16.2.25

"Historie afgańskie" – Åsne Seierstad (przekład Iwona Zimnicka) /przedpremierowo/

"Historie afgańskie" – Åsne Seierstad (przekład Iwona Zimnicka) /przedpremierowo/
Utykająca po przebytym polio Dżamila w dzieciństwie wielokrotnie słyszała, że jest i będzie dla rodziny ciężarem – bo żaden mężczyzna nigdy jej nie zechce. Że to wstyd, kłopot, kara za grzechy. Ale dziewczynka miała w sobie siłę i determinację – wewnętrzną buntowniczkę. Mimo niepełnosprawności, zakazów rodziny oraz przeciwnościom kulturowym i religijnym zdobyła wykształcenie i została działaczką na rzecz praw kobiet. 

Baszir pragnął pomścić ojca. W wieku 16 lat podkładał bomby, a cztery lata później brał udział w atakach na amerykańskich żołnierzy. Wkrótce został mężem, ojcem i dowódcą talibów.

Ariana uczyła się i słuchała muzyki w swoim pokoju, gdy dotarły do niej wiadomości o wkroczeniu talibów do Kabulu. Młoda dziewczyna, studentka ostatniego semestru studiów prawniczych, nie otrzymała dyplomu.


Åsne Seierstad, norweska dziennikarka i pisarka, poprzez losy trojga ludzi, kreśli obraz zmieniającego się Afganistanu – kraju od dziesięcioleci ogarniętego wojną, uwikłanego w konflikty i kryzysy. "Historie afgańskie" to non fiction, w którym osobiste, intymne doświadczenia i zwykłe życie splatają się z historią, polityką, kulturą i religią. To trzy perspektywy i trzy opowieści silnie osadzone w afgańskich realiach. Podążamy za Dżamilą, Baszirem i Arianą. Dzieli ich wiele, ale łączy afgańska tożsamość i burzliwe dzieje państwa, w którym przyszło im żyć. Seierstad z dbałością o szczegóły rekonstruuje ich portrety – pisze o dzieciństwie, dorastaniu, relacjach rodzinnych; o tym, jak sytuacja w kraju wpływa na ich losy, jak ich kształtuje. Poprzez Dżamilę i Arianę oddaje głos afgańskim kobietom – podejmuje kwestie aranżowanych małżeństw, macierzyństwa, patriarchatu, braku dostępu do edukacji, łamania praw człowieka, kulturowych i religijnych ograniczeń. Mocno porusza walka Dżamili – osobista (o własne marzenia) i społeczna (o poprawę sytuacji kobiet i osób niepełnosprawnych); jej determinacja i odwaga. Ale reportaż wiele zyskuje również dzięki perspektywie Baszira. Dlaczego przystąpił do talibów? Czym dla niego jest dżihad? Jak wygląda jego życie jako bojownika, męża i ojca? Dla Baszira przejęcie władzy przez talibów oznaczało zwycięstwo i awans społeczny; dla Dżamili i Ariany – wygnanie, ograniczenie wolności i koniec edukacji. Seierstad zestawia ze sobą te trzy historie – zagłębia się w niuanse, zawiłości przeżyć, trudne decyzje i skomplikowane ludzkie ścieżki. Pisze o Afganistanie w latach trwania radzieckiej interwencji, w czasach wojny domowej, obecności wojsk amerykańskich oraz przejęciu władzy przez talibów w 2021 roku. O dżihadzie, zamachach, represjach, imigracji i powrotach. O religijnych napięciach, walce afgańskich kobiet o prawo do edukacji, wolności, samostanowienia i niezależności. O miłości, rodzinie, stracie, goryczy rozczarowań, odebranych marzeniach, niepewnej przyszłości i wciąż tlącej się nadziei w kraju, w którym tak trudno być kobietą. Historie z życia i niełatwe doświadczenia w powiązaniu z kontekstem historycznym, kulturowym i politycznym tworzą intensywny, angażujący i przystępny w odbiorze tekst. Åsne Seierstad koncentruje się na bezstronnym opowiedzeniu historii, z pominięciem siebie jako uczestnika i narratora; na podstawie osobistych rozmów i spotkań rekonstruuje dialogi i sceny, co sprawia, że reportaż czyta się momentami jak wciągającą powieść. "Historie afgańskie" zbliżają do zwykłych ludzi – Afgańczyków, kobiet i mężczyzn, złapanych w sieć wojny, konfliktów, krzywd, sporów i nieustannej walki.

"Nocami śniło jej się, że biegnie. Przez pustynię, po górach, ulicami, przez strumienie i rzeki. Wszędzie natykała się na barykady. W ciągu dnia pracowała przy likwidowaniu barier, nocami stawiano nowe"


Ważny i zwiększający świadomość reportaż. Refleksja na temat sytuacji kobiet oraz Afganistanu – wczoraj, dziś i jutro. Książka, która boleśnie uświadamia, jak wielką cenę za wojnę i konflikty ponoszą zwykli ludzie; która przypomina, jak fundamentalne znaczenie mają wolność, demokracja i prawa człowieka. Warto przeczytać.
























• współpraca barterowa • Wydawnictwo W.A.B. •

Tytuł oryginalny: Afghanerne
Przekład: Iwona Zimnicka
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 26 lutego 2025
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 544
Moja ocena: 5/6

11.2.25

"A gdy znów się spotkamy" – Kristin Harmel (przekład Grażyna Woźniak)

"A gdy znów się spotkamy" – Kristin Harmel (przekład Grażyna Woźniak)
"Pani dziadek nigdy nie przestał jej kochać. Margaret była miłością jego życia"

Bohaterka powieści Kristin Harmel otrzymała z monachijskiej galerii sztuki niezwykłą przesyłkę: anonimowy liścik, zaledwie kilka słów skreślonych eleganckim charakterem pisma na kremowym papierze oraz niewielką akwarelę – portret młodej kobiety na polu trzciny cukrowej z rozciągającym się w tle purpurowy niebem. Emily rozpoznała na nim swoją zmarłą babcię. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że jej dziadek, mężczyzna, którego nigdy nie poznała, opuścił Margaret łamiąc jej serce.


Kristin Harmel potrafi tworzyć piękne, poruszające historie o miłości, stracie, przebaczeniu i rodzinnych sekretach – historie, które przemierzają czas i kontynenty, splatając ścieżki wielu pokoleń. Tym razem poznajemy losy rodziny uwikłanej w tajemnicę z przeszłości – zakazany romans, który rzuca cień na życie Emily, jej ojca i babci. Urzekający obraz od anonimowego nadawcy prowadzi młodą kobietę na trzcinowe pola Belle Creek, do Monachium i do galerii sztuki w Atlancie. Odkrywając rodzinne sekrety, Emily konfrontuje się z własną przeszłością – poczuciem winy, bolesną stratą i trudnymi relacjami z ojcem. Lubię sposób, w jaki Kristin Harmel splata dwie linie czasowe, stopniowo odsłaniając kolejne elementy opowieści. Interesujący jest wątek obozów jenieckich w USA w czasach drugiej wojny światowej oraz motyw sztuki (Harmel pięknie pisze o malarstwie, pasji, kolorystyce i uczuciach przelanych na płótno). Powieść ma w sobie słodko-gorzką nutę i subtelność – rozwija się niespiesznie, zawieszona gdzieś między wtedy i teraz, między dwoma kontynentami, między szczęściem i smutkiem. Harmel porusza wiele ważnych tematów – pisze o rodzinie, stracie, pokoleniowym ciężarze win i drugich szansach. O przeszłości, która wpływa na teraźniejszość, trudnych wyborach i zawiłych ludzkich losach. Historia miłości, która zrodziła się niespodziewanie na polach trzcinowych, łamie serce i wzrusza, podobnie zresztą jak i niełatwa droga do pojednania córki i ojca. Powieść utkana jest z uczuć, relacji, wspomnień. I ostatecznie napełnia serce ciepłem i nadzieją. Czy warto zagłębiać się w przeszłość i konfrontować z tym, co trudne i bolesne? Czy może być za późno, by naprawić błędy? Jak uwolnić się od żalu, przebaczyć? I czy miłość zawsze znajduje właściwą drogę?
 

Dziewczyna w czerwonej sukience. Mężczyzna, który nigdy nie przestał jej kochać. Purpurowe niebo i falująca trzcina cukrowa. Tęsknota w każdym pociągnięciu pędzla. Miłość spleciona z samotnością. Historia, która łączy pokolenia.

Kolejna przyjemna w czytaniu, poruszająca powieść Kristin Harmel – polubiłam bardzo. Polecam, szczególnie jeżeli lubicie połączenie literatury obyczajowej i historical fiction.





















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Świat Książki •

Tytuł oryginalny: When We Meet Again
Przekład: Grażyna Woźniak
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 14 lutego 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 400
Moja ocena: 5/6

7.2.25

"Pieśniarka zimowych pól" – Joanna Szarańska

"Pieśniarka zimowych pól" – Joanna Szarańska
"Pół roku wcześniej Granice pomogły jej wyleczyć duszę, gdy nie mogła tworzyć, dziś malarstwo wypełniło pustkę po Granicach"

Ośnieżone drzewa, chłodne podmuchy wiatru, spokój i cisza otulające sad, powietrze przesycone zapachem lasu, wirujące płatki śniegu, staw pokryty srebrzystą warstwą lodu... Zimą można z łatwością zachwycić się pięknem przyrody. A czasem... poczuć się najbardziej samotną osobą na świecie. W ostatniej, czwartej części serii, szkicownik Marii zaczął wypełniać się rysunkami zimowych Granic. Wiosna, lato, jesień i zima. Cztery pory roku, zaledwie rok. A tak wiele zmienił w jej życiu. Granice stały się dla Marii bezpiecznym schronieniem – drugim domem. To właśnie tam, w małej chacie i w urokliwym siedlisku, wśród przyrody i tajemnic z przeszłości, odnalazła to, czego tak bardzo pragnęła.


Ostatnie spotkanie z cyklem "Leśne pejzaże" to dla mnie mieszanka radości i smutku – radości, bo po raz kolejny miałam okazję wrócić do ukochanych Granic i poznać dalsze losy Marii, Kacpra i Krystynki; smutku – bo nadszedł czas pożegnania. A do tych czterech powieści obyczajowych Joanny Szarańskiej mam ogromny sentyment – otuliły mnie ciepłem i nadzieją, oczarowały scenerią (zmienną jak pory roku) i piękną prozą, dostarczyły uśmiechu i wzruszeń. "Pieśniarka zimowych pól" to powrót do Granic, tym razem w zimowej odsłonie. Śnieżna biel, chłód i senny bezruch przyrody splatają się z ciepłem ognia w kominku, łykiem rozgrzewającej herbaty i pokrzepiającą mocą ludzkiej życzliwości. Joanna Szarańska z wrażliwością zagląda do kobiecego serca, zagłębia się w zawiłości uczuć i relacji. Pisze o miłości, przyjaźni, zaufaniu, rozstaniach i powrotach. O rodzinnych tajemnicach, bolesnych wspomnieniach, ciężarze win i przebaczeniu. Niezmiennie zachwyca mnie piękna proza – subtelna i czuła. Czytanie tego cyklu (i w ogóle powieści Joanny Szarańskiej) to dla mnie zawsze ogromna przyjemność. "Leśne pejzaże" mają w sobie dużo mądrości, ciepła i otuchy – uwielbiam ich melancholijny, refleksyjny charakter, odrobinę humoru i wartościowy przekaz. Kiedy zamykam oczy, słyszę miauczenie kota i szelest liści; czuję zapach farby, kurzu i lasu, smak kruchego ciasta i powideł. Piękna opowieść. O przypadkowych spotkaniach, które na zawsze odmieniają losy; o ludziach, którzy stają się sobie bliscy; o pasji, miłości i szacunku dla drugiego człowieka, przyrody i zwierząt; o uzdrawiającej mocy przyjaźni, dobroci i życzliwości. Kochane Granice – będę tęsknić! Polecam, czytajcie.
























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Czwarta Strona •

Data wydania: 29 stycznia 2025
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Seria: Leśne pejzaże (część czwarta)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 392
Moja ocena: 5,5/6

5.2.25

"Wszystkie moje rewolucje" – Négar Djavadi (przekład Katarzyna Marczewska)

"Wszystkie moje rewolucje" – Négar Djavadi (przekład Katarzyna Marczewska)
"Stałam się kimś innym, chyba jak wszyscy, którzy opuścili swój kraj. Kimś, kto przełożył sam siebie na inne kody kulturowe. Najpierw po to, by przeżyć, potem, by prócz przeżycia zbudować sobie przyszłość"

Négar Djavadi przedstawia historię współczesnej nomadki, która musiała porzucić ojczyznę, krewnych i swoje dawne życie i zbudować siebie od nowa w obcym kraju. Powieść zaczyna się w paryskiej klinice niepłodności, gdzie Kimja Sadr, dwudziestopięcioletnia Iranka, oczekuje na zabieg in vitro. Skąpany w bladym świetle korytarz i powietrze przesiąknięte mieszanką napięcia, niepokoju i ekscytacji z czasem ustępują miejsca fali wspomnień, gdy kobieta zaczyna snuć historię swojego życia i rodu Sadr – od mieszkającego w Mazandaranie u podnóża gór Elburs pradziadka i jego pięćdziesięciu dwóch żon, przez wróżącą z fusów ormiańską babcię, działających w opozycji rodziców i dwie starsze siostry, burzliwe narodziny, dzieciństwo w zmieniającym się Iranie, aż po ucieczkę z kraju i niełatwe początki we Francji. "Wszystkie moje rewolucje" to wielopokoleniowa kronika jednej rodziny rozdartej między Iranem i Francją oraz intymna opowieść o wygnaniu, imigracji, pamięci i tożsamości. Narracja meandruje między przeszłością i teraźniejszością, nieco chaotycznie, kalejdoskopowo – niczym monolog utkany ze wspomnień, refleksji i osobistych przeżyć. Czuć w tej powieści autobiograficzną nutę, szczególnie, gdy autorka pochyla się nad doświadczeniami imigracji (interesujący jest punkt widzenia Iranki mieszkającej w Paryżu, spotkanie Wschodu i Zachodu, zmagania, oczekiwania i nadzieje, gorycz rozczarowań – bo imigracja zmieniła dynamikę rodziny, relacje, wiązała się z żałobą, poczuciem żalu i tęsknoty). Négar Djavadi wspaniale zakorzeniła tekst w historii, kulturze i polityce Iranu. Osobiste przeżycia bohaterki – dorastanie, wykorzenienie, trauma, bunt, miłość i seksualność – zawsze splatają się z irańskim dziedzictwem, rodziną, pochodzeniem. Widać, jak ogromny wpływ na losy Kimji miały zmiany polityczne i rewolucja w Iranie, opozycyjna działalność rodziców-intelektualistów, represje i ucieczka z kraju. Jej zmagania wydają się niemal namacalne – autentyczne i poruszające. Postać Kimji może szczególnie mocno rezonować z czytelnikami, którzy, tak jak i ona, znajdowali się lub znajdują na rozdrożu – gdzieś na styku kultur, tożsamości, w zagubieniu i poszukiwaniu. Co to znaczy być Iranką, gdy nie mieszka się w Iranie? Czy trzeby wyrzec się irańskiej tożsamości, by móc zbudować dla siebie życie w innym kraju? Narracja utrzymana jest w stylu pamiętnika, w intymnym, osobistym tonie, pełna spostrzeżeń i obserwacji. Négar Djavadi podejmuje wiele trudnych tematów – emocjonalny ciężar łagodzi odrobiną humoru, czułości i liryzmu. Dużo w tej powieści tragedii i smutku, ale też determinacji, miłości i nadziei – zawiłych ludzkich losów i skomplikowanych uczuć.


"Wszystkie moje rewolucje" to melancholia teherańskiej jesieni, beztroskie, letnie dni u rodziny w Mazandaranie, bułeczki sezamowe, ojciec pochylony nad kartką papieru, dźwięki punk rocka, opuszczone w pośpiechu mieszkanie i jedno słowo, które wstrząsa całym życiem. To splot rodzinnej sagi i irańskiego bildungsroman – opowieść o dziewczynie, która dorasta dźwigając ciężar rodzinnej i narodowej historii i o kobiecie szukającej siebie – swojej tożsamości, seksualności i miejsca w świecie. O poczuciu wyobcowania i wewnętrznym rozdarciu – próbie asymilacji z kulturą francuską kosztem irańskiego dziedzictwa. O determinacji, uporze i podążaniu własną ścieżką. 

Ciekawy i ważny głos w literaturze. Doceniam – za irańsko-francuski i rodzinny kontekst, wielowymiarową podróż głównej bohaterki i przenikliwość spojrzenia na kwestie związane z wyobcowaniem, imigracją, tożsamością i pamięcią. Warta uwagi.























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Czarne •

Tytuł oryginalny: Désorientale
Przekład: Katarzyna Marczewska
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 15 stycznia 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 448
Moja ocena: 5/6

3.2.25

"Sylvia i powódź stulecia" – Robert Beatty (przekład Łukasz Małecki)

"Sylvia i powódź stulecia" – Robert Beatty (przekład Łukasz Małecki)
Robert Beatty zadedykował książkę "wszystkim zagubionym, samotnym i tym, którym wydaje się, że nie pasują". Trzynastoletnia Sylvia jest jedną z takich osób. Dziewczynka nie zna swoich rodziców, nazwiska ani przeszłości. Jej domem, jedynym miejscem, do którego wciąż wraca, stała się placówka opiekuńcza Highground. To właśnie tam są jej ukochane konie, góry, doliny i lasy. I tylko Highground potrafi choć odrobinę ukoić tęsknotę za utraconą rodziną, lęk przed przyszłością, poczucie samotności i braku przynależności.


Robert Beatty potrafi tworzyć wspaniałe historie dla młodszych (i starszych:) czytelników. Jego książki pełne są przygód, wartkiej akcji, przyrody, magicznego realizmu i odważnych bohaterek takich jak Sylvia. Tym razem Beatty przedstawia losy nastolatki, która musi zmierzyć się z potężnym żywiołem – huraganem i powodzią. Dramatyczna walka o przetrwanie i o Highground oraz spotkanie z tajemniczym chłopcem na zawsze odmienią życie Sylvii. Wiele dzieje się w książce Beatty'ego zarówno na poziomie fabularnym, jak i emocjonalnym. Są burze, rwące rzeki, ucieczki, konne przejażdżki. Są chwile szczęścia, smutku, tęsknoty, lęku i łez. Powieść ma urzekającą oprawę – akcja rozgrywa się w amerykańskiej Karolinie Północnej w Paśmie Błękitnym (Blue Ridge Mountains). Zachwycają opisy krajobrazów, flory i fauny (książkę zilustrowała żona autora). Sylvia wzbudza sympatię, jest bystra, odważna i ma w sobie dużo wrażliwości i empatii. Rozczula jej więź ze zwierzętami (ukochaną klaczą Jastrząbką), troska i poczucie odpowiedzialności za środowisko i drugiego człowieka. Bohaterka książki Beatty'ego, mierząc się z przeciwnościami, przełamuje lęki – odkrywa w sobie siłę i determinację. I dojrzewa, bo przygody, choć niebezpieczne, pozwalają jej lepiej poznać i zrozumieć siebie.


"Sylvia i powódź stulecia" to świetna czytelnicza rozrywka – ekscytująca, przygodowa historia pełna zwrotów akcji, z nutą magicznego realizmu, urzekającą scenerią i bohaterami – angażuje i trzyma w napięciu aż do wzruszającego, pokrzepiającego zakończenia. To książka, która uczy wrażliwości i empatii; która zwiększa świadomość w tematyce ochrony środowiska i zmian klimatycznych. I powieść z pięknym przesłaniem – o sile przyrody, życzliwości i ludzkich serc; o miłości i przyjaźni – bo warto podjąć ryzyko, zawalczyć o to, co najważniejsze; o determinacji, pokonywaniu słabości, pragnieniu przynależności i niełatwej drodze do poznania samego siebie. Robert Beatty stworzył historię, która pokazuje, że jesteśmy w stanie dokonywać wielkich rzeczy. Że miłość, dobro i przyjaźń mają ogromną moc. 
Przeczytałam jednym tchem – nieodkładalna. I gdy o niej myślę, czuję w sercu ciepło i nadzieję. 






















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Literackie •

Tytuł oryginalny: Sylvia Doe and the 100-Year Flood
Przekład: Łukasz Małecki
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: 29 stycznia 2025
Wiek: 8+
Oprawa: twarda
Liczba stron: 320
Moja ocena: 5/6

30.1.25

"Królowa Margot" – Aleksander Dumas (przekład Józef Śliwowski)

"Królowa Margot" – Aleksander Dumas (przekład Józef Śliwowski)
"Widzieć dwór, nie widząc Małgorzaty Walezjuszki, jest to samo co nie widzieć ani Francji ani dworu"


Ambicje, intrygi, spiski i walka o władzę. Zdrada, namiętność, honor, poświęcenie. Miłość i przyjaźń na śmierć i życie. Krew, pojedynki, polowania i trucizny.

Aleksander Dumas był mistrzem opowieści – potrafił zwykłą literaturę historyczną zamienić w ekscytujące dzieło pełne przygód, wartkiej akcji, humoru i romansu. "Królową Margot" czyta się bardziej jak sztukę – operę mydlaną z mnóstwem krótkich, wyrazistych scen, wielkich emocji i barwnych postaci. Szesnastowieczna Francja targana wojną religijną i sukcesyjną staje się scenerią dla burzliwych ludzkich losów – kobiet i mężczyzn uwikłanych w walkę o tron, sieć intryg, ambicji i zemsty oraz dworskich namiętności. Postaci w książce Dumasa krążą wokół Małgorzaty de Valois, katoliczki, siostry króla Francji Karola IX. Jej ślub z Henrykiem, protestanckim władcą Nawarry, daje początek dramatycznym wydarzeniom – od krwawej nocy św. Bartłomieja, przez ucieczki, pojedynki, sojusze, otrucia i egzekucje, aż po zmiany na francuskim tronie. Zachwyca barwny korowód postaci. Tytułowa Margot olśniewa urodą, intelektem i sprytem. Katarzyna Medycejska, jej matka, sieje postrach, manipuluje i podtruwa swoich wrogów (jej makiaweliczne zapędy doprawdy zadziwiają;). Henryk Nawarski próbuje ocalić życie i zyskać sojuszników. Król Karol IX pragnie działać niezależnie, jednak czeka go tragiczny los. Są kochankowie, zazdrośni mężowie, powabne damy dworu, odważni szlachcice i podstępni zdrajcy. Jest też wątek polski – Henryk III Walezy, który wyrusza z Francji, by objąć tron w Polsce. Dumas umiejętnie splata ich ścieżki, gmatwa relacje, wznieca silne uczucia. Na królewskim dworze to właśnie miłość, władza i intygi zajmują serca i umysły. Miłość w "Królowej Margot" ze zwykłego śmiertelnika czyni bohatera – dodaje skrzydeł, doprowadza do szaleństwa i utraty głowy; pragnienie władzy wyostrza zmysły i popycha do coraz większego ryzyka; lojalność i uczciwość są na wagę złota. Powieść daje ciekawy wgląd w ówczesne realia i moralność, pozwala zajrzeć za kulisy francuskiej korony – do bezwzględnego świata polityki, romansu i rodzinnych sekretów. Pokochałam klimat "Królowej Margot". Dumas oddaje atmosferę dawnego Paryża, wplata elementy historyczne, ale przede wszystkim tworzy żywą, intensywną opowieść. Wspaniały jest Luwr, nieco mroczny i duszący ze swoim labiryntem komnat, tajemnych przejść, pułapek i sekretnych pomieszczeń. Wspaniała jest konstrukcja powieści przypominająca sekwencję scen – dialogi i zwroty akcji napędzają fabułę. Ten dynamizm, wspólnie z przygodą, romansem, patosem i humorem, czynią "Królową Margot" przystępną i przyjemną w odbiorze. Widać, że Dumas dość swobodnie żongluje historią i fikcją w różnych proporcjach, ale ten przepis sprawdza się naprawdę dobrze. Książka mimo swoich 650 stron trzyma w napięciu – to świetna czytelnicza rozrywka w klasycznym stylu. Opowieść o władzy, miłości, honorze i zdradzie. O cenie osobistych ambicji i zakazanych namiętności. I cóż... lepiej nie spotkać Katarzyny Medycejskiej na swojej drodze (i nie oblizywać palców przy przewracaniu stron książki – tak na wszelki wypadek ;D).



Polecam, szczególnie w tym pięknym wydaniu.


























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Świat Książki •

Tytuł oryginalny: La Reine Margot
Przekład z francuskiego: Józef Śliwowski 
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 29 stycznia 2025
Oprawa: twarda z barwionymi brzegami (edycja kolekcjonerska)
Liczba stron: 656
Moja ocena: 5/6


28.1.25

"Zbieracze borówek" – Amanda Peters (przekład Grażyna Woźniak) /przedpremierowo/

"Zbieracze borówek" – Amanda Peters (przekład Grażyna Woźniak) /przedpremierowo/
"Kim naprawdę jestem? I czy za mną tęsknią?"

Norma przez lata nosiła w sobie pustkę, której nic nie było w stanie wypełnić. Ani tęsknota, ani żal, ani miłość. Jakby utraciła jakiś fragment samej siebie i w żaden sposób nie mogła go odzyskać. Okruchy wspomnień wyłaniały się z zakamarków umysłu, nieuchwytne. Czaiły się w przemilczanych słowach i ukradkowych spojrzeniach. Powracały nieproszone w snach – dom, który nie był jej domem; matka, która nie była jej matką; dziecięcy śmiech, zapach dymu z ogniska, księżyc odbijający się w tafli jeziora. I te sny wydawały się bliższe i bardziej realne niż jawa.


Pewnego upalnego dnia 1962 roku w amerykańskim stanie Maine, gdzieś na borówkowych polach, mała Ruth znika bez śladu. W swoim literackim debiucie Amanda Peters splata losy dwóch rodzin – jedna z nich doświadcza wielkiej tragedii; druga żyje w cieniu mrocznej tajemnicy. Poznajemy historię Joego i Normy – ludzi, których dzielą setki kilometrów, ale łączy ciężar straty. "Zbieracze borówek" to żal, gniew i poczucie winy brata, który stracił młodszą siostrę; to wrażenie niedopasowania i braku przynależności dziewczynki, która straciła dawne życie, bliskich i rodzinny dom. Amanda Peters z wrażliwością i czułością zagłębia się w skomplikowane ludzkie losy, zakamarki uczuć i zawiłości rodzinnych relacji. Tworzy wielowymiarowe, złożone postaci i wspaniałą scenerię – odmalowuje Boston, lasy i pola amerykańskiego stanu Maine, kanadyjski Nowy Brunszwik i Nową Szkocję. W subtelny, poruszający sposób pisze o miłości, rodzinie, kruchości życia, przebaczeniu, macierzyństwie i samotności. O pokoleniowej traumie, prawdzie, tożsamości, zmaganiach rdzennej ludności i indiańskim dziedzictwie. Powieść ujmuje piękną prozą, słodko-gorzką nutą, odrobiną melancholii, przenikliwością w opisywaniu uczuć, relacji i wewnętrznych rozterek. Szczęście, smutek, żal i tęsknota nieustannie przenikają się ze sobą, tworząc wielobarwną, życiową mozaikę. 

"Czasami mój smutek przejawiał się jako strach. Nie pamiętam jak, ale wiem, że w którymś momencie zrozumiałam – nie tyle domyślałam się, ile naprawdę pojęłam – że mój dom nie jest moim domem. Nic nie było na swoim miejscu. Nikt nie był tym, kim powinien być"


"Zbieracze borówek" to włosy rozwiane przez wiatr, zapach dymu i pieczonych ziemniaków, pola pełne zielonych liści i małych, ciemnoniebieskich borówek, jabłka z masłem i cynamonem. To małe buciki pokryte kurzem, czarno-białe fotografie, łzy szczęścia i rozpaczy. To poruszająca opowieść o miłości, która bywa ciężarem – gdy cierpienie i lęk rodzica stają się brzemieniem dziecka. O mrokach sumienia i kłamstwach, które próbują stać się prawdą. O bólu straty, ciężarze winy i traumy, nadziei i uzdrawiającej mocy przebaczenia. O tym, jak skomplikowane bywają ścieżki życia i przeznaczeniu, które potrafi odnaleźć właściwą drogę.

Pięknie napisana, dojrzała i chwytająca za serce powieść. Wiele razy mnie wzruszyła, skłoniła do refleksji. Żyłam losami Normy i Joego – czułam się częścią ich historii. Wspaniale móc polecać takie książki.



















• współpraca barterowa • Wydawnictwo Filia •

Tytuł oryginalny: The Berry Pickers
Przekład: Grażyna Woźniak
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 29 stycznia 2025
Oprawa: twarda
Liczba stron: 352
Moja ocena: 5,5/6

23.1.25

"Pamiętnik z getta w Krakowie" – Halina Nelken /przedpremierowo/

"Pamiętnik z getta w Krakowie" – Halina Nelken /przedpremierowo/
Po przymusowym przesiedleniu z krakowskiego getta do obozu Plaszow dwudziestoletnia Halina utonęła w poczuciu całkowitej klęski i beznadziei. Na pryczy "leżała złamana życiem" – przygniótł ją ciężar ludzkiej krzywdy, głodu, nędzy i okrucieństwa. Był 1943 rok – i wciąż, mimo trudnych doświadczeń w getcie, zaledwie początek wielkiego cierpienia i dramatycznej walki o przetrwanie. Po KL Plaszow Halina trafiła do obozów Auschwitz-Birkenau i Ravensbrück. Przez lata pisała pamiętnik i tworzyła poezję – teksty, które po opublikowaniu stały się bezcennym świadectwem z czasów wojny, okupacji i Zagłady.


"Pamiętnik z getta w Krakowie" to trzyczęściowa publikacja – wspomnienia z rodzinnego domu z lat przedwojennych, zapiski młodej dziewczyny przesiedlonej przymusowo do krakowskiego getta oraz teksty z okresu obozowej gehenny – z KL Plaszow, KL Auschwitz-Birkenau i KL Ravensbrück. Narrację uzupełniają wiersze, zdjęcia oraz krótkie komentarze autorki dopisane w latach 80. ubiegłego wieku w Cambridge w USA. 

Książka Haliny Nelken ujmuje szczerością i realizmem – daje wgląd w osobiste, intymne doświadczenia, myśli i uczucia, ale jednocześnie stanowi obraz minionej epoki i przejmujące świadectwo Zagłady krakowskich Żydów. To beztroskie, szczęśliwe lata dzieciństwa i młodości przerwane brutalnie przez wojnę. To rodzinne albumy pełne zdjęć. Galopujące konie Wojciecha Kossaka i akwarela Teodora Grotta na ścianie. Kaflowy piec i perski dywan. Nucenie ludowych melodii, wspólne czytanie, słodycze i prezenty na Chanukę. "Noc listopadowa" w Teatrze Słowackiego i ciastko z kremem w kawiarni. Kwitnące kasztany na Plantach, dzwoniące niebieskie tramwaje, szkoła św. Scholastyki. Wspomnienia z dalekiej przeszłości – losy dziadków, pierwsze spotkanie rodziców, dzieciństwo w krakowskiej kamienicy przy Długosza 7. To podróż do przedwojennego Krakowa – barwny, bogaty w szczegóły obraz miasta sprzed lat, życia kulturalnego i społecznego, mieszczańskich realiów oraz ludzi – kobiet, mężczyzn i dzieci w różnym wieku, sąsiadów, kolegów i koleżanek, nauczycieli i sprzedawców. Halina Nelken uchwyciła specyficzną atmosferę, charakterystyczny rys Krakowa (dla mnie interesująca odmiana, bo znacznie częściej zdarzało mi się podróżować literacko do dawnej Warszawy). W drugiej i trzeciej części książki piękne, sentymentalne lata stają się odległym wspomnieniem. Ich miejsce zajmuje groza wojennych lat – przesiedlenia, ciężka praca, głód, trudne warunki życia w getcie, obozowe realia, bliskość śmierci i walka o przetrwanie. Halina pisze o niełatwej codzienności, próbie zachowania pozorów normalności, momentach smutku i radości. Jest rodzina, miłość i przyjaźń. Są rozterki i zmagania dziewczyny, która musiała szybko dorosnąć. Jest wiele uczuć i emocji – młodzieńcza beztroska, wojenny żal, gniew, tęsknota i lęk o przyszłość. Raz gorycz, poczucie niesprawiedliwości albo zobojętnienie, innym razem silne pragnienie przetrwania i nadzieja na lepszy czas. Wspomnienia Haliny utkane są z detali, pisane zapachami, smakami i obrazami – działają na wyobraźnię i wrażliwość, bez patosu i wielkich słów. Ogromnie doceniam – za wartość historyczną i literacką oraz za poruszające studium ludzkich losów w najtrudniejszych czasach. Smutna to książka – łamie serce. Ale ma też w sobie sporo światła, gdy opowiada o wytrwałości, godności i szacunku, wzajemnej pomocy, miłości i przyjaźni.


Ważna, poruszająca i wartościowa literatura faktu. Opowieść o korzeniach, tradycji i rodzinie. O pożegnaniach i powrotach, zawiłych wojennych i powojennych ścieżkach. O dawnym Krakowie, Zagładzie i przetrwaniu. Polecam, czytajcie.




















• współpraca barterowa • Wydawnictwo W.A.B. •


Podstawa wydania: Halina Nelken, Pamiętnik z getta w Krakowie, Toronto: Polski Fundusz Wydawniczy w Kanadzie, 1987
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 29 stycznia 2025
Oprawa: twarda
Liczba stron: 448


17.1.25

"Nadzieja" – J.M. Coetzee (przekład Aga Zano)

"Nadzieja" – J.M. Coetzee (przekład Aga Zano)
"Oczywiście, że jest nadzieja. Nadzieja jest zawsze. Żyjemy nadzieją, bo jak tu żyć inaczej?"

Tak o nadziei mówi Elizabeth Costello, postać stworzona przez J.M.Coetzee'ego – i dodaje też, cytując Kafkę, "nadzieja jest, ale nie dla mnie". Pobrzmiewa w tym stwierdzeniu przygnębiająca nuta – i nic dziwnego, biorąc pod uwagę, że Costello mierzy się z chorobą, starością, utratą sprawności i niezależności. Jednak nie brakuje też tytułowej nadziei – odrobiny czułości i empatii. Bo przecież życie się nie skończyło; jeszcze nie teraz.


"Nadzieja" to zbiór ośmiu opowiadań Coetzee'ego, południowoafrykańskiego noblisty. Teksty pochodzą z różnych lat, ale łączy je wspólny motyw – spojrzenie na ludzkie życie z perspektywy upływu czasu, starości i kobiecości. To krótkie urywki, drobne szczeliny w codziennym życiu. Jest rowerzystka mierząca się z własnym lękiem w starciu z agresywnym psem; mężatka uwikłana w romans; seniorka, która pragnie przeżyć drugą młodość; pisarka, która spędza kilka dni z dorosłymi dziećmi w urokliwej Prowansji i która jesienią życia przeprowadza się na kastylijską wieś – to właśnie tam dopada ją choroba i starość. W opowiadaniach Coetzee'ego patrzymy na świat oczami Elizabeth Costello. Poznajemy ją, gdy dopiero wkracza w okres starości (racjonalną, momentami sentymentalną, ale wciąż dumną i silną) oraz lata później, gdy ciało i umysł ogarnia postępująca słabość (kobieta oznajmia synowi, że chce zakończyć życie na własnych zasadach). Ostatnie, tytułowe opowiadanie, wydaje się więc najbardziej smutne, ale jednocześnie przepełnione nadzieją. Coetzee eksploruje kwestie życia i śmierci, rodzinnych relacji, moralności, kruchości ludzkiej egzystencji. Pisze o kobiecości, pożądaniu, pragnieniu wolności, starzeniu się i nadziei – o najgłębiej skrywanych uczuciach, lękach i tęsknotach. Ukazuje zmagania Elizabeth Costello w kontekście indywidualnym, a także rodzinnym i pokoleniowym – dialogi z dorosłymi dziećmi rzucają światło na tematy miłości, troski, odpowiedzialności, dziedzictwa, tożsamości. 


Niewielka antologia, ale intensywna, błyskotliwa i przenikliwa w swojej prozatorskiej prostocie i oszczędności. Napisana bez patosu i skomplikowanych fraz, z humorem, empatią i czułością, z odrobiną moralnego dyskomfortu, melancholii, filozoficznej i życiowej refleksji. I uniwersalna w przekazie, bo porusza bliskie nam tematy, uczucia, niepokoje. Czy warto (i czy można) stawić opór starości? Czy starzejąc się, tracimy siebie (i swoją kobiecość)? Czy potrzebujemy nadziei, żeby nadać sens i kierunek naszemu cierpieniu? Może nadzieja to antidotum na lęk? Coetzee potrafi oczarować czytelnika (nawet w tak krótkiej formie) – i mnie również oczarował. Udane pierwsze spotkanie z twórczością autora – czas poznać kolejne książki. Polecam!






























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Znak •

Tytuł oryginalny: Hope and Other Moral Tales
Tłumaczenie: Aga Zano
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 29 stycznia 2024
Oprawa: twarda
Liczba stron: 176
Moja ocena: 5/6

9.1.25

"W księżycowym lesie" – Michiko Aoyama (przekład Barbara Słomka) /przedpremierowo/

"W księżycowym lesie" – Michiko Aoyama (przekład Barbara Słomka) /przedpremierowo/
Czy jeden podcast może odmienić życie?


Codziennie rano tajemniczy Taketori Okina publikuje dziesięciominutowy odcinek podcastu. Swoim delikatnym, spokojnym i nieco nostalgicznym głosem opowiada o Księżycu. O tym, jak wspaniale wygląda na nocnym niebie. Że pokryty jest drobnym pyłem. Że cały czas stopniowo oddala się od Ziemi. Że nów to nowy Księżyc, nowy początek... Niepozorne księżycowe ciekawostki docierają do setek słuchaczy – podcast łączy ludzkie losy, pomaga odnaleźć spokój i inspiruje do zmian. W kojący głos prowadzącego wsłuchują się również bohaterowie książki Michiko Aoyamy – każde z nich stojąc na życiowym rozdrożu. Czterdziestoletnia Reika mieszka w rodzinnym domu i właśnie zrezygnowała z pracy w szpitalu. Teraz tkwi w zawieszeniu – nie potrafi nadać swojemu życiu kierunek. Shigetarō pracuje w firmie kurierskiej, ale marzy o karierze komika. Jest nieszczęśliwy – przygniata go ciężar porażek. Takaba nie potrafi zaakceptować swojego zięcia i trudno mu znaleźć wspólny język z dorosłą córką. Nachi, licealistka, ma wrażenie, że nigdzie nie pasuje i czuje się samotna. Mutsuko cały swój czas i energię poświęca pracy i zaczyna tracić z oczu to, co ważne.

Powieść Michiko Aoyamy otuliła mnie księżycowym blaskiem, ciepłem i nadzieją, a przy tym zabrała w podróż przez skomplikowane ludzkie losy, relacje i uczucia. Autorka wykorzystuje dobrze znany schemat – pięć różnych osób, pięć odmiennych historii i jeden podcast. Poznajemy ludzi na rozdrożu – zagubionych, niepewnych siebie, zranionych. Ludzi, którzy czują, że zawiedli siebie i bliskich; którzy tłumią uczucia albo błądzą rozdarci między trudną codziennością a marzeniami i pragnieniami. Aoyama subtelnie splata ze sobą ich ścieżki, "niczym pędy w bambusowym lesie". Pisze o poczuciu krzywdy, samotności, współczesnych lękach. O szukaniu własnej drogi i nowych początkach – podnoszeniu się po upadku, wytrwałości i nadziei na lepszy czas. O sile miłości, przyjaźni, troski i życzliwości. Książkę Ayoamy czyta się z przyjemnością – to ciepła, a przy tym inspirująca i refleksyjna opowieść. Zachęca, by z uważnością wsłuchać się w siebie. By dostrzec ludzi wokół nas – z empatią i życzliwością – bo każdy z nas z czymś się zmaga. Przypomina, że czasami trzeba spojrzeć z innej perspektywy, by nie utracić tego, co ważne; że warto podążać za marzeniami, walczyć mimo porażek i przeciwności losu. I że nie jest za późno, by zacząć od nowa – odrodzić się jak Księżyc, który cyklicznie zanika na nocnym niebie, by móc ponownie się pojawić i swoim blaskiem rozświetlić mrok.


Zwykła-niezwykła powieść z księżycowym motywem i bohaterami, którzy wzbudzają sympatię i zrozumienie; o zawiłości uczuć i relacji, bliskich nam tematach i zmaganiach. Takie japońskie comfort booki lubię.

























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Relacja •

Tytuł oryginalny: Tsuki no tatsu hayashi de
Przekład: Barbara Słomka
Wydawnictwo: Relacja
Data wydania: 15 stycznia 2025
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 224
Moja ocena: 5/6

17.12.24

"Krystyna córka Lavransa" – Sigrid Undset (przekład Wanda Kragen)

"Krystyna córka Lavransa" – Sigrid Undset (przekład Wanda Kragen)
Piękna, złotowłosa dziewczynka. Córka Lavransa, właściciela dworu w dolinie Gudbrand. Młoda, zakochana kobieta, która ulega namiętności i postanawia wbrew woli ojca poślubić ukochanego mężczyznę. Żona, matka i pani na Husaby. Dumna, uparta, rozdarta między pobożnością i obowiązkiem a miłością, wstydem i poczuciem winy. Krystyna odważyła się podążyć za głosem serca – i przez całe życie musiała ponosić konsekwencje tej decyzji.


W monumentalnej, trzytomowej powieści Singrid Undset, norweska noblistka, przedstawia losy tytułowej Krystyny córki Lavransa – od lat dziecięcych spędzonych u boku ojca, matki i sióstr, przez pobyt w klasztorze, sprzeciw wobec aranżowanego małżeństwa i burzliwy romans, ślub i macierzyństwo, aż po tragiczną śmierć. Historia zakorzeniona jest w średniowiecznych realiach – akcja rozgrywa się w czternastowiecznej Norwegii za panowania Håkana V Magnussona i jego wnuka Magnusa Eriksona. To świat, w którym wczesnochrześcijańskie prawa współistnieją z dawnymi wierzeniami, przesądami i folklorem; w którym są obecne wiara i pobożność, ale też trolle, wiedźmy i elfy. To świat aranżowanych małżeństw, rycerzy i mnichów, patriarchatu, feudalizmu, politycznych intryg, szacunku wobec rodziny, ziemi, pochodzenia i tytułów. Świat, w którym kobieta najpierw jest własnością ojca, a później męża. Świat, w którym życie płynie zgodnie z tradycją, według zmieniających się pór roku, w niekończącym się cyklu życia i śmierci. Undset prowadzi nas przez norweskie pola, lasy i fiordy, przez zatłoczone gospody, zaciszne alkowy, dwory i chaty, przez klasztorne korytarze i kościelne nawy. Ukazuje skomplikowane ludzkie losy, radości i trudy średniowiecznego życia, niełatwe relacje rodzinne i małżeńskie, zmagania moralne i egzystencjalne oraz silny wpływ religii, tradycji i obyczajów. Książka przybliża dawne czasy, w taki sposób, że stają się bliskie. Zachwyca dbałość o detale, realizm scenerii i postaci, wielowątkowość, połączenie elementów rodzinnej sagi, romansu, powieści historycznej i bildungsroman. Podążamy za Krystyną (i członkami jej rodziny) na przestrzeni wielu lat – widzimy, jak dorasta; jak zmienia ją małżeństwo i macierzyństwo; jak mierzy się ze stratą, chorobą i goryczą rozczarowań; jak wzrasta duchowo i jako kobieta. Postaci w książce Undset są autentyczne i wiarygodne w swoich zmaganiach, zakorzenione w średniowiecznych realiach, obyczajowości i mentalności. Czułam się częścią tej długiej podróży; częścią stworzonego przez autorkę świata. "Krystyna córka Lavransa" napisana jest niespieszną prozą w duchu klasycznych sag i powieści historycznych. Jej piękno ujawnia się w opisach przyrody, w przenikliwych portretach, rodzinnej dynamice i tym, co ludzkie – dramatach i szczęściu, słabościach i zaletach charakteru, błędach i próbie odkupienia. Ujęła mnie cicha siła, upór i determinacja Krystyny; jej droga pełna wzlotów i upadków.



Sigrid Undset stworzyła rodzinną sagę utkaną misternie wokół losów jednej kobiety. Opowieść o miłości, rodzinnych więziach, wierze i moralności. O namiętności, która bierze górę nad rozsądkiem; próbie odkupienia win, goryczy i konsekwencjach wyborów. To książka, która ma w sobie średniowiecznego, nordyckiego ducha, zapach ziół i kadzidła, smak piwa, miodu i dziegciu, ciepło wiosny po długiej zimie i trwogę najciemniejszych nocy.

Długa, wymagająca, ale niezwykle wartościowa i skłaniająca do refleksji podróż. Klasyk literatury norweskiej i jedna z moich ulubionych skandynawskich powieści. Polecam (szczególnie w tym przepięknym wydaniu).
























• współpraca barterowa • Wydawnictwo Świat Książki •

Tytuł oryginalny: Kristin Lavransdatter
Przekład (z języka niemieckiego): Wanda Kragen
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 6 grudnia 2024
Oprawa: twarda z barwionymi brzegami (edycja kolekcjonerska)
Liczba stron: 1024
Moja ocena: 5,5/6
Copyright © w ogrodzie liter , Blogger