17.2.23

"Tam, gdzie słońce złoci liście" – Glendy Vanderah (przekład Dorota Stadnik) /przedpremierowo/

"Tam, gdzie słońce złoci liście" – Glendy Vanderah (przekład Dorota Stadnik) /przedpremierowo/
Czasami przytrafiają nam się rzeczy, które na zawsze odmieniają nasze życie. Czasami w sercu powstają rany, które trudno uleczyć. Czasami łatwiej wybaczyć komuś niż samemu sobie.


Ellis doświadczyła wielkiej tragedii. Nie sposób nawet wyobrazić sobie ogromu cierpienia, poczucia winy, tęsknoty i żalu – czarnej dziury, która pochłonęła ją na wiele dni, miesięcy i lat... Bohaterka książki Glendy Vanderah popełniła fatalny w skutkach błąd – w chwili zamieszania i nieuwagi zostawiła na parkingu swoją kilkumiesięczną córeczkę. Wróciła po nią po kilku długich minutach, ale było już za późno – dziewcznka zniknęła. Tragedia przelała czarę goryczy. Zdradzona przez męża, pogrążona w depresji i nałogu oraz przekonana, że tylko krzywdzi ludzi wokół siebie, Ellis opuszcza rodzinę i rusza w samotną podróż przez kraj. Jej losy splatają się pewnego dnia z historią Raven – wrażliwej nastolatki wychowywanej przez matkę w izolacji od zewnętrznego świata.

"Tam, gdzie słońce złoci liście" to poruszająca opowieść o rodzinnym dramacie – jednym błędzie i jego druzgocących konsekwencjach, próbie pogodzenia się ze stratą oraz długiej i wyboistej drodze do przebaczenia. Glendy Vanderah przeplata ze sobą dwie historie – Ellis, która za wszelką cenę pragnie uciec przed miażdżącym poczuciem winy wpędzającym ją w destrukcyjny krąg nałogu oraz Raven, która dorasta i balansuje między zewnętrznym światem a lojalnością wobec matki. Glendy Vanderah przedstawia ich losy z czułością, empatią i zrozumieniem – subtelnie zagłębia się w trudne kwestie dotyczące rodzinnych relacji, miłości, przyjaźni, choroby, uzależnienia i traumy. Jej powieść, na pierwszy rzut oka niepozorna, zachwyca głębią przekazu, zmienną dynamiką, ładunkiem emocji i urzekającą scenerią, bo podobnie jak w przypadku zeszłorocznego debiutu, Vanderah ważnym elementem uczyniła naturę – płynnie łączy zwykłą codzienność, świat przeżyć wewnętrznych i duchowość z otaczającą nas przyrodą – niczym botaniczna lekcja miłości i szacunku (uwielbiam!). W książce znajdziemy wiele łamiących serce i pokrzepiających momentów oraz na wskroś ludzkie i bliskie nam postaci – ludzi, którzy błądzą, kochają, żyją z trudną przeszłością i nadzieją na lepszą przyszłość. Ostatnie rozdziały wydały mi się odrobinę zbyt pospieszne i melodramatyczne, ale nie zmiania to faktu, że bardzo polubiłam powieść Vanderah – przeczytałam ją jednym tchem i mimo 500 stron miałam wrażenie, że skończyła się dla mnie zdecydowanie za szybko.


"Tam, gdzie słońce złoci liście" (piękny tytuł!) to kojąca, urokliwa i wciągająca powieść o winie i przebaczeniu, nowych początkach, blaskach i cieniach dorastania oraz uzdrawiającej sile przyjaźni i natury. To prawdziwy emocjonalny rollercoaster, wiele ważnych (i niełatwych) kwestii, sugestywna proza oraz ogromna dawka ciepła i nadziei – magia Glendy Vanderah nadal działa.












* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Muza.

Tytuł oryginalny: The Light through the Leaves
Przekład: Dorota Stadnik
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 22 lutego 2023
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 512
Moja ocena: 5/6


15.2.23

"Oliva Denaro" – Viola Ardone (przekład Mateusz Kłodecki)

"Oliva Denaro" – Viola Ardone (przekład Mateusz Kłodecki)
"Spuszczaj wzrok, nie chodź samotnie po ulicy, nie noś spódnic przed kolano, nie rozmawiaj twarzą w twarz z mężczyznami, zostań w domu, bądź cierpliwa, skromna, grzeczna i cnotliwa. Nie pozwól się pohańbić. Próżność chodzi pod rękę z lucyperem. Zachowuj czystość. I najważniejsze – kobieta to misa, jak ją kto stłucze, ma ją wziąć"

Słowa, które Oliva Denaro słyszy przez całe swoje piętnastoletnie życie brzmią niczym mantra – zakorzeniają się w myślach, zatruwają je i z czasem przejmują kontrolę. A wtedy trudno powiedzieć "nie" i wyrwać się z toksycznego świata zakazów i nakazów. Bohaterka książki Violi Ardone dorasta jako dziewczyna swoich czasów – w latach 60. ubiegłego wieku, w małym sycylijskim miasteczku, patriarchalnej i konserwatywnej społeczności oraz rodzinie wiernej tradycji. To świat, w którym przestrzega się archaicznych zasad, w którym rządzą mężczyźni i plotki i w którym kobieta jest obiektem nieustannego osądu i krytyki. Nic dziwnego więc, że Oliva pragnie jak najdłużej pozostać dzieckiem – ale to, co nieuniknione i tak nadchodzi. I nawet słowa, które tak lubi i w których moc wierzy, nie są w stanie jej ochronić – zapobiec nieodwracalnemu.


Książka Violi Ardone, włoskiej pisarki, to intensywna i poruszająca opowieść o dojrzewaniu, rodzinnym dramacie, traumie oraz walce – o wolność, niezależność, sprawiedliwość i prawo wyboru. Oliva Denaro, piętnastoletnia Włoszka i główna bohaterka, staje się ofiarą gwałtu. Zgodnie z obowiązującym wówczas prawem, powinna zgodzić się na tzw. "małżeństwo naprawcze" czyli poślubić mężczyznę, który dopuścił się gwałtu – swojego oprawcę – by w ten sposób "zmyć hańbę" z siebie i swojej rodziny. "Małżeństwo naprawcze" było milczącym przyzwoleniem na przemoc. Mężczyzna unikał kary, a całą odpowiedzialnością obarczano "pohańbioną" młodą kobietę – to ona, a nie sprawca, spotykała się z niesprawiedliwością i społecznym ostracyzmem. Zresztą gwałt traktowano jedynie jako obrazę moralną, a nie czyn przestępczy – liczył się honor i wielowiekowa tradycja (dopiero w 1981 roku we Włoszech zniesiono prawo "małżeństwa naprawczego", a w 1996 roku uznano gwałt za przestępstwo – nie moralne, lecz przeciwko jednostce). Viola Ardone oddaje głos młodym dziewczynom i kobietom – ofiarom tradycji i patriarchalnego systemu – które znalazły w sobie siłę, by powiedzieć "nie" – sprzeciwić się przemocy, milczeniu, dyskryminacji i niesprawiedliwości. Poprzez postać Olivy Denaro ukazuje ich dramat, traumę i wielką odwagę. Książka Ardone łączy w sobie intymną, osobistą historię o dojrzewaniu z uniwersalnym przekazem i szerszym kontekstem – drogą do równouprawnienia i obrazem społecznych zmian.

"Pojedyncze, samotne "nie" może zmienić jedno życie, ale wiele "nie" naraz może zmienić świat"

Już sama historia Olivy Denaro porusza do głębi, ale to proza autorki, wrażliwa, czuła i przenikliwa, nadaje książce emocjonalnej ekspresji i intensywności. "Nie" młodej dziewczyny, choć z początku niepewne i zalęknione, mocno wybrzmiewa w sercu czytelnika. Autorka pisze emocjami – precyzyjnie dobiera słowa i momenty ciszy. Z łatwością można poczuć udrękę i cierpienie Olivy, ale też nadzieję i wewnętrzną siłę. Wraz z rozwojem historii zmienia się też dynamika postaci. Książka Ardone ukazuje długą drogę bohaterki – próbę poradzenia sobie z bolesną traumą, znalezienia swojego miejsca, ułożenia życia na nowo. To obraz walki o wolność, niezależność i prawo wyboru – by móc podejmować samodzielne decyzje w zgodzie z samą sobą na przekór presji społeczeństwa, rodziny, tradycji i religii. Viola Ardone doskonale oddała w książce niuanse i stworzyła opowieść w przeróżnych życiowych odcieniach. Zachwyca mnie wieloaspektowość i kompleksowość historii – kwestie dorastania, traumy, rodzinnych relacji, tradycji i ról społecznych.


"Oliva Denaro" to książka, która z łatwością przemawia do wyobraźni, serca i umysłu – staje się ważna i bliska. To opowieść o bolesnym wkraczaniu w dorosłość w świecie, w którym bycie kobietą oznaczało niemal wyrok. O brutalnie zniszczonej niewinności, walce o wolność, godność i prawo wyboru oraz cenie, jaką trzeba zapłacić za odwagę i sprzeciw. O traumie, odkupieniu, wsparciu i odrzuceniu oraz długiej drodze do szczęścia.

Pięknie napisana i nieodkładalna książka. Mocno mnie poruszyła – wywołała gamę przeróżnych emocji i refleksji i nieraz wzruszyła do łez. Przyniosła ze sobą współczucie, gniew, czułość, smutek, ukojenie, zadumę i nadzieję. Dla mnie – absolutnie wspaniała! Czytajcie, warto. Zostawia w sercu ślad.













* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Sonia Draga.

Tytuł oryginalny: Oliva Denaro
Przekład: Mateusz Kłodecki
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 8 lutego 2023
Oprawa: twarda
Liczba stron: 344
Moja ocena: 6/6

12.2.23

"Uwięziona" – B.A. Paris (przekład Robert Waliś)

"Uwięziona" – B.A. Paris (przekład Robert Waliś)
Budzisz się w ciemnym pokoju. Nie masz pojęcia dokąd cię zabrano i dlaczego. Kim są ludzie, którzy cię porwali? Czy to już koniec? Dlaczego czujesz się tutaj bezpieczniej niż u boku męża? I czy porwanie może być ratunkiem?


"Uwięziona" to wciągające i trzymające w napięciu połączenie psychologicznego thrillera i powieści sensacyjnej, którego motywem przewodnim jest porwanie. B.A.Paris misternie buduje napięcie wykorzystując m.in. dwie przeplatające się linie czasowe (retrospekcje i narrację w czasie teraźniejszym) oraz liczne zwroty akcji. "Uwięziona" ma rewelacyjny klimat – mroczny, duszny i klaustrofobiczny. Znaczna część akcji rozgrywa się w warunkach całkowitej ciemności i izolacji, co działa na wyobraźnię i zwiększa dreszcz niepokoju. Autorka zagłębia się w przeżycia i stany emocjonalne głównej bohaterki – podejmuje kwestie samotności, lęku i traumy. Ważnym motywem "Uwiezionej" jest syndrom sztokholmski – sytuacja, w której między ofiarą i porywaczem tworzy się emocjonalna więź – coś czego doświadcza Amelie. Zresztą warto wspomnieć, że B.A.Paris w ciekawy sposób ukazała dynamikę zmian głównej bohaterki – młoda i naiwna Amelie w ekstremalnej sytuacji staje się zadziorną, zdeterminowaną i wytrwałą kobietą walczącą o przetrwanie – odkrywa w sobie wewnętrzną siłę. Co prawda rozwiązanie intrygi nie przyniosło mi pełnej satysfakcji, ale doceniam kreatywność autorki. B.A.Paris ponownie to zrobiła – wywołała ciarki i zmusiła mnie do kompulsywnego przewracania stron, a właśnie na to liczyłam, sięgając po "Uwięzioną". Nieodkładalna książka i dobra literacka rozrywka z dreszczykiem.


Nowa powieść B.A.Paris uświadamia, jak bardzo pozory potrafią mylić i jak łatwo stracić kontrolę – gdy jedna błędna decyzja staje się początkiem wielkiego dramatu. To opowieść o zemście, sekretach, manipulacji i przesuwaniu granic – niebezpiecznej grze, której stawką jest ludzkie życie. Kolejny udany thriller B.A.Paris – warto. 













* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Albatros.

Tytuł oryginalny: The Prisoner
Przekład: Robert Waliś
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 25 stycznia 2023
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 352
Moja ocena: 4,5/6

5.2.23

"Nim dojrzeją maliny" – Eugenia Kuzniecowa (przekład Iwona Boruszkowska) /przedpremierowo/

"Nim dojrzeją maliny" – Eugenia Kuzniecowa (przekład Iwona Boruszkowska) /przedpremierowo/
Idylliczna, ciepła i kojąca – tak odmienna od tego, co obecnie dzieje się w Ukrainie. Eugenia Kuzniecowa, ukraińska pisarka, w swoim literackim debiucie kreśli kameralną opowieść o powrocie do domu – domu, który jest bezpiecznym schronieniem, w którym czas płynie inaczej, a życie toczy się w cieniu wspomnień, mimo wszystko. Powieść Kuzniecowej pachnie latem i nostalgią, smakuje malinami, pączkami i lemoniadą i przynosi ze sobą delikatny powiew beztroskiego dzieciństwa. To podróż na ukraińską prowincję – historia trzech niezależnych kobiet, które w obliczu życiowych zawirowań postanawiają spędzić lato w wiejskim domu babki. Ten dom, wiekowy i zarośnięty, po raz kolejny staje się ich małym kobiecym azylem – miejscem, w którym mogą ukryć się przed życiem, przemyśleć ważne sprawy i choć na krótką chwilę opóźnić trudne decyzje. Na pozór sielankowy i nieco utopijny świat stworzony przez Kuzniecową otula barwami, zapachami i smakami. Harmonia i spokój przenikają strony powieści, a słowa układają w coś, co wydaje się bliskie i znajome. "Nim dojrzeją maliny" jest jak krótki urywek z życia, ledwie migawka – lato, które, choć może i nie rozwiązuje problemów kobiet, przynosi im to, czego najbardziej potrzebują – komfort, akceptację, poczucie bliskości i przynależności.


"To schronienie, Sołomijo. To przytułek dla tchórzy, których niesie nurt, ale nie wiedzą dokąd iść, chcą tylko na chwilę wyjść na brzeg i wyschnąć"

Sercem powieści (i chyba również tej patchworkowej rodziny) jest nadszarpnięty zębem czasu wiejski dom pośród drzewek owocowych i krzewów malin, który pamięta, czuje i skrywa tajemnice. To milczący świadek cyklu narodzin i śmierci oraz ludzkich radości i smutków. Żyje zgodnie z rytmem natury i opiera się przeciwnościom losu. Kuzniecowa literacko nadaje mu duszę, a przy tym subtelnie dotyka kwestii związanych z tradycją, przywiązaniem do ziemi, poczuciem tożsamości i przynależności. W tym domu spotykają się cztery pokolenia kobiet. To właśnie w nim odkrywają siebie, a także wzmacniają łączące je więzi. Są dwie siostry, Mijka i Lilka, które przeżywają egzystencjalne i damsko-męskie rozterki. Pierwsza z nich wciąż gubi się w relacjach z mężczyznami – choć zaręczona, jej serce bije dla innego. Druga z kolei, nieco bardziej asertywna i pewna siebie, żona i matka, wchodzi i opuszcza sformalizowane związki i nie potrafi odnaleźć swojego miejsca. Jest też kuzynka Marta, charyzmatyczna i dość radykalna kobieta, która niebawem urodzi bliźniaki i nie chce zdradzić tożsamości ojca. Książkowe kobiece grono dopełnia niemal stuletnia babcia Teodora silnie związana ze swoim domem, matka Mijki i Lilki oraz pewna mała dziewczynka – niespodzianka od losu. Fabularnie w tej powieści nie dzieje się wiele – historia utkana jest na kanwie macierzyństwa, związków, kobiecego wsparcia, dylematów oraz indywidualizmu w sielskim, spokojnym wydaniu. Kuzniecowa kreśli kilka różnych kobiecych portretów i wplata je umiejętnie w cichą, letnią opowieść – pokrzepiającą w swojej prozatorskiej prostocie. O tożsamości, poczuciu przynależności, dojrzewaniu do odpowiedzialności i dokonywania wyborów w zgodzie z samą sobą. O miejscu, które staje się symbolem komfortu, bezpieczeństwa i bezwarunkowej akceptacji. O kobietach, które wracają do domu i który "zabierają" ze sobą w świat. O byciu tu i teraz, szczęściu ukrytym w drobiazgach, miłości i sile rodzinnych więzi.


Nie jest to wysublimowana proza, która zmienia życie. Przypuszczam, że szczegóły książki Kuzniecowej szybko zatrą się w mojej pamięci. Ale z pewnością pozostanie po niej przyjemne ciepło, odrobina nadziei i nostalgii, posmak malin i delikatny powiew lata – lekkość i prostota doprawione szczyptą humoru i życiowej refleksji. Czasami to może być za mało, zbyt banalnie. A czasami tyle ile trzeba – gdy właśnie takiej książki potrzebujemy.


















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Znak.

Tytuł oryginalny: Спитайте Мієчку
Przekład: Iwona Boruszkowska
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 8 lutego 2023
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 304
Moja ocena: 4,5/6

3.2.23

"Platerówki? Boże Broń!" – Olga Wiechnik

"Platerówki? Boże Broń!" – Olga Wiechnik
Były sanitariuszkami, łączniczkami, tłumaczkami i kurierkami. Działały w konspiracji, prowadziły tajne nauczanie, kolportowały prasę, pracowały w wywiadzie, skakały ze spadochronem, uczestniczyły w akcjach dywersyjnych, wykonywały wyroki śmierci i kierowały wojskowymi ciężarówkami. Uczestniczyły w powstaniu warszawskim, walczyły z bronią w ręku zarówno w regularnych formacjach za granicą, jak i w oddziałach partyzanckich w kraju. W ramach Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie działały w szeregach Pomocniczych Służb Kobiet, a w Wojsku Polskim tworzyły samodzielny batalion.


O kobietach i roli jaką odegrały podczas drugiej wojny światowej w ostatnich latach mówi się coraz więcej, częściej i chętniej. I dobrze, chociaż wydaje się, że to wciąż za mało – bo dużo jest jeszcze do opowiedzenia, tym bardziej że kobiece doświadczenia wojenne nie są monolitem – składają się na nie przeróżne historie. Olga Wiechnik, dziennikarka, redaktorka, pisarka i autorka "Posełek", ponownie przygląda się kobiecym życiorysom, tym razem opowiadając o wojennych i powojennych losach żołnierek 1 Samodzielnego Batalionu Kobiecego im. Emilii Plater. Platerówki, bo tak właśnie nazywano pełniące w nim służbę kobiety, w większości pochodziły ze wschodnich terenów przedwojennej Polski i stamtąd też w latach 1940-1941 zostały deportowane w głąb ZSRR. Dla młodych dziewcząt zsyłka na Sybir oznaczała głód, zimno, choroby, śmierć bliskich oraz ciężką pracę ponad siły m.in. w kopalniach i przy wyrębie lasów. Szansą na wyrwanie się z syberyjskiego piekła, przetrwanie, a może i nawet powrót do Polski okazała się ogłoszona w 1941 roku "amnestia" dla obywateli polskich i związana z nią możliwość wstąpienia do formowanej na terenie ZSRR armii gen. Władysława Andersa. Nie wszystkie Polki zdołały jednak dotrzeć na czas – zatrzymał je tyfus, nakaz pracy w kołchozach, trudy dalekiej podróży. Część z nich postanowiła wyruszyć do Sielc nad Oką, by dołączyć do formowanej tam w 1943 roku 1 Polskiej Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki – formacji wojska polskiego podległego władzom sowieckim i pod dowództwem płk. Zygmunta Berlinga. Początkowo nie przewidywano tworzenia osobnego kobiecego oddziału liniowego (ochotniczki miały dołączyć do męskich jednostek lub zasilić służby pomocnicze). Ponieważ jednak ilość przybywających do Sielc kobiet wykraczała znacznie poza wstępne szacunki i nie było możliwości ich odesłania, zdecydowano o powołaniu 1 Samodzielnego Batalionu Kobiecego im. Emilii Plater – jedynej takiej formacji w historii polskiego wojska.

"Idą, bo muszą. Idą, bo chcą. Idą, bo mogą. Z duszą na ramieniu, jak na skrzydłach. Pełne obaw, nadziei, nieufności, radości, wrogości i ekscytacji"

Publikacja Olgi Wiechnik to rzetelny i wnikliwy reportaż historyczny ukazujący losy Platerówek – od deportacji w głąb ZSRR i walkę o przetrwanie, przez wstąpienie i służbę w armii, aż po demobilizację, powrót do Polski i lata powojenne. W pierwszej części książki autorka odtwarza skrupulatnie szlak bojowy Platerówek – towarzyszy im m.in. pod Lenino, na Smoleńszczyźnie i Wołyniu, w Warszawie i Berlinie. Poznajemy młode kobiety, które po wyczerpującym szkoleniu trafiają na front, pełniąc służbę wartowniczą lub walcząc na pierwszej linii – noszą moździerze, rzucają granatami, obsługują cekaemy i dowodzą męskimi jednostkami. Trafiają też do ogarniętej powstańczą walką Warszawy – przerzucają broń, strzegą magazynów i fabryk, rozminowują teren, pilnują łączności. Druga część książki to trudny moment zakończenia wojny i pozornego przejścia w stan pokoju. Wiele Platerówek trafiło na tzw. Ziemie Odzyskane (Kresy Wschodnie po 1945 roku znalazły się poza granicami Polski i powrót w rodzinne strony okazał się niemożliwy). Olga Wiechnik wspomina m.in. o próbach rozpoczęcia "normalnego" życia rodzinnego i zawodowego, o radzeniu sobie z traumą, kwestiach pamięci i prawdy. Reportaż uzupełniony jest czarno-białymi fotografiami oraz fragmentami listów, wspomnień i raportów.


"Marysia Gielarowska siedzi w swoim okopie na metr trzydzieści, w wodzie do kostek.
Hena Mańkowska pierwszy raz widzi rannego człowieka.
Aniela Krzywoń, która spłonęła, broniąc dokumentów sztabowych, zostaje pośmiertnie odznaczona.
Lucyna Hertz dociera do Polski na spadochronie, a w czasie powstania warszawskiego traci obie nogi, a wkrótce też i życie.
Anna Borkowska służy w brygadzie saperów rozminowujących Warszawę.
Emilia Gierczak po przełamaniu Wału Pomorskiego ginie od kuli, która trafia ją w skroń.
Gienia Augustyn po wojnie rodzi syna i w wydziale rusznikarskim liczy naboje.
Irena Sztachelska po wojnie pracuje w Ministerstwie Zdrowia i przewodniczy Lidze Kobiet.
Michalina Hubaj podstawówkę kończy w wieku czterdziestu czterech lat, a Eugenia Tomczak maturę robi w tym samym roku, co jej najmłodszy syn. (...)"

Platerówki – cóż za silne, odważne kobiety! Zastanawiam się, jak to możliwe, że tak niewiele dotychczas o nich słyszałam. Olga Wiechnik wykonała wspaniałą pracę. Reportaż ściera z ich życiorysów niemal osiemdziesięcioletni kurz i wydobywa je na światło dzienne, by każdy z nas mógł przeczytać o kobietach-żołnierkach, które w latach drugiej wojny światowej z determinacją walczyły o siebie, swoich bliskich, ojczyznę i powrót do Polski. Niełatwo czytać o ich skomplikowanych losach – bo nie jest to historia z cyklu długo i szczęśliwie. Wspomnienia z syberyjskiego zesłania ściskają za gardło, podobnie zresztą jak relacja z walki na froncie oraz opisy płonącej Warszawy i zrujnowanego wojną kraju. Reportaż Olgi Wiechnik uświadamia, jak wielką tragedią był konflikt zbrojny, jak wiele ludzkich żyć pochłonął i jak wiele życiorysów na zawsze odmienił. I w tym morzu dramatu są one – żołnierki 1 Samodzielnego Batalionu Kobiecego im. Emilii Plater – młode dziewczyny, które siłą zmuszono do porzucenia rodzinnych domów i szkół na Kresach, które musiały szybko dorosnąć i wziąć na siebie odpowiedzialność za bliskich, a później też chwycić za broń, by marzenie o przetrwaniu i powrocie do Polski mogło się spełnić. Jest w tym reportażu, obok kobiecej odwagi, niezłomności i siły, sporo cierpienia, tragedii i goryczy. I w gruncie rzeczy też smutku, bo Platerówki stały się narzędziem rozgrywek sowieckiego okupanta, a w powojennej Polsce, o którą walczyły, spotkały się z niechęcią, odrzuceniem, a nawet poniżaniem i skandalicznym zniesławieniem. Tymczasem kobiety-żołnierki 1 Samodzielnego Batalionu Kobiecego im. Emilii Plater, jak mówi w książce profesor Kałwa, "rozwalają system, rozwalają patriarchat" – burzą stereotypy i nie wpasowują się w typowe kobiece ramy wyznaczone społecznie i kulturowo. Reportaż Olgi Wiechnik to fascynująca herstoria – o kobietach, o wojnie widzianej oczami kobiet, o kobiecej solidarności i podziałach, niezłomnej naturze, sile i słabościach. Autorka ożywiła w książce Platerówki – przybliżyła je nam, zwykłym czytelnikom. I co ważne, doskonale osadziła ich losy w kontekście historycznym. Publikacja Olgi Wiechnik łączy w sobie świetną narrację i język trafiający do każdego odbiorcy z rzetelną historyczną wiedzą i reporterską wnikliwością. 

Znakomity reportaż, niezwykle ważny, zarówno z kobiecego, jak i historycznego punktu widzenia. Całkowicie zatraciłam się w tej opowieści. Doceniam – i za przedstawienie losów Platerówek, i za kontekst historyczny. Takiej dobrej literatury faktu chcę czytać jak najwięcej. I polecam wszystkim, nie tylko kobietom oraz miłośnikom historii i reportażu.














* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Poznańskie.

Data wydania: 25 stycznia 2023
Wydawnictwo: Poznańskie
Oprawa: Zintegrowana
Liczba stron: 304
Moja ocena: 5,5/6


29.1.23

"Latarnik" – Aleksandra Rak

"Latarnik" – Aleksandra Rak
Czy warto rozdrapywać stare rany i czy przeszłość może być kluczem do teraźniejszości? Jak odnaleźć drogę do samego siebie na wzburzonych wodach życia? I czy koleje naszego losu to jedynie kwestia przypadku?


Czy wierzysz w anioły? Takie pytanie nieraz słyszą bohaterowie nowej książki Aleksandry Rak. Można powiedzieć, że dla wielu osób to właśnie jedna z nich, pielęgniarka Oliwia "o oczach głębokich jak morze oraz głosie czułym i łagodnym jak lekki podmuch wiatru", jest aniołem, a przynajmniej była – aż do chwili gdy jej ukochana matka odeszła po długiej chorobie. Pogrążona w żalu i smutku dziewczyna postanawia porzucić swoje dotychczasowe życie – odejść z pracy, zerwać zaręczyny i wyjechać do nadmorskich Płotek, o których jej matka tajemniczo wspomniała w ostatnim liście do córki. Oliwia pragnie odnaleźć jej rodzinę i dowiedzieć się więcej. Ale czy wyjazd to rzeczywiście tylko chęć poznania przeszłości i szansa, by choć jeszcze przez chwilę czuć obecność zmarłej matki? A może wręcz przeciwnie – próba ucieczki przed bólem, tęsknotą, życiem i samą sobą? Jedno jest pewne – pojawienie się Oliwii w małej i spokojnej nadmorskiej miejscowości wywoła niemałe zamieszanie wśród mieszkańców. Czy dziewczyna będzie w stanie nawiązać z nimi więź i odnaleźć klucz do przeszłości? Dokąd zaprowadzą ją słowa matki, szum morza oraz tajemnicza legenda o latarni morskiej i jej strażniku? "Latarnik" Aleksandry Rak to pierwsza część nowego cyklu zatytułowanego "Szept anioła" – klimatyczna i chwytająca za serce opowieść o rodzinnych tajemnicach, bolesnej stracie, ludzkiej życzliwości i niełatwych kolejach losu.

"Można się od tego uzależnić. (...) Zapachu, widoku, smaku soli na ustach i kojącego szumu. Albo od obezwładniającej ciszy w nocy, gdy czujesz się samotny jak nigdy wcześniej"

Aleksandra Rak stworzyła w książce absolutnie wyjątkowy klimat – nie tylko osadziła fabułę w nadmorskiej miejscowości, ale wręcz ożywiła Bałtyk. Morze naturalnie przenika każdą stronę "Latarnika" – jest obecne w szumie fal, chłodnych podmuchach wiatru, chrzęście piasku pod stopami i bezkresnym horyzoncie, a także w rodzinnych tajemnicach, burzliwych uczuciach i zagadkowej przeszłości. Pokochałam nadmorską scenerię oraz motyw latarni morskiej i latarnika, który nadaje historii aurę tajemniczości. I bardzo polubiłam sposób, w jaki Aleksandra Rak buduje fabularną rzeczywistość – z dbałością o detale i "z duszą" – nadaje charakter zarówno postaciom, jak i miejscom i przedmiotom. W "Latarniku" możemy znaleźć przytulny nadmorski dom, pewien wzruszający list, mruczącego na kolanach kota, przepyszne ciasto śliwkowe i znacznie więcej. Najwspanialsze, że te wszystkie elementy idealnie komponują się z fabułą i nie stanowią jedynie narzędzia do zapełnienia stron jak ma to miejsce w niektórych powieściach obyczajowych. Czytelnik wyraźnie czuje, że "Latarnik" to przemyślana i dopracowana książka – warsztat pisarski autorki wspaniale się rozwija.


"Bo muszle skrywają w sobie szepty, schowane tam głęboko przez wiatr"

Cenię powieści Aleksandry Rak za życiowy realizm – i "Latarnik" nie różni się pod tym względem od pozostałych książek autorki. Nie ma w nim miejsca na lukier – jest za to wielobarwna mozaika przeróżnych charakterów, prawdziwe życie oraz autentyczne emocje i ludzkie zmagania. Poznajemy nie tylko Oliwię, ale też mieszkańców Płotek: Bogusię, która po wypadku samochodowym porusza się na wózku; Eleonorę, starszą kobietę, która po śmierci męża czuje się bardzo samotna, choć nie chce tego przyznać nawet przed samą sobą; Daniela i Dawida, dwóch braci, którzy skrywają w sercach poczucie winy i niespełnione marzenia; Lucynę, sekretarkę wójta i największą plotkarę w miasteczku oraz młodziutką Sonię, córkę alkoholika, która nie potrafi odnaleźć właściwej drogi. Wydaje się, że każdy z nich potrzebuje pomocnej dłoni... Aleksandra Rak z wrażliwością zagłębia się w niełatwe międzyludzkie relacje i trudne kwestie dotyczące m.in. rodziny, choroby, przemocy domowej, samotności, straty, poczucia własnej wartości, miłości i przyjaźni. Opowiada o zwykłym życiu i zwykłych ludziach – takich jak my – którzy popełniają błędy, bywają zagubieni, tracą nadzieję, zmagają się z własnymi słabościami i lękami. W "Latarniku" łzy smutku i radości mieszają się z nadzieją, są wzloty i upadki, bolesne i pokrzepiające momenty. Historie bohaterów przeplatają się, tworząc jedną poruszającą opowieść, którą poznaje się jednym tchem i z ogromnym zainteresowaniem. Dużo emocji i refleksji – "Latarnik" to nieodkładalna książka.

O czym szumi morze...

Książka Aleksandry Rak urzekła mnie wyjątkowym klimatem, życiowym realizmem i literacką dojrzałością. Absolutnie pięknie napisana – z wrażliwością i czułością – liryczna, nostalgiczna, pełna mądrych i poruszających słów. Ma w sobie dużo smutku, ale jeszcze więcej nadziei, ciepła i dobrej energii – otula i przywraca wiarę. To opowieść o bolesnej stracie i próbie zmierzenia się z żałobą, smutkiem i tęsknotą. O aniołach, co prawda bez skrzydeł i aureoli, lecz z dobrym sercem, empatią i życzliwością – są wśród nas, gotowi wysłuchać i podać pomocną dłoń. O tym, że czasami odnaleźć siebie możemy dopiero wtedy, gdy naprawdę się zgubimy. I o ludziach, którzy pojawiają się w naszym życiu w odpowiednim czasie – i zmieniają je na zawsze.

Wspaniała powieść! Z niecierpliwością czekam na kontynuację i gorąco polecam. Wsłuchajcie się w historię wyszeptaną przez morze – niech trafi wprost do waszych serc.













* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Flow.

Data wydania: 25 stycznia 2023
Wydawnictwo: Flow
Cykl: Szept anioła (tom pierwszy)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 384
Moja ocena: 5,5/6


24.1.23

"Włoska balerina" – Kristy Cambron (przekład Dominika Chylińska)

"Włoska balerina" – Kristy Cambron (przekład Dominika Chylińska)
"Całą tę historię zachowam w tajemnicy, dopóki nie będziesz gotowa, aby ją wyjawić"

Rok 1943. Losy utalentowanej primabaleriny, wojskowego sanitariusza i małej żydowskiej dziewczynki krzyżują się pewnego dnia w rzymskim szpitalu tuż pod czujnym okiem niemieckiego okupanta...

Lata współczesne. Dwie rodziny i dwa różne kontynenty. Stare listy i niepozorna dziecięca walizka. Bolesna strata i zagadka z przeszłości.


Kristy Cambron zabiera czytelników w fascynującą podróż w czasie – umiejętnie splata przeszłość i teraźniejszość w jedną chwytającą za serce opowieść. "Włoska balerina" to kilka linii czasowych, dopracowane historyczne tło oraz wiele interesujących motywów i lokalizacji – od bombardowanego Londynu i baletowych scen Coventry Garden, przez rozległe sady amerykańskiego stanu Indiana, aż po słoneczne włoskie ogrody, szpitalne sale oraz ogarnięte wojną rzymskie uliczki. Kristy Cambron po raz kolejny stworzyła powieść inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami, tym razem nawiązując do wojennej historii Włoch – działań podejmowanych przez personel rzymskiego szpitala bonifratrów i zakonników kościoła San Giovanni Calibita w celu ratowania ludności żydowskiej m.in. w okresie masowych deportacji z getta. Niezwykle cenię sposób, w jaki Cambron ożywia przeszłość – to zawsze wyjątkowa szansa na poznanie nowych perspektyw i nieznanych fragmentów historii – prawdziwa gratka dla miłośników książek z gatunku historical fiction.


"W tym właśnie zawiera się potężna moc historii. Przypominać. Uczyć. Zobaczyć i zrozumieć ludzkie doświadczenia oczami innych. I, mam nadzieję, dać punkt oparcia dla empatii, by rosła w naszych własnych sercach" – Kristy Cambron

"Włoska balerina" łączy losy kobiet i mężczyzn, którzy ryzykując własne życie, walczyli o wolność, godność i lepszy świat. Kristy Cambron z wrażliwością pisze o ich zmaganiach, uczuciach i trudnych wyborach – kreśli przejmujące portrety rozdartych wojną ludzi na tle burzliwych wydarzeń. Ale "Włoska balerina" zachwyca nie tylko interesującymi postaciami i dopracowanym historycznym tłem, ale też trzymającą w napięciu i misternie utkaną fabułą, pełnym emocji wątkiem romantycznym, wzruszającym przesłaniem oraz przepiękną prozą. To wspaniały pean na cześć ludzkiego hartu ducha – pokrzepiająca i inspirująca opowieść, która pokazuje, że dobro, piękno, miłość i nadzieja są w stanie rozświetlić mrok oraz przeciwstawić się złu i nienawiści. Że są uczucia i wartości, o które trzeba i należy walczyć. I że jedno ocalone istnienie to triumf życia nad śmiercią. Czytając ostatnie strony, zalała mnie fala ogromnych emocji – smutku, wdzięczności i nadziei – byłam jednym wielkim wzruszeniem. Magia Kristy Cambron. Pokochałam i gorąco polecam.














* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Znak.

Tytuł oryginalny: The Italian Ballerina
Przekład: Dominika Chylińska
Data wydania: 25 stycznia 2023
Wydawnictwo: Znak
Oprawa: miękka
Liczba stron: 432
Moja ocena: 5/6

22.1.23

"Muzyka nocy" – Jojo Moyes (przekład Monika Bukowska)

"Muzyka nocy" – Jojo Moyes (przekład Monika Bukowska)
Co tworzy dom? Ściany, podłogi, dach, okna i drzwi? Ulubiony fotel, osobiste drobiazgi, regały pełne książek i oprawione w ramki zdjęcia na nocnym stoliku? A może dom to ludzie – osoby bliskie naszemu sercu? Może to ich śmiech, łzy, marzenia i wspomnienia tworzą miejsce, które nazywamy domem? Czy każde cztery ściany mogą stać się naszym azylem – bezpiecznym schronieniem?


Szczęśliwy i uporządkowany świat skrzypaczki Isabel rozpada się na kawałki z chwilą, gdy w wypadku samochodowym ginie jej mąż. Kobieta traci nie tylko ukochanego mężczyznę, ale też londyński dom – wspólnie z dziećmi musi przeprowadzić się na wieś do posiadłości otrzymanej w spadku po dalekim krewnym. Dom położony jest niemal na odludziu i wymaga gruntownego remontu. Czy Isabel będzie w stanie zawalczyć o siebie i swoją rodzinę? Czy stary, odziedziczony budynek stanie się ich prawdziwym domem?

Jojo Moyes to dla mnie gwarancja dobrej literatury obyczajowej. Motyw przewodni wydaje się nieco wyświechtany – ot, kolejna historia o kobiecie, która znalazła się na życiowym zakręcie i która musi zmierzyć się z przeciwnościami losu. Cała magia tkwi jednak w literackim talencie Moyes. Niewiele pisarek potrafi tworzyć tak ciepłe i ludzkie opowieści, jednocześnie zabawne i refleksyjne. "Muzyka nocy" również ma ten szczególny urok – rozśmiesza do łez, niepostrzeżenie wciąga i angażuje, a ostatecznie otula nadzieją i przynosi czytelniczy spokój. Lubię humor Moyes, jej wrażliwość, trafne i przenikliwe spojrzenie oraz błyskotliwe pióro. Po raz kolejny stworzyła dynamiczną (i początkowo nieco irytującą;) kobiecą postać, która przechodzi wewnętrzną przemianę – odkrywa w sobie siłę i determinację. W powieści znajdziemy klimat angielskiej wsi, naturalne dialogi, ciekawych bohaterów pierwszo- i drugoplanowych, sporo wzlotów i upadków, przeróżnych emocji – i znacznie więcej.


"Muzyka nocy" utkana jest z melodii skrzypiec i melodii serca. To opowieść o mierzeniu się ze stratą, macierzyństwie, miłości, samotności, obsesji i zdradzie. O zderzeniu pasji z prozą życia, bolesnej prawdzie, nowych początkach i walce o szczęście swoje i bliskich. O muzyce, która wypełnia duszę i dodaje odwagi, by mierzyć się z trudną rzeczywistością – i pomaga otworzyć serce na drugiego człowieka.

Jak dobrze, że jest Jojo Moyes – z "Muzyką nocy" miło spędziłam weekend. Właśnie takiej książki potrzebowałam – najlepsze guilty pleasure. Warto.



















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Znak.

Tytuł oryginalny: Night Music
Przekład: Monika Bukowska
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 11 stycznia 2023
Oprawa: miękka
Liczba stron: 448
Moja ocena: 5/6

20.1.23

"Zima lwów" – Stefania Auci (przekład Tomasz Kwiecień) /przedpremierowo/

"Zima lwów" – Stefania Auci (przekład Tomasz Kwiecień) /przedpremierowo/
Miłość? Rodzina? Bogactwo i prestiż? Spełnianie marzeń? Czym jest szczęście? Ciepłym promieniem słońca w pochmurny dzień? Krótkim uśmiechem losu pośród morza smutku, goryczy i porażki?

Ignazziddu Florio wie, czym jest szczęście, a przynajmniej tak mu się wydaje. Ten beztroski młody mężczyzna urodzony w bogatej i szanowanej rodzinie ma wszystko, czego zapragnie – pieniądze, możliwości, a wkrótce też piękną żonę – i bierze z życia tylko to, co najlepsze. Ignazziddu zupełnie nie przypomina swojego obowiązkowego i pracowitego ojca, Ignazia seniora, który poświęcił dla Domu Florio wszystko – czas, zdrowie, a nawet miłość i osobiste szczęście. Ale los bywa przewrotny. Gdy Ignazio umiera w wieku zaledwie pięćdziesięciu lat, Ignazziddu, jako najstarszy syn, musi stanąć na czele imperium Florio i wziąć odpowiedzialność nie tylko za swoich bliskich, ale też za rodzinny biznes i setki pracowników. Czy młody mężczyzna odnajdzie w sobie siłę charakteru, determinację i wizjonerstwo ojca, dziadka i pradziadka, by kontynuować dzieło rodu Florio?


W "Zimie lwów" Stefania Auci kontynuuje wielopokoleniową opowieść o losach sycylijskiego rodu Florio – jednej z najbogatszych włoskich rodzin. Floriowie przez lata budowali swoje gospodarcze imperium – począwszy od 1799 roku, gdy bracia Paolo i Ignazio wyemigrowali z Bagnary Calabria, osiedlili się w Palermo i otworzyli sklep z przyprawami, aż po działalność w różnych gałęziach przemysłu (połów tuńczyka, wino Marsala, żegluga, tekstylia, porcelana, stocznie, hotele oraz motoryzacja). Dom Florio wniósł ogromny wkład w rozwój i dziedzictwo Sycylii, m.in. dając zatrudnienie mieszkańcom wyspy i prowadząc ożywione życie kulturalno-społecze. W latach świetności nazwisko Florio symbolizowało bogactwo, szacunek i prestiż, a członkowie rodu mieli wpływy nie tylko w przemyśle, ale również w polityce. Stefania Auci postanowiła ożywić historię tej sycyliskiej rodziny, tworząc dwutomową sagę. "Zima lwów" obejmuje okres od 1868 roku do połowy XX wieku i, podobnie jak pierwsza część serii, zachwyca rozmachem. Auci zawsze podkreśla, że napisała powieść – jej saga to doskonały przykład wartościowej beletrystyki opartej na prawdziwej historii. W książce prywatne i zawodowe losy Floriów płynnie łączą się z burzliwymi dziejami Sycylii i całych Włoch. "Zima lwów" to intrygująca i porywająca opowieść o władzy, bogactwie, miłości i zdradzie. To wielopokoleniowy cykl narodzin i śmierci, wzlotów i upadków, radości i smutku. Historia wielkich marzeń, ciężkiej pracy, niebywałego sukcesu i bolesnego upadku – przewrotnego losu, który daje i odbiera.

"Sycylijczycy zawsze to rozumieli: morze szanuje tylko tych, którzy jemu okazują szacunek. Jest hojne, daje ryby i sól, wydyma wiatrem żagle, ofiaruje koral na klejnoty dla świętych i królów. Ale jest też kapryśne i w każdej chwili może gwałtownie odebrać swoje dary"

Zachwycająca jest historyczno-sycylijska oprawa książki Auci – autorka wykonała staranny reaserch i zadbała o detale (zresztą jak sama przyznaje, praca nad powieścią zajęła jej niemal sześć lat). Wyraźnie czuć ducha minionych lat – w opisach codziennego życia, społecznych nastrojach oraz w historycznych, geograficznych i politycznych akcentach. Auci w fascynujący sposób zagłębia się w kwestie związane z działalnością rodu Florio – opowiada o ciężkiej pracy, pasji, odpowiedzialności, wyzwaniach, sukcesach i porażkach. Przewracając kolejne strony, poznajemy nie tylko skomplikowane losy rodziny Florio, ale też burzliwą historię Sycylii i całych Włoch. Widzimy jak Palermo rozkwita w swoich dobrych latach oraz upada w gorszych, doświadczając społecznych i ekonomicznych zawirowań. Sycylia w książce Auci tętni życiem i pełna jest obrazów, smaków i zapachów. To złote wschody słońca, morska bryza, labirynty wąskich uliczek, dźwięk kościelnych dzwonów oraz zapach ryb, jaśminu i kwiatów pomarańczy. To zderzenie bogactwa i biedy oraz tradycji i nowoczesności. Auci przenosi czytelników w czasie i przestrzeni – "Zima lwów" bez wątpienia zachwyci nie tylko miłośników rodzinnych sag, ale również fanów powieści historycznych.


"Prawdziwym przekleństwem szczęścia jest nieuświadomienie sobie, kiedy się go doświadcza. W chwili, gdy uzmysławiasz sobie, że byłeś szczęśliwy, pozostaje ci tylko echo"

"Zima lwów" stanowi idealną scenografię dla fascynujących postaci męskich i kobiecych. Auci portretuje mężów, ojców i synów pracujących na chwałę Domu Florio oraz ich żony, matki i córki doświadczające radości i smutków rodzinnego życia. Czasami wydaje się, że członków tej sycyliskiej rodziny łączy jedynie nazwisko. Auci stworzyła wiele złożonych, nieoczywistych i wyróżniających się osobowości. Towarzyszenie im w życiowej podróży na przestrzeni wielu lat i obserwowanie, w jaki sposób się zmieniają pod wpływem szczęścia, dramatów i niełatwych okoliczności to prawdziwa czytelnicza przyjemność. Ich zmagania angażują emocjonalnie i skłaniają do refleksji. W "Zimie lwów" splatają się ze sobą miłość i poświęcenie, wielka namiętność, zdrada, intryga i śmierć. Są rozstania i powroty oraz blaski i cienie małżeństwa i macierzyństwa. Każdy z bohaterów szuka swojej własnej drogi balansując między poczuciem obowiązku a pragnieniami. 

"Zima lwów" to napisana z wdziękiem i talentem oraz wspaniale wkomponowana w kontekst historyczny opowieść o metaforycznej zimie wielkiego sycylijskiego rodu Florio. Dramatyczna, angażująca i niezwykle ciekawa lektura – o miłościach i namiętnościach, które nie stanowią antidotum na pustkę, poczucie winy i tęsknotę. O tym, jak to jest mieć wszystko i wszystko tracić. O nazwisku i rodzinnym dziedzictwie, które ciążą i przygniatają, o pokoleniowych zmianach, błędnych decyzjach i ich druzgocących konsekwencjach.

Często zdarza się, że kontynuacja nie spełnia oczekiwań – przynosi czytelnikom rozczarowanie. W przypadku rodzinnej sagi Stefanii Auci jest zupełnie inaczej. To właśnie "Zima lwów" zachwyca bardziej. Wspaniała książka! Czytajcie – zabierze was w wyjątkową włoską podróż. Polecam.







* "Sycylijskie lwy" (pierwsza część sagi)






* Współpraca barterowa z Wydawnictwem W.A.B.

Tytuł oryginalny: L'inverno dei leoni
Przekład: Tomasz Kwiecień
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 8 lutego 2023
Oprawa: twarda
Liczba stron: 784
Moja ocena: 5/6

17.1.23

"Tajemnica Lost Lake" – Jacqueline West (przekład Maria Jaszczurowska) /przedpremierowo/

"Tajemnica Lost Lake" – Jacqueline West (przekład Maria Jaszczurowska) /przedpremierowo/
"Pewnego razu były sobie dwie siostry, które wszystko robiły wspólnie. Ale tylko jedna z nich zniknęła"

Kiedy jedenastoletnia Fiona Crane, siedząc na podłodze między regałami w bibliotece Chisholm Memorial, przeczytała te słowa, poczuła dreszczyk emocji. Książka, którą trzymała w dłoniach wyglądała na starą – nie miała bibiotecznego stempla, była oprawiona w ciemnozieloną skórę, a na okładce nad szkicem przedstawiającym mroczny las widniał wytłoczony napis "Zaginiona". To był początek niecodziennej przygody... Wkrótce dziewczynka odkrywa, że opowieść o siostrach sprzed niemal stu lat splata się z prawdziwym życiem, a na pozór senne miasteczko Lost Lake może skrywać niepokojącą tajemnicę. "Zaginiona" pojawia się i znika, podobnie zresztą jak kolejne jej rozdziały. Ale przecież książki nie piszą się same i nie wędrują też same po bibiotekach, domach i ulicach... A może jednak? Fiona będzie musiała zmierzyć się z zagadką z przeszłości. Czy przezwycięży lęk i odkryje prawdę? Dokąd zaprowadzi ją opowieść o Hazel i Pearl, dwóch nierozłącznych siostrach?


Dwie siostry, stara biblioteka, zagadka z przeszłości i przedziwna książka. Czy potrzeba czegoś więcej? Dodajmy jeszcze odrobinę mroku i sporą garść pisarskiego talentu Jacqueline West, a otrzymamy absolutnie czarującą powieść. "Tajemnica Lost Lake" to udane połączenie przygody, tajemnicy i kryminału z wątkami paranormalnymi w wersji odpowiedniej dla młodszego czytelnika. Jacqueline West miała wspaniały pomysł na młodzieżową historię z dreszczykiem, a efekt końcowy zachwyca. Pokochałam szkatułkową konstrukcję książki. To "historia w historii", bo poznajemy nie tylko jedenastoletnią dziewczynkę, która przeprowadza się do Lost Lake i podąża tropem nierozwiązanej tajemnicy sprzed lat, ale też dwie siostry z bogatej rodziny, których życie pewnego dnia zmienia się na zawsze. Te dwa światy biegną w książce West równolegle i coraz bardziej przenikają się ze sobą aż do zaskakującego zakończenia. Autorka zdołała zachować balans między tym co lekkie, codzienne i dobrze znane, a tym co mroczne, tajemnicze i niebezpieczne. Napięcie fabularne koncentruje się wokół zagadki zniknięcia, tajemniczej książki i... duchów, które będąc jednocześnie w przeszłości i teraźniejszości, spajają historię. Szybsze bicie serca gwarantowane.

"Opowieści to dziwne istoty. Są jak zawartość zapieczętowanej skrzynki zakopanej w ziemi – istnieją tylko w umysłach ludzi, którzy o nich pamiętają"


"Tajemnicę Lost Lake" można czytać jako trzymającą w napięciu przygodę z dreszczykiem. Ale to nie wszystko – książka Jacqueline West ma do zaoferowania znacznie więcej. Z Fioną, główną bohaterką, łatwo się utożsamiać. Dziewcznka przeprowadziła się właśnie do nowego miasta – musiała porzucić dawne życie i przyjaciół, co nieuchronnie wiąże się z tęsknotą i poczuciem osamotnienia. Jacqueline West porusza kwestie dotyczące siostrzanej więzi i relacji. Fiona często ma wrażenie bycia w cieniu swojej starszej utalentowanej siostry Arden. Niezwykle ciekawe są paralele między Fioną i Arden z teraźniejszości, a Hazel i Pearl z przeszłości. "Tajemnica Lost Lake" opowiada o silnej, ale burzliwej siostrzanej więzi. O lojalności, poczuciu winy, nieporozumieniach i napięciach, przebaczeniu innym i samemu sobie. O pamięci, prawdzie i wydarzeniach, które potrafią na zawsze odmienić bieg życia. I o przeszłości, która jest częścią teraźniejszości. Książka West to doskonała czytelnicza rozrywka z mądrym przekazem, która rozbudza ciekawość i uczy – pięknie napisana, przystępna, pomysłowa i pokrzepiająca. W jednym momencie siedziałam z Fioną w przytulnej bibliotece, a chwilę później pędziłam z Hazel i Pearl przez gęsty las. Nieodkładalna książka! 

Cóż... Nie mogłam wymarzyć sobie czytelniczo lepszego początku roku. Świetna książka dla młodszych i starszych czytelników, a szczególnie dla miłośników bibliotek, zagadek z przeszłości i duchów. Gorąco polecam.













* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Literackie.

Tytuł oryginalny: Long Lost
Przekład: Maria Jaszczurowska
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: 25 stycznia 2023
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 256
Moja ocena: 5,5/6


11.1.23

"Powiedziała, że nie żałuje" – Tommi Kinnunen (przekład Sebastian Musielak)

"Powiedziała, że nie żałuje" – Tommi Kinnunen (przekład Sebastian Musielak)
Co począć, gdy lęk przed śmiercią zamienia się w lęk przed życiem? Czy po zakończeniu wojny można po prostu wrócić do tego, co było kiedyś – wtopić się ponownie w krajobraz, podjąć na nowo to, co zostało porzucone? Wrócić do domu, uściskać bliskich, oddzielić przeszłość grubą kreską i zapomnieć? Czy kasza i maliny będą smakować tak samo? Czy emocje będą te same? Czy oczy będą widzieć w lustrze to co kiedyś? Niby ta sama twarz, a jednak inna. Bo przecież świat się zmienił. I człowiek również... I czy w ogóle jest jeszcze jakiś dom? Czy jest jakieś jutro?


Kiedy na początku września 1944 Finowie zawarli rozejm z ZSRR, rozpoczęła się tzw. "wojna lapońska" trwająca do kwietnia 1945 roku. Oznaczało to kres obecności III Rzeszy w Finlandii, a dla wielu również koniec koegzystencji fińskiej ludności cywilnej z niemieckimi żołnierzami. Wycofujący się do Norwegii Niemcy siali spustoszenie – niemal cała Laponia została wówczas zrównana z ziemią. Po roku 1945 czas drugiej wojny światowej stał się tematem tabu – przykryła go warstwa milczenia i zapomnienia, tym bardziej że do wielu spraw bezpieczniej było się nie przyznawać. Spalone domy, zniszczenia, mogiły poległych i fizyczne blizny – tego nie dało się ukryć. Jednak to, co najbardziej bolesne skrywane było często głęboko w sercu. 

Wojna lapońska, a właściwie jej druzgocące konsekwencje stały się literackim tłem dla książki Tommi Kinnunena, fińskiego pisarza i nauczyciela. "Powiedziała, że nie żałuje" (tłum. Sebastian Musielak) wychodzi jednak poza dobrze znane i utarte schematy. Kinnunen nie opisuje konfliktu zbrojnego, lecz przedstawia wojnę oczami kobiet – Finek, które po kapitulacji Niemiec wracały pieszo z Norwegii do porzuconych domów w Finlandii – i spotykały się z nienawiścią i społecznym ostracyzmem. Ciekawe zatem jest nie tylko historyczne tło i kobieca perspektywa, ale również kwestie dotyczące moralności, współudziału oraz odpowiedzialności indywidualnej i zbiorowej. W książce Kinnunena kobieca siła, poczucie winy, trudne decyzje, niepewność jutra i przypadkowość losu splatają się ze sobą tworząc przejmującą opowieść drogi. Pięć kobiet odbywa powojenną wędrówkę: dosłownie – przemierzając zrównaną z ziemią Laponię; metaforycznie – zaglądając w głąb własnego serca; i w szerszym kontekście – przechodząc z czasów wojny do czasu pokoju. Nadzieja i lęk mieszają się ze sobą, a dawne życie wydaje się jednocześnie bliskie i dalekie, znajome i obce. Co czeka na bohaterki książki Kinnunena w ich rodzinnych stronach? Nowy początek, a może tylko wstyd, hańba, nienawiść i przymusowe milczenie?


Bo łatwiej kogoś potępić zamiast spróbować zrozumieć. Bo łatwiej milczeć, niż powiedzieć prawdę. Bo łatwiej odejść, niż wrócić...

Książka Tommi Kinnunena jest bez wątpienia jedną z ciekawszych powieści drogi jakie miałam okazję poznać. Wspaniale rezonuje – i to na wielu różnych płaszczyznach. W wymiarze uniwersalnym "Powiedziała, że nie żałuje" to przenikliwe spojrzenie na wojnę z perspektywy kobiet. Tommi Kinnunen opowiada o tym, co wojna robi z człowiekiem – w jaki sposób go naznacza, zmienia i okalecza oraz zmusza do przesuwania granic – emocjonalnych i moralnych. Widzimy kobiety, które, z różnych powodów, podejmowały decyzje, nie zawsze słuszne i akceptowane społecznie. "Powiedziała, że nie żałuje" to również próba konfrontacji z ważnym pytaniem: "Dlaczego mężczyzn usprawiedliwia się rozkazami z góry, a kobiety obarcza odpowiedzialnością indywidualną?". Kobiety, chcąc lub nie chcąc, stały się częścią wojennej machiny – autor pokazuje, że warto i należy poznać kobiecy punk widzenia. W wymiarze indywidualnym, Kinnunen umiejętnie porusza się po grząskim gruncie – z wrażliwością i przenikliwością podejmuje kwestie dotyczące moralności i egzystencjalnych rozterek. I co ważne, tworzy niezwykle interesujące kobiece portrety – złożone i pełne niuansów. Poznajemy pięć kobiet, które różni wiele, ale łączy wspólne doświadczenie: widmo hańby, pogardy i społecznego ostracyzmu oraz niełatwa piesza wędrówka przez zniszczoną Laponię. Kinnunen doskonale zagłębia się w ich świat wewnętrzny – mieszankę lęku i nadziei, skomplikowane emocje, wątpliwości, motywy postępowania i wspomnienia. Między kobietami zawiązuje się wymuszona okolicznościami nietrwała więź, a wędrówka ostatecznie zmienia je na zawsze – dla niektórych staje się drogą ku wolności i niezależności. Może nawet szansą, by w końcu wyrwać się z dawnego życia i podążyć za własnymi pragnieniami. Akcja książki rozgrywa się na przełomie zimy i wiosny, co również nabiera symbolicznego znaczenia. Nie sposób nie zachwycić się realistyczną prozą Kinnunena, w której płynnie przenikają się ze sobą skandynawska natura i świat wewnętrzny kobiet.

"Niektóre wizje były całkiem wyraźne: w jednej kobieta siedzi na poboczu i patrzy na znikające za zakrętem plecy pozostałych, w drugiej wszystkie widzą znajome krajobrazy, ale jeszcze ich nie rozpoznają. Inne obrazy były znów nieostre i bardziej przypominały wrażenia zmysłowe: połyskująca w słońcu tafla jeziora i oślepiająco zielony las. Smród ze spalonych domów, smak jęczmiennego podpłomyka. To, jak czuć pod dłonią dopiero odrastające włosy"

"Powiedziała, że nie żałuje" to pięknie napisana i wartościowa książka, która otwiera i rozum, i serce – bez moralizowania, a z dużą dozą literackiego talentu i psychologicznej przenikliwości oraz ludzkiej wrażliwości i otwartości. To kobieca opowieść o utraconej ojczyźnie i tożsamości, trudnych powrotach i niepewności jutra. A dla mnie również o różnych odcieniach samotności – egzystencjalnych wątpliwościach, przypadkowości losu i próbie przejęcia nad nim kontroli – nadania kierunku swojemu życiu. Tommi Kinnunen dotyka niezagojonych ran – wojny, której widmo czai się nadal w podświadomości kolejnych pokoleń. I oddaje głos kobietom – "tym, które po powrocie do domów z wojny wolały już do śmierci nigdy nikomu nie mówić o pewnym etapie swojego życia". Warto poznać ich historie. Wspaniała książka – pozostawia wiele miejsca na własne przemyślenia. Zostanie ze mną dłużej (i z pewnością trafi na listę ulubieńców 2023). Polecam.
















* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Poznańskie.

Tytuł oryginalny: Ei kertonut katuvansa
Przekład: Sebastian Musielak
Wydawnictwo: Poznańskie
Seria: Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich
Data wydania: 11 stycznia 2023
Oprawa: twarda
Liczba stron: 320
Moja ocena: 5,5/6

Copyright © w ogrodzie liter , Blogger