12.9.24

"Wybrakowane. Jak leczono kobiety w świecie stworzonym przez mężczyzn" – Elinor Cleghorn (przekład Adrian Stachowski i Paulina Surniak)

"Wybrakowane. Jak leczono kobiety w świecie stworzonym przez mężczyzn" – Elinor Cleghorn (przekład Adrian Stachowski i Paulina Surniak)
"Choroba to coś więcej niż nazwa. Jest częścią naszego ciała i życia. (...) Twoje ciało należy do ciebie; nie jesteś sama"

Doświadczasz objawów. Czujesz, że coś złego dzieje się z twoim ciałem. Szukasz pomocy, odwiedzasz gabinety lekarskie, robisz badania – toczysz walkę z niezdiagnozowaną chorobą, medycyną i samą sobą. Słyszysz, że to wszystko jest w twojej głowie, że wyolbrzymiasz – ot, wytwór twojej niespokojnej wyobraźni lub hipochondria. Albo że to tylko nerwica lub stres – bo przecież jesteś za młoda i wyglądasz zbyt dobrze, żeby chorować. Zamiast zrozumienia i pomocy – lekceważenie, ignorancja, poczucie winy, zagubienie i osamotnienie. Błędne diagnozy, bezradność i uciekający czas. Brzmi znajomo? Niestety, tak właśnie wyglądają doświadczenia wielu kobiet. Droga do zdiagnozowania chorób, szczególnie przewlekłych i rzadkich (jak choćby endometriozy, tocznia i stwardnienia rozsianego) bywa długa i bolesna. Wiele z dzisiejszych medycznych uprzedzeń, zaniedbań i błędów ma swoje korzenie w przeszłości, co potwierdzają liczne historie chorujących kobiet na przestrzeni setek lat. Dla Elinor Cleghorn osobista walka z chorobą stała się punktem wyjścia – autorka stworzyła opowieść o kobiecym cierpieniu, sile i walce.


"Wybrakowane" to podróż przez stulecia; książka, która rzuca światło na historię medycyny – leczenia kobiet, a właściwie ich zawodzenia, lekceważenia, demonizowania i kontrolowania. Cleghorn opowiada o czasach, gdy sposoby leczenia były głęboko zakorzenione w przesądach religijnych i społecznych. Gdy uważano, że macica "wędruje", przemieszcza się w ciele, powodując chorobę ("dokazuje, bo pragnie męskiego nasienia i dzieci"). Gdy kobieta była postrzegana jako gorsza wersja mężczyzny, wybrakowana i zepsuta. O czasach, w których kobiety uznawano za wiedźmy i skazywano je na tortury lub śmierć. Gdy chorobę postrzegano jako karę za grzechy, a kobiece ciało jako coś wstydliwego. Gdy uważano, że kobiety mogą uszkodzić sobie jajniki, czytając książki – bo ich życiowym powołaniem jest wyłącznie małżeństwo, prowadzenie domu i reprodukcja. Książka Cleghorn pełna jest kobiecych zmagań, walki i cierpienia, pseudomedycznej mizoginii, niesprawiedliwości związanych z płcią. To opowieść o krzywdzie (błędnych diagnozach, zaniedbaniach, szkodliwych, a nawet śmiertelnych sposobach leczenia, m.in. lobotomii, sterylizacji), o latach patriarchalnego, religijnego i społecznego ucisku oraz o długiej feministycznej przeprawie (pierwszych lekarkach, dostępie do antykoncepcji). Cleghorn pisze w przystępny, chronologiczny sposób, przywołuje w tekście indywidualne historie – i opowiada również własną. "Wybrakowane" to szczegółowa i przemyślana publikacja pełna wiedzy i ciekawych spostrzeżeń. I w gruncie rzeczy smutna (a momentami wstrząsająca) – boleśnie uświadamia, jak wiele na przestrzeni wieków przeszły kobiety. Choć czasy się zmieniły, a świat stał się dla kobiet nieco bardziej przyjaznym miejscem, nadal wiele z nas może odnaleźć się w czytanych historiach.


Książka, która zwiększa świadomość. Lekcja dla współczesnych pokoleń i hołd dla kobiet – ofiar swoich czasów oraz tych, które wywalczyły dla nas lepszy świat (choć wciąż jest sporo do zrobienia). Ciekawa i ważna herstoria, warto przeczytać.
























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Poznańskie •

Tytuł oryginalny: Unwell Women: A Journey Through Medicine And Myth in a Man-Made World
Przekład: Adrian Stachowski, Paulina Surniak
Wydawnictwo: Poznańskie
Data wydania: 11 września 2024
Oprawa: miękka
Liczba stron: 472
Moja ocena: 5/6

5.9.24

"Mokradła" – Maria Turtschaninoff (przekład Agata Teperek)

"Mokradła" – Maria Turtschaninoff (przekład Agata Teperek)
"To miejsce było dla ciebie takie ważne, chcę zrozumieć dlaczego"

Stina, wędrując przez odziedziczoną ziemię, wędruje przez historię. Widzi ślady życia ludzi, którzy mieszkali tu od wieków. Czuje oddech przeszłości, gdy przemierza pola uprawne, stodoły i opuszczone chaty. Gdy wsłuchuje się w skrzypienie drewnianych schodów i klangor żurawi, wyjada konfiturę z brusznicy, sięga po matczyne kalosze, wdycha zapach kurzu, dymu i mchu. Rodzinna historia zapisana jest w ziemi – ziemi, do której przynależały pokolenia. Od pewnego wojaka, który w XVII wieku otrzymał tereny w północnej Finlandii jako zapłatę za lojalną służbę aż po kobietę, która niemal czterysta lat później odziedziczyła gospodarstwo po swojej bezdzietnej ciotce. Teraz ta ziemia to dla Stiny i dziedzictwo, i ciężar – bo tu są jej korzenie, ale ona sama już do Nevabacki nie przynależy...


"Mokradła" Marii Turtschaninoff to urzekająca saga rodzinna silnie zakorzeniona w fińskiej przyrodzie i ziemi przodków – narracja obejmująca kilka stuleci i korowód postaci związanych krwią, pochodzeniem i wspólnym dziedzictwem. To opowieść o mężczyźnie, który traci syna – jako karę za złamaną obietnicę. O kobiecie, która pragnie zostać nauczycielką w szkole ludowej. O nastolatce, która spędza lato w rodzinnych stronach. O dziewczynce i jej leśnej siostrze. O wdowie, która walczy o przetrwanie w czasach głodu. O księdzu, który ukrywając się na mokradłach, przeżywa kryzys wiary. Nevabacka, otoczona lasem i mokradłem, stała się domem dla kobiet, mężczyzn i dzieci – rodu, który latami ciężką pracą wykuwał swój los, w radościach i smutkach, cyklu narodzin, ślubów i śmierci, mierząc się z kaprysami natury, przewrotnością życia, chorobami, głodem i wojną. Początkowe rozdziały powieści przypominają balladę – utkane są z ludowych wierzeń, przesądów, snów i nordyckiej mitologii (pojawiają się żyjące na mokradłach tajemnicze stworzenia – trolle, demony, łystki). Jednak stopniowo ta baśniowa gawęda nabiera bardziej współczesnej formy, co doskonale koresponduje z upływającym czasem – zmieniają się nie tylko realia (stosunek do ziemi, religijność, mentalność, industrializacja), ale też sposób narracji. Można więc powiedzieć, że Maria Turtschaninoff stworzyła prozatorską miniaturę fińskiego życia na przestrzeni lat – ludzkie życiorysy w "Mokradłach" łączą się w fascynującą i intensywną opowieść. Zachwycają opisy nordyckiej flory i fauny, zmienności pór roku, związku człowieka z naturą. Przyroda w książce Marii Turtschaninoff bywa schronieniem, ale też pułapką – daje i odbiera, karząc surowo tych, którzy nie okazują jej szacunku.

"Mokradła" otulają zapachem lasu, bagienną mgłą, tajemniczym śpiewem i stukaniem dzięcioła. Mają smak malin moroszek, krowiego mleka i świeżo upieczonego chleba. To powieść, która ujęła mnie swoją epizodyczną formą; która oczarowała subtelną mieszanką magicznego realizmu, folkloru i ludzkich losów; która zachwyciła opisami przyrody.


Piękna książka o rodzinnych więziach, potędze natury, pochodzeniu i przywiązaniu do ziemi. O radościach, wyzwaniach i trudach życia, miłości, stracie, wierze i pragnieniach. Głosy wielu pokoleń splecione w jedną, wspólną pieśń – nastrojową, tajemniczą, poruszającą. Wspaniała literatura, polecam! 
































• współpraca barterowa • Wydawnictwo Poznańskie •

Tytuł oryginalny: Arvejord
Przekład: Agata Teperek
Wydawnictwo: Poznańskie
Seria: Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich
Data wydania: 28 sierpnia 2024
Oprawa: twarda
Liczba stron: 400
Moja ocena: 6/6

2.9.24

"Koszty życia" – Deborah Levy (przekład Anna Gralak)

"Koszty życia" – Deborah Levy (przekład Anna Gralak)
"Tamtej wiosny, gdy życie było bardzo trudne i toczyłam wojnę ze swoim losem, i po prostu nie wiedziałam, dokąd zmierzam, chyba najczęściej płakałam na ruchomych schodach na dworcach kolejowych"

Świat Deborah Levy, brytyjskiej pisarki, niespodziewanie rozpadł się na kawałki, gdy musiała zakończyć swoje małżeństwo i w wieku pięćdziesięciu lat zacząć od początku. Wraz z córkami przeprowadziła się do niewielkiego londyńskiego mieszkania – i zaczęła budować dla siebie nowe życie.


W autobiograficznej książce Deborah Levy fragmenty wspomnień, osobiste anegdoty i swobodne rozważania łączą się ze sobą w intymną i fascynującą podróż – przez życie, kobiecość, macierzyństwo i pisarstwo. Od dzieciństwa w pogrążonej w apartheidzie Republice Południowej Afryki, przez lata nastoletnie spędzone w Anglii, aż po doświadczenia dojrzałej kobiety mierzącej się z rozwodem, śmiercią matki i szukaniem swojego miejsca w świecie. "Koszty życia" to mała dziewczynka, która widzi, jak funkcjonariusze służby bezpieczeństwa zabierają jej ojca i której głos przez lata nie jest słyszalny. To nastolatka, która pisze na papierowych serwetkach w garkuchni obok dworca i która próbuje uczynić Anglię swoim domem, mimo poczucia wyobcowania. To pięćdziesięcioletnia kobieta, która przemierza londyńskie ulice na elektrycznym rowerze, gotuje dla swoich córek i przyjaciół, pisze w wynajętej ogrodowej szopie, czyta Annie Ernaux nad brzegiem Sekwany i wpatruje się w nocne niebo podczas pobytu na greckiej Hydrze.

Bo życie zawsze ma swoją cenę...

Deborah Levy ujęła mnie swoim humorem, wrażliwością, erudycją, ciekawością świata i ludzi oraz przenikliwością spojrzenia, bo potrafi w zwykłych rzeczach dostrzec coś niezwykłego. Jej trafne pytania i komentarze dotyczące codzienności, z pozoru nieistotnych detali, wspaniale splatają się z ważnymi tematami i głębszymi refleksjami. Bo "Koszty życia" to niewielka książka o wielkich sprawach – pisarstwie, macierzyństwie, żałobie i tożsamości. O dyskryminacji, drodze do autonomii i samopoznania oraz byciu kobietą – córką, żoną, matką i pisarką – próbie pogodzenia tych ról, stawaniu się tym, kim pragniemy być. Deborah Levy pisze o życiu – swoim, ale, w uniwersalnym wymiarze, również o życiu każdego z nas. Jest w tej historii coś inspirującego i pokrzepiającego – kobieca siła, radość z małych rzeczy, nadzieja, że jesteśmy w stanie pokonywać kryzysy i tworzyć dla siebie nowe życie, nowy dom. Że mówienie własnym głosem i wyznaczanie własnej ścieżki bywa procesem trudnym, żmudnym i "kosztownym", ale też ostatecznie niezwykle wyzwalającym. Czytając Levy, można poczuć się na tym wielkim świecie odrobinę mniej samotnym – choć przez krótką chwilę.


Błyskotliwa, autobiograficzna proza i kalejdoskopowy obraz życia kobiety w wieku dojrzałym. Uśmiechałam się, wzruszałam, chłonęłam literackie smaczki (Levy nawiązuje do twórczości m.in. Simone de Beauvoir, Jamesa Baldwina, Virginii Woolf, Emily Dickinson, Gertrude Stein). Przeczytałam z przyjemnością i polecam, warto.






















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Czarne •

Tytuł oryginalny: Things I Don't Want to Know; The Cost of Living; Real Estate
Przekład: Anna Gralak
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 21 sierpnia 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 368
Moja ocena: 5/6

29.8.24

"Córka z Genewy – Soraya Lane (przekład Anna Esden-Tempska)

"Córka z Genewy – Soraya Lane (przekład Anna Esden-Tempska)
"Gdybym miała wybrać jedną jedyną rzecz, którą chciałabym zrobić, zanim odejdę, byłoby to odnalezienie Ciebie. Próbowałam Cię szukać przez tyle lat..."


Georgia, bohaterka książki Sorayi Lane, wiele lat temu została głęboko zraniona – babka odrzuciła ją, gdy jako osierocona nastolatka najbardziej jej potrzebowała. Kiedy w londyńskiej kancelarii prawnej kobieta otrzymuje tajemnicze pudełko pochodzące z placówki dla samotnych matek, postanawia odkryć historię własnej rodziny.

Lubię powieści Sorayi Lane – bo za każdym razem zabierają mnie w inny zakątek świata; bo przynoszą ze sobą poruszającą historię z przeszłości; bo otulają ciepłem, nadzieją, lekkim, beletrystycznym vibe'm – i czyta się je z przyjemnością. Czwarta część serii "Utracone córki" prowadzi nas z Londynu do urokliwej szwajacarskiej Genewy. To właśnie tam, za sprawą różowego szafiru z diademu należącego niegdyś do włoskiej rodziny królewskiej, splatają się ze sobą przeszłość i teraźniejszość – historia Delphine, jej utraconej miłości i dramatycznych wyborów oraz opowieść o młodej kobiecie, która pragnie rozwikłać rodzinną tajemnicę. Bohaterki powieści dzielą lata, ale łączą więzy krwi i podobne dylematy – ból straty, samotność, pragnienie miłości.


"Córka z Genewy" to powieść napisana z czułością – przybliża losy dwóch kobiet, zagląda do ich serc, prowadzi przez zawiłości uczuć i ludzkich losów. Powiedziałabym, że ta część serii jest najbardziej romantyczna – miłość i namiętność odgrywają w niej pierwsze skrzypce (miłość zakazana, utracona i odnaleziona, macierzyńska, szczęśliwa i tragiczna). Książka niesie czytelnika słodką, romantyczną nutą, ale ma w sobie również smutek i ból. Opowiada o rodzinnych relacjach i sekretach, tęsknocie, łamiących serce pożegnaniach i dramatycznych wyborach. O odkrywaniu własnego pochodzenia, nowych początkach, sile miłości i przyjaźni. "Córka z Genewy" przypomina, że życie może odmienić się w najmniej oczekiwany sposób. Że warto podążać za głosem serca – otworzyć się na miłość i szczęście, mimo bolesnej przeszłości. Kolejna urokliwa podróż z Sorayą Lane, warto.






















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Albatros •

Tytuł oryginalny: The Sapphire Daughter
Przekład: Anna Esden-Tempska
Wydawnictwo: Albatros
Seria: Utracone córki (tom czwarty)
Data wydania: 14 sierpnia 2024
Oprawa: zintegrowana
Liczba stron: 352
Moja ocena: 4,5/6

18.8.24

"Szwajcara" – Jen Beagin (przekład Kaja Gucio)

"Szwajcara" – Jen Beagin (przekład Kaja Gucio)
Cóż za osobliwa powieść! Ekscentryczna, hiperrealistyczna i absolutnie przedziwna. Akcja "Szwajcary" rozgrywa się w Hudson w stanie Nowy Jork, "rozplotkowanej dziurze, która roi się od ludzi odkrywających siebie na nowo – i w której wszyscy wiedzą o wszystkim". Czterdziestopięcioletnia Greta też lubi intymne sekrety, ale, w odróżnieniu od innych, musi zachowywać je dla siebie. Kobieta pracuje dla seksuologa – przepisuje notatki z sesji terapeutycznych. I niespodziewanie zakochuje się w jednej z jego klientek, dwudziestoośmioletniej Flavi, ginekolożce o szwajcarskich korzeniach. Tytułowa "Szwajcara" ma niski, donośny i nieco smutny głos, męża, dużego psa, traumę z przeszłości i nigdy jeszcze nie osiągnęła orgazmu. Przypadkowe spotkanie Grety i Flavi staje się początkiem czegoś nowego i ekscytującego...


Jen Beagin stworzyła seksualną i humorystyczną powieść podszytą mrocznym vibe'm. Dużo jest w "Szwajcarze" triggerujących wątków: samobójstwo, brutalne pobicie, stalking, zdrada, uzależnienie od narkotyków. Są pikantne, obrazowe sceny seksu i dialogi z erotycznym podtekstem. Są obsesje, pomyłki, zabawne i trudne momenty. Jen Beagin łączy elementy psychologicznego thrillera i seksualnej komedii – i doprawie je odrobiną groteski i absurdu (poppsychologia i new age, rozpadający się dom, psy, osiołki i pszczoły). Wykorzystuje też zapisy transkrypcji i retrospekcje z przeszłości. Ta mieszanka przybiera zaskakująco ciekawą formę – wszystko wydaje się szalenie osobliwe. Można powiedzieć, że "Szwajcara" to przedziwna powieść o przedziwnych, wadliwych ludziach – outsiderach, którzy błądzą, podejmują destrukcyjne decyzje, próbują utrzymać się na powierzchni mimo bałaganu w życiu osobistym, traum, tłumionych pragnień i niepowodzeń. Gretę i Flavię różni wiele, ale łączy seksualne przyciąganie, pragnienie wypełnienia pustki oraz trudne doświadczenie z przeszłości. Beagin nie definiuje ich jednak poprzez traumę – tworzy bezkompromisowe, złożone kobiece portrety (i w swojej niedoskonałości tak bardzo ludzkie) oraz kreśli dynamiczny obraz ich skomplikowanej relacji.


"Szwajcara" to opowieść o dysfunkcyjnych związkach, odkrywaniu siebie, seksualności i różnych sposobach radzenia sobie z traumą. O przeszłości, która jest w stanie dogonić nas w najmniej oczekiwanym momencie, głęboko ukrytym żalu oraz woli życia – mimo bolesnych doświadczeń. Powieść Beagin kipi queerowym i feministycznym vibe'm, współczesnym amerykańskim klimatem, humorem, seksem, kobiecością i traumą. Barwne postacie, prozatorska osobliwość i lekkość podszyta mrokiem cudownie napędzają historię (i dają intrygujące wrażenie dysonansu). Dawno nie czytałam czegoś w podobnej konwencji – jednocześnie zabawnego i smutnego, pikantnego, błyskotliwie cynicznego i niekomfortowego (a momentami nawet niesmacznego). Ciekawe literackie doświadczenie (coś dla fanów Melissy Broder i Mony Awad).




















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Czarne •

Tytuł oryginalny: Big Swiss
Tłumaczenie: Kaja Gucio
Data wydania: 31 lipca 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 480
Moja ocena: 4,5/6




12.8.24

"Babie lato" – Marta Dzido /przedpremierowo/

"Babie lato" – Marta Dzido /przedpremierowo/
Słodki zapach mirabelek, a pod powiekami powidoki tego, co wydarzyć się nigdy nie powinno. Topiące się w letnim słońcu lody pistacjowe, a w sercu paraliżujący lęk przed przyszłością. Za oknem babie lato, a we włosach pajęcze srebrne nici.


"Srebrna pajęcza nić z moich włosów, którą porwał wiatr i rozwłóczył po łące, skrzy się w jesiennym słońcu. Babie lato, ten krótki moment ostatniego ciepła, pożegnalne muśnięcie"

"Babie lato" to zbiór herstorii – dziewięciu krótkich kobiecych tekstów zakorzenionych głęboko w życiu zewnętrznym (tym zwykłym, codziennym, teatrze radości i dramatów) i wewnętrznym (tym ukrytym, niejawnym, intymnym świecie uczuć, lęków i pragnień). To opowieść o tej, która nie próbuje zatrzymać młodości, lecz odkrywa siebie na nowo. O tej, która otrzymuje niepokojącą diagnozę – i jej bezpieczny świat staje w miejscu. O tej, która próbuje żyć dalej w cieniu traumy z przeszłości. O tej, która krzyczy w feministycznym uniesieniu – bo dość ma milczącego przyzwolenia, bo chce mieć wolność wyboru. O tej, która pragnie miłości, czułości i szczęścia jesienią życia. O tej, która latami tkwi w przemocowym małżeństwie. O tej, która gdzieś po drodze zgubiła samą siebie. W antologii Marty Dzido kobiety, choć na różnych życiowych etapach, połączone są ze sobą niewidzialną nicią – bliskością doświadczeń. Każda z nich z czymś się mierzy, każda ma własną historię, każda próbuje się wyzwolić – z bolesnej przeszłości, toksycznej relacji, lęku, wstydu, społecznych i rodzinnych ograniczeń, stereotypów i opresji. W intymnych monologach ujawniają się przeróżne odcienie kobiecości – momenty bezradności, pragnienie sprawczości, niezgoda i bunt, rosnąca samoświadomość, kruchość i siła. Jest miłość, czułość, przyjaźń, przemijanie, cielesność i duchowość. Są niezagojone rany, dziedziczone traumy, wewnętrzna przemiana, wyzwolenie i odwaga podążania własną ścieżką. "Babie lato" niesie czytelnika swoim kobiecym flow, jednocześnie pięknym i smutnym. Zachwyca trafność spostrzeżeń, przenikliwość i wrażliwość prozy Marty Dzido – z łatwością poczułam emocje, zawiłości kobiecych uczuć, autentyczną mieszankę duszącego lęku, słusznego gniewu, niezależności i siły. To teksty, w których można się przejrzeć; w których można odnaleźć siebie – i ja siebie w nich odnalazłam. Głosy kobiet wybrzmiewają mocno, wzruszają, skłaniają do refleksji, dodają sił.


Piękna to książka. Piękna w swojej zmysłowości, sensualności i czułości. Piękna w prozatorskiej mocy, liryzmie, bliskości doświadczeń, kobiecej kruchości i sile. Piękna, bo wspaniale opowiada o każdej z nas. O tobie i o mnie. O nas, kobietach. Marta Dzido otuliła mnie tytułowym babim latem, wzruszyła, zachwyciła. Polska proza w doskonałym wydaniu, polecam!


* opowiadania "babie lato", "nie daj się, mała", "kto ci uwierzy" i "innych zakończeń nie będzie" – ulubione, zostaną ze mną dłużej.






















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Relacja •

Data wydania: 25 września 2024
Wydawnictwo: Relacja
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 176
Moja ocena: 5,5/6


2.8.24

"Dlaczego warto rozmawiać o Sinéad O'Connor" – Allyson McCabe (przekład Zofia Szachnowska-Olesiejuk)

"Dlaczego warto rozmawiać o Sinéad O'Connor" – Allyson McCabe (przekład Zofia Szachnowska-Olesiejuk)
Sinéad O'Connor, światowej sławy irlandzka piosenkarka, wzbudzała wiele przeróżnych emocji. Jedni kochali jej niesamowity głos. Inni doceniali artyzm i głębię przekazu. Dla wielu była symbolem buntu wobec opresyjnej kultury, rzeczniczką w kwestiach dyskryminacji, przemocy, zdrowia psychicznego i nadużyć kościoła katolickiego. Dla innych – "stukniętą łysą wariatką" – bo i z takimi inwektywami musiała się mierzyć. Podziwiana i odrzucana, często nierozumiana, tworzyła wyjątkową muzykę i mówiła wiele o niewygodnych sprawach. Inspirowała ludzi – by odważnie przełamywać milczenie.


Allyson McCabe w reportażu przybliża postać Sinéad O'Connor, ale co ciekawe, czyni to w znacznie szerszym kontekście. W rezultacie powstała interesująca mieszanka biografii, osobistych wątków, refleksji na temat branży muzycznej oraz znaczenia twórczości i aktywizmu O'Connor. Allyson McCabe rzuca światło na trudne dzieciństwo i młodość artystki, ciężar traumy, który musiała dźwigać przez całe życie. Opisuje początki kariery muzycznej, wzloty i upadki, kontrowersyjne, burzliwe i trudne momenty, zagłębia się w muzykę i poglądy O'Connor. Wiele uwagi poświęca realiom branży muzycznej lat 80. i 90. XX wieku – pisze o próbach uciszenia i zdeprecjonowania Sinéad (bo jako kobieta w męskim świecie nie chciała zrezygnować z własnych przekonań), seksizmie, niejawnych formach opresji, a także o zniekształcaniu jej wizerunku w mediach (m.in. w MTV). Z reportażu wyłania się obraz kobiety skomplikowanej – utalentowanej, buntowniczej, mocno doświadczonej, silnej w swojej kruchości. Kobiety, która poniosła wysoką cenę za bycie sobą, za bezkompromisowe wytyczanie własnej ścieżki w świecie muzyki i showbiznesu.


"Dlaczego warto rozmawiać o Sinéad O'Connor" to książka przemyślana, empatyczna i krytyczna, ale w mądry, wyważony sposób – bez idealizowania i bez demonizowania. Czytałam jako laik – i była to dla mnie interesująca lektura. Dla fanów artystki – wartościowa perspektywa, must read. Reportaż nie tylko o tym, kim była Sinéad O'Connor, ale przede wszystkim o tym, co sobą reprezentowała i jaki wpływ wywarła na innych swoją złożoną emocjonalnie twórczością i nieugiętą postawą.























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Filtry • 

Tytuł oryginalny: Why Sinéad O’Connor Matters
Przekład: Zofia Szachnowska-Olesiejuk
Data wydania: 24 lipca 2024
Wydawnictwo: Filtry
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 256
Moja ocena: 4,5/6

31.7.24

"Hotel ZNP" – Izabela Tadra

"Hotel ZNP" – Izabela Tadra
"Nawet w hotelu nie schronisz się przed sobą, bo piekło to właśnie spotkanie z samym sobą, bez masek, upiększeń i nadziei, że da się cokolwiek naprawić, odkręcić czy wytłumaczyć"


Belcia nie ma w życiu szczęścia. Uwikłana w skomplikowane relacje z matką, mężczyznami i samą sobą miota się i gubi w gąszczu cudzych oczekiwań, własnych pragnień. Kobieta nie znosi gorzkich rozczarowań, ale ciągle szuka, z nadzieją na happy end. W warszawskim hotelu ZNP, relikcie przeszłości i milczącym świadku schadzki, spotyka się z mężczyzną – i próbując przyciągnąć jego uwagę, snuje opowieść o własnym życiu, związkach, rodzinie. Słowa płyną z jej ust wartkim potokiem. W żywym, gęstym monologu, który zdaje się nie mieć końca, słychać echa przeszłości i teraźniejszości, wypowiedzi jej matki, męża i kochanków, kakofonię prawdy i kłamstwa. Nie wiadomo, co łączy bohaterkę z tajemniczym mężczyzną. Trudno stwierdzić też czy i kiedy Belcia fantazjuje i popada w przesadę, a kiedy naprawdę rozlicza się z życiem – przegląda się we własnych słowach jak w lustrze. Opowiada o miłości, bliskości, rodzinie i samoakceptacji, a właściwie o ich braku. O przesuwaniu granic, kobiecości, krytyce i krzywdzących osądach. O więziach, które bywają toksyczne i nietrwałe oraz wyborach, które wciąż dokonuje za nią ktoś inny. Opowiada i może próbuje w końcu usłyszeć siebie. Historia dryfuje swobodnie doprawiona szczodrze ironią, przerysowaniem i groteską. Bywa zabawnie, czasami wulgarnie, pod powierzchnią przenikliwie – i wbrew pozorom całkiem poważnie. Czy miłość musi być na zawsze? Czy to bardzo źle, kiedy rozstanie kończy się nie rozpaczą lecz ulgą? Czy powielamy schematy swoich rodziców? Jak być sobą w tym nieprzyjaznym świecie? I czy człowiek może się naprawdę, autentycznie zmienić?


Nie do końca odnalazłam się w tej historii (wolę bardziej refleksyjne, z większym ciężarem emocji i psychologii) – ale nie mogę odmówić jej uroku. "Hotel ZNP" Izabeli Tadry to znane, aktualne tematy w nieco innym świetle, intrygującej konwencji i prozie.






















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Filtry •

Data wydania: 17 kwietnia 2024
Wydawnictwo: Filtry
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 176
Moja ocena: 4/6
 

29.7.24

"Dziewczyny ze Słowaka" – Maria Paszyńska /przedpremierowo/

"Dziewczyny ze Słowaka" – Maria Paszyńska /przedpremierowo/
Halina kolportowała zakazaną prasę. Wanda i Ada przeprowadziły akcję sabotażową w kinie Apollo. Ewa, szybowniczka i studentka medycyny, wzięła udział w zasadzce na esesmana Milkego. Anna, twórczyni Znaku Polski Walczącej, działała w Pogotowiu Harcerek i przenosiła grypsy na Pawiak. Natalia w czasie Powstania Warszawskiego pełniła służbę przewodniczki w kanałach – uratowała życie setkom osób.


Młode, pełne radości życia, poczucia obowiązku wobec ojczyzny, rodziny i społeczeństwa, oddane pracy nad sobą, niecierpliwe, rwały się do działania z młodzieńczym entuzjazmem, z wiarą i nadzieją. Wojna odebrała im beztroską młodość, spokój i plany na przyszłość, a przyniosła lęk, niepewność jutra, rozłąkę z bliskimi i przyspieszony kurs dorastania. Uczennice i absolwentki warszawskiego liceum im. Słowackiego w tych trudnych czasach wykazały się siłą i wytrwałością. Przygotowywały się do matury i studiowały na tajnych kompletach, brały udział w szkoleniach i inicjatywach społecznych, przynależały do różnych organizacji, działały w konspiracji i harcerstwie, opiekowały się chorymi, były sanitariuszkami i łączniczkami. Podejmowały ryzyko, mimo groźby utraty życia. Wiele z nich za swoją walkę, odwagę i poświęcenie zapłaciło najwyższą cenę – aresztowaniem i torturami, wywózką do obozu, śmiercią.

Maria Paszyńska przedstawia wojenne losy tytułowych dziewczyn ze Słowaka – uczennic, absolwentek oraz nauczycielek warszawskiego liceum. W powieści dojrzała i realistyczna narracja dotycząca życia w okupowanej stolicy płynnie splata się z intymnymi portretami młodych kobiet, które w obliczu dramatycznych wydarzeń nie pozostają bierne i ryzykując życie angażują się w konspiracyjną działalność. Maria Paszyńska ożywia swoje bohaterki, sprawia, że stają się bliskie – czytelnik żyje ich zmaganiami, współodczuwa. Nie sposób bez emocji czytać o ich radościach i smutkach, dylematach i lękach – próbie zachowania pozorów normalności w cieniu wojennej grozy. Nie sposób nie wzruszyć się, czytając o ich tragicznych losach w czasie Powstania Warszawskiego, brutalnie przerwanych życiorysach. Jest w tej powieści miłość, przyjaźń, nauka, rodzina i walka z okupantem. Są drobne chwile młodzieńczej radości i nadziei, bolesne pożegnania i rozpacz. Jest dawna Warszawa, w promieniach letniego słońca i skuta mrozem, płonąca i walcząca o przetrwanie, milczący świadek ludzkiego dramatu. Ogromnie doceniam historyczną rzetelność, literacką dojrzałość i wrażliwość Marii Paszyńskiej. Otrzymaliśmy pięknie napisaną, wstrząsającą i wzruszającą opowieść o sile przyjaźni, patriotyzmie, odwadze, poświęceniu i wytrwałości – kobiecym bohaterstwie i prawdziwym człowieczeństwie w najmroczniejszych czasach.


Przeczytałam z czułością, sympatią i podziwem dla tych zwykłych-niezwykłych młodych kobiet; ze ściśniętym gardłem i łzami w oczach – bo życie wielu z nich skończyło się zbyt szybko, w tragicznych okolicznościach. Ważna i wartościowa powieść, która doskonale przybliża wciąż niedocenioną kobiecą historię walczącej Warszawy. Piękny hołd dla dziewczyn ze Słowaka – ku pamięci. Czytajcie, must read!























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak • 

Data wydania: 31 lipca 2024
Wydawnictwo: Znak Literanova
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 400
Moja ocena: 5,5/6

26.7.24

"Dziewczyna z wyspy zapachów" – Erica Bauermeister (przekład Tomasz Wyżyński)

"Dziewczyna z wyspy zapachów" – Erica Bauermeister (przekład Tomasz Wyżyński)
"Zapachy wnikały w szczeliny między deskami podłogi i w słowa opowieści. Zmieniły całe moje życie"

Jej dzieciństwo miało zapach cedru, świerku i jodły, dymu z drewna jabłoni, jeżyn, mokrej ziemi i słonej wody. Pachniało ugotowaną owsianką, wonią chleba i kawy. Dziewczynka żyła na odludnej wyspie otoczona miłością, przyrodą, magicznymi historiami i zapachami schowanymi w zapieczętowanych woskiem małych buteleczkach. Dla Emmeline i jej ojca aromaty miały szczególne znaczenie – utrwalały wspomnienia i opowiadały własne historie.
 

Cóż za czarująca powieść! Historia utraconego dzieciństwa, dorastania w cieniu poczucia winy, tęsknoty i rodzinnych sekretów oraz próby odkrycia własnego pochodzenia – a przy tym niezwykła podróż przez świat zapachów. Erica Bauermeister przedstawia losy dziewczynki, która wyrwana nagle z bezpiecznego azylu musi zmierzyć się z nową rzeczywistością. Życie Emmeline kształtują zapachy – i to właśnie one, wraz z miłością i pragnieniem odkrycia prawdy, zaprowadzą ją w nieznane. Oczarowała mnie proza Bauermeister – piękne, liryczne opisy zapachów, niemal namacalne, silnie związane z miejscem, wspomnieniami i uczuciami – absolutnie fascynująca rzecz! Aromaty stanowią serce tej intrygującej powieści, nadają jej szczególnego znaczenia. Zachwycają też subtelne, baśniowe elementy i wyspiarska sceneria – urokliwe opisy przyrody i więzi człowieka z naturą (fragmenty dotyczące dzieciństwa Emmeline na odludnej wyspie urzekły mnie najbardziej, czuć w nich tajemniczy vibe znany z książki "Gdzie śpiewają raki"). Powieść w ciekawy sposób łączy motyw zapachu z wątkami dorastania, pochodzenia, miłości, rodziny, zaufania i samotności. W historii Emmeline odnalazłam szczęście, rozpacz, tęsknotę, nadzieję, i znacznie więcej. To książka, która skłania do refleksji nad związkiem między zapachem a pamięcią i pokazuje, jak różne aromaty silnie zakorzeniają się w historii życia, jak nas kształtują i dopełniają. 

Poruszająca i pachnąca powieść z nietypowym motywem – przeczytałam z przyjemnością (i może tylko chciałabym innego zakończenia, bo wydaje się zbyt nagłe, zbyt pospieszne). Warto!























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Świat Książki •


Tytuł oryginalny: The Scent Keeper
Przekład: Tomasz Wyżyński
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 3 lipca 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 300
Moja ocena: 5/6

24.7.24

"Nieśmiertelny" – Bożena Keff

"Nieśmiertelny" – Bożena Keff
"nie przynależała ani tu, ani tam, ani nigdzie"


Tak właśnie czuła się jedna z bohaterek opowiadań Bożeny Keff. Marzanna, żona i matka, Żydówka, ateistka i pisarka, utknęła w swoim stabilnym, nieszczęśliwym życiu. Kobieta dźwiga na barkach ciężar smutku, niezrozumienia, braku przynależności i bolesnej rodzinnej historii – i wie, że coś musi się w końcu zmienić nim całe życie przecieknie jej przez palce. Śmierć czai się i w przeszłości, i w teraźniejszości, zegar tyka nieubłaganie, kruchość istnienia wzbudza lęk, ale też sprzeciw, gniewny protest. Bożena Keff pisze o ludziach rozdartych wewnętrznie, naznaczonych piętnem pokoleniowej traumy, pragnących lepszego życia – nieśmiertelnego tu i teraz, świadkach zmieniających się czasów. Kreśli czułe portrety kobiet mierzących się z odrzuceniem i wyobcowaniem (m.in. z uwagi na pochodzenie i orientację seksualną) oraz ze stratą – bliskiej osoby, ukochanego zwierzęcia. "Nieśmiertelny" to również przejmujący obraz przemijania, egzystencjalnego zagubienia, walki o siebie i tęsknoty za szczęściem w morzu szarości. Książka, która w szczery i autentyczny sposób pokazuje, jak bardzo język kształtuje naszą rzeczywistość; jak mocno potrafią ranić ignorancja, podziały i uprzedzenia. W krótkich tekstach Keff rozbrzmiewają echa Zagłady, antysemityzmu, komunistycznego ustroju, tradycji i katolicyzmu – ot, dawnej Polski, zaskakująco żywej i znajomej. Zwykła codzienność splata się z kulturą, historią, filozofią i ideologią, zderzają się ze sobą różne poglądy, perspektywy, style życia, rodzi się bunt, niezgoda na gorzką rzeczywistość.


"Nieśmiertelny" to dziewięć krótkich tekstów prozatorskich połączonych ze sobą delikatną nicią – o sprawach ważnych, niewygodnych, wciąż aktualnych. Zachwyciła mnie proza Keff – dojrzała, erudycyjna, poetycka, z pogłębionym spojrzeniem. Proza, która skłania do przemyśleń, w której można się zanurzyć, przejrzeć jak w lustrze. Czym jest nieistnienie? Jak radzić sobie ze stratą, poczuciem wyobcowania, samotnością? Dla mnie – wartościowa polska proza. 


























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Filtry •

Data wydania: 22 maja 2024
Wydawnictwo: Filtry
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 192
Moja ocena: 5/6

Copyright © w ogrodzie liter , Blogger