. O samotności, z którą każdy z nas na jakimś etapie życia musi się zmierzyć, o dzietności i bezdzietności, związkach, seksualności, rozstaniach i powrotach, karierze zawodowej, zdrowiu i chorobie. O poczuciu własnej wartości, prozie codzienności, małych i dużych radościach i smutkach. Każdy tekst jest inny i wyjątkowy na swój własny sposób. Linn Skåber wspaniale wykorzystuje metafory i alegorie, dzięki czemu z pozoru proste historie i wewnętrzne monologi zyskują głębszy wymiar – i pozostawiają wiele miejsca na własne refleksje i interpretacje. W "Dorosłości" życiowe doświadczenia splatają się z liryzmem, podobnie jak intymność z uniwersalnym przekazem oraz słowo z obrazem – i jest to wyjątkowo udane połączenie. Książka została przepięknie wydana – barwne ilustracje Lisy Aisato przenoszą całość na zupełnie inny poziom. Ta norweska ilustratorka potrafi wspaniale uchwycić magię chwili i subtelne emocje. Uwielbiam czułość i życiową uważność ilustracji Aisato – to małe dzieła sztuki, które są w stanie opowiedzieć własną historię.


"A może wcale nie jestem „dziewiątką”, a zaledwie „słabą siódemką”? Może gdzieś tam czeka „szóstka”, z którą „moglibyśmy zostać silną dziewiątką, razem”. Ale zapatrzeni w swoje wyobrażenie dorosłości, tracimy się z oczu. Chwilę potem los obsadza nas w „najromantyczniejszym filmie na świecie”, ale nie dostajemy w nim głównej roli, a jedynie „niewielką drugoplanową rólkę” i zostajemy „w żółtym szeregowym domu z dziecięcymi rowerkami leżącymi na podjeździe”, a on pielęgnuje to niezwykłe uczucie, które narodziło się „przy barierce nad stawem podczas podróży służbowej do Kopenhagi" (opis wydawcy)

Książka Linn Skåber daje wgląd w blaski i cienie dorosłości. Uświadamia, że ten etap życia nie jest idealny – i wcale taki być nie musi. Że często doświadczamy podobnych trudności, dźwigamy równie wielkie ciężary, i nie jesteśmy sami, choć może wydawać się inaczej. Autorka przedstawia dorosłość jako długą podróż – piękną, bolesną i trudną. Podróż, która nieustannie nas zmienia i kształtuje.


"Wiemy, że czasem dźwigasz to wszystko sama. Wiemy, że na swoich ramionach dźwigasz wiosnę, lato, zimę i jesień. Wiemy, kim jesteś. Widzimy cię. Wszyscy niesiemy. Możemy ponieść trochę razem"

Czasami zabawna, z odrobiną ciepłej ironii. Czasami smutna, do głębi przejmująca i wzruszająca. Czasami zaskakująco bliska i dobrze znana. Ale zawsze błyskotliwa, autentyczna i przenikliwa – esencja dorosłości uchwycona w magii słowa i obrazu. Taka właśnie jest książka Linn Skåber. "Dorosłość" przemówiła do mnie wyjątkowo mocno – wiele fragmentów czytałam wielokrotnie i z pewnością wrócę do nich jeszcze nie raz. Piękna, wartościowa książka – gorąco polecam! 
















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Literackie.

Tytuł oryginalny: Til de voksne
Przekład: Milena Skoczko-Nakielska
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: 17 maja 2023
Oprawa: twarda
Liczba stron: 300
Moja ocena: 5,5/6






14.5.23

"Zanim wystygnie kawa. Opowieści z kawiarni" – Toshikazu Kawaguchi (przekład Joanna Dżdża) /przedpremierowo/

"Zanim wystygnie kawa. Opowieści z kawiarni" – Toshikazu Kawaguchi (przekład Joanna Dżdża) /przedpremierowo/
"Od tamtego dnia zawsze bałam się być szczęśliwa"


W małej tokijskiej kawiarni Funiculi Funicula można nie tylko wypić filiżankę aromatycznej kawy, ale też... przenieść się w czasie. Trzeba tylko przestrzegać kilku zasad i koniecznie wrócić zanim wystygnie kawa. Z tej możliwości mają nadzieję skorzystać cztery osoby. Jedna z nich pragnie wrócić do przeszłości, by móc spotkać się ze zmarłym najlepszym przyjacielem; druga – by pożegnać się z chorą matką; trzecia – by w przyszłości zobaczyć się z osobą, której nie mogła poślubić; czwarta – by wręczyć żonie urodzinowy prezent. Przytulna kawiarnia z trzema zegarami na ścianie zamieni się w wehikuł czasu i spełni ich prośbę. Wszystko jednak może się wydarzyć...

Kawaguchi w zeszłym roku skradł moje serce niepozorną opowieścią rozgrywającą się wśród aromatu kawy i kłębów pary unoszącej się z filiżanek. Kontynuacja przynosi ze sobą nie tylko lubianą koncepcję podróży w czasie, ale też znacznie większą porcję wzruszeń. "Opowieści z kawiarni" to cztery krótkie teksty, które łączy wspólny motyw, klimatyczna sceneria i obsada, bo do głównych bohaterów książki dołączają pracownicy i stali klienci Funiculi Funicula znani z pierwszej części serii. Z pozoru proste opowieści doprawione nutą japońskiego oniryzmu, koncentrują się na ludzkich uczuciach i relacjach – i z łatwością poruszają czułe struny. Można co prawda zarzucić Kawaguchiemu skłonność do powtórzeń oraz prozatorską prostotę i oszczędność (co zresztą charakterystyczne jest dla japońskiej literatury), ale nie sposób nie docenić pomysłu na fabułę oraz pogłębionego przekazu – bo kawiarniana seria jest w stanie zachwycić i wzruszyć swoim życiowym, refleksyjnym charakterem. Powiedziałabym nawet, że historie, które znalazły się w kontynuacji są znacznie bardziej złożone i dopracowane – wywołują więcej emocji.


Książka Kawaguchiego to słodko-gorzka, subtelna i chwytająca za serce opowieść o kruchość i ulotność życia, próbie pogodzenia się ze stratą, drugich szansach, przebaczeniu bliskim i samemu sobie. O miłości, życzliwości, nieukojonej tęsknocie. O skomplikowanych ludzkich losach, nierozwiązanych sprawach z przeszłości i uczuciach, których nie jest w stanie zagłuszyć mijający czas.

"Pory roku następują po sobie, tworząc cykl. Życie również przechodzi trudne zimy. Ale po każdej zimie zaczyna się wiosna. Teraz nadeszła jedna z nich"

Dla niektórych może nieco zbyt banalnie, dla innych wręcz przeciwnie – życiowo i poruszająco. Zresztą jak powiedział Carlos Ruiz Zafón: "Książki są lustrem – widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie". W urokliwej serii Kawaguchiego odnalazłam coś ważnego i bliskiego – mądre i czułe spojrzenie na ludzkie zmagania, uczucia, niełatwe doświadczenia. To jak krótka japońska lekcja życia. "Opowieści z kawiarni" napełniły mnie smutkiem, ciepłem i nadzieją. Lubię bardzo, polecam.

















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Relacja.

Tytuł oryginalny: Before the Coffee Gets Cold. Tales from the Cafe
Przekład z języka angielskiego: Joanna Dżdża
Wydawnictwo: Relacja
Data wydania: 17 maja 2023
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 208
Moja ocena: 5/6

11.5.23

"Nasze winy" – Louise Kennedy (przekład Kaja Gucio) /przedpremierowo/

"Nasze winy" – Louise Kennedy (przekład Kaja Gucio) /przedpremierowo/
Zamieszki. Mężczyźni w kominiarkach. Policyjne kontrole. Bomby pułapki, gumowe kule i nitrogliceryna. Internowanie. Tortury i pobicia. Zamachy i strzelaniny. Codzienność rozdartej wojną domową Irlandii Północnej pełna była przemocy. Konflikt trwający w drugiej połowie XX wieku przyniósł ze sobą grozę, traumę i wszechobecny lęk. Świat Irlandczyków rozpadł się na dwa wrogie obozy: nacjonalistów i katolików oraz unionistów i protestantów. Nienawiść i chęć zemsty napędzały krwawą spiralę. Louise Kennedy, irlandzka pisarka, w swoim powieściowym debiucie zabiera czytelników w sam środek mrocznych, niespokojnych czasów – do małego miasteczka lat 70. XX w. położonego w pobliżu Belfastu. I na tle brutalnych podziałów przedstawia poruszającą historię zakazanej miłości między młodą nauczycielką, katoliczką, a starszym, żonatym prawnikiem, protestantem.


"Tu nie chodzi o to, co robisz, ale o to, kim jesteś"

"Nasze winy" (tłum. Kaja Gucio) mają w sobie literacką szarość, którą widziałam oczami wyobraźni czytając m.in. "Shuggie Baina" Douglasa Stuarta. Zresztą nic dziwnego – powieść Louise Kennedy opowiada o trudnych czasach, w których lęk i przemoc mocno splatają się z codziennością – są nierozerwalną częścią życia. Dzieci dorastają w cieniu bomb i prześladowań, miłość i życzliwość przynoszą ze sobą śmiertelne zagrożenie, a każde słowo i gest podszyte są podejrzliwością. Jednak realizm prozy Kennedy przejawia się nie w boleśnie szczerych opisach, lecz subtelnych detalach składających się na obraz życia w rzeczywistości rozdartej konfliktem. Czułość, empatia i odrobina humoru autorki łagodzą nieco tragizm sytuacji – intymny dramat Cushli, bohaterki powieści, niesie ciężar większej historii. Louise Kennedy umiejętnie bada kwestie dotyczące tożsamości, moralności, uprzedzeń, społecznych nierówności oraz napięć na tle klasowym i wyznaniowym. Opowiada o zwykłych ludziach, którzy znaleźli się w niezwykłych okolicznościach – ich zmaganiach, trudnych decyzjach, skomplikowanych uczuciach. Pisze o nienawiści, zemście i podziałach, ale też o miłości, trosce i współczuciu. O kobietach i mężczyznach uwięzionych w spirali konfliktu – nieprzewidywalnym niebezpieczeństwie, które czai się tuż obok – na ulicy, w domach i szkołach. O dzieciach, które przesiąkają przemocą i lękiem – i to doświadczenie zmienia ich na zawsze.


Intensywna w emocje, autentyczna, z wyrazistymi i ujmującymi bohaterami oraz żywą scenerią, jednocześnie piękna i tragiczna – taka właśnie jest powieść Louise Kennedy. "Nasze winy" niczym literacka soczewka doskonale uwidaczniają niuanse i przypominają, że świat, ludzie i uczucia nie są czarno-białe. To opowieść o przekraczaniu granic i cenie, którą ponosimy za życie w zgodzie z własnymi przekonaniami. O miłości i życzliwości w czasach nienawiści i przemocy, o odpowiedzialności i dramatycznych konsekwencjach działań i wyborów. O rzeczywistości, która boleśnie rozbija marzenia i nadzieje. Bez sentymentalnych nut – prosto, mocno, pięknie. Bardzo dobra proza i wiele ważnych kwestii. Czytajcie, warto!























* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Poznańskie


Tytuł oryginalny: Trespasses
Przekład: Kaja Gucio
Wydawnictwo: Poznańskie
Data wydania: 17 maja 2023
Oprawa: twarda
Liczba stron: 360
Moja ocena: 5,5/6

4.5.23

"Los" – Zeruya Shalev (przekład Magdalena Sommer) /przedpremierowo/

"Los" – Zeruya Shalev (przekład Magdalena Sommer) /przedpremierowo/

"Tak chciał los, nie było innej drogi"

Co sprawia, że jesteśmy gotowi poświęcić życie za ideę – ojczyznę, wolność, religię? Czy rzeczywiście zaczynamy doceniać coś dopiero wtedy, gdy to utracimy? Czy miłość wystarczy, by móc ochronić siebie i bliskich przed goryczą rozczarowań? I co splata nitki naszego życia? Los, przypadek, Bóg, a może my sami? 

Rachel i Atara. Dwie kobiety, które dzieli wiele, ale łączy jeszcze więcej. Ich życiowe ścieżki przecinają się za sprawą mężczyzny, którego znały i kochały. Atara pragnie poznać tajemniczą przeszłość swojego ojca. Słowa, które wypowiedział przed śmiercią, nie dają jej spokoju. Wkrótce poznaje Rachel, starszą kobietę, niegdyś bojowniczkę działającą w szeregach podziemnej organizacji Lechi – to spotkanie daje początek niespodziewanemu biegowi zdarzeń. Bolesna przeszłość, smak utraconej miłości, poczucie winy i odrodzenie z popiołów – wszystko to splata się ze sobą w jedną poruszającą historię opowiedzianą kobiecym dwugłosem. Shalev zabiera czytelników w międzypokoleniową podróż przez meandry zawiłych ludzkich losów i niełatwych relacji – przez miłość, pamięć i żałobę. W tle odmalowuje burzliwe dzieje, niezabliźnione rany, traumy i nadzieje izraelskiego narodu.

"Los" to książka niebanalna, nieoczywista i przejmująca na wiele różnych sposobów. Trochę szorstka, psychologicznie gęsta, podszyta smutkiem, bardzo refleksyjna i przenikliwa. Rozwija się subtelnie w wewnętrznych monologach i pochłania bez reszty, pozostawiając na języku mieszankę nadziei i goryczy. Bez wątpienia wyróżnia się złożonością kobiecych portretów, bo Shalev potrafi zajrzeć głęboko do serc swoich bohaterek i dotrzeć tam, gdzie skrywają się najbardziej intymne i osobiste uczucia, pragnienia, nieukojone tęsknoty, latami pielęgnowany żal, egzystencjalne wątpliwości i odbierające spokój tajemnice. Autorka stworzyła wielowymiarowe studium tożsamości, miłości, małżeństwa i macierzyństwa widziane z perspektywy dwóch doświadczonych przez los kobiet. Kobiet, które potrzebują siebie nawzajem, by móc skonfrontować się z przeszłością i odnaleźć własną drogę. W powieści Shalev indywidualne losy jednostek splatają się ze zbiorową historią Izraela – w rodzinach odbija się echo nieprzepracowanych traum przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Rachel, choć poświęciła wiele, nie czuje się dobrze w kraju, o który walczyła i o którym marzyła. Bolesna przeszłość jest dla niej niczym niezabliźniona rana, podobnie zresztą jak jej niełatwe relacje z najstarszym synem. Atara z kolei tkwi w małżeństwie, w którym kłótnie i proza codzienności zastąpiły miłość, czułość i namiętność. Prawda uderza w nią z impetem, gdy nad jej rodziną zbierają się czarne chmury.


Głęboko emocjonalna, szczera, niespieszna opowieść o poszukiwaniu sensu, próbie pogodzenia się z przeszłością, błędnych decyzjach i przebaczeniu. O przeznaczeniu oraz nieprzewidywalnym losie, który daje i odbiera. I o uczuciach, których nie sposób sprowadzić do prostych reguł i wyborów. Shalev bardzo dobrze splata ze sobą wiele różnych elementów i hipnotyzuje czytelnika niezwykłą zdolnością wnikania w głąb ludzkiej duszy. Urzekła mnie piękna, liryczna proza – mocna i bezkompromisowa, ale jednocześnie pełna empatii i wrażliwości (pokochałam poetyckie metafory). Dla mnie literackie odkrycie. Polecam!















Współpraca barterowa z Wydawnictwem W.A.B.


Przekład: Magdalena Sommer
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 17 maja 2023
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 432
Moja ocena: 5,5/6

25.4.23

"Drobiazgi takie jak te" – Claire Keegan (przekład Krzysztof Cieślik)

"Drobiazgi takie jak te" – Claire Keegan (przekład Krzysztof Cieślik)
Do przeczytania tej niewielkiej i niepozornej książki wystarczyła mi zaledwie godzina – ot, 91 stron. Ale kiedy dotarłam do końca, czułam wyraźnie, że tak właśnie powinno być. Bo Claire Keegan, finalistka The Booker Prize 2022, nie potrzebowała wcale więcej słów, żeby poruszyć do głębi, skłonić do refleksji i przekazać to, co najważniejsze.


Akcja książki rozgrywa się w małym irlandzkim miasteczku tuż przed Bożym Narodzeniem w 1985 roku. Codzienność Billa Furlonga, handlarza węglem, męża i ojca córek, splata się z tragiczną kartą historii – nadużyciami wobec kobiet, dziewcząt i ich nowonarodzonych dzieci, do których dochodziło przez lata w przyklasztornych pralniach sióstr magdalenek. Keegan narracyjnie nie koncentruje się jednak na zakonnicach i ich ofiarach, lecz przefiltrowuje temat przez soczewkę głównego bohatera – i w rezultacie otrzymujemy coś w rodzaju nowej wersji "Opowieści wigilijnej" Dickensa – poszukiwanie sensu i moralne przebudzenie.

"Drobiazgi takie jak te" to sugestywna i uniwersalna opowieść o rozdartym sumieniu, dobru, odwadze i cichym bohaterstwie mimo wszechobecnej obojętności i hipokryzji oraz na przekór milczeniu wymuszonego strachem. To książka, która przypomina, jak ogromne znaczenie mają małe czyny i drobne rzeczy – tytułowe drobiazgi, które potrafią zmienić wszystko, również nas samych.

Oszczędna, precyzyjna proza i skondensowany przekaz ukryte w krótkiej, małej książce. Idealna lektura na moment zatrzymania – złapanie oddechu w zabieganym świecie. Jakim człowiekiem jestem i jakim pragnę być? Czy mam odwagę zareagować i przeciwstawić się złu? "Drobiazgi takie jak te" doskonale wpisują się w ideę "mniej znaczy więcej". I właśnie takiej dobrej literatury szukam. Polecam!











Tytuł oryginalny: Small Things Like These
Przekład: Krzysztof Cieślik
Data wydania: 16 listopada 2022
Wydawnictwo: Czarne
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 96
Moja ocena: 5,5/6

22.4.23

"Cudowne lata" – Valérie Perrin (przekład Joanna Prądzyńska)

"Cudowne lata" – Valérie Perrin (przekład Joanna Prądzyńska)
Jak smakuje młodość? Beztroską, marzeniami i wolnością? Poczuciem wyobcowania, zagubieniem, pragnieniem ucieczki? A może ma smak łez – zmieszanych ze sobą łez szczęścia i rozpaczy? Może młodość to nieustanne wzloty i upadki – życie, które jednocześnie jest piękne i okrutne?


Dzieciństwo i młodość Niny, Adriena i Étienne'a ma smak szczęścia, bezpieczeństwa i wielkiej przyjaźni. To wspólna nauka, słońce, morze, wata cukrowa, muzyka i zapach chloru w basenie. To pierwsze pocaunki, długie rozmowy, śmiech i przekomarzanie, wyszeptane sekrety. To chwile, do których się tęskni – niezapomniane, intensywne. Przez lata byli nierozłączni – zawsze razem, na dobre i na złe, w najlepszych i najgorszych momentach. Dzięki tej przyjaźni czuli się mniej samotni na wzburzonych wodach dorastania. Wydawało się, że nic ich nie rozdzieli. A tymczasem niemal dwie dekady dorosłości upłynęły im na rozstaniach i powrotach. Dlaczego stracili się z oczu? Co sprawiło, że silną niegdyś więź zastąpiły cisza, tęsknota i niewypowiedziany żal? Czy przyjaźń jest w stanie wszystko przetrwać? I czy naprawdę znamy tę drugą osobę tak dobrze, jak nam się wydaje?

Valérie Perrin, autorka "Życia Violette", doskonale wie, jak namalować słowami barwny pejzaż życia i przeróżnych emocji. W "Cudownych latach" kreśli historię przyjaźni, która zaczyna się w dzieciństwie i trwa przez kolejne dziesięciolecia, targana przeciwnościami losu i wielokrotnie poddawana próbie. Życie i czas nie oszczędzają bohaterów książki Perrin. Nina, Adrien i Étienne zmieniają się i zmienia się też dynamika ich relacji. Każdy z nich toczy swoją własną osobistą walkę – muszą mierzyć się z trudnościami, stratą, rozczarowaniami i nierozwiązanymi sprawami z przeszłości. "Cudowne lata", choć utrzymane w nieco innym klimacie niż słynne "Życie Violette", również mają w sobie literacką czułość i wrażliwość oraz subtelną nutę melancholii i tajemnicy, dzięki którym tak bardzo pokochałam prozę Valérie Perrin. Historia Niny, Adriena i Étienne'a pięknie rozwija się w swojej złożoności, meandrując między przeszłością i teraźniejszością. Zmieniają się punkty widzenia, czas pędzi do przodu i zawraca, dzieciństwo zderza się z dorosłością, a relacje komplikują, podobnie zresztą jak życiowe ścieżki. Valérie Perrin w słodko-gorzką, niespieszną opowieść typu coming of age wplata nutę tajemnicy i niepokoju – konstruuje fabułę wokół zagadkowej śmierci z przeszłości i umiejętnie ukrywa tożsamość narratora. "Cudowne lata" potrafią z łatwością zachwycić małomiasteczkową, francuską scenerią i klimatem lat 80. i 90. ubiegłego wieku. Proza Perrin działa na wyobraźnię i na emocje – pełna jest obrazów, smaków i zapachów – i z każdą kolejną przeczytaną stroną coraz bardziej rezonuje z naszymi własnymi uczuciami i wspomnieniami. To powieść, która niesie czytelnika melodią dorastania, miłości i przyjaźni w zderzeniu z upływającym czasem i przeciwnościami losu – historia, którą się oddycha, smakuje, i którą się żyje. Z początku wydaje się niepozorna, może nawet zbyt niespieszna, ale ostatecznie jest w stanie oczarować, gdy wszystkie jej elementy układają się w poruszającą całość.


"Cudowne lata" to trzy splecione ze sobą życiorysy, trzy burzliwe dekady i jedna przyjaźń uwikłana w niespokojny bieg życia. Perrin stworzyła opowieść o miłości, nadziei, przebaczeniu, stracie, kruchości istnienia i ulotności czasu. O tożsamości, utraconych marzeniach i ludziach, którzy pojawiają się w naszym życiu i na zawsze je zmieniają. Piękna w swojej prostocie i niespiesznym charakterze, jednocześnie pokrzepiająca i smutna, lekcja życia i przyjaźni. Co prawda nie oczarowała mnie aż tak jak "Życie Violette", ale czytałam z przyjemnością. Valérie Perrin tworzy niezwykle urokliwe historie.
















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Albatros

Tytuł oryginalny: Trois
Przekład: Joanna Prądzyńska
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 22 lutego 2023
Oprawa: zintegrowana
Liczba stron: 576
Moja ocena: 5/6

18.4.23

"Posłaniec" – Aleksandra Rak

"Posłaniec" – Aleksandra Rak
Powrót do urokliwych Płotek? Nie mogłam się doczekać! "Posłaniec", druga część cyklu, to ponowne spotkanie z bohaterami małej nadbałtyckiej miejscowości – klimatyczna i poruszająca opowieść o sile dobra, miłości i życzliwości oraz niesłabnącej nadziei, która niczym latarnia morska rozświetla mrok.


"Życie w Płotkach toczy się dalej swoim dosyć burzliwym, choć miałomiasteczkowym rytmem. Przyjazd Pawła burzy spokój w urokliwym domku z kamienia. Eleonora coraz mocniej zamyka się w sobie, nie chcąc dostarczać Oliwii dodatkowych zmartwień. Dziewczyna wciąż opiekuje się Bogusią, która odzyskuje radość życia i normalność przez chwilę znów zaczyna mieć dla niej zapach świeżo upieczonego ciasta... Sytuacja jednak zmienia się jak w kalejdoskopie, bo wkrótce rodzinne strony opuścić mogą obaj jej synowie – Dawid, który decyduje się podjąć studia, szykuje się powoli do przeprowadzki, a Daniel zastanawia się nad kolejną wyprawą, sądząc, że jego nieobecność wszystkim wyjdzie na dobre. Trwa walka o latarnię. Lucynka próbuje przekonać wójta, by rozważył budowę kurortu i fokarium w innym miejscu. W grę wchodzą jednak duże pieniądze i… miłość. Na tle tych wydarzeń pojawiają się skomplikowane uczucia, tajemniczy bohaterowie i stare listy w butelkach, które są świadectwem zawiłych losów ich nadawców. Ktoś zachoruje, ktoś inny się zakocha. Jedni pogrążą się we mgle przeszłości, inni będą wypatrywać światełka, które na wzburzonym morzu życia wskaże drogę do upragnionego domu…" (opis wydawcy)


Czytając kontynuację tej wspaniałej trylogii, czułam się tak, jakbym wróciła do domu – bo książkowe postaci stały się bliskie mojemu sercu, a ich losy mocno zaangażowały mnie emocjonalnie. "Posłaniec" ma w sobie urok pierwszej części cyklu – zachwyca życiowym realizmem, nastrojową nadmorską scenerią i piękną prozą – wrażliwą i czułą. To barwna mozaika ludzkich charakterów oraz kalejdoskop burzliwych relacji i historii. Bohaterowie cyklu Aleksandry Rak mierzą się z przeciwnościami losu, niełatwą przeszłością, głęboko skrywanymi tajemnicami i skomplikowanymi uczuciami. Bywają zagubieni, przytłoczeni ciężarem codzienności i czasami tracą nadzieję. Na szczęście są między nimi anioły – ludzie o dobrych sercach, którzy służą radą i pomocną dłonią... W "Posłańcu" nie brakuje poruszających ludzkich historii, przeróżnych emocji, zaskakujących zwrotów akcji i interesujących motywów – jest walka o latarnię morską, której grozi wyburzenie, a także tajemnicza szuflada pełna listów w butelkach, które morze wyrzuciło na brzeg.


"Czasami trzeba komuś zaufać, żeby mogło wydarzyć się coś niesamowitego"

Książka Aleksandry Rak otula morską bryzą – fale uderzają o brzeg, piasek chrzęści pod stopami, a wiatr wyszeptuje historie. Bałtyk tworzy wyjątkową scenerię i przenika każdą stronę powieści. Morze, urokliwe Płotki i ich mieszkańcy wspaniale się dopełniają – z łatwością pokochałam świat, który autorka utkała z emocji, prawdziwego życia i bałtyckich akcentów. "Posłaniec", choć słodko-gorzki, pełen smutku, samotności i bolesnych momentów, ma w sobie ogromne pokłady ciepła i nadziei. Aleksandra Rak pisze o miłości, przyjaźni, dobru i życzliwości – o drobnych gestach, pomocnej dłoni i miłym słowie. Doceniam wartościowy przekaz tego obyczajowego cyklu. Pokazuje zwykłych ludzi uwikłanych w życiowe sztormy, jednocześnie podkreślając siłę nadziei, zaufania i serdeczności. To opowieść o trudnych decyzjach, nowych szansach, przebaczeniu, kruchości życia i walce – o lepszy czas, marzenia, drugiego człowieka i samego siebie. Wyjątkowa literacka podróż przez zakamarki ludzkich serc – nastrojowa, refleksyjna i tak bardzo życiowa.

Przygotujcie kubek malinowej herbaty, kawałek drożdżowego ciasta, na kolana zaproście kota (albo innego kochanego sierściucha;) i wybierzcie się z Aleksandrą Rak do nadmorskich Płotek, by poznać wyszeptaną przez wiatr historię, która wzrusza i ogrzewa serce. Polecam!









Recenzja "Latarnika" Aleksandry Rak, pierwszej części cyklu TUTAJ








* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Flow

Data wydania: 12 kwietnia 2023
Wydawnictwo: Flow
Cykl: Szept anioła (tom drugi)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 336
Moja ocena: 5/6

12.4.23

"Dziewczyna z Titanica" – Shana Abé (przekład Iwona Kukwa)

"Dziewczyna z Titanica" – Shana Abé (przekład Iwona Kukwa)
W jednej ze scen "Titanica" w reżyserii Jamesa Camerona Rose przedstawia Jackowi osiemnastoletnią Madeleine, drugą żonę milionera Johna Jackoba Astora IV. Zakochana para odbywała podróż poślubną – po tygodniach spędzonych w Egipcie przybyli do Francji i 10 kwietnia 1912 roku w Cherbourgu wsiedli na pokład "niezatapialnego" liniowca, który miał dostarczyć ich bezpiecznie do Nowego Jorku. Postacie Madeleine i jej męża nie powstały jedynie na potrzeby filmu Camerona – państwo Astorowie żyli naprawdę, a ich związek od początku wzbudzał sensację. Historia romansu młodej dziewczyny z wyższych sfer i bogatego, rozwiedzionego pułkownika stała się inspiracją dla nowej powieści Shany Abé.


W "Dziewczynie z Titanica" autorka przygląda się najsłynniejszej parze ówczesnych czasów – od ich pierwszego spotkania, przez zaloty i zawarcie związku małżeńskiego, aż po luksusowy miesiąc miodowy przerwany tragedią na Oceanie Atlantyckim. Powieść z łatwością działa na wyobraźnię i emocje – to barwna podróż do lat Gilded Age ("pozłacanej epoki") w sam środek arystokratycznego świata amerykańskich wyższych sfer. Na tle bogactwa i prestiżu – wykwintnych posiłków, letnich rezydencji, rejsów, przejażdżek automobilem, debiutanckich balów – Shana Abé snuje opowieść o romantycznej miłości – "towarzyskim skandalu", który wzbudził ogromne zainteresowanie prasy i równie ogromne emocje wśród członków amerykańskiej socjety. Madeleine i Johna Astora dzieliła duża różnica wieku (niemal 30 lat), a ich związek rozkwitł tuż po rozwodzie pułkownika z pierwszą żoną. Autorka dobrze uchwyciła blaski i cienie historii Astorów i stworzyła intymny portret młodej kobiety u progu przełomowych zmian – małżeństwa, macierzyństwa i nowej roli "pani Astor". Książka ujmuje arystokratyczną, amerykańską scenerią i czarującą, słodko-gorzką historią miłosną. I potrafi wzruszyć do łez, szczególnie we fragmentach poświęconych tragedii Titanica.



"Istnieją na świecie ludzie, którzy potrafią sprawić, że czujesz się tak, jakbyś była jedyną osobą we wszechświecie, na której im zależy. Bez względu na to, czy są to pojedyncze chwile, czy długie lata na przestrzeni całego życia, patrzą ci w oczy i uśmiechają się do ciebie w sposób tak bezpośredni i szczery, że nie masz szans – wpadłaś po uszy''

Romantyczna, niespieszna, barwna, ale też tragiczna opowieść napisana z wdziękiem i czułością. O miłości, stracie, podążaniu za głosem serca, ulotności szczęścia, przewrotnym losie i mierzeniu się z przeciwnościami. O życiu w arystokratycznej bańce – w luksusie, ale często też w gorsecie społecznych ograniczeń, w samotności i pod presją. Udana beletrystyczna podróż – miło spędziłam czas. I bez wątpienia ciekawie było powrócić literacko na pokład Titanica. Jeżeli lubicie romantyczne #historicalfiction, polecam.














* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Filia

Tytuł oryginalny: The Second Mrs. Astor
Przekład: Iwona Kukwa
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 12 kwietnia 2023
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 448
Moja ocena: 5/6

10.4.23

"Córka z Włoch" – Soraya Lane (przekład Anna Esden-Tempska)

"Córka z Włoch" – Soraya Lane (przekład Anna Esden-Tempska)
"Do tej pory nie wierzyła w przeznaczenie. Ale może coś takiego istnieje"

Powieść Sorai Lane po brzegi wypełniona jest włoskim la dolce vita. To łyk porannej filiżanki espresso i słodycz saccottini al cioccolato, widok toskańskich winnic i połyskującej tafli jeziora Como. To urokliwy Piemont i tętniący życiem Mediolan z jedną z największych operowych scen – La Scalą. To ciepłe promienie słońca, małe, codzienne przyjemności, niespieszne chwile i długie rozmowy. To pasja, rodzinne tradycje i podążanie za głosem serca. Lily, bohaterka książki Sorai Lane, doświadcza uroków włoskiego życia – kobieta opuszcza Londyn i trafia do toskańskiej winnicy z tradycjami, by jako asystentka winiarza zdobywać doświadczenie pod okiem najlepszych. Włochy odmieniają Lily – stają się nie tylko zawodowym spełnieniem marzeń, ale też nieoczekiwaną szansą na miłość i... rozwiązanie rodzinnej zagadki z przeszłości. Jakie tajemnice skrywa małe pudełko, które Lily otrzymała w Londynie? Co łączyło jej babcię z przytułkiem dla niezamężnych matek oraz mediolańską La Scalą? I czy odkrywając rodzinne korzenie, można odnaleźć drogę do samego siebie?



"Jej babka zmarła, kiedy ona była nastolatką, ponad dziesięć lat temu. Na widok jej imienia i nazwiska przebiegł ją dziwny dreszcz. Uwielbiała babcię, która była najlepszą, najbardziej kochającą kobietą, jaką znała"

"Córka z Włoch" to niezwykle urokliwa powieść – ciepła, romantyczna i wzruszająca. Soraya Lane prowadzi fabułę w dwóch liniach czasowych, płynnie splatając ze sobą losy dwóch kobiet – młodej winiarki i utalentowanej włoskiej baleriny. Lily i Estee dzielą dziesięciolecia, ale łączą siła charakteru i podobne rozterki. I jedna, i druga mierzy się ze stratą, rodzinnymi sekretami, porywami serca oraz przeciwnościami losu. Soraya Lane zabiera czytelników w podróż przez czarujące zakątki Toskanii, Piemontu i jeziora Como, zatłoczone londyńskie ulice, zachwycające sceny La Scali i Covent Garden Theatre, i odkrywa tajniki winiarstwa, baletu i cukiernictwa. Absolutnie pokochałam włoską scenerię. Autorka pięknie opowiada o rodzinnej tradycji, pasji i celebracji życia w iście włoskim stylu. I w ciekawy sposób łączy ze sobą przeszłość i teraźniejszość – bo o ile toskańska historia Lily to ciepły i przytulny comfort read, o tyle burzliwe losy Estee rozgrywające się w latach 30. i 40. ubiegłego wieku wywołują moc wzruszeń i szybsze bicie serca. Poznajemy opowieść o uczuciu dwojga młodych ludzi gotowych poświęcić wszystko, by móc iść przez życie wspólnie. O odwadze podążania za marzeniami i głosem serca, odkrywaniu siebie, bolesnych rozstaniach i nieoczekiwanych powrotach. O miłości, nadziei, przebaczeniu, druzgocących stratach i niełatwej drodze do szczęścia.


Ciepła, niespieszna, romantyczna – obiecujący początek nowej serii oraz literacka przyjemność dla miłośników powieści obyczajowych w stylu Lucindy Riley, Victorii Hislop i Santy Montefiore (choć oczywiście nie jest to Lucinda Riley, to trzeba podkreślić ;). Sprawi, że zakochacie się we Włoszech (o ile jeszcze jakimś cudem nie ulegliście ich czarowi;). Miło spędziłam czas i czekam na kontynuację ("Córka z Kuby" już w sierpniu).
















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Albatros.

Tytuł oryginalny: The Italian Daughter
Przekład: Anna Esden-Tempska
Wydawnictwo: Albatros
Seria: Utracone córki (tom pierwszy)
Data wydania: 8 marca 2023
Oprawa: zintegrowana
Liczba stron: 352
Moja ocena: 5/6

4.4.23

"Samoszacunek" – Toni Morrison (przekład Kaja Gucio)

"Samoszacunek" – Toni Morrison (przekład Kaja Gucio)
"Umieramy. Być może to właśnie stanowi sens życia. Ale tworzymy język. Być może to jest miarą naszego życia"

Ten cytat pochodzi z wykładu, który Toni Morrison, amerykańska powieściopisarka i eseistka, wygłosiła w 1993 roku w Sztokholmie odbierając Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury. Została wyróżniona przez Akademię Szwedzką "za powieści charakteryzujące się wizjonerską siłą i poetyckim stylem, ożywiające istotne elementy amerykańskiej rzeczywistości". Toni Morrison głęboko wierzyła w moc słów i w swoich tekstach często zwracała uwagę na istotną rolę pisarek/pisarzy ("[ich] życie i twórczość nie są darem dla ludzkości; stanowią element niezbędny do jej istnienia"). I rzeczywiście – proza Morrison, inteligentna, odważna, przenikliwa i liryczna, pełna współczucia i zrozumienia, miała i wciąż ma ogromną moc. 




"Samoszacunek" to zbiór przemówień, esejów i medytacji Toni Morrison – książka, która doskonale pokazuje, jak wspaniałą mówczynią była, jak błyskotliwy był jej umysł i jak znakomicie posługiwała się słowem. W czterdziestu czterech tekstach Morrison podejmuje tematy dotyczące m.in. praw człowieka, rasy, płci, podziałów – koncentruje się na kobietach, cudzoziemcach, osobach czarnych i marginalizowanych. Przygląda się też kwestiom globalizacji, wojny, religii, feminizmu, pamięci, samotności i akceptacji oraz roli sztuki i sile języka. Od modlitwy za ofiary zamachu 11 września, przez hołd dla Martina Luthera Kinga, piękny i przejmujący tekst ku pamięci przyjaciela Jamesa Baldwina oraz wspomniany już wykład noblowski, aż po komentarze na temat jej własnej twórczości.


Wspaniałe, jak wciąż aktualne są to teksty (a niektóre pochodzą z lat 70. ubiegłego wieku). Czytałam niespiesznie, z uwagą – i słowa Morrison skłoniły mnie do wielu przemyśleń. To literatura z wyższej półki – spotkanie z wielkim, odważnym umysłem i wrażliwym sercem oraz bogactwo ważnych treści przedstawionych silnym głosem pierwszej czarnoskórej laureatki Literackiej Nagrody Nobla. Must read dla miłośników twórczości Toni Morrison (i nie tylko). Z niecierpliwością czekam na nowe wydanie "Umiłowanej" od Wydawnictwa Poznańskiego.










Tytuł oryginalny: The Source of Self-Regard
Przekład: Kaja Gucio
Wydawnictwo: Poznańskie
Data wydania: 22 marca 2023
Oprawa: twarda
Liczba stron: 496

3.4.23

"Opowieść sióstr" – Donatella Di Pietrantonio (przekład Lucyna Rodziewicz-Doktór)

"Opowieść sióstr" – Donatella Di Pietrantonio (przekład Lucyna Rodziewicz-Doktór)
Arminuta i Adriana. Dwie siostry. Niegdyś małe dziewczynki pozbawione matczynej miłości wychowywane w biedzie i traumie. Teraz dorosłe kobiety próbujące ułożyć sobie życie na przekór rodzinnemu dziedzictwu. Arminuta, starsza o trzy lata, to spokojna, skryta intelektualistka, żona i wykładowczyni włoskiej literatury. Adriana to jej przeciwieństwo – buntownicza, impulsywna młoda matka, która przynosi ze sobą chaos. Różni je wiele, ale łączy jeszcze więcej – pochodzenie i więzy krwi, siostrzana miłość oraz poczucie porzucenia, które noszą w sobie. Przez lata zbliżają się do siebie i oddalają – ich skomplikowana relacja podszyta jest niewypowiedzianym żalem, przemilczanymi słowami i gorzką prawdą, przed którą nie sposób dłużej uciekać. Czy konfrontacja z bolesną przeszłością może pomóc naprawić teraźniejszość? W którym momencie miłość przestaje umacniać, a staje się jedynie ciężarem?


Donatella Di Pietrantonio powraca z kontynuacją "Porzuconej córki" i ponownie, z wrażliwością i czułością, wprowadza czytelników w świat burzliwych rodzinnych relacji, intymnych uczuć i głęboko skrywanych tajemnic. Sercem nowej książki autorka uczyniła nierozerwalną siostrzaną więź poddawaną próbie na przestrzeni lat. Powieść utrzymana jest w mrocznym, dusznym klimacie – przesiąknięta życiowym realizmem, goryczą rozczarowań i międzyludzkich relacji. Donatella Di Pietrantonio podąża śladem traumy, bólu, dramatu i straty, ale zawsze, gdzieś na peryferiach, pozostawia iskierkę nadziei – wątłe światło, które delikatnie rozprasza ciemność. Autorka za pomocą precyzyjnej, jednocześnie surowej i lirycznej prozy tworzy mocne, działające na wyobraźnię obrazy. I potrafi przekazać intensywność uczuć, często tych najtrudniejszych. Urok książek Di Pietrantonio tkwi w prozatorskiej prostocie, psychologicznej i emocjonalnej głębi oraz włoskim realizmie. "Opowieść sióstr" to Abruzja pełna zapachów, smaków i obrazów – urokliwa Pescara i tętniąca życiem rybacka dzielnica Borgo Sud. To złożone kobiece portrety i autentyczne relacje, które z łatwością przemawiają do serca i umysłu. Di Pietrantonio w subtelny sposób wykorzystuje retrospekcje – buduje mosty między teraźniejszością a przeszłością, gubi czytelnika w labiryncie myśli i wspomnień, przeskakuje w czasie i tworzy fabularne napięcie. "Opowieść sióstr" ma w sobie intymność uczuć i doświadczeń oraz uniwersalność przekazu.

"Byłyśmy córkami bez żadnej matki. Nadal jesteśmy i na zawsze zostaniemy dwójką uciekinierek"



Krótka, ale intensywna i poruszająca opowieść utkana z miłości, bólu i dramatu. Może i nie tak wspaniała jak "Porzucona córka", ale wciąż bardzo dobra. O rozliczeniu z przeszłością, doświadczeniu straty i porzucenia, silnej siostrzanej więzi, małżeństwie i macierzyństwie. Pokochałam mroczny, dysfunkcyjny klimat powieści Di Pietrantonio i jej subtelną, oszczędną prozę. Warto przeczytać.


















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Mando.

Tytuł oryginalny: Borgo Sud
Przekład: Lucyna Rodziewicz-Doktór
Wydawnictwo: Mando
Data wydania: 22 marca 2023
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 232
Moja ocena: 5/6
Copyright © w ogrodzie liter , Blogger