17.3.22

"Najbardziej niebieskie oko" - Toni Morrison (przekład Kaja Gucio)

"Najbardziej niebieskie oko" - Toni Morrison (przekład Kaja Gucio)

Jedenastoletnia czarnoskóra Pecola Breedlove marzy o niebieskich oczach – wierzy, że poczułaby się wówczas piękna, szczęśliwa i akceptowana. Tymczasem wyśmiewana przez inne dzieci oraz pozbawiona rodzinnej miłości i troski, rozpada się każdego dnia w obliczu przeciwności i wewnętrznych konfliktów.

Istnieją książki, które zamiast literackiej porcji szczęścia i nadziei przynoszą ze sobą dreszcz dyskomfortu, bezsilności i rozczarowania – światem, ludźmi i samym sobą. Książki, które odsłaniają brutalną prawdę i zmuszają do konfrontacji z tym, co ignorowane, spychane na margines, bolesne i niewygodne. Oburzają, wywołują gniew, poruszają do głębi, sprawiają, że grunt usuwa się spod nóg, odsłaniając ziejącą przepaść. I jedną z takich książek jest "Najbardziej niebieskie oko" Toni Morrison, pierwszej czarnoskórej laureatki literackiej Nagrody Nobla. Ten debiut, choć wydany w 1970 roku, wciąż wzbudza wiele emocji, m.in. z uwagi na odważne i brutalnie szczere przedstawienie kwestii dotyczących rasizmu, przemocy seksualnej i kazirodztwa. Zresztą warto w tym miejscu wspomnieć o jeszcze jednym ważnym fakcie – powieść nie tylko została napisana przez czarnoskórą kobietę, ale też koncentruje się wokół historii czarnoskórej dziewczynki. I choć dziś taka informacja nie wydaje się niczym zaskakującym, pięćdziesiąt lat temu, gdy książka została wydana, sprawy wyglądały zupełnie inaczej.

Akcja powieści rozgrywa się w latach 40. XX wieku w Lorain w amerykańskim stanie Ohio – miejscu urodzenia Toni Morrison. Historia marzącej o niebieskich oczach Pecoli została przedstawiona m.in. z perspektywy dwóch koleżanek dziewczynki, czarnoskórych sióstr, Claudii i Friedy MacTeer, które w przeciwieństwie do głównej bohaterki odrzucają kody kulturowe białego świata i które mogą liczyć na wsparcie rodziny. Struktura książki, fragmentaryczna i nielinearna, dobrze uwidacznia postępujące rozbicie świata Pecoli i zmusza czytelnika do trudnego wewnętrznego dialogu z samym sobą.

Toni Morrison stworzyła skomplikowane i wielowymiarowe portrety. I uwzględniła w tej historii kilka ciekawych perspektyw. Są kobiety, mężczyźni i dzieci, biali i czarni, w różnym wieku i należący do różnych klas społecznych. Morrison doskonale zagłębia się w ich codzienne problemy, dylematy i pragnienia. Oddaje ich głęboką frustrację i udrękę, rzuca światło na dzieciństwo naznaczone miłością i nienawiścią oraz nadzieją i rozczarowaniem. "Najbardziej niebieskie oko" to wnikliwa analiza napięć amerykańskiego społeczeństwa i poruszające studium upadku – książka otwiera oczy i pomaga dostrzec najtrudniejsze aspekty życia. Zresztą to właśnie patrzenie odgrywa w powieści istotną rolę – w ludzkich oczach odbija się lęk, rezygnacja, wstyd, niechęć, dezaprobata, pogarda i odrzucenie. Mieszkańcy Lorain odwracają wzrok od cudzej biedy, przemocy, alkoholizmu i brzydoty, jednocześnie ignorując własne słabości i obawiając się prawdy. Dla Pecoli niebieskie oczy są symbolem piękna, szacunku i wolności – niedoścignionym ideałem – oraz drogą do akceptacji i szansą na społeczne dopasowanie. Dziewczynka wierzy, że jest brzydka, ponieważ to społeczność utwierdziła ją w tym przekonaniu. "Najbardziej niebieskie oko" to gorzka i smutna refleksja nie tylko na temat rasizmu, ale również konsekwencji pogardy i odrzucenia, szczególnie dramatycznych i niszczących w sytuacji, gdy jednostka wierzy w ich słuszność i zasadność i gdy pozostaje opuszczona w swojej osobistej tragedii. Niezwykle trudno czytać o losach Pecoli – widzieć jej milczącą bezradność, upokorzenie, utratę poczucia własnej wartości i cichy dramat rozgrywający się wśród ludzi odwracających wzrok lub jawnie okazujących pogardę. Toni Morrison nie idzie na skróty – pokazuje, że czarnoskóra społeczność Lorain nie jest jednolita. Autorka bardzo dobrze odmalowuje jej niuanse i podziały. Dramat Pecoli porusza do głębi, ponieważ dziewczynka zostaje odrzucona nie tylko przez własną rodzinę, ale również przez czarnoskórą społeczność. I tym samym "nie należy ani do świata białych ani do świata czarnych". Choć niczym nie zawiniła – doświadcza całkowitej marginalizacji. W postaci bezbronnej czarnoskórej dziewczynki zbiegają się szkodliwe skutki uprzedzeń zakorzenionych w rasizmie i seksizmie. Książka Toni Morrison umiejętnie przenosi ciężar z osobistego dramatu Pecoli na udział społeczności – ukazuje, jak ci, którzy powinni ją wspierać, zepchnęli ją w przepaść i mrok.

"Najbardziej niebieskie oko" to powieść pełna bólu, rozdzierająca serce, brutalnie szczera i bezkompromisowa, a jednocześnie napisana z czułością – bo talent pisarski Morrison łagodzi nieco formę, ale nie przekaz. Autorka stworzyła opowieść o przemocy rasowej, seksualnej, fizycznej i emocjonalnej. O rasizmie, seksizmie, mizoginii, nierównościach społecznych i ekonomicznych. O zmaganiach dziewcząt, które nie są w stanie wpasować się w narzucony standard urody – o niszczącej presji w obliczu nierealistycznych kanonów. O konformizmie, systemowym ucisku, dylematach tożsamościowych i rasowej nienawiści do samego siebie. O dyskryminacji, która niszczy od najwcześniejszych lat. I o prawdziwym życiu, które bywa bolesne, przykre i rozczarowujące.

Zakończenie powieści zatrzymuje czas – czytelnik zastyga obezwładniony mieszanką żalu, wstydu, przerażenia, smutku i gniewu. To moment szczerej refleksji. Jak żyć, marząc o byciu kimś innym? Czym w ogóle jest piękno? Jak wzrastać w świecie, który przekonuje, że nie jesteś wart miłości, szacunku i akceptacji? Czy bierność nie stanowi tak naprawdę milczącego współudziału? Zresztą podobnych pytań nasuwa się znacznie więcej.

"Cóż więcej można o tym powiedzieć – może tylko d l a c z e g o. D l a c z e g o jednak trudno udźwignąć, pozostaje zatem szukać otuchy w tym j a k"

"Najbardziej niebieskie oko" to kawałek wielkiej literatury. Takiej, która stawia trudne pytania, sprzyja krytycznej ocenie i refleksji, nie przynosi łatwych odpowiedzi – obnaża wady i słabości, pozwala utożsamiać się z doświadczeniami bohaterów, albo wręcz przeciwnie – zmusza do opuszczenia strefy komfortu i uczy empatii. Mimo upływu lat ten literacki debiut nadal zwraca uwagę przenikliwością, uniwersalnością i aktualnością. Zachwyciła mnie proza Toni Morrison – przejmująca i realistyczna. Można powiedzieć, że ta książka stanowi niejako literacki głos osób, których prawdziwy głos nadal nie jest słyszany. Trudna, bolesna, ale niezwykle ważna książka. Polecam.








* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Poznańskie.


Tytuł oryginalny: The Bluest Eye
Przekład: Kaja Gucio
Wydawnictwo: Poznańskie
Data wydania: 9 marca 2022
Oprawa: twarda
Liczba stron: 256
Moja ocena: 5,5/6

15.3.22

"Tam, gdzie las spotyka się z niebem" - Glendy Vanderah (przekład Dorota Stadnik) /przedpremierowo/

"Tam, gdzie las spotyka się z niebem" - Glendy Vanderah (przekład Dorota Stadnik) /przedpremierowo/
"Nie mam domu na Ziemi. Przybyłam stamtąd. – Wskazała niebo.
– Skąd?
– Z gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy. A konkretnie z Galaktyki Wiatraczek.
– Skoro jesteś kosmitką, to czemu wygladasz jak człowiek?
– Ja tylko korzystam z ciała tej dziewczynki. Ona nie żyła, kiedy wzięłam sobie jej ciało"

Pewnego wieczoru przed leśną chatą Joanny, dwudziestosześcioletniej ornitolożki, pojawia się dziewięcioletnia dziewczynka. Ursa twierdzi, że przybyła z gwiazd, by ujrzeć na Ziemi pięć cudów.  Joanna, która walczy z rakiem piersi i która niedawno straciła matkę, nie wierzy w cuda. Pozwala jednak zostać dziewczynce do czasu, aż nie dowie się, kim naprawdę jest. W opiece pomaga jej Gabriel, sąsiad odludek czytający Szekspira. Wkrótce między trójką obcych sobie osób zawiązuje się specyficzna więź. Kim jest Ursula? Jakie tajemnice skrywa? I dlaczego w jej obecności Joannie i Gabrielowi przytrafiają się dobre rzeczy?

Literacki debiut Glendy Vanderah intryguje już od pierwszych stron – tajemnicą i nietypowym suspensem. Dziewięcioletnia Ursa twierdzi, że przybyła z gwiazd i pożyczyła sobie ciało zmarłej dziewczynki. Science-fiction? A może jednak obyczajowy dramat doprawiony nutą romansu? Tego akurat wam nie zdradzę, bo zagadkowe pochodzenie Ursy to jeden z elementów napędzających fabułę – ciekawość podszyta niepewnością zmuszają czytelnika do kompulsywnego przewracania stron. Jednak warto wspomnieć, że książka Glendy Vanderah to nie tylko niesztampowa opowieść o "małej kosmitce", ale również pełna emocji historia, w której krzyżują się ze sobą niespodziewanie życiowe ścieżki dwojga nieznajomych – kobiety i mężczyzny dźwigających bagaż trudnych doświadczeń i skrywających w sercu bolesne rany. Joanna, choć silna wewnętrznie, cierpi z powodu utraty matki. Choroba nowotworowa odebrała jej poczucie bezpieczeństwa, wiarę i nadzieję. Z kolei Gabriel, pozbawiony rodzinnego wsparcia, mierzy się z depresją i społecznym lękiem – żyje z dnia na dzień bez widoków na lepszy czas. Obecność tajemniczej dziewczynki działa uzdrawiająco zarówno na Joannę, jak i na Gabriela - Ursa uczy ich zaufania, miłości i nadziei oraz przypomina, że małe i duże cuda zdarzają się każdego dnia – są tuż na wyciągnięcie ręki. "Tam, gdzie las spotyka się z niebem" to powieść pełna ciepła – pokrzepia i przynosi nadzieję. Daleko jej jednak do lekkiej i cukierkowej historii – znajdziemy w niej również elementy psychologiczno-obyczajowego dramatu. Glendy Vanderah porusza kwestie dotyczące m.in. choroby, żałoby, śmierci, samotności, depresji, przemocy i traumy. Opowiada o znaczeniu rodzinnego wsparcia, przyjaźni i miłości,  m.in. w kontekście depresji (mobilizują i pomagają mierzyć się z chorobą – chorobą, która zwykle nie jest sprintem, lecz maratonem pełnym lepszych i gorszych momentów – choć Vanderah nie zagłębia się w niuanse i można jej zarzucić zbytnie uproszczenie, ten przekaz szczególnie doceniam). I z czułością pokazuje, jak delikatnie tworzą się między ludźmi więzi, na zawsze zmieniając ich życie. Historia bystrej i wrażliwej dziewczynki poruszyła mnie zaskakująco mocno. Ursa to bohaterka, która z łatwością zyskuje sympatię czytelnika. Zresztą podobnie jak nietypowy trójkąt stworzony przez autorkę – trzy różne osobowości i trzy zranione serca. Całość wspaniale dopełniają motywy przyrodnicze i ornitologiczne oraz wyjątkowa sceneria – Shawnee National Forest w amerykańskim stanie Illinois.

"Czasem zdarza się coś złego, żeby zdarzyło się coś dobrego"

"Tam, gdzie las spotyka się z niebem" to poruszająca powieść, którą czyta się jednym tchem – historia pełna autentycznych uczuć i bliskich nam tematów. O miłości, dobru, przebaczeniu, nowych początkach i pokonywaniu trudności. Napisana z lekkością, ale jednocześnie skłaniająca do refleksji – pozostawiła w moim sercu ciepło. Udany literacki debiut i książka, którą z przyjemnością polecam.







* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Muza.



Tytuł oryginalny: Where The Forest Meets The Stars
Przekład: Dorota Stadnik
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 23 marca 2022
Oprawa: miękka
Liczba stron: 352
Moja ocena: 5/6

10.3.22

"Papierowy pałac" - Miranda Cowley Heller (przekład Katarzyna Makaruk)

"Papierowy pałac" - Miranda Cowley Heller (przekład Katarzyna Makaruk)
Jak lepkie, upalne powietrze w płucach. Jak słodki smak dojrzałych owoców na języku. Jak odbierający dech skok w lodowatą toń. Jak ciepłe promienie słońca na skórze. Jak przyspieszone bicie serca w nieprzeniknionej ciemności.

Głęboka. Mocna. Wielowymiarowa. Wprawiająca serce w drgania. Czasami mroczna, czasami pokrzepiająca. Historia, którą obraca się w myślach jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony – analizuje, odtwarza i przeżywa ponownie.


Jest piękny lipcowy poranek. Elle, pięćdziesięcioletnia żona i matka trójki dzieci, budzi się w "Papierowym Pałacu" – rodzinnym letnisku na półwyspie Cape Cod – miejscu, które regularnie odwiedza od najwcześniejszych lat i które zna jej największe sekrety. Ale ten poranek różni się od pozostałych. Ostatniej nocy Elle i jej wieloletni przyjaciel Jonas, spowici letnim mrokiem, po raz pierwszy uprawiali ze sobą seks. Wydaje się, że nic już nie będzie takie, jak dawniej. W sercu Elle budzą się skrywane latami uczucia – miłość, pożądanie i namiętność, a także obrazy z przeszłości i bolesny sekret, który rozdzielił ją niegdyś z Jonasem. 

"Ten dom zna wszystkie moje tajemnice. Ma mnie w swoich kościach"

"Papierowy pałac", debiut Mirandy Cowley Heller, to poruszająca powieść z pogranicza literatury obyczajowej i pięknej, co dla mnie stanowiło miłe zaskoczenie. Historia, na pierwszy rzut oka odsłaniająca kulisy miłosnego trójkąta, okazuje się w rzeczywistości przejmującym rodzinnym dramatem i złożonym portretem kobiety rozdartej między bezpiecznym, poukładanym życiem a głęboko skrywanymi pragnieniami i niespełnionymi uczuciami. Miranda Cowley Heller wykorzystuje różne linie czasowe i za pomocą retrospekcji rzuca światło na życiową drogę Elle – drogę, która doprowadziła ją do punktu zwrotnego. Poprzez piękną prozę i ekscytującą narrację autorka stopniowo odkrywa zakamarki kobiecego serca – zagłębia się w świat wewnętrzny bohaterki i krok po kroku obnaża jej rozterki, trudne wybory, decyzje i związane z nimi konsekwencje. "Papierowy pałac" utkany jest misternie z miłości, przyjaźni, namiętności, rodzinnych więzi i relacji, sekretów i pragnień. Na kartach książki splatają się ze sobą szczęście i cierpienie, rozstania i powroty, światło i mrok. Miranda Cowley Heller porusza wiele ważnych i często też bolesnych kwestii dotyczących m.in. przemocy seksualnej, rozpadu rodziny, utraty zaufania, choroby, śmierci, poczucia winy, zdrady, wstydu i traumy. 


Czym jest prawdziwa miłość? Czy warto podążać za głosem serca? Czy zakończenie wieloletniego związku to przejaw egoizmu, a może wręcz przeciwnie – słuszna walka o własne szczęście? Czy zawsze można zacząć od nowa?

"Papierowy pałac" to pięknie skonstruowana, niebanalna i nieodkładalna powieść po brzegi wypełniona autentycznymi emocjami. Zachwyciła mnie złożonością ludzkich portretów, mieszanką ciepła i mroku, oprawą literacką (opisami natury i barwną scenerią Cape Code) oraz psychologiczną głębią. Miranda Cowley Heller podarowała nam opowieść o pierwszej miłości głęboko zakorzenionej w tragedii z przeszłości. O gotowości do podjęcia ryzyka i rozdarciu między stabilnym życiem rodzinnym a pragnieniem podążania za głosem serca. O utraconych szansach oraz wielkich i małych chwilach, które mogą na zawsze zmienić bieg naszego życia. O tym jak bardzo złożone potrafią być ludzkie uczucia oraz jak wybory jednej osoby wpływają na życie innych. Książka, która zmusiła mnie do kompulsywnego przewracania stron. Co zrobi Elle i kogo wybierze? Musicie przekonać się sami. Polecam.







* Współpraca barterowa z Wydawnictwem Czwarta Strona.



Tytuł oryginalny: The Paper Palace
Przekład: Katarzyna Makaruk
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 23 lutego 2022
Oprawa: twarda z obwolutą
Liczba stron: 400
Moja ocena: 5,5/6



Copyright © w ogrodzie liter , Blogger